Protokół z posiedzenia Rady

Komentarze

Transkrypt

Protokół z posiedzenia Rady
PROTOKÓŁ Z POSIEDZENIA RADY PROGRAMOWO-NAUKOWEJ FILMOTEKI
NARODOWEJ W DNIU 27 MARCA 2015 ROKU
Członkowie Rady obecni na posiedzeniu:
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz - wicedyrektor Narodowego Instytutu
Audiowizualnego)
Dorota Kędzierzawska - reżyser filmowy i teatralny
Anna Sienkiewicz-Rogowska – wicedyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej
Tadeusz Sobolewski - krytyk filmowy, eseista, publicysta „Gazety Wyborczej”
Danuta Stolarczyk-Lang - Naczelnik Wydziału Własności Intelektualnej i Mediów MKiDN
Dr hab. Rafał Syska - filmoznawca, Instytut Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu
Jagiellońskiego
Dr Wojciech Woźniak - dyrektor Narodowego Archiwum Cyfrowego
Dr Olga Wysocka – wicedyrektor Instytutu Adama Mickiewicza
Przedstawiciele Filmoteki Narodowej:
Prof. Tadeusz Kowalski – Dyrektor Filmoteki Narodowej
Grażyna M. Grabowska – Zastępca Dyrektora ds. Zasobów Archiwalnych
Andrzej Goleniewski – Zastępca Dyrektora ds. Upowszechniania Kultury
Krzysztof Hnatkowski – Zastępca Dyrektora ds. Ekonomiczno-Organizacyjnych
Dr Elżbieta Wysocka – Kierownik Repozytorium Cyfrowego
Adam Wyżyński – Sekretarz Rady
Porządek obrad:
1. Wręczenie nominacji na członka Rady Programowo-Naukowej.
2. Autoprezentacja nowych członków Rady i wybór Przewodniczącego.
3. Informacja Dyrektora o bieżącej działalności Filmoteki i przedstawienie planów na
przyszłość.
4. Podsumowanie efektów projektu „Repozytorium Cyfrowe Filmoteki Narodowej”
realizowanego w ramach programu KULTURA+, priorytet „Digitalizacja”.
5. Dyskusja.
6. Wolne wnioski
Dyrektor Filmoteki Narodowej prof. Tadeusz Kowalski wręcza nominacje na członków Rady
FN.
Prof. Tadeusz Kowalski: Nasze dzisiejsze spotkanie ma charakter inauguracyjny, więc zacznę
od kwestii formalnych. Filmoteka ma zasadniczo dwa organy: Dyrektora i Radę. Zgodnie z
rozdz. 3 par. 6 statutu naszej instytucji Rada jest organem doradczym i opiniodawczym
1
Dyrektora, więc będę Państwu za rady i opinie wdzięczny. Rada ma za zadanie opiniować
strategie roczne i wieloletnie oraz programy działania Filmoteki, jak też oceniać stopień ich
realizacji. Dlatego będę informował Państwa o tym, co Filmoteka robi, co zamierza i jakie ma
plany, jak też będę chętnie wysłuchiwał Państwa opinii w tych sprawach. Możecie Państwo
również wyrażać opinie i składać wnioski do Dyrektora we wszystkich istotnych sprawach
związanych z działalnością Filmoteki. Tym samym zobowiązujecie się Państwo do pomocy
Dyrektorowi w poszukiwaniu nowych form wsparcia organizacyjnego, koncepcyjnego i
finansowego. W skład Rady wchodzą osoby powołane przez Ministra na wniosek Dyrektora.
Rada liczy 10 członków (dwóch jest dziś nieobecnych z powodów organizacyjnych). Pierwsze
posiedzenie Rady zwołuje Dyrektor, co właśnie się stało. Rada wybiera ze swojego składu w
tajnym posiedzeniu Przewodniczącego i jego zastępcę - to będzie moment, kiedy opuścimy
Państwa i będziemy oczekiwać na decyzję. Wybór obejmuje także zastępcę na wypadek, gdyby
Przewodniczący był nieobecny, po to, by posiedzenie mogło się odbyć. Posiedzenie Rady
powinno mieć miejsce przynajmniej raz w roku, ale mam nadzieję, że będzie się odbywało dwa
razy w roku, a jeśli będzie potrzeba to również częściej.
