junge journalisten on to ur/ młodzi dziennikarze na drodze 2008

Komentarze

Transkrypt

junge journalisten on to ur/ młodzi dziennikarze na drodze 2008
Zgorzelec
JUNGE JOURNALISTEN ON TOUR/ MŁODZI
DZIENNIKARZE NA DRODZE 2008
Polska
Herausgeber/ wydawca:
Kreisau-Initiative Berlin e.V. und Stiftung Kreisau für Europäische Verständigung/ Fundacja Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego
Projektkoordination/ koordinacja projektu:
Sandra Hackert, Kreisau-Initiative Berlin e.V.
Katarzyna Młyńczak, Fundacja Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego
Layout/ graficzny:
Sandra Hackert, Kreisau-Initiative Berlin e.V.
1. Auflage Berlin/ Krzyżowa, März 2009
Ein großer Dank an:
Serdecznie dziękujemy:
Bundesministerium für Familie, Senioren, Frauen und Jugend
Alfred Toepfer Stiftung F.V.S.
Stiftung MITARBEIT
ohne deren finanzielle Unterstützung hätte das Projekt nicht
stattfinden können.
bez której finansowego wsparcia projekt nie mógłby się odbyć.
Außerdem geht ein herzlicher Dank an alle Teilnehmer und
Teilnehmerinnen, die mit ihrem Engagement zum großen Erfolg des
Projekts beigetragen haben sowie den Teamer/innen:
Ponadto serdecznie podziękowania dla wszystkich uczestników,
uczestniczek i teamerów którzy poprzez swoje ogromne
zaangażowanie przyczynili się do sukcesu projektu:
Charlotte Adler, Jonathan Fuchs, Iga Gawronska, Joanna Kocoń,
Magdalena Makarewicz, Tomke Menger, Marleen Neuling, Żaneta
Nowakowska, Michelle Schiewe, Jesse Stegmann, Joanna Wajs,
Ronja Züllich, Agnieszka Gorecka, Hanna Lange, Stefan Neumann.
INHALTSVERZEICHNIS/ SPIS TREŚCI
Vorwort/ Przedmowa ............................................................. S. 4-6
Czego jaś się nie nauczy..., Magdalena M. .................................... S. 7-9
Parallelwelten, Marleen N. .................................................... S. 10-11
Jesienny spacer po Szczecinie, Joanna K. ................................. S. 12-14
Walking the Line, Charlotte A., .............................................. S. 15-18
Rodacy w niebezpieczeńst-wie, czyli Locknitz zaprasza...
Joanna W. ......................................................................... S. 19-23
Keine Schnäppchen für die Deutschen, Tomke M., ...................... S. 24-25
„Nie ma kultur gorszych bądź lepszych, są tylko kultury różne.“
Żaneta N. ......................................................................... S. 26-28
Mit einem Biss..., Jesse S. .................................................... S. 29-31
Dystopian friendship, Iga G. & Jonathan F. ................................ S. 32-34
One step closer? Ronja Z. ..................................................... S. 35-40
Studenckie życie na pograniczu - Frakfurt (oder) Słubice
Michelle S. ........................................................................ S. 41-43
No!!!!, Tomke M. .................................................................... S. 44
Love story, Magda M., Joanna K., Joanna W. .............................. S. 45-47
Vereint und doch getrennt, Marleen N. .................................... S. 48-49
Fotos/ Fotografiie .................................................................. S. 50
VORWORT - PRZEDMOWA
Am Sonntag, 19.10.2008 reisten zwölf
Jugendliche aus Deutschland und Polen
– von Papenburg an der deutsch-holländischen Grenze bis Łódź im Zentrum
Polens – nach Krzyżowa (Kreisau). An
dem Ort, wo sich einst der Kreisauer
Kreis um Helmuth James von Moltke
versammelte, sollte das Ziel der Ver-
ständigung zwischen jungen Polen und
Deutschen durch das Erlernen journalistischer Techniken erreicht werden.
Ganz besonders kamen sich die 15 bis
18 Jährigen durch die gemeinsame
Freizeit – und das gemeinsame Feiern –
näher. Von Kreisau aus wagten sie nach
einer kurzen Vorbereitungsphase einen
-4-
journalistischen Ausflug in das deutschpolnische Grenzgebiet. Am Mittwoch
machten sich drei Gruppen in Begleitung dreier Teamer auf eigene Faust
auf nach Frankfurt und Słubice, Szczecin (Stettin) und Löcknitz sowie nach
Görlitz und Zgorzelec an der deutschpolnischen Grenze. Recherchen sollten
das Verhältnis der beiden Nachbarländer beleuchten. Voller gemeinsamer
Erfahrungen kehrten die Abenteurer
am Freitag nach Kreisau zurück. Das
Erlebte wurde deutsch-polnisch feierlich reflektiert. Auf ging‘s zum Artikel
schreiben und Fotos auswählen. Redaktionsschluss: 27.10.2008, 11 Uhr, einen
Tag vor Abreise. Nun gab es nur noch
drei wichtige Aufgaben zu erledigen:
das Layout erstellen, Gruppen- und
Porträtfotos zu schießen und eine abschließende Präsentation auszuarbeiten. Schließlich war das Ende von 9
Tagen deutsch-polnischem Arbeiten,
Feiern und Anfreunden erreicht. Am
Dienstag, 28.10.2008 trennten sich die
Wege in alle Himmelsrichtungen.
TOMKE M. (18), PAPENBURG
Krzyżowa- malownicza wieś w powiecie świdnickim. Miejsce wykorzystane przez ‘Fundację Krzyżową’
za Międzynarodowy Dom Spotkań
Młodzieży. Tym razem młody zespół
‘Dziennikarzy w Podróży’, składający
się z sześciu polskich oraz sześciu
niemieckich uczniów, zamieszkiwał
ten neobarokowy zespół pałacowy. W
dniach między 19. a 28. pażdziernika
mamy okazję poznać relację między
Polakami a ich zachodnimi sąsiadami.
Podczas pierwszych dni, braliśmy udział
w warsztatach dziennikarskich, prowadzonych przez Katarzynę Nieciecką
z Akademickiego Radia ‘luz’ oraz Axel
Hechta. Założyciela i byłego redaktora
naczelnego niemieckiego magazynu poświęconego sztuce ‘Art.’ Liczne zabawy
integracyjne, gra w podchody, oglądanie filmów to tylko nieliczne z atrakcji,
które umiliły nam tu pobyt.
Czwartego dnia, spakowani i gotowi
by wyruszyć na szlak, dotarliśmy na
dworzec PKP w Krzyżowej by w czteroosobowych grupach kolejno wyruszyć do Szczecina, Słubic oraz Zgorzelca – czyli do trzech miast leżących
przy granicy polsko-niemieckiej. Przez
następne dwie doby, zwiedzaliśmy okolice, przeprowadzaliśmy wywiady z
mieszkańcami oraz przede wszystkim
integrowaliśmy się. Kto by pomyślał,
że podczas dwóch dni, można tak się
zbliżyć?
Podróż powrotna do Krzyżowej okazała się niezwykle wyczerpująca. Liczne
przesiadki były męczące. Po powrocie mieliśmy więc czas dla siebie, by
porozmawiać czy obejrzeć film lub po
prostu odpocząć od pracy. Następnego
dnia, po śniadaniu spotkaliśmy się by
omówić rezultaty naszych podróży.
Nie wszystkim udało się zrealizować
założonych koncepcji, jednak daliśmy
radę pozbierać wystarczającą ilość informacji na temat naszych artykułów
i zabrać się do pracy. Po obiedzie
udaliśmy się do Pałacu, by rozpocząć
nasze artykuły i resztę dnia spędziliśmy
właśnie tam, jedynie z przerwą na
spacer po okolicy.
Doszliśmy do miejscowego placu zabaw, gdzie daliśmy upust naszym dzikim fantazjom dziecięcym (większość
z nas znów poczuła się małym dzieckiem). Wszystkie huśtawki, drabinki i
koniki zostały z a j ęte przez m łodych
dziennikarzy, a zapomniany plac znowu
poczuł ducha młodościj. A my? No cóż…
-5-
zostawiliśmy tam całkiem sporo naszej
energii…
Wieczorem spotkaliśmy się po raz kolejny w pałacu, by obejrzeć wspólnie
‘It’ na podstawię książki Stephena Kinga. Taki przerywnik bardzo się przydał. Udaliśmy się do pokoi i zmęczeni
szybko pozasypialiśmy (oczywiście taka
jest wersja dla naszych opiekunów). W
rzeczywistości był czas na sławną integrację polsko- niemiecką przy ciasteczkach i herbatce. Następny dzień, ostatni, który poświęcamy naszym artykułom jest bardzo stresujący. Wszyscy
szybko po śniadaniu udali się do pokoju
komputerowego by wprowadzić ostatnie poprawki – można by powiedzieć,
że niektórzy wciąż ciężko pracują by
wypaść jak najlepiej. Już trwają prace
nad układem graficznym i rozmieszczeniem naszych prac w gazetce, które się
ukaże już niedługo. Znajdziemy tam
wyniki naszej ciężkiej pracy, podczas
tych kilku ostatnich dni.
A dziś wieczorem odbędzie się impreza pożegnalna. Niesamowicie szybko
ten czas zleciał. To prawda, że podczas
świetnej zabawy czas szybko płynie...
Wszyscy mamy nadzieję, że jeszcze
nie raz się spotkamy. J Tak piękne
przyjaźnie nie mogą być zmarnowane
przez barierę dzielących nas kilometrów!
MAGDALENA M., JOANNA K., JOANNA W. (17), ŚWIDNICA
-6-
szą w Zgorzelec niż Nasze Państwo.’
Chodzi tutaj o dofinansowanie, tworze‘Oni po prostu się nie myja!’ Czy nie fundacji, m.in.
reczywiście w taki sposób myślą o nas ‘Młodzież śląska’ czy ‘Euroopera’ ponasi zachodni sąsiedzi? Czy przyjaźń wstałą z inicjatywy prof. Wolfa-Dietera
Ludwiga mających na celu integrację
polsko-niemiecka to tlyko fikcja?
obu państw. Czy rzeczywiście? Wystarczy
Po niedługiej lecz wyczerpującej podró- przekroczyć most łączący dwa brzegi
ży staję na ulicy przed dworcem PKP. Nysy i stoimy w innym miejscu.. ChodGdzie teraz? Którędy mamy iść żeby niki i ulice są odnowione, budynki wytrafić do schroniska? Nierównymi chod- remontowane. Jednak po tej stronie
nikami i zalanymi ulicami, otoczona Nysy opinie na temat Polaków są, poza
nielicznymi wyprzepięknymi
jątkami, niekolecz zadnierzystne. Pani
dbanymi kaMariee (64 l.)
mieniczkami
mówi: ‘Żyją
krążyłam po
w zupełnie
Zgorzelcu.
innym świePytanie ‘Któcie… zupełrędy na ulicę
nie o siebie
Partyzantów?’
nie
dbają.
nie było zbyt
Swoich dziejasne
dla
ci nie umieją
mieszkańców
wychować,
tego miasta.
łobuzy wyraPo
półtora
stają..” końgodzinnej
czy
tułaczce traWidok na Niemcy z polskiej strony Nysy. kiwając głofiłam wraz z
wą…
grupą uczniów do Domu Turystycznego w Zgorzelcu, zaledwie 200 Co zrobić by temu zapobiec? Według
metrów od przejścia granicznego. Po mieszkańców euromiasta najczęstszym
drodze nikt nie był w stanie poprawnie powodem niekorzystnych relacji polwskazać nam drogę, nie wspominając sko-niemieckich jest problem z komujuż o jakiegoś rodzaju tablicy infor- nikację międzyludzką. Na pytanie ‘Czy
macyjnej wskazującej kierunek. Od- potrafiłby Pan/i dogadać się z Niemprężona, z kubkiem ciepłej herbaty w cem/Polakiem?’ najczęstsząą odpowieręce stanęłam na balkonie z widokiem dziom było ‘Nie, raczej nie.’ W Polsce,
na park. Rozejrzałam się. Wielu ludzi większość ankietowanych nie zna, napóźnym wieczorem włóczy się po słabo poziomie przynajmniej podstawowym,
języka
oświetlonych ulicach miasta.
Następnego dnia miałam okazję poroz- niemieckiego. W Niemczech zaś, poza
mawiać z mieszkańcami tego miasta o kilkoma wyjątkami, nikt nie posłuprzyjaźni polsko-niemieckiej. Według guję się językiem polskim. Gdyby od
pani Ilony (34l.) ‘Niemcy więcej wno- najmłodszych lat były nam wpajane
CZEGO JAŚ SIĘ NIE NAUCZY. . .
-7-
Przyjaź polsko-niemiecka tak prosta?
umiejętności językowe, zanim dorosną
i nabawią się uprzedzeń, nauka sprawiałaby im więcej przyjemności. Alex (34
l.), pracownik socjalny w niemieckim
‘Pupil cafe’ mówi: ‘Młodzież raczej nie
dogaduje się ze sobą. Zwykle spory zaczynają się kiedy dzieci kończą około
dwanaście lat. Wcześniej nie ma większych problemów z integracją. Chętnie
bawią się i spędzają wspólnie czas.’
W Zgorzelcu, graniczącym z Goerlitz,
znajduję się tylko jedna dwujęzyczna
szkoła publiczna. Według mieszkańców
jest to zdecydowanie mało. Gdy zapytałam o tworzenie szkół dwujęzycznym
w Polsce i Niemczech słyszałam następujące odpowiedzi: ‘Tak, przy granicy
tworzenie szkół dwujęzycznych byłoby
wręcz wskazane!’, ‘Powinny być!’, ‘Powinno być ich coraz więcej! Jak najwięcej!’. Zdaniem mieszkańców, przy
granicy, gdzie styczność z językiem
obcym jest na porządku dziennym, powinno powstawać coraz więcej takich
szkół. W takich klasach dzieci od najmłodszych lat mogłyby doskonalić swoje umiejętności językowe. Skutkowałoby to przełamaniem bariery między
uczniami, a w późniejszych latach, być
może, współpracownikami. Im szybciej
zabezpieczylibyśmy się przed uprzedzeniami u najmłodszych, tym szybciej
byśmy się ich pozbyli.
Wieczorem, zdecydowałam udać się na
spacer. Pokierowałam się drogą przez
park, prowadzącą do Niemiec. Znalazłam odpowiednie miejsce i wyciągnęłam książkę. Po kilkunastu minutach
lektury usłyszałam rozmowy i śmiech.
Odwróciłam się. Chciałam zobaczyć co
się dzieję. Było tam kilkoro dzieci bawiących się ze sobą. Zwróciłam uwagę,
że żadne z nich nie używa języka niemieckiego, ani też polskiego. Mówili po
angielsku. Zainteresowana tym faktem
zdecydowałam się zapytać: ‘Skąd jesteście?’. Odpowiedzi były dwie: ‘z Polski/
z Niemiec’.
Kontakty małych
dzieci
są
najczęściej
szczere. Nie
patrzą na
kolor włosów, skóry,
na
religię
czy narodowość. Podczas
rozmowy z sied- Herb Polski i Niemiec
mioletnią Hanną
dowiedziałam się, że ma przyjaciółkę, Natalię. Nie wiedziała jednak czy
dziewczynka jest Polką czy Niemką.
