SKRZYDŁA BIZNESU z 16 października 14 (nr 201).

Komentarze

Transkrypt

SKRZYDŁA BIZNESU z 16 października 14 (nr 201).
E8
Dziennik Gazeta Prawna, 16 października 2014 nr 201 (3842)
gazetaprawna.pl
s k r z y dł a b i z n e s u
Przedsiębiorcy pytają o długi
i nową perspektywę unijną
W czasie wrocławskiego spotkania Skrzydeł Biznesu dyskusję z ekspertami zdominowały tematy skuteczności
ściągania długów i nowych zasad udzielania pomocy ze środków unijnych
Małgorzata Wołczek: Bardzo
chcielibyśmy dać państwu
narzędzie, dzięki któremu
pewność odzyskania pieniędzy byłaby stuprocentowa.
Czasami kontrahent nie płaci
nie dlatego, że chce nas oszukać, tylko sam również czeka na spłynięcie należności.
Dlatego samo sprawdzanie
kontrahentów w rejestrach
długów nie jest samo w sobie
sygnałem, że mu nie ufamy,
że poddajemy w wątpliwość
jego uczciwość. Możemy i powinniśmy się po prostu zabezpieczyć. Sytuacja jest dokładnie taka sama jak przy
podpisywaniu umów. Można powiedzieć: umowa jest
niepotrzebna, przecież sobie
ufamy. Jednak umowy chronią zawsze obie strony.
Są trzy rodzaje dłużników:
są typowi bankruci, którzy źle
opracowali strategię działania firmy, są tacy, którzy
mają pieniądze, ale uważają, że można przesunąć uregulowanie należności, a na
razie wydają środki inaczej,
są wreszcie oszuści, którzy
z pełną premedytacją zaciągają długi, których od początku nie mają zamiaru spłacać.
Czasami nawet wcześniej wyzbywają się majątku, przygotowując sobie grunt pod
oszustwo. W takich przypadkach możemy się posiłkować
właśnie wpisem do rejestru
długów, bo istnieje on przez
10 lat, sytuacja dłużnika
może się zmienić. Jeśli inne
podmioty gospodarcze będą
widziały, że ma on od dłuższego czasu kłopoty, to nie
będą chciały z nim współpracować albo będą podejmować
współpracę na o wiele gorszych warunkach. To może
ich skłonić do spłaty zadłużenia. Oczywiście nie polecamy wspólnych przedsięwzięć
z wpisanymi do Krajowego
Rejestru Długów, jeśli zaś są
już państwo do tego zmuszeni, to proszę postarać się
o dodatkowe zabezpieczenia,
np. gwarancje bankowe czy
weksle. Proszę pamiętać, że
jeśli mowa o typowych oszustach, to najczęściej mamy do
czynienia z osobami świetnie
do tego przygotowanymi.
Jeśli zaś mówimy o wpisanych do rejestru osobach
fizycznych, to mają one bardzo utrudniony dostęp do
pożyczek gotówkowych czy
zakupów ratalnych, zawarcia
umowy z operatorem komórkowym. Także osoby prawne posługują się numerem
PESEL. Jeśli więc współpracują Państwo z nimi, to proszę
zadbać o to, żeby go poznać.
Wpis z jego podaniem skutecznie utrudni wtedy takiemu dłużnikowi życie.
FOT. BaRTEK KUDOWICZ
Czym skutkuje wpis do
Krajowego Rejestru Długów?
Przedsiębiorcy mogą ich
dopisać do listy dłużników,
ale czy oni naprawdę mają
powody, by się tym przejmować?
Tomasz Ziółkowski – ekspert PolSEFF, Małgorzata Wołczek – pełnomocnik zarządu Krajowego Rejestru Długów, Tomasz
Dąbrowski – współpracownik Instytutu Allerhanda w zakresie pozyskiwania i wykorzystywania środków z UE
W przypadku osób prawnych działa też Krajowy Rejestr Sądowy. Koniecznie
trzeba sprawdzać wprowadzone w nim wpisy, choćby
po to, by mieć pewność, że
osoba, która podpisuje z nami
umowę, ma do tego prawo.
