Filmy norweskie Młodzi i nieustraszeni

Komentarze

Transkrypt

Filmy norweskie Młodzi i nieustraszeni
kie
s
e
w
r
o
Filmy n raszeni
st
u
e
i
n
i
Młodzi
the beautiful country
Nagle norweski film zaczął traktować o
uniwersalnych problemach i nie rozgrywa
się już gdzieś w bezmiarze zimnej i
lodowatej północy. Ów nowy, globalny
wymiar nie jest jednak widoczny, ponieważ
filmy zakorzenione są w lokalnej tradycji
a ich akcja rozgrywa się w spokojnym
i stosunkowo idyllicznym środowisku
chronionym przez pochodzące z wydobycia
ropy naftowej pieniądze.
Norwescy filmowcy otwierają się
tymczasem na świat. Bo jak inaczej
nazwać sytuację, w której norweski
reżyser i producent zaczynają pracę nad
historią, która powstała pierwotnie w
głowie legendarnego Terrence’a Malicka
(Badlands, Cienka czerwona linia)? Jej
akcja nie rozgrywa się w Norwegii, lecz
toczy się w Wietnamie i USA. W obsadzie
znajdziemy takich aktorów jak jak Nick
Nolte, Tim Roth czy Bai Ling. Kraina
szczęścia została wybrana do konkursu
głównego podczas Festiwalu Filmowego w
Berlinie w roku 2004.
O Hansie Petterze Molandzie było już
głośno za sprawą takich obrazów jak
Zero stopni w skali Kelvina (1995) czy
elling
Aberdeen; obydwa filmy są studium
psychologicznym męskiego ego. Kraina
szczęścia koncentruje się natomiast na
niebezpieczeństwach związanych z masową
migracją jaką znamy z naszych czasów.
Jest też jednocześnie metaforą pragnienia
pojednania po wojnie wietnamskiej.
Niezwykłość
Filmy norweskie cieszą się niezwykłą
popularnością, nie tylko podczas tygodni
filmowych czy zagranicznych festiwali,
lecz również w norweskich kinach. Owa
cudowna odmiana nastąpiła w roku 2001
– nowe milenium okazało się być bardzo
szczęśliwe. Komedia zatytułowana Elling
Film opowiada o adopcji amerykańsko(Petter Næss) została nominowana do
wietnamskiego dziecka – chłopca, który
Oskara, a dokument Cool & Crazy (Knut
opuszcza swą wioskę i udaje się do Sajgonu Erik Jensen) spotkał się z ogromnym
w poszukiwaniu biologicznej matki.
uznaniem tak publiczności jak i krytyków,
Uciekając, dostaje się on w końcu na
zarówno w Norwegii jak i poza jej
płynący do USA statek, dowodzony przez
granicami.
kapitana Tima Rotha – postać z piekła
rodem. Po dramatycznych przeżyciach na
Lecz prawdziwy przełom nastąpił dopiero
pokładzie statku okazuje się, że Ameryka
w roku 2003. Liczba norweskich produkcji
wcale nie jest rajem dla przybywających
jest obecnie wyższa niż kiedykolwiek
do niej uchodźców. Postać ojca również
wcześniej, zaś krajowe filmy są poważniej
okazuje się odległa od wyobrażeń
traktowane przez publiczność, która do tej
chłopca. Nick Nolte wykazuje się w
pory zadowalała się modelem z Hollywood
filmie niezwykłym kunsztem aktorskim,
jako filmowym wzorcem. Obecnie wprost
szczególnie dobrze widocznym w
nie wypada pojawiać się w towarzystwie
pozbawionym histerii zakończeniu. Kraina nie obejrzawszy najnowszego norweskiego
szczęścia jest poruszającą Odyseją przez
filmu. Liczba kinomanów jest najwyższa od
losy jednostki i współczesne nam czasy.
20 lat, zaś ich udział w rynku wynosi 22%.
Jest przy tym śmiała i odważna.
Rok 2001 był dla norweskiej kinematografii
niezwykły. To właśnie wtedy swoją
NORWEGIANFILMINSTITUTE
1
Tradra
premierę miał Elling – historia oparta na
serii popularnych powieści, które były
już wcześniej z sukcesem adaptowane
dla potrzeb teatru. Ponad 700 tysięcy
Norwegów z całkowitej liczby obywateli
wynoszącej 4,5 miliona odwiedziło kina, by
obejrzeć tą niezwykła komedię. Zobaczyło
ją również ponad pół miliona Niemców.
Dzięki nominacji do Oskara film święcił
także sukcesy na festiwalach, a po adaptacji
na sztukę teatralną cieszył się ogromną
popularnością w całej Europie.
Elling wraz ze swym przyjacielem są
zmuszeni do walki ze swymi obsesjami
i fobią społeczną. Problemy Ellinga
dotyczą niemal wszystkich aspektów
życia, więc do ucieczki od stresujących
sytuacji stosuje on desperackie próby
oddania się fantazjom i używa bardzo
charakterystycznego, niezwykle wysokiego
tonu głosu. Jego przyjaciel jest natomiast
na swój własny, naiwny sposób bardzo
mocno stąpającym po ziemi człowiekiem.
Doskonałe aktorstwo sprawia, że niepokój
i stany lękowe obydwu bohaterów oddane
są z uczuciem, w sposób wyważony i
ludzki. Scenarzysta Ingvald Ambjørnsen
jest jednym z najlepszych autorów historii
wykorzystywanych w norweskich filmach.
Człowiek definiujący epokę, w której żyje.
W roku 2004 stojący za sukcesem filmu
Elling Petter Næss wyreżyserował komedię
o jeszcze mocniejszym amerykańskim
zabarwieniu à la American Pie. Just Bea
jest historią o seksualnej inicjacji 16-letnich
dziewczyn. Næss nie stworzył cynicznej
komedii o nastolatkach. Rzuca raczej
nowe światło na presję konformizmu i
co najmniej wątpliwe ideały, za którymi
podążają młodzi ludzie.
Cool and Crazy
Takie tematy doskonale nadają się na
komedię. A na tym filmie widz ani przez
chwilę się nie nudzi.
W tym samym roku pojawiły się produkcje
jeszcze bardziej zróżnicowane niż repertuar
z roku 2003.
Były one wynikiem prac nad wieloma
filmami krótkometrażowymi i
dokumentalnymi, które są wręcz idealnym
narzędziem do nauki rzemiosła i rozwoju
talentu. Filmy dokumentalne zajmują
poczytne miejsce w historii norweskiej
kinematografii – wynika to głównie z
zapotrzebowania na trzeźwy realizm.
Ostatnimi laty Sigve Endresen zrobił
kilka filmów o tematyce tyle delikatnej,
co niezwykle ważnej dla współczesnej
norweskiej rzeczywistości: uzależnieniu
od narkotyków, nowotworach czy histerii
związanej z różnego rodzaju dietami.
Endresen stworzył własną szkołę,
charakteryzującą się wyjątkowym talentem
do zbliżania się do bohaterów bez ich
wykorzystywania. Na wzmiankę zasługuje
tu również nazwisko Karoline Frogner,
która w obrazie Igĺr ble jeg Tater poruszyła
problemy wiecznych włóczęgów.
Lecz Knut Erik Jensen nadał ostatnio
gatunkowi zupełnie nowy aspekt dzięki
swym filmom z regionu Finnmark,
które spotkały się z międzynarodowym
zainteresowaniem krytyków i uznaniem
publiczności. Daleko poza kołem
podbiegunowym członkowie chóru
męskiego zajmują swe miejsca, stawiając
czoła śniegowi i wiatrowi, zaś w tle burzy
i pieni się Ocean Arktyczny. Ukryte pod
białymi czapkami brody i brwi mężczyzn
powoli pokrywają się lodowym osadem.
Równie trudne życie wiodą członkowie
Chóru Męskiego Berlevĺg, o czym możemy
się dowiedzieć z wyjątkowego dokumentu
pod tytułem Cool and Crazy (2001).
Jasność i ciemność, zimno i odosobnienie,
ciepło i wizje, piękno i strach – wszystkie
te emocje odgrywane są na tle lodowych
krajobrazów, subtelnych klimatów i
ciepłych wnętrz. Film nie traci jednak nic z
realizmu dzięki ukrytej nucie przebiegłości
i ciętego humoru.
Rybacka wioska Berlevĺg w prowincji
Finnmark, podobnie jak inne wiejskie
osady w Norwegii ma bardzo delikatną
naturę. Knut Erik Jensen, który sam
wychował się w odosobnionym miejscu,
wyreżyserował ów obraz z wyczuciem
poety, tworząc dokument, który przyciągnął
w Norwegii rekordowo liczną widownię i
spotkał się z międzynarodowym uznaniem,
również w USA, gdzie sfilmowano
także trasę chóru dającego koncerty dla
mieszkających w Stanach Norwegów, a
materiał z tej trasy stał się sequelem o tytule
Cool and Crazy On the Road (2002). Film
ten nie odniósł sukcesu, w dużej mierze
przyćmiony wydarzeniami z 11 września.
W roku 2004 Jensen wyreżyserował
swój trzeci film dokumentalny. Tym
razem odważnie sportretował grupę
kabaretową działającą w prowincji
Finnmark, na dalekiej północy Norwegii.
Arctic Cabaret wpisuje się doskonale
znaną w kontynentalnej Europie tradycję
burleski karnawałowej. Zwykli ludzie
przeciwko władzy. Lecz również taka
forma przedstawienia wspólnej sprawy nie
zapewniła filmowi sukcesu.
Choć dokumenty te utrwalają tradycyjny
NORWEGIANFILMINSTITUTE
2
buddy
wizerunek Norwegii, Jensen blisko
związany jest również z kulturą sąsiedniej
Rosji. Tematyczny i estetyczny wpływ
filmowego poety Andrieja Tarkowskiego
stanowi cechę wspólną trzech filmów
fabularnych Jensena – przejawia się on w
postaci mistycznej wizji pełnej symboliki
rzeczywistości, która często portretowana
jest przy wykorzystaniu modernistycznych
technik. Owe trzy filmy to Stella polaris
(1993), Brent av frost (1997), oraz Når
mørket er forbi (2000).