Po długim dniu pracy, wróciłam do
schroniska i postanowiłam przesłuchać
przeprowadzone wcześniej wywiady.
Za każdym razem gdy odsłuchiwałam
odpowiedź do pytania ‘Co Pan/i myśli
o Waszych Polskich sąsiadach?’ słyszałam podobne, niezwykle krótkie odpowiedzi: ‘pijaki’, ‘brudasy’, ‘złodzieje’.
Niezwykle ciężko wysłuchiwałam tych
-8-
opinii. Artykuł opublikowany przez Gazetę Wrocławską w lutym 2008 r. przytacza, że tylko w styczniu bieżącego
roku w Goerlitz zostało skradzionych
15 samochodów oraz miały miejsce pojedyncze rabunki. Według świadków,
złodzieje kierowali się, każdorazowo,
chodzenia, ale myliłem się. Kuba jest
świetnym kumplem. Tylko ma mocniejszą głowę” zaśmiał się.
Zdecydowanie mogę powiedzieć, że
przyjaźń polsko-niemiecka istnieje.
Jednak znacznie łatwiej ją znaleźć
Widok na przepiękne miasto Goerlitz.
w polskim kierunku.
Kiedy straciłam nadzieję, że uda mi się
znaleźć osoby pozytywnie nastawione
do sąsiadów otworzyłam internetową
skrzynkę odbiorczą. Przypomniało mi
się, że napisałam przecież do kilku osób
z zapytaniem o stosunki polsko-niemieckie. Pierwszy e-mail pozytywnie mnie
zaskoczył. Był to list od Niemki, Any (21
l.) Na zapytanie jaki jest jej stosunek
do Polaków odpowiedziała: ‘Mój stosunek jest bardzo przyjemny. Znajduję
wiele wspólnego z nimi i podoba mi się
sposób w jaki oni myślą. Bardzo dobrze
się rozumiemy’ od tego momentu, jakby
wszystkich opinie się zmieniły na lepsze. Polacy dobrze mówili o Niemcach i
Niemcy dobrze mówili o Polakach. Zauważyłam jednak, że te opinie pochodziły, w większości, od studentów. Hans
(24 l.) ‘Gram w niemieckiej drużynie
piłkarskiej. Bramkarz jest Polakiem. Na
początku myślałem, że mogą się pojawić konflikty wynikające z Naszego po-
wśród młodych. Może jeszcze nie wszyscy zapomnieli o wojnie, może niektórzy mają swoje własne powody.. Ale kto
wie? Może kiedyś nie będzie już takich
problemów.
MAGDALENA M. (17), ŚWIDNICA
-9-
dass viele Polen auf der polnischen Seite leben und die Deutschen meist auf
Deutsche und polnische Studenten deutscher. Infolge dessen haben sie auleben an der Europa Universität Via- ßerhalb der Universität wenig Kontakt.
drina in Frankfurt an der Oder anein- ¨Es gibt Deutsche, die waren noch nie
auf der polnischen Seite¨, berichtet
ander vorbei
ein deutscher Student. Und die meisten
gehen dort nur zum Frisör oder
kaufen Zigaretten. Der mangelnde Kontakt ist also sicherlich ausschlaggebend für die Aufspaltung
der beiden Gruppen. Jule, eine polnische Studentin, fügte hinzu, dass
die Vergangenheit immer noch Einfluss auf die Beziehung habe. Auch
Vorurteile an der Universität lassen
sich nicht leugnen. Sie werden zwar
mit der Zeit weniger, erklärte ein
Fünftsemester, jedoch existieren
sie. Die Stereotypen ähneln sich
überall an der deutschpolnischen
Treffpunkt der Kulturen: Europa Universität Viadrina
Grenze: Die Polen klauen mehr,
Die Viadrina, die bereits 500 Jahre alt besonders Autos. Die Deutschen sind
ist, wird von etwa 5.000 Studenten langweilig, besonders auf Partys. Eine
besucht, etwa 30 Prozent davon sind Studentin berichtet, dass ihre deutPolen. Gelegen ist sie im brandenbur- schen Kollegen bei H&M bei jeglicher
gischen Frankfurt an der Oder. Sie ist Verschmutzung und Unordnung die Po10 Minuten von der Grenze und der, auf len beschuldigen. Matthias, einer der
der anderen Seite der Oder gelegenen deutschen Studenten sagt allerdings,
Stadt, Slubice entfernt. Integration steht im Mittelpunkt
der Universität, mit Schwerpunkt auf der Verbesserung
des deutsch-polnischen Verhältnisses. Die Studenten
sagen jedoch, dass die Uni
in zwei Welten geteilt ist.
Es bilden sich polnische und
deutsche Gruppen, die mit
einander auskommen, aber
nicht sehr viel mit einander zu tun haben. Gründe
dafür sind in erster Linie
die Sprachbarrieren, so die
Studenten. Hinzu kommt,
„Nur um Zigartten zu kaufen oder zum Friseur zu gehen.”
PARALLELWELTEN
- 10 -
dass diese Vorurteile nur spaßig gemeint
sind. Jule entgegnet ¨Wir nehmen das
aber durchaus ernst¨. Um die Kooperation zwischen den Studenten zu verbessern, gab es schon einmal die Idee,
¨Man kann uns zur Integration
nicht zwingen¨
den polnischen Studenten Wohngeld
zu geben, wenn sie in Studentenwohnheimen in Deutschland leben. Viele
Polen entschieden sich, dieses großzügige Angebot anzunehmen. Sobald das
Geld weniger wurde, zogen jedoch alle
wieder zurück, bis das Programm aufgegeben wurde. ¨Man kann uns nicht
zur Integration zwingen, es muss von
uns aus kommen¨, so eine Studentin.
¨Wir brauchen mehr deutsch-polnische
Partnerbörsen“, kommentiert ein deutscher Student und lächelt seiner polnischen Freundin zu.
MARLEEN N. (15), HAMBURG
- 11 -
JESIENNY SPACER PO SZCZECINIE
Czyli spotkanie przesz łości z przyszłością ...
Planując swoją wycieczkę po Szczecinie, wyposażyłam się w niezbędnik typowego turysty – aparat fotograficzny,
plan miasta i przewodnik po najważniejszych zabytkach. Nie zdawałam
sobie sprawy, że moja wędrówka przybierze zupełnie inny wygląd. Zrobiłam
krok do tyłu, zdając sobie sprawę z
możliwości uczynienia nawet i dwóch
kroków w przyszłość…
Październikowe promienie słońca przenikające przez korony drzew, obezwładniający aromat magnolii, złociste liście
wirujące w
powietrzu w
atmosferze
niekończącej się Idylli. Szczecin
–
centrum
Pomorza Zachodniego
jest królestwem zieleni. Kieruję
się krętymi
Maszt okrętu Konstantego
ścieżkami parMaciejowicza
ku przy ulicy
Jana Matejki. Właśnie tutaj zaczynam
swoją jesienną wędrówkę…
Zza horyzontu wyłania się gmach Urzędu Wojewódzkiego – przytłaczający
swoim ogromem i bogactwem zdobień
kolumnowego portyku poprzedzającego
wejście. Budynek wybudowany został
w latach 1906-1911, a zatem w okresie,
gdy Szczecin wraz z Wrocławiem stanowiły swoistą satelitę Berlina. Kieruję
się do wyjścia z parku. Mijam owia-
ną sławą barokową Bramę Królewską,
przyozdobioną rzeźbionymi elementami oręża - zbrojami, tarczami i sztandarami, na znak zachowania rzymskiej
tradycji wieszania z dobycznej broni.
Tłum turystów zebrany przed budowlą
wskazuje najej popularność. Przyspieszam kroku…
Abyzrozu
miećistotę
Szczecina,
muszę dostrzec również miejsca
magiczne – a
więc te niewidoczne
dla mieszkańców egzystujących
w pośpiechu
Brama Królewska
codzienności.
Podążając krętymi, krępymi uliczkami
spotykam różnych ludzi. Zauważam
rozmaite elementy – tornistry na plecach dzieci, teczki w rękach elegancko ubranych biznesmenów. Wszystkich
łączy jednakże ten sam bieg, niekończący
się wir pracy i pośpiechu. Wtapiam się
w tłum, by na chwilę poczuć się niewidoczna. To takie proste … Wystarczy na
chwilę przeniknąć przez barierę teraźniejszości. Szczecin, będący niegdyś w
rękach niemieckich wyróżnia się swoją
różnorodnością i bogactwem historii.
Duch przeszłości obecny jest niemalże
wszędzie… Wyłaniające się kamieniczki
zachwycają swoją delikatnościąi schematycznością – bardzo modne są obiekty
architektury III Rzeszy, jest to sztandarowy modernizm. Obecne wszędzie
proste bryły są w tym samym momencie nasycone swą monumentalnością.
- 12 -
Powszechna jest także adaptacja budyn- ku, zaprojektowanego przez niemieckiego
ków poprzemysłowych na mieszkania, co architekta – Carla Ferdinanda Langhansa.
tylko utwierdza w przekonaniu, że Szcze- Podchodzę bliże… Wrażenie jest przytłacin – zadziwiający swą oryginalnością czające, pomnik przeraża swoim ogromem.
Ba, można nawet powiedzieć,
jest równocześże odtrąca brzydotą. Obdarnie praktyczny.
ta biała farba, elementy
Podchodząc blirdzy… „(…) Zniszczony w
żej, zauważam
czasie nalotów alianckich”
zdrapane tynki,
– powiadamia mnie tablica
poniszczone frainformacyjna.
Znajdująca
mugi okien, ślady
się przed masztem kotwica,
wilgoci podchoktóra mimo że mniejsza,
dzącej od fundazdaje się dominować cały
mentów, dziury
plac. Patrzączjej perspekodstrzałowe… W
tywy, łatwo wyobrazić sobie
głowie pojawia
zacumowany statek, jego
się obraz wojny,
pasażerów i gniewne fale
tragedii.
Szary,
morza . Z nowu przywołuje
smutny obraz rze- Pomnik na cześć odnowy Szczecina
obraz wojny… Pomnik, poraczywistości… I kontrastu, pomiędzy czasem przedwojennym, żający swym obskuryzmem, jest jedno– który był zapewne okresem świetności cześ nie zniewalająco piękny. Podczas
spaceru wzdłuż portu zauważam liczne
owych kamienic – a dniem dzisiejszym.
statki wojenne, które teraz służą jako
Kolejnym przystankiem mojego spaceru muzea. Stanisław (79 lat) zapytany o
opinię natejest gotycki
matswojego
kościół pod
rodzinnego
wezwaniem
miasta, odPiotra i Papowiada –
wła,
jed„(…) Szczenakże nie
cin cieszył
to przykuwa
się
swoją
moją uwaświetnością
gę. Z oddaprzed w jną.
li
wyłania
Nie wyprosię potężny
wadziłbym
biały maszt,
się jednak,
sprawiający
przenigdy!”
wrażenie,
Przykład typowej zabudowy miasta
Kiwam głową z uznaże zamiast do centrum
miasta – zawędrowałam do pobliskiego niem. Pan Stanisław, poklepując dziób
portu. Mylę się jednak, gdyż okazuje swego statku, dodaje „Mój syn wyprosię on być swoistym pomnikiem, na wadził się do Hamburga. Nigdy tego nie
cześć kapitana Konstantego Maciejowi- zaakceptuję … Nigdy też nie zapomnę
cza. Maszt jest częścią zniszczonego stat- płaczu, cierpienia … Wy, młoda genera- 13 -
cja, tego nie rozumiecie. Wojna to największe zło!” Nie sądziłam, że jesienny
spacer po tak kolorowym mieście przybierze zupełnie inny bieg. Port wydaje
mi się teraz tak przygnębiająco szary…
Po paru minutach docieram do wejścia do zupełnie innej postaci miasta – Szczecina Podziemnego. Niegdyś
schron lotniczy - oblegany przez Polaków ukrywających się przed atakiem
wroga – teraz jest miejscem licznych
imprez kulturalnych, koncertów, czy
też wysta wsztukinowoczesnej. Wyróżniają się również liczne galerie,
pracownie twórców wskazujące na
bez graniczną artystyczność Szczecina,
który będąc ważnym miejscem na kulturalnej mapie Europy staje się inspiracją dla coraz większej ilości artystów z
całego świata. Przech a dzam się ciemnym korytarzem, zachwycona niesamowitą atmosferą. Zadziwiające jest,
jak miejsce – pierwotnie zbudowane
przez Polaków w celu ochrony przed
atakiem niemieckim podczas II Wojny Światowej – w dzisiejszych czasach
jednoczy obie narodowości. Podziemie
jest zupełnie innym światem, wręcz
kipiącym przyjaźnią i współpracą. Nie
mogę powstrzymać się od uśmiechu na
widok radosnych młodych artystów…
Przyszłością Szczecina jest bezapelacyj
nie młodzież. Tylko oni mają siłę, pozbawieni uprzedzeń i bałaganu przodków, by nadać barw przede wszystkim
społecznemu rozwojowi.
- 14 -
JOANNA K. (17), ŚWIDNICA
Ist das Überschreiten der Grenze wirklich so einfach, wie es scheint? Bezogen
Die deutsch-polnischen Beziehungen auf den tatsächlichen Übergang, ja. Seit
waren niemals einfach. Wie ist die Si- Polen 2007 dem Schengen-Abkommen
tuation dort, wo beide Länder aufein- beigetreten ist und die Grenzkontrollen
entfallen, ist der Übergang zwischen
andertreffen? Ein Grenzbesuch
den Ländern kaum noch zu bemerken.
Der Bahnhof von Zgorzelec ist grau und Wären nicht die Straßenschilder plötztrostlos, und im kalten Dauerregen lich auf Deutsch und die Häuser so
des polnischen Herbstes zeigt sich der merklich renovierter- ich wäre an dem
Bahnhof noch grauer und trostloser, als Schild mit der Aufschrift ¨Bundesrepublik
Deutschland¨ völlig achtlos vorbeigeer es wohl ohnehin ist.
Ankunft in einer ganz und gar polni- gangen. Doch in den Köpfen der Menschen
schen Stadt, die doch nur einen Stein- scheint es anders auszusehen- einen
wurf über die Neiße vom sächsischen Meter hinter dem Grenzpfahl prangt an
Städtchen Görlitz entfernt ist, zu dem einer Laterne der erste NPD-Aufkleber.
sie bis zum Ende des Zweiten Weltkrieg Willkommen in der Realität der europägehörte. Wir gehen durch Straßen vol- ischen Freundschaft.
ler Kontraste. Jugendstilhäuser, denen Görlitz sieht ganz anders aus als Zgorzelec, und doch
man die Jahre
ist zu erkennen,
ansieht, die an
dass die beiden
ihnen vorüberStädte
einmal
gezo-gen sind,
zusammengetreffen auf verhörten. Die alten
einzelte graue
Häuser, die im
Plattenbauten,
polnischen Teil
die vermutlich
den Charme der
auch nicht bunVergänglichkeit
ter wirken würbesitzen,
sind
den, wäre die
hier in DeutschStadt in warmes
land nahezu perSonnenlicht gefekt renoviert,
taucht.
