Nr 14 - Głos Biznesu

Komentarze

Transkrypt

Nr 14 - Głos Biznesu
Numer 5 (14) • 2011 • Magazyn gospodarczy • Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców
/ KRONIKA / DESIGN /
/ GOSPODARKA /
/ FINANSE /
/ NOWOŚCI / KSIĄŻKI /
GŁOS BIZNESU
BIZNES
kontra
instutycje i urzędy
WYWIAD
NUMERU
DEBATA
PRZEDSIĘBIORCÓW
Kredyt zamiast
unijnych dotacji?
Finansowanie firmy
DOSSIER
Prof. Ewa Wycichowska
Menedżer
usatysfakcjonowany
Rozmowa z JERZYM WIŚNIEWSKIM,
prezesem zarządu PBG S.A.
FELIETONY
Kaczmarek
Krotoski
Głowacki
w numerze:
numer 5 (14) 2011
ROZMOWY GŁOSU
FELIETONY
6
28 Zmiany w rozpatrywaniu sporów
przedsiębiorców.
Porady prawne Jerzego Krotoskiego
29 Wyborcza ulga.
„Okiem z Brukseli” Filipa Kaczmarka
34 Czy nowoczesne IT może być
standardowe, dedykowane,
bezpieczne i tańsze?
35 Pierwszy dzień w pracy
46 Zostawić w rodzinie czy sprzedać?
„Business is business” Andrzeja
Głowackiego
Menedżer usatysfakcjonowany.
Rozmawiamy z Jerzym Wiśniewskim,
prezesem zarządu PBG S.A
Menedżer
usatysfakcjonowany
Sukcesem jest to, że mam
własnych wychowanków, ludzi,
którzy współtworzyli spółkę i są
z nami do dziś. Są oni na bardzo
wysokim poziomie kultury
budowlanej, menedżerskiej
i ekonomicznej.
WYWIAD
NUMERU
str. 6
GŁOS BIZNESU
Magazyn Wielkopolskiej Przedsiębiorczości
www.glos-biznesu.pl
Rada redakcyjna:
Anna Lisewska
Business Centre Club – Loża Wielkopolska
Iwona Marszałek
Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK)
LIFESTYLE
36 Spełnione marzenia
38 Duńczyk dodaje skrzydeł
DEBATA
organizacji
biznesowych
LEKTURA
dla biznesmena
40 Winny etatyzm
40 Odważne wybory
40 Firma w pigułce
12 Nie przeszkadzajcie nam
16 Usprawnić procesy
DOSSIER
KRONIKA
18 Prof. Ewa Wycichowska
44 Spotkanie z wielkopolskimi
kandydatami do parlamentu
44 Wągrowiec otwarty dla inwestorów
45 Europejskie Forum Nowych Idei
45 Wspólny front dla rozwoju
innowacji
GOSPODARKA
19
22
26
30
32
Biuro zaprojektowane na sukces
Kredyt zamiast unijnych dotacji?
Stwórz własną sieć kontaktów
W trosce o jakość życia
Kobieta na stanowisku
W trosce o jakość życia
Kluczem do sukcesu firmy Aloisa
Kobera nie był mały warsztat, ale
seryjna produkcja.
KALENDARIUM
42 Koncert „Wielkopolska wrażliwa”
45 Wydarzenia biznesowe i kulturalne
Kalina Kiser-Beyme
Polska Izba Gospodarcza Importerów,
Eksporterów i Kooperacji
Karina Plejer
Wielkopolski Klub Kapitału
Małgorzata Animucka
Wielkopolski Związek Pracodawców
Zdjęcie na okładce:
Jacek Lisewski, www.sollus.pl
Redakcja i realizacja:
Skivak Custom Publishing
www.skivak.pl
Dyrektor wydawniczy:
Damian Nowak
[email protected]
Project manager:
Michał Cieślak
[email protected]
Redakcja:
Krzysztof Piech
[email protected]
Projekt graficzny:
Katarzyna Jurgielewicz
[email protected]
DTP:
Paweł Chlebowski
[email protected]
Reklama i promocja :
Piotr Nowak
[email protected]
tel. +48 793 090 520
Adres redakcji:
Głos Biznesu
ul. Głuchowska 1, 60-101 Poznań
tel. + 48 61 625 61 15
fax + 48 61 625 61 21
www.glos-biznesu.pl
Druk i oprawa:
Poligrafia Janusz Nowak
Dołącz do nas na Facebooku
str. 30
Redakcja „Głosu Biznesu” nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do
skrótów i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam i ogłoszeń
redakcja nie odpowiada.
www.glos-biznesu.pl
wielkopolskich przedsiębiorców
•Dystrybuowany bezpośrednio do
Numer 2 (11)• 2011• Magazyn gospodarczy
słowo
wstępu
/ AKTUALNOŚCI / GMINA /
/ SAMORZĄDY /
/ GOSPODARKA /
/ NOWOŚCI /
NIESTANDARDOWE
działania
marketingowe
DEBATA
PRZEDSIĘBIORCÓW
Sukcesy
całego
zespołu
Rozmowa
z WITOLDEM LEVÉNEM
prezesem firmy
SWEGON POLSKA
DOSSIER
WYWIAD
NUMERU
Małgorzaty
Ostrowskiej
FELIETONY
Kaczmarek
Krotoski
Sulejewski
GŁOS BIZNESU
MAGAZYN WIELKOPOLSKIEJ
PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
--------------------------------Nasz projekt prowadzi do efektywnego
współdziałania samorządu
gospodarczego regionu. Na łamach
„Głosu Biznesu” prezentujemy najlepsze
firmy i organizacje biznesowe
z Wielkopolski. Magazyn jest platformą
prezentującą puls życia biznesowogospodarczego, między innymi poprzez
relacje z najważniejszych wydarzeń.
Jesteśmy prawdziwym głosem
wielkopolskiej przedsiębiorczości, głosem
wyraźnym i słyszalnym w całym kraju.
„Głos Biznesu” dociera do członków
organizacji biznesowych, które patronują
magazynowi. Baza adresowa jest
rozszerzona o liderów środowisk
gospodarczych, społecznych i politycznych
z Wielkopolski. Stanowi zbiór zamknięty
i jest weryfikowana i uaktualniana pod
nadzorem rady redakcyjnej. Wszystkich
zainteresowanych otrzymywaniem „Głosu
Biznesu” prosimy o dokładne wypełnienie
zamieszczonego na stronie
www.glos-biznesu.pl formularza.
Redakcja zastrzega sobie prawo do
zweryfikowania zgłoszonych danych.
Interakcje
przedsiębiorców
Laissez faire! (pozwólcie nam działać) – realizacja tej idei przyniosła
rozwój prywatnego biznesu, gospodarki europejskiej i światowej, postęp
technologiczny. Zastanawiające jest to, że obecnie przedsiębiorcy,
wysuwają podobne postulaty, ale z dużo większym wydźwiękiem
negatywnym – zostawcie nas w spokoju! Państwo uważane jest
w gospodarce za głównego hamulcowego.
Przedsiębiorcy biorący udział w naszej „Debacie z Głosem” zarzucają
politykom, że nie interesują się prawdziwymi problemami gospodarki,
a tylko firmami jako źródłem przychodów państwa. „ Jesteśmy
traktowani jak ci, co przeszkadzają urzędom i urzędnikom” – to
poważny zarzut. Większość kontaktów przedsiębiorców z urzędami
jest dla tych pierwszych uciążliwa, a regulacje państwowe zwykle nie
przynoszą poprawy sytuacji.
Zarzut instytucjom państwa stawia również prof. Balcerowicz we
wstępie do prezentowanej przez nas książki Johna B. Taylora „Zrozumieć
kryzys”. Kryzysowi winny jest w dużej mierze interwencjonizm państwa,
niezrealizowanie koniecznych a niepopularnych reform i zastępowanie
ich nieprzemyślanymi działaniami ad hoc, dla zaspokojenia oczekiwań
opinii publicznej.
Na szczęście, przedsiębiorcy mimo niedogodności powodzeniem
rozwijają krajowy i zagraniczny biznes na dużą skalę. Jak Jerzy
Wiśniewski, prezes Zarządu PBG S.A., bohater naszego wywiadu
okładkowego, który mówi: „sukcesem jest to, że mam własnych
wychowanków, ludzi, którzy współtworzyli spółkę i są z nami do
dziś. (…) Oczywiście, implementujemy pewne zjawiska i działania, ale
wszystko, co mamy, jest dorobkiem Polaków, polskiego otoczenia.”
Co przyniesie przyszłość? Czy biznesmenom przyjdzie postępować tak
jak w anegdocie przytoczonej przez Filipa Kaczmarka – jeśli politycy
chcą się zająć dobrem przedsiębiorców, to przedsiębiorcy powinni
swoje dobro jak najprędzej ukryć? A przecież chodzi wszystkim o to,
żeby te dobra, kapitał, potencjał kadry i technologie wykorzystać do
rozwijania wyhamowanej gospodarki.
Życzymy przyjemnej lektury!
Redakcja
U nas mają głos:
DR FILIP
KACZMAREK
Historyk z wykształcenia, polityk z zawodu. Deputowany
do Parlamentu
Europejskiego
i szef Platformy
Obywatelskiej
w Poznaniu.
MEC. JERZY
KROTOSKI
Prawnik w trzecim
pokoleniu, adwokat.
Sześciokrotny
mistrz i wicemistrz
Polski w sportach
motorowych,
żeglarz, tenisista.
ANDRZEJ GŁOWACKI
Prezes Zarządu DGA S.A.
Ekspert w zakresie
wytyczania strategii
podmiotów gospodarczych oraz programów
restrukturyzacyjnych.
Certyfikowany doradca
CMC - Certified Management Consultant.
6 ROZMOWY GŁOSU
Menedżer
usatysfakcjonowany
ROZMAWIALI | Krzysztof Piech i Damian Nowak
ZDJĘCIA | Jacek Lisewski / www.sollus.pl
JERZY
WIŚNIEWSKI
ma 54 lata, jest
absolwentem
Wydziału
Budownictwa
Lądowego
Politechniki
Poznańskiej.
W 1994 roku, wraz
z żoną Małgorzatą
założył firmę
Piecobiogaz.
10 lat później
wprowadził ją
na giełdę – już
jako PBG S.A. (od
2007 roku spółka
wchodzi w skład
indeksu WIG20).
Kolekcjoner
malarstwa,
podróżnik, żeglarz.
I
nżynier, przedsiębiorca, finansista, prezes giełdowej spółki,
mecenas
sztuki,
sponsor
sportu, wizjoner – to tylko niektóre terminy służące do opisania Jerzego Wiśniewskiego. Który
uważa Pan za najbardziej trafny?
JERZY WIŚNIEWSKI: Jestem menedżerem i biznesmenem, ale w ramach
biznesu najwięcej jest we mnie odpowiedzialności za to, co robię. Pomijam
oddzielny aspekt, jakim jest rodzina
i wartości, które się z nią wiążą.
Rodzina jest najważniejsza, dopiero
potem jest biznes, a na trzecim miejscu
stawiam hobby. Jestem miłośnikiem
historii Polski i świata. Dużo podróżuję i poznaję tę historię, zwykle z szeroko otwartymi oczami. Bo w historii prawdziwe są tylko daty, a okoliczności związane z tymi datami w różnych czasach są różnie interpretowane.
Fascynuje mnie możliwość sięgania do
źródeł wydarzeń różnie interpretowanych. Tym żyję i tym się zajmuję.
Uważam,
że
odpowiedzialnością i obowiązkiem, które wynikają
z odniesienia sukcesu biznesowego,
WYWIAD
NUMERU
PBG S.A. jest polską firmą, która bez kompleksów mierzy się z wielkimi graczami
europejskiego rynku budownictwa.
O twardych biznesowych faktach
i o imponderabiliach rozmawiamy
z Jerzym Wiśniewskim, prezesem
zarządu PBG S.A.
jest czynne uczestniczenie w dbaniu
o pamięć, jaką jest nasza przeszłość.
Jestem kolekcjonerem malarstwa polskiego z XIX i początku XX wieku.
Polski nie było wówczas na mapie,
a jednak we wspaniałym malarstwie
tamtego okresu jest bardzo wiele polskości.
Mam unikatowy zbiór malarstwa
rodziny Kossaków – deprecjonowanej
za komuny, a wyjątkowej w dziejach
Polski. Protoplastą rodu i najwybitniejszym artystą był Juliusz, wybitny
był też jego syn, Wojciech. Wnuk
Juliusza, Jerzy, był artystą wspaniałym, choć jego malarstwo było nieco
chwiejne, a brat Władysław był świetnym malarzem, ale i wielkim patriotą.
Znakomitą postacią w malarstwie był
też Karol Kossak, czyli kuzyn Wojciecha, a córkami tego ostatniego były
tak wybitne kobiety, jak Magdalena
Samozwaniec i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.
W swoich zbiorach mam też prace
takich twórców, jak Józef Chełmoński, Alfred Wierusz-Kowalski, Władysław Malecki, bracia Gierymscy – to
TWÓRCZOŚĆ RODZINY KOSSAKÓW
FASCYNUJE MNIE NAJBARDZIEJ
I JESTEM BARDZO DUMNY Z MOJEJ
KOLEKCJI. ZABIEGAM O KUPNO
ZABYTKOWEGO DWORU W KRAKOWIE, TZW. KOSSAKÓWKI. BY STWORZYĆ TAM MUZEUM.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
pełen przekrój poważnego malarstwa
tamtego czasu. Kupuję ich dzieła na
aukcjach w świecie, aby się nie rozpierzchły. Jednak twórczość rodziny
Kossaków fascynuje mnie najbardziej
i jestem bardzo dumny z kolekcji. Zabiegam o kupno zabytkowego
dworu w Krakowie, tzw. Kossakówki.
Jest ona w rękach rodziny, choć pozostaje niezamieszkana. Próbuję odkupić
dwór po to, by stworzyć tam muzeum
Kossaków.
BYWA PAN NAZYWANY OSTATNIM
MOHIKANINEM POLSKIEGO BUDOWNICTWA. PAŃSKA FIRMA, W KTÓREJ
KAPITAŁ POZOSTAJE POLSKI JEST
OSTATNIM WIELKIM GRACZEM NA
KRAJOWYM RYNKU. CZY WYNIKA TO
WYŁĄCZNIE Z RACHUNKU EKONOMICZNEGO, CZY MOŻE W GRĘ WCHODZI TU JAKIŚ CZYNNIK EMOCJONALNY,
PATRIOTYCZNY?
To, że jesteśmy polską firmą działającą w Polsce, nie ma – z biznesowego punktu widzenia – żadnego
znaczenia. Liczy się najtańsza oferta.
Dla mnie jest to jednak wielka, niezmierna satysfakcja, że zaczęliśmy
w „garażu”, a doszliśmy do takiego
poziomu. Sukcesem jest to, że mam
własnych wychowanków, ludzi, którzy
współtworzyli spółkę i są z nami do
dziś. Są oni na bardzo wysokim poziomie kultury budowlanej, menedżerskiej i ekonomicznej. Oczywiście,
implementujemy pewne zjawiska
i działania, ale wszystko, co mamy,
jest dorobkiem Polaków, polskiego
otoczenia.
Najistotniejsze, co nam się udało,
jest to, że wchodzimy do każdego projektu z pewną wartością dodaną. Jeste-
ROZMOWY GŁOSU 7
śmy dziś na poziomie konsorcjów liderem albo partnerem w rozwiązaniach
najbardziej wysublimowanych, jakie
stosuje się w świecie. Budowanie terminali gazowych, zbiorników podziemnych gazu, nowoczesnych stadionów czy tuneli autostradowych pod
Wisłą – to rozwiązania, w których nie
zarabia się na tym, że umie się murować, kopać czy że ma się sprzęt, ale
że się wie jak to zrobić. Naszym największym sukcesem jest to, że weszliśmy na poziom budowania i zarabiania, ale również dawania satysfakcji polskim inżynierom i menedżerom
w tym właśnie miejscu, w Polsce. Czasem
ktoś nam zarzuca, że się rozpychamy.
A gdzie mamy się rozpychać? W Afryce?
NIKT NIE ZŁOŻYŁ PANU PROPOZYCJI
WYKUPIENIA UDZIAŁÓW?
Była próba, by połączyć siły z hiszpańską grupą OHL. Partner miał
wejść do Hydrobudowy Polska, jednej
z naszych spółek. Celem było wyjście w świat, bo – z całym szacunkiem
– Polski nie ma jeszcze w globalnym biznesie, wciąż zamykamy się na jednym,
lokalnym rynku. Otwieranie przedstawicielstw za granicą nie jest skuteczną
drogą. To hiszpański partner miał nam
pozwolić wypłynąć na szersze wody.
Transakcja nie doszła do skutku ze
względu na globalny kryzys. Mieliśmy
dopiętą umowę na warunkach bardzo
korzystnych dla obu stron. Oni wchodzili na rynek polski, my – na zagraniczny. Mieliśmy zachować około
20 proc. udziałów, dalej być na giełdzie. Zawirowania sprawiły, że transakcja stała się technicznie niemożliwa
z powodów księgowych.
TRANSAKCJA NIE DOSZŁA DO SKUTKU,
ALE WCIĄŻ BLISKO WSPÓŁPRACUJECIE?
Tak. Zapraszamy OHL do współpracy
w Polsce kiedy potrzebujemy wsparcia referencyjnego. I odwrotnie, OHL
zaprasza nas do wspólnych przetargów
za granicą, kiedy my możemy ich uzupełnić referencyjnie. Mogę też powiedzieć, że moja córka jest na praktyce
w zarządzie OHL, w departamencie
zagranicznym, w części kontrolingowej. Uczy się, jak nadzorować spółki
w różnych częściach świata – w Ameryce Południowej, w USA, w Katarze,
w Czechach i Polsce. Myślę, że będzie
nam bardzo pomagała, kiedy wróci.
A CO Z WYJŚCIEM W ŚWIAT? CZY
NA DOTYCHCZASOWYCH ZASADACH
BĘDZIE TO MOŻLIWIE?
Znaleźliśmy inny klucz. Jesteśmy
bardzo blisko przejęcia firmy Rafako.
To duża fabryka, jedna z największych
w Europie. Kotły raciborskie są znane
w każdym miejscu świata, to marka
lepiej rozpoznawana niż Wedel.
SUKCESEM JEST TO, ŻE MAM
WŁASNYCH WYCHOWANKÓW, LUDZI,
KTÓRZY WSPÓŁTWORZYLI SPÓŁKĘ
I SĄ Z NAMI DO DZIŚ. SĄ ONI NA
BARDZO WYSOKIM POZIOMIE KULTURY
BUDOWLANEJ, MENEDŻERSKIEJ
I EKONOMICZNEJ. OCZYWIŚCIE,
IMPLEMENTUJEMY PEWNE ZJAWISKA
I DZIAŁANIA, ALE WSZYSTKO, CO
MAMY, JEST DOROBKIEM POLAKÓW,
POLSKIEGO OTOCZENIA.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
8 ROZMOWY GŁOSU
Rafako to przedsiębiorstwo bardzo ciekawie skonstruowane pod względem inżynieringu. Po przejęciu raciborskiej firmy będziemy chcieli dopasować inżyniering
w PBG, Energomontażu i Rafako, aby stworzyć grupę, która
będzie potrafiła wyjść w świat. Rafako otwiera nam taką
możliwość, przynajmniej w części energetycznej. Osobiście prowadziłem tę sprawę z Zygmuntem Solorzem, była
ważna dla nas obu. Domówiliśmy szczegóły, podpisaliśmy umowy i wtedy ogłosiliśmy, że do transakcji doszło.
Zostanie ona zamknięta w ciągu kilku najbliższych tygodni,
ponieważ decyzja UOKiK już do nas wpłynęła.
COFNIJMY SIĘ TROCHĘ W CZASIE. PO UKOŃCZENIU POLITECHNIKI W POZNANIU TRAFIŁ PAN DO PGNIG, CZYLI DO
FIRMY, KTÓRA ZDETERMINOWAŁA PANA ŚCIEŻKĘ ZAWODOWĄ. JAK TO SIĘ STAŁO?
To był absolutny przypadek. Studiowanie na przełomie
lat 70. i 80. było świetnym doświadczeniem. Przeżywaliśmy na uczelni stan wojenny, trochę kontestowaliśmy.
A że na studiach potrzebne były pieniądze, to w spółdzielni „Akademik” robiłem różne ciekawe rzeczy, aby
jakoś zarobić, np. malowałem pasy.
W tamtym czasie modne były tzw. stypendia fundowane.
Polegało to na tym, że przedsiębiorstwo płaciło za studia,
a w zamian student – po skończeniu nauki – pracował tam
później przez jakiś okres. Ja dostałem stypendium w Wiel-
kopolskich Zakładach Gazownictwa
i Górnictwa Nafty i Gazu. Płacili całkiem
przyzwoite pieniądze, a po studiach
zgłosiłem się do nich do pracy.
Poznań miał już wówczas gaz
ziemny, a kończyło się właśnie zasilanie gazem tradycyjnym, produkowanym z węgla. Wciąż istniała klasyczna
gazownia miejska, z początkami jeszcze w XIX wieku, na ówczesne czasy
nowoczesna. Ni stąd, ni zowąd do
Poznania przyjechali Chińczycy i odkupili gazownię. Trzeba było zrobić projekt pokrojenia całej konstrukcji w taki
sposób, by można ją było na miejscu
– w Chinach – pospawać. Ja odpowiadałem za wybrane elementy konstrukcyjne. Jako młody inżynier bardzo się
w to zaangażowałem, z dużym powodzeniem. Wcześniej przychodziłem do
pracy, ale nie mogłem dla siebie znaleźć miejsca, czasu miałem aż nadto,
obowiązków niewiele, praca mnie
zwyczajnie nudziła.
Mówię o tym dlatego, że to pokazuje, jak ważne jest znalezienie dla każ-
OŚWIADCZYŁEM, ŻE ZBUDOWANIE
STADIONU NARODOWEGO JEST MOJĄ
AMBICJĄ I NIE MA MOŻLIWOŚCI,
ŻEBYŚMY SOBIE NIE PORADZILI.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
dego odpowiedniego miejsca i motywacji. Dobrze wykonałem robotę dla Chińczyków, zostałem dostrzeżony i dostałem awans na inny odcinek, bardzo
istotny, który uformował mój dzisiejszy biznes. Zostałem szefem Gazowego Pogotowia Technicznego. Odpowiadałem za pierwsze sieci gazu ziemnego, które ze wschodu na zachód
przebiegały przez Polskę. Zabezpieczałem dopływ gazu na obszarze 20 proc.
powierzchni kraju. To była intensywna
praca, na trzy zmiany, ale mocno się
rozwijałem.
To wtedy dostrzegłem, że w tej
branży można wdrażać zupełnie inne
technologie. Przyszedł czas, że można
było jeździć za granicę, jako inżynierowie implementowaliśmy z zachodu
nowinki techniczne. Aż nadszedł czas,
gdy w PGNiG dostrzeżono potrzebę
redukcji zatrudnienia. Było nas 100 tys.,
a potrzebnych było może 40 tys. Byłem
jednym z tych, którzy zgłosili się do
odejścia. Namówiłem kolegów i założyłem firmę Piecobiogaz. Po dwóch
latach od amerykańskiej firmy TD Williamson kupiłem bardzo nowatorskie
urządzenia, które pozwalały naprawiać, modernizować, wymieniać rury
bez wypuszczania z nich gazu. Firma
szybko się rozwijała. Weszliśmy w rozwiązania bezobsługowych instalacji
gazowych, byliśmy aktywni zwłaszcza
w tych dziedzinach, które można było
unowocześnić.