Historię do wszystkich trzech filmów
zapewnił pisarz Alf R. Jacobsen, który jest
jednocześnie wyśmienitym reporterem
śledczym. Norweska kinematografia
nie istniałaby bez pisarzy i wydawców.
Bez nich liczba filmów byłaby po
prostu dużo, dużo niższa. Ponad połowa
norweskich filmów to obrazy reżyserów
zainspirowanych dziełami literatury i
pragnących stworzyć ich nowe, wizualne
interpretacje.
Filmy krótkometrażowe traktowane są
jako gatunek różniący się od obrazów
fabularnych i stanowiący coś więcej niż
tylko wprawkę dla ich reżyserów. Format
ten doczekał się własnego, niezwykle
popularnego festiwalu w Grimstad. Kiedy
zaś norweskie filmy krótkometrażowe
wyruszają w świat, często zdobywają wiele
nagród. Wyjątkowy był pod tym względem
Festiwal w Cannes w roku 2003, na
którym norweskie produkcje zdobyły trzy
najważniejsze wyróżnienia.
Przełom
Rok 2003 wzbudził liczne kontrowersje,
choć wielu uważało go za przełomowy dla
kitchen stories
nowego, filmowego pokolenia, zaś krytycy
i publiczność również nie szczędzili
pochwał. Słychać było głosy, że debiutujące
wtedy filmy były łatwymi i przyjemnymi
dziełami oszukującymi rzeczywistość
i przymilającymi się bezkrytycznie do
rosnącej rzeszy odbiorców. Zarzucano
im, że prezentują jednostronny pogląd
młodych ludzi pokolenia deserów, którzy
zawsze mogą liczyć na bezwarunkowe
wsparcie swych szkół i przełożonych.
Nigdy nie napotkali oni na żaden opór.
Zawsze mieli pod dostatkiem wszystkiego,
czego potrzebowali. Dlatego też nie chcą
pozostawić swej młodości za sobą, a
ta według niektórych z nich trwa aż do
osiągnięcia czterdziestki, po której szybko
nadchodzi starość. Nie chcą wyrwać się z
wygodnego, umoszczonego przez rodziców
gniazdka. Nie chcą także dokonywać
wyborów niezbędnych do tego, aby wieść
niezależne życie. I nie chcą przyjąć żadnej
odpowiedzialności.
Gdzieś na uboczu tych komedii – bo do
tego gatunku można te filmy zaliczyć –
zauważamy kilka młodych kobiet, które
cierpliwie czekają i zwlekają z interwencją
aż chłopcy w końcu łaskawie podejmą
jakąś decyzję.
Twierdzono, że komedie tego typu nie
posiadają wątku. Lecz w magicznym
zwierciadle komedii odbija się mentalność
granicząca z tragikomizmem. Norweskie
filmy wpisują się po prostu w styl i
tempo życia współczesnego pokolenia.
Młodzi Norwegowie nie żyją w czasach
wymagających bohaterskich postaw.
Ostatnia dekada została styranizowana
przez ironiczną nonszalancję. Dlatego też
normalne jest, że zapewniający ochronę
i rozbrajający gatunek komedii został
wybrany do tego, aby odzyskać powagę.
Pytania zadawane są w tam w wygodny,
pozbawiony ironii sposób. Sposób, który
ma doprowadzić do pojednania.
Typowym przedstawicielem tego rodzaju
filmów jest obraz Kumple Mortena
Tylduma, będący opowieścią o przyjaźni.
Chłopcy zawsze czują się rozdarci musząc
wybierać pomiędzy dwoma dziewczynami,
uciekają przed odpowiedzialnością
wynikającą z niechcianego rodzicielstwa,
lub przejawiają typowe objawy
młodzieńczej depresji. Muszą dostosować
się do potrzeb rynku pracy, który
niespodziewanie okazuje się być zamknięty
dla młodych, dobrze wykształconych ludzi.
Okoliczności stają się nieco przyjemniejsze
w filmach United Magnusa Martensa
oraz Jonny Vang Jensa Liena. Cechy
charakterystyczne dla nieco wcześniejszego
okresu znaleźć można w Matce Ellinga
– obrazie wyreżyserowanym przez Evę
Isaksen. Film ten przedstawia wydarzenia
poprzedzające akcję Ellinga, a wszystko
pokazane jest w przebiegły sposób i
utrzymane w mrocznym nastroju. Obydwa
filmy doczekają się trzeciej części
autorstwa Pettera Næssa, która powstaje po
jego pobycie w Hollywood.
Norweskie filmy nie wyróżniają się już
takimi atrybutami jak teoria autorska czy
odręcznie pisany scenariusz. Zamiast
tego wpisują się w konwencję danego
gatunku. Tylko w 2003 roku pojawiły się
takie filmy jak horror Willmark w reżyserii
Pæla Øye’a, traktujący o presji piękna
NORWEGIANFILMINSTITUTE
3
kristin lavransdatter
wywieranej na małe dziewczynki bajkowy
thriller The Beast of Beauty Hilde Heier,
animowany film o typowo norweskim
Kapitanie Sabertooth Stiga Bergqvista, czy
też romantyczna komedia Kvinnen i mitt liv
Alexandra Eika.
Reżyser Bent Hamer
Najlepszy norweski film przełomowego
2003 roku przepełniony jest krytycyzmem
skoncentrowanego na celowości
racjonalizmu lat 50-tych XX wieku.
W okresie tym uważano, że socjalna
demokracja winna regulować wszelkie
aspekty ludzkiego życia, z korzyścią
dla ogółu, przy pomocy opartego na
szlachetnych intencjach, nieugiętego i
pozbawionego wyobraźni socjalnego
planowania.
Grupa otyłych, szwedzkich obserwatorów
jedzie do dużo bardziej wyluzowanego,
sąsiedniego kraju jakim jest Norwegia.
Rozsiadają się na wysokich, sędziowskich
krzesełkach jakie znamy z kortów
tenisowych, dyskretnie umieszczonych w
rogach kuchni. Z tej pozycji rysują szkice
ilustrujące sposób poruszania się po kuchni
norweskich kawalerów. Wykresy mają
przyczynić się do bardziej racjonalnego
wykorzystania kuchni. Czy nie przypomina
to przypadkiem schematów myślowych
liberalizmu rynkowego?
Bent Hamer to człowiek, który w roku
1995 zniósł Jajka (Eggs). Był to jego
debiutancki, prezentujący odmienne od
powszechnie przyjętego spojrzenie film o
dwóch braciach spędzających jesień życia
na typowej, norweskiej prowincji. Krytycy
przywoływali nazwiska takich sław jak
the telegraphist
Samuel Beckett, Harold Pinter czy Buster
Keaton, doszukując się duchowej genezy
tej niskobudżetowej produkcji, którą
wybrano do Przeglądu Piętnastu Reżyserów
w Cannes i która zdobyła wiele nagród na
całym świecie. Ów tragikomiczny film ani
przez moment nie jest pretensjonalny –
niesie raczej uniwersalne przesłanie poparte
doskonałym aktorstwem starzejących się,
przypominających nieco clowny postaci.
W roku 2003 Hamer zdobył nagrodę
główną prestiżowego Przeglądu Piętnastu
Reżyserów na festiwalu w Cannes.
Historie kuchenne są ekscentryczną
burleską zwracającą się w kierunku
Jacquesa Tati i żądającą od poprawiających
świat idealistów, by zostawili w spokoju
zwykłych ludzi. Inteligencja Hamera jest
pełna współczucia, lecz jednocześnie
wystarczająco błyskotliwa. Scenografia,
aktorstwo oraz wiele innych czynników
pomogły Historiom kuchennym w zdobyciu
wielu nagród oraz w pełni zasłużonych,
dobrych recenzji zarówno w kraju jak i
zagranicą.
Potwierdzają one również tezę, że
norwescy filmowcy doskonale znają swoje
rzemiosło, które stało się naturalną formą
ekspresji dla obecnego pokolenia. Ponadto,
zatrudniają aktorów, którzy z ogromną
łatwością przekazują na ekran idee oraz
obserwacje.
Wpływ literatury
Norweski film nie istniałby bez pisarzy,
których dzieła wykorzystywane są w
zależności od tego, na kogo panuje
obecnie moda. W pewnym okresie
czasu najpopularniejszym materiałem
wyjściowym były dla filmowców dzieła
małomównego symbolisty z Telemark
- Tarjeia Vesaasa. Później popularny
stał się nerwowo-urbanistyczny Knut
Faldbakken. Następnie przyszła kolej
na Larsa Saabye Christensena, który nie
tylko zaadaptował dla potrzeb kina Knuta
Hamsuna, lecz zaoferował kinematografii
swe napisane w zachodnich dzielnicach
Oslo młodzieńcze powieści. Dramatopisarz
Jon Fosse wystawiany jest na deskach
teatrów całego świata – ogłoszono go
wręcz nowym Henrikiem Ibsenem. Jego
dzieła są wymagające, co uwidoczniło się
podczas Festiwalu w Berlinie w roku 2004,
na którym zaprezentowano niemiecką
wersję Pieśni nocy w reżyserii Romualda
Karmakara. Bardzo ograniczona forma
dzieła oraz skostniałe emocje zaowocowały
niezwykłą temperaturą uczuć na ekranie.
Norweski przemysł filmowy w dużej
mierze opiera się na twórczości trzech
laureatów literackiej nagrody Nobla,
wśród których nie ma o dziwo Henrika
Ibsena. Przeniesienie na wielki ekran
epickiego dramatu Kristin Lavransdatted
(1995) autorstwa Sigrid Undset wymagało
zaangażowania się jedynej uznanej na skalę
międzynarodową norweskiej osobistości
filmowej. Liv Ullmann połączyła siły z
wyśmienitym, szwedzkim operatorem
Ingmara Bergmana Svenem Nykvistem. W
swej trzygodzinnej interpretacji pierwszego
tomu średniowiecznej trylogii Undset, za
którą autorka otrzymała literacką nagrodę
Nobla w roku 1928, reżyserka obsadziła
najlepszych norweskich aktorów.