Brückenschlag: links der Neiße liegt Görlitz, rechts
die Straßen sind
geordnet
und
Am
nächsten das polnische Zgorzelec
Morgen spielt das Wetter mit und Zgor- die modernisierten Plätze mit ebenso
zelec präsentiert sich im leuchtenden modernen Bänken versehen. Man errot-braun des Herbstes. Nach wenigen kennt die Bemühungen der Kommune,
Minuten Fußweg erscheint zwischen aus Görlitz eine junge, moderne und
den Bäumen die Neiße. Der Fluss wirkt touristisch sehenswerte Stadt zu forunscheinbar, aber die rot-weißen Pfei- men. Sehenswert mag die Stadt sein,
ler zeigen seine Bedeutung: Hier endet die Straßen sehen wirklich schön aus
Polen. Das andere Ufer gehört bereits und eigentlich verwundert es mich,
dass ich keine japanischen Reisegrupzu Deutschland.
WALKING THE LINE
- 15 -
nen? Haben sie Kontakt zueinander? Und
pen finde.
Doch jung und modern ist diese Stadt überqueren sie die Grenze, die durch
wirklich nicht. Im Gegensatz zum nur die Abschaffung der Kontrollen faktisch
wenige hundert Meter entfernten Zgor- nur noch in den Köpfen existiert?
zelec, wo junge Paare mit ihren Kin- Ich entscheide mich, einen älteren
derwägen durch die Straßen spazieren Mann anzusprechen, der auf einer Bank
und Kinder auf silbernen City-Rollern in der Görlitzer Innenstadt die Sonne
durch Parks und Höfe fahren, erscheint genießt. Er erzählt mir, er habe keinen
mir Görlitz als ein Refugium für die Ge- Kontakt zu Polen. Etwas verwundert
neration 60 plus. Der Eindruck täuscht frage ich, ob er denn schon in Zgorgnicht: Der durchschnittliche Görlitzer zelec wäre, so nah wie die beiden Städist 46,6 Jahre alt, Tendenz steigend. te beieinander liegen. Er reagiert irritiert. ¨Naja, vielleicht
Östlich der Neiße hinmal zufällig, wenn ich
gegen sind die Menmit dem Hund draußen
schen im Durchschnitt
bin. Aber was soll ich
erst 29. Auch wirtda? Ich bin Nichtraucher.
schaftlich sieht es für
Und zum Friseur geh ich
Görlitz, wenngleich
auch nicht.¨
die Stadt so viel reiDiese Antwort, so ehrlich
cher aussieht als der
sie war, klingt paradox.
polnische Teil, nicht
Obwohl man die Grenze
gut aus: Während in
zwischen zwei ändern
Zgorzeglec nur gut
¨zufällig¨
überqueren
14 Prozent der Bekann, tut man dies nur,
völkerung arbeitslos
um Zigaretten zu kausind, haben in Görlitz
fen und sich die Haare
ganze 24 Prozent der
schneiden zu lassen?
Erwerbsfähigen keine
Ich beschließe, mich auf
Arbeit. Und auch die
Trennlinie in den Köpfen: GrenzüberBevölkerungszahl des gang zwischen Zgorzelec und Görlitz die Suche nach anderen
Grenzbewohnern zu besächsischen
Städtchens sank trotz aller Förderprogram- geben. Irgendwo muss doch jemand zu
finden sein, der etwas mehr Kontakt zu
me seit 1990 kontinuierlich.
¨Drüben in Polen ist es schwierig, eine seinen Nachbarn hat. Oder machen hier
gute und bezahlbare Wohnung zu fin- alle Menschen Halt vor der Grenze?
den¨ erzählt mir ein Sozialarbeiter, der In der Annahme, dass die jüngere Gein einer Görlitzer Jugendeinrichtung neration tendenziell offener gegenüber
arbeitet. ¨Hier in Görlitz dagegen ste- anderen sei, entscheide ich mich, zwei
hen viele Wohnungen leer. Mittlerweile etwa fünfzehn Jahre alte Mädchen auf
ziehen Polen hierher, weil die Wohnun- dem Görlitzer Marktplatz anzuspregen hier schöner und teilweise sogar chen. Meine Hoffnung wird nicht enttäuscht. Sie seien ja schon ab und zu
billiger sind.¨
Soviel also zur Statistik. Aber wie den- ¨da drüben¨ , erzählt mir eine der beiken Deutsche und Polen übereinander, den. Allerdings wären sie dort nicht so
hier, wo sie beinahe in einer Stadt woh- gerne, weil ¨da in Polen die ganze Zeit
- 16 -
irgendwelche Besoffenen rumliegen¨. sie offen, doch als ich ihr mitteile, dass
Jetzt seien sie vor allem zum Zigaret- es um das deutsch-polnische Verhältten kaufen da. Ich möchte wissen, ob nis gehen soll, wird deutlich: Die Besie denn jemanden kennen, der ¨da ziehung zu “denen auf der anderen Seite¨ ist hier ein Tabu. Die einzige Perdrüben“ wohnt.
Nach ihren Erzählungen über ständig son, die dazu etwas sagen könne, sei
betrunkene Polen schränken die beiden ihr Chef, teilt sie mir freundlich mit.
nun ihre Aussagen ein. Einen Bekann- Schließlich jedoch finde ich doch noch
ten hätten sie dort nämlich, und eine jemanden, der mit dem Thema etwas
merkt an: ¨Es gibt schon solche und offener umgeht. Drei Polen, die gerade ihren Herbstspaziergang genießen,
solche da.¨
Allein die Tatsache, dass die beiden es erklären mir, die Deutschen¨ seien eibemerkenswert finden, dass es auch gentlich ganz in Ordnung. Man könne
Polen gibt, die nicht ständig betrun- mal ein Bier mit ihnen trinken, zwar
einen Wodka, das
ken sind, lässt mich stutzig
vertrügen sie nicht
werden. Wie kann es sein,
so gut, erzählt die
dass diese Menschen, die
Frau lachend, aber
in so enger Nachbarschaft
für ein Bier seien
leben, so wenig Kontakt
sie
haben?
durchaus zu haben.
Sollte man nicht erwarten,
Zwar seien die
dass gerade hier die persönDeutschen schon
lichen Erfahrungen längst
eher faul und ardie gängigen Klischees verbeiten gehen sei
drängt haben? Ich spreche
nicht so ihr Ding,
ein etwa dreißigjähriges
das würde sie an
Paar an. Über Klischees
ihrem deutschen
möchten sie nicht reden
Mann sehen, aber
und Vorurteile hätten sie
generell sei ihr
keine, erklärt mir der
Verhältnis zu ihnen
Mann. Doch als ich frage,
Feindseligkeit
statt
Freundschaft?
sehr gut.
wie sie denn den typischen
NPD-Aufkleber in Görlitz, einen Meter
Polen beschreiben würden, hinter der polnischen Grenze
Es mag also im
erklärt mir die Frau: ¨Naja,
ich würde schon sagen, also der typi- Kleinen auch positive Beispiele geben.
sche Pole, der ist schon eher schmut- Dennoch: Görlitz/ Zgorzelec zeigt, dass
die deutsch-polnische Freundschaft
zig, ja, schon eher schlampig.“
Vorurteile gegenüber dem polnischen trotz aller politischen Bemühungen
Nachbarn scheinen Alltag zu sein. Dar- noch immer ein fernes Ziel ist.
über sprechen möchte hier niemand. Bis sie Realität werden kann und beide
Doch wie sieht es auf der anderen Seite Nationen den Schritt über die Grenze
aus? In Zgorzelec bitte ich eine etwa wagen, wird wohl noch viel Wasser die
50- jährige Dame, die an der Rezeption Neiße herunter fließen.
eines Hostels arbeitet, mir einige Fragen zu beantworten. Zunächst reagiert
- 17 -
INFOKASTEN
Wie kam es zur Teilung von Görlitz?
Um nach dem Ende des 2. Weltkrieges über das zukünftige Schicksal
Deutschlands und eine Neuordnung
Europas zu beraten, kamen vom 17.
Juli bis zum 2. August 1945 Stalin als
Vertreter der UdSSR, der amerikanische Präsident Truman und der englische Premier Churchill im Potsdamer
Schloss Cecilienhof zusammen. Auf
dieser so genannten Potsdamer Konferenz wurde unter anderem eine
Verschiebung des polnischen Staatsgebietes nach Westen beschlossen.
Als neue Grenze zwischen Polen und
der damaligen DDR wurden die Flüsse Oder und Neiße festgelegt. Da
Görlitz von der Neiße durchflossen
wird, wurde die Stadt in einen deutschen und einen polnischen Teil, das
heutige Zgorzelec, gespalten.
Die Oder- Neiße- Grenze wurde von
der DDR 1950 anerkannt. Die BRD
erkannte die Grenze erst unter der
Regierung Brandt 1972 an.
CHARLOTTE A. (16), HAMBURG
- 18 -
RODACY W NIEBEZPIECZEŃST-WIE,
CZYLI LOCKNITZ ZAPRASZA...
Stosunki między Niemcami a Polakami
to z pewnością nie jest nowy temat.
Wspaniale pokazuje to miejscowość
Locknitz kojarzona dzięki mediom z
antypolskimi atakami. Ludzie w kapturach, 8 tys. euro strat,
zamalowane sprayem
rejestracje,
powybijane szyby, propaganda, głuche telefony w
środku nocy, oplute i pobite polskie dzieci- tak
między innymi Gazeta
Wyborcza czy Dziennik
opisują wydarzenia z 13
stycznia 2008 roku. Ale
jaka jest prawda?
Dramatyczne tytuły w
prasie:
„Neofaszyści
zastraszają Polaków”;
„Atak na Polaków w
Locknitz. Czy to incydent?”; „Niemcy wypłaszają Polaków” i
reportaże w telewizji. Podobno po tych
wszystkich traumatycznych wydarzeniach Polacy zaczęli się wyprowadzać,
nie mogąc już znieść dręczenia ze strony
Niemców. Ale czy rzeczywiście wszystko jest zgodne z prawdą? Udałam się na
wycieczkę do małego miasteczka Locknitz z mnóstwem pytań dotyczących
całej afery i ogólnej atmosfery między
Polakami a Niemcami oraz pytaniem co
z uprzedzeniami i stereotypami między
tymi dwoma narodami.
Czytając o fryzjerce, która rzekomo
,,nie chciała rozmawiać o antypolskich
incydentach” odniosłam wrażenie, że
kobieta po prostu bała się poruszyć ten
temat ze względu na swoich niemiek-
kich klientów. Znowu Gazeta Wyborcza
pokazuje Polaków w świetle biednych
szarych myszek zdominowanych przez
Niemców. Udało mi się dotrzeć do salonu fryzjerskiego w Locknitz prowadzonego przez Polkę. 34-letnia Agnieszka nie jest tak zupełnie bezkrytyczna:
,,Zależy kto ma jaki umysł; jak bardziej ciasny to
wówczas jakieś
tam uprzedzenia ma ... wszystko zależy od
człowieka”. Gdy
wspomniałam
o dwóch starszych Niemkach,
które chwaliły
sobie usługi jej
zakładu i sympatie fryzjerki,
pani Agnieszka
uśmiechnęła
się
lekko:
„naprawdę
nie odczuwam
jakiejś nienawiści ze strony klientek.
Wszyscy są raczej życzliwi...”
Będąc przy Polakach pracujących w
Locknitz, nie można pominąć dwóch
przesympatycznych pań z zakładu Gardinen: pani Lucyny (47 lat) i pani Doroty
(60 lat). Na dzień dobry zostałam powitana ciepłym uśmiechem i propozycją
herbaty. ,,Niemcy? Są bardzo mili i
sympatyczni. I to nie tylko jako nasi
klienci, ale wie pani co, oni tutaj
przychodzą do nas jako nasi przyjaciele”. Czemu mnie to nie dziwi? Atmosfera tego miejsca i pozytywna aura jaką
obie panie posiadają, wręcz zachęca do
ciągłego uśmiechania się. Nie mogę się
oprzeć optymizmowi jakim dysponuje
szczególnie pani Dorota, opowiadając
- 19 -
mi o stosunkach między nimi a Niemcami w tym małym miasteczku.
,,Rzeczywiście. Przyjechała tutaj grupa
nacjonalistów w styczniu, ale z tego co
słyszałam to tylko pan Krzysztof miał
wybite szyby. Ale jego tutaj nikt nie
lubi ...” . Opisany zresztą jako jeden (a
może jedyny?) z poszkodowanych osób
w artykule, zarówno Gazety Wyborczej, jak i Dziennika. Co dziwne dziennikarze umieścili w swoich artykułach
tylko jego wypowiedzi, dotyczące wybitych szyb. Bohater artykułu grozi
zamknięciem biznesu i wyprowadzką.
,,A niech jedzie ...”dodaje właścicielka
zakładu Gardinen. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że biedny Krzysiu okazuje się wyrachowanym człowiekiem. ,, A
żeby było śmiesznie,
o tym, że musimy
płacić panu Krzysztofowi wyższy czynsz niż
inni pracujący Niemcy,
dowiedziałyśmy
się właśnie od nich...
Ale co zrobić...”. Od
razu na myśl przychodzi mi staropolskie
przysłowie: kruk krukowi oka nie wykole, które w tym wypadku okazuje się nieprawdą...
Spodziewałam
się,
ze natrafię na jakieś
bezwzględne stereotypy, które nie
ominą nawet biznesu, jednak to
nie narodowe uprzedzenia, a brak
moralności człowieka jako istoty ludzkiej, nie mające nic wspólnego z
narodowością i cechami jakie jej przypisujemy. Oczywiście złośliwy Niemiec
może przytoczyłby tutaj słynny stereotyp, niestety funkcjonujący do dzisiaj,
co potwierdzili dwaj młodzi Berlińczycy,
będący przejazdem w Locknitz- ,,Polacy to złodzieje, kradną...” , ,,Tak
słyszeliśmy” dodają szybko. A znacie
jakiegokolwiek Polaka?- zapytałam.
,,No nie...’’ Tony 19 lat.
A co ze szkołą? Jak informuje nas
reportaż M.B czy B.B polskim uczniom
w niemieckich szkołach jest naprawdę
ciężko. Doświadczają bezwzględnej
agresji ze strony niemieckich uczniów.
Bite, obrażane, opluwane biedne małe
Polaczki. Dwie piętnastolatki ze Szczecina, które od roku dojeżdżają do
szkoły w Locknitz, są jednak innego zdania. Do szkoły szły z obawami,
słyszały bowiem raczej negatywne
opinie, dotyczące ‘szczególnego’ traktowania
Polaków, jak się okazało
zupełnie niepotrzebnie. Zamiast brutalnych
Niemców poznały wiele
wartościowych ludzi.
,,Jest jedna Niemka,
która rzeczywiście nie
cierpi wszystkich polaków” mówi Gosia ,,
i nawet się z tym nie
kryje...”. ,,Ale jeśli
chodzi o resztę- są
w porządku”- dodaje Ania. ,,Jak czasem
czegoś nie rozumiemy, możemy liczyć na
pomoc”. Czyżby współpraca pomimo
uprzedzeń była możliwa? Okazuję się,
ze tak! A co z wyjątkami? Myślę, że
często używane zdanie, iż to właśnie
wyjątki potwierdzają regułę, jest tutaj
całkiem trafne.
