„Zakopane zakopane turystami”

Komentarze

Transkrypt

„Zakopane zakopane turystami”
„Zakopane zakopane turystami”
Wyjeżdżamy! Gdzie? Jak na ferie to Zakopane. Właśnie, zawsze Zakopane, ale właściwie
dlaczego? Jest przecież tyle pięknych górskich miejsc jak Krynica czy Szklarska Poręba, gdzie
można wypróbować nasze nowe sprzęty narciarskie.
Wyszukane, drogo zakupione, dobrane pod kolor stroju, nart czy deski, muszą przecież robić
wrażenie. Mimo tego, że czasem ich właściciele mają w portfelach coś około 60 groszy, to przecież
nie problem. Byle portfel dobrze wyglądał. Kiedy już każdy dopadnie swoją walizkę i mama
dorzuci już tyle rzeczy , że nie można do niej wcisnąć nawet szpilki, wyruszamy. Oczywiście,
trzeba wychodzić jak najdłużej, aby przy pakowaniu się do samochodu jak największa liczba
sąsiadów dowiedziała się, gdzie się wybieramy. Pojazd przygotowany do drogi. Przecież każdy
mężczyzna przed puszczeniem w długą trasę musi swoje cacko sprawdzić, aby przypadkiem
nie doznało ono uszczerbku na zdrowiu, kiedy będzie się bronić przed atakami wrogich zderzaków
na Zakopiance.
Kiedy już dopchamy się do miasta biznesu, trzeba znaleźć nocleg. To chyba nie jest
problem. Co 20 metrów do góralskich chatek przyklejone są tabliczki z hasłami „TANIE
NOCLEGI”, „WOLNE POKOJE” czy „DUŻO WOLNYCH MIEJSC”… Taaaa wolnych. Chyba
dla jednej osoby, jeśli mamy ochotę spędzić 7 nocy w towarzystwie czyjegoś członka rodziny, być
może cudzoziemca, którego cała familia rozsypana po mieście, bo jakoś nie było czasu
zarezerwować pokoi. Dla czwórki, mają do zaoferowania piękny pokój, z widokiem na Nosal
i cudownymi posiłkami pani Heli, na przyszły sezon.
Dobra, upchaliśmy się w trzyosobowym pokoju na poddaszu u jakiejś starej, góralskiej
wdowy, która od dwóch godzin siedzi u nas i zamęcza nas , w ciasnym pokoju, opowiadaniami
o swoim świętej pamięci mężu. Głupio kobiecie odmówić , jeszcze nas wyrzuci albo coś.
Rano budzą nas cudowne promienie słońca, wpadające przez okna poddasza. Pierwszy dzień
trzeba wykorzystać jak najlepiej. W końcu wreszcie mamy urlop. To może śniadanie zjemy
w jakiejś karczmie, żeby dobrze zacząć tydzień. Nie wolno jednak zapomnieć, iż szefowie
restauracji muszą zedrzeć z nas ostatni grosz , bo karczma, jak mówią , to renomowana karczma
(to nie ma znaczenia, o której z 200 możliwych mówimy).
To jednak nie, pokusimy się o śniadanie u pani Zosi i wybywamy na białe szaleństwo.
Musimy brać pod uwagę to, że ferie w polskich górach spędza ponad połowę Polaków i stoki
są zapełnione początkującymi narciarzami jak i wymiataczami snowboardowymi. W takim układzie
trzeba wybrać najodpowiedniejszą dla nas ośnieżoną skałę, aby przypadkiem nie stracić narty
lub nogi, przy upadku niewiasty robiącej swój pierwszy w życiu pług.
A co, gdy już dojdzie do nieszczęsnego wypadku? Przecież lekarze nie znajdą czasu akurat
dla nas, bo na pomoc czekają dziesiątki innych amatorów.
I wraca taki jeden czy drugi z zagipsowaną na miesiąc ręką. Już po feriach, więc nauczyciele
się bulwersują ,że pisać nie może. A po co? Żeby wrócić do domu i spoglądać na stan swojego
konta w banku, załamać się na kolejny rok, do kolejnej zimy, którą i tak spędzimy w Zakopanem.
Blanka Tarnowska

Podobne dokumenty