Obraz ten był najdroższą i najbardziej
kontrowersyjną produkcją w historii
NORWEGIANFILMINSTITUTE
4
herman
norweskiego filmu. Liv Ullmann
przyznała osobiście, że praca nad nim
była najtrudniejszym zadaniem z jakim
zmierzyła się w życiu. Lecz film skutecznie
uciszył wszystkich przeciwników,
szturmem podbijając sale kinowe całego
kraju i wywołał atmosferę powszechnej
euforii. Norwegowie odwiedzali kina, by
na własne oczy doświadczyć burzliwych
zmagań jakie pełna odwagi Kristin
prowadzi z prawdziwą miłością w czasach
sprzed reformacji. Dla potrzeb rynków
zagranicznych stworzono skróconą wersję
filmu.
Knut Hamsun jest tym norweskim
laureatem literackiej nagrody Nobla, który
okazał się być najbardziej atrakcyjnym
dla filmowców – zarówno dzięki swemu
życiu jak i dziełom. W roku 1996
odbyła się premiera długiego filmu
biograficznego – pierwotnie stworzonego
jako serial telewizyjny - w którym trzech
aktorów gra powieściopisarza od czasów
jego dzieciństwa do starości. Enigma
została wyreżyserowana przez Benteina
Baardsona i stanowi próbę przyjrzenia się
posiadającemu wiele twarzy autorowi z
typowo norweskiej perspektywy.
Ale to Szwed Jan Troell był pierwszym,
który zaprezentował dramatyczną wersję
kontrowersyjnej, dokumentalnej powieści
duńskiego pisarza Thorkilda Hansena
– Rozprawa przeciwko Hamsunowi
- w której tytułową rolę odegrał Max
von Sydow, a w rolę jego żony Marie
wcieliła się duńska aktorka Ghita Nørby.
Hamsun był zwolennikiem Hitlera w
czasach II Wojny Światowej, lecz błagał
nazistowskich okupantów o darowanie
the other side of sunday
życia skazanym na śmierć Norwegom. Po
zakończeniu wojny, ten najbardziej znany
na świecie Norweg stanął przed wymiarem
sprawiedliwości i został ostatecznie
uznany za niepełnosprawnego umysłowo.
Hamsun niemal natychmiast zaprzeczył
tej diagnozie wydając wspaniałą, nową
powieść – Na zarośniętych ścieżkach.
poddanym renowacji w Holandii. Można
go scharakteryzować jako toczącą się na
żywo ilustrację powieści – dziś często
pokazywany jest wraz z oryginalną muzyką
skomponowaną przez dyrygenta i skrzypka
Leifa Halvorsena. W czasach niemych
filmów podkład muzyczny był rozsyłany do
kin w formie partytury.
Jego proces był żenującym wydarzeniem
dla wszystkich uczestniczących w nim
stron i niósł ze sobą ogromny ładunek
emocjonalny. Dlatego też historia
wymagała sfilmowania przez reżysera
spoza Norwegii. Niezależnie jednak od
wszelkich kontrowersji, von Sydow bez
wątpienia odegrał Hamsuna z wielką
godnością. Hamsun był człowiekiem, który
żył w swym własnym, małym świecie,
lecz który po męsku przyjął toczący
się przeciwko niemu proces. Pomimo
wszystkich zawartych w nim wątków
politycznych i prawniczych niuansów,
film jest przede wszystkim poruszającą i
tragiczną historią miłosną.
Rok później, w roku 1922, powstał
pierwszy całkowicie norweski film oparty
na twórczości Hamsuna. Nosił on tytuł
Pan – pięć aktów i epilog. Należy tu
wspomnieć, że duński geniusz filmowy
Carl Th. Dreyer stworzył w Norwegii dwa
dzieła. Gomdlasbruden był ucieleśnieniem
narodowego romantyzmu z głębi
norweskiej prowincji. Zamożny farmer
pragnie, by jego córka wyszła za bogatego
mężczyznę, lecz ta kocha innego. W filmie
tym widoczne są pierwsze przejawy geniuszu
Dreyera, który uwidocznił się w pełni kilka lat
później w obrazie Joanna d’Arc.
Za najlepszą ekranizację powieści Hamsuna
- Głód - odpowiada duński reżyser Henning
Hamsun pozostaje najczęściej
Carlsen (1966). Niezapomnianą rolą
ekranizowanym powieściopisarzem
główną popisał się w tym dziele szwedzki
Norwegii. Na wielki ekran częściej
aktor Per Oscarsson. Kilka lat temu Carlsen
przenoszone były tylko dramaty Ibsena.
powrócił z dziełem Pan / dwa zielone piórka
Pierwszy oparty na dziele Hamsuna obraz
(1995), które nie było filmem tej samej klasy,
powstał w roku 1921, kiedy to duński
lecz ujawniło w pewnym stopniu zauroczenie
filmowiec Gunnar Sommerfeldt przedstawił językową wirtuozerią Hamsuna, któremu
kinową wersję Błogosławieństwa ziemi
wciąż ulegają filmowcy – zarówno ci z
– powieści, która przyniosła Hamsunowi
Norwegii, Danii jak i innych krajów.
literacką nagrodę Nobla. Zdjęcia do
filmu odbywały się w najpiękniejszych
Wydaje się jednak, że filmowcy najbardziej
krajobrazach północnej Norwegii, zaś
lubią pracować nad „mniejszymi” dziełami
sam obraz pozostawał przez wiele lat
Hamsuna, takimi jak Telegrafista, który
zaginiony, by zostać odnalezionym w USA powstał w oparciu o nowelę Marzyciele.
przez Norweski Instytut Filmowy i być
Film Erika Gustavsona został nominowany
NORWEGIANFILMINSTITUTE
5
nine lives
do reprezentowania Norwegii podczas
konkursu głównego Festiwalu Filmowego
w Berlinie w roku 1993. Film norweski
dostąpił takiego zaszczytu na drugim
najbardziej prestiżowym festiwalu na
świecie po raz pierwszy od 19 lat.
Telegrafista nie jest wyjątkowo
oryginalnym filmem. Przenosi nas
jednak w urzekające okolice regionu
Nordland i na ulubioną przez Hamsuna
wyspę Kjerringřy, która roztacza istnie
bajkowy czar. Kinomani, którzy znają
duńskiego zdobywcę Oskara, obraz Uczta
Babette (powieść, na której jest on oparty
umieszczona została przez autorkę Karen
Blixen w północnej Norwegii, lecz reżyser
Gabriel Axel przeniósł ją na jakże duńską
Jutlandię) oraz czarująco czechowowską
komedię Czarne Oczy rosyjskiego reżysera
Nikity Michałkowa będą się czuli, dzięki
atmosferze filmu, na wybrzeżu Nordlandii
niczym w domu. Jest to zasługą nie tylko
niezastąpionego szwedzkiego aktora Jarla
Kulle (występującego również w Uczcie
Babette), którego rola jest iście popisowa
i który przypomina nieco Marcello
Mastroianniego z Czarnych Oczu. Erik
Gustavson, dzięki swemu niezawodnemu
wyczuciu stylu, najwyraźniej czuje się
doskonale w towarzystwie głównego
bohatera filmu, kobieciarza i marzyciela
Rolandsena – telegrafisty, który wynajduje
coś, co odwraca jego życie do góry
nogami – oraz wśród kolorowej zgrai
bohaterów, którymi jest otoczony. Zdjęcia
Philipa Øgaarda nigdy nie przytłaczają
estetyki krajobrazów, choć bajkowe
widoki północnej Norwegii ze swymi
ostrymi szczytami wyrastającymi wprost
z morza stanowią nieustanną pokusę do
nadmiernego koncentrowania się na pięknie
otoczenia. Film ten jest raczej idyllicznym
obrazem w pastelach, pokazującym letnią,
północną Norwegię tak bardzo różną od
zimnych i burzowych klimatów, z jakimi
zwykle kojarzymy tą część świata.
Międzynarodowe inspiracje
Norwescy filmowcy są ze zrozumiałych
względów zafascynowani północą kraju.
W roku 2002 premierę miała filmowa
adaptacja powieści Księga Diny autorstwa
pochodzącego z tego regionu Herbjørga
Wassmo. Główną rolę zagrał w niej Gerard
Depardieu, zaś w rolę tytułową wcieliła
się norwesko-szwedzka aktorka Maria
Bonnevie. Owa ogólnoskandynawska
produkcja, której budżet wynosił ponad
100 milionów koron norweskich,
wyreżyserowana została przez Duńczyka
Ole Bornedala (Nocna straż). Ten film
również został nakręcony w krainie Hamsuna.
Norweskie produkcje filmowe są otwarte
na świat. Praktycznie każdy produkowany
obecnie obraz powstaje we współpracy
z innymi państwami skandynawskimi.
Zacieśniają się również więzy z wieloma
europejskimi programami produkcji
filmowej.
Erik Gustavson należy do grupy
norweskich twórców filmowych
poszukujących szerszych horyzontów. W
swym pierwszym filmie Blackout (1986),
skopiował styl posępnych, amerykańskich
tragedii z lat 40-tych XX wieku znanych
też jako film noir. Kilka filmów później
stworzył komedię Herman (1990) – film o
uniwersalnym przesłaniu, pełen czarującej
melancholii. Opowieść Gustavsona
umiejscowiona jest w Oslo, jakie zna on ze
swego dzieciństwa i oparta jest na powieści
Larsa Saabye Christensena. Herman to
około 10-letni chłopiec, który stracił włosy.
Herman jest również przykładem tego,
że około połowa wszystkich norweskich
filmów traktuje o dzieciach i młodzieży.
Tak jak pozostałe państwa skandynawskie,
Norwegia przykłada ogromną uwagę do
problemów i potrzeb młodszych grup
wiekowych, choć filmy często są kierowane
do całych rodzin.