Polacy w obu artykułach (Gazety Wyborczej i Dziennika) zostali przedstawieni jako ofiary losu, TVN zamieścił
- 20 -
wypowiedzi zastraszonej rodziny, która
ze względu na incydent i niezdrową
atmosferę w Locknitz zdecydowała
się wyprowadzić. Oczywiście wszystko
przedstawiono w sposób zdecydowanie
zbyt ‘kolorowy’. Scena młodych ludzi
wynoszących w pośpiechu meble, do
tego
grobowy
ton
komentatora, który skrupulatnie opisuje strach naszych
rodaków
przed groźnymi
Niemcami. Dowiadujemy się
również, że coraz więcej Polaków z przygranicznych miasteczek decyduje
się na tak dramatyczny krok. W trakcie mojego spaceru
po malowniczych Locknizach spotykam grupę niemieckich robotników,
kończących dwa nowe domy. Oba dla...
polskich rodzin! ,,Nasza firma kiedyś
pracowała jedynie dla Niemców, ale
teraz coraz więcej Polaków osiedla się
właśnie tutaj, po niemieckiej stronie,
więc zaczynamy współpracę z polskimi
klientami”. Zdezorientowana udaję się
do Konrada Modrzewskiego, administratora Towarzystwa mieszkaniowego
w Locknitz, który wynajmuje i sprzedaje mieszkania Polakom...
A więc Polacy nie uciekają masowo z takich miasteczek jak Locknitze? Czyżby
dalej zachęcały ich niesamowite, niskie ceny? Mieszkania rzeczywiście są
tańsze, jednak te różnice powoli się
zacierają. Na przykład w opisywanym
miasteczku płacimy od 650-700 zł czynszu zaś w Szczecinie jest to 900 zł. Jed-
nak nadal nie brakuję chętnych, ceny
kuszą a fakt, że Locknitz jest oddalone
18 km od Szczecina i ok. 11 km od granicy polsko -niemieckiej, do tego z bezproblemowym połączeniem kolejowym
Locknitze- Szczecin, Szczecin- Locknitze, zbliżają potencjalnych klientów do
zamieszkania w
spokojnym i zdecydowanie czystszym
mieście
niż
Szczecin.
A więc Polska
mentalność
i
brak pewności
siebie w tym
wypadku
się
nie sprawdza...
Społeczność
Locknitz
to
aż w 7 % polscy mieszkańcy.
,,Sam mieszkam już jakiś czas w Lokkietniach i nie mam problemów z
tym że jestem Polakiem”. Zapytany
o aferę sprzed kilku miesięcy Konrad Modrzewski (27 lat) odpowiada
ze spokojem: ,,Tak, słyszałem. Było
parę aktów wandalizmu. Dwóm osobom wybito szyby”- a więc co zresztą?
,,media wyolbrzymiają... nie wiem...
nie słyszałem o żadnych listach z
pogróżkami” . Byłam również ciekawa
co się dzieje między Polakami, a Niemcami jako sąsiadami ... ,,Oczywiście,
że niektórzy czasami narzekają, ale
to są po prostu normalne sąsiedzkie
sprzeczki”
Rzeczywiście... narzekają, chociażby
dwie
starsze
Niemki,
którym
zdecydowałam
się
zadać
parę
pytań:,,Jeśli chodzi o Polaków to
mam rodzinę polską nad sobą, która
wynajmuję tam mieszkanie. Mają
- 21 -
syna- straszny dzieciak! Niewychowany, wulgarny i niegrzeczny” opowiada
oburzona pani Luise, (74 lata) kręcąc
głową z dezaprobatą. ,,Pluje, rysuje po
ścianach, już nawet policję wzywałam,
ale to nic nie dało...”. Czyżby to były
te typowe sąsiedzkie sprzeczki o których
wspominał pan Konrad?
W artykułach obu gazet wychodzi na to,
że zastraszania Polaków dokonują niemieccy mieszkańcy Locknitz. Nie wiem
czy to brak precyzji owych dziennikarzy czy też chęć pokazania na siłę
tylko ‘tych złych Niemców’. Trudno mi
uwierzyć w chorą atmosferę, kojarzoną
obecnie z miastem
Locknitz
po nagłośnieniu
sprawy przez media, zwłaszcza
po rozmowie z
dwoma
około
80-letnimi
Niemkami, które
zaczepiłam
na ulicy z pytaniem czy mają
jakiś
polskich
przyjaciół. ,,Nie
znamy żadnych
Polaków osobiście, ale moja koleżanka
ma przyjaciółkę z Polski.” Czy to
możliwe? Nie dowierzając zadałam
jeszcze parę pytań, tyczących się tego
zdecydowanie nietypowego związku.
Przyjaźń między Polakiem a Niemcem
zupełnie mnie nie dziwi, ale to dotyczy
jedynie młodego pokolenia, które nie
pamięta już czasów godziny policyjnej,
prześladowań i masowych mordów w
trakcie drugiej wojny światowej. A jednak wbrew wszystkim przyjętym przez
społeczeństwo zasadom, w małym miasteczku jakim jest Locknitz znalazło
się miejsce na tak niesamowite uczucie. Dwie starsze panie, doświadczyły II
wojny światowej i pomimo wszystko się
zaprzyjaźniły....
Ale czy rzeczywiście jest tak cukierkowo? Pani Aneta, 56 lat, jest innego
zdania: ,,Różnica jest totalna. Tutaj jest jak za czasów Honeckera.
Biurokracja, brak kultury ze strony
urzędników, a jak widzą polskie nazwisko to od razu inne traktowanie”.
Pani Aneta jeszcze nie zdążyła poznać
stosunków międzysąsiedzkich, gdyż dopiero w październiku się wprowadziła.
,,Jeszcze tu nikogo nie znam. Póki co
załatwiam formalności...”
Jeśli chodzi o
sprawę dręczenia
Polaków w Locknitzach
jestem pewna, że
została mocno
przesadzona.
Tym
bardziej,
że połowa moich rozmówców
mieszkających
tam, nic o niej
nie słyszała. A
przy ok. 3000
mieszkańców
wątpliwe jest to, że nie do wszystkich
dotarła tak wielka afera, chyba każdy
z nas zna moc plotki... Mam wrażenie,
ze czasem media zupełnie nie zdają sobie sprawy jak mocny wpływ mają na
społeczeństwo i kształtowanie stereotypów.
I zamiast łagodzić obyczaje, dodają oliwy
do ognia, który już i tak zdecydowanie
za mocno się żarzy. Polacy przedstawieni jako żałosne istoty zastraszane
i żyjące w ciągłym strachu i brutalni, bezwzględni Niemcy, którzy jakże
pomysłowi byli ze swoją propagandą
antypolską to na pewno zbyt wiele
- 22 -
wrażeń jak na tak spokojne miasteczko
i jakże sympatycznych mieszkańców. A
może to tylko pozory? A pod kolorowymi budynkami, beztrosko biegającymi
dziećmi,
zielonymi
podwórkami,
starannie pielęgnowanymi ogródkami
kryje się tak naprawdę dramat naszych
rodaków, którzy
żyją w wiecznym
strachu, a ich
każdy ruch jest
potępiany przez
niemieckie ‘bestie’, czekające
tylko na jeden
zły ruch.... tak
więc panów dziennikarzy
zapraszamy do pisania horrorów,
może nawet jak
rozwiną
akcję
powstanie niezły thriller.
A co z uprzedzeniami i stereotypami
będącymi zarazą historii i niestety nadal współczesnej cywilizacji? Czy to 15letnia Niemka, koleżanka Gosi i Ani czy
też godny pożałowania pan Krzysztof
narzekający intensywnie na niemiekka nację, podczas gdy sam jest nie fair
wobec własnych rodaków. Uprzedzenia
nadal są i choćby nie wiem jak bardzo
byśmy z nimi walczyli zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zgodzi się z nami i
będzie propagował nieuzasadnione stereotypy i nienawiść do innych narodów.
W trakcie pisania mojego felietonu,
naprawdę nużące było powtarzanie
narodowości każdej z osobna. Polacy Niemcy, Niemcy - Polacy. Czy nie łatwiej
byłoby ludzie? Czy naprawdę musimy
jeszcze rozgraniczać kto jest kim? W
XXI wieku nie powinno być miejsca
na nienawiść do narodu, często nieu-
zasadnione stereotypy i te „wyjątki”,
które towarzyszyły mi na każdym kroku mojej podróży. Jak to pani Dorota z
zakładu Gardinen stwierdziła ,,Nikt nie
musi się na siebie napuszczać i będzie
święty spokój” z uśmiechem wspominam proste, a jakże mądre zdanie.
A teraz pora na
odrobinę
relaksu i muzyki,
proponuję
„Imagine” The
Beatles:
„Imagine there’s
no countries. It
isn’t hard to do.
Nothing to kill or
die for (...)
Imagine all the
people. Living
life in peace
(...)
You may say I’m a dreamer. But I’m not
the only one. (...)
... the world will be as one”
- 23 -
JOANNA W. (17), ŚWIDNICA
KEINE SCHNÄPPCHEN
DEUTSCHEN
FÜR
DIE
Der Traum vom billigen Shoppen in
Polen hat ein Ende
Immer diese Deutschen von der deutschpolnischen Grenze. Immer fahren sie
nach Polen, um billiger einkaufen zu gehen. Immer kommen sie am Wochenende voll beladen mit polnischen Schnäppchen nach
Hause. Laut
diesem weit
verbreiteten Bild
müsste es
in den Geschäften an
der Grenze
nur so von
deutschen
Schnäppchenjägern
w i m m e l n . Viele Deutsche fahren über
Doch stimmt die Grenze, um Zigaretten zu
dieses Bild kaufen
heute immer noch?
Tatsächlich sind deutsche Kunden in
den Geschäften der nahe an der Grenze
liegenden Stadt Szczecin (zu deutsch:
Stettin) weniger geworden.
Im
Juweliergeschäft
¨Jubiler
Terpiłowscy¨ zum Beispiel kaufen zwar
immer noch viele Deutsche den hier
günstigeren Silber- und Bernsteinschmuck, doch die deutsche Nachfrage
an polnischem Goldschmuck ist stark
gesunken. Das liegt daran, dass solcher
Schmuck in beiden Ländern gleich teuer geworden ist. Kein Anreiz also, dafür
über die Grenze zu kommen.
Die vielen deutschen Käufer werden
bei der Suche nach billigeren Parfüms
in Szczecin enttäuscht. Wie in den mei-
sten polnischen Parfümerien sind auch
die Produkte bei ¨Sephona perfumes¨
teurer als in Deutschland. ¨Die meisten
Kunden gucken nur herum und vergleichen die Preise¨, erklärt die Verkäuferin. Nur wenige deutsche Kunden
entschließen sich am Ende, etwas zu
kaufen.
Im Elektrogeschäft ¨Komputery Shift¨
hingegen sind die Preise laut den Verkäufern niedriger. Trotzdem sind es
eher Briten und nicht so viele Deutsche, die in dem Laden einkaufen.
Die Verkäuferin eines kleinen Hutstandes in einer großen Einkaufspassage
im Zentrum Szczecins hat zwar immer
noch viele deutsche Kunden, stellt
jedoch auch fest, dass es sich für die
Deutschen inzwischen nur noch teilweise lohnt, nach Polen zum Einkaufen zu
fahren. Ihre Produkte seien zwar immer
noch billiger als in Deutschland, im Allgemeinen bemerke man jedoch einen
Preisanstieg aufgrund des Zuwachses
des Złoty.
Insgesamt sind sich alle Befragten
trotz alledem einig: Am Wochenende
kommen immer noch viele Kunden aus
Deutschland über die Grenze.
Zu guter Letzt fügt eine Frau vom Souvenirladen hinzu, dass Produkte der Supermarktkette ¨TESCO¨ in Polen sogar
teurer seien als die in den deutschen
Filialen. Die polnischen Käufer können
also den Spieß umdrehen – und tun es
teilweise wohl auch. Wie werden sich
wohl die Deutschen fühlen, wenn bald
Massen von Polen über die Grenze zum
Einkaufen kommen? Eine interessante,
aber eher unrealistische Vorstellung.
Warum steigen die polnischen Preise?
Als Polen am 1. Mai 2004 der Europäischen Union beitrat schnellte der Wert
des Złoty in die Höhe (Polen wird frühe-
- 24 -
stens 2011 den Euro einführen). Durch
diesen hohen Wechselkurs, müssen die
Einkausfreudigen
mehr Euro für weniger Złoty eintauschen. Die Preise erscheinen höher.
Doch sie scheinen nicht nur für die
Deutschen höher: Auch die Polen merken Preisanstiege. Besonders in den
Jahren 2004 und 2005, also direkt nach
dem EU-Beitritt, stieg die Inflationsrate stark an. Nachdem sie in der Zwischenzeit wieder gesunken war, steigt
sie seit letztem Jahr wieder. Das Glei-
Ein polnisches Einkaufszentrum
Der Wechselkurs steigt
che gilt für den
Wert des Złoty. Es geht also weiter mit
dem Angleichen der Preise. Selbst Zigaretten und ihre Verwandten werden
Jahr für Jahr auch in Polen teurer, da
die polnische Regierung immer wieder
die Tabaksteuer erhöht. Das ¨Einkaufsparadies“ der Deutschen verliert langsam aber sicher auch noch die letzten
Anreize.
TOMKE M. (18), PAPENBURG
- 25 -
„NIE MA KULTUR GORSZYCH BĄDŹ
LEPSZYCH, SĄ TYLKO KULTURY
RÓŻNE.”
Studenci dążą do poprawy stosunków
polsko – niemieckich.
Uniwersytet Viadrina we Frankfurcie nad Odrą to bardzo interesujące
miejsce pod względem zróżnicowania
kulturowego. Studiują tam osoby z
różnych państw, o różnych tradycjach
i poglądach. Istnieje
też
bariera
językowa
która
utrudnia
porozumiewanie się. Czy w
tak zróżnicowanym
środowisku
istnieje
możliwość
nawiązania
kontaktu i utrzymania
pozytywnych
relacji? Fakt ,że
polskich studentów
jest dużo mniej niż
niemieckich
jest
istotny. Uważa się,
że większość ma
prawo głosu i może
narzucić swoje zdanie nielicznym. Czy tak rzeczywiście
jest?
Polscy studenci na uniwersytecie we
Frankfurcie czują się często niepewnie. Jednak plusem uniwersytetu jest
jego świetne przygotowanie dydaktycznie i technicznie. Każdy posiada
stały dostęp do internetu. Sale są komfortowe oprócz tego biblioteka jest
wyposażona we wszystkie materiały,
potrzebne studentom. Wykładowcy są
bardzo wyrozumiali dlatego starają się
prowadzić wykłady wolniej, aby każdy
zrozumiał. Sporym problem jest bariera językowa, przez to polskim studentom jest ciężej. Uważa tak Aleksandra
studentka uniwersytetu „Jest o wiele
ciężej niż na polskim uniwersytecie,
bariera językowa jest sporą przeszkodą
w porozumiewaniu się, dlatego polscy
studenci pracują ciężej by nadrobić
braki w języku”.