ROZMOWY GŁOSU 9
CO BYŁO WÓWCZAS NAJWAŻNIEJSZE?
PIENIĄDZE, WIEDZA, MOŻE JESZCZE
COŚ INNEGO?
Przede wszystkim odwaga, ale również dobre przygotowanie zawodowe.
Byłem inżynierem z krwi i kości, wiedziałem, na czym polega szybkie usuwanie awarii, spawanie, szlifowanie,
przekopy, miałem też umiejętność
organizowania pracy. Ufałem sobie,
jeśli chodzi o zawodowość. Odważnie sięgnąłem po zakupy, nie bałem
się wziąć kredytu. A kiedy zacząłem dokształcać się ekonomicznie,
to zaczęła się moja przemiana z inżyniera w menedżera. W odpowiednim
momencie potrafiłem całkowicie się
odciąć od pracy operacyjnej, czyli wtrącania się. To ułatwiło życie wszystkim.
Musiałem się nauczyć jeszcze
jednej, bardzo istotnej rzeczy – patrzenia do przodu. I wtedy, i teraz, sięganie
wyobraźnią do przodu 10 lat byłoby
fikcją. Ale patrzyłem na rok czy dwa
lata w przód. Dziś ten horyzont strategiczny przesunąłem do trzech lat, od
tego zaczynam wszystkie nowe inwestycje.
ZACZYNALIŚCIE
OD
NIEDUŻYCH
ZLECEŃ ZWIĄZANYCH Z INSTALACJAMI GAZOWYMI, DZIŚ PBG REALIZUJE WIELKIE, WIELOMILIARDOWE
INWESTYCJE. JAKIE WYDARZENIA
BYŁY KAMIENIAMI MILOWYMI W ROZWOJU FIRMY?
MUSIAŁEM SIĘ NAUCZYĆ JESZCZE
JEDNEJ, BARDZO ISTOTNEJ RZECZY
– PATRZENIA DO PRZODU.
Polska od zawsze ma ten problem, że gazu jest albo za dużo, albo
za mało. Jeszcze gdy pracowałem
w PGNiG, powszechne były sytuacje,
że miasta i wsie występowały o gazyfikację, a firma odmawiała. Zgadzała
się natomiast na to, by ktoś, kto chciał
i miał takie możliwości, sam sobie
tę instalację zakładał. BOT w naszej
branży oznacza: budowa, operatorstwo i transfer – tym się zająłem. Szliśmy do banku z inwestorem, liczyliśmy, ile to kosztuje, braliśmy kredyt
i budowaliśmy instalację dosyłową
i kotłownię. Potem powołałem spółkę,
która zajmowała się budową instalacji i handlowaniem gazem. Za zgodą
PGNiG włączyliśmy się w obieg, było
to wtedy bardzo nowatorskie.
Nasze wysiłki dostrzegli przedstawiciele energetycznego giganta
RWE. Po długich negocjacjach weszli
z udziałami do naszej spółki, co było
wielkim krokiem naprzód. Wyłożyli
olbrzymie pieniądze za to, by posiąść
nasze know-how. Jestem człowiekiem
wierzącym, dlatego widzę w tym rękę
Opatrzności. Widocznie tak musiało
być, że skoro dochowałem staranności
w prowadzeniu biznesu, to spotkała mnie za to nagroda.
Innym ważnym wydarzeniem – w którym zresztą też
dopatruję się wpływu Opatrzności – był kontrakt na
budowę podziemnego magazynu gazu w Wierzchowicach. Przez trzy lata ubiegałem się, żeby go wygrać,
konkurowałem ze spółką ABB. Miałem niższą cenę, ale
nie wiadomo było, czy podpiszą kontrakt ze mną. Ponieważ byłem w przededniu wejścia na giełdę, jako news
pokazywałem ten właśnie przetarg. Wygrałem go za
100 mln dolarów, ale w dniu debiutu na giełdzie ogłoszono, że projekt jest unieważniony. To nas zmusiło do
szukania nowych realizacji, zwróciliśmy się w kierunku
infrastruktury wodnej, bo w gazie wszystko właśnie siadało. Potem ten sam projekt, Wierzchowice, ogłoszono
dla oferentów światowych i wygraliśmy go za blisko
1,1 mld zł. Uczyniliśmy to w przededniu pierwszej recesji,
jaka zdarzyła się na światowych rynkach. Nastąpiło coś, co
sprawiło, że koszty zmienne zmalały, bo przyszła recesja,
a my wygraliśmy jeszcze po cenach konkurencyjnych. Gdyby
nie to, mielibyśmy ograniczenia w rozwoju bieżącym.
Gdybym za pierwszym razem wygrał i zrealizował kontrakt, trafiłbym na taki wzrost, że koszty zmienne mogły
firmę „położyć”. Musiałbym zrealizować inwestycję za
600 czy 700 milionów zł, a nie za 300-400, które miałem
w kontrakcie. Wierzchowice były dla nas ogromnym
bodźcem do rozwoju.
A JAK BYŁO Z REALIZACJĄ STADIONU NARODOWEGO?
TEŻ NIE OBYŁO SIĘ BEZ KŁOPOTÓW.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
10 ROZMOWY GŁOSU
STADION W GDAŃSKU JEST
TAŃSZY OD TEGO WE WROCŁAWIU,
CENA OBU NIE BUDZI KONTROWERSJI.
NATOMIAST NASZ, POZNAŃSKI, MIEŚCI
SIĘ DOKŁADNIE POŚRODKU. CO MOŻE
LEPIEJ WYPOZYCJONOWAĆ CENĘ NIŻ
BUDOWANIE STADIONU W PRZETARGU
PUBLICZNYM?
Znów zdarzyło się coś niezwykłego. Kiedy Polsce przyznano współorganizację Euro 2012, wzięliśmy udział
w czterech przetargach. Poznań – wiadomo, tu dołożyliśmy najwyższej staranności, by wygrać, od początku
byliśmy liderem projektu. W Gdańsku było podobnie,
natomiast w Warszawie liderem była Alpine Bau, z którą
wspólnie przegraliśmy przetarg na budowę stadionu we
Wrocławiu. Ponieważ Alpine Bau była liderem na stadionie narodowym, miała decydujący wpływ na cenę i chciała
zaofertować bardzo wysoko. Dlatego podali nam cenę, na
którą nie chcieliśmy się zgodzić – zupełnie inną, niż złożyli w ofercie. Podali nam tę cenę w przeddzień zamknięcia terminu, dlatego w ogóle zapomniałem o tym stadionie, bo uznałem, że za te pieniądze nie da się go zbudować. Krótko potem zadzwonił jednak prezes Hydrobudowy Polska i powiedział, że mamy pierwszą cenę na
Narodowy. Okazało się, że partner uwzględnił nasze argumenty. Wygraliśmy więc trzeci stadion, zupełnie przeze
mnie nieplanowany.
JAK DOKŁADNIE DOSZŁO DO ZMIANY LIDERA?
To, że zamieniliśmy się na liderowanie, to zasługa
wyłącznie moich osobistych starań i negocjacji z wszystkimi stronami zaangażowanymi w powstanie Stadionu
Narodowego. Nasze rozmowy z inwestorem o tym, jak
wybrnąć z sytuacji, były bardzo dramatyczne. Strony
wyczerpały możliwość negocjacji, było ryzyko zerwania
rozmów jak w przypadku autostrady z Chińczykami, groziła inwentaryzacja, nowy przetarg, nie wiadomo, czy stadion by powstał. W tych negocjacjach oświadczyłem, że
zbudowanie Narodowego jest moją ambicją i nie ma możliwości, żebyśmy sobie nie poradzili. Negocjowałem z szefami Alpine Bau, że jedynym wyjściem jest zmiana lidera
i wstawienie nowych ludzi, żeby wprowadzić dialog. Po
całonocnej rozmowie przekonałem naszych niemieckich
partnerów do swojego zdania, a premier Tusk mógł ogłosić w telewizji, że Polacy potrafili się dogadać.
W WARSZAWIE POTRAFILI, ZA TO W POZNANIU STADION BUDZI MNÓSTWO KONTROWERSJI, GŁÓWNIE ZE
WZGLĘDU NA NIEKOŃCZĄCE SIĘ DODATKOWE KOSZTY.
PAN DOBRZE CZUJE SIĘ NA TYM STADIONIE?
Bardzo dobrze. Uważam, że to najładniejszy stadion
z czterech budowanych na Euro. Jedyny typowo piłkarski,
o czym się zapomina. Nigdzie nie ma takiego nagłośnienia, takiego pogłosu z trybun, takiej bliskości zawodnika
i kibica. Nam, wykonawcy, wiele cierpień, ale też wielką
satysfakcję przyniosła konstrukcja dachu. To jedyna taka
konstrukcja w Europie i bodaj jedyna na świecie. Wciągaliśmy na sam szczyt stadionu przęsła, które są większe od
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
mostów przez Wartę, operację filmowała telewizja TVN, a materiał ma się
ukazać w Discovery.
Przede wszystkim, trzeba podzielić
budowę stadionu na dwa etapy. Pierwszy trwał do momentu, w którym
Poznaniowi przyznano organizację
spotkań w ramach mistrzostw Europy,
i do przetargu, w którym wzięliśmy
udział. Drugi etap to przebudowa
obiektu już z naszym udziałem. Stadion był zaplanowany do czego innego
i często się o tym zapomina. Projekt
nie uwzględniał Euro. My weszliśmy
z budową, zachowując jedną z trybun,
nawiązując jedynie do niej. Do tego
musieliśmy tak przebudowywać, żeby
piłkarze mogli wciąż grać.
Problemów przy tej inwestycji było
– moim zdaniem – wiele. Ale sama idea
zbudowania takiego obiektu to sukces
miasta, stadion zawsze był pępkiem
Poznania, dumą całego regionu. O tym
się zapomina. Zbudowaliśmy swój stadion jako pierwsi, mimo wielkich problemów z parkingami, z instalacjami,
z jakimiś bunkrami, które odkopywaliśmy spod starej trybuny. Czy dużo
wydano, czy mało? To nieustająca dyskusja.
POJAWIAJĄ SIĘ GŁOSY, ŻE W NIEMCZECH TAKI OBIEKT WYBUDOWANO
BY ZA PÓŁ CENY.
Opowiem taką historię. Sprawa
kosztów budowy stadionów na Euro
była już analizowana. Policzono, ile
kosztowały podobne obiekty w innych
europejskich krajach. Okazało się,
że wśród stadionów wybudowanych
w ostatnich latach, od Wembley
począwszy, nasz Narodowy wcale nie
jest najdroższy. Jest na 8. czy 10. miejscu, a przy tym jest największy, bo ma
jeszcze siedem podziemnych kondygnacji, o których nikt nie pamięta. Tam
są kina, galerie, parkingi. To największe
zbiorowisko PUM-ów w Polsce. Kolos.
Stadion w Gdańsku jest tańszy
od tego we Wrocławiu, cena obu
nie budzi kontrowersji. Natomiast
nasz, poznański, mieści się dokładnie
pośrodku, kiedy uwzględnimy wcześniej wykonane prace. Co może lepiej
wypozycjonować cenę niż budowanie stadionu w przetargu publicznym? Chyba nie wierzycie panowie, że
można było ustawić przetarg, manipulować ceną. Tak mogło być w czasach,
których ja nie pamiętam, a co dopiero
współcześni menedżerowie.
Nie wierzcie w bajki o wysokiej
cenie stadionu. Jeśli zbierzemy wszystkie pieniądze, jakie wydano na Lecha,
to z pewnością jest on drogi. Ale
mówmy o części, którą budujemy na
Euro. W takim przypadku jesteśmy
tańsi od Gdańska i Wrocławia. Mogę
stanąć w każdej poważnej debacie na
ten temat i bronić tego zdania.
ZMIEŃMY WIĘC WĄTEK. WSPÓŁPRACOWNICY NAZYWAJĄ PANA WIZJONEREM. CO TO WŁAŚCIWIE ZNACZY?
CZY DO OSIĄGNIĘCIA SUKCESU NIE
WYSTARCZY CIĘŻKA PRACA?
Można zdobyć świetne wykształcenie, można bardzo ciężko pracować,
ale bez Opatrzności – którą niektórzy
nazywają szczęściem, a inni zbiegiem
okoliczności – można wypaść w biznesie słabo. Z kolei bez wykształcenia,
bez kształcenia się w każdym zmieniającym się czasie, oraz bez talentu nie
da rady wejść w biznes tak odpowiedzialny. Wszystkie te elementy, w połączeniu, zaczynają tworzyć jakąś wizję.
Dla mnie słowo wizjoner nie jest najbardziej trafione, bo za tym pojęciem
nie stoi absolutnie ciężka praca, zaangażowanie i wiara w to, co się robi.
Trzeba też posiadać dar przekonania
współpracowników, że to, co chcemy
zrobić, jest najlepszym rozwiązaniem.
Dopóki nie przekona się o tym zespołu
– nic się nie osiągnie.
CZY PRZEZ LATA DZIAŁALNOŚCI BYŁY
DECYZJE, KTÓRYCH PODJĘCIA DZIŚ
PAN ŻAŁUJE?
Niepotrzebnie wszedłem w budowę
autostrad. Nie spodziewałem się, że
biznes autostradowy oparty na dotacjach UE będzie tak skomplikowany,
jeśli chodzi o cash flow. Przy przeciętnej budowie, w której ów przepływ
pieniędzy nie jest dodatni i musimy
sięgać po kredyt, wykładamy zazwyczaj 10-15 proc. wartości zlecenia,
aby je zrealizować. W przypadku autostrad musimy wyłożyć połowę wartości. Płacą nam za autostradę, a nie za
to, co zbudowaliśmy. Każda droga ma
swój przekrój, m.in. wykop, rury, instalacje, kruszywo, asfalt – to dopiero
składa się na całość. Pierwszego wykonawcę, który wchodzi na plac budowy,
musimy więc finansować my, a to
oznacza duże zaangażowanie finansowe. Jeszcze do niedawna było tak,
ROZMOWY GŁOSU 11
że jeżeli ponosiliśmy koszty na poziomie 20 proc., to za te 20 proc. nam płacono. Teraz nie jest istotne, ile włożyliśmy materiału, tylko ile zbudowaliśmy
docelowo.
To duży problem. W biznesie cash
flow jest najważniejszy. Zachodnie
firmy często nie podchodzą do inwestycji, w których przepływ jest ujemny.
W Polsce nie mieliby czego szukać, bo
90 proc. naszych inwestycji jest na cash
flow ujemnym – dopasowane jest to do
inwestycji, gdyż Unia Europejska płaci
dopiero po realizacji.
STĄD WZIĘŁY SIĘ KŁOPOTY CHIŃSKIEGO WYKONAWCY AUTOSTRADY
A1?
Chińczycy nie zeszliby z placu
budowy, gdyby mieli możliwość zachowania płynności. A zeszli, bo ich zaskoczyło, że wybudowali coś, a nie dostali
za to pieniędzy.
Dwa lub trzy lata temu podjęliśmy
strategiczną decyzję o wychodzeniu
z infrastrukturalnych inwestycji jak
woda, ścieki, kanalizacja, oczyszczalnia itp. Wiedzieliśmy, że wolumen tych
zamówień jest coraz mniejszy. Jako
spółka rozwijająca się potrzebowaliśmy dużych projektów, a trudno wypełnić portfel zamówień na poziomie
3 mld zł rocznie kontraktami na 30 czy
50 milionów zł. Rozpoczęliśmy proces
przechodzenia do elektroenergetyki
z takim sukcesem, że jesteśmy dziś
we wszystkich postępowaniach, jakie
tylko są w Polsce, gazowych i węglowych. To program szacowany między
150 a 200 mld zł. Tu nie zdarzyło się,
by do kontraktów stawało więcej niż
trzy, cztery firmy. Nie mielibyśmy na
to szans, gdyby nie zapadła tamta
decyzja.
Co jest istotne dla tej strategii – to
że branża przemysłowa, a zwłaszcza
elektroenergetyczna, rządzi się cash
flow dodatnim na projekcie, a każdy
projekt liczony jest w miliardach złotych. W tej dziedzinie nie ma na świecie innego rozwiązania niż zaliczka.
Rafako jest spółką, która ma
1 mld 200 mln zł sprzedaży. Jako specjalistyczna fabryka zatrudnia tysiąc
spawaczy którzy produkują instalacje,
co daje 200 mln zł, a okrągły miliard
przynosi drugi tysiąc pracowników,
którzy tworzą inżyniering ochrony środowiska i montażu – są EPC Contractorami, czyli wykonawcami „pod klucz”.
Dzięki temu Rafako ma nadpłynność,
na koncie jest 300 mln zł. To oznacza,
że firma nie potrzebuje kredytu, aby
finansować swoje przedsięwzięcia.
CZY TO PRZEJŚCIE DO ELEKTROENERGETYKI OZNACZA
RÓWNIEŻ, ŻE CZEKA PAN NA MOMENT, W KTÓRYM
ELEKTROWNIE ATOMOWE DOSTANĄ W POLSCE ZIELONE ŚWIATŁO?
Daj Boże, żeby tak się stało. Nie ukrywam, że przygotowujemy się do udziału w budowie elektrowni jądrowej, podobnie jak i do gazu łupkowego. Naszym partnerem przy terminalu jest jeden z największych na świecie
koncernów branży ropa-gaz. Są zainteresowani poszukiwaniem gazu w Polsce, ich spółka-córka podpisała
z nami dwie intencje, które będziemy zamieniać niebawem na część organizacyjną: współpracę w poszukiwaniu i wierceniu oraz budowaniu instalacji. Szykujemy się
na gaz łupkowy bardzo mocno.
POMIMO WSZYSTKICH KONTROWERSJI ZWIĄZANYCH
Z GAZEM ŁUPKOWYM?
Kontrowersje to w dużej mierze szum informacyjny. Gaz jest potwierdzony, to przedsięwzięcie
musi się udać. Będę kibicował, żeby tak się stało,
to byłoby dla Polski niezwykle istotne, zarówno jeśli
chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, jak i z przyczyn czysto ekonomicznych. Spójrzmy na Norwegię,
tam 10 proc. z każdego wydobytego metra sześciennego gazu stanowi rezerwę finansową kraju. Jeśli
nawet skończy im się gaz, to będą mieli tyle samo do
powiedzenia, co dziś. To świadczy o tym, że warto
przygotować się do gazu z łupków. To też moja rola.
Jestem Polakiem, tu mieszkam i płacę podatki, dlaczego mam czekać, aż przyjedzie Amerykanin i ja
będę od niego gaz kupował? Nie, wolę zająć swoją
pozycję. 
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
12 ORGANIZACJE BIZNESOWE
PRZEDSIĘBIORCA I URZĘDY
DEBATA
Nie przeszkadzajcie nam
Przedstawiamy dziś Państwu tradycyjną debatę wielkopolskich przedsiębiorców jednak w zupełnie nowej
– i mamy nadzieję, że ciekawszej – postaci. Jak dotychczas oddajemy łamy naszego pisma przedstawicielom
biznesu, jednak zamiast prosić ich o spisanie swych
przemyśleń na zadany temat, zaprosiliśmy ich na
prawdziwe spotkanie (eleganckie śniadanie w hotelu
IBB Andersia). W debacie, którą poświęciliśmy na
przypatrzenie się kilku podstawowym problemom
polskiej przedsiębiorczości, wzięli udział przedstawiciele
organizacji biznesowych: Henryk Judkowiak (Prezes
Zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Importerów
Eksporterów i Kooperacji), Andrzej Łyko (Wiceprezydent
Wielkopolskiego Klubu Kapitału) i Krzysztof Kłosowicz
(Wiceprezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców).
ROZMAWIALI | Leszek Waligóra („Głos Wielkopolski”),
Damian Nowak i Krzysztof Piech
ZDJĘCIA | Jacek Lisewski / www.sollus.pl
P
RZEDSIĘBIORCA W ZDERZENIU Z MUREM INSTYTUCJI – TO ZJAWISKO BARDZO
CZĘSTO NIEGDYŚ OPISYWANE. CZY RZECZYWIŚCIE
JEST TO PRZESZŁOŚĆ, CZY MOŻE TEN
STAN WCIĄŻ TRWA?
ANDRZEJ ŁYKO: Oczywiście, że trwa.
Przez ostatnie lata różni ludzie, szczególnie politycy, opowiadali o tym, jak
chcą ułatwić prowadzenie biznesu. Skupiali się właściwie na jednej rzeczy – na
zakładaniu firm w różnej formie prawnej i organizacyjnej. To jednorazowe
zdarzenie, z którym wcale aż tyle kłopotów nie było. W Poznaniu zgłaszanie
działalności gospodarczej do ewidencji urzędu miasta jest zorganizowane
wręcz komfortowo. Natomiast codzienność życia gospodarczego i, nazwijmy
to, styk z organami państwa jest niesłychanie uciążliwy. Przedsiębiorca
cały czas skupia uwagę na prowadzeniu, rozwijaniu bądź bronieniu biznesu.
Jednak co jakiś czas zderza się z instytu-
reklama
WYJĄTKOWY KLIMAT I PRZESTRZEŃ. IDEALNE MIEJSCE NA ORGANIZACJĘ
BANKIETÓW, KONFERENCJI, SEMINARIÓW I IMPREZ OKOLICZNOŚCIOWYCH.
171 POKOI I APARTAMENTÓW
RESTAURACJE MOSAICA I FLAVORIA Z WYŚMIENITĄ KUCHNIĄ
SALE KONFERENCYJNE I BANKIETOWE NA IMPREZY DO 800 OSÓB
HARMONIA SPA, BASEN
PARKING PODZIEMNY
Szczegółowe informacje i rezerwacje: IBB Andersia Hotel
Plac Andersa 3, 61-894 Poznań / tel. 48 61 667 82 12
[email protected] / www.andersiahotel.pl
ORGANIZACJE BIZNESOWE 13
HENRYK JUDKOWIAK
Prezes Zarządu Polskiej Izby Gospodarczej
Importerów Eksporterów i Kooperacji
DEBATA
WSZELKIE REGULACJE WYMYŚLANE PRZEZ
POLITYKÓW ZWYKLE NIE SŁUŻĄ POLEPSZENIU,
A WRĘCZ PRZECIWNIE.
cjami, które mają cały szereg wymagań
i żądań, choć nie mają żadnego wpływu
na jego działalność! Traci na to mnóstwo
czasu, energii, pieniędzy, żeby zadowolić
urzędników, którzy, oczywiście, działają
zgodnie z literą prawa. Przykład? Wszyscy państwo wiecie, że w urzędzie statystycznym nadawany jest numer REGON,
który nie służy niczemu. Jedyną instytucją, która pyta o REGON (nie wiadomo
nawet, z jakich powodów), jest bank.
Bez przerwy są z tym problemy. Zakładanie działalności gospodarczej w ewidencji zajmuje 15 minut, w GUS wypełnienie tych tysięcy „idiotycznych” rubryk
trwa godzinę, półtorej, nawet dwie, jeśli
trzeba czekać. A przecież wszystkie te
informacje są we wniosku o wpisanie
do ewidencji działalności lub w sądzie,
we wpisie do KRS... Drugą instytucją
– znacznie poważniejszą – z którą boryka
się człowiek na co dzień, jest urząd skarbowy. Co jakiś czas im wychodzi, że
w dokumentach za rok 2007 albo 2008
czegoś brakuje i w ciągu siedmiu dni
należy to uzupełnić pod rygorem kary,
jako wykroczenie z ustawy karno-skarbowej. Do czego są komuś potrzebne
dane z roku 2007 czy 2008? Skoro do
2011 urząd skarbowy o to nie pytał,
to znaczy, że chyba do niczego nie są
potrzebne. A przecież firmy przechodzą
najróżniejsze przekształcenia, zmieniają
się właściciele, zmieniają się siedziby,
zmieniają się załogi i może to brzmi niepoważnie, ale odtworzenie pewnych
dokumentów z roku 2007 czy 2008 nie
jest wcale takie proste! Po co to komu?