Najlepszy z tych filmów wybrany
został do udziału w konkursie głównym
Festiwalu Filmowego w Berlinie, gdzie
zdobył nagrodę Niebieskiego Anioła
w roku 1995. Było to pierwsze z całej
serii międzynarodowych wyróżnień
przyznanych debiutującemu reżyserowi
Mariusowi Holstowi oraz jego ciemnemu,
mefistowskiemu dramatowi Ti kniver
i hjertet. Ten film również traktuje o
dorastaniu w Oslo oraz o pojawianiu się
zła w zwyczajnym, norweskim otoczeniu.
Autorem scenariusza jest Lars Saabye
Christensen.
Gustavson jest również autorem niezłego
serialu telewizyjnego opartego na Świecie
Zofii – międzynarodowym bestsellerze
Jostein Gaarder napisanym dla młodzieży.
Film został dobrze zrobiony i stanowił
doskonałe wprowadzenie do filozoficznego
przesłania powieści.
Filmy o nastoletnich detektywach
Pelle i Proffenie cieszyły się niezwykłą
popularnością. Pierwszy z nich – Døden
på Oslo S, w reżyserii Evy Isaksen miał
premierę w roku 1990 i przyciągnął
rekordową liczbę widzów dzięki żywemu
portretowi nastolatków pochodzących ze
deprawowanych środowisk, dla których
NORWEGIANFILMINSTITUTE
6
fant
Pinchcliff Grand Prix
konflikty z rodzicami i nadużywanie
narkotyków były częścią codziennego
życia. Druga część filmu Lethal Lies
(1992), w której nastoletni detektywi
walczą w słusznej sprawie ochrony
środowiska naturalnego również cieszyła
się ogromną popularnością. Trzeci film z
tej serii nosił tytuł The Blue Wolves (1993).
Wszystkie z nich oparte są na rękopisach
Ingvara Ambjørnsena.
Lecz najbardziej urzekającym z owych
dokumentujących dorastanie obrazów
jest Frida (1991) w reżyserii Berita
Nesheima. Frida, która zadebiutowała w
serialu telewizyjnym na kanale Norwegian
Broadcasting, jest mieszkającą z siostrą i
matką nastolatką. Frida jest ucieleśnieniem
pełnego burzy i naporu okresu dorastania,
uzewnętrzniającego się zarówno mową
ciała jak i ust. Niezapomniana interpretacja
roli Fridy w wykonaniu Marii Kvalheim
uczyniła zeń z dnia na dzień nastoletnią
gwiazdę, zarówno w Norwegii jak i poza
jej granicami. Frida cieszyła się dużym
zainteresowaniem podczas licznych,
międzynarodowych festiwali filmowych,
na których zdobyła wiele nagród, nie tylko
tych przyznawanych przez publiczność.
W Norwegii film oglądały w kinach całe
rodziny.
Nesheim został nominowany do Oskara, a
była to dopiero trzecia w historii nominacja
dla filmu norweskiego, za obraz Niedzielne
anioły (1996), będący kolejnym, słodkogorzkim spojrzeniem na emocjonalną
karuzelę wirującą w nastoletnich umysłach.
Autorem scenariusza Fridy była Torun
Lian, której debiut reżyserski miał
miejsce w roku 1998 w formie opartej na
wives
jej własnej powieści tragikomedii Tylko
chmury poruszają gwiazdy. Historia
filmowa opowiada o 11-letniej Marii,
która doświadcza śmierci umierającego na
raka młodszego brata oraz związanej z nią
depresji matki. Film ten jest pozbawiony
akcji, formują go wyłącznie zmysły i
wrażliwość. Zdobył on całym świecie wiele
nagród, ponieważ nie stronił od spojrzenia
na życie w poważny sposób z odpowiednią
dozą humoru – tego typu połączenie było
prawdziwie wyzwalające. Lian powróci
na duży ekran jesienią ze swym kolejnym
filmem pt. Kolor mleka.
Filmowiec z ludu Sami
Na wyżynach prowincji Finnmark zrodził
się niemal 20 lat temu ogromny filmowy
talent - Nils Gaup. Gaup, który należy do
ludu Sami, może pochwalić się bogatym
dorobkiem reżyserskim. Jego pierwszy film
okazał się być jednocześnie najlepszym
do tej pory, zaś najnowsza produkcja
opowiada o rozgrywającej się w prowincji
Finnmark rebelii przeciwko władzom
norweskim, która miała miejsce w roku 1852.
się ostatecznie wesprzeć jego kolejną
produkcję pt. Shipwrecked (1990).
Nie była to już typowa dla legend Sami
opowieść o geniuszu młodego chłopca,
który pokonuje swych wrogów w walce
wręcz typowej dla starych hollywoodzkich
westernów, w których to czasami szala
zwycięstwa przechylała się na korzyść
Indian. Jest to raczej uwielbiana przez
młodych chłopców od ponad stu lat, pełna
przygód opowieść o młodym, norweskim
Robinsonie Crusoe, który podróżując po
całym świecie trafia na pełne egzotyki
wyspy południowego Pacyfiku. Gaup
wyreżyserował również Thasunegę Gwiazdę Północy (1995), kolejną pełną
przygód historię, w której wiejskie okolice
Oslo pełnią rolę Klondike z czasów
amerykańskiej gorączki złota, oraz
stosunkowo realistyczną wersję opowieści
o wczesnym etapie życia powieściopisarza
Aksla Sandemose’a Flugten fra Jante (1999).
Gaup powrócił na górski płaskowyż
Finnmarksvidda z filmem Kautokeinoopprøret, który był ogromnym sukcesem
Debiut Gaupa – film Tropiciel z roku 1987 kinowym w Norwegii w roku 2008.
oparty jest na XIII-wiecznej legendzie, zaś Obraz ten, opowiada o przemilczanym
dialogi toczą się w języku rdzennego ludu
wydarzeniu z roku 1852, kiedy to grupa
Sami. Tak ryzykowne zagranie, któremu
Lapończyków zbuntowała się przeciwko
wielu nie dawało szans na powodzenie,
norweskim władzom. Ich rebelia została
okazało się być furtką do nominacji do
krwawo stłumiona. Ten wstydliwy epizod
Oskara i światowej niemal skali sukcesu
w historii norweskiej kolonizacji został
kinowego. Jak na film norweski, Tropiciel
opowiedziany bez żadnych niedomówień.
przyciągnął do kin ogromne rzesze
Był typowo „północnym” filmem
publiczności i zaimponował krytykom.
czerpiącym z takich wzorców jak obrazy
Wszystko to zachęciło powiązaną z
Kurosawy, Leone czy Johna Forda, jak
korporacją Walta Disney’a spółkę Buena
również filmy o amerykańskich Indianach.
Vista do bliższego przyjrzenia się Gaupowi. Ów traktujący o prześladowanej, rdzennej
Owo duże studio filmowe zdecydowało
ludności obraz, podobnie jak Tropiciel,
NORWEGIANFILMINSTITUTE
7
the pathfinder
przybiera niemal formę legendy. Obydwa
są wyraźnie osobistą adaptacją wydarzenia
historycznego, obfitującego w śnieg i krew.
Znajdziemy w nich drastyczne kontrasty
i decyzje egzystencjalne pełne kłamstwa i
nieprawości, heroizm i przeznaczenie, krew
i ogień, jak również tętent stada reniferów
pędzącego przez skrzący się śniegiem,
biały, górski płaskowyż skąpany na dużym
ekranie w magicznym świetle dnia.
Natura jako źródło inspiracji
Obrazy i dźwięki związane z morzem i
górami są bardzo charakterystyczne dla
norweskich filmów w ogóle i znajdują swe
niezwykle autentyczne odzwierciedlenie
również w obrazach Gaupa. Historia filmu
w Norwegii rozpoczęła się od morskiego
dramatu. W roku 1907 z Frognerkilen,
przystani w sercu Oslo, w której morze
było spokojne niczym przydomowy
staw, wypłynęła łódź. Będący wynikiem
tej wyprawy film Niebezpieczne życie
rybaka – dramat na morzu był pełnym
targanych sztormowym wiatrem emocji
portretem trudnych warunków życia
będących na przestrzeni wieków udziałem
wielu Norwegów zmagających się z
nieokiełznaną naturą. W porównaniu z
Tropicielem i jego zdjęciowym artyzmem,
który całkowicie wypełnia przestrzeń
kinowej sali, ten pierwszy norweski film
wydaje się być niezwykle przestarzały, lecz
wybór tematu opowieści wciąż pozostaje
aktualny.
Norweski przemysł filmowy dostał
wspaniałą naturę niemal na talerzu
podanym przez szczodrego reżysera ze
skłonnością do dramatyzowania przy
pomocy płynnych konturów i gwałtownych
kontrastów. Kraje skandynawskie
posiadają głęboko zakorzenioną
tradycję filmowania natury niczym
obrazów na płótnie. Lecz norwescy
operatorzy filmowi, zaliczani dzisiaj do
najlepszych na świecie, wykorzystują
naturę w bardziej skomercjalizowany
sposób niż dla przykładu ich szwedzcy
koledzy. Norwegowie posiadają niemal
mistyczne wyczucie jedności z naturą
oraz jej prostymi, oryginalnymi i nie
wybaczającymi formami. Najbardziej
niezwykłym przeżyciem jakiego można
doświadczyć w tym kraju jest doroczna
wielkanocna pielgrzymka w góry. Kiedy
śnieg stopi się w dolinach, Norwegowie
wciąż go pragną i wyruszają z domów,
by szukać białego puchu na większych
wysokościach. Symbioza krajobrazu i
temperamentu jest silna i namacalna.
Stanowi ona ważny element norweskiej
sztuki filmowej, nawet jeśli krajobraz
nie jest przyjazny, a wynikający z niego
temperament jest raczej posępny, wręcz
depresyjnie introwertyczny, lub kiedy
przejawia się w heroizmie postaci
walczących z wiatrem i pogodą, pustymi
sieciami rybackimi i ciężkimi czasami.