Młodzi ludzie decydują się na studia na uniwersytecie we Frankfurcie przede wszystkim, aby zdobyć
wykształcenie i pogłębić swoje zainteresowania. Kolejnym powodem jest
nauka języków obcych i integracja z
ludźmi innych narodowości. „Jestem
tu by zdobyć wykształcenie a również
by zawiązać nowe znajomości” Mówi
Anna. Niektórzy Polacy studiują na
uniwersytecie niemieckim, ponieważ
planują przyszłość związaną z tym krajem. Pragną zdobyć wykształcenie i
rozpocząć karierę zawodową w Niemczech. „Wiąże przyszłość z tym krajem,
dlatego studiuje na Uniwersytecie Viadrina” Mówi Arkadiusz.
- 26 -
Ciężko jest się odnaleźć w takim
środowisku, jednak to najczęściej Polacy mają z tym największy problem ,
tak uważa jedna ze studentek Karolina „Jest nas dużo mniej niż niemiekkich studentów, dlatego nie czujemy
się pewnie. Ciężko jest się utrzymać
na Uniwersytecie Viadrina. Zdarza
się, że polski student ma problem ze
zrozumieniem wykładu, jednak wtedy
zawsze może liczyć na pomoc ze strony
Niemców” . Studenci niemieccy zawsze
służą pomocą. Niestety jak wszędzie
zdarzają się wyjątki. To już zależy od
osobowości. Niekiedy polscy studenci
boją się poprosić o pomoc niemieckich
studentów, wynika to z tego ,że na
początku Polacy na niemieckim uniwersytecie nie czują się aż tak pewnie jak
młodzież niemiecka.
Wielu Niemców i Polaków utrzymuje
ze sobą kontakty, jednak prawdziwe
przyjaźnie mają w w swoich krajach.
„Zadko dochodzi do konfliktów, ale
prawdziwych przyjaciół mam w Polsce.
Najczęściej polscy i niemieccy studenci
rzadko spędzają ze sobą czasu jedną z
przyczyn jest to ,że większość polaków
studiujących na uniwersytecie mieszka w akademikach po stronie polskiej,
ponieważ jest tam tańsze utrzymanie”
twierdzi Karolina.
Polakom jest ciężej jeśli chodzi o sprawy
finansowe. Studenci na Uniwersytecie
Viadrina mają sporo wydatków, tutaj
podręczniki są dużo droższe. Niemcy przez dofinansowanie mogą sobie
pozwolić na rozwijanie swoich pasji.
Faktem jest, że polscy studenci muszą
dużo więcej pracować, aby utrzymać
się na Uniwersytecie Viadrina. Prowadzi to do konfliktów i często oddala polskich i niemieckich studentów od siebie.
„Polacy są bardziej pilni, ponieważ
chcą tym nadrobić braki w języku”
mówi Arkadiusz. Najczęściej potrafią
ze sobą współpracować. Nie robi im
różnicy, czy pracują z Polakami czy
Niemcami. Zdarzają się także problemy, często niemieccy studenci próbują
wprowadzić swoje zdanie nie licząc się
z polskim. Może dlatego, że polskich
studentów jest dużo mniej. Najczęściej
ich współpraca wynika z konieczności a
nie z chęci. Zdarzają się wyjątki kiedy
Polacy wolą współpracować z niemiecką
grupą z powodu aspektu językowego.
Ciekawe jest jak siebie nawzajem widzą.
Niemieccy studenci postrzegają polaków jaki bardzo miłe i pracowite osoby, z
kolei polscy studenci uważają ze Niemcy są bardzo tolerancyjni i otwarci. „Są
wyrozumiali i tolerancyjni, może dlatego, że zdążyli się przyzwyczaić do życia
z ludźmi różnych narodowości. Niemcy
to kraj imigrantów” mówi Rafał. Jednak uważają ,że nie są solidni i skromni.
Niektórzy studenci spotkali się z wielką
rywalizacją polsko – niemiecką. Uważa
tak Aleksandra „Praca w grupach jest
ciężka, Niemcy mają swoją mentalność,
często próbują narzucić Polakom swoje
zdanie. Są osobami bardzo zawziętymi,
dlatego widoczna jest rywalizacja
pomiędzy polskimi a nimieckimi studentami”. Polscy studenci twierdzą,że
Niemcy mają w sobie wiele zazdrości,
kiedy polski student jest w czymś lepszy. Wtedy zaczyna się rywalizacja. To
nie sprzyja pozytywnym relacjom polsko- niemieckim. Oprócz tego tworzą się
grupy, Polacy najczęściej trzymają się
ze sobą tak samo jak Niemcy.
Studenci mają różne zdanie na temat polityki. Uważają ,że stereotypy niszczą stosunki polski – niemiekkie. „Stereotypy podbudowane przez
- 27 -
władze komunistyczną wykorzystywane przez populistów niszczą relacje
pomiędzy Polską i Niemcami.” twierdzi
Paweł. Polscy studenci krytykuje nasze
władze, określając je mianem niekompetentnych. „Za negatywne stosunki polityczne obu państwami należy obwinić
niekompetentnych ludzi zasiadających
w polskim rządzie, tutaj reprezentujemy wyższy poziom, dlatego pró-
Słubicach, Niemcy sporo nam pomogli, pokryli straty materialne, pomagali nam również przy gaszeniu pożaru”
mówi Aleksandra.
Mimo wielu przeszkód są możliwe pozytywne relacje, o których mówią studenci. Młodzież polsko – niemiecka różniąca
się od siebie dąży do tego, aby stosunki
między nimi były jak najlepsze. Uważa
się ,że większość ma prawo głosu, jednak studenci wspólnymi siłami mogą
to obalić. Nawet w tak zróżnicowanym
środowisku można dojść do porozumienia i zawrzeć nowe znajomości. Kiedy
żyją ze sobą, współpracują i spotykają
się ich relacje są dużo lepsze, potrafią
mówić wiele dobrego o sobie, nie
zważając na sprawy polityczne czy też
historyczne.
bujemy integrować się z niemiecką
młodzieżą.” Mówi Paweł. Rząd niemiecki postrzegają jako liberalny, z
kolei nasz jako konserwatywny. Jednak
studenci próbują zatrzeć ślady historii.
Jola mówi o tym „Nikt nie zmaże historii, jednak myślę, że to co wydarzyło
się kiedyś nie powinno mieć wpływu
na teraźniejsze relacje polsko - niemieckie.” Dążą do poprawy stosunków
polsko nienieckich, organizują imprezy
integracyjne takie jak na przykład
Night International lub JU Pub and City
Tour 2008, utrzymują kontakty, dużo
rozmawiają i spotykają się ze sobą.
Na uniwersytecie widać jak studenci
świetnie potrafią współpracować.
Świeżo po otwarciu granicy dochodziło
do różnych sytuacji. Taksówkarz
mówi „Niemcy potrafili pluć na polskie taksówki”. Jednak teraz stosunki
się poprawiły, „Gdy spłonął bazar w
- 28 -
ŻANETA N. (16), ŚWIDNICA
MIT EINEM BISS...
Erinnerungen und Gedanken an Polen, verursacht durch eine Pirogge
Die Situation
Ein Sturm von
Bildern
überfällt mich, als
ich auf eine
köstliche Pirogge, eine wirkliche polnische
polnische Piroggen
Spezialität beiße. Dieses Schauspiel ereignet sich morgens in einem
kleinen, gemütlichen Café in Szczecin
(Stettin). Es ist, wenn man so will, eine
Reise innerhalb einer Reise mit dem
Ziel, etwas über zeitgenössische Kunst
in Polen und in Deutschland herauszufinden. Das würde auch noch etwas anders verlaufen, als es sollte, aber das
ist eine andere Geschichte...
In diesem Moment sitze ich noch gemütlich vor meinem Kaffee und meiner
kleinen Tomatensuppe, in dem KellerCafé. Mich hat plötzlich die Idee überfallen, eine Pirogge zu probieren, weil
das neben Fasolka po bretonsku mein
Leibgericht war, als ich vor ungefähr
zwölf Jahren in Warschau lebte. Ich
ahne es schon, als ich diesen lecker
aussehenden Bissen vor mir habe, und
tatsächlich:
ich erkenne nicht nur den charakteristischen Geschmack wieder, vielmehr
zieht eine ganze Epoche meines Lebens
vor meinem inneren Auge vorbei: Die
Warschauer Skyline, unsere Wohnung,
der Bahnhof bei Nacht, der Geruch von
Brathähnchen, mein Lieblingsrestaurant und ganz besonders deutlich sehe
ich die gewaltige Silhouette des Kul-
turpalastes, des gewaltigen Geschenks
Stalins an Polen vor leicht bewölktem
dunkelblauem Himmel.
Eine Erinnerung
Aber wie kommt es, dass sich etwas
derart fest im Gedächtnis eines Menschen einprägt, erst recht, wenn man
bedenkt, dass das Ganze bis zu 12 Jahre her ist. Ich war drei Jahre alt, als
wir 1995 nach Warschau zogen Es heißt,
im Alter von zweieinhalb Jahren erlebt
ein Mensch den Zustand des absoluten
Vergessens, das heißt, er vergisst fast
alles, was ihm bisher widerfahren ist.
Tatsächlich fangen meine Erinnerungen
in Warschau an, mit Piroggen...
Könnte man also sagen, mein ganzes
Leben basiert auf einer Teigtasche?
(wenn auch einer überaus leckeren,
mit Quarkfüllung).
Das würde ich so zwar nicht sagen, aber
meine älteste Erinnerung, die ich gut
beschreiben kann, beinhaltet, dass ich
vor einem niedrigen Tisch sitze, in einem dunkel beleuchteten Lokal mit roten Wänden, vor einem Teller, auf dem,
umgeben von Rotkohl, sechs wohlriechende Teigtaschen, besser bekannt als
Piroggen, ordentlich aufgereiht sind.
Wie alles kam
Ich bin in Warschau gelandet, weil meine Mutter dort am Goethe-Institut arbeitete und Kunstgeschichte studierte,
was meine Erinnerung an den Kulturpalast nahelegt.
Ich war damals in einem gemütlichen
Kindergarten, in dem ich sehr bald Polnisch lernte, was als kleines Kind bekanntlich sowieso besser und schneller
geht. Im nächsten Kindergarten, dem
(mit Zertifikat) einzigen deutsch-polnischen Kindergarten Warschaus bekam
- 29 -
ich (oder eher meine Mutter) häufiger
Ärger mit Erzieherinnen und Eltern,
weil ich mit den Kindern, die Deutsch
lernen sollten, Polnisch sprach. Dieses
Problem gab es auch Jahre später, bei
einem Filmprojekt mit einer polnischen
Klasse noch; nur weil ich ein „przepraszam” (Entschuldigung) eines polnischen
Projektteilnehmers auf
polnisch beantwortet
hatte, wurde ich gleich
von seiner Klassenlehrerin angegiftet, mit
ihm englisch zu sprechen, die aber selber
kaum mehr Englisch
sprach als die Worte,
die sie mir an den Kopf
warf. Wobei ich ihr da
im Nachhinein keinen
Vorwurf mache, da
viele ältere Menschen
in Polen wenig mit
Englisch in Kontakt gekommen sind.
chen wirklich alle ein ausgezeichnetes
Englisch.
Ich vermute, dass die Eltern und Großeltern der jungen Generation ans Herz
legen, Englisch zu lernen, was ich übrigens auch unbedingt tun würde, hauptsächlich weil es eine Weltsprache ist
und damit für Reisen ungemein praktisch.
Ich wünschte, heute könnte ich immer
noch genauso polnisch
sprechen wie damals,
aber es reicht nur noch
dazu, meine Projektpartner zu überraschen
und plötzlich auf Englisch in eine Polnische
Diskussion
einzusteigen.
Veränderung
Dass junge Menschen
in Polen oft besonders
gut Englisch sprechen
ist natürlich nicht die
Das Englische im Polni- Kulturpalast in Warschau
einzige Veränderung in Polen,
schen
Hier ist ein großer Gegensatz zu bemer- dem Land, das einen unglaublichen
ken: Während Menschen über dreißig Aufschwung, sowohl in wirtschaftlicher
in Polen eher selten Englisch sprechen als auch kultureller Hinsicht erlebt, das
(nicht mal die jungen Damen der Stet- auf seinem Weg nach oben scheinbar
tiner Informationsstelle waren in der zwei Stufen auf einmal nimmt. MittlerLage, meine Frage nach einem Kantor weile kommen Polnische Bürger nach
zu beantworten, ich musste elf Leute Deutschland, um Kosmetikartikel und
fragen, bis ich jemanden fand, der aus- Parfüm zu kaufen, was freilich nicht
reichend des Englischen mächtig war), immer so war.
verfügten alle Leute in meinem Alter, Noch 2004 in Łódz war ich überrascht
die ich über die Zeit kennen lernen über die günstigen Preise in einem Biodurfte, über großartige Englischkennt- Vegetarier-Lokal, doch mittlerweile
nisse. Sowohl bei meinem Schüleraus- sind Lebensmittel eine der wenigen Satausch nach Cieszyn, dem Filmprojekt chen, die die Reise noch lohnen.
unserer Klasse mit einer polnischen Damals in Warschau in der Mitte der
Klasse aus Olsztyn mit dem Thema Eur- Neunziger Jahre sah das natürlich noch
opa 1945 als auch bei diesem hier spra- ganz anders aus. Das einzige, was teu- 30 -
rer war als in Berlin, waren Mieten für
Wohnungen. Schon lange, auch heute
noch, fragen mich Freunde, wenn ich
von Polen und Warschau erzähle, ob
es nicht unglaublich grau und langweilig aussieht und natürlich ist da etwas
dran, aber ich glaube nicht, dass Berlin
mehr schöne Ecken hat als Warschau.
Und jedes mal versuche ich, den betreffenden Personen klar zu machen, dass
in beiden Ländern häufiger Gegenteile
von grauen Hochhäusern und in elegantem
Anthrazit
gefärbten Plattenbauten
zu
sehen sind.
Man muss sich
nur einmal Städte wie Breslau
oder
Potsdam
ansehen. Mittlerweile
ist
Warschau
außerdem längst
nicht mehr ein
Wald aus grauen Blöcken! Als
Hauptstadt ei- Skyline von Warschau
nes aufsteigenden
Landes, des Tors nach Osteuropa und
eines großen Kultursammelpunkts, sind
längst immer imposantere, größere und
modernere Gebiete entstanden.
Dort gibt es auch einen großen Unterschied von damals zu heute: Damals
gab es noch weit größere Kommunikationsschwierigkeiten, zum Teil wegen
der Infrastruktur, zum Teil wegen dem
damaligen Stand der Technik (wir hatten kein Telefon und entgegen der Versprechungen unserer Vermieterin traf
auch später keins ein).
Damals war Polen allerdings auch nicht
in solch einem Aufschwung. Als dann
aber die (anfangs natürlich noch sehr
teuren) Mobiltelefone auf den Markt
kamen und das Internet kam, wurde es
viel leichter, zu kommunizieren. Beispielsweise hatten viele wirklich gute
Künstler aus Polen Schwierigkeiten, berühmt zu werden und Westeuropäische
oder Amerikanische Künstler waren
viel mehr gefragt. Inzwischen ist Polen
mehr Kulturstadt denn je.