Niestety nie funkcjonuje
w pełni Rejestr Dłużników
Niewypłacalnych na stronach
rządowych. Po wydaniu wyroku z urzędu powinny być
do niego dopisywane dane
osób, które doprowadziły do
bankructwa danej spółki i nie
powinny zasiadać we władzach kolejnych spółek czy
pełnić funkcji zarządczych,
czy też w ogóle nie powinny
prowadzić działalności gospodarczej.
Czy można dopisać dłużnika
do KRD, nawet jeśli nie płaci
się abonamentu?
Mamy
akcję „Wielkie wiosenne
sprzątanie długów”, która
jest skierowana do małych
i średnich firm, które nie korzystają na co dzień z usług
Krajowego Rejestru Długów.
W czasie tej akcji można co
roku dopisać swoich dłużniMałgorzata Wołczek:
ków do rejestru bezpłatnie.
Chciałabym jednak zwrócić
uwagę, że są firmy, które
mają z nami umowę, a nie
dopisują swoich dłużników,
tak naprawdę działając na
niekorzyść innych podmiotów gospodarczych.
Czy w nowej perspektywie
unijnej można liczyć na
wsparcie tylko w przedsięwzięciach z udziałem
instytucji finansowych? Czy
zawsze potrzebny będzie
kredyt?
To pytanie
dotyka nie tylko mechanizmu
przyznawania dotacji, lecz
także sensu jej przyznawania.
Można się często spotkać z zarzutami, że kryteria przyznawania wsparcia unijnego są
niesprawiedliwe, np. że ktoś
prowadzi firmę z sukcesami
od wielu lat, a nie ma szans na
dotację. Wynika to z błędnego rozumienia istoty dotacji.
Celem samym w sobie nie jest
zwrócenie inwestorowi części
pieniędzy, które musiał włożyć w przedsięwzięcie. Tym
celem przyznawania wsparcia ze środków unijnych jest
realizowanie założeń polityki
Tomasz Dąbrowski:
Wiele firm, które zwracały się o dotację
kilka razy, a także firmy doradcze,
które wypełniały dla klientów aplikacje,
nauczyły się omijać niektóre przepisy,
upiększać wnioski, aby uzyskać dotację...
W rzeczywistości okazywało się, że często
dostawały je przedsięwzięcia, które nie
służyły realizowaniu tych założeń
Unii Europejskiej w poszczególnych dziedzinach. Mówiąc
inaczej, Unia Europejska „kupuje” od nas realizację swoich polityk horyzontalnych,
czyli innowacji, ochrony środowiska, równouprawnienia
w zatrudnieniu i kilku innych.
Komisja Europejska doszła do
wniosku, że w te kryteria nie
były zbyt dobrze realizowane w poprzednich budżetach.
Wiele firm, które zwracały się
o dotację kilka razy, a także
firmy doradcze, które wypełniały dla klientów aplikacje,
nauczyły się omijać niektóre
przepisy, upiększać wnioski,
aby uzyskać dotację... W rzeczywistości okazywało się, że
często dostawały je przedsięwzięcia, które nie służyły realizowaniu tych założeń. Zdarzało się np., że z pieniędzy
z programu Innowacyjna gospodarka powstawały domy
weselne, choć teoretycznie
wszystko było w porządku,
bo kupiono oprogramowanie komputerowe, więc na
papierze środki posłużyły do
budowania społeczeństwa
informacyjnego. Stąd wzięło
się po pierwsze zaostrzenie
kryteriów wyboru inwestycji, jeśli chodzi o innowacyjność – ciężar został położony
na działalność badawczo-rozwojową, musimy najpierw
sami wykreować innowację,
żeby można ją było dofinansować. Drugą zmianą jest to,
że z wyjątkiem województwa
mazowieckiego wysokość dotacji została zmniejszona, co
z punktu widzenia makroekonomicznego jest słuszne, bo
lepiej dać dwóm firmom po 30
proc. niż jednej 70. Nietrudno
zauważyć, że według starych
zasad można było postawić
fabrykę praktycznie za darmo i bez własnych inwestycji wykończyć lokalną konkurencję. To również był powód
wprowadzenia instrumentów
zwrotnych. Brzmi to groźnie,
ale jest słuszne. Po pierwsze
są to takie kredyty jak w Narodowym Funduszu Ochrony
Środowiska, gdzie dostajemy
kredyt o oprocentowaniu np.