Oskarowe nominacje
Wydaje się, ze norweskie filmy radzą
sobie najlepiej na scenie międzynarodowej
kiedy promieniuje z nich przygoda i kiedy
opowiadają o zmaganiach takich wielkich
odkrywców polarnych jak Roald Amundsen
czy Fridtjof Nansen. Jedyny norweski
Oskar zdobyty w roku 1952 przyznany
został tymczasem filmowi dokumentalnemu
opowiadającemu o pokonaniu Pacyfiku w
wykonanej z balsy tratwie Kon-Tiki. Thor
Heyerdal żeglował nią w pewnym sensie
śladami badacza i naukowca Fridtjofa
Nansena, zaś przelewające się przez pokład
fale przypominały te szalejące u wybrzeży
Norwegii. W roku 1957 Norwegia
doczekała się kolejnej nominacji do Oskara,
lecz Arne Skouen i jego dzieło Przez
śnieżną pustynię nie mogli konkurować
z wielkim Fellinim. Film ten również
opisuje walkę o przetrwanie toczoną z
naturą. Akcja toczy się podczas niemieckiej
okupacji Norwegii i opowiada o żołnierzu,
który wysadzony na brzegach północnej
Norwegii walczy z morzem, śniegiem i
burzami, starając się przedrzeć przez góry
do neutralnej Szwecji. Poznajemy też
pomagających mu w jego drodze ludzi.
To właśnie najbardziej wysunięta na północ
część Norwegii z jej rdzennym ludem
stanowiła tło kolejnej norweskiej nominacji
do Oskara niemal 30 lat później. Choć
Tropiciel to film akcji w pełnym tego słowa
znaczeniu, jest przede wszystkim pochwałą
niezachwianych, niemal heroicznych
postaw ludzkich – zaś kamera w ujmujący
sposób pokazuje nieokiełznaną siłę
natury. Z drugiej strony, Niedzielne anioły
Berit Nesheim traktują o ścierających się
wewnętrznych horyzontach. W roku 2002
do Oskara nominowany był również Elling.
Dwa pokolenia
Norwegia zawsze była „poetokracją”, w
której głos poetów był najdonioślejszy.
Każdy zakątek kraju wydał znanego
poetę, który wywarł swe piętno na życiu
kulturalnym swych czasów lub w sposób
entuzjastyczny próbował kształtować
społeczeństwo wedle własnych przekonań.
Przemysł filmowy nie wydał tylu
osobistości tak wielkiego formatu. Przez
NORWEGIANFILMINSTITUTE
8
Insomnia
Junk mail
długi czas filmowcy koncentrowali się na
popularnych formach narracyjnych i byli za
to powszechnie nielubiani. Badacze filmowi
udowadniają teraz jak niesprawiedliwy
był to osąd. Nie dziwi jednak fakt, że
filmowcy czuli się nieco onieśmieleni
mierząc się z dziełami takich literackich
geniuszy jak Knut Hamsun – najbardziej
pobudzający wyobraźnię powieściopisarz,
czy też bardziej stonowany dramatopisarz
Henrik Ibsen, który trafniej niż ktokolwiek
inny potrafił oddać fakt, że Norwegia
jest raczej krajem dozowanych zasług
niż beztroskiej zabawy. Warto jednak
zauważyć, że wnuk Ibsena, którego
drugim dziadkiem był dramatopisarz,
poeta i komentator społeczny Bjørnstjerne
Bjørnson, był utalentowanym i
innowacyjnym filmowcem. Tancred
Ibsen, który z oczywistych względów
był nazywany „podwójnym wnukiem”,
co bez wątpienia powodowało jego
cierpienie, przepracował ponad czterdzieści
lat parając się rozmaitymi gatunkami
filmowego rzemiosła. Poruszał się on w
tą i z powrotem pomiędzy popularnymi i
poważniejszymi tematami. W opinii wielu
ludzi Gjest Baardsen Tancreda Ibsena,
pełna optymizmu i przygód opowieść
o wesołym, norweskim Robin Hoodzie
wciąż pozostaje najpopularniejszym
norweskim filmem – choć powstała w roku
1939. Nie jest tak wyłącznie dlatego, że
pokazuje ona typowo norweskie postawy
życiowe, takie jak opór stawiany władzy
i biurokracji przez wolnego ducha – lecz
również dlatego, że obrazy ciepłych,
letnich dni i powiew odświeżającego,
górskiego wiatru są prawdziwym balsamem
dla duszy. Norweskie Stowarzyszenie
Krytyków Filmowych nazwało za zgodą
Tancreda Ibsena przyznawaną na Festiwalu
Filmowym Haugesund nagrodę za
najlepszy film – zarówno norweski jak i
zagraniczny – Nagrodą Gjesta Baardsena.
Stało się tak nieprzypadkowo. Rok
wcześniej Ibsen zrealizował filmową wersję
Fanta Gabriela Scotta (1937) nakręconą
w Arcadii – letnim kurorcie położonym
na południowym wybrzeżu kraju. Lecz
Fant jest opowieścią o podróżnikach,
wagabundach, którzy w malutkich łodziach
odwiedzali kolejne wioski rybackie i znani
byli z tego, że nie zawsze potrafili odróżnić
własne od cudzego. Aktor Alfred Maurstad,
który gał również Gjesta Baardsena,
stworzył kolejną, charakterystyczną postać,
przebiegłą i twardą, w kadrze norweskiej
historii ubranym w dobrą opowieść.
Kolejnym wielkim pionierem jest Arne
Skouen, dysponujący ciętym stylem
felietonista liberalnego dziennika
Dagbladet, który w latach 1949 – 1969
wyreżyserował w sumie siedemnaście
filmów. Oprócz dzieła Przez śnieżną
pustynię (1957) i innych dramatów
wojennych zyskał reputację dzięki
serii dotyczących kontrowersyjnych
tematów dramatów współczesnych
zaprezentowanych w formie filmów
dokumentalnych. Połączył w nich
sprawność intelektu z techniką
prezentowania niedopowiedzianych
historii. Twórczość Skouena nigdy nie
budziła żadnych wątpliwości co do jego
intencji podjęcia polemiki ani co do
pewności jego stylu, co doskonale widać
w obrazie Kalde spor z roku 1962. W
filmie tym członek ruchu oporu z czasów
II Wojny Światowej podejmuje desperacką
próbę pojednania się ze zdradzoną miłością
Cabin Fever
- tragiczną w skutkach pomyłką popełnioną
w zaśnieżonych górach Norwegii, która
kosztowała życie 12 uciekających przed
siłami okupacyjnymi uchodźców. Film
ten stanowi frapujący przykład moralnego
realizmu, tak charakterystycznego dla
wysokiej jakości dzieł Skouena.
Kariera filmowa Skouena dobiegła końca
w roku 1969 wraz z jego pierwszym
kolorowym filmem, w którym autorem
zdjęć był Sven Nykvist. Historia oparta jest
na powieści An-Magrit autorstwa Johana
Falkbergeta, który ze szczegółami opisał
życie zwyczajnych ludzi pracujących w
kopalniach Røros. Zarówno wtedy jak i
teraz w zimnym, niegościnnym świecie
najważniejsze jest poczucie ciepła i
wzajemna opieka nad sobą. W rolę AnMagrit wcieliła się Liv Ullmann. Gra
ona silną i energiczną, zajmującą się
transportem węgla kobietę, która sprzeciwia
się traktowaniu jej jak bezdusznej,
stanowiącej tylko zbędne obciążenie
kreatury. Jest to najlepsza rola Ullmann w
norweskim filmie.
W roku 1949 w sposób spektakularny
zadebiutowała pierwsza norweska kobietareżyser Edith Carlmar. Później wyrobiła
sobie nazwisko dzięki serii dobrych,
tchnących świeżością komedii, często z
pewnym społecznym zacięciem. Døden
er et kjærtegn to niezwykle wyrafinowany
film noir, traktujący o czarnej pasji w
najzwyklejszym ze zwykłych żywotów,
ukazujący ukryte szaleństwo przekraczające
społeczne podziały klasowe. W ostatnich
latach film na nowo cieszy się dużym
zainteresowaniem, zarówno we Francji,
Wielkiej Brytanii jak i USA.
NORWEGIANFILMINSTITUTE
9
Dragonflies
Jedynym prawdziwym norweskim
modernistą filmowym był Erik Løchen,
który w roku 1959 zaprezentował Pościg,
będący reakcją na nową, francuską
falę, która właśnie dotarła do wybrzeży
Norwegii. W sposobie zmontowania filmu
widać elegancką grę czasem i przestrzenią,
marzeniami i rzeczywistością, oraz
odejście od chronologii i normalności,
które zawsze były dla filmów, w tym
również norweskich, ograniczeniem.
Późniejsze filmy Løchena oparte były na
motto wyznawanym przez francuskiego
reżysera Jean-Luca Godarda, zgodnie z
którym dzieło powinno mieć początek,
środek i koniec, choć niekoniecznie w tej
właśnie kolejności. Løchen zastosował
to podejście w filmie Remonstrances
(1972) składającym się z pięciu
dwudziestominutowych taśm, które mogą
być pokazywane w dowolnej kolejności.
Dzięki temu można uzyskać 3.125 różnych
wersji filmu.
By zapewnić Løchenowi oraz innym mniej
eksperymentalnym twórcom filmowym
odpowiednie warunki do działania,
stworzono wiele państwowych programów
finansowych. Na małym rynku filmowym
jakim jest Norwegia są one niezbędne. Bez
nich stworzenie w tym kraju filmu jako
dzieła sztuki nie było by w ogóle możliwe.
Animacja
Filmy dla dzieci stanowią ważną
dziedzinę, która może pochwalić się
kilkoma znaczącymi sukcesami. To, czy
animator Ivo Caprino naprawdę pracował
nad filmami dla dzieci pozostaje kwestią
do dyskusji. Stworzył on swój własny
świat marionetek, zaś jego ulubionym
tematem były norweskie historie ludowe.