Ich bin wirklich gespannt, wie sie sich
weiterentwickeln wird, jedenfalls ist es
Zeit ihr mal wieder einen Besuch
abzustatten...
- 31 -
JESSE S. (15), POTSDAM
Germans? No. They pay her for that. It
is an economical visit; the friendliness
Does a ‘friendship’ exist between Po- of the people is not real.
land and Germany? How does a term Tourism is not wrong, though. It is an
invented by PR specialists correspond important economical factor. But it
to the real relations between those should be seen that hardly any Pole
two countries? Is the German-Polish travels to Germany only for vacation.
relationship powered by equal input? Both nations meet each other under
different preconditions. No matter
And therefore, is it necessary at all?
if it’s in Germany or in Poland – Poles
We went to Görlitz/Zgorzelec to find work for Germans. The subtitle of Stefanswers to these questions and what fen Möller’s book ‘Viva Polonia’ ‘As
we found out was enlightening and German foreign worker in Poland’ is an
remarkable – even in this divided city ironical comment on this situation.
with a long common history a huge im- Through this one-sided working relabalance in the nation’s relationship be- tionship instability is created.
The second observation upon which we
came crystal clear.
base the thesis that there is instabilThe first trace of inequality between ity in relations of those two countries
the members of Germany and Poland are, even nowadays, prejudices which
we found after asking them what they make it difficult for Poles and Germans
to meet. 2 out of 3 elderly people inthink about each other.
There is no doubt that Germans are one terviewed by us seemed to honestly beof the most frequently travelling na- lieve that Poles steal cars. Gisela (69)
tions in the world. Recently, also neigh- claims that ‘thefts are awful’, although
she has never been
bouring Poland has
personally affectbecome a destiIn
a
friendship
fi
nancial
ed. A 60- year-old
nation for their
differences as well as other couple was undeholidays. Germans
niably sure that
privileges don’t count.
asked about Poland
thievery increased
recalled their joysince the border
ful memories from
vacations there – hospitality, friendli- was opened and that between 11.30
ness, etc. ‘Do you therefore have any p.m. and 5.a.m. you are better not
Polish friends?’, we asked. The vast hanging around on the Görlitz streets
majority of people admitted that they because ‘the place is unsafe’.
don’t know a single Pole. Why is it so? The most staggering example came
Being a tourist implies exploring every- from a group of adolescents holding
thing from a certain point of view. You a very negative opinion about Poles.
are kept in a bubble, you come to an After the question if they sometimes
environment where everything is per- would like to have something to do
fectly inviting, where you are wanted. with Polish peers they retorted: ‘Never,
That puts experienced hospitality un- never in our life. We are rather afraid
der a question. Is a hotel receptionist that they would steal something…’ Of
helpful and amiable because she likes course, this negative sentiment is not
DYSTOPIAN FRIENDSHIP
- 32 -
is for them closed and does not bias
their opinion, at all.
Poles who were asked the same question claimed that the War cannot be
forgotten that quickly and the topic
Language proves to be another fac- cannot be closed because the oldest
tor for imbalance in the relationship. generation still remembers it. One exWhy are Poles learning German but no ample showed that sometimes even
young
parents
Germans get their
transfer
their
heads
around
People
of
different
nations
meet
dislike
towards
their neighbour’s
under
the
wrong
preconditions.
Germans to their
tongue? It is remarkable
that
children. Three
every Pole, as soon
11-year-olds
as he or she has anything to do with asked what they think about Germany
Germany, speaks German quite well. started shouting ‘Schwabe! Schwabe!
Polish-speaking Germans are compara- Dein Vater ist Hitler!!’ in response. But
bly rare. Why? It is known that Polish is after this first expression of sensation
after Chinese one of the most difficult they admitted reluctantly that they
languages and as Polish it is not offered also have German friends. Why was
in German schools normally it is rather their answer like that? Why does Hitconsidered as abstract. Speaking this ler concern an 11-year-old? Being asked
language is for sure only expected in about that, they said their parents hold
special cases. But even in these special the same opinion.
cases it is not often that Germans show Other young people said their attitude
their effort to adjust. For example, the is not influenced, but assumed that the
majority of German journalists in War- elderly are still connoting this chapsaw is not able to speak proper Polish so ter of history with the German nation.
everything at press conferences, every Here we find instability again, because
text has to be translated. Therefore the topic is obviously not closed. In
the work takes longer and the dialogue such a matter two cooperating nations
between Poles and the foreign cor- have to stay in dialogue. This is hardly
respondents is not as prosporous as it possible if the harmed side feels misshould be. This is unfair and once again understood.
creates imbalance as it also shows that A 14-year-old Polish boy (named Danthe Germans do not see the neccessitz iel, mentioned above) said he does not
to learn the language of their partner.
believe that the chapter is closed when
he sees Nazi-symbols on the other side
In our investigation we found out that of the border.
there are different perspectives on the
gloomy past. All of the Germans who Concluding, we are certain that there
were asked weather they think the is no friendship existing between those
second World War has an influence on two nations. As long as Germans would
the peoples attitude replied that these feel superior to Poles on the social
events are not forgotten but the topic level and as long as the dialogue about
based on experience. On the Polish
side of the city the only prejudice was
that German girls are ‘ugly’ (Daniel and
Grzesiek, 14).
- 33-
the history does not take place because
both conversation partners are not on
the same level this has no perspective
for being achieved. In a friendship financial differences as well as other
privileges play no role. On the other
hand, there is a question to be stated
whether it is necessary at all to strive
for such friendship. As Adam (68) said:
‘It is not yet friendship, but it is just
becoming normal.’
IGA G. (17), LODZ
JONATHAN F. (16), HAMBURG
- 34 -
ONE STEP CLOSER?
Europa Universität Viadrina: Bloße
Toleranz oder schon Verständnis?
„Könnten Sie uns bitte den Weg zur
Viadrina Universität zeigen?“. „Sie stehen direkt davor.“. Das fängt ja gut an.
Hoffentlich ist die Recherche erfolgreicher als unsere Suche nach der Universität.
Dann also los. Theorie:
Einen Studenten finden
und ihn zum Unialltag
sowie zu den Beziehungen zwischen den verschiedenen Nationen
an der Uni interviewen. Praxis: Ich kenne
mich an der Uni nicht
aus, habe dort keine Lars
Kontakte und nur eine
Stunde Zeit, um meine Idee Wirklichkeit werden zu lassen.
Offenbar befinde ich mich im Bibliotheksgebäude und ein Stück den Gang
runter kann ich auch eine kleine Cafeteria erkennen. Keine schlechten Voraussetzungen für den Startpunkt. Direkt
am Eingang zur Bibliothek begegne ich
dem ersten Studenten, der sich als sehr
hilfsbereit entpuppt, leider aber weniger informiert ist: Sein Studium hat erst
vor zwei Wochen begonnen. Doch als
Orientierungshilfe ist er sehr nützlich:
Ich solle nach oberen Semestern fragen, rät er mir. Mit dieser Information
bewaffnet marschiere ich guten Mutes
in Richtung „Gräfin Dönhoff Gebäude“,
um die davor stehenden Raucher mit
meinem Anliegen zu belästigen. Aber
es scheint wie verhext: der Hauptteil
der Studenten, die ich treffe, sind Erstsemester oder können mir kaum Auskunft über die Verhältnisse an ihrer
Universität geben. Nachdem ich über
eine halbe Stunde abgewiesen wurde,
bin ich fast am Verzweifeln, denn der
Blick auf die Uhr verrät mir, dass die
Zeit drängt.
Aber ich war noch gar nicht im Audimax (Auditorium Maximum). Der Campus wirkt zwar schon relativ ausgestorben, doch einen Versuch ist es wert.
Und tatsächlich: Im Eingang kommt mir
ein dynamisch wirkender junger Mann
entgegen. Lars ist 23
Jahre alt, kommt aus
Lübeck und studiert
im sechsten Semester
Linguistik und Sozialwissenschaften.
Wir
verabreden uns zu einem ausführlichen Interview am nächsten
Tag.
Interdisziplinarität ade: Von Kuwis, Wiwis, Juris und den „arroganten Berlinern“
Neun Uhr morgens, ein schöner Herbsttag im Oktober. Ich treffe Lars in der
kleinen Cafeteria neben der Bibliothek;
neben ihm sitzt seine Freundin Johanna. Mit Kaffee und Neugier ausgerüstet
beginnen wir das Interview. Lars wohnt
in einer WG in Frankfurt (O) und hat
ein Auslandssemester in Spanien hinter
sich. Er entschied sich für die Viadrina,
da man dort Fremdsprachenkurse belegen muss, so ist man mit mehr Kontinuität bei der Sache. Und wie ist die
Atmosphäre an solch einer besonderen
Universität? Lars beschreibt sie als beinah familiär, da die Viadrina eine der
- 35 -
kleinsten Universitäten Deutschlands
ist. So kennt man die meisten der vergleichsweise wenigen Studenten persönlich oder vom Sehen.
Schaut man jedoch genauer hin, fallen einem kleine Zickereien und Konkurrenzkämpfe auf. Die Studenten der
drei Fakultäten, die wirtschaftswissenschaftler (Wiwis), die Jurastudenten
(Juris) und die Kulturwissenschaftler
(Kuwis), hegen, geprägt von Vorurteilen, eine gewisse Verachtung gegeneinander. Während die Wiwis
als eher versnobt gelten, werden die Kuwis
als Jasmintee trinkende Hippies abgestempelt. Die Juris sind die
ehrgeizigen
Streber,
die den ständig in der
Bibliothek sitzen, Bücher verstecken und Johanna
Seiten herausreißen,
um einen Vorsprung gegenüber ihren
Mitstudenten zu gewinnen. Und dann
gibt es da noch die Berliner. Sie sind
meistens Pendler und werden als arrogante Egoisten hingestellt. Sie kommen
zu spät in die Vorlesungen, wollen früher gehen, um die Bahn zu bekommen.
Das Positive an den Berlinern? Man lernt
von ihnen, Ellenbogen einzusetzen.
Natürlich kann man solche Klischees
nicht verallgemeinern, aber es steckt
immer ein Körnchen Wahrheit in Vorurteilen. Eine kleine Anekdote dazu:
Ein Berliner stürmt mit typisch berlinerischem Elan in den Hörsaal, hinter
ihm eine polnische Studentin. Diese ist
Zuvorkommenheit gegenüber Frauen
gewohnt und geht dem Berliner hinterher, in der Annahme, dass er ihr die Tür
aufhalten werde. Der typische Berliner ist jedoch kein geübter Gentleman
und so muss sie eine kurze, aber sehr
schmerzhafte Bekanntschaft mit der
Tür machen.
Nationeneintopf – gut durchgerührt
oder Dümpeln in der gleichen Brühe?
Die Verzahnung der Fakultäten klappt
noch nicht besonders gut. Aber das
Leben an der Uni ist ja nicht vorwiegend von Vorurteilen und Zickereien
geprägt. Wie sieht das interkulturelle
Leben aus?
Ein Blick in eine Vorlesung: Vorne sitzen
die Ehrgeizigen, international gut durchgemischt. Auf den billigen
Plätzen tummelt sich
das gemeine Studivolk,
schön nach Nationalität geordnet. In den
letzten beiden Reihen:
Man kann es sich schon
denken – die Berliner. Besonders in
den Vorlesungen zu deutschpolnischem
Recht scheint eine unsichtbare Grenze die beiden Gruppen voneinander zu
trennen. In der Mensa sieht es nicht anders aus.
Warum? „Die Leute kleben sehr stark
an ihrer Muttersprache.“, begründet
Lars. Dies wirkt sich auch im privaten
Bereich aus: die fehlende Kommunikation hemmt den Kontakt. So sind auf
einer Party, die von einem polnischen
Studenten (natürlich in Słubice) veranstaltet wird, zu 99% nur Polen anwesend.
Wird das Konzept der Viadrina Universität denn überhaupt im Alltag umgesetzt? Die Viadrina versteht sich als
„Portal in den Osten“, aufgrund des
hohen Anteils an polnischen Studenten
und der Nähe zur Grenze. Sie unterhält
ein Jointventure mit dem Collegium
- 36 -
Polonicum (Studien- und Recherche- doch das Wichtigste, um eine Basis für
zentrum in Słubice), zusammen mit der eine Zusammenarbeit von Völkern zu
polnischen Universität Adam Mickie- schaffen.
wicz in Poznan. Die internationale Kooperation ist gegeben, zumindest von Erasmus und die Interstudis: abgeschotoffizieller Seite. Weiterhin gibt es eine tete Internationalität?
Vielzahl an Projekten, um besonders Kurz vor elf, immer noch in der Bibliodas deutsch-polnische Verständnis zu thek. Lars muss zu einer Vorlesung,
stärken. Polnische Studenten bekom- Johanna hat aber Zeit für mich und
schlägt mir vor, Bernd
men finanzielle UnterSchünow zu befragen.
stützung, um an diesen
Er ist verantwortlich
Projekten teilnehmen
für die Gaststudenten,
zu können. Angebote
die im Rahmen des
wie kostenlose PolErasmus Programms an
nischkurse, eine Reise
die Uni kommen. An der
für die Erstsemester
Bürotür klebt ein Zetnach Polen oder intertel: „Bin gleich wieder
kulturelle Workshops
da“. „Er macht gerade
sollen die Studenten
eine Raucherpause.“,
mit den unbekann- Bernd Schünow, Abteilung für
internationale
Angelegenheiten
verrät Johanna mir. Wähten
Gepflogenheiten
rend der Wartezeit zeigt sie
vertraut machen. Beispielsweise lernt man dort, einen Po- mir die Tandemwand. Hier suchen und
finden sich Studenten, um gemeinsam
len
niemals direkt zu kritisieren, denn dies die Sprache des anderen in alltäglichen
Situationen zu erlernen.
wird persönlich genommen.
Mit diesen
Voraussetzungen dürfte Bernd Schünow entpuppt sich als aufdie internationale Verständigung und geschlossener, hilfsbereiter Mensch,
Freundschaft kein Problem sein. Den- der mir gern Auskunft gibt.
Das Erasmus Pronoch erzählt Lars, dass er
gramm wurde 1987
nur einen Polen in seinem
zur
Förderung
Freundeskreis hat, ansonakademischer Mosten sind alle deutsch. Anbilität gegründet
dere Studenten bestätigen
und wird heute an
das, Aktivitäten mit Komvielen deutschen
militonen aus anderen LänHochschulen angedern finden nur während
boten. Studenten,
Veranstaltungen an der Uni
Professoren
und
statt. Man toleriert einMitarbeitern wird
ander, aktive Kooperation „Tandem gesucht”
dabei ermöglicht, ein oder zwei
findet aber kaum statt. Die
Besuche in Polen seitens der Deutschen Semester im Ausland zu verbringen.
werden immer seltener, da der Reiz Mindestens ein Auslandssemester ist
des Neuen mit der Zeit verloren geht. für die Studenten der Viadrina Pflicht.
Interesse an der fremden Kultur ist je- Dieser Austausch geht an der Viadrina
- 37 -
aber auch über europäische Grenzen
hinaus. Gaststudenten aus der ganzen
Welt sammeln Erfahrungen an der Europa-Universität, genauso wie die Studenten der Viadrina ins Ausland gehen,
um andere Nationen kennen zu lernen.