Członkostwo w Radzie obejmuje okres czterech lat, ale mogą zajść szczególne
okoliczności, kiedy zostanie skrócone, a
mianowicie, kiedy ktoś się zrzeknie, na wypadek
śmierci, prawomocnym orzeczeniem zostanie pozbawiony praw publicznych, zostanie
ubezwłasnowolniony, choroba uniemożliwi mu pełnienie obowiązków lub Minister odwoła go z
powodu niewykonywania obowiązków członka Rady wynikających statutowo z regulaminu.
Rada ma swój regulamin, który został przyjęty już dość dawno, lecz kolejne Rady nie zmieniały
go. Dodatkowo Dyrektor niezależnie od Rady może powoływać kolegia doradcze do realizacji
konkretnego zadania, złożone ze specjalistów różnych dziedzin. I to właściwie wszystko, co na
temat Rady stanowi statut nadany Filmotece przez Ministra Kultury i Dziedzictwa
Narodowego.
Teraz przewidzieliśmy punkt programu, w którym dla lepszego poznania się poprosimy
każdego z Państwa o krótką autoprezentację.
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz: Witam Państwa serdecznie. Nazywam się Katarzyna
Chałubińska-Jentkiewicz, jestem doktorem nauk prawnych i przede wszystkim prawnikiem.
2
Mam nadzieję wspierać Pana Dyrektora w tych właśnie kwestiach. Jestem również
wicedyrektorem Narodowego Instytutu Audiowizualnego. Myślę, że większość z Państwa zna
mnie. Bardzo się cieszę, że jestem w Radzie i że będę mogła z Państwem współpracować.
Dorota Kędzierzawska: Witam Państwa, jestem reżyserem, a także producentem. Wspólnie z
Arturem Reinhartem prowadzimy od trzech lat projekt pod tytułem „Polska światłoczuła” jeździmy po Polsce do miejsc, gdzie nie ma kina i pokazujemy dobre polskie filmy, a po każdej
projekcji jest rozmowa z publicznością. Mam nadzieję, że przydam się jako członek tej Rady.
Tadeusz Sobolewski: Jestem bardzo stremowany, a ośmiela mnie to, że Filmoteka była moim
pierwszym miejscem pracy. Piszę o filmie, wydaję książki, jestem pierwszym współredaktorem
serii „Polska szkoła dokumentu”. Cieszę się i dziękuję, że jestem w Radzie.
Anna
Sienkiewicz-Rogowska:
Nazywam
się
Anna
Sienkiewicz-Rogowska,
jestem
pełnomocnikiem dyrektor PISF. Bardzo dziękuję za propozycję, gdyż w Radzie jestem po raz
drugi. Na co dzień w PISF podlegam pod dział upowszechniania kultury filmowej i ten styk z
Filmoteką jest z tego względu bardzo ważny. Dziękuję bardzo.
Danuta Stolarczyk-Lang: Witam, nazywam się Danuta Stolarczyk-Lang i jestem delegowania
z ramienia Ministra. Jestem pełnomocnikiem do spraw filmu, w związku z tym sprawuję m.in.
nadzór nad Filmoteką oraz pozostałymi instytucjami kinematografii, które nadzoruje Minister.
Dr hab. Rafał Syska: Dzień dobry Państwu, nazywam się Rafał Syska i jestem adiunktem w
Instytucie Sztuk Audiowizualnych UJ, historykiem kina, współredaktorem wielotomowej
„Historii kina” oraz redaktorem naczelnym magazynu „EKRANy” . Generalnie zajmuję się
filmoznawstwem na UJ. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę uczestniczyć w posiedzeniach
Rady.
Prof. Tadeusz Kowalski: Był Pan również kuratorem wspaniałej wystawy o Kubricku.
3
Dr Wojciech Woźniak: Nazywam się Wojciech Woźniak i jestem dyrektorem Narodowego
Archiwum Cyfrowego od października 2012 roku, natomiast w samym NAC-u pracuję od 2009
roku. Bardzo dziękuję za powołanie mnie do Rady. Narodowe Archiwum Cyfrowe jest również
archiwum audiowizualnym i – podobnie jak Filmoteka, która jest archiwum dla filmów – tak
my jesteśmy archiwum dla trochę innych materiałów. Z Filmoteką współpracujemy i mam
nadzieję, że ta współpraca będzie nadal przebiegała pomyślnie.