UWAŻA PAN, ŻE TO WYNIK ZASZŁOŚCI HISTORYCZNYCH CZY ZŁEJ WOLI
OBECNIE RZĄDZĄCYCH?
A.Ł.: To nie jest niczyja zła wola. To jest
kompletne oderwanie polityków, którzy
tworzą te ramy prawne, od życia gospodarczego. Oni nie mają zielonego pojęcia, co przedsiębiorcę boli naprawdę.
Spotykają się z biznesem albo raz na
cztery lata (na tydzień przed wyborami, bo wtedy chcą się przypodobać – na spotkanie z trzema przedsiębiorcami przychodzi wówczas 15 kandydatów na posłów i kompletnie nic
z tego nie wynika), albo tak jak niektóre
partie – z założenia, programowo – nie
spotykają się w ogóle, bo uważają kontakty z przedsiębiorcami za naganne.
W związku z tym ci politycy nie wiedzą
tak naprawdę, co przedsiębiorcy dolega.
KRZYSZTOF KŁOSOWICZ: Nie w tym
rzecz, że tylko narzekamy, co politycy
robią źle. Próbujemy w naszych organizacjach identyfikować ten problem,
dowiedzieć się, z czego to zjawisko
wynika.
NO WŁAŚNIE?
K.K.: Dochodzimy do tego, że większość
urzędników tak naprawdę nie wie, skąd
się biorą ich pensje, kto na te pensje
musi zarobić. Urzędnicy uważają chyba,
niemal jak dzieci, że pieniążki wyciąga
się ze ściany albo przynosi je księgowy.
Nie mają świadomości, że to, czy budżet
miasta lub państwa będzie pełen, czy
pusty, w dużej mierze zależy od tej
grupy szaleńców, którymi są przedsiębiorcy, pracodawcy, którzy organizują
miejsca pracy i płacą wszelkiego typu
podatki – daniny, które państwo zbiera.
A przecież większość tych danin pochodzi właśnie od przedsiębiorców. Z drugiej strony trudno ich za to winić. Można
powiedzieć, że sami sobie jesteśmy
winni. Politykom nie zależy na przedsiębiorcy, dla nich istotny jest wyborca.
Jeżeli przedsiębiorca zatrudnia 10 osób,
100 czy 500, to i tak ma tylko jeden głos.
Jest taką szarą osobistością. Społeczeństwu brakuje świadomości tego, że 45
proc. dochodu każdej osoby, wypraco-
wanego do kapitału wspólnie z przedsiębiorcą, trafia do państwa. Gdyby
społeczeństwo sobie uświadomiło, że
w gruncie rzeczy nie wybiera posłów
i senatorów, ale osoby, które będą tymi
pieniędzmi zarządzać, to myślę, że zdecydowanie rozważniej i dokładniej przyglądałoby się temu, kogo wybiera i rozliczało te osoby.
CZY NIE JEST TROCHĘ TAK, ŻE INSTYTUCJE, ZAMIAST BYĆ USŁUGODAWCAMI DLA PRZEDSIĘBIORCÓW, PEŁNIĄ
FUNKCJĘ KAGAŃCA, KONTROLERA?
A.Ł.: Nikt nie jest usługodawcą. Jakim
usługodawcą może być GUS czy urząd
skarbowy?
HENRYK JUDKOWIAK: Na ogół,
w odróżnieniu od innych krajów, przynajmniej tych ze „starej” Unii Europejskiej,
w naszych urzędach – samorządowych
czy państwowych – przedsiębiorca jest
traktowany jak ktoś, kto przeszkadza.
W Niemczech przedsiębiorca czy po
prostu obywatel przychodzi do urzędu,
przedstawia, o co mu chodzi, składa
jakiś formularz, a pozostałe wymagane
dokumenty – jeśli tylko są w innych
instytucjach – urzędy załatwiają między
sobą. U nas każdy musi wszystko sam
załatwić od początku do końca. Całe zło,
uważam, bierze się stąd, że (jak koledzy
już powiedzieli) politycy w ogóle się nie
interesują przedsiębiorcami, a gospodarką interesują się przed wyborami.
W pojedynczych przypadkach politycy, do których się zwracaliśmy z konkretnym tematem, reagowali, nie-
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
14 ORGANIZACJE BIZNESOWE
DEBATA
ANDRZEJ ŁYKO
Wiceprezydent
Wielkopolskiego Klubu Kapitału
PRZEDSIĘBIORCA I URZĘDY
NIEKTÓRE PARTIE Z ZAŁOŻENIA, PROGRAMOWO,
NIE SPOTYKAJĄ SIĘ W OGÓLE Z PRZEDSIĘBIORCAMI, BO UWAŻAJĄ TAKIE KONTAKTY ZA NAGANNE.
kiedy bardzo konkretnie. Natomiast nie
pamiętam sytuacji, żeby politycy sami
pytali o problemy, które nurtują przedsiębiorców, konsultowali je i później,
chociażby w swoim klubie partyjnym,
przedstawiali. Bierze się to z głębokiego
chyba przekonania, że członek partii
nie ma nic do powiedzenia, o wszystkim decyduje przywódca. W związku
z tym nasi parlamentarzyści boją się
wyjść przed szereg. Wielkim zaskoczeniem dla wszystkich w kraju może być
wynik najbliższych wyborów [nasza
debata odbyła się we wrześniu – przyp.
red.], ponieważ ponad połowa osób,
z którymi rozmawiałem, chciała głosować na Janusza Palikota. Przedsiębiorcom odpowiadał zwłaszcza ten punkt
programu Palikota, który mówił, że
partie polityczne powinny być finansowane z odpisu od podatku, a wyborca
miałby decydować, na którą partię chce
odpisać i ile. Obecny system gwarantujący podział środków z budżetu bez
żadnego uzgodnienia z obywatelami
jest zdecydowanie niekorzystny.
Chcę powiedzieć o jeszcze jednej ważnej
sprawie. Niedawno opublikowano wyliczenie, z którego wynika, że w Polsce
obciążenie podatkowe na jednego pracującego jest 2,5 raza wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Gdzie się podziewają te pieniądze? Przy takich nakładach
finansowych powinniśmy żyć w luksusie, nasza służba zdrowia, oświata i inne
sfery finansowane z budżetu powinny
być wzorem dla świata. A nie są.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
Jeden z kandydatów na posła powiedział ostatnio na spotkaniu, że
w ciągu ostatnich pięciu lat zatrudnienie w administracji państwowej
i samorządowej wzrosło o 120 tys.
osób. To jest częściowa odpowiedź na
pytanie, gdzie się podziewają te pieniądze. My jako przedstawiciele organizacji gospodarczych spotykamy się
z absurdami, które aż trudno sobie
wyobrazić. Podam jeden przykład. To
nieprawda, że ogromna liczba dokumentów przy ubieganiu się o fundusze
europejskie wynika z wymogów unijnych. W Unii wystarczy kilka kartek,
a u nas kilkaset, czasem nawet parę
tysięcy...
LEPIEJ NIE ZAPOMINAĆ O JEDNEJ
PARAFCE, TAK?
H.J.: Tak. Każdy wniosek musi zawierać
mnóstwo załączników, a jeśli w tej samej
instytucji składamy kolejny wniosek, to
za każdym razem muszą być te same
załączniki. Działacze na rzecz ochrony
środowiska bronią rzadkich gatunków jakiejś gąsieniczki czy ślimaczka
(i dobrze!), ale zupełnie się nie upominają o olbrzymie połacie lasów, które
niepotrzebnie przerabia się na papier
nikomu do niczego niepotrzebny. Bo
tych kartek – jestem przekonany – i tak
nikt nie czyta, ewentualnie ktoś sprawdza czy zgadzają się podpisy i parafki.
Z PANÓW SŁÓW WYŁANIA SIĘ TAKI
OBRAZ, ŻE BIUROKRACJA I INSTYTU-
CJE CHYBA SIĘ SPOD WPŁYWU POLITYKÓW WYRWAŁY, TO MOMENTAMI
PAŃSTWO W PAŃSTWIE.
A.Ł.: Wrzucę też kamyczek do panów
podwórka. Ostatnio była w prasie krótka
dyskusja czy może szereg informacji na temat budżetu Poznania na 2012
rok. Prezydent Grobelny lub inni przedstawiciele władz miejskich na całej
kolumnie w gazecie wyjaśniają zmiany
w budżecie, z czego one wynikają, na co
będzie mniej pieniędzy. Po informacji,
że w ramach oszczędności zmniejszona
zostanie o 5 proc. liczba urzędników,
dziennikarze już niczym się nie interesują, tylko dlaczego trzeba zmniejszyć, a
może nie trzeba zmniejszyć, kto odpowie za bezrobocie wśród urzędników.
Zamiast powiedzieć Grobelnemu: „No,
wreszcie próbuje pan odwrócić tę chorą
tendencję wzrostu, która obowiązywała
przez ostatnich kilka lat, i chce pan zahamować zatrudnienie, choćby o te marne
5 proc.”, zamiast mu pomnik za to postawić i powiedzieć: „Panie prezydencie,
tak trzymać przez następne 20 lat”, to
państwo takie pytania zadajecie...
CZY Z BIUROKRATYCZNYM POTWOREM, KTÓRY POŻERA GROS SIŁ
WYTWÓRCZYCH TEGO KRAJU, MOŻNA
W OGÓLE WALCZYĆ?
K.K.: Myślę, że najtrudniejsza jest zmiana
świadomości. Opowiem to następująco. W teorii, urzędnicy powinni tworzyć państwo prawa, pilnować ładu,
porządku, bezpieczeństwa, jest policja,
sądownictwo itd. Jest wiele instytucji,
które powinny służyć obywatelowi. One
są jak firmy, które przecież też obsługują
swoich klientów, służą klientowi, bo ten
płaci i wymaga. I proszę zwrócić uwagę
na jedną rzecz. Jeżeli państwo wynajmują powierzchnię handlową w markecie, to w umowie jest zastrzeżenie, że
pracownicy państwa firmy nie mogą parkować samochodu na terenie marketu.
Dlaczego? Bo to miejsca parkingowe dla
klientów, którzy przychodzą załatwiać
sprawę, coś kupić, przywieźć pieniądze.
Proszę mi wskazać urząd w Poznaniu,
w którym obok parkingu jest tablica
z napisem: „Miejsce zarezerwowane dla
klientów, petentów, osób, które będą
obsługiwane przez urząd”. Jest odwrotnie – za tą bramą lub za barierkami
zamykanymi na klucz jest napis: „Miejsce
ORGANIZACJE BIZNESOWE 15
KRZYSZTOF KŁOSOWICZ
Wiceprezes Wielkopolskiego Związku Pracodawców
DEBATA
SPOŁECZEŃSTWU BRAKUJE ŚWIADOMOŚCI
TEGO, ŻE 45 PROC. DOCHODU KAŻDEJ OSOBY,
WYPRACOWANEGO DO KAPITAŁU WSPÓLNIE
Z PRZEDSIĘBIORCĄ, TRAFIA DO PAŃSTWA.
tylko dla pracowników urzędu”. Jeżeli to
się zmieni, to jestem święcie przekonany, że zacznie się zmieniać świadomość urzędników. Na razie urzędnicy nie
podejmują tematu, tłumaczą, że taka jest
tradycja, że tak się zawsze parkowało.
H.J.: Zmienić się musi także podejście
do organizacji gospodarczych. Mówi
się, że są one pożądane, ale to tylko
puste deklaracje. Organizacje wyrażają swoje opinie, występują z inicjatywami, a to zakłóca spokój w pracy
urzędów. Potęga gospodarcza Niemiec
po II wojnie światowej została zbudowana w oparciu o to ogniwo pośrednie – organizacje gospodarcze. U nas
nie ma zrozumienia dla potrzeby ich
istnienia, wymuszają to tylko unijne
i światowe przepisy.
A.Ł.: Tu nie chodzi o wielkie przedsiębiorstwa, które mają miliardy na marketing. Chodzi o to, co stanowi sól tej ziemi.
90 proc. wzrostu gospodarczego robią
małe i średnie przedsiębiorstwa, a one
nie mają potencjału, żeby przeprowadzić badania rynku, to mogą zrobić
tylko grupy przedsiębiorstw. Ale u nas
uważa się, że urzędnik wszystko wie
lepiej.
K.K.: Urzędnikom trzeba też uświadomić, że lobbing nie jest „przeciwko”,
lobbing jest zawsze „za”. Urzędnik
boi się lobbysty, a powinien rozmowę
z nim traktować jako spotkanie ze specjalistą, ekspertem, który ma wyrobione zdanie na jakiś temat. Spotkanie
z lobbystą nie zawęzi pola widzenia
tego urzędnika, może je tylko rozszerzyć. Bo decyzję i tak podejmie urzędnik, a nie lobbysta.
A WIĘC TO, CO WIDZIMY NA PREZENTACJACH, ŻE POLSKA TO ZIELONA WYSPA, JEST EFEKTEM NIE TYLE
STARAŃ POLITYKÓW, CO OBRONĄ
PRZEDSIĘBIORCÓW PRZED NIMI?
A.Ł.: Tak, naszym podstawowym postulatem było i jest: nie przeszkadzać.
Zostawcie nas w spokoju.
H.J.: Wszelkie regulacje wymyślane przez
polityków zwykle nie służą polepszeniu,
a wręcz przeciwnie.
K.K.: Nie jest tak, że biznes jest bezsilny.
Przedsiębiorstwa mają pole manewru,
mogą się wynieść do innego państwa,
gdzie warunki są bardziej sprzyjające. Ile
polskich firm ma swoje zakłady w Chi-
nach? Niektóre przenoszą się z produkcją nawet do takich państw jak Rumunia. Uciekają nam firmy, a państwo tego
nie widzi.
To, co w moim odczuciu najbardziej
przeszkadza
przedsiębiorcom,
to
częste zmiany przepisów. Coś, co było
złe wczoraj, dziś jest dobre i odwrotnie. Ustalmy coś tak, by obowiązywało
przez dłuższy czas. Proszę wziąć nasz
PIT – co roku się zmienia. Osoba, która
pracuje, ma być chroniona przez Kodeks
pracy, ale ta osoba Kodeksu nie zna. Pracodawca zaś musi tworzyć specjalne
służby, które zajmują się śledzeniem
zmian w prawie, kodeksach.
H.J.: Szczegółowych regulacji w zakresie
VAT mamy w Polsce ponad 800. Wszystkich nie zna nikt! Ani przedsiębiorca,
ani urzędnicy. Właściwie nie wiadomo,
które regulacje obowiązują.
K.K.: Proszę sobie wyobrazić księgowego, który powinien działać zgodnie
z literą prawa, ale w tej samej sprawie
dla jednego urzędu tak zinterpretować
przepis, a dla drugiego urzędu – nieco
inaczej. Czy to nie absurd?
A.Ł.: Ogromny procent czasu, który
powinniśmy poświęcać na walkę o biznes,
poświęcamy na stosunki z urzędami...
Z TEGO, CO PANOWIE MÓWIĄ,
RYSUJE SIĘ OKROPNA POLARYZACJA
NA LINII: PAŃSTWO – BIZNES. CZY
ISTNIEJE JAKAŚ FURTKA, ZA KTÓRĄ
CZEKA LEPSZA PRZYSZŁOŚĆ?
H.J.: Nie wszędzie jest źle. Wydział Działalności Gospodarczej UM w Pozna-
niu podaje od lat jako przykład dobrej
obsługi przedsiębiorców. To zależy od
konkretnych ludzi, konkretnych rozwiązań. Pojedyncze przykłady już są, natomiast rozwiązań systemowych w skali
kraju nie ma.
K.K.: Zaświadczenie o niezaleganiu
z podatkami US wydaje od ręki, ZUS też
w ekspresowym tempie. Kiedyś trzeba
było czekać tydzień. Ale z drugiej strony,
dlaczego nikt mi po prostu nie wierzy,
kiedy oświadczam, że nie zalegam?
Dobrym posunięciem było też opracowanie przez PARP programu „CSR.
Dobre zwyczaje w biznesie”. To program
kierowany do przedsiębiorców, aby
zachowali dobre zwyczaje względem
pracowników czy urzędników. Poszły na
to środki państwowe, ale ja pytam, kiedy
ktoś opracuje program dobrych zwyczajów w urzędach? Chętnie dołożę nawet
ze swoich pieniędzy...
H.J.: Zaczyna się wreszcie mówić o innowacji, postępie, nowych technologiach.
W Polsce nie ma jednak mechanizmu,
który zapewniłby transfer tych rozwiązań między wynalazcami a przedsiębiorcą. Nauka nie wie, czego potrzebują
przedsiębiorcy, a przedsiębiorcy nie
wiedzą, co może nauka. Nie ma przepływu. Powinno funkcjonować ogniwo
pośrednie. Ale nie urząd, lecz organizacje gospodarcze. To one mają świetne
kontakty, to w nich są aktywni przedsiębiorcy, których interesuje to, co mogą
zrobić dla rozwoju firmy, miasta, kraju.
Tego w kraju się w ogóle nie docenia,
a to jest ta furtka. 
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
16 ORGANIZACJE BIZNESOWE
MARIAN NICKEL
Kanclerz Loży Wielkopolskiej BCC
DEBATA
NA LIKWIDACJĘ CZEKAJĄ BARIERY WYNIKAJĄCE
ZE SPOSOBU STANOWIENIA PRAWA, CZYLI
NIESTABILNOŚĆ REGULACJI PRAWNYCH,
ICH NIEJASNOŚĆ, CZĘSTE NOWELIZACJE.
Z
PRZEDSIĘBIORCA I URZĘDY
auważalna poprawa w relacjach na linii: przedsiębiorca – urzędy wynika
z coraz większej stabilności przepisów prawa, wprowadzanych dla przedsiębiorców udogodnień, ale również coraz większej świadomości wśród urzędników
o kreowaniu przez nich samych własnego wizerunku.
cyjne, którym nie sprzyjają dywagacje
w zakresie planów zagospodarowania
przestrzennego w skali całego kraju. Są
one zmorą procesów inwestycyjnych,
skutecznie odstraszając inwestorów co
z kolei przekłada się m.in. na miejsca
pracy w danym regionie.
Na likwidację czekają bariery wynikające ze sposobu stanowienia prawa
czyli niestabilność regulacji prawnych,
Usprawnić
procesy
Brak sprawnej obsługi, biurokracja, opieszałość urzędników, rozbieżność i zła interpretacja przepisów czy nawet całkowity brak ich
znajomości to problemy, z którymi przedsiębiorcy mieli i mają nadal do czynienia.
Ale jest wyraźnie lepiej niż 10 lat temu.
Przedsiębiorcy mogą też liczyć na
pewne ułatwienia, zwłaszcza w okresie niepewnej sytuacji gospodarczej
na światowych rynkach. Wynikają one
z wprowadzonej ustawy o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego.
Mowa tu o wydłużeniu okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy, wprowadzeniu udogodnień dla przedsiębiorców w przejściowych trudnościach finansowych w zakresie przepisów dotyczących upadłości firmy,
w tym wypłaty różnych świadczeń dla
pracowników, możliwości czasowego
obniżenia wymiaru czasu pracy (wraz
z proporcjonalnym obniżeniem wynagrodzenia) bez potrzeby wypowiadania
umowy o pracę, ułatwieniu w płaceniu
składek na ubezpieczenia społeczne
lub dopłatach do szkoleń dla pracowników.
Czeka nas jeszcze jednak daleka
droga do momentu, kiedy przedsiębiorcy będą mogli rozwijać biznes bez
urzędowych przeszkód. Przede wszystkim należy usprawnić procesy inwesty-
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
ich niejasność, częste nowelizacje.
Poprawy wymagają także kwestie wprowadzania koncesji i licencji w nowych
dziedzinach gospodarki. Dużym wyzwaniem jest zapewnienie dostępu do rzetelnej informacji gospodarczej w zakresie np. analiz rynku, dostępności kredytów, sposobów pozyskiwania środków
z funduszy pomocowych czy w zakresie
zamówień publicznych.
Żaden przedsiębiorca sam nie ma
szans na przebicie się do ustawodawcy
z własnymi pomysłami zmian, tak samo
jak nie może wpłynąć na otoczenie biznesowe, politykę banków czy dostępność funduszy unijnych. Część polityków korzysta z własnego doświadczenia biznesowego, lub czerpiąc wiedzę
z projektów przygotowywanych przez
organizacje przedsiębiorców. Właśnie organizacje – wśród nich Business
Centre Club – tworzą platformę przekazywania postulatów przedsiębiorców.
BCC prowadzi poprzez Instytut Lobbingu aktywny lobbing gospodarczy na
rzecz rozwoju gospodarki wolnorynkowej, tworzenia dobrego prawa, obrony
interesów polskich przedsiębiorców.
Z członkami Klubu konsultowali się
dotychczas wszyscy prezydenci i szefowie rządu RP. Eksperci BCC współtworzą i opiniują ustawy gospodarcze, uczestniczą w pracach komisji parlamentarnych, przekonują do swoich
rozwiązań ministrów i posłów. Prace
rządu na bieżąco ocenia grupa wybitnych fachowców tworzących Monitorujący Komitet BCC. Od 2002 roku Business Centre Club reprezentuje również
interesy pracodawców w Trójstronnej
Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych
i jako związek pracodawców uczestniczy w najważniejszych sprawach społecznych i gospodarczych kraju: bierze
udział w pracach nad projektem ustawy
budżetowej, negocjuje z przedstawicielami związków zawodowych ponadzakładowe układy zbiorowe pracy, opiniuje akty prawne i ich projekty, występuje do Trybunału Konstytucyjnego
z wnioskiem w sprawie zgodności
z Konstytucją ustaw i innych przepisów,
podejmuje działania wobec administracji publicznej, samorządów, Sejmu
i Senatu na rzecz ochrony interesów
gospodarczych swoich członków. 
Żaden przedsiębiorca sam nie ma szans na
przebicie się do ustawodawcy z własnymi
pomysłami zmian, tak samo jak nie może
wpłynąć na otoczenie biznesowe, politykę banków czy dostępność funduszy unijnych. Część polityków korzysta z własnego
doświadczenia biznesowego, lub czerpiąc
wiedzę z projektów przygotowywanych
przez organizacje przedsiębiorców.
18 DOSSIER
DOSSIER
Prof. EWA WYCICHOWSKA, wybitna tancerka, choreograf, wykładowca,
dyrektor Polskiego Teatru Tańca.
© Andrzej Grabowski
TANIEC JEST DLA MNIE JAK…
powietrze, niezbędne do życia. Jest dla mnie przestrzenią spotkania z drugim
człowiekiem, którego mam szansę i szczęście wzruszyć swoją sztuką.
JESTEM 23. SEZON DYREKTOREM NACZELNYM
I ARTYSTYCZNYM POLSKIEGO TEATRU TAŃCA. TEN CZAS
NAUCZYŁ MNIE…
pokory wobec ułomności człowieka i otwartości na ciągłe zmiany. To nie praca
Syzyfa, ale Herkulesa, z odwagą i gotowością na prometejską ofiarę.
ZE SPEKTAKLAMI GOŚCILIŚMY W 40 KRAJACH.