Ów posiadający liczne talenty i będący
norweską odpowiedzią na Walta Disneya
twórca jest autorem prawdopodobnie
najlepszego filmu, jaki powstał w Norwegii
w ciągu ostatnich 30 lat - Pinchcliff
Grand Prix (1975). Obraz ten łączy
przebiegły, wiejski humor z najbardziej
wyrafinowanymi technikami animacji
marionetek, co czyni zeń istny majstersztyk
cieszący się – jak na norweskie warunki
– ogromną popularnością. Stworzono
16 wersji językowych filmu, co jest
osiągnięciem bez precedensu na norweskim
rynku filmowym. Caprino ma także w
swym dorobku przełożenie na język
filmu kilku innych norweskich opowieści
ludowych, które są równie ponadczasowe
jak Pinchcliff. Ten Norweg o włoskim
nazwisku jest autorem, którego dzieła
będą pokazywane na norweskich ekranach
kinowych i telewizyjnych jeszcze przez
długie lata.
Animowany film fabularny Gurin z lisim
ogonem, który jest luźno inspirowanym
postaciami Disneya dziełem sztuki,
pojawił się w roku 1998. Podobnie jak
Pinchcliff, film ten oparty jest na nieco
barokowych, radośnie anarchistycznych
wiejskich postaciach stworzonych przez
satyryka i artystę Kjella Aukrusta. Również
to dzieło zyskało niezwykłą popularność
wśród publiczności, choć brakowało mu
artystycznej maestrii Pinchcliffa. Później
powstały takie filmy jak Karlsson na dachu
(2002), wyprodukowany przez Johna M.
Jacobsena, oparty na książkach Astrid
Lindgren, oraz Kapitan szablozębny (2003)
– animowana wersja przygód niezwykle
popularnego norweskiego pirata.
Nowe pokolenie
Zainspirowane francuską Nową Falą
oraz innymi ożywczymi nurtami, które
przetoczyły się przez świat filmowy w
latach 60-tych XX wieku, pojawiło się
nowe pokolenie, które nie chodziło do
kina tylko po to, by rzucić okiem na
najnowsze ciekawostki, lecz utożsamiało
się z tworzonymi przez siebie obrazami czy
nawet wyjeżdżało za granicę, by studiować
w szkołach filmowych. Najbardziej znaną
przedstawicielką owego pokolenia jest
Anja Breien, która łączy spontaniczność
uczuć z akademickim wyważeniem formy.
Pierwotnie chciała ona zostać fizykiem
jądrowym, lecz ostatecznie ukończyła
szkołę filmową w Paryżu.
Prawdziwy przełom nastąpił dla niej w
połowie lat siedemdziesiątych, kiedy
to jej nazwisko pojawiło się w gronie
największych talentów dzięki filmowi o
Jostedalsrypie - jedynej dziewczynce w
malowniczej, górskiej wioski w zachodniej
Norwegii, która przeżyła Czarną Śmierć
około roku 1350. Film Żony z roku 1975
był z kolei przełomowy dla feminizmu
w norweskich filmach. Była to pełna
świeżości, improwizowana komedia
o trzech koleżankach ze szkoły, które
spotykają się po latach i wymieniają się
historiami swego życia, chichocząc przy
tym niczym malutkie dziewczynki. W
roku 1985 pojawił się film Żony dziesięć
NORWEGIANFILMINSTITUTE
10
lat później, którego ton jest już dużo
poważniejszy i pozbawiony wszelkich
iluzji. Wciąż widać w nim spontaniczność,
która pokazana jest jednak w raczej
ostrożny sposób.
Breien kontynuowała temat portretowania
życia trzech kobiecych muszkieterów w
obrazie Żony III z roku 1996, w którym
całe trio zbliża się już do pięćdziesiątki. Był
to najmniej popularny z całej serii filmów,
która stała się jednak unikalnym w historii
filmu światowego zapisem życiowych
opowieści oraz czasów, w których przyszło
żyć norweskim kobietom na przestrzeni dekad.
W roku 1979 Breien brała udział w
konkursie głównym festiwalu Filmowego
w Cannes z komedią Arven, która na swój
sposób była zainspirowana wesołą muzyką
Rossiniego do filmu La Gazza ladra, lecz
która przedstawia typowo współczesną,
norweską chciwość, grając jednocześnie
na nosie Ibsenowi. Reżyserka była też
nagrodzona na festiwalu w Wenecji w roku
1982 za Forfølgelsen - luźno inspirowany
twórczością Dreyera film, który znów
przenosi nas w góry średniowiecznej
Norwegii i traktuje o problemie kobiety i
ofiary. W roku 1990 powróciła z obrazem
Smykketyven - dramatem romantycznym o
historii Don Juana w Oslo.
Lata osiemdziesiąte
Patrząc na lata osiemdziesiąte z
perspektywy czasu możemy zauważyć, że
o ile cały ten okres obfitował w norweskim
przemyśle filmowym w wiele zwrotów
akcji, to możemy go podzielić niemal
dokładnie na dwie równe części. W
pierwszej jego połowie najbardziej liczyły
się kobiety i dzieci – można ją uznać za
triumf feminizmu. Obok Breien, doskonałą
formą twórczą popisała się również Laila
Mikkelsen, nie tylko dzięki filmowi
Liten Ida (1981), traktującym o dziecku
„niemieckiej dziwki” podczas niemieckiej
okupacji Norwegii. Film ten był również
pokazywany zagranicą – choć nie zdobył
takiej popularności jak Żony kilka lat
wcześniej.
jak Zdrada był prezentowany na festiwalu
w Cannes. Jest to rodzaj kinematograficznej
pieśni ludowej, która przed kamerą
urasta do beznadziejnie nadętej opery
wagnerowskiej ze smaganej wiatrem
zachodniej Norwegii.
Pod koniec lat osiemdziesiątych
nastąpił kolejny, obiecujący debiut.
Choć Martin Asphaug nie zaistniał na
scenie międzynarodowej w sposób
równie spektakularny jak Nils Gaup z
obrazem Tropiciel, to zdobył on nagrodę
skandynawską dla najlepszego nowego
reżysera za film Garść czasu (1989). W
obrazie tym realizm moralny przeplata
się z symbolizmem i surrealizmem, lub
magicznym realizmem. Kiedy po raz
ostatni widzieliśmy norweski film tak pełen
fantazji, że występują w nim archanioły?
Kinowa żonglerka czasem i przestrzenią
wywarła prawdopodobnie wyzwalający
wpływ na artystyczne ambicje innych
twórców. Późniejsze filmy Asphauga nie
osiągnęły już takiego standardu, a były
wśród nich dzieła dla dzieci i młodzieży,
takie jak popularne Giftige løgner (1992)
oraz pobudzający wyobraźnię i niezwykle
malowniczy Svampe (1990). Reżyser
przeprowadził się potem do Szwecji, gdzie
pracuje nad wypełnionymi tajemniczą
atmosferą serialami telewizyjnymi. Niedawno
powrócił z thrillerem The Crossing.
którzy nie byli w stanie znaleźć wsparcia
finansowego we własnych krajach – co nie
było zbiegiem okoliczności. Udawało im
się to w Norwegii, przynajmniej do czasu
rozpadu systemu, który jednak zapewniał
czytelnikom gazet wiele rozrywki tak
długo, jak funkcjonował. Bardziej
komercyjne podejście do produkcji
spowodowało również ustanowienie
lepszego kontaktu z publicznością,
zaowocowało jej wsparciem dla rodzimych
produkcji oraz spopularyzowało chodzenie
do kina w ogóle.
Lecz wśród charakterystycznych dla tych
czasów rozgrywek, wśród koncentrowania
się na powierzchowności, gatunkach,
ornamentach i fragmentach, niemal
całkowicie zagubiono artystyczną ambicję.
Wiele osób pytało dlaczego podatnicy
mają finansować czyjeś ryzykowne
zabawy kamerą, dlaczego Norwegia
miałaby konkurować z Hollywood na
przytłaczających warunkach określonych
przez filmową stolicę świata. Udało się to
tylko obrazowi Tropiciel – wyłącznie dzięki
wykorzystaniu mitu ludu Sami i pewnego
stąpania po zamarzniętym gruncie.
Tymczasem dzieło o dziwnie anonimowym
tytule X (1986) było forpocztą syntezy
męskości i feminizmu. Wykorzystując
połączenie czarno-białych i kolorowych
zdjęć, dokumentalista Oddvar Einarson
Chłopaki powrócili
stworzył wrażenie przebywania na
Svend Wam oraz Petter Vennerød
niewłaściwej planecie. Oslo pokazane
zaprezentowali długą serię wyzwolonych
zostało jak krajobraz księżycowy. Poetyka
filmów, idąc na wojnę z krytykami i ciesząc zdjęć była w pewnym stopniu inspirowana
się gromkim aplauzem publiczności.
charakterystycznym dla wielkiego
Mianowali się anarchistami i gwałtownymi Rosjanina Tarkowskiego sposobem
gestami atakowali śmiertelną powagę
pokazywania świata po zagładzie, jako
socjalnego realizmu, który zdaniem wielu
duchowo umęczonej pustyni. Dzieło to,
osób charakteryzował lata 70-te i 80-te
w którym sugestie nastoletniej miłości
XX wieku. Najlepszym obrazem z tej serii nie zepsutej jeszcze grozą otoczenia
był Lasse & Geir (1976) oraz traktująca
zilustrowane są niemal niesłyszalną
o pokoleniu 1968 trylogia: Åpen framtid
muzyką rockową, zdobyło specjalną
(1983), Adjø solidaritet (1985), oraz
nagrodę jury podczas prestiżowego
Drømmeslottet (1986).
Festiwalu Filmowego w Wenecji.