Dr Olga Wysocka: Witam, nazywam się Olga Wysocka i od niedawna jestem wicedyrektorem
Instytutu Adama Mickiewicza. Od 13 lat pracuję w obszarze upowszechniania kultury za
granicą, co jest nie lada wyzwaniem. Od lat też Instytut współpracuje z FN. Mam nadzieję, że
uczestnictwo w Radzie będzie dla mnie doskonałą okazją do dzielenia się doświadczeniem, jak
też do słuchania o Państwa doświadczeniach w tym obszarze, ponieważ potrzebujemy nie tylko
prezentacji polskiego kina w Polsce, ale również poza granicami. Bardzo dziękuję za
zaproszenie mnie do Rady.
Prof. Tadeusz Kowalski: A ja dziękuję Państwu za przyjęcie propozycji udziału w Radzie FN.
Staraliśmy się ją tak skonstruować, aby byli w niej reprezentanci różnych środowisk i
przedstawiciele wszystkich ważnych dla nas instytucji, z którymi współpracujemy, a
jednocześnie by były to osoby, co do których mamy przekonanie, że mogą nam w jakimś
stopniu pomóc. Chcemy, by skład Rady podkreślał otwarty charakter Filmoteki wobec różnych
środowisk, zarówno
instytucjonalnych, jak też twórczych,
w każdym razie
tych
najważniejszych dla kina.
Teraz poprosimy Państwa o wybór ze swojego grona przewodniczącego i zastępcę,
natomiast my się oddalimy, gdyż wybór ma być suwerenny.
[Następuje wybór przewodniczącego Rady i zastępcy.]
Anna Sienkiewicz-Rogowska: W imieniu Rady chciałabym ogłosić, iż wybraliśmy
przewodniczącego i głosami członków Rady to ja mam pełnić tę rolę, za co bardzo Państwu
dziękuję. Wybraliśmy także jednogłośnie zastępcę i jest to prof. Rafał Syska.
4
Prof. Tadeusz Kowalski: Bardzo się cieszę z tego powodu i gratuluję. Chciałbym Państwa
zaprosić do wspólnego zdjęcia na tle naszego logo Filmoteki.
Powinienem jeszcze przedstawić Państwu naszych pracowników Filmoteki, gdyż co prawda
dyrektor jest jeden, ale na co dzień działa w różnych obszarach, ściśle współpracując z kilkoma
osobami. Chciałbym przedstawić panią Grażynę Grabowską, która jest szefową zespołu
filmograficznego, czyli podlegają pod nią wszystkie zespoły zajmujące się ściśle archiwami i
generalnie filmem, również od strony filmoznawczej. Pan Andrzej Goleniewski odpowiada za
pion upowszechniania kultury filmowej. Pan Krzysztof Hnatkowski jest dyrektorem
odpowiedzialnym za sprawy ekonomiczno-finansowe. Jest z nami również pani Elżbieta
Wysocka, która za chwilę przedstawi nam program związany z Repozytorium. Tradycyjnie od
lat sekretarzem Rady jest pan Adam Wyżyński, na co dzień kierownik Biblioteki i jej zbiorów w
Filmotece Narodowej.
Teraz zgodnie z programem opowiem Państwu o naszej bieżącej działalności. Dokumenty
na ten temat liczą około 200 stron i w pewnej mierze są publiczne, dlatego postaram się skrócić
swoją wypowiedź do rozsądnych rozmiarów.
Na początek powiem o najważniejszych rzeczach, którymi zajmowaliśmy się w minionym
roku. Przede wszystkim były to dwa bardzo duże wydarzenia z punktu widzenia archiwum. Po
pierwsze rozpoczęliśmy prace nad stworzeniem CK Filmoteka, które już zmierzają do finału.
Jest to wewnętrzny system informacji zintegrowanej o zasobach, którymi dysponuje Filmoteka,
odnoszący się do całości naszych kolekcji, zarówno zbiorów filmowych, jak i okołofilmowych.
Wiąże się to z zakończeniem funkcjonowania starszego systemu, opartego na rozwiązaniach
programistycznych, które nie uwzględniają pewnych zasad opisu dzieł filmowych.
Drugim wydarzeniem, które może być także wydarzeniem w wymiarze publicznym, było
zakończenie rekonstrukcji Jerzego Hoffmana "Potopu" Jerzego Hoffmana – chyba najdroższego
w historii polskiej kinematografii filmu. Rekonstrukcja obejmowała całość filmu, a ponadto
została wytworzona jego wersja skrócona, trzygodzinna, zatytułowana „Potop Redivivus”.