NAJBARDZIEJ WZRUSZYŁAM SIĘ, GDY...
urodziła się moja córka Paulina... Dla mnie akt narodzin jest bardzo podobny
do aktu twórczego, pełnego wzruszenia, oczekiwania i niewiadomego. Każde spotkanie z widzem jest wzruszające, w Japonii, Indiach, Chinach, Ekwadorze czy Meksyku, ale też w małych miastach Polski, gdzie czeka wielu wrażliwych odbiorców.
CZŁOWIEK TAŃCZĄCY TO CZŁOWIEK…
wolny, złączony z naturą i kosmosem. Obraz człowieka tańczącego świadczy
o jego Stwórcy bardziej niż wszelkie „zabytki kultury materialnej”.
PRZEZ TANIEC LEPIEJ NIŻ SŁOWAMI MOŻNA WYRAZIĆ…
swoje preferencje, relacje z otoczeniem, niuanse uczuć, własną indywidualność i tożsamość.
JESTEM TANCERKĄ, CHOREOGRAFEM, MENEDŻEREM,
PROFESOREM. ROLA, W KTÓREJ CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ, TO...
każda z nich, ponieważ stanowi część całości, która wypełnia moje życie i
pomaga innym spełnić się w sztuce tańca. Dla „uprawy” to konieczne, aby
„z drzewa POZNANIA" zbierać „owoce Ewy”.
ROSNĄCE ZAINTERESOWANIE TAŃCEM, TAKŻE WŚRÓD
AMATORÓW, TO DLA MNIE DOWÓD, ŻE…
ta forma aktywnego istnienia od zawsze związana z człowiekiem i jego sposobem docierania do drugiego, powraca do źródeł i staje się komplementarnym w stosunku do werbalnego sposobem komunikowania. To także potwierdzenie, że pionierska na gruncie polskim decyzja dotycząca organizowania Warsztatów Tańca Współczesnego (dziś Dancing Poznań), podjęta 19 lat
temu, w tej właśnie formule organizacyjnej, była mimo ryzyka słuszna.
POZNAŃ JEST MIASTEM, W KTÓRYM…
od dziecka spełniają się moje marzenia, choć czasem z przeszkodami—kłodami, z których staram się budować schody do celu! To moje miejsce na ziemi,
tu się urodziłam, zbudowałam dom i posadziłam — jak to Ewa — rajską jabłoń.
MARZĘ O...
Ewolucji decyzyjnej w Poznaniu, przekładającej się na metry kwadratowe
(a raczej sześcienne) przeznaczone dla Polskiego Teatru Tańca.
Wszechstronnie utalentowanych następcach, tworzących historię sztuki tańca w Polsce, Europie, na świecie.
A na koniec, marzę o czasie na prywatność z rodziną, przyjaciółmi i moim
yoreczkiem Hercusiem. 
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
Biuro
GOSPODARKA 19
zaprojektowane
na sukces
G
oogle, Facebook czy Ebay
to klasyczne już przykłady
aranżacji przestrzeni biurowej, które zrewolucjonizowały myślenie o miejscu pracy. W siedzibie Google w Zurychu na miejsca zamkniętych spotkań
zaadoptowano wagoniki kolejki górskiej, pracownicy przemieszczają się
na niższe kondygnacje za pomocą
zjeżdżalni lub rur strażackich, a gdy
potrzebują odpoczynku, mogą położyć się w przyciemnionym pokoju
z widokiem na gigantyczne akwarium.
Oryginalne pomysły znajdziemy również w biurze największego portalu
społecznościowego Facebook w Palo
Alto, zaprojektowanego przez prestiżowe studio O+A, które ma na swoim
koncie realizacje biur dla takich firm,
jak Levi Strauss czy Paypal. Oprócz
DJ-skiej konsoli i korytarzy przystosowanych do jazdy na deskorolce w siedzibie Facebooka dominuje otwarta
przestrzeń z niezliczoną ilością małych
stref spotkań i relaksu.
Nie od dziś wiadomo, że przestrzeń do pracy to jeden
z najważniejszych czynników warunkujących efektywność.
Pomieszczenia i meble biurowe mają ogromny wpływ na
zdrowie, dobre samopoczucie i motywację pracowników,
co bezpośrednie przekłada się na wyniki ekonomiczne całej firmy. Globalne marki, które wyrosły z innowacyjnych
pomysłów, doskonale zdają sobie z tego sprawę, tworząc
biura oparte o indywidualne potrzeby pracowników. Czy
taki model da się przenieść na polskie warunki?
TEKST | Anna Bukowska
PO CO TO WSZYSTKO?
Choć biura internetowych gigantów
często przypominają bardziej przeskalowane place zabaw, to idea, która im
przyświeca, ma racjonalne uzasadnienie. Nie chodzi bowiem o budowanie
zjeżdżalni, lecz o stworzenie inspirującej przestrzeni, która zapewnia pracownikom maksymalną elastyczność
i różnorodne bodźce stymulujące ich kreatywność. Według
Toma Allena z Massachusetts Institute of Technology, aż
80% najbardziej innowacyjnych pomysłów rodzi się w trakcie interakcji z innymi pracownikami, a nie podczas indywidualnej pracy. Wartość odpowiedniego otoczenia ma więc
ogromne znaczenie dla konkurencyjności firmy.
PRZEDE WSZYSTKIM ERGONOMIA
Wróćmy jednak do podstaw. Każda przestrzeń biu-
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
20 GOSPODARKA
rowa, poza obiektami służącymi do relaksu i rozrywki,
powinna być przede wszystkim wyposażona w odpowiednie meble. Jakie wymagania powinny spełniać? Zdaniem
Wojtka Gruszczyńskiego ze studia projektowego Ipnotic w Poznaniu najważniejsza jest ergonomia. „Krzesła
muszą być zdrowe dla użytkowników, którzy spędzają na
nich kilka godzin dziennie – mówi Gruszczyński. – Mają
dawać odpowiednie oparcie, a jednocześnie zapewnić pewną swobodę ruchu. Poza tym meble biurowe
powinny charakteryzować się dużą swobodą w zastosowaniu. W przypadku stołów może to zapewnić na przykład modułowa budowa i system podziałów”. W standardowym rozumieniu pojęcie mebli biurowych często jest
zawężane do podstawowego wyposażenia pojedynczych
stanowisk pracy złożonych z biurka, krzesła i szafki.
Tymczasem, jak podkreśla Wojtek Gruszczyński z Ipnotic, w dobrze zaprojektowanym biurze powinny pojawić się zarówno miejsca i meble zapewniające poczucie prywatności, pozwalające na pracę indywidualną, jak
i takie, które służą pracy zespołowej i bardziej dynamicznym działaniom. Jak mówi projektantka wnętrz,
Anna Kornijenko, bardzo ważne w projektowaniu mebli
biurowych jest także precyzyjne określenie, czemu
będą służyły, do jakich użytkowników będą skierowane
i – w końcu – w jakich wnętrzach mają zaistnieć. „Te
czynniki, w połączeniu z określonym designem, stworzą
spójną całość, w której dobrze zaprojektowany mebel
będzie spełniał swoją funkcję” – uważa Anna Kornijenko.
Nie bez znaczenia jest też estetyka. Zdaniem Michała
Balcerkiewicza, Prezesa Zarządu firmy Balma, meble
jako kluczowy element wyposażenia istotnie wpływają
na samopoczucie i nastawienie pracownika. Nadanie
odpowiedniej estetyki może sprawić, że praca stanie się
przyjemniejsza i bardziej efektywna.
BIURO DLA PRACOWNIKÓW
Przykładem zrównoważonego, optymalizującego
proces pracy biura jest Vitra – jeden z największych i najbardziej prestiżowych producentów mebli w Europie.
Vitra opiera swoje realizacje o zainicjowany w 1992 roku
program Citizen Office – strategię aranżacji przestrzeni
biurowej, która bierze pod uwagę zarówno indywidualne
potrzeby pracowników, jak i całej firmy. Według Citizen
Office to pracownicy decydują, w jaki sposób chcą pracować. Mają do dyspozycji zamknięte boksy i pomieszczenia do tzw. cichej pracy indywidualnej, jak również
otwartą przestrzeń, która sprzyja kreatywnej pracy zespołowej. W open
space znajdują się także wydzielone
małe strefy spotkań oraz miejsca
relaksu. Ważnym punktem jest biblioteka, gdzie pracownicy mogą oderwać
się od biurek w poszukiwaniu inspiracji lub wiedzy. Mobilne miejsca pracy
odpowiadają indywidualnym potrzebom – w końcu każdy z nas pracuje
inaczej. Elastyczne biuro pozwala rozwinąć się różnym stylom pracy, co
przekłada się na większą efektywność
indywidualnych pracowników.
W programie Vitry, oprócz zróżnicowanego podziału przestrzeni,
ważny jest jeszcze jeden czynnik
– ruch. Citizen Office zachęca pracowników do ciągłego przemieszczania
się i zmiany pozycji do pracy, zapewniając oprócz standardowych miejsc
przy biurku szereg innych siedzisk
o różnych formach (puf, sof, hookerów), a nawet miejsca do leżenia. Dlaczego? Jedną z najczęstszych dolegliwości pracowników biurowych są problemy z kręgosłupem i ból pleców.
Częsta zmiana pozycji pracy może
więc znacznie ograniczyć niekorzystne dla zdrowia ośmiogodzinne
przykucie do biurka.
ZALETY OPEN SPACE
Pod uwagę warto wziąć też specyfikę pracy, która mocno ewoluowała
w ciągu ostatnich dekad. Współczesny
system pracy ma niewiele wspólnego
z ośmiogodzinnym dniem roboczym.
Ponieważ coraz więcej zadań realizujemy poza biurem – wielu pracowników jest zatrudnionych w elastycznych godzinach pracy, a duża rotacja kapitału ludzkiego wymaga częstych dostosowań biurowych zasobów. Wobec postępującej digitalizacji naszego życia pojawia się pytanie,
WEDŁUG CITIZEN OFFICE TO
PRACOWNICY DECYDUJĄ, W JAKI
SPOSÓB CHCĄ PRACOWAĆ.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
w jaki sposób zaprojektować biuro,
aby w pełni wykorzystać nowe technologie, a z drugiej strony zapobiec całkowitej wirtualizacji kontaktów pracowniczych. Jedną z odpowiedzi stanowią biura typu open space. Tak rozumiana przestrzeń ma jednak obecnie
niewiele wspólnego z systemem ciasnych boksów, w których pracownicy
zaglądają sobie przez ramię w komputer, a by porozmawiać w spokoju
przez telefon, wychodzą na zewnątrz.
„Do dziś toczone są dyskusje na temat
zalet pracy w zamkniętych pomieszczeniach i w open space – mówi projektantka Anna Kornijenko. – Te pierwsze ułatwiają koncentrację, drugie
sprzyjają świetnej komunikacji i przyjaznej atmosferze między pracownikami. Uwzględniając różne typy branż,
w wielu przypadkach najlepiej, gdy
obok siebie koegzystują obydwa typy
przestrzeni”. Projektując open space,
nie można więc zapomnieć o wyodrębnieniu strefy spotkań, relaksu i rozrywki, a także miejsc do indywidualnej pracy.
CZY DOBRE BIURO TO DROGIE BIURO?
Oszczędność bywa najczęstszym
argumentem na brak odpowiednio zaprojektowanego biura. „Aranżując przestrzeń do pracy, należy
przede wszystkim wziąć pod uwagę
długoterminowe korzyści wynikające
z jakości mebli i ich funkcjonalności
– mówi Michał Balcerkiewicz, z firmy
Balma. – Jest to inwestycja na lata,
która poprzez szereg walorów estetycznych i użytkowych bardzo szybko
procentuje w efektywności pracowników oraz całej organizacji”. Co więcej,
jak zauważa Wojtek Gruszczyński ze
studia Ipnotic, projekt i umeblowanie
biura jest jedną z najniższych pozycji
w budżecie większości firm. To inwestycja znacznie niższa niż wynagrodzenia, podnoszenie kompetencji pracowników, oprogramowanie czy sprzęt IT,
jednak ten relatywnie niedrogi element ma kluczowe znaczenie.
Według Michała Balcerkiewicza
z firmy Balma pracodawcy coraz częściej doceniają również korzyści wizerunkowe, płynące z odpowiednio
zaprojektowanej przestrzeni biurowej. Właściwa aranżacja to bowiem
kwestia implikacji pewnej kultury
organizacyjnej. Z całą pewnością
będzie się ona rozwijać niezależnie
od ingerencji kadry zarządzającej,
więc kluczem do jej zagospodarowania jest zrozumienie kultury pracowniczej w danym miejscu i świadome
kształtowanie pożądanego modelu
pracy. To od niego w dużej mierze
zależy, czy firma będzie w stanie zoptymalizować efektywność pracowników i dzięki temu stale podnosić swą
konkurencyjność. 
Kredyt
zamiast
22 GOSPODARKA
unijnych dotacji?
Polska wykorzystała już ponad 65% środków unijnych
przyznanych na lata 2007–2013, a budżet niektórych
programów już się wyczerpał. Czy w tej sytuacji wzrośnie
zainteresowanie kredytami bankowymi wśród firm?
TEKST | Aldona Kochman
P
owoli kończy się okres intensywnych inwestycji z funduszy pomocowych. Jak podaje
Forbes, Polska okazała się niezwykle szybka
i bezkonkurencyjna w korzystaniu ze środków unijnych. Nasz kraj został największym
beneficjentem pomocy z Unii. Rozdysponowaliśmy już
zdecydowaną większość z 67 mld euro przyznanych nam
na lata 2007–2013. Według szacunków Urzędu Ochrony
Konkurencji i Konsumentów środki z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności zasilają trzy czwarte
wszystkich źródeł pomocy publicznej dla biznesu
w Polsce.
PRZEDSIĘBIORCA POTRAFI
Najbardziej skutecznymi ze wszystkich beneficjentów
pieniędzy z Unii okazali się przedsiębiorcy. W 2010 roku
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
wykorzystali budżet działania 4.4 Programu Operacyjnego Innowacyjna
Gospodarka (na inwestycje o wysokim potencjale innowacyjnym) wart
1,4 mld euro. Do rozdysponowania
pozostały już tylko środki na biznes
elektroniczny, szkolenia, powiązania kooperacyjne oraz badania przemysłowe. Tak duże zainteresowanie
dofinansowaniami ma swoje plusy
i minusy. Niewątpliwie powodem do
zadowolenia jest fakt, że nie zmarnowaliśmy swojej szansy. Problem
polega na tym, że przez kolejne 2 lata
tych środków będzie brakować. Czy tę
lukę wykorzystają banki?
OŻYWIENIE NA RYNKU KREDYTOWYM
Okres kryzysu na długo zamroził
rozwój rynku kredytowego. Po okresie zastoju banki stają się coraz bardziej skłonne do pożyczania pieniędzy. Jak czytamy w Forbes, do zagospodarowania jest aż 100 mld złotych. Sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) jest zadłużony na
ponad 140 mld złotych, jednak kredytów mógłby dostać jeszcze więcej.
Polski sektor bankowy ma nadpłynność, a banki osiągają coraz większe zyski. Ten kapitał mogłyby przeznaczyć na finansowanie działalności gospodarczej. Nierównowaga
depozytów nad udzielonymi kredytami wynika z zamrożenia kredytów
dla firm w okresie światowego kryzysu. Obecnie banki deklarują, że są
gotowe na kredytowanie działalności
gospodarczej.
Z ankiety przeprowadzonej przez
NBP wśród największych banków
działających na rynku polskim
wynika, że w ostatnim czasie banki
GOSPODARKA 23
deklarowały łagodzenie polityki kredytowej wobec przedsiębiorstw. Wiązało się to raczej z obniżaniem marż
niż łagodzeniem kryteriów. Bankowcy oceniali, że popyt na kredyty
ze strony przedsiębiorców rośnie,
szczególnie jeśli chodzi o kredyt
krótkoterminowy dla sektora MŚP.
Ten wzrost popytu ma się utrzymywać i powodować tendencję do łagodzenia polityki kredytowej wobec
firm.
BANKI PRZYCIĄGAJĄ MŁODE FIRMY
W celu zainteresowania klientów
biznesowych swoją ofertą kredytową
banki musiały podjąć zdecydowane
kroki. mBank zdecydował się na przyciągnięcie młodych przedsiębiorców,
którzy dopiero rozpoczynają prowadzenie własnej działalności gospodarczej. Na początku września ruszył
z kampanią „Ty masz pomysł na
biznes, my mamy dla Ciebie mBIZNES konto”. Kampania reklamowa
miała na celu wyeksponowanie mocnych stron oferty firmowej mBanku
– możliwość uzyskania kredytu na
rozpoczęcie działalności gospodarczej do 10 tys. zł oraz bezpłatny
rachunek mBIZNES konto, umożliwiający wykonanie darmowych przelewów do ZUS i US.
Młodzi przedsiębiorcy to grupa,
którą zainteresował się także bank
PKO BP. Pod koniec września wprowadził pakiet Biznes Debiut 18.
W ramach tej oferty oprócz braku
opłat przez pierwsze 18 miesięcy
prowadzenia działalności gospodarczej klientom oferowane są preferencyjne warunki najważniejszych usług
i produktów zawartych w pakiecie.
NAJBARDZIEJ SKUTECZNYMI ZE
WSZYSTKICH BENEFICJENTÓW PIENIĘDZY Z UNII OKAZALI SIĘ PRZEDSIĘBIORCY.
W 2010 ROKU WYKORZYSTALI BUDŻET
DZIAŁANIA 4.4 PROGRAMU OPERACYJNEGO INNOWACYJNA GOSPODARKA
WART 1,4 MLD EURO. DO ROZDYSPONOWANIA POZOSTAŁY JUŻ TYLKO
ŚRODKI NA BIZNES ELEKTRONICZNY,
SZKOLENIA, POWIĄZANIA KOOPERACYJNE ORAZ BADANIA PRZEMYSŁOWE.
GŁOS BIZNESU: JAKĄ OFERTĄ KREDYTOWĄ CREDIT AGRICOLE MOŻE PRZYCIĄGNĄĆ DO SIEBIE
PRZEDSIĘBIORCÓW?
W Credit Agricole Bank Polska osoby wykonujące wolny zawód mogą liczyć
na preferencyjne warunki kredytowania, w szczególności ubiegając się o przyznanie kredytu w rachunku bieżącym Konta Biznes. Wolni zawodowcy mogą
wnioskować o finansowanie swojej bieżącej działalności już po 6 miesiącach
od rozpoczęcia działalności gospodarczej, podczas gdy od pozostałych klientów bank wymaga od 12 do 24 miesięcy w zależności od branży. Jednocześnie standardowym wymogiem przy udzielaniu kredytu w rachunku jest posiadanie jakiegokolwiek konta firmowego z regularnymi wpływami na to konto
przez okres od 6 do 9 miesięcy, tymczasem dla wolnych zawodów bank skrócił
ten okres do 3 miesięcy. Bardziej liberalnie podchodzi również do oceny ryzyka
finansowania tego segmentu. Wolni zawodowcy mogą liczyć na przyznanie kredytu w koncie do
wysokości trzykrotności średniomiesięcznych wpływów na konto.
Tomasz Tchorowski
Segment Manager
w Pionie Małych i Średnich Przedsiębiorstw
Credit Agricole Bank Polska S.A.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
24 GOSPODARKA
GŁOS BIZNESU: CZY MŁODY PRZEDSIĘBIORCA, KTÓRY DOPIERO ZACZYNA SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ,
MOŻE DOSTAĆ KREDYT W IDEA BANKU?
Przedsiębiorcom, którzy dopiero rozpoczynają swoją działalność, Idea Bank
proponuje Kredyt Na Start, o który można się ubiegać od razu po zarejestrowaniu firmy. W praktyce oznacza to, że bank nie wymaga od przedsiębiorcy
wykazania stażu i dochodu firmy. Przedsiębiorca może uzyskać do 200 tys.
zł. pożyczki, co pozwala pokryć wydatki poniesione na zakupy potrzebne do
rozpoczęcia działalności i umożliwia biznesowy start. Dla przykładu mogą to
być zakupy zarówno o charakterze inwestycyjnym, np. zakup wyposażenia do
sklepu, jak i związane z bieżącym funkcjonowaniem firmy, np. zakup kosmetyków w salonie urody. Jeśli przedsiębiorca posiada nieruchomość, użytkową lub
mieszkalną, która może być zabezpieczeniem takiego kredytu, oraz ma dobrą
historię kredytową, to na pewno Kredyt Na Start otrzyma. O ten rodzaj finansowania w Idea Banku
mogą się ubiegać przedsiębiorcy, którzy swoją działalność prowadzą krócej niż 6 miesięcy. Bank
udzieli pożyczki maksymalnie na 15 lat.
Kinga Łagowska
PR Manager
Idea Bank
ZE WZGLĘDU NA DUŻĄ LICZBĘ BANKÓW
ORAZ ZRÓŻNICOWANIE ICH OFERT
TRUDNA JEST OCENA ORAZ WYTYPOWANIE NAJLEPSZEGO BANKU. WEDŁUG
OSTATNIEGO RANKINGU FORBES
NAJLEPSZYMI BANKAMI DLA FIRM SĄ:
BANK MILLENNIUM, BNP PARIBAS BANK
POLSKA ORAZ IDEA BANK. W CZOŁÓWCE UTRZYMAŁY SIĘ RÓWNIEŻ: POLBANK
EFG, ALIOR BANK I FM BANK. JAKO
KRYTERIUM PRZYJĘTO CENĘ KOSZYKA
USŁUG, OFERTĘ LOKAT I KREDYTÓW
ORAZ PARAMETRY JAKOŚCIOWE.
GŁOS BIZNESU: W JAKI SPOSÓB PRZEKONAĆ PRZEDSIĘBIORCÓW DO SKORZYSTANIA Z OFERTY KREDYTOWEJ BZ WBK?
W Banku Zachodnim WBK mali przedsiębiorcy mogą liczyć na wsparcie
każdej inicjatywy w ramach prowadzonej działalności. Podkreślają to hasła
naszej kampanii reklamowej z udziałem gwiazdy – Antonio Banderasa: „Bierz
i nie mów na co” oraz „Zerro faktur”. W przypadku kredytu Biznes Ekspres
przedsiębiorca ma możliwość przeznaczenia otrzymanych środków zarówno na
obrót, jak i inwestycje w ramach jednego kredytu. Nasi klienci sami decydują
na jaki konkretny cel, w ramach prowadzonej działalności, przeznaczą otrzymany kredyt. Nie żądamy od klientów przedstawiania faktur. Na potrzeby sfinansowania bieżącej działalności bank oferuje klientom kredyt w rachunku bieżącym. Dla firm, które potrzebują wsparcia kredytowego o większej wartości,
przygotowana została specjalna oferta kredyt Biznes Ekspres Hipoteka na finansowanie dowolnego
celu związanego z prowadzoną działalnością gospodarczą pod zabezpieczenie hipoteczne.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
Marek Łach
Dyrektor Departamentu Małych Firm
Banku Zachodniego WBK
– Nasz Bank oferuje zróżnicowane
pakiety biznesowe dla firm, dopasowane do rodzaju i skali prowadzonej działalności gospodarczej.
Przygotowując ofertę nowego produktu, uwzględniliśmy najważniejsze potrzeby młodej firmy. Dzięki
jego
atrakcyjnym
parametrom
przedsiębiorca ma szansę znacznie
zmniejszyć koszty obsługi – mówi
Agnieszka Wardak, dyrektor Departamentu Klientów Małych i Średnich
Przedsiębiorstw.
