Ecce homo

Komentarze

Transkrypt

Ecce homo
Janusz Stolarski
F. Nietzsche - „Ecce homo”
Spektakle ............... sierpnia
Monodram Janusza Stolarskiego będący adaptacją
„Ecce homo” Nietzschego pomyślany został jako
monolog samego filozofa. Nietzsche w tym przedstawieniu, to postać naznaczona pięknem tragizmu,
a równocześnie pełna inteligentnego dowcipu.
Pokazana w dwóch wcieleniach, dwóch aspektach
osobowości: szaleństwie i geniuszu. Z jednej strony
mamy do czynienia z wykładającym swe prawdy,
błyskotliwym, pełnym energii filozofem, z drugiej
- szaleńcem bełkocącym niezrozumiałe słowa, szukającym ucieczki od sennych koszmarów w wielkiej,
drewnianej skrzyni. Znakiem szaleństwa jest również sam strój - długa, obszerna koszula nocna o
podwiniętycyh rękawach, które później zamieniają
się w rękawy kaanu bezpieczeństwa.
Zmaganie się dnia z nocą, światła z ciemnością jest
jednocześnie zmaganiem się życia ze śmiercią. Problemy, które Nietzsche niemal obsesyjnie poruszał
w swoich pismach, ujmowane często w postaci przeciwieństw: rozum - instynkt, cierpienie i rezygnacja
- życie, poprzez odniesienie do biografii konkretnego człowieka staje się konkretne i namacalne.
Efekt niezwykłej sugestywności rysunku postaci
uzyskał Stolarski przede wszystkim dzięki swej ekspresji aktorskiej, napięciu i koncentracji. Aktorstwo
dramatyczne wzbogacił o środki właściwe pantomimie. Ruchy rąk często przypominają system znaków
teatru wschodniego (na przykład zatrzymane na
moment gesty tworzące jakby oddzielne figury). W
surowej, czystej przestrzeni, którą wypełnia jedynie
ciemna, masywna skrzynia, na tle czarnych zasłon,
doskonale zostaje uwypuklona ekspresja, momentami prawie nagiego, ciała aktora. Gdy klęka, opiera
głowę o podłogę, by kołysząc się uderzać rytmicznie
raz stopami, raz czołem o deski sceny, odczuwamy
niezwykłą cielesność i bliskość postaci. Przez cały
czas jesteśmy świadkami walki z obłędem, chorobą
rozkładającą organizm wbrew woli życia i instynktowi, a przede wszystkim zmagania się życia ze śmiercią. Cisza zapada nagle po ostatnich słowach aktora
i po opadnięciu wieka skrzyni, z którą mocował się
Nietzsche, jest ona bardzo przejmująca. Przestrzeń,
którą jeszcze przed chwilą wypełniało w sposób bardzo namacalny, ciało pełne ruchu oraz słowa i myśli
żywego człowieka, teraz tchnie pustką i martwotą.
Pozostały tylko nieme przedmioty i coraz odleglejsze echo uderzenia wieka, zamykającego, skrzynię na
wieki.
Olga Marcinkiewicz, „Teatr” 1991, nr 9.
Gospodarze Teatru w Remizie
Grażyna Marzec i Olgierd Łukaszewicz
Organizator i sponsor
Urząd Miasta Helu

Podobne dokumenty