Część z Państwa wie, że film ten zainaugurował 39. FPFF w Gdyni, a później był
dystrybuowany również w kinach. Na ten rok zapowiadają się różne ważne wydarzenia
związane z tym filmem. We współpracy z Agorą prawdopodobnie gdzieś w połowie kwietnia
5
wydamy DVD i
Blu-Ray z tym filmem. Będzie on uzupełniony o dodatkowe materiały
dotyczące rekonstrukcji oraz książeczka – takie wydawnictwo de lux. Również w kwietniu
ukaże się we współpracy z wydawnictwem BOSZ duży album poświęcony filmowi, w którym
znajdą się wywiady oraz obszerna informacja na temat różnych aspektów powstawania tego
wyjątkowego dzieła filmowego. Nawiasem mówiąc, film ten odniósł dość znaczący sukces,
ponieważ do tej chwili udało się go pokazać ponad 13.000 osób, którym „Potop” jest właściwie
znany, gdyż w obiegu znajduje się od bardzo dawna.
W połowie ubiegłego roku zakończyliśmy też pierwszy etap bardzo ważnego projektu
Nitrofilm, który polegał na digitalizacji 43 filmów z okresu międzywojennego na podłożu
nitrocelulozowym. Filmy zostały gruntownie zrekonstruowane. Dodatkowo wykonaliśmy
jeszcze rekonstrukcję 14 filmów, w których poprawiliśmy dźwięk i obraz. Te filmy wchodzą
obecnie na stałe do repertuaru kina Iluzjon. Co miesiąc w każdą drugą niedzielę tygodnia
prezentujemy w Iluzjonie cykl "Z miłości do kina", gdzie po kolei, po jednym, przypominamy
te filmy przedwojenne. Seanse cieszą się ogromną popularnością, mamy na nich czasami 100%
frekwencji. Rzeczywiście są ludzie zainteresowani przedwojennym filmem w dobrym wydaniu,
a dodatkowo każda taka prezentacja-inauguracja jest poprzedzona wykładem. Filmografowie
starają się opowiedzieć, na czym właściwie polega rekonstrukcja filmu i co ciekawego przy tej
okazji zostało odkryte.
Ponadto kontynuujemy prace nad serwisami, które wcześniej uruchomiliśmy. Jest to przede
wszystkim Fototeka, będąca zbiorem fotosów filmowych oraz fotosów roboczych – tzw.
werków - z planów filmowych. Obecnie w Fototece udostępniamy około 170 tys. fotosów
filmowych. Mamy też około 6 tys. zdigitalizowanych plakatów filmowych do filmów polskich
(cała kolekcja składa się z 25 tys. plakatów). Są to zarówno plakaty filmowe do dystrybucji w
Polsce, jak też do polskich filmów dystrybuowanych zagranicą oraz do filmów zagranicznych
dystrybuowanych w Polsce.
Na przykładzie naszych zbiorów można zaobserwować zmiany, które dokonują się w
rodzimej kinematografii. Co prawda w ubiegłym roku wzbogaciliśmy się o 675 kopii na taśmie
35mm, ale ma to związek z przejęciem zbiorów wytwórni „Czołówka", która została połączona
z WFDiF. Natomiast coraz więcej przyjmujemy materiałów cyfrowych, co jest dla nas dużym
wyzwaniem. Otrzymaliśmy w sumie 35 dysków DCP (to są właśnie nowe produkcje), 19
6
dysków DCDM oraz 88 płyt DVD, które co prawda nie są nośnikiem archiwalnym, ale z
pewnych powodów je przyjmujemy. Mamy również kasety HDK.
Ponadto wykonujemy ogromną pracę związaną z konserwacją taśmy filmowej. Dobrze
ilustrują to liczby: około 8 milionów metrów filmów każdego roku jest poddanych konserwacji
manualnej, chemicznej, zaś przez czyszczarki przechodzi prawie 900 tys. metrów taśmy rocznie.
Praca przez nas wykonywana osiąga właściwie skalę przemysłową, a spodziewamy się, że to
zadanie wykonywać będziemy w jeszcze większym zakresie w związku z zamówieniami na
materiały wyjściowe. Jest to dla nas pewien problem.
Powiększają się również nasze zbiory okołofilmowe, w sumie w tym roku pozyskaliśmy
blisko 400 nowych książek i 350 czasopism, 430 materiały literackie, nowe fotosy w plikach w
liczbie prawie 4 tys. sztuk oraz inne nośniki. Oczywiście każdy taki obiekt wymaga opisu,
wprowadzenia do systemu oraz analizy.