ZMIANY W OFERTACH KREDYTOWYCH
Banki zamierzają udzielać kredytów także przedsiębiorcom funkcjonującym w świecie biznesu od
dłuższego czasu. BNP Paribas już
w zeszłym roku rozpoczął akcję
„2 miliardy złotych na kredyty dla
firm”. Tegoroczna kampania Banku
Zachodniego WBK pod hasłem „Bierz
i nie mów na co” promująca kredyty
była pierwszą w historii banku kampanią telewizyjną dla firm. Do skorzystania z oferty zachęcał przedsiębiorców Antonio Banderas.
– Firmowi klienci Banku Zachodniego WBK mają do wyboru naprawdę
szeroki wachlarz produktów. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak zróżnicowany jest nasz rodzimy sektor
MŚP i jak różne są potrzeby firm, dlatego staramy się, aby każda firma
w naszej ofercie znalazła coś dla siebie
– mówił Marek Łach, dyrektor Departamentu Małych Firm w Banku
Zachodnim WBK.
Nową ofertę kredytów dla przedsiębiorców przedstawił w tym roku
również ING Bank Śląski. Zmiany
dotyczyły głównie wysokości marży
w zależności od tego, czy kredyt jest
zabezpieczony.
W czerwcu br. BRE Bank zaproponował przedsiębiorcom z sektora
MŚP nowy kredyt technologiczny
(forma wsparcia unijnego dla MŚP),
który przeznaczony jest dla firm planujących wdrożenie „nowej technologii” stosowanej do tej pory nie
dłużej niż 5 lat. Można z niego sfinansować m.in. zakup nieruchomości, środków trwałych czy wartości
niematerialnych i prawnych niezbędnych do wdrożenia nowej technologii. Rolę instytucji wdrażającej działania 4.3 Kredyt Technologiczny Programu Operacyjnego Innowacyjna
Gospodarka pełni Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK).
BANKI NA PODIUM
Ze względu na dużą liczbę banków
oraz zróżnicowanie ich ofert trudna
jest ocena oraz wytypowanie najlepszego banku. Według ostatniego rankingu „Forbes” najlepszymi bankami
dla firm są: Bank Millennium, BNP
Wielka
KTÓRY BANK ZATEM NAJLEPIEJ WYBRAĆ DO SFINANSOWANIA NASZEJ DZIAŁALNOŚCI? NIE MA TUTAJ
JEDNOZNACZNEJ ODPOWIEDZI. WSZYSTKO ZALEŻY
OD SPECYFIKI DANEJ FIRMY
I CELU, NA JAKI POTRZEBUJE
DODATKOWYCH ŚRODKÓW.
MOŻNA JEDNAK SKORZYSTAĆ Z ANALIZ PROWADZONYCH PRZEZ EKSPERTÓW.
Paribas Bank Polska oraz Idea Bank.
W czołówce utrzymały się również:
Polbank EFG, Alior Bank i FM Bank.
Jako kryterium przyjęto cenę koszyka
usług, ofertę lokat i kredytów oraz
parametry jakościowe. Biorąc pod
uwagę jedynie kredyty, najlepszymi
okazały się Kredyt Bank i BNP Paribas.
Inny ranking banków opublikował
„Newsweek”. Tym razem oceniano,
który z nich jest najbardziej przyjazny. Zbadano jakość obsługi klienta
oraz zakres i standard usług. W tym
celu zastosowano metodę wcielania
się audytorów w rolę tajemniczych
klientów. Za najbardziej przyjazny
bank uznano MultiBank, drugie miejsce zajął Alior Bank, a trzecie bank
Millennium.
JAK WYBRAĆ BANK?
Jak widać, rankingów i sposobów
porównywania banków jest mnóstwo. W każdym badaniu uwzględnia się inne kryteria. Z punktu
widzenia przedsiębiorstwa mogą
one być bardziej lub mniej istotne.
Który bank zatem najlepiej wybrać
do sfinansowania naszej działalności? Nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy
od specyfiki danej firmy i celu, na
jaki potrzebuje dodatkowych środków. Można jednak skorzystać
z analiz prowadzonych przez ekspertów. Dostępne rankingi, porównywarki oraz opinie ekspertów
mogą nam pomóc w podjęciu najlepszej decyzji. 
reklama
Gala
liderów
PolskieGo
Biznesu
Warszawa
21 stycznia 2012
Zapraszamy
www.bcc.org.pl
Stwórz
26 GOSPODARKA
własną sieć
kontaktów
TEKST | Aldona Kochman
We współczesnym biznesie znajomość może
przerodzić się w milionowy kontrakt. Oprócz
organizacji biznesowych coraz bardziej
popularne są mniej formalne spotkania,
na które można przyjść, by przy śniadaniu
poznać kilkanaście osób z różnych branż,
wymienić się wizytówkami i dowiedzieć
więcej o skutecznym biznesie.
N
etworking w biznesie polega na przekazywaniu informacji oraz zasobów pomiędzy reprezentantami różnych branż. Ma to na celu nawiązanie trwałych kontaktów biznesowych opierających się na wzajemnych korzyściach. Działania networkingowe bazują na zaufaniu, udzielaniu wsparcia
i przekazywaniu rekomendacji.
COŚ WIĘCEJ NIŻ WIZYTÓWKA
Korzyści płynących z networkingu jest wiele. Przede
wszystkim jest to szansa na nawiązanie współpracy
i pozyskanie korzystnych kontraktów. Networking może
stać się skutecznym narzędziem sprzedaży lub sposobem na wypromowanie marki w branży. Nie ma biznesu,
który funkcjonowałby niezależnie od otoczenia. W czasach, gdy elektroniczne media zrewolucjonizowały szeroko pojęty biznes, nic tak nie owocuje, jak bezpośred-
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
nia znajomość. Nigdy też nie możemy
być w stu procentach pewni, czym
będziemy się zajmować w przyszłości. Nowy projekt, zmiana stanowiska lub rozwój firmy pociąga za sobą
kolejne potrzeby. Może się okazać, że
doświadczony informatyk lub specjalista ds. zarządzania sprzedażą, którego do tej pory nie potrzebowaliśmy,
jest nam niezbędny. Mając na celu
dobro przedsiębiorstwa, chcielibyśmy
zatrudnić najlepszego pracownika, ale
ponosząc jak najniższe koszty rekrutacji. W takiej sytuacji może okazać się,
że osoba, którą poznaliśmy jakiś czas
temu na spotkaniu networkingowym
świadczy usługi, z których chcemy
skorzystać, lub może nam polecić
specjalistę, który odpowiada naszym
oczekiwaniom.
JAK BUDOWAĆ SIEĆ KONTAKTÓW?
Nowych ludzi poznaje się wszędzie
– w szkole, na studiach, w pracy czy
podczas wakacji. Budowanie sieci kontaktów możemy rozpocząć od osób,
które już znamy. Może to być nasza
rodzina, przyjaciele bądź koleżanki
i koledzy. Networking w tym przypadku już bardzo prosty. Wymaga
od nas jedynie naturalnego podtrzymywania kontaktów i dbania o relacje. Jeśli chcemy nawiązać nowe znajomości biznesowe, możemy skorzy-
GOSPODARKA 27
SPRZEDAĆ SIĘ W KILKA SEKUND
W networkingu niezwykle ważna
jest umiejętność zaprezentowania
swojej firmy w bardzo krótkim czasie.
Istotne jest, aby wiedzieć dokładnie, co się chce przekazać. Rozmówcę
trzeba sobą zainteresować oraz okazać
pewność siebie. Należy mówić językiem korzyści i pokazać się jako wartościowy partner. Ta umiejętność może
okazać się niezwykle przydatna na spotkaniach networkingowych, ale także
podczas konferencji, wyjazdów służbowych, a nawet w życiu codziennym,
ponieważ nigdy nie wiadomo, gdzie
i kiedy spotkamy potencjalnego partnera biznesowego.
A MOŻE WSTĄPIĆ DO KLUBU?
W Polsce działa kilka klubów networkingowych. Stają się one coraz bardziej
popularne. Ich działalność nieznacznie
różni się między sobą, ale wszystkie
mają na celu budowanie stałych relacji
biznesowych, które owocują korzystnymi kontraktami. Jednym z takich
klubów działających w Poznaniu jest
BNI. Spotkania tej organizacji przybierają formę śniadań networkingowych i odbywają się w środy o godzinie 7.00 rano w restauracji Meridian.
Po uprzednim zgłoszeniu i zapłaceniu 30 zł (koszt śniadania) może wziąć
w nim udział każdy. Kolejnym klubem
działającym w stolicy Wielkopolski jest
„Poznań mój biznes” założony przez
firmę CreativeMedia. „Spotkania przy
suto zastawionym stole wczesnym rankiem w Hotelu Rzymskim w samym
centrum Poznania wyróżnia życzliwa atmosfera sprzyjająca zawieraniu
nowych znajomości biznesowych, trening z rozwoju osobistego oraz pre-
Członkowie klubu BNI to przedsiębiorcy oraz przedstawiciele firm. Reprezentują różne branże
i muszą mieć co najmniej 2 lata doświadczenia w danej działalności. Są to osoby wiarygodne oraz
zaangażowane w działalność klubu. Tutaj trzeba wykazać się zaangażowaniem, ponieważ klubowiczem może być tylko osoba regularnie uczęszczająca na cotygodniowe śniadania i chętnie dzieląca się swoimi doświadczeniami. Można powiedzieć, że BNI jest dla wszystkich, ale nie dla każdego. Śniadania networkingowe to spotkania, podczas których poznajemy się, wymieniamy wizytówki, dyskutujemy na tematy biznesowe. Dowiadujemy się, „co w trawie piszczy”. Możemy spojrzeć na daną sprawę z innej perspektywy. Otrzymujemy też wiele cennych kontaktów i rekomendacji.
Dzięki takim poleceniom doszło do zawarcia już wielu korzystnych kontraktów. Ich wartości dochodzą czasem nawet do milionów złotych. Na śniadania przychodzą też goście, więc sieć kontaktów
stale się powiększa. Dzięki poznańskiemu oddziałowi BNI poznało się już ponad 300 osób, a członkowie przekazali sobie ponad 850 rekomendacji.
Sławomir Skorupski,
Dyrektor Asystujący grupy BNI Poznań Prestige
lekcje eksperckie dotyczące aktualnych wyzwań i nowości branżowych”
– mówi Aneta Murakowska, trener
biznesu, właścicielka CreativeMedia.
Na pierwsze spotkanie można przyjść
samemu, na kolejne trzeba już zaprosić gościa, który działa w innej branży.
W ten sposób członkowie klubu
mają możliwość rozszerzania swojej
sieci kontaktów. Tutaj również najpierw należy zgłosić chęć uczestnictwa w takim śniadaniu. Jeszcze innym
klubem networkingowym działającym w Poznaniu jest KPW Walor organizujący spotkania w męskim gronie.
Spotkania tego klubu odbywają się co
drugi piątek w Cafe Misja.
SZTUKA ZARZĄDZANIA
WIZYTÓWKAMI
Z jednego spotkania networkingowego możemy wynieść nawet do kilkudziesięciu wizytówek. Po miesiącu
może się okazać, że mamy ich setki.
Co zrobić, aby się w tym nie pogubić?
Przydatne okazuje się wtedy notowanie na odwrocie wizytówki daty spotkania oraz jego okoliczności. Pomoże
nam to w usystematyzowaniu znajomości. Możemy stworzyć własną klasyfikację, np. podzielić kontakty na
bardzo cenne (rokujące nowy kontrakt
w najbliższym czasie) oraz te mniej
przydatne.
roku czy dwóch osoba, którą kiedyś poznaliśmy, może
nas już nie pamiętać. Musimy zatem zwrócić uwagę na
pielęgnowanie danej znajomości. W przypadku spotkań
networkingowych czasami lepiej jest poświęcić więcej
czasu dwóm lub trzem osobom, niż poznać pobieżnie
wszystkich, ponieważ w networkingu nie liczy się tylko
ilość kontaktów, ale także ich jakość. 
reklama
stać z możliwości, jakie stwarza nam
Internet. Pozwoli łatwo dotrzeć do
właściwej branży lub osób zainteresowanych daną tematyką. Dzięki portalom dla profesjonalistów zyskujemy
szybki dostęp do cennej bazy wiedzy
i doświadczeń. Przykładami portali
szeroko wykorzystywanych w networkingu poprzez Internet są: GoldenLine,
LinkedIn, BiznesNet, Profeo czy Xing.
W przypadku gdy chcemy nawiązać
kontakty bardziej osobiste, możemy
wybrać się na śniadanie networkingowe. Jest to spotkanie organizowane
cyklicznie, zazwyczaj raz w tygodniu,
w większych miastach. Uczestniczą
w nim biznesmeni zainteresowani współpracą oraz goście. Podczas takiego spotkania każdy uczestnik w bardzo krótkim czasie prezentuje swoją działalność na forum, później ma możliwość przeprowadzenia
prywatnych rozmów oraz wymiany
wizytówek.
O KONTAKTY TRZEBA DBAĆ
Poznanie odpowiednich osób i jednorazowa wymiana wizytówek to
nie wszystko. Kontakty będą wartościowe tylko wtedy, gdy będą podtrzymywane. W tym celu należy co
jakiś czas nawiązać kontakt z daną
osobą. Może to być umówienie się
na spotkanie, wykonanie telefonu lub
wysłanie krótkiego maila. Kontakt nie
odświeżany praktycznie zamiera. Po
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
porady
prawne
28
felieton
mec. JERZY KROTOSKI
10 października br. Prezydent RP podpisał ustawę nowelizującą
Kodeks postępowania cywilnego, która dokonuje istotnych zmian
w procedurze cywilnej polegających w szczególności na zniesieniu
odrębności w zakresie rozpoznawania tzw. spraw gospodarczych.
Zmiany w
rozpatrywaniu sporów
przedsiębiorców
L
icząca kilkaset punktów nowelizacja procedury
cywilnej to wynik wieloletnich prac Komisji
Kodyfikacyjnej działającej przy rządzie pod kierunkiem prof. Zbigniewa Radwańskiego. Przepisy dostosowano do orzecznictwa Trybunału
Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Jedną z ważniejszych zmian jest poddanie spraw gospodarczych, prowadzonych między przedsiębiorcami, tym samym regułom procesowym, które obowiązują w zwykłych spra-
WPROWADZONE
ZMIANY ZMIERZAJĄ
W KIERUNKU CZĘŚCIOWEGO ODFORMALIZOWANIA PROCEDURY
CYWILNEJ, CO NALEŻY
OCENIĆ POZYTYWNIE.
Z DRUGIEJ STRONY
KOLEJNE NOWELIZACJE AKTÓW PRAWNYCH SĄ PRAWDZIWYM UTRAPIENIEM
PRZEDSIĘBIORCÓW
I WPROWADZAJĄ WIELE
ZAMIESZANIA, CZEGO
SKUTKIEM SĄ NIE
ZAWSZE „SPRAWIEDLIWE” WYROKI SĄDÓW.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
wach cywilnych. Dotychczas stosowany system prekluzji w postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych (obowiązek podania już
w pozwie albo odpowiedzi na pozew
wszystkich twierdzeń oraz dowodów na ich poparcie pod rygorem
utraty prawa powoływania ich w toku
dalszego postępowania) wiąże się
z nakładaniem na strony postępowania wyższych wymagań, którym
to wymaganiom nie wszyscy przedsiębiorcy, zwłaszcza mali i średni,
mogą sprostać. Powoduje to, że w
porównaniu z procesem prowadzonym na zasadach ogólnych – o wygraniu sprawy gospodarczej decydują
częściej względy formalne niż rzeczywista treść łączącego strony stosunku prawnego. W mojej praktyce zawodowej wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, iż wskutek
braku profesjonalnego pełnomocnika czy też wobec nieznajomości
konsekwencji związanych z prekluzją dowodową przedsiębiorcy przegrywali spory sądowe pomimo zasadności dochodzonych roszczeń. Omawiana zmiana, jak wskazuje ustawodawca, zmierza – z jednej strony
– do uproszczenia struktury postępowania sądowego, ale – z drugiej
strony – wprowadza mechanizmy,
które mają się przyczynić do usprawnienia i przyspieszenia procesu cywilnego. Nowa regulacja ma być bardziej elastyczna niż system prekluzji dowodowej obowiązujący dotychczas w postępowaniu gospodarczym i
pozwalać będzie sądowi na uwzględ-
nienie
okoliczności
konkretnej
sprawy. Sąd będzie pomijał spóźnione
twierdzenia i dowody, chyba że strona
uprawdopodobni (wystarczy być wiarygodnym, uprawdopodobnienie nie
jest tożsame z udowodnieniem), że
nie zgłosiła ich w wymaganym terminie bez swojej winy, nie spowoduje
zwłoki w rozpoznaniu sprawy albo
że występują inne wyjątkowe okoliczności. Z pewnością instytucja „uprawdopodobnienia” jest korzystniejsza
od dotychczas stosownego rozwiązania. Jednak uzależnienie możliwości
wnoszenia dalszych pism procesowych
będzie teraz zależeć od zgody sądu,
a to może niekiedy prowadzić do naruszenia prawa do uczciwego procesu
i wydaje się rozwiązaniem zbyt daleko
idącym.
Mimo likwidacji odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych
zachowane zostaną sądy gospodarcze jako wydziały sądów powszechnych. Uznano bowiem, że na obecnym
etapie celowe będzie wykorzystanie
dotychczasowej specjalizacji sędziów
sądów gospodarczych przy rozpoznawaniu tych spraw.
Podsumowując, wprowadzone zmiany
zmierzają w kierunku częściowego
odformalizowania procedury cywilnej,
co należy ocenić pozytywnie. Z drugiej
strony kolejne nowelizacje aktów prawnych są prawdziwym utrapieniem przedsiębiorców i wprowadzają wiele zamieszania, czego skutkiem są nie zawsze
„sprawiedliwe” wyroki sądów. Miejmy
jednak nadzieję, że słuszność nowych
zapisów potwierdzi praktyka. 
OKIEM
29
Czego mogą oczekiwać przedsiębiorcy w czasie wyborów
parlamentarnych? Odpowiedź nie jest łatwa, bo przecież
nie są tylko przedsiębiorcami – są jednocześnie obywatelami.
Mają prawo mieć swe oczekiwania, plany i marzenia.
z Brukseli
felieton
dr FILIP KACZMAREK
europoseł
Wyborcza
ulga
P
rzypomina mi się anegdota,
usłyszana po raz pierwszy
od polskiego pastora i prawnika, który jest najbardziej
wolnorynkowym
duchownym, jakiego kiedykolwiek spotkałem. Zadał mi on pytanie: co powinien
zrobić przedsiębiorca, gdy usłyszy od
polityków, że zamierzają się „zająć”
jego dobrem? Otóż w takiej sytuacji
przedsiębiorca powinien jak najszybciej owo dobro... ukryć!
Tak naprawdę bardzo często oczekiwania przedsiębiorców mają charakter minimalistyczny. Po prostu chcieliby, aby państwo, rząd czy też politycy nie przeszkadzali im w prowadzeniu działalności gospodarczej.
Pamiętam, jak mniej więcej rok temu
spotkałem w windzie dwóch Hiszpanów. Spytali mnie, co takiego robi
rząd Donalda Tuska, że udało się
w Polsce uniknąć recesji, a przebieg
kryzysu ekonomicznego jest względnie spokojny. Nie miałem dużo czasu
na odpowiedź, bo podróż windą nie
trwa długo. Odpowiedziałem zatem
dość żartobliwie, że w opinii polskiej opozycji rząd nie robi nic, aby
zwalczyć kryzys. Hiszpanie chwilkę
się zamyślili, a potem powiedzieli:
genialne, to jest genialne – jeżeli rząd
nie robi nic, a dzięki temu w gospodarce dzieje się dobrze, to warto
kontynuować taką taktykę. Gdyby
rząd zaczął coś gwałtownie robić,
to mogłoby być wręcz szkodliwe dla
gospodarki. Po co zatem ryzykować?
Moi rozmówcy w ogóle nie potraktowali tego jako złośliwości ze strony
opozycji. Dla nich to był opis tego, co
można nazwać samoograniczającym
się państwem.
Kampanie wyborcze wyzwalają
w Polsce wiele złych mocy i emocji.
Obietnice składane przez kandydatów, a nawet całe ugrupowania, są czasami śmieszne, a niekiedy
straszne. Prawie zawsze są bardzo
kosztowne. W tym roku eksperci próbowali policzyć realne koszty złożonych obietnic. Suma, którą otrzymali,
była zatrważająca, bo sięgała setek
miliardów złotych. Składanie obietnic – najczęściej bez pokrycia – dotyczy też zamierzeń i planów gospodarczych. Warto zapamiętać te ciekawostki i po wyborach przypominać
tym, którzy je składali.
Jarosław Kaczyński domagał się na
przykład wyrównania dopłat bezpośrednich dla polskich rolników. Zapomniał jednak o tym, że w niektórych
krajach Unii Europejskiej dopłaty
obszarowe są niższe niż w Polsce.
Na Łotwie to zaledwie 83 euro na
hektar. Czy to oznacza, że dopłaty
trzeba w Polsce zmniejszyć? Raczej
nie taka była intencja byłego premiera. A zatem chodziło o to, by podwyższyć dopłaty w Polsce. To rodzi
kilka zasadniczych pytań. Czy ta podwyżka ma objąć kraje, które mają
dopłaty niższe niż my? Co zrobił PiS
w czasach, gdy rządził, aby postulat
ten postawić na forum europejskim?
Najważniejsze jest jednak pytanie, na
które „darczyńcy” z PiS nie odpowiadają – kto i z czego ma za to zapłacić? Z drugiej strony rządząca koali-
cja nie mówiła o bombastycznych planach, ale zabiegała
o więcej funduszy na dopłaty. Wiele wskazuje na to, że
w nowej perspektywie finansowej (na lata 2014-2020)
uda się zdobyć o 6 miliardów euro więcej niż obecnie.
I to jest prawdziwa polityka.
Okazało się, że polscy wyborcy są bardzo rozsądni.
W wyborach parlamentarnych najmocniej poparli ugrupowanie, które w sensie ekonomicznym złożyło... najmniejsze i najtańsze obietnice. Wyborcy nie dali się
nabrać na puste słowa, na zwiększenie redystrybucyjnej roli państwa, na ryzykowanie dramatycznego wzrostu inflacji przez polityków, którzy koniecznie chcą być
„dobrymi wujkami” dla wielu grup społecznych.
Kilka tygodni przed wyborami rozmawiałem z prezesem dużej, wielkopolskiej firmy. Był bardzo zainteresowany sytuacją polityczną. Znamy się od lat, ale nigdy
wcześniej nie okazywał takiego zaangażowania. Niestety okazało się, że motywacja tej ciekawości była zdecydowanie negatywna. Prezes bał się, że wybory może
wygrać ktoś, kto bardzo zaszkodzi gospodarce, ktoś,
kto pogorszy atmosferę wokół biznesu, ktoś, kto doprowadzi do obniżenia konkurencyjności i utrudni warunki
prowadzenia działalności gospodarczej. Nie wątpię, że
prezes odetchnął z ulgą, gdy poznał wyniki wyborów.
Jedno jest pewne – nie będzie gorzej! To był plan minimum. Teraz większość parlamentarna, nowy rząd i premier muszą przekonać przedsiębiorców i obywateli, że
nie tylko nie będzie gorzej, ale że będzie lepiej. 