Jährlich kommen ca. 230
240 Gaststudenten an
die Universität, während allein
im Rahmen
von Erasmus
um die 400
Studenten
ins Ausland
g e s c h i c k t Tandemwand
werden.
Es geht um internationalen Austausch,
um Völkerverständigung. Doch die Kooperation klappt nicht automatisch,
es muss nachgeholfen werden. Genau
diesen Job erfüllt Bernd Schünow. So
organisiert er Veranstaltungen wie den
International Day, der einmal pro Semester stattfindet. Dieser ist vergleichbar
mit einer Messe. Jede Nation hat einen
Stand, an dem die Studenten ihr Land
präsentieren und auch in einen Wettbewerb miteinander treten, da der beste
Stand am Ende ausgezeichnet wird.
So sind die Argentinier inzwischen berühmt dafür, an ihrem Stand Tango zu
tanzen. Auch eine Party am Abend gehört mit zum International Day.
Außerhalb solch besonderer Ereignisse
sieht die internationale Verständigung
jedoch anders aus. Die Gaststudenten
halten sich in ihrer Austauschgruppe
auf, mischen sich kaum mit den Studenten der Viadrina Universität. Sie bilden
eine eigene multinationale Gruppe.
One Step Closer?
Machen die verschiedenen Kulturen in
Europa nun durch die Viadrina Universität
einen weiteren Schritt aufeinander zu?
Die Akzeptanz anderer Völker und ihrer
Sitten ist verbessert worden, aber am Verständnis
hapert es noch. Die Kontaktscheu wird den Studenten genommen, aber
um über bloße Toleranz
hinauszukommen müssen
die Studenten aller Nationen mehr Eigeninitiative
ergreifen. Sonst lebt man
nur nebeneinander her.
Aber ist das nicht vielleicht auch schon genug?
Meiner Meinung nach nicht. Ignoranz
ist eines der größten Probleme in der
Völkerverständigung. Es sind vielleicht
keine tiefen Freundschaften zwischen
zwei Ländern nötig, aber ein größeres Verständnis von Unterschieden und
Gemeinsamkeiten würde manche Beziehung wesentlich verbessern. Nicht
Vorurteile würden die Haltung gegenüber einem fremden Land bestimmen,
sondern eine selbst gebildete Meinung.
Durch Kommunikation.
- 38 -
INFOKASTEN
Was ist die Viadrina Universität? Sie
wurde 1991 wieder eröffnet, nachdem sie 1811 aufgrund der Konkurrenz der Humboldt-Universität in
Berlin schliessen musste. An drei Fakultäten (Rechts-, Wirtschafts-- und
Kulturwissenschaften) studieren insgesamt ca. 5000 Studenten aus über
73 Ländern. Studenten von überall
auf der Welt kommen zu dieser verhältnismäßig kleinen Uni, um ein
oder zwei Semester im Ausland zu
verbringen. Ca. 40 Prozent der Studierenden sind polnischer Abstammung; die meisten von ihnen leben
im polnischen Słubice, das nur durch
die Oder von Frankfurt getrennt ist.
Bis 1945 gehörte Słubice zu Frankfurt
(O), durch die Potsdamer Konferenz
wurde die Stadt jedoch geteilt.
Die Idee ist ein dreisprachiges Projekt, auf dem Schwerpunkt deutsch,
polnisch, französisch. Die Vorlesungen und Seminare werden auf
Deutsch und Englisch gehalten.
Eines der Hauptziele der Universität
ist die Verbesserung der deutsch-polnischen Beziehung. Die Schlagworte:
interdisziplinär und interkulturell.
RONJA Z. (17), HAMBURG
- 40 -
STUDENCKIE ŻYCIE NA POGRANICZU – FRANKFURT (ODER)/ SŁUBICE
Nauka, praca, rodzina, wydatki… studenci wszystko musza ze sobą pogodzić,
a do tego znaleźć chwilę na relaks i
zabawę ze znajomymi. A co jeżeli odbywa się to wszystko w obcym kraju i
języku? Jak sobie radzą?
Codzienność studenta żyjącego na
granicy polsko-niemieckiej rożni się
od życia ludzi uczących się w swojej
ojczyźnie. Mieszkańcy polskiego pogranicza, którzy uczą się po drugiej
stronie granicy są mniejszością na niemieckim uniwersytecie. Muszą zmagać
się z nowymi problemami.
WYDATKI STUDENCKIE
Studenci muszą zapewnić sobie
akademik bądź mieszkanie, jedzenie i zabezpieczyć się na wypadek nieprzewidzianych wydatków.
We Frankfurcie nad Odrą na uniwersytecie Viadrina znajduje się 30% Polaków. Niemieccy studenci, którzy mają
problemy finansowe są wspomagani
przez państwo w kwocie około 550
euro miesięcznie. Suma ta, zadowala
ich i wystarcza na zaspokojenie wszystkich podstawowych potrzeb. Takie
dofinansowanie nazywa się Bafög. Polega ono na tym, że podczas studiów
kursant dostaje tym więcej pieniędzy,
im mniej zarabiają jego rodzice.
10 lat po ukończeniu studiów musi
zwrócić połowę z kwoty, którą w sumie
otrzymał.
Polscy studenci mogą niestety tylko
pomarzyć o takim funduszu. W nielicznych przypadkach Polacy dostają około
150 euro miesięcznie od uniwersytetu. Warunkiem jest zaliczenie dodatkowych testów językowych. Mogą się
również ubiegać o dofinansowanie ze
strony polskiej. Zdarza się to niestety
nieczęsto.
Ważnym elementem wydatków studentów jest jedzenie. Kursantom
opłaca się najbardziej chodzić na
uniwersytecką stołówkę. Oszczędzają
i czas, i pieniądze. Mogą otrzymać
dziennie pięć dań, gdzie każde z nich
kosztuje około 2 euro. Polakom zdarza się narzekać na posiłki, jak mówi
Darek – student prawa: „Jedzenie jest
bardzo monotonne. Polacy wolą polską
kuchnię, ale i tak prawie wszyscy
korzystają ze stołówki, gdyż nikt nie
ma czasu na gotowanie. No i nie każdy
potrafi.”
CO Z POLAKAMI W NIEMIECKICH AKADEMIKACH?
W niemieckich akademikach Polacy
niechętnie zamieszkują. Głównym powodem jest bariera językowa. Polacy znają język na tyle, aby rozumieli
wykłady. Znajomość niemieckiego jest
u nich bierna. Ewa – studentka na 2
roku wypowiedziała się na ten temat
tak: „Znamy język tylko taki, którym
posługujemy się na wykładach. W codziennym życiu wolimy posługiwać się ojczystym językiem.” Nieliczni natomiast
wręcz wolą zamieszkać z Niemcami,
aby właśnie stawić czoło obcej kulturze. Kolejnym dylematem jest kwestia
pieniędzy. Niemiecki akademik kosztuje około 200 euro miesięcznie, a polski
około 300zł. Możliwość zaoszczędzenia
kilku złotych jest bardziej przychylna
dla Polaków, niż perspektywa krótszej
drogi do uniwersytetu.
Studenci są zdania, że Niemcy nie mają
wielkich chęci na integrowanie się z Polakami. Prawie nieznające się dwie strony granicy nie współpracują ze sobą. Z
tego powodu Polacy nie mogą za bardzo
- 41 -
bimy chodzić z przyjaciółmi do centrum
Frankfurtu. Jest tam więcej klubów
i wszystkie są blisko siebie. Łatwo
możemy się przemieszczać z klubu do
klubu i przyjemnie spędzić czas”.
Niemcy odwiedzają polską stronę
z
powodu
niższych cen.
Opłaca im się
przychodzić
na zakupy i
lubią polską
RELACJE
kuchnię. StePOLSKICH
I
fan – niemiekNIEMIECKICH
ki student praSTUDENTÓW
wa stwierdził,
Czy wszyscy
że
„Niemcy
się kochają,
wolą się zdepomagają socydowanie
bie i cieszą
wolą kupować
się na swój
papierosy po
widok?
Czy
Uniwersytet Europejski Viadrina we Frankfurcie nad Odrą
polskiej stromoże króluje rywalizacja, nienawiść i negatyw- nie, a polska, tania kuchnia, świetnie
ne nastawienie? Grzegorz – student smakuje.”
stosunków między narodowych jest
zdania, że „relacje miedzy Niemca- A CO Z WOLNYM CZASEM?
mi i Polakami są pozytywnie neutral- Bywa, że studenci prowadzą na pograne. Nie ma żadnych uprzedzeń.” W niczu zwariowane życie. Oczywiście
większości Polacy mieszkają po pols- gdy nadchodzą egzaminy potrafią
kiej stronie, Niemcy po niemieckiej. uczyć się przez kilka dni non-stop. KieStudenci nie mają ze sobą zbyt bliskich dy natomiast tych egzaminów nie ma,
kontaktów więc nie mają możliwości czy można popracować, pobawić się i
na lepsze poznanie się. Uniwersytet, znaleźć chwilę dla rodziny?
na pierwszym roku studiów, organizu- Wygodą jest to, że na uniwersytecie
je wycieczkę integracyjną. I na tym Viadrina można samemu ułożyć plan
kończy się zaangażowanie w tę sprawę zajęć. Mimo to, ciężko jest to wszystze strony uczelni. Polscy i Niemieccy ko pogodzić. O stałej pracy studenstudenci mają możliwość spotkania się ci powinni raczej zapomnieć. Stefan
wzajemnie po przeciwnych stronach – student prawa uważa, że „studenci
stawiają albo na naukę, albo na prace.
granicy z różnorakich przyczyn.
Polscy studenci odwiedzają Frankfurt Zdarza się, że czasami po wykładzie
z powodu lepszych miejsc rozrywki pędzę na kilka godzin popracować,
i możliwości wyższych zarobków niż ale w większości przypadków stumają w Słubicach. Michał – student denci pracują na wakacjach.” Studia
ekonomii powiedział: „Wieczorami lu- mogą pozwolić na dorywcze prace. Po
liczyć w akademiku na pomoc związaną
z problemami w nauce, bądź innymi
ewentualnościami. Ewa powiedziała:
„Nie znamy się z Niemcami, więc nie
liczymy na pomoc z ich strony. W miarę
możliwości Polacy pomagają sobie
nawzajem
i
całkiem dobrze nam to
wychodzi”.
- 42 -
zajęciach na uniwersytecie student ma
możliwość dorobienia kilku złotych.
Wolnego czasu, uczący się na uniwersytecie, mają niewiele, około 2 – 3 godzin w ciągu dnia. Wykorzystują go na
pracę, albo na relaks, uprawianie sportu, spotkania z rodziną. Polscy studenci
poświęcają więcej czasu bliskim, czego
przyczyną jest wychowanie i tradycja. Jak powiedziała Magda – studentka
psychologii: „Polacy zawsze spędzają
święta z rodziną. Co weekend jeżdżą
do krewnych, i ogólnie poświęcają rodzinie dużo uwagi. Niemcy nie skupiają
się za bardzo na sprawach rodzinnych.
Oczywiście jak mogą to jadą do rodziny, ale to nie jest tak, że musza i już.”
DLACZEGO POLACY WYJEŻDŻAJĄ NA
STUDIA?
Polskim studentom podoba się sposób
nauczania na niemieckich uczelniach.
Jak sądzi Michał – student prawa: „Polskie uniwersytety prowadzą tok nauczania destruktywnego, czyli stawiają
na uczenie się na pamięć gotowych
formuł, definicji. W Niemczech naucza się konceptualnie, czyli kształci się
umiejętność samodzielnego myślenia,
co jest lepsze dla studentów”. Ponadto
zakłada się, że po niemieckich studiach
łatwiej dostać lepszą pracę. Niemiecki
dyplom ukończenia uniwersytetu jest
bardziej wartościowy dla dużych firm
na dzisiejszym rynku pracy i otwiera
szersze możliwości polskim studentom.
Taki dyplom potwierdza fakt, że zna się
język niemiecki, który odgrywa ważną
rolę w dzisiejszym świecie. Równie
zachęcająca dla polskich studentów
jest możliwość poznania nowej kultury,
nowego środowiska i języka niemiekkiego, który otwiera drogę na lepsze
zarobki w przyszłości.
- 43 -
MICHELLE S. (16), ŚWIDNICA
NO!!!!
Wir haben ja schon von der umgekehrten Bedeutung von Kopfschütteln und Nicken gehört.
In manchen Ländern wie z.B.
in Bulgarien wird bei ¨Ja¨ der
Kopf geschüttelt und bei ¨Nein¨
genickt. Zum Glück gehören die
Polen nicht dazu, sonst wäre die
deutsch-polnische Kommunikation ja noch schwerer. Und doch
gibt es ein ähnliches Problem:
Es sieht für uns Deutsche wirklich merkwürdig aus, wenn die
Polen ¨No, no¨ auf eine Frage
antworten und dabei hilfsbereit
lächeln. Das erste Mal passiert
ist mir das, als eine unserer polnischen Kolleginnen nach dem
Weg fragte. Obwohl ich nichts
verstand, folgte ich der Konversation. So wurde ich schließlich
komplett verwirrt, als die angesprochene Person ¨No, no¨ antwortete, aber eifrig weiter redete. Des Rätsels Lösung: ¨No¨ ist
ein ¨False Friend¨! Es bedeutet
nicht etwa wie im Englischen
¨Nein¨, sondern es wird benutzt,
um ein Gespräch weiterzuführen.
Man kann es so etwa mit „Ja, ja“
übersetzen. Mit diesem Wissen
kann nun beruhigt das nächste
Kapitel der deutsch-polnischen
Verständigung anfangen.
TOMKE M. (18), PAPENBURG
- 44 -
LOVE STORY
“There’s nothing you can do that
can’t be done, nothing you can sing
that can’t be sung. Nothing you can
say but you can learn how to play the
game. It’s easy… All you need is love.
Love is all you need. ” Is it really like
this? Is love – the real one, the purest
– really this easy? What about the barriers, what about struggling to keep
the feeling alive? What if you found
the one you’ve been waiting for but
you cannot forget about the history,
or better – your family cannot? We
took into consideration some of the
love stories between two nations,
which still seem to have problems
with prejudices. Is German-Polish relationship possible?
ing Iga in the middle of the night! We
also use Skype and. it really works!”
Iga agrees with her boyfriend. “But
not everyone finds our relationship so
great though. There are people in my
school that are a bit sceptic about it.
Fortunately my friends love him even
more than they love me! Iga laughs.
Christopher and Julia are our second
‘mixed’ couple. „I really miss her” – he
begins answering his interview with
this sentence. “I’ve never felt this way
before. It’s like gravity moves when I
see her. Suddenly there’s nothing that
counts more than she does. I love everything about her, the way she stares
at me, the way she smiles when she
sees me… She makes me feel so special…” This isn’t a romance book. For
Christopher and Julia this is everyday
life… but it is not as easy as it sounds.
For the beauty of their love, they have
to live with a distance between them.
Julia, living in Szczecin is neglecting
“Iga jest moim słoneczkiem”. This sentence means in Polish “Iga is my sunshine”. Jonathan says it loudly with a
spark in his eyes. “We met in Kreisau in
April on the MICC project. It
was a hard time for us after
all – The barrier of nearly
800 kilometers really makes
things so difficult”. The couple seems so happy together.