Obydwaj twórcy powrócili w wielkim
stylu z połowie lat 80-tych. Orions belte
był przepełnioną akcją, rozgrywającą
Lecz czołową postacią tego okresu była
się w arktycznej scenerii antytezą
modelka, aktorka, scenarzystka oraz
feminizmu z międzynarodowymi
reżyserka Vibeke Løkkeberg. Ta najbardziej akcentami politycznymi i pobudzającą
fotogeniczna Norweżka zaprezentowała
wyobraźnię muzyką. Ów dramat z gatunku
swój pełen pasji i piękna talent filmowy w
walki o przetrwanie był przygrywką
Løperjenten (1981) – neorealistycznym,
dla kilku wypraw do świata suspensu.
norweskim dziele bogatym w kolory i
W tym samym czasie wprowadzono w
rozgrywającym się w biednej dzielnicy
Norwegii nowy mechanizm finansowania
powojennego Bergen. Ten dziwny i
produkcji filmowych oparty na spółkach
kruchy świat oglądamy w powiększeniu i
z ograniczoną odpowiedzialnością. Miał
zniekształceniu poprzez oczy dziecka. To
on za zadanie stworzyć w przeżywającej
samo dziecinne spojrzenie możemy też w
czasy boomu naftowego Norwegii
pewnym stopniu zauważyć w kazirodczym drugie Hollywood. Anglojęzyczny świat
dramacie Hud z roku 1986, który podobnie wydelegował więc do Norwegii twórców,
Norweska fala (Norwave)
Wpływ Tarkowskiego zauważyć można
również w filmie w reżyserii Unni Straume
Till en ukient (1990) – baśniowej opowieści
w rosyjskim stylu i z zapierającymi dech
w piersi obrazami. Straume zaproszona
została na Festiwal Filmowy w Cannes ze
swą interpretacją Gry snów (1994), która
była niezwykle ambitnym eksperymentem.
Po raz pierwszy od roku 1969 w obsadzie
norweskiego filmu pojawiło się wtedy
nazwisko Liv Ullmann, co jest dowodem
wielu straconych szans przegapionych
przez sztukę filmową północy. Po filmie
Kristin Lavransdatter (1995), Ullmann
opuściła Norwegię i wyjechała do Szwecji,
by reżyserować tam dzieła kinowe i seriale
NORWEGIANFILMINSTITUTE
11
Reprise
telewizyjne oparte na twórczości Ingmara
Bergmana. Trudno zakwalifikować je jako
filmy norweskie, lecz zarówno Intymne
zwierzenia (1996) jak i Wiarołomni (2000)
to obrazy o niezwykłych i znaczących
walorach. Wiarołomni byli zdecydowanym
faworytem do zdobycia Złotej Palmy
podczas Festiwalu Filmowego w Cannes w
roku 2000, lecz przegrali na samym finiszu.
Uznanie jakim film ten cieszył się następnie
w Norwegii nie dorównywało temu, jakie
zdobył na całym świecie.
W roku 1997 dwóch debiutujących
norweskich reżyserów zdobyło miejsce
w gronie siedmiu międzynarodowych
artystów uczestniczących w Tygodniu
Krytyków Filmowych podczas Festiwalu
Filmowego w Cannes. Insomnia Erika
Skjoldbjarga była filmem definiującym
nurt nazwany później Norwave –
charakteryzujący się międzynarodowym
klimatem film noir, kręcony podczas
białych nocy w stolicy północnej Norwegii
- Tromsø. Jest on jednocześnie thrillerem
i charakterystyką detektywa policyjnego,
który cierpi na bezsenność, popełnia
ogromny błąd i którego życie kończy się
w chaosie. To właśnie moralny chaos,
elegancki i pełen wielowymiarowych
znaczeń, odgrywa w nim kluczową rolę.
Hollywood zdecydowało się później na
remake Insomnii Skjoldbjarga. Główną rolę
zagrał Al Pacino, zaś akcja filmu toczy się
na Alasce.
Pål Sletaune zdobył Nagrodę Krytyków w
roku 1997 z filmem Doręczyciel i podobnie
jak Skjoldbjærg zdobył międzynarodowe
uznanie. Doręczyciel jest tandetnym
thrillerem komediowym z najbiedniejszych
dzielnic centralnego Oslo. Główny bohater
jest leniwym, zaniedbanym, niemoralnym
listonoszem, który zachował jednak
szczyptę niezdrowej wścibskości, pomimo
tego, że żyje w świecie przepełnionym
melancholią. Dzięki roli odegranej w
monotonnie bezbarwny sposób, twarz
narratora pełna jest lakonicznego, lecz
dzięki temu przejmująco dowcipnego
wyrazu. Trochę świeżego powietrza z
nieświeżego oddechu. Kolejnym dziełem
Sletaune’a był film Amatorzy (2001)
– pełna farsy szelmowska komedia z
zazębiającymi się niczym trybiki maszyny
zwrotami akcji, pełna przestępców
fajtłapów i zasępionych przegranych,
przedstawiona przez pryzmat delikatnego
absurdu.
Dogma
Duński nurt Dogmy również zapewnił
nowy impuls dla norweskiego przemysłu
filmowego. Akcja filmu Kiedy noce
robią się długie w reżyserii Mony Hoel
(2000) rozgrywa się w górskim domku
letniskowym w czasie Bożego Narodzenia.
Biorą w niej udział teściowie, którzy
przyjechali na Święta z Polski. Rodzinne
spotkanie przeradza się niespodziewanie
w istnie piekło na ziemi. Trupy wypadają
z szafy szybciej niż w sztukach Ibsena.
Hoel pozostaje wierna stylowi i treści
typowej dla Dogmy. Daje nam żywy
przykład nagiego, poszukującego prawdy
dramatu, rejestrującego chwilę trzymaną
w ręku kamerą. Ten sam styl widoczny jest
również w jej nowym filmie Salto, salmiakk
og kaffe (2004).
Marius Holst wyreżyserował rozgrywające
się na świeżym powietrzu historie
alkowy. Ważki (2001) to film o wiecznym,
miłosnym trójkącie, który wielu ludziom
przypomniał o niedoścignionym,
skandynawskim mistrzu - Ingmarze
Bergmanie. Obraz ten z pewnością kipi aż
od intensywności i surowych zmagań o
władzę. Ten film również w dużej mierze
czerpał z nurtu Dogmy.
the bothersome man
niczym Brand Ibsena, lub zabawnie
nieodpowiedzialny, niczym Peer Gynt tego
samego autora. Najlepsze norweskie filmy
mają potencjał dotarcia dużo dalej niż do
krajowej tylko publiczności.
Atmosfera na rynku filmowym stała się w
nowym milenium szczególnie sprzyjająca i
łagodna, niosąc ze sobą obietnicę odnowy,
zarówno artystycznej jak i dotyczącej
relacji z publicznością. Rządzą młodzi,
szaleni i nieustraszeni.
Nowa norweska fala
W roku 2004 Erik Skjoldbjærg połączył
siły ze scenarzystą Nicolajem Frobeniusem,
podejmując próbę odniesienia zawsze
aktualnego Wroga publicznego Ibsena do
realiów naszych czasów. Konflikty zostały
przeniesione na teren wytwórni wody
mineralnej położonej na malowniczym,
zachodnim wybrzeżu Norwegii,
udowadniając, że piewcy Ibsena, podobnie
jak i sam twórca, są w stanie storpedować
arkę nawet w dzisiejszych czasach.
Ibsen, podobnie jak inne norweskie ikony
kulturowe takie jak kompozytor Edvard
Grieg czy skrzypek Ole Bull doczekali
się ostatnio wielu pochwał, lecz również
dzielenia ich życie na części pierwsze w
dokumentalnych filmach biograficznych
stanowiących pełne wiedzy narzędzie
promujące znajomość historii, kultury i
mentalności narodu.
Uważa się, że Bent Hamer ma zawsze
wstęp wolny do „Quinzaine des
Réalisateurs” na festiwalu w Cannes.
Udowodnił on swą odwagę ekranizując
w USA soczystą, słowiańską powieść
Liczba utalentowanych norweskich
Factotum Charlesa Bukowskiego, z
reżyserów jest wyższa, niż mogłoby się
udziałem Matta Dillona i Lili Taylor.
powszechnie wydawać. Obecnie wszyscy
Film ten po raz trzeci sprowadził Hamera
skupiają swą uwagę, być może zbyt mocno, do grona canneńskich wybrańców, co
na najmłodszych z nich. Na norweskiej
jest pewnym znakiem tego, iż norweska
scenie filmowej działa dzisiaj również
nowa fala dotarła dalej niż wiele jej
wielu znakomitych operatorów, dyrektorów poprzedniczek. Produkcję Factotum z
artystycznych, niezwykle utalentowanych
pewnością można nazwać wielokulturową.
specjalistów wszystkich szczebli oraz
Ów wielokulturowy aspekt jest również
popularnych aktorów. Scenariusze stają
widoczny w Izzat – pełnym napięcia
się coraz lepsze. Norweski przemysł
thrillerze z kręgów mieszkających w
filmowy przypomina klimat kraju – jest
Norwegii pakistańskich imigrantów,
burzowy lub pełen śniegu, ciemnoszary lub obfitującym w drastyczne sceny akcji i
zalany słońcem, moralizujący i poważny
śmiałe dialogi. Taki styl macho znalazł swą
NORWEGIANFILMINSTITUTE
12
free jimmy
antytezę w reżyserskim debiucie pisarki
Sary Johnsen – Mroźnym pocałunku –
delikatnym, traktującym o żalu i braku
spełnienia dramacie romantycznym z
odległych regionów Norwegii.
krajowy rekord. Niesłychanie ambitna,
wysokobudżetowa animowana burleska
o uzależnionym od narkotyków słoniu
autorstwa działającego w artystycznym
podziemiu Christophera Nielsena Free
Jimmy została zaprezentowana w ramach
W roku 2001 do Oskara nominowana
Międzynarodowego Tygodnia Krytyków.
została komedia Elling. Kolejnym filmem
Nagrodę w ramach tej samej kategorii
z serii była nieco słabsza Matka Ellinga
zdobył Kłopotliwy człowiek Jensa Liena
(2003). W roku 2005 trylogię uzupełnił
– pierwsza z serii wielu stylizowanych
Petter Næss, który znów zasiadł w fotelu
tragikomedii o absurdalnym zabarwieniu
reżysera pracując nad Elsk meg i morgen.
i z licznymi podtekstami. Do walki w
Ten film również nie dorównał swym
kategorii “Un Certain Regard” wybrany
poziomem pierwszej części trylogii, lecz
został charakteryzujący się wartką akcją
dzięki roli Pera Christina Ellefsena, który
policyjny thriller Stefana Faldbakkena
wcielił się w niezapomnianego neurotyka,
Uro, który opisać można jako czerpiący
oraz Svena Nordina grającego jego tępego
z amerykańskich inspiracji film akcji o
przyjaciela, zdobył ogromną popularność
typowym dla Bressonesque’a zakończeniu.
wśród publiczności. Na tym nie koniec
Lecz najbardziej ekscytująca była bez
różnorodności: w tym samym roku Pål
wątpienia pierwsza norweska Złota Palma,
Sletaune zaprezentował zainspirowany
którą przyznano w kategorii filmów
Polańskim i Hitchcockiem film Drzwi obok, krótkometrażowych obrazowi Sniffer
który dzięki swym genialnym trikom i
w reżyserii Bobbiego Peersa – typowo
licznym zastawionym na widza pułapkom
europejskiej, pozbawionej dialogów
wybrany został do Dni Weneckich podczas kontynuacji tradycji Kafki, absurdystów,
Festiwalu Filmowego w Wenecji.