W mojej ocenie bardzo dobrze rozwija się działalność kina Iluzjon, w którym się
znajdujemy. Kino to w ubiegłym roku zgromadziło ponad 52 tys. widzów na wszystkich
seansach i zrealizowało bardzo dużo rozmaitych przedsięwzięć. Są to zarówno przedsięwzięcia
związane z bieżącym repertuarem, jak też z kinem dawnym. Na przykład wczoraj odbyło się
spotkanie z Małgorzatą Szumowską przy okazji pokazu jej filmu "Body/Ciało", które jednakże
było poprzedzone seansami jej wcześniejszych filmów. Pokazaliśmy m.in. „33 sceny z życia",
„Sponsoring", "W imię...". My zazwyczaj nie pokazujemy bieżącego repertuaru, jeśli tak się
dzieje to umieszczamy go w pewnym kontekście i wtedy często organizujemy spotkania, na
które publiczność chętnie przychodzi. Kino Iluzjon uczestniczy także w różnego rodzaju
przedsięwzięciach typu festiwalowego oraz współorganizuje przeglądy - w takich przypadkach
współpracujemy z różnymi organizatorami zewnętrznymi. Ponadto staramy się trzymać rękę na
pulsie historii kinematografii, co wiąże się z programowaniem repertuaru w taki sposób, by
uwzględniał on ważne rocznice lub okoliczności związane z twórcami kina polskiego i
światowego. Natomiast wiosną odbywa się zawsze Święto Niemego Kina, które wymaga
ogromnej pracy i wysiłku. Urok tych pokazów polega na tym, że pokazujemy filmy nieme,
którym towarzyszy muzyka na żywo, co oczywiście jest bardzo skomplikowane, bo muzycy nie
improwizują do końca, wcześniej muszą się przygotować. Przy bardzo ograniczonych środkach
jest to naprawdę wielkie przedsięwzięcie. W ubiegłym roku odbyło się 11. Święto Niemego
7
Kina i miało frekwencję na poziomie 87%, co jest świetnym wynikiem. Duża sala o nazwie
Stolica – to informacja dla osób, które jej nie znają – ma specjalne pomieszczenie na orkiestrę
liczącą 10-11 muzyków, którzy w trakcie seansu są niewidoczni, ponieważ znajdują się pod
ekranem. Pomieszczenie jest dostosowane do wymogów różnych instrumentów i oferuje
świetną akustykę. Dodatkowo muzycy mają podgląd na ekranie telewizyjnym na to, co jest w
danym momencie na ekranie kinowym.
Ponadto w Iluzjonie prowadzimy działalność
edukacyjną dla najmłodszych, odbywają się projekcje oraz animacje pozwalające na oswojenie
się z estetyką sztuki filmowej.
Chciałbym teraz zwięźle opowiedzieć o budżecie Filmoteki, ponieważ nie jest to formalne
sprawozdanie. Budżet Filmoteki w roku 2014 wyniósł ok. 5,5 miliona euro, przy czym tzw.
dotacja celowa Ministerstwa Kultury wyniosła 3.200 euro, natomiast dotacje celowe PISF, o
których za chwilę powiem, to 970.000 euro. Przychody własne wyniosły około 1.200.000 euro.
Na dotację Ministerstwa Kultury składa się tzw. dotacja podmiotowa na bieżące prowadzenie
działalności, opłacenie podstawowych wydatków i pokrycie kosztów, w tym zwłaszcza kosztów
osobowych, oraz pieniądze, które są przeznaczone na cele inwestycyjne, bardzo ściśle określane,
związane z całą infrastrukturą. Dotacje celowe PISF obejmują przede wszystkim działalność
Kin Studyjnych i Lokalnych. Filmoteka jest operatorem tego programu, zrzesza on około 200
kin, które aplikują i przedstawiają różne propozycje opiniowane później przez stosowne
gremium. Program ten jest wliczany do naszego budżetu.
Anna Sienkiewicz-Rogowska: Filmoteka jest jego doskonałym operatorem.
Prof. Tadeusz Kowalski: Bardzo miło mi to słyszeć. Na tym polu mamy pewne osiągnięcia,
sieć się rozwija i ma bardzo dużo propozycji. Jest to bardzo ważna działalność o charakterze
edukacyjnym, raczej unikalna w skali europejskiej, ponieważ z doświadczeń i rozmów z
kolegami z zagranicy wynika, że w Europie w niewielu krajach jest ona aż tak rozbudowana.