They hold hands, look into
each other’s eyes – they look
as if they were inseparable!
Iga is 17 and comes from
Łódź in Poland; Jonathan
is 16 and is from Hamburg,
Germany. We asked if their
parents had any problems
with their relationship. “Not
really. My mum was honestly Iga i Jonathan
her family for that they don’t accept
really happy for me – she said
she was glad I finally found someone. their relationship. “It’s never been easy
The only problem was with the phone for both of us. My parents say they
bills. I sometimes couldn’t resist call- cannot live with the fact that I fancy
- 45 -
a German. I guess they still haven’t
forgotten the history. But we’re never
going to stop fighting with these awful
prejudices!” We called Julia, and asked
about the day they met. “I was an exchange student in Munich. It’s wasn’t
love at first sight. Firstly, he annoyed
me. He was so self-confident. I didn’t
expect that I could
ever fall in love
with such a person.
I don’t know how
it happened. Actually, we started to
talk, and then…
boom! Suddenly I
saw him from another perspective.
He was more sensitive than I thought
he could be... ”.
We
wondered if
language differences would be a barrier. But they both
speak English. “It’s
a motivation for
me. Now I want to
learn English – more Stefan
and more!” – says Christopher.
Let’s keep our fingers crossed for
Christopher and Julia! Hopefully their
unique love will survive!
He was in a museum, in Warsaw. A German guy, in his twenties, who was looking for a wife? Not really. He was just
interested in an art exhibition. Suddenly he saw HER… “I was just looking
around and I saw a wonderful looking girl. I invited her for a coffee. She
asked me if it’d be okay to take her
friend. Actually… it was a boy and he
wanted to check if I was a good guy!
It was weird, but he had seemed to
accept me. I wanted to kiss her, she
didn’t want it though. She was a wellbehaved girl ;). I knew she was going
back to her hometown – Gdansk the
following day. It didn’t take me long to
decide I was going there too! I rented
some hostel, we were meeting every
evening, after her exhausting work
day…” Stefan continues his story with a
wide smile. “Actually we’re married for 3 months
now” We asked,
according to our
main topic, if there
were any kinds of
a problem in their
relationship – especially concerning family issues.
“Well… no. My family was pretty okay
with that. Only
Krysia’s had some
problems. See, she
is catholic and I’m
an atheist. I visited
her once, and her
parents gave me a
guest room. I was
quite confused… ;) I didn’t really expect it – I was surprised that something
like this still exists! (…) yeah, this first
night was dramatic. But it seems to be
getting better from now on.. The families get along with each other.” The
couple lives together in Berlin now.
They had a civil marriage. We asked for
the language barrier – it turns out that
Stefan can speak Polish fluently. He’s
been learning for five years now – so…
as long as he’s known Krysia. Even now,
when he speaks her name, we can hear
the specific German accent. But who
cares?
Joanna tells the story of her grandma
- 46 -
Barbara… It’s the most suprising love
story we’ve ever heard. It’s connected
with prejudices and history… Barbara’s
husband died in World War II. “I miss
him.” She used to repeat it all the time.
The sixty year old woman was lonely
then. But suddenly to her life came
someone else – Fritz. The fact that he’s
German is quite shocking. What can we
say? Things like history or prejudices
don’t matter when it comes to love.
They got married and live happily, even
now. “I really didn’t know how they
got to know each other. It was always
a big mystery. Anytime I asked her, she
was avoiding the answer. ” – says our
friend Joanna. “Actually, it is a pretty
funny story. I found that they met by a
matrimonial agency for lonely hearts.
They wrote to each other quite many
letters. I didn’t know that Fritz was
such a romantic guy!”
When it come to Love, past has no
meaning. So The Beatles were right.
When this special feeling comes to your
life you just let things be and you can’t
resist or debate it. Love is Love and history can`t change that. So maybe even
though, you had ancestors fighting
against each other – it must not have
anything in common with your own life.
Especially when it comes to love., love,
love.
MAGDA M., JOANNA K., JOANNA
W. (17), ŚWIDNICA
- 47 -
stark auseinander. Oft äußern diese
sich in Kommentaren oder Witzen, jeSłubice und Frankfurt: seit mehr als doch ¨steckt in jedem Witz auch ein
50 Jahren sind die beiden Städte ge- bisschen Wahrheit¨, wie ein Passant zu
trennt und bemühen sich um ein gu- bemerken wusste.
Die gängigsten Vorurteile sind immer
tes deutsch-polnisches Verhältnis
noch das Stehlen von Autos und das
Während ein älterer Mann mir erzählte, Wegnehmen der Arbeitsplätze seitens
eine deutsch-polnische Freundschaft der Polen.
sei nicht möglich, erlebte ich die bei- Wie tief einige dieser Vorurteile in den
den Städte als lebendig, bunt und viel- menschlichen Köpfen stecken, zeigt
seitig. Und deutschpolnische Märkte sich bei genauerem Nachfragen. Ein
oder die Viadrina Universität schienen Maler sagt überzeugt, es gäbe in seiner
interessante Projekte zu sein. Doch wie Stadt keine Vorurteile gegenüber Podenkt die Bevölkerung über Koopera- len. Als er jedoch auf die polnisch-intetion, das deutsch-polnische Verhältnis grierte Universität zu sprechen kommt,
antwortet er
und die Eur¨natürlich ist
opa-Universidie Uni eine
tät Viadrina
gute
Idee,
Universität?
es sind ja
Frankfurt ist
nicht alle Poeine kleine
len Diebe.¨
Stadt direkt
Auch ist er
an der Oder
der Meinung,
mit
einer
dass die InteEinwohnergration kein
zahl
von
Problem sei,
etwa 64.000.
jedoch kenne
Berühmtheit
er nicht eierlangte die
nen einzigen
Stadt besonPolen.
ders
durch Brücke Frankfurt (Oder)/ Słubice
Ein
Bauardie EuropaUniversität Viadrina, an der in diesem beiter sagt, er gehe gerne rüber in die
Jahr 5.000 Studenten eingeschrieben polnische Stadt Słubice, um Zigaretten
sind. Die Stadt bemüht sich darum, zu kaufen oder spazieren zu gehen. Er
Frankfurt ein weltoffenes Image zu könne auch ein wenig Polnisch ¨Guten
geben. Kooperation mit polnischen Tag¨, ¨Wiedersehen¨, Arschloch¨.
Partnerstädten und die Zusammenar- Słubice hat etwa 17.000 Einwohner und
beit der Einwohner von Frankfurt und liegt auf der polnischen Seite der Oder.
Słubice stehen an erster Stelle. Doch Bis 1945 gehörte es mit zu der deutinwieweit nimmt die Bevölkerung diese schen Stadt Frankfurt (O), nun ist es
unabhängig und durch eine Brücke über
Ideen an?
Die Meinungen, ob es in Frankfurt Vor- der Oder mit Frankfurt verbunden. Beurteile gegenüber Polen gibt, driften sonders auffällig sind die Werbungen
VEREINT, GETRENNT, UND JETZT?
- 48 -
für die billigen Zigaretten, sobald man
die Brücke überquert.
Auch auf der polnischen Seite verhalten sich die Menschen ähnlich distanziert. Sie haben selten deutsche Freunde und gehen nur über die Grenze, um
einzukaufen. Die Jüngeren sind oft etwas aufgeschlossener, sie freuen sich
darüber, dass die Grenze geöffnet ist
und finden auch die Idee der Universität Viadrina sehr ansprechend, jedoch
glauben einige, dass die Deutschen von
der Uni mehr profitieren.
Ein Taxifahrer berichtete, dass es eine
große Konkurrenz zwischen deutschen
und polnischen Taxifahrern gäbe. ¨Die
Deutschen spucken auf die polnischen
Taxis und andersherum¨, sagte er. Dies
habe sich zwar gebessert, aber zufrieden schien er nicht zu sein.
Für viele Einwohner scheint das Problem der mangelnden Integration eher
nebensächlich zu sein. Sie haben zwar
keine polnischen Freunde, gehen nur
über die Grenze um Zigaretten zu kaufen oder einen neuen Haarschnitt zu
bekommen, jedoch sehen sie auch keine Bedrohung vom Nachbarland kommen. Sie konzentrieren sich auf ihr Alltagsleben.
MARLEEN N. (15), HAMBURG
- 49 -
- 50 -
Fundacja Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego
Ośrodek Fundacji Krzyżowa znajduje się na Dolnym Śląsku na
dawnejszym majątku rodziny von Moltkiego, gdzie w czasie
II wojny światowej spotykał się „Krąg z Krzyżowej“ , jedna
z najważniejszych grup niemieckiej opozycji antyhitlerowskiej, skupiająca opozycjonistów z różnych grup społecznych,
wyznań i orientacji politycznych. Opozycjoniści nie tylko
zasłużyli jako obrońcy demokracji i praw człowieka, ale też dali przykład w kszałcie owocnej
współpracy mimo różnic światopoglądowych i religijnych. W idee stworzenia z Krzyżowej
międzynarodowego centrum spotkań zaangażowali się Polacy, Niemcy, Holendrzy i Amerykanie, którzy współpracując ze sobą pragneli stworzyć w Krzyżowej miejsce porozumienia
europejskiego, w którym propagowane byłyby idee Kręgu z Krzyżowej - tolerancji, pokoju
i szacunku dla bliźnich. Ich inicjatywę wsparły rządy Polski i Niemiec wybierając Krzyżową
jako miejsce pamiętnej historycznej Mszy Pojednania między Niemcami i Polakami w listopadzie 1989 a później ze środkami finansowymi na odbudowę majątku i urządzenie
nowoczesnego centrum spotkań. Wczoraj i dzisiaj Krzyżowa słynie z tolerancji i odwagi
cywilnej. Przekonujemy, że opłaca się osobista odpowiedzialność za polityczną, społeczną
i ekologiczną przyszlość spółeczenstwa europejskiego. Zespół pracowników Fundacji to
międzynarodowa grupa doświadczonych i kilkujęzycznych specjalistów z doświadzeniem w
dziedzinie komunikacji interkulturowej. Praca merytoryczna jest realizowana w odziałach:
Międzynarodowym Domu Spotkań Młodzieży, Miesjcu Pamięci, Akademii Europejskiej i w
programie Wrocław- Lwów. Fundacja Krzyżowa jest organizacją pożytku publicznego – prowadzi działalność bez osiągania zysku i nie dostaje żadnych państwowych dofinansowań.
Wszystkie przychody służą finansowaniu merytorycznej pracy lub wykorzystywane są na
utrzymywanie ośrodka. Działalność Fundacji finansowana jest z dotacji przyznawanych na
realizację konkretnych projektów. Rada Nadzorcza i Rada Fundacji pracują społecznie.
Fundacja Krzyżowa dla Porozumienia Europejskiego/
Krzyżowa 7
58-112 Grodziszcze
Polska/ Polen
Tel: + 48 74 85 00 313
E-mail: [email protected]
www.krzyzowa.org.pl
Stiftung Kreisau für Europäische Verständigung
Die Anlage der Stiftung Kreisau liegt in Polen in Niederschlesien auf dem ehemaligen Gutshof der Familie von Moltke, wo sich während der Zeit des Nationalsozialismus der sogenannte Kreisauer Kreis traf. Diese Widerstandsgruppe bestand aus Vertretern verschiedenster Gesellschaftsschichten und politischer Orientierungen, die nicht nur Verfechter der
Demokratie, sondern auch ein Vorbild für die erfolgreiche Zusammenarbeit trotz verschiedenen Weltanschauungen und religiöser Überzeugungen waren. Die Vordenker der internationalen Begegnungsstätte in Kreisau waren Polen, Deutsche aus BRD und DDR, Amerikaner
und Holländer, die hier einen Ort der europäischen Verständigung aufbauen wollten, der
sich an den Kreisauer Kreis und dessen Ideen von Toleranz, Frieden und Wertschätzung
anderer anlehnt. Die Regierungen von Deutschland und Polen unterstützten diese Initiative
mit Mitteln zur Errichtung einer modernen Begegnungsstätte, nachdem fast zeitgleich mit
dem Fall der Berliner Mauer im Herbst 1989 in Kreisau die historische deutsch-polnische
Versöhnungsmesse stattgefunden hatte. Früher wie heute steht Kreisau für Toleranz und
Zivilcourage. Wir machen deutlich, dass es sich lohnt, persönliche Verantwortung für die
politische, soziale und ökologische Zukunft der europäischen Gesellschaft zu übernehmen.
Die in Kreisau angebotenen Programme betreut ein internationales, mehrsprachiges Mitarbeiterteam, das über jahrelange Erfahrung in interkultureller Bildungsarbeit verfügt.
Die pädagogische Arbeit wird in den Bereichen Internationale Jugendbegegnungsstätte,
Gedenkstätte, Europäische Akademie und im Programm Breslau-Lemberg realisiert. Die
Stiftung Kreisau ist eine parteipolitisch unabhängige, gemeinnützige Einrichtung, die keinerlei feste staatliche Unterstützung erhält. Alle Einkünfte kommen der Programmarbeit
zugute oder werden in den Erhalt der Begegnungsstätte investiert. Die Gremien der Stif-
Die Kreisau-Initiative Berlin e.V. wurde im Sommer 1989 von Ostund Westberlinern gegründet, um das Projekt Kreisau ideell und
materiell zu fördern. Inzwischen hat die Initiative ca. 200 Mitglieder. Sie führt internationale Jugendbegegnungen durch und bietet
Akademietagungen (Erwachsenenbildung) an. Als regierungsunabhängige Organisation leistet sie durch Öffentlichkeits- und Netzwerkarbeit, Beratung und Projektarbeit einen relevanten Beitrag
für die europäische Zusammenarbeit. Seit 2002 unterhält sie ein Verbindungsbüro zur Stiftung Kreisau, das neue Begegnungsformate konzipiert und in enger Zusammenarbeit mit
der Stiftung Kreisau durchführt.
Kreisau-Initiative Berlin e.V.
c/o Allianz
An den Treptowers 3
12435 Berlin
Tel.: +49 30 53 83 63 63
Fax: +49 30 53 02 79 23
E-Mail: [email protected]
www.kreisau.de
Stowarzyszenie Kreisau-Initiative Berlin e.V. zostało utworzone latem 1989 roku przez
Niemców z Berlina Wschodniego i Zachodniego. Ich
celem było ideowe i finasowe wsparcie Projektu Krzyżowa. Na dzień dzisiejszy stowarzyszenie liczy około 150 członków i zajmuje się organizacją spotkań młodzieży i imprez
szkoleniowych dla dorosłych. Jako organizacja pozarządowa prowadzi działalność w zakresie PR, nawiązywania kontaktów, doradztwa i realizacji projektów, czym wnosi znaczący
wkład w rozwój współpracy europejskiej. Od 2002 roku Kreisau Initiative prowadzi Biuro
łącznikowe Fundacji Krzyżowa, zajmując się opracowaniem nowych form spotkań, realizowanych następnie w ścisłej współpracy z Fundacją Krzyżowa.
www.kreisau.de
www.krzyzowa.org.pl

Podobne dokumenty