Tati i innych.
W roku 1905 Norwegia zerwała unię
ze swym wielkim bratem – Szwecją.
Film dokumentalny Zbyt dużo Norwegii
był próbą uświetnienia setnej rocznicy
uzyskania przez państwo wolności.
Była to kinowa, sentymentalna podróż
ilustrowana ruchomymi obrazami. W
latach siedemdziesiątych w Norwegii
działał niewielki lecz wpływowy ruch
maoistyczny, który zaznaczył swą
obecność również w mediach, świecie
kultury oraz na uniwersytetach. Hans
Petter Moland z odpowiednią sobie dozą
dosadności zajął się traktującą o owym
ruchu powieścią Daga Solstada i stworzył
film fabularny Towarzysz Pedersen –
międzynarodowego formatu tragikomedię
o idiosynkratycznych, utopijnych ideach,
jak również aspektach psychologicznych i
społecznych ruchu.
Szczytowym dla norweskiej kinematografii
momentem był jak dotąd Festiwal w
Cannes z roku 2006. Wszystkie cztery
wystawione przez Norwegię filmy wybrane
zostały do Oficjalnej Selekcji, co stanowiło
Nowa norweska fala osiągnęła swój kolejny
szczyt w lutym 2007 roku, kiedy to Torill
Kove zdobył Oskara w kategorii krótkich
filmów animowanych za obraz Duński poeta
będący fantazją na temat podziwu jakim
duńscy poeci darzą norweską laureatkę
literackiej Nagrody Nobla Sigrid Undset.
Za ową wyjątkowo czarującą i niezwykłą
opowieścią stoi Liv Ullmann. W tym
samym roku Marius Holst powrócił
z obrazem Mirush – wyrazistym,
wielokulturowym portretem kosowskiego
chłopca, który spotyka w Norwegii
nieznanego mu wcześniej ojca. Film ten był
niemal przejawem filmowego geniuszu.
Lecz najbardziej efektownym od lat
debiutem był chyba obraz Od początku
raz jeszcze... Joachima Triera. Jest to pełen
jasności, lecz głęboko ugruntowany i
pokazany w typowy dla François Truffauta
sposób portret pokolenia norweskich
30-latków, którzy otrzymali wszystko
oprócz sensu życia. Trier zdobył nagrodę
dla najlepszego reżysera na Festiwalu w
Karlovych Varach oraz nagrodę Diesel
mannen som elsket yngve
Discovery Award w Toronto, by zgarnąć
następnie całą gamę międzynarodowych
wyróżnień.
Zachęcone owymi sukcesami, norweskie
władze są zdecydowane nadal inwestować
w rozwój i różnorodność gatunków
filmowych. Liczba realizowanych
produkcji jest wysoka i wciąż rośnie,
eksport również ma się zwiększać, a
w filmowym światku panuje ogromny
optymizm. Są też jednak pewne
niedociągnięcia. Warto tu wspomnieć o
jedynej światowego formatu norweskiej
gwieździe Liv Ullmann, której odmówiono
finansowania jej wersji Domu lalek Henrika
Ibsena, w którym to obrazie miała wystąpić
cała plejada międzynarodowych aktorskich
znakomitości.
Poza tym film norweski ma się dobrze
– wyjątkowo dobrze - zarówno w
sensie technicznym jak i artystycznym.
Twórcy stawiają sobie obecnie za cel
zdobycie jednej z najważniejszych
międzynarodowych nagród filmowych
dla filmu fabularnego. Biorąc pod uwagę
ogólny klimat panujący w norweskiej
kinematografii, cel ten nie wydaje się być
zupełnie poza zasięgiem.
Obecnie film norweski może znów
poszczycić się dobrymi relacjami ze swą
publicznością, a zagraniczne festiwale
wyraziły zainteresowanie kilkoma nowymi
produkcjami. Lunch – debiutancki film
Evy Sørhaug jest najwyższej klasy
dziełem wyselekcjonowanym do udziału
w festiwalach w Wenecji, Toronto oraz
Londynie. Jest to minimalistyczny, jasny,
pełen przestrzeni i bardzo odżywczy obraz
z setkami składników pochodzących z
wyrafinowanej francuskiej kuchni filmowej.
Śledzimy w nim losy 6-8 postaci z Oslo
– ludzi zmuszonych do podejmowania
decyzji, niezależnie od ich sytuacji
życiowej czy wieku. Film posiada również
pewne ciemne aspekty, lecz zaplatając
dyskretnie nici losu prezentuje też znaczną
dozę zdyscyplinowanego humoru.
Zaprezentowany w filmie Mannen som
elsket Yngve małomiasteczkowy obraz
NORWEGIANFILMINSTITUTE
13
max manus
dorastania w Stavanger z lat 80-tych,
okazał się być istnym magnesem na
nagrody dzięki swej bezbronności i
rozpasanemu humorowi, jak również
dzięki doskonałej rozpoznawalności.
naszych czasów, obrazem miasta
kipiącego niekultywowaną inteligencją.
A wszystkie te aspekty wyniesione są do
wyższych filmowych sfer, od tragicznych i
nieodkupionych do zawsze aktualnych.
Lecz największym osiągnięciem był
prawdopodobnie film Zniknięcie Erika
Poppe. Był on dla norweskiego filmu
momentem triumfalnego przełomu, tak
samo jak pokazujący rajskie pragnienia
wcześniejszy film tego samego autora
Hawaje, Oslo. Zniknięcie jest niezwykłą,
odważną konstrukcją opartą na myślach
i impulsach, które nie są w modzie. W
filmie tym chrześcijański symbolizm i
środowisko kościelne wykorzystane są
w sposób absolutnie bezpośredni, bez
unikania bliskiego kontaktu i stronienia od
karykatur księży.
Max Manus jest pierwszym filmem, który
liczbą widzów może dorównać obrazowi
Pinchcliffe Grand Prix. Jest on opowieścią
o najodważniejszym sabotażyście II Wojny
Światowej. Nigdy też nie wykorzystano
w norweskim filmie wojennym równie
profesjonalnie nakręconych scen akcji
oraz równie autentycznej i bogatej
scenografii, nie wspominając już o bardziej
spektakularnych efektach specjalnych.
Reżyserski duet Rønning/Sandberg
umiejętnie dozuje emocje, zapewniając
wysoką temperaturę dramatu, który jest
charakteryzuje się miejscami zwartością
i surowością stylu. Czasem film atakuje
nas zdarzającą się poddanym presji
mężczyznom głośną chłopięcością.
Wcielający się w rolę tytułową Aksel
Hennie po raz kolejny udowadnia, że nie
bez powodu uważany jest za najlepszego
aktora filmowego swego pokolenia;
pełne otwartości i ekspresji spojrzenie,
zdolność do wzbudzenia ciekawości,
jego interpretacja zaradnego, nadzwyczaj
atrakcyjnego mężczyzny, który w
obliczu konieczności staje się szalonym
ryzykantem.
Obydwie historie przeplatają się nawzajem.
Matka straciła swego małego syna.
Zabójca opuszcza więzienie po ośmiu
latach. Zostaje organistą w lokalnej
parafii. Matka zamordowanego chłopca
przychodzi do kościoła i zauważa
organistę. Co dzieje się w takich
ekstremalnych okolicznościach z pojęciami
przebaczenia i pojednania? Pytania te
stawiane są ostro i szybko, znajdują swe
niestrudzone ucieleśnienie w wydłużonych
scenach, i przepojone są wyrafinowaną
empatią oraz intensywną wolą ekspresji.
W Zniknięciu możemy doszukać się ech
twórczości Dostojewskiego i podobnych
mu artystów, również ze świata filmu,
takich jak Bergman czy bracia Dardenne.
Film ten dokopuje się głęboko, aż do
egzystencjonalnej skały. Jest odbiciem
sposób. W wyglądzie i kształcie filmu nie
znajdziemy zbyt dużej dozy oryginalności.
Lecz brak woli podejmowania ryzyka
w filmie o ryzykantach nie wydaje
się być wadą. Publiczność z ogromną
chęcią słuchała tej skazanej inaczej
na zapomnienie historii. Max Manus
ma większe niż inne dzieła zasługi
w ponownym przybliżeniu szerokiej
publiczności norweskich produkcji
filmowych.
Autor niniejszego artykułu Per Haddal jest krytykiem
filmowym norweskiej gazety Aftenposten.
Tłumaczenie: Michał Szymani
Z drugiej strony film nie zawiera
elementów historycznego czy też
filmowego rewizjonizmu. Wybiera raczej
bardziej tradycyjną, bezproblemową drogę,
zaś cała historia opowiedziana jest w nieco
bezosobowy, pasujący do głównego nurtu
NORWEGIANFILMINSTITUTE
14