Krótko opowiem również o działalności międzynarodowej. Filmoteka jest członkiem
dwóch ważnych organizacji. Pierwsza z nich to Światowa Organizacja Archiwów, w której
jesteśmy właściwie od początków istnienia. (Na marginesie chciałbym wspomnieć, że zbliża się
60. rocznica powołania naszej instytucji, natomiast działalność Filmoteka zainaugurowała 15
8
czerwca 1955 roku. W związku z tym 15 czerwca 2015 roku zapraszam Państwa serdecznie do
udziału w przedsięwzięciu inaugurującym obchody jubileuszu 60-lecia Filmoteki, które
odbędzie się w sali Stolica w Iluzjonie.) Przez długie lata przewodniczącym Światowej
Organizacji Archiwów był prof. Jerzy Toeplitz, będący związany z Filmoteką. Ponadto od 2010
roku jesteśmy członkiem Europejskiej Organizacji Filmotek, która skupia kraje UE i ich
archiwa. Jest ona jednocześnie partnerem Komisji Europejskiej w sprawach bieżących
archiwów filmowych, dziedzictwa filmowego itp. Mam przyjemność być po raz drugi
członkiem zarządu tej organizacji. Nie jest on zbyt liczny, tworzy go zaledwie sześć osób,
natomiast sama organizacja zrzesza ponad 30 archiwów. Jest to bardzo ważne forum, dające
realną możliwość wpływania na to, co dzieje się w kwestii archiwistyki filmowej w Europie.
Ubiegłoroczny kongres FIAF-u odbył się w Skopje i był dedykowany rocznicy wybuchu I
wojny światowej, dlatego zostało zaprezentowanych wiele dokumentów z tamtego okresu. Dla
nas jest to o tyle ważne, że przy okazji tegorocznego Święta Niemego Kina pokażemy jeden z
najstarszych dokumentów z tamtego obszaru - dokumentację braci Manaki, na którą składają się
krótkie filmy powstałe w latach 1905-1912, ukazujące Bałkany w tamtym okresie. Film został
zrekonstruowany we współpracy z filmoteką macedońską i przyjadą do nas muzycy z
Macedonii, którzy zagrają na żywo, więc liczymy na unikalne wydarzenie. W tym roku kongres
FIAF-u odbywa się w Sydney i w Canberze. Wybieram się tam, ponieważ dużo łatwiej
rozmawia się na pewne tematy, mając osobisty kontakt z ludźmi, będąc rozpoznawalnym i gdy
czynnie się uczestniczy. W tym roku jako archiwa europejskie chcemy w szczególny sposób
zwrócić uwagę na problemy związane z prawem autorskim, które wpływają na działalność
archiwów, jak też na problem dzieł osieroconych, co do których zaproponujemy pewne
rozwiązania.
Przedstawione sprawy są chyba dla nas najważniejsze. Chciałbym jeszcze dodać, że mimo
60 lat działalności Filmoteka wciąż pozostaje bez własnego archiwum w sensie ścisłym. Na
własność mamy jedynie kino Iluzjon i dzięki niemu realizujemy 90% naszej publicznej
obecności. Natomiast pozostałe pomieszczenia Filmoteki są dzierżawione i niektóre wymagają
naprawdę gruntownej renowacji, między innymi dlatego, że zmienia się charakter naszych
zbiorów. Mamy coraz więcej zbiorów cyfrowych, które wymagają zupełnie innego podejścia
niż analogowe. Nowa siedziba Filmoteki to jest podstawowe wyzwanie przed którym stoi nasza
9
instytucja.
Przygotowujemy się również do udziału w programie "Polska cyfrowa". Nasz wstępny
zamiar obejmuje zakończenie digitalizacji całej kolekcji filmów przedwojennych. Przy tej
okazji zdarzyło się w ubiegłym roku, że w Stanach Zjednoczonych odnaleźliśmy „Ziemię
obiecaną", która istniała tam pod tytułem „Rodzina Malinorowskich". Odzyskaliśmy też
fragment filmu "Iwonka" z Jadwigą Smosarską. W tym roku dzięki grantowi z Ministerstwa
Kultury kontynuujemy prace w amerykańskich archiwach, które wydają się bardzo obiecujące.
Mamy tam na miejscu swojego człowieka, który na nasze zlecenie prowadzi poszukiwania. Po
zabezpieczeniu kolekcji filmów przedwojennych będziemy mogli już w sposób systematyczny