OBIETNICE SKŁADANE
PRZEZ KANDYDATÓW,
A NAWET CAŁE UGRUPOWANIA, SĄ CZASAMI
ŚMIESZNE, A NIEKIEDY
STRASZNE.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
30 GOSPODARKA
W trosce
o jakość
życia
K
luczem do sukcesu firmy Aloisa Kobera
nie był mały warsztat, ale seryjna produkcja. W historii firmy wprowadzano do produkcji kolejne urządzenia ułatwiające życie
– w domu, ogrodzie, biurze czy podczas
podróży i transportu. Wśród nich warto wymienić komponenty do przyczep, betoniarki, kosiarki do trawy, podwozia do przyczep kempingowych, traktorki do trawników, systemy klimatyzacyjne i wyciągowe zanieczyszczonego powietrza, pompy ogrodowe czy podwozia do
samochodów dostawczych.
JAK DZIAŁAMY?
Dzięki innowacyjnym technologiom i działaniu
w wielu branżach, AL-KO jest dzisiaj międzynarodowym
koncernem, w skład którego wchodzi 50 firm w Euro-
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
80 lat temu 23-letni ślusarz Alois
Kober kupił w bawarskiej wsi Kötz
warsztat. Dzisiaj AL-KO Kober AG
produkuje kosiarki, klimatyzatory,
podwozia do przyczep w 50 fabrykach na
całym świecie. AL-KO Kober z Wysogotowa
– oddział niemieckiego koncernu – również
ma powody do świętowania.
pie, Ameryce Północnej, Afryce, Azji i
Australii, a mimo to pozostaje biznesem rodzinnym. Przez wiele lat koncernem kierowali trzej synowie twórcy
firmy: Herbert, Kurt i Wilhelm Koberowie. Obecny zarząd koncernu stanowią wnuki założyciela firmy: Roland,
Stefan, Harald i Raymund Koberowie.
„Siła naszego przedsiębiorstwa
tkwi w naszych zasadach. Są one
miarą naszego myślenia, decyzji
i działania; im bliższe są każdemu
pracownikowi w jego codziennej
pracy, tym większy sukces osiągnie
grupa AL-KO. Sukces w grupie przedsiębiorstw oznacza pewne miejsca
pracy i osobisty rozwój dla każdego
pracownika” – mówi Jerzy Pawlaczyk,
Prezes AL-KO Kober Sp. z o.o.
Firma odpowiada na zapotrzebowanie klientów, spełnia, a nawet
przewyższa ich oczekiwania. Współpraca z AL-KO musi się klientom opłacać. Firma stawia sobie za cel zada-
GOSPODARKA 31
nie bycia liderem na rynkach poszczególnych produktów. Nowe pomysły
powstają na skutek chęci odniesienia
sukcesu, gotowości do zmian, przez
zaangażowanie, otwartość i wzajemne zaufanie.
CO OFERUJEMY?
Odzwierciedleniem tej strategii
firmy są konkretne liczby odnoszące
się do oferowanych rozwiązań. Największą grupę produktów – mającą
60-procentowy udział w obrotach
firmy – stanowią elementy przyczep.
Produkty AL-KO uczestniczące w ruchu
drogowym zapewniają wysoką technikę oraz najwyższy komfort i optymalne bezpieczeństwo jazdy. AL-KO
jest największym w Europie producentem podwozi i elementów lekkich
przyczep samochodowych, takich
jak: zaczepy, osie, hamulce, urządzenia najazdowe, ramy, podwozia, kliny,
koła podporowe, przyciągarki itp.
Dewiza firmy – „Quality for life” – to
również zapewnienie użytkownikom
więcej czasu wolnego i przyjemności.
AL-KO oferuje zaawansowane technicznie urządzenia, którymi można
łatwo i szybko wykonywać prace
ogrodowe. AL-KO jest znanym producentem i dostawcą zmechanizowanego sprzętu ogrodniczego, takiego
jak: kosiarki elektryczne i spalinowe,
traktorki z oprzyrządowaniem, wertykulatory, aeratory, napowietrzacze,
kosy spalinowe, podkaszarki, pilarki,
nożyce do żywopłotu, rozdrabniacze, kompostowniki, glebogryzarki,
pompy, odkurzacze do liści, łuparki
do drewna, odśnieżarki. Wszystkie te
urządzenia wyróżniają się innowacyjnością, funkcjonalnością, niemiecką
jakością i trzema latami gwarancji.
Bardzo rozwojowym segmentem
działania firmy są urządzenia służące
70% PRODUKOWANYCH NA STARYM
KONTYNENCIE PRZYCZEP KEMPINGOWYCH I 50% PRZYCZEP BAGAŻOWYCH
O DMC DO 3500 KG JEŹDZI NA
PODWOZIACH Z FIRMY AL-KO.
Uważam, że tylko dzięki zadowolonym pracownikom można uzyskać zadowolenie klientów. Dlatego dużą wagę przywiązuję do wewnętrznej komunikacji i współpracy w firmie, relacji z przełożonymi i współpracownikami, systemów motywacji i doceniania inicjatywy pracowników, szkoleń i nieformalnych
spotkań. Tradycją stały się np. spotkania z okazji Świąt Bożego Narodzenia
czy też tzw. dni rodzinne AL-KO. W tym roku bawiliśmy się wspólnie w czerwcu
koło Nowego Tomyśla na zawodach sportowych i przy grillu.
do profesjonalnej obróbki powietrza.
Dzięki nim w pomieszczeniach biurowych, przemysłowych i mieszkalnych
spełniane są wysokie wymogi dotyczące optymalnego klimatu. Swoją
ofertę wraz z ogrzewaniem i oczyszczaniem powietrza AL-KO kieruje
w tym segmencie przede wszystkim do firm przemysłowych, szpitali,
obiektów mieszkalnych, farmacji, pływalni i statków.
AL-KO W POLSCE
Polska spółka AL-KO powstała
w 1994 roku. W pierwszym roku działania ograniczyła się tylko do działu
techniki pojazdowej zatrudniając
dwie osoby. W 1995 roku działal-
300 TYSIĘCY – LICZBA SPRZEDAWANYCH PRODUKTÓW W ROKU.
18 TYSIĘCY – LICZBA WYSTAWIONYCH FAKTUR ROCZNIE.
Jerzy Pawlaczyk
Prezes AL-KO Kober Sp. z o.o.
ność AL-KO Kober Sp. z o.o. została rozszerzona o dział
„Ogród + hobby”, rok później rozpoczęto montaż osi
do przyczep.
W grudniu 1999 oddany został do użytku nowy własny
obiekt firmy w Wysogotowie koło Poznania. Aktualnie
firma zatrudnia w Polsce 25 pracowników i generuje
roczną sprzedaż ok. 60 mln zł. Firma sprzedaje produkty
dwóch działów: techniki pojazdowej i „Ogród+hobby”
do ok. tysiąca klientów na terenie całej Polski. AL-KO
produkuje w Wysogotowie osie do przyczep samochodowych o DMC od 750 kg do 1800 kg.
W tym czasie firma AL-KO Kober Sp. z o.o. siedmiokrotnie otrzymała nagrodę „Gazele Biznesu” w rankingu
najbardziej dynamicznych małych i średnich firm. Z kolei
pięciokrotnie, w tym również w tym roku, została wyróżniona certyfikatem „Wielkopolska Jakość”. W 2010 roku
spółka została laureatem rankingu „Diamenty »Forbesa«
2010”. AL-KO Kober Sp. z o.o. prowadzi również działalnośc społeczną – od wielu lat wspiera finansowo między
innymi Galerię „tak” w Poznaniu, działającą w Stowarzyszeniu „Na Tak”. 
AL-KO Kober Sp. z o.o.
Wysogotowo, ul. Bukowska 10, 62-081Przeźmierowo
tel. 61 816 19 25 fax 61 816 19 80
e-mail: [email protected]
www.al-ko.pl
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
32 GOSPODARKA
Kobieta
na stanowisku
Wyższe stanowiska w dużych firmach są zdominowane przez mężczyzn. Szanse kobiet na ich
uzyskanie są uzależnione od wielu zmiennych
i zazwyczaj topnieją niczym pierwszy śnieg, gdy
przyjdzie im konkurować z kolegą po fachu.
Polskie realia, mimo iż od lat staramy się
wprowadzać na rynek pracy standardy
europejskie, nadal powielają zakorzenione
w kulturze irracjonalne wzorce.
TEKST | Anna Solak
C
zasy, w których kobiet w ogóle nie dopuszczano do edukacji i pracy zawodowej,
a jedyną płaszczyzną ich samorealizacji miał
być dom i rodzina. już dawno minęły. Nadal
jednak pokutują stereotypy minionych epok,
przekładające się w znaczący sposób na ich współczesną
pozycję zawodową. Z badań GUS-u z 2001 roku wynika,
że o ile w kręgu zawodów prostych i na tzw. stanowiskach niższego szczebla panuje względna równowaga
płci, o tyle na najbardziej elitarnych posadach w kręgach biznesowo-ekonomicznych sytuacja nie przedstawia się już tak różowo. Dominują tutaj zjawiska o charakterystycznych nazwach, takich jak powszechnie znany
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
„szklany sufit” (glass ceiling), oznaczający nieoficjalny szereg barier i utrudnień blokujących kobietom drogi osobistego awansu. Nierozerwalnie łączy
się z nim problem molestowania seksualnego (fizycznego, psychicznego
lub wyłącznie symbolicznego), seksizmu (przekonania o wyższości jednej
płci nad drugą) oraz „lepkiej podłogi”, czyli „przylepienia” kobiet do
określonych stanowisk (najczęściej
o niskim statusie) i niemożności dalszego rozwoju kariery zawodowej.
W ramach tej obrazowej terminologii swój termin mają także przedstawiciele płci męskiej. Dla nich zarezerwowane są tzw. „szklane ruchome
schody”, pozwalające w przeciwieństwie do „szklanego sufitu” bez przeszkód obejmować krok po kroku najwyższe i najbardziej prestiżowe stanowiska, często także w zawodach
tradycyjnie przypisanych kobietom.
Z czego wynika ta rażąca nierównowaga sił? Pracodawcy obawiają się,
że zobowiązania rodzinne kobiet,
GOSPODARKA 33
np. choroba dzieci, spowodują częstą
absencję w pracy. Nie chcą również
ponosić ryzyka związanego z zajściem
kobiety w ciążę – twierdzi Klaudia
Kałążna z UAM w Poznaniu, zajmująca
się badaniem pozycji kobiet na polskim rynku pracy. Zdarza się, że osoby
rekrutujące pytają, czy kobieta nie jest
w ciąży, a nawet żądają zaświadczeń
lekarskich – dodaje.
SAM FREUD NIE DOCENIAŁ KOBIET
Na płaszczyźnie społeczno-kulturowej wciąż odczuwalne jest echo dawnych przekonań, że sukces zawodowy,
prestiż i profesjonalna kariera zarezerwowane są dla mężczyzn. „Słaba płeć”
natomiast nie ma odpowienich predyspozycji, by osiągać równie wysokie wyniki. Psychologia społeczna od
lat bada źródła tych krzywdzących stereotypów. I tak, od zawsze, cechami
reprezentatywnymi kobiet miały być:
życzliwość wobec innych, empatia,
opiekuńczość, duża emocjonalność
czy atrakcyjność fizyczna, mężczyzn
natomiast – znaczące osiągnięcia intelektualne, sprawność fizyczna, zdolności przywódcze czy życiowa zaradność. Kreatywność, będąca obecnie
często poszukiwanym przymiotem
wśród potencjalnych pracowników, już
na przełomie XIX i XX wieku przypisywana była jedynie mężczynom. Zygmunt Freud, neurolog i ojciec psychoanalizy, wiązał jej powstawanie wyłącznie z energią seksualną (libido), niedostępną jego zdaniem kobietom.
Nic dziwnego, że kolejne pokolenia
ślepo powielały obowiązujące normy,
a proces socjalizacji skłaniający dziewczynki do pozostawania w cieniu starszych braci i kolegów skutecznie je
utwierdzał. Stąd właśnie wywodzą się
współczesne obawy i brak pewności
siebie, zwane fachowo „lękiem przed
sukcesem”. Według badań zapoczątkowanych już pod koniec lat sześćdziesiątych przez Martinę Horner objawia się on dyskomfortem odczuwanym przez kobiety na wyższych stanowiskach. Wynika z konieczności przyjmowania przez nie postaw typowo
„męskich”, takich jak agresja czy
współzawodnictwo. Większość z nich
obawia się w związku z tym utraty społecznej akceptacji. Sprzeczność polega
na tym, że choć realizują swe ambicje
jako człowiek, nie spełniają się jako
kobiety. Najczęściej rozdarte są pomiędzy wyborem roli mitycznej MatkiPolki (strażniczki domowego ogniska, w którym byt rodzinie zapewnia
mężczyzna), a statusem Superwoman,
desperacko starającej się pogodzić
role matki, żony i kochanki, gospodyni
domowej oraz sumiennej pracownicy
(co często kończy się fiaskiem i prowadzi do frustracji). Czy jest nadzieja na
zmiany?
ŚWIATEŁKO W TUNELU
Międzynarodowa
Organizacja
Pracy, Powszechna Deklaracja Praw
Człowieka, prawo wspólnotowe UE
czy Kodeks pracy to tylko niektóre
z aktów prawnych zapewniających
równouprawnienie płci. Sama Konstytucja RP poświęca aż kilka artukułów
na to zagadnienie. Na nic jednak suche
paragrafy, jeżeli za duchem prawa
nie podąża praktyka. Jeszcze do niedawna linia zawodowej kariery przedstawiała się jako sukcesywnie rosnąca
prosta. Oznaczało to, że od podjęcia pierwszej pracy aż do emerytury
możliwe było zachowanie jednej lub
kilku posad, zawsze jednak kolejna
nie była niższa od poprzedniej. Obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem
określanym przez socjologów mianem
„segmentacji biografii zawodowych”.
Dynamika rynku pracy zmusza jego
uczestników do większej elastyczności. Przewiduje się, że młodzi rozpo-
czynający w tej chwili pracę w ciągu całego swego życia
zawodowego będą musieli aż kilkakrotnie ją zmienić,
często częściowo lub zupełnie się przekwalifikowując.
W tej sytuacji zjawisko podzielenia biografii zawodowych
na kilku- lub kilkunastoletnie okresy stwarza dogodne
warunki dla kobiet decydujących się w pewnym momencie zawiesić karierę, np. ze względu na macierzyństwo
i wychowywanie dzieci. O ile jeszcze do niedawna taka
czasowa wyrwa w pracy osłabiała znacząco ich pozycję,
a powrót na dawne stanowisko (przy jednoczesnym
zachowaniu dawnej płacy) graniczył z cudem, o tyle dziś
jest to możliwe. Ogólne skrócenie „czasu życia” przedsiębiorstw i szybsze dezaktualizowanie się kompetencji i umiejętności zawodowych stwarzają równe szanse.
Wizja zmian w obowiązującym prawodawstwie, świadomości ludzkiej i praktyce społecznej pozwala przypuszczać, że stopniowo wyzbędziemy się skostniałych
mechanizmów, a rażąca niesprawiedliwość wobec płci
i stereotypowy podział ról odejdą w niepamięć. Wówczas przypadki takie jak 25-letniej Joanny z Poznania,
będącej szefową firmy graficznej, z którą zleceniodawca zerwał współpracę, jako powód podając „nieodpowiedni, kobiecy punkt widzenia”, odejdą do lamusa.
Miejmy nadzieję, że pozostaną w nim już na zawsze. 
NA PŁASZCZYŹNIE SPOŁECZNOKULTUROWEJ WCIĄŻ ODCZUWALNE
JEST ECHO DAWNYCH PRZEKONAŃ, ŻE SUKCES ZAWODOWY,
PRESTIŻ I PROFESJONALNA
KARIERA ZAREZERWOWANE SĄ
DLA MĘŻCZYZN. „SŁABA PŁEĆ”
NATOMIAST NIE MA ODPOWIENICH PREDYSPOZYCJI BY OSIĄGAĆ
RÓWNIE WYSOKIE WYNIKI.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
34 FELIETON
Czy nowoczesne IT
może być standardowe, dedykowane,
bezpieczne i tańsze?
TEKST | Marcin Bąkowski
MARCIN
BĄKOWSKI
jest prezesem
spółki SINERSIO
POLSKA będącej
właścicielem
SINERSIO
DataCenter
zlokalizowanego
na terenie
Lubuskiego Parku
Technologicznego
INTERIOR
w Nowej Soli.
W
ciągu ostatnich 30
lat informatyka, jak
żadna inna z praktycznie wdrożonych
teorii zarządzania,
zaznaczyła swą obecność we wszystkich aspektach działalności przedsiębiorstw. Poczynając od procesów
podstawowych (czy ktoś z Państwa
wyobraża sobie sekretariat bez komputera czy „nieinternetowe” konto
w banku) na najbardziej zaawansowanych kończąc, czego przykładem
może być planowanie produkcji.
Informatyka jest zatem dobra, gdy
działa. Ale co w przypadku, gdy działać przestaje?
Trendy rozwoju gospodarki światowej wyraźnie wskazują na coraz silniejsze wykorzystanie IT w życiu i rozwoju przedsiębiorstw. Te z nich, które
wykorzystują środowiska informatyczne w bardzo szerokim zakresie, są
narażone na największe straty. Czy istnieje sposób na ich uniknięcie?
Dostawcy IT od dłuższego już czasu
oferują rozwiązania, które określone
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
mogą być paradoksalnie jako dedykowana standaryzacja. Dodatkowo są
one bezpieczniejsze i tańsze od stosowanych do tej pory.
Bardzo dobrym przykładem na to
może być usługa outsourcingu wydruków. Firma z niej korzystająca nie jest
właścicielem drukarek, a co z tym jest
związane – nie ponosi inicjalnego
kosztu ich zakupu, nie musi ich również amortyzować. Wykorzystywane
drukarki są zawsze troszkę lepsze
i przez to bardziej niezawodne od
tych, które sama by kupiła. W przypadku awarii, umowa gwarantuje
bardzo szybkie dostarczenie nowej
drukarki. Serwis jest tańszy, bo świadczony przez wysoko wykwalifikowanych serwisantów, których koszty
utrzymania dzielą się pomiędzy wszystkie obsługiwane podmioty. I co najważniejsze: płacimy za rzeczywiście wydrukowane materiały. Rozliczenie odbywa
się z dokładnością co do jednej strony.
Oferta jest standardowa? Jak najbardziej tak (typowe urządzenia, typowe
procesy obsługi). Dedykowana? Oczy-
Obecny świat składa się
wyłącznie z klientów,
którzy chcą się czuć
wyjątkowo. Klientowi
wyjątkowemu
odpowiada dedykowana oferta dostosowana
do jego potrzeb.
Producenci dóbr oraz
firmy świadczące
usługi od dłuższego czasu poszukują złotego
środka pomiędzy posiadaniem oferty standardowej (taniej i powtarzalnej) a oferty
dedykowanej.
wiście (różne urządzenia dla różnych
klientów, różne tryby obsługi serwisowej). Bezpieczna? Jasne (wysoki
poziom obsługi serwisowej). Tańsza?,
Z pewnością (płatność, co ważne, za
usługę, obejmuje tylko to, co rzeczywiście wydrukowaliśmy).
Ofertą w skali makro są usługi świadczone przez obiekty zwane Centrami
Przetwarzania Danych (Data Center).
Są to specjalnie zaprojektowane
i wybudowane obiekty przeznaczone
do lokowania i rozwoju w ich obrębie środowisk informatycznych. Przedsiębiorstwa korzystające z tej usługi
(wszystko oferowane jest jako usługa)
mają możliwość zakupu, dzierżawy,
wynajmu, leasingu kompletnego rozwiązania o czasie trwania liczonym
nawet jako jedna godzina (!).
Usługa składa się z:
• warstwy sprzętowej (serwery,
macierze, łącza telekomunikacyjne),
• warstwy programowej (oprogramowanie, firewall),
• warstwy utrzymaniowej (gwarantowane przyłącza prądowe, baterie, generatory, systemy klimatyzacji precyzyjnej),
• warstwy serwisowej (wyspecjalizowana obsługa pracująca
w trybie całodobowym),
• warstwy bezpieczeństwa fizycznego (systemy detekcji i gaszenia pożaru, antywłamaniowe
i antynapadowe, telewizja przemysłowa).
Informatyka oferowana z Data
Center jest zatem nareszcie standardowa, dedykowana, bezpieczna
i tańsza. 
FELIETON 35
Pierwszy
dzień w pracy
Proces rekrutacji nareszcie zakończył się sukcesem. Poszukiwania trwały kilka
tygodni, ale w końcu udało nam się znaleźć kandydata, który ma odpowiednie
wykształcenie, doświadczenie i wiedzę, nabytą w toku tego doświadczenia
nabył, włada obcymi językami, ma sukcesy w swojej dziedzinie i byliśmy
w stanie zaproponować mu satysfakcjonujące wynagrodzenie.
TEKST | Dorota Krakowiak
O
dczekaliśmy ustawowy
okres wypowiedzenia,
gdyż poprzednia firma
nie chciała wcześniej
pozwolić odejść najlepszemu fachowcowi. I wreszcie mamy
– nasz Nowy, tak go nazwijmy, przyszedł
do pracy. Jak niemal wszyscy nowi pracownicy, przybył do nowej pracy bardzo
zmotywowany, pełen energii i zapału
do osiągania postawionych przed nim
celów, ale też pełen nadziei, że nowa
praca pozwoli mu się rozwijać i zaspokajać swoje ambicje. Miał też poczucie
sukcesu, bo w końcu, było – nie było,
wygrał tą wieloetapową rekrutację i to
na niego jego nowy pracodawca postawił, wierząc, że sprosta wymogom stanowiska i firmy.
Po załatwieniu formalności w Dziale
Kadr i odebraniu narzędzi pracy naszym
Nowym miał się zająć jego bezpośredni
przełożony. Obowiązki nie pozwoliły
mu jednak na poświęcenie Nowemu
nawet jednego, całego dnia. Był jednak
przekonany, że Nowy jako osoba
z dużym doświadczeniem, samodzielna i łatwo nawiązująca kontakty
międzyludzkie sam szybko przystosuje się do nowych warunków i wtopi
w kulturę organizacji. Cele, które
przed Nowym zostały postawione,
były ambitne, ale – jak sądził jego przełożony – z pewnością przez Nowego
do zrealizowania. Po miesiącu, kiedy
ponownie się spotkali, okazało się, że
cele nie zostały osiągnięte, zespół nie
zaakceptował nowego przełożonego,
a i sam kandydat, a teraz pracownik, nie jest już tak zmotywowany jak
pierwszego dnia, wręcz przeciwnie,
jest zniechęcony i coraz częściej zastanawia się, czy dobrze zrobił, decydując się na zmianę pracy. Czyżby błąd
został popełniony w procesie rekrutacji?
Wydaje się, że nie. Błąd został
popełniony w procesie wdrażania
nowego pracownika. Zgodnie z teorią
przywództwa Kena Blancharda dobry
menedżer powinien umieć dostosować odpowiedni styl kierowania do
sytuacji i potrzeb pracownika. Błędem
jest stosowanie delegującego stylu,
jak w powyższym przypadku, do nowo
zatrudnionego pracownika. Nawet
wtedy, kiedy nowy pracownik jest
wybitnym fachowcem w swojej dziedzinie, osobą samodzielną z dużym
doświadczeniem (czy to eksperckim,
czy menedżerskim), w pierwszym
tygodniach pracy potrzebuje stylu
nakazowego, czyli dokładnie określonych zadań, oczekiwań i terminów.