4 proc., a po spłacie 60 proc.
zadłużenia umarza się pozostałe 40 proc. W praktyce
jest to więc 40-proc. dotacja,
a pozostałe finansowanie
pochodzi z kredytu na bardzo dobrych warunkach. Nie
zdarzyło mi się spotkać inwestycji, w której wkład własny
nie pochodziłby z kredytu,
a tutaj obie sprawy są załatwiane razem.
Odpowiedź na pytanie
brzmi więc tak: jest przewidzianych bardzo wiele instrumentów zwrotnych, ale
są to bardzo korzystne rozwiązania. Dotacje w klasycznej – bezzwrotnej – wersji nadal będą istniały, ale będzie
ich o wiele mniej.
Jakie działy gospodarki będą
szczególnie wspierane w tej
perspektywie budżetowej,
a jakie nie? Co z energią
odnawialną?
Znakomita
większość działów gospodarki była, jest i będzie wspierana. Istnieją nieliczne wyjątki,
jak górnictwo, produkcja włókien syntetycznych, broni czy
tytoniu. Firmy z każdej branży mogą się starać o wsparcie.
Co do energii odnawialnej,
to odpowiada ona unijnej
polityce ochrony środowiska
Tomasz Dąbrowski:
i bez względu na województwo, branżę, program czy
działanie każda inwestycja,
która ma zostać zrealizowana,
musi zawierać w sobie jakiś
element ochrony środowiska.
Minimalny wymóg jest taki,
by nie szkodziła środowisku,
bo inaczej byłaby całkowicie
wykluczona z finansowania.
Źródła finansowania każdej
inwestycji, nie tylko w energię odnawialną, są zazwyczaj
dwa. Pierwsze to regionalne
programy operacyjne (każde
województwo ma swoje programy i swoje kryteria przyznawania pomocy, ale w każdym z nich jest komponent
przeznaczony na energię odnawialną). Inwestycje większe
– w przypadku tego budżetu
ma to być powyżej 24 mln zł
– będą finansowane z programów ogólnokrajowych bez
względu na lokalizację. Można
aplikować do programu Infrastruktura i Środowisko, który jest przeznaczony przede
wszystkim dla dużych firm
i na duże inwestycje. Każda
inwestycja, która ma chronić
środowisko, będzie na pewno
dodatkowo punktowana.
Kiedy można się spodziewać
pierwszych zaproszeń do
aplikacji?
Pierwszym
programem, który ma zostać
uruchomiony, ma być Kredyt
technologiczny. Ma się pojawić z końcem 2014 roku.
Możliwe jednak, że pierwsze
sygnały ruszą jeszcze przed
wyborami samorządowymi,
tzn. że w listopadzie może
już zostać ustalony przynajmniej ich kształt. Spodziewam się, że konkretów
o programach regionalnych,
wysokości środków i kategorii, w których będzie przyznawane wsparcie, dowiemy się
w grudniu. Po zaakceptowaniu programu regionalne
instytucje finansujące mają
trzy miesiące na to, by rozpocząć pierwsze konkursy.
Tomasz Dąbrowski:
Czy dotacje w ramach
kredytu z Programu Finansowania Rozwoju Energii
Odnawialnej w Polsce
(PolSEFF) można łączyć
z innymi formami wsparcia?
Tomasz Ziółkowski: Co do zasady
nie można łączyć. Jeżeli chcemy sfinansować np. zakup jakiegoś urządzenia, możemy
wziąć na nie jeden kredyt, nie
możemy na to samo urządzenie wziąć jeszcze kredytu dotowanego.
Jaki jest limit finansowania
w tym programie?
Tomasz Ziółkowski: 1
mln euro.
Można dyskutować, czy to
odpowiednia granica, ale taka
jest decyzja. Oczywiście były
realizowane w Polsce inwestycje o wiele większej wartości. Mówimy o poziomie finansowania z PolSEFF, a nie
o wartości inwestycji.
not. mww
1