Jak zatem powinno wyglądać wdrożenie nowego pracownika? Moim zdaniem każdy nowo zatrudniony pracownik powinien mieć swojego opiekuna, do którego będzie mógł się
zwrócić z problemami i który będzie
czuwał nad realizacją procesu adaptacyjnego. Może to być ktoś z działu
personalnego lub bezpośredni przełożony. W proces adaptacji powinien
być zaangażowany zespół, który przekaże informacje organizacyjne, ale
także wprowadzi w strukturę mniej
formalną. Ważne jest też, żeby wdrożenie było ściśle zaplanowane i żeby
pracownik wiedział, czego, od kogo
i w jakim czasie musi się dowiedzieć,
a także według jakich kryteriów i w jakich
terminach będzie oceniany przez swojego przełożonego, bo to już do niego
należy niewątpliwie ten obowiązek.
Jednego jestem pewna – wdrożenie nowego pracownika to jedno
z ważniejszych zadań stojących przed
menedżerami. Od nich zależy, jak
długo będzie trwał proces adaptacji nowego pracownika i jak szybko
będzie on efektywnie pracował. I tego
procesu nie można odwlekać ani przekładać na inny czas. Motywacja pierwszego dnia trwa tylko jeden dzień
i rządzi się tym samym mechanizmem,
co mechanizm utraconego klienta.
Trzeba będzie włożyć dwa razy tyle
wysiłku i dwa razy tyle czasu, aby
z powrotem uzyskać ten poziom zaangażowania, a i tak nie mamy pewności,
czy to nam się uda. 
DOROTA
KRAKOWIAK
jest managerem
i trenerem
z wieloletnim
doświadczeniem
w obszarze HR,
organizacji
i zarządzania.
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
Spełnione
marzenia
36 LIFESTYLE
Większość ludzi rozmarza się na samą myśl
o podróżowaniu po świecie. To skutecznie motywuje
do realizacji planów. A jeśli pracownikom takie
marzenia zrealizuje własna firma w ramach wyjazdu
incentive? Czy nie zwiążą się z nią „na dobre i na złe”?
O wyjazdach, roli emocji i wrażeń rozmawiamy
z RADOSŁAWEM KASPRZAKIEM, podróżnikiem,
organizatorem wyjazdów incentive.
ROZMAWIAŁ | Andrzej Strykowski
atrakcyjny dla nich, w następnych
latach zmotywuje ich do tego, aby
jeszcze bardziej walczyć o ten wyjazd
i jeszcze bardziej związać się z daną
firmą.
JAKIE BYŁY NAJCIEKAWSZE IMPREZY,
NAJLEPIEJ
WSPOMINANE
PRZEZ
WASZYCH KLIENTÓW?
Imprezy najlepiej wspominane to
takie, w których udało się nam wykrzesać z klientów coś więcej niż sam
udział, zmusić ich do pewnego wysiłku
związanego z poznaniem świata,
z przekroczeniem pewnych granic,
gdzie ci pracownicy czy klienci nie
byli do końca pewni, czy chcą w tym
uczestniczyć, lub zgodzić się na udział
a potem okazywało się, że oddaliby
wszystkie pieniądze, aby to powtórzyć.
JAKIŚ PRZYKŁAD?
W zasadzie organizujemy imprezy
we wszystkich zakątkach świata, co
daje nam nieograniczone możliwości, takie jak np. lot myśliwcem MIG,
skoki spadochronowe z instruktorem,
raftingi, katamarany, rajdy samochodowe. Z nami można zasiąść za kierownicą samochodu serii NASCAR
i gnać po torze z prędkością przekraczającą 300 km/h, czyli prawie tak
szybko jak Formuła 1 i to za kierownicą, a nie w formie pasażera. To klient
wyznacza nam granice, w których
musimy działać.
A DLACZEGO NIE „EGIPT”? CO TRZEBA
BY UWZGLĘDNIĆ W PLANIE WYJAZDU,
ABY I TEN MASOWY KIERUNEK BYŁ
ATRAKCYJNY?
Z czym Panu kojarzy się Egipt? Co
można według Pana robić w Egipcie?
C
ZYM TAK NAPRAWDĘ JEST INCENTIVE?
Incentive to tak naprawdę nic innego jak
motywacja. Mówimy tutaj o motywacji pracownika bądź też partnera biznesowego do
wzmożonej pracy, do wzmożonej współpracy
z daną firmą. Organizowanie wszelkiego rodzaju aktywności, wyjazdów, przede wszystkim zagranicznych, mających na celu zmotywowanie pracownika do cięższej pracy,
do większego wysiłku, do zdobywania tej nagrody, którą
jest właśnie wyjazd zagraniczny. Mówimy tutaj głównie
o pracownikach, ale dotyczy to również partnerów biznesowych, zdobywania ich, przede wszystkim, lojalności,
zdobywania nowych płaszczyzn, aby ci klienci nie szukali nowych partnerów. Wyjazdy incentive motywują do
zwiększenia wysiłku i przekładają się na wzrost wyników
nawet o 30%. Najbardziej zbliżają ludzi wspólne przeżycia, im bardziej ekstremalne, niezwykłe, tym silniejsza
powstanie więź i tematy do wielu rozmów, już nie tylko w
oficjalnych relacjach.
CZYM TAKIE WYJAZDY RÓŻNIĄ SIĘ OD NORMALNEJ
OFERTY TURYSTYCZNEJ?
Nie można ich mylić z typowymi wczasami, incentive
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
są wyjazdami szytymi na miarę pod
danego klienta: czyli wysoce wyspecjalizowane wyjazdy o dokładnie określonych celach. Kierunek wyjazdu,
atrakcje – wszystko zależy od firmy,
dla której się to robi.
CZYLI RÓWNIEŻ NIE MOŻNA ICH
POMYLIĆ Z TYPOWĄ IMPREZĄ INTEGRACYJNĄ?
W wyjeździe typu incentive najważniejsze sa emocje i przeżycia uczestnika. Impreza integracyjna nie niesie
ze sobą takiego ładunku emocji.
Wyjazdy incentive są też bardzo
często wyróżnieniem dla najlepszych,
nie jadą na nie wszyscy pracownicy
czy partnerzy biznesowi. To jest cel
roczny czy półroczny, nagroda, do
której się dąży. Musi być bardzo atrakcyjna, żeby komuś się chciało do niej
aspirować. Nie może to być przysłowiowy „Egipt”. Jeżeli ten wyjazd jest
ZWIEDZANIE
PIRAMID,
DOLINY
KRÓLÓW CZY REJS NILEM…
A my w rozmowie z klientem przedstawiliśmy ofertę rajdu jeepami po
czarnej i białej pustyni, noclegi w nielicznych oazach. To jest zupełnie inny
Egipt, o którym większość ludzi nie
słyszała. I nam właśnie o to chodzi,
Aby w danych państwach znaleźć te
miejsca, o których mało kto wiedział.
Mówiąc wprost – miejsca, które są
swoistymi brylantami na tle tych najbardziej popularnych miejsc w danym
kraju. W Polsce takich „brylantów”
również nie brakuje.
GDZIE W POLSCE SĄ MIEJSCA JESZCZE
NIEODKRYTE?
Staramy się robić dużo wyjazdów
właśnie do wschodniej części kraju,
dlatego że pięknie można łączyć na
przykład Bieszczady, z Ukrainą, gdzie
na Ukrainie mamy chociażby Czarnobyl, który również proponujemy do
zwiedzania. Można również zorganizować manewry wojskowe, pod-
LIFESTYLE 37
czas których można zasiąść za sterami
czołgu czy postrzelać z broni maszynowej, następnie się powspinać.
ZAPEWNE TERAZ KAŻDY, KTO
CZYTA NASZĄ ROZMOWĘ, MYŚLI, ŻE
CHCIAŁBY, ABY JEGO FIRMA RÓWNIEŻ
COŚ TAKIEGO ZORGANIZOWAŁA. ALE
JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ?
Lepiej organizację takiego wyjazdu
zlecić ludziom, którzy mają w tym
doświadczenie, zaproponują spraw-
dzone rozwiązania w pewnych miejscach. Po podpisaniu umowy zabieramy przedstawiciela firmy na objazd
zaproponowanych miejsc, przechodzimy wszystkie etapy wycieczki
razem, korygując plan na bieżąco.
Musimy także pamiętać że za incentive płacimy z góry, żadna firma zagraniczna, tym bardziej w krajach bardzo
odległych, nie zgodzi się na płatność
po wydarzeniu. Dlatego też mamy
system ubezpieczeń takich imprez na
reklama
wypadek nieprzewidzianych zdarzeń.
Na początku współpracy sporządzamy brief, w którym klient opisuje najważniejsze informacje – na ile
osób ma być przygotowany wyjazd,
jaki przewiduje budżet (oczywiście
budżet możemy doradzić w zależności od rodzaju imprezy) oraz informacje odnośnie wieku, płci uczestników,
w jakich krajach wcześniej uczestnicy
byli, ponieważ istotne jest, aby nie
dublować takich wyjazdów. Następnie jest spotkanie, krótki wywiad,
parę pytań z naszej strony i przystępujemy do tworzenia oferty. Najczęściej oferta składa się z dwóch,
trzech kierunków, zawierających
odpowiedni program dla uczestników. Standardowa oferta na incentive, przygotowywana jest przez
około dwa tygodnie. Należy pamiętać, że zawiera ona wiele kosztów,
które trzeba przeliczyć, skonfrontować wszystkie za i przeciw i rzetelnie zredagować taką ofertę, dlatego
też jeżeli ktoś życzy sobie otrzymać
ofertę w ciągu dwóch, trzech dni, nie
jest to możliwe.
A potem pozostaje… realizacja
wyjazdu i spełnianie marzeń uczestników. Czy może być coś bardziej motywującego niż spełnianie marzeń? 
RADOSŁAW
KASPRZAK
Podróżnik,
organizator
i doradca w
zakresie Incentive.
Specjalista
w zakresie
planowania
podróży oraz
wyjazdów
motywacyjnych.
38 LIFESTYLE
Duńczyk
dodaje skrzydeł
Zino Davidoff, założyciel marki, i jego partner, dr Ernst Schneider,
dzięki któremu marka „Davidoff” stała się światowa, byli dwoma
niezwykle kreatywnymi wizjonerami stojącymi na czele Oettinger
Davidoff Group. Po dr. Reto Cina, który jako CEO kierował przedsiębiorstwem od 1998 do początku 2011 roku, za sterem stanął
Hans-Kristian Hoejsgaard. Poszczególne stacje w dotychczasowej
karierze zawodowej 53-letniego Duńczyka to lista międzynarodowo
uznanych marek. Dla takich firm, jak Timex, Georg Jensen, Lancaster,
Guerlain i Seagram, Hoejsgaard pracował w Europie, USA i Azji.
SMOKERS CLUB spotkał się w Szwajcarii z nowym szefem przedsiębiorstwa odnoszącego sukcesy na międzynarodowych rynkach.
TEKST | Alfred Damberger, Frank Hidien
Przedruk z magazynu „Smokers Club”
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
LIFESTYLE 39
SPOSÓB, W JAKI PREZENTOWANA JEST MARKA, MUSI TRAFIAĆ NIE
TYLKO DO ELITARNEJ
GRUPY KONESERÓW,
LECZ ODZWIERCIEDLAĆ
STYL ŻYCIA, JAK STAŁO
SIĘ TO W PRZYPADKU
SZAMPANA.
ston Churchill” i „Camacho”. Są one bardzo samodzielne; „Winston Churchill” to wspaniała nazwa marki, a sam produkt cechuje
się oczywiście wysoką jakością, natomiast marka „Camacho” odniosła już ogromny sukces na amerykańskim rynku. Kolejnym obszarem stanie się sprzedaż w strefie bezcłowej. Ludzie coraz więcej podróżują, a w tym obszarze restrykcje polityczne nie stanowią takiego problemu jak na wielu rynkach.
JAKĄ POZYCJĘ ZAJMUJE MARKA „DAVIDOFF” NA ŚWIECIE?
C
ZY PALIŁ PAN CYGARA PRZED
PRZEJŚCIEM DO DAVIDOFFA?
HANS-KRISTIAN HOEJSGAARD:
Pewnie Pan wie, że moja rodzina posiadała przedsiębiorstwo
tytoniowe, tak więc od samego początku
związany byłem z tą branżą. Moim pierwszym cygarem było „Caminante”. Obecnie
palę oczywiście cygara „Davidoff” i jestem
pod ogromnym wrażeniem limitowanych
cygar jubileuszowych z niepowtarzalną mieszanką tytoniową. Są one jednak niestety limitowane, dlatego z reguły, w zależności od
tego, jaki mam nastrój, palę „Davidoff Millenium Blend Robusto”, „Davidoff Puro d'Oro
Magnificos” lub „Camacho Diploma”.
DOBYŁ PAN SZEROKIE, MIĘDZYNARODOWE DOŚWIADCZENIE ZAWODOWE
W ZAKRESIE PRODUKTÓW MARKOWYCH. KTÓRE Z DOTYCHCZASOWYCH
DOŚWIADCZEŃ MOŻE PAN WYKORZYSTAĆ W PRACY DLA MARKI DAVIDOFF?
Stabilność marki luksusowej oraz przekonujące pozycjonowanie jej na międzynarodowych rynkach, w odniesieniu do jakości
i image'u, to mój najwyższy priorytet. Przy
tym stawiam na autentyczność marki, kontynuując tradycję jej założyciela, Zino Davidoffa. Sposób, w jaki prezentowana jest
marka, musi nie tylko trafiać do elitarnej
grupy koneserów, lecz odzwierciedlać styl
życia, jak stało się to w przypadku szampana. Tak jak szampan jest nieodzowny przy
świętowaniu szczególnych okazji, chcielibyśmy, by w takich sytuacjach nieodzowne stały się produkty marki „Davidoff”.
W szczególności moje doświadczenia zebrane w Azji pokazały mi, jak ogromny wpływ
mogą wywierać marki na światowe rynki.
CZUJE SIĘ PAN OGRANICZONY PRZEZ
NIETYPOWE DLA PANA POLITYCZNE
RESTRYKCJE CZY TEŻ JEST TO WYZWANIE, KTÓRE STANOWI POLE DO POPISU
DLA KREATYWNOŚCI?
Dla mnie szklanka jest zawsze w połowie
pełna, a nie w połowie pusta. Dla przykładu, Stany Zjednoczone to ogromny rynek
z 46 milionami palaczy cygar, mimo politycznych i społecznych ograniczeń. Podczas gdy palacze papierosów są, nawet bardziej niż w Europie, spychani na margines,
palenie cygar jest zwyczajem całkowicie akceptowanym lub wręcz wysoko ocenianym
przez amerykańskie społeczeństwo. Koneserów nigdy nie brakowało, a liczba tych,
którzy chcą sobie czasami na coś pozwolić,
stale rośnie. W ostatnim czasie powstała
nowa grupa konsumentów między 25. a 38.
rokiem życia, którzy nigdy jeszcze nie palili,
ale są otwarci na produkty luksusowe. Obok
marki „Davidoff” duży, międzynarodowy
potencjał dostrzegamy w markach „Win-
W zakresie cygar premium marka „Davidoff” znajduje się wśród
pięciu najczęściej sprzedawanych na świecie. Gdyby skoncentrować się tylko na segmencie wysokich cen, rywalizujemy z kubańskimi cygarami o pierwsze miejsce.
W segmencie premium obok „Davidoff” istnieją inne bardzo dobre marki. Mają one jednak znaczenie rynkowe tylko w określonych regionach świata. Jedyna globalna marka cygar premium to
„Davidoff”. Obok niej w światowej sprzedaży znajduje się tylko
Havanna. Prawidłowość tę można doskonale stwierdzić na podstawie asortymentu sklepów bezcłowych. Tu, na regałach, po
jednej stronie znajdują się kubańskie marki „Cohiba”, „Montecristo”, „Partagas” itd., a po drugiej stronie „Davidoff”. Habanos to
poza tym nie marka, ale rodzaj cygar z całą paletą produktów. W
tym miejscu chciałbym wspomnieć, że USA to nasz największy
rynek, na którym Kuba z powodu nałożonego embargo, nie ma
racji bytu. Przypuszczam jednak, że embargo może zostać zniesione dużo wcześniej, niż wszyscy przewidują. Na to musimy być
przygotowani.
CZY DAVIDOFF CHCIAŁBY WRÓCIĆ NA KUBĘ?
Oczywiście „Davidoff” wróciłby na Kubę, gdyby sytuacja w tym
kraju się polepszyła. Nasza produkcja na Dominikanie będzie na
pewno kontynuowana. Ale również cygara „Camacho”, które produkowane są także w Hondurasie, stanowią w naszym programie
markę o odmiennym smaku i sposobie prezentacji.
1 SIERPNIA 2009 R. OETTINGER DAVIDOFF GROUP ROZPOCZĘŁA SPRZEDAŻ FABRYCZNIE PRODUKOWANYCH CYGAR
MARKI „DAVIDOFF” NA CAŁYM RYNKU W NIEMCZECH. CZY
PRZEZ TO ZNACZĄCO ZWIĘKSZYŁ SIĘ POPYT NA MARKĘ
„DAVIDOFF”?
Była to ze wszech miar dobra decyzja. Ogromny sukces potwierdził nasze przewidywania. Od sierpnia 2009 r., dzięki rozpoczęciu sprzedaży fabrycznie produkowanych cygar, podwoiliśmy nasze obroty.
Ponadto, co w efekcie jest tak samo ważne, decyzja ta bardzo pomogła całej marce „Davidoff”, ponieważ dzięki temu jeszcze dobitniej wdarła się w świadomość konsumentów. Poprzez cygaretki Davidoff Cigarillos i cygara z krótką wkładką Davidoff Short
Filler coraz więcej koneserów cygar wkracza do świata miłośników marki „Davidoff”. Wielu z nich rozpoczyna przygodę z cygarami od cigarillos i cygar z krótką wkładką, by odkryć wreszcie te
z długą wkładką – ręcznie produkowane Davidoff Long Filler. 
Cygara i cygaretki Davidoff są obecne na rynku polskim od 2006 roku. Więcej na temat cygar na www.ttipoland.pl
Nr 5 2011 GŁOS BIZNESU
40 LEKTURA DLA BIZNESMENA
WINNY ETATYZM
ODWAŻNE WYBORY
FIRMA W PIGUŁCE
John B. Taylor
„Zrozumieć kryzys finansowy.
Przyczyny, skutki, interpretacje”
Luda Kopeikina
„Same słuszne decyzje”
Nic Peeling
„Negocjacje. Co dobry negocjator
wie, robi i mówi”
I DO
KSIĄŻK
NIA!
A
WYGR
Jeśli chcą Państwo
otrzymać od „Głosu Biznesu” jedną z prezentowanych tutaj książek,
proszę wysłać maila
na adres
[email protected],
w nagłówku maila
wpisując „KSIĄŻKA”.
Nagrody wyślemy
dziesięciu pierwszym osobom, które
prześlą zgłoszenia.
Co spowodowało kryzys finansowy? Co go przedłużyło? Co spowodowało jego dramatyczne pogorszenie się ponad rok po załamaniu rynku?
John B. Taylor, jeden z najwybitniejszych współczesnych makroekonomistów, udowadnia na podstawie wyników dwuletnich badań, że najważniejsza odpowiedź na te trzy pytania
brzmi: działania i interwencje państwa.
„Spowodowały go poprzez odejście
od historycznych precedensów i zasad
ustalania stóp procentowych, które
sprawdziły się przez ostatnie 20 lat.
Przedłużyły go przez mylną diagnozę
problemów na rynkach kredytów bankowych i w ten sposób niewłaściwie
przeciwdziałając poprzez koncentrację na płynności, a nie ryzyku. Pogorszyły go poprzez wspieranie niektórych instytucji finansowych i ich wierzycieli, a innych nie, na zasadach zaimprowizowanych ad hoc, bez jasnych
i zrozumiałych reguł” – tłumaczy autor.
Jest on wyjątkowo kompetentną osobą
do omawiania kwestii kryzysu finansowego. Ma wieloletnią praktykę w dziedzinie prowadzenia polityki pieniężnej
i w doradzaniu bankom centralnym.
Jest twórcą powszechnie stosowanej
reguły Taylora i innych zasad prowadzenia polityki pieniężnej.
We wstępie do polskiego wydania
prof. Leszek Balcerowicz zauważa, że
nawet w przypadku kryzysu nie we
wszystkich krajach wprowadzane są
konieczne a niepopularne reformy.
Książka Johna B. Taylora, adresowana
dla wyższej i średniej kadry menedżerskiej, inwestorów, analityków i doradców, jest więc ważna również w kontekście przewidywanej kolejnej fali
kryzysu.
Wydawnictwo Naukowe PWN,
Warszawa 2010
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
„Nie masz celu, zejdź z boiska” – tak
zatytułowała jeden z rozdziałów autorka.
Wybór właściwej drogi w zarządzaniu
firmą jest kluczowy dla podejmowanych
potem cząstkowych decyzji. A droga
warunkowana jest celem. Zaczynamy
więc od niego, potem budujemy drogę
z setek codziennych decyzji. Co pomoże
nam dokonywać właściwych wyborów?
Odpowiedzi na często pojawiające się
wątpliwości warto poszukać w książce
„Same słuszne decyzje” Ludy Kopeikiny.
Książka pozwala m. in.: nabrać wprawy
w wybieraniu właściwej opcji, łatwo
określić odpowiedni kontekst dla decyzji,
upraszczać i zawężać zakres możliwości
poprzez dokładną analizę priorytetów.
Autorka napisała książkę dzięki ścisłej
współpracy z Jackiem Welchem, Larrym
Bossidym i innymi legendami świata biznesu, a także dzięki wynikom przełomowych badań nad procesem podejmowania decyzji przez wyższe kadry kierownicze. Na ich podstawie stworzyła zestaw
praktycznych i sprawdzonych metod
dokonywania wyborów. Jest to więc „lektura obowiązkowa” każdego menedżera
i przedsiębiorcy. „Członkom wyższej
kadry kierowniczej płaci się za podejmowanie decyzji, które są czasami przykre i budzą sprzeciw. Gdyby było inaczej,
zostałyby podjęte od razu. Dokonanie
słusznego wyboru wymaga odwagi, by
zająć stanowisko, przed którym inni się
wzbraniają” – aby obronić swoją decyzję
potrzebujemy sami uwierzyć w jej słuszność, tłumaczy Luda Kopeinina, wykładowca MIT, dyrektor generalny Noventra
Corporation.
Dom Wydawniczy Rebis,
Poznań 2011
„Kiepscy
negocjatorzy
płacą
ogromną cenę. Gdy w grę wchodzą
zakupy, powyższe stwierdzenie należy
traktować jak najbardziej dosłownie.
Wiele spośród sytuacji decydujących
o twoim losie opiera się na uzgadnianiu z innymi ludźmi warunków
pewnej wymiany. (…) Urodzeni negocjatorzy należą do rzadkości. Niewielu
jest szczęśliwców, którzy nie boją się
negocjacji i cieszą się z każdej możliwości zawarcia kolejnej korzystnej
umowy” – pisze we wstępie autor
książki. „Negocjacje” to jak instrukcja do gry, bo jak twierdzi Nic Peeling,
„negocjacje najlepiej traktować jako
swego rodzaju grę. Jeśli przystępujesz
do rozgrywki, nie znając jej zasad, rzeczywiście masz się czego bać”. Znając
reguły gry, wystarczy dopasować je
do swojej obecnej sytuacji. Jeśli ktoś
nie potrafi się targować, to dzięki tej
książce może się nauczyć, jak: dobierać oraz stosować najważniejsze strategie i taktyki negocjacyjne, opanować
stres i nie okazywać emocji, unikać najczęściej popełnianych błędów, ustanowić relacje z drugą stroną, osiągnąć
porozumienie i zakończyć negocjacje.
Książka jest przeznaczona dla tych
wszystkich, którzy mogą się znaleźć w sytuacji wymagającej negocjacji, czy to z partnerami biznesowymi,
czy z rodziną, znajomymi, sąsiadami.
Po gruntownym zapoznaniu się z jej
treścią wystarczy tylko dopracować
poszczególne elementy w praktyce.
Nic Peeling pracował przez wiele lat
jako menedżer operacyjny w jednej
z największych na świecie firm branży
obronności i bezpieczeństwa, za
swoje osiągnięcia otrzymał nagrodę
brytyjskiej królowej.
Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne
Warszawa 2010
Czy wiesz, że
sklep z kursami on-line
Edustacja.pl to:
największy sklep internetowy z kursami on-line w Polsce?
wybór 1000 szkoleń on-line w języku polskim, angielskim,
niemieckim, hiszpańskim i francuskim?
26 tematycznych kategorii szkoleń?
największa oferta dostawców szkoleń on-line z kraju i z zagranicy?
kursy opracowane przez światowej sławy specjalistów?
Wejdź na www.sklep.edustacja.pl i znajdź coś dla siebie!
30% rabatu
na szkolenie on-line z Google Adwords.
Wyślij maila na adres [email protected] w treści wpisując GB 30% rabat.
Cena szkolenia po rabacie to 206,64 zł brutto.
Więcej informacji o szkoleniu www.adwords.edustacja.pl
Koncert
42 WYDARZENIE
W przeddzień Mikołajek,
5 grudnia br. odbędzie się
w Poznaniu kolejny już,
IV charytatywny koncert
„Wielkopolska Wrażliwa”.
Dzięki wsparciu organizacji
biznesowych oraz wielkopolskich przedsiębiorców, o godz.
19.00 w Auli UAM w darze
dla Fundacji PATRIA, zajmującej się rehabilitacją chorych
dzieci, wystąpią znani soliści
z towarzyszeniem orkiestry
Akademii Muzycznej
w Poznaniu.
K
ontynuując tradycję grudniowych spotkań
muzycznych, jak co roku Fundacja organizuje
świąteczno-mikołajowy koncert, z którego
dochód zostanie przeznaczony na pomoc
dzieciom niepełnosprawnym, a przede
wszystkim dzieciom z porażeniami mózgowymi i innymi
trwałymi uszkodzeniami centralnego układu nerwowego, niechcianym i odrzuconym. Dzięki wielkoduszności poznaniaków oraz wielkopolskich przedsiębiorców,
którzy przyczynili się do sukcesu ubiegłorocznego koncertu, Fundacja PATRIA została wsparta kwotą niemal
80.000 zł oraz rozpoczęła budowę pierwszego domku
dla kuracjuszy. Dzięki temu mogła zacząć prace na Republiką Uśmiechu – akcją wakacyjną dla dzieci niepełnosprawnych z domów dziecka, które od początku lata bieżącego roku uczestniczyły w Imiołkach w turnusach integracyjnych.
Również w tym roku, wielkopolskie środowiska biznesowe nie zapominają o podopiecznych Fundacji
i włączają się w pomoc przy organizacji Koncertu. W
jego organizację włączyli się bezinteresownie przedstawiciele Loży Wielkopolskiej BCC. Dzięki ich działa-
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
niom patronat honorowy nad koncertem objęli: Wojewoda Wielkopolski
Piotr Florek, Marszałek Województwa Wielkopolskiego Marek Woźniak
oraz Rektor UAM prof. Bronisław Marciniak.
Grudniowy koncert „Wielkopolska
Wrażliwa” poprowadzą tradycyjnie
Ewa Siwicka oraz Tadeusz Zwiefka.
W tym roku w Auli zabrzmi muzyka
poważna. Wystąpi orkiestra Akademii
Muzycznej w Poznaniu pod dyrekcją
Marcina Sompolińskiego oraz soliści
: Katarzyna Hołysz – sopran, Mousa
Duke N’Kuna – tenor oraz Marek M.
Gasztecki – bas. Całkowity dochód
uzyskany ze sprzedaży biletów przekazany zostanie Fundacji PATRIA,
która w miejscowości Imiołki nad
jeziorem Lednica buduje dla swoich
podopiecznych całoroczne centrum
rehabilitacyjne. Michał Wojtczak,
prezes Fundacji PATRIA podkreśla,
że organizacja takiego przedsięwzięcia nie byłaby możliwa bez ogromnej
życzliwości i pomocy ze strony wielu
osób, instytucji i firm z Poznania oraz
całej Wielkopolski.
Z limitowanej puli 850 biletów
przygotowanych przez organizatorów
ponad połowa zostanie przeznaczona
do zakupu przez firmy zrzeszone w
wielkopolskich organizacjach biznesowych, m.in. w Loży Wielkopolskiej
BCC, Lions Club Patria Poznań, Wielkopolskiej Izbie Budownictwa oraz
Wielkopolskim Związku Pracodawców. Ich wsparcie oznacza dla Fundacji pomoc finansową w wysokości ponad 60.000 zł. Pozostałe bilety
przekazane zostaną do publicznej
sprzedaży i można je będzie nabyć w
kasach poznańskiego CIM. 
DZIĘKI SUKCESOWI UBIEGŁOROCZNEGO KONCERTU
FUNDACJA PATRIA UZYSKAŁA
WSPARCIE NIEMAL 80.000 ZŁ.
Serdecznie zapraszamy do udziału w koncercie i wsparcia szczytnej idei pomocy
dzieciom. W sprawie biletów prosimy o kontakt z Anną Lisewską, Dyrektor Loży
Wlkp BCC, tel 512 362 670. „Głos Biznesu” jest patronem medialnym koncertu.
Asysta z Wielkopolskiego Instytutu Jakości
Kompleksowo doradzamy:
• jak przygotowywać dokumenty lub umowy w ramach prowadzenia działalności gospodarczej?
• jak opracowywać plany marketingowe oraz kształtować wizerunek i markę firmy?
• jak usprawniać zarządzanie organizacją?
• jak wybierać najkorzystniejsze źródła finansowania oraz jak wypełniać dokumenty dla instytucji finansujących w ramach kredytów, pożyczek, itp.?
usługa odpłatna jest tylko w 5%
pozostałe 95% kosztów stanowi pomoc de minimis.
Maksymalny koszt dla przedsiębiorcy to 120zł
za
24 godziny doradztwa i konsultacji.
Nasi wykwalifikowani Konsultanci
w ramach pilotażowego projektu PARP
„Asysty-doradztwa w prowadzeniu działalności gospodarczej”
mają możliwość wsparcia przedsiębiorców.
Zapraszamy
Wielkopolski Instytut Jakości Sp. z o.o.
ul. Szelągowska 49, 61-626 Poznań
tel. (061) 852 23 78, (061) 855 39 90
fax (061) 855 39 92
www.wnj.pl
Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
44
KRONIKA
Spotkanie z wielkopolskimi kandydatami do parlamentu
Tuż przed wyborami parlamentarnymi Loża Wielkopolska
wspólnie z Wielkopolskim Klubem Kapitału na spotkanie
z wielkopolskimi przedsiębiorcami zaprosiła kandydatów
do parlamentu w nadchodzącej kadencji z wiodących partii
politycznych. Spotkanie było doskonałą okazją do osobistego
poznania kandydatów oraz dyskusji na tematy ważne dla
przedsiębiorców.
Spotkanie wspólnie prowadzili
Marian Nickel – Kanclerz Loży Wielkopolskiej – oraz Andrzej Głowacki – Prezes Zarządu DGA S.A., którzy na wstępnie powitali przybyłych na spotkanie
kandydatów do parlamentu. Z ramienia Platformy Obywatelskiej w spotka-
niu uczestniczyli: wicemarszałek senatu, senator, prof. dr hab. Marek Ziółkowski, poseł Rafał Grupiński, posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz oraz
poseł Michał Stuligrosz. Sojusz Lewicy Demokratycznej reprezentowała posłanka Krystyna Łybacka oraz Paweł
Szczepaniak, a Polskie Stronnictwo Ludowe – Wicemarszałek Województwa
Wielkopolskiego – Wojciech Jankowiak.
Do uczestnictwa w debacie zaproszeni
zostali również przedstawiciele Prawa
i Sprawiedliwości, jednak nie odpowiedzieli na zaproszenie.
Doskonałym wstępem do dyskusji była
prezentacja Andrzeja Głowackiego – Prezesa Zarządu DGA S.A., Członka Loży,
który zwięźle zaprezentował aktualne problemy, z jakimi borykają się polscy
przedsiębiorcy. Mówiono o pakiecie Przyjazne Państwo, oczekiwaniach przedsiębiorców – dalszego wsparcia w tworzeniu
pozytywnego wizerunku przedsiębiorcy
oraz zwiększenia ilości edukacyjnych programów biznesowych w mediach publicznych. Wspomniano o problemie sukcesji
w firmach oraz innowacyjności, o współpracy trzech światów – biznesu, nauki
i samorządów, które działają całkiem odrębnie i brakuje moderatora zmian, który by je zbliżył i nauczył współpracy. Jak
podkreślano, to właśnie innowacyjność
będzie w przyszłości największą przewagą konkurencyjną polskich firm, a czasy,
w których konkurowano tanią siłą roboczą, definitywnie się już zakończyły.
Ciekawych wątków było bardzo dużo,
dlatego po oficjalnej części spotkania
przedsiębiorcy kontynuowali dyskusję
z kandydatami do parlamentu przy poczęstunku w kuluarach. 
Wągrowiec otwarty dla inwestorów
Na ostatniej w tym roku DWK – tour późne lato dało się poznać
od najlepszej strony: w promieniach słonecznych wystartowali
członkowie Polsko-Niemieckiego Koła Gospodarczego w
Poznaniu, 13 września, na przejażdżkę do gminy Wągrowiec.
Burmistrz miasta Stanisław Wilczyński osobiście przywitał grupę w budynku Urzędu Miejskiego. Tam przedsiębiorcy mogli przekonać się o przyjaznym nastawieniu gminy do inwestorów, która jednocześnie oferuje liczne atrakcyjne możliwości spędzania
wolnego czasu. Ograniczony czas nie
był jednak na tyle wystarczający, ażeby przedstawić potencjał atrakcyjnych
powierzchni na osiedlenie się i inwestycje. Projekty komunalne, między innymi
w zakresie środowiska i energii dopełniły obraz wszechstronnie nastawionej
gminy.
Już ponad 15 lat temu usytuowano na
terenie gminy Wągrowiec przedsiębior-
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
stwo będące członkiem DWK, a w nim
180 wysoko wykwalifikowanych pracowników w zakładzie w Wągrowcu,
w tym wielu doświadczonych i kreatywnych inżynierów z dziedzin recyklingu,
maszyn transportu bliskiego i budowy
konstrukcji stalowych, z powierzchnią
56.000 m2 gruntów i hal firma Horstmann Budowa Urządzeń i Technika Ekologiczna Sp. z o.o. jest jednym z największych pracodawców w regionie.
Jako dostawca maszyn transportu bliskiego i urządzeń techniki ekologicznej grupa Horstmann zajęła miejsce na
rynku europejskim jako partner znaczących przedsiębiorstw budujących instalacje przemysłowe. Spektrum usług
w zakresie serwisu, części zamiennych
i techniki sterowania jest szeroko dostępne i przygotowane na rozwój innowacyjnych i kompleksowych rozwiązań
indywidualnych.
13 września Horstmann był przede
wszystkim gospodarzem informacyjnego wieczoru regionalnego, na który byli
również zaproszeni członkowie nieformalnego polsko-niemieckiego zespołu gospodarczego w Bydgoszczy pod
przewodnictwem Konsula Generalnego
Republiki Federalnej Niemiec w Bydgoszczy Pana dr. Jarosława Kuropatwińskiego. Obie grupy przedsiębiorstw
korzystają z możliwości wzajemnego
poznania. 
KALENDARIUM
Europejskie Forum
Nowych Idei
Przedstawiciele Zarządu i firm członkowskich Wielkopolskiego
Związku Pracodawców wzięli udział w inauguracji Europejskiego
Forum Nowych Idei (EFNI), zorganizowanego przez Polską
Konfederację Pracodawców Prywatnych w dniach
28-30 września br. w Sopocie.
CO, GDZIE I KIEDY?
listopad
3.11
Warsztaty „Polskie Flexicurity — czas na efektywny
rynek pracy w ramach projektu PKPP Lewiatan
„Modelowe rozwiązania Flexicurity”.
Miejsce: Wojewódzki Urząd Pracy w Poznaniu,
ul. Kościelna 37.
11.11
Współorganizatorami Forum byli
BUSINESSEUROPE i Miasto Sopot,
a partnerami — wiodące polskie i międzynarodowe firmy, organizacje i instytucje.
Spotkania w ramach forum miały charakter międzynarodowej platformy dyskusyjnej środowisk biznesowych na temat roli i przyszłości Europy oraz gospodarki europejskiej i światowej. Poruszane były najważniejsze gospodarcze i społeczne kwestie, wśród nich: czy wspólna
Europa ma przyszłość? co czeka europejską gospodarkę? czy świat jest skazany
na wzrost? czy kapitalizm niszczy demokrację? kto powinien objąć przywództwo
w nowej globalnej rzeczywistości?
W przyjętej na zakończenie Deklaracji Sopockiej przedstawiono oczekiwania biznesu wobec polityków w zakresie budowania wspólnej Europy, m.in.:
Przyspieszenie integracji politycznej,
rozszerzenie unii walutowej, wdrożenie efektywnego systemu decyzyjnego, wzmocnienie unijnych instytucji i ich
Wielkopolski Związek Pracodawców współorganizuje VIII Bal Niepodległościowy. Honorowym Patronem
Balu jest, tradycyjnie już, Grzegorz Ganowicz,
Przewodniczący Rady Miasta Poznania.
Miejsce: sala balowa Domu Żołnierza w Poznaniu,
ul. Niezłomnych 1A.
17.11
znaczenia, szybkie dokończenie budowy
jednolitego rynku, spójnego i silnego zarządzania gospodarczego oraz orientacji
wszystkich polityk i instytucji unijnych
na wzrost, zatrudnienie i konkurencyjność przedsiębiorstw.
Przedsiębiorcy domagają się stworzenia
efektywnego środowiska biznesowego promującego innowacyjność, spójnej
strategii ludnościowej, w tym imigracyjnej, w odpowiedzi na wyzwania demograficzne oraz lepszego wykorzystania
potencjału kobiet. 
Seminarium Wielkopolskiego Związku Pracodawców
„Lepsze zarządzanie firmą (nie tylko w kryzysie)”, kierowane do prezesów i właścicieli firm z Wielkopolski.
Miejsce: Ośrodek Szkoleniowy Stowarzyszenia Księgowych w Polsce, ul. Ziębicka 18.
18.11
Warsztaty konsultacyjne z CSR, prowadzone przez
ekspertów międzynarodowej firmy doradczej Deloitte
w ramach projektu PKPP Lewiatan.
22.11
Spotkanie Członków Wielkopolskiego Klubu
Kapitału oraz Wielkopolskiej Loży BCC na zaproszenie Wojciecha Sztuby — Partnera Zarządzającego TPA
HORWATH SZTUBA KACZMAREK Sp. z o.o.,
godz. 17.00.
24.11
Wspólny front
dla rozwoju innowacji
W trosce o rozwój innowacyjności wielkopolskich przedsiębiorstw
Polska Izba Gospodarcza Importerów, Eksporterów i Kooperacji
w dniach 6-7.10.2011 r. zorganizowała seminarium i spotkanie
brokerskie pt. „Biznes i nauka – wspólny front w rozwoju
Innowacji”.
Seminarium objęło prezentację
opracowanych przez wielkopolskie instytuty naukowe i uczelnie wyższe innowacyjnych rozwiązań technologicznych
i wynalazków pod kątem możliwości ich
wdrożenia w przedsiębiorstwach. Spotkanie brokerskie z przedstawicielami
nauki miało natomiast na celu uzgodnienie warunków wdrożenia technologii lub
zlecenia indywidualnych prac badawczorozwojowych. W dniach 10-11.10.11 r. odbył
się warsztat pt. „Transfer wiedzy w zakresie odnawialnych źródeł energii oraz
możliwości ich zastosowania w obiektach użyteczności publicznej i gospodarstwach domowych”. Podczas warsztatu
uczestnicy dowiedzieli się o różnych dostępnych odnawialnych źródłach energii oraz sposobach ich wykorzystania,
począwszy od gospodarstw domowych,
a skończywszy na budynkach użyteczności publicznej. 
Seminarium Wielkopolskiego Związku Pracodawców
z udziałem przedstawicieli Izby Skarbowej w Poznaniu.
Miejsce: Bank PKO BP, ul. Górna Wilda 109.
grudzień
1.12
Przedświąteczne spotkanie wielkopolskich przedsiębiorców zrzeszonych w Wielkopolskim Klubie Kapitału, Polskiej Izbie Gospodarczej Importerów, Eksporterów i Kooperacji oraz Wielkopolskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej.
Miejsce: Sala konferencyjna World Trade Center w Poznaniu, godz. 17.00.
2-3.12
Wizyta przedsiębiorców we Frankfurcie nad Odrą
i Poczdamie. Spotkanie z brandenburskimi klubami
biznesu oraz turystyczny program ramowy.
Zainteresowane przedsiębiorstwa z Wielkopolski
prosimy o kontakt z biurem DWK.
5.12
Spotkanie świąteczne Loży Wielkopolskiej BCC, Wielkopolskiego Związku Pracodawców oraz Wielkopolskiej Izby Budownictwa.
Miejsce: Mała Aula UAM, godz. 17.30.
IV świateczno- mikołajkowy koncert "Wielkopolska
Wrażliwa"
Miejsce: Aula UAM, godz. 19.00
46
business
is business
felieton
Andrzej Głowacki
Prezes Zarządu DGA S.A.
W poprzednim numerze „Głosu Biznesu” podjąłem temat sukcesji
– „Jak rozstać się z własną firmą?”. Temat wywołał ciekawą
dyskusję i wielu moich kolegów zaczęło się zastanawiać nad
tym problemem.
Zostawić w rodzinie
czy sprzedać?
O
dpowiedzi na to pytanie poszukajmy w statystykach. Firma Grant Thornton International przeprowadziła kompleksowe badania najbardziej popularnych na świecie sposobów zmiany własności firmy zarządzanej
przez właściciela. Wyniki ujęto w tabeli:
Trzeci wniosek z analizy wyników badań dotyczy przekazania lub
sprzedaży firmy rodzinie. W 2003
roku zaledwie co 6 firma na świecie pozostawała pod władztwem
rodziny.
Najbardziej popularne na świecie sposoby zmiany własności firmy zarządzanej przez właściciela
Rok badania
Przekazanie
lub sprzedaż rodzinie
Sprzedaż menedżerom lub pracownikom
Sprzedaż zewnętrznym inwestorom
2009
23%
20%
57%
2003
16%
14%
70%
Źródło: Grant Thornton International Business Report
Jakie wnioski nasuwają się po analizie wyników? Po
pierwsze, po kryzysie z 2008 r. nie jest łatwo sprzedać
firmę – spadek udziału z 70% do 57% potwierdza tę tezę.
Można się też spodziewać, że kryzys dotknął wiele firm,
stąd ich wyceny są niskie i właściciele nie są skłonni do
ich sprzedaży. Druga refleksja dotyczy wysokiego wskaźnika sprzedaży firm menedżerom i/lub pracownikom. To
rozwiązanie w Polsce jest rzadkością. Warto podkreślić,
że kolebką wykupów menedżerskich są Stany Zjednoczone. W drugiej połowie lat 70. fundusze inwestycyjne
zapoczątkowały przejmowanie niewielkich firm rodzinnych borykających się z sukcesją zarządzania. W Polsce
wykupów menedżerskich nie jest wiele. Szacunki mówią
o 50-100 przykładach rocznie. Wykup menedżerski (MBO)
jest transakcją, w której grupa menedżerów przejmuje
kontrolę nad przedsiębiorstwem, a ich udział kapitałowy
wynosi 10-15%. Pozostałe środki dostarczają banki i fundusze inwestycyjne, a w Polsce tych ostatnich jest jak na
lekarstwo. Biorąc pod uwagę nadchodzący okres zmian w
strukturach własności i zarządzania w firmach podlegających sukcesji, warto poświęcić tej kwestii więcej czasu
– co nastąpi w kolejnych artykułach.
GŁOS BIZNESU Nr 5 2011
Analizowane dane warto zderzyć z badaniami przeprowadzonymi
w 2010 r. w Polsce. „Puls Biznesu”
spytał 95 przedsiębiorców, którzy
ze względu na wiek powinni rozważyć zmiany w firmie. Struktura odpowiedzi znacząco odbiega od światowych trendów. W Polsce ponad
65% przedsiębiorców zamierza przekazać firmę rodzinie, prawie 25% wierzy,
że sprzeda ją z sukcesem. Bardzo niski
jest wskaźnik wykupów menedżerskich, który kształtuje się na poziomie
7%. Można to wytłumaczyć brakiem
dostępnych środków, które mogłyby
wesprzeć menedżerów w nabywaniu firmy. W Stanach Zjednoczonych
takie finansowanie wynosiło nawet
90%. Obecnie kształtuje się na poziomie 40-70%
Odpowiedź na pytanie: „Zostawić rodzinie czy sprzedać?” – dzisiaj
jest jednoznaczna. 2/3 chce pozostawić firmę w rodzinnych rękach. Dlaczego? Odpowiedzi może być wiele:
wsparcie dla nowych zarządzających,
możliwość kontynuowania pracy jako
doradca czy brak możliwości sprzedaży firmy.
Jest prawdą, że w rzeczywistości
gospodarczej niewiele firm planuje
i wdraża program sukcesji. „Książkowym” przykładem jest Jacek Welch –
prezes General Electric, który przez
20 lat kierował wielkim koncernem. Przez 9 lat wybierał swojego
następcę.
Sukcesja w koncernach międzynarodowych, spółkach publicznych
czy też spółkach skarbu państwa
zasadniczo różni się od działań
w małej lub średniej firmie będącej spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której udziały są własnością jednej osoby. A takich przypadków w Polsce mamy najwięcej.
Cechuje je przede wszystkim brak
doświadczenia, struktur i wzorców w takich procesach. Stąd najłatwiejsze wydaje się przekazanie
firmy członkowi rodziny. Czy jest
to rozwiązanie optymalne? Myślę,
że przed taką decyzją ów właściciel spółki powinien spotkać się
z doradcą, aby przedyskutować
możliwe warianty i rzetelnie i obiektywnie je ocenić.
Światowe wskaźniki mówią, że
w zdecydowanej większości firmy
są sprzedawane inwestorom bądź
menedżerom. Z tego względu podjęcie procesu przygotowania własnego przedsiębiorstwa do sprzedaży
jest koniecznością, a to długi finisz
w karierze biznesowej. 
Przyjdź z tą reklamą, a przy zakupie auta otrzymasz pierwszy przegląd gratis!
Toyota Bońkowscy
Komorniki, ul.Platynowa 2
tel. 61 84 94 500
e-mail: [email protected]
www.toyota.bonkowscy.pl

Podobne dokumenty

Nr 12 - Głos Biznesu

Nr 12 - Głos Biznesu / AKTUALNOŚCI / GMINA / / SAMORZĄDY / / GOSPODARKA / / NOWOŚCI /

Bardziej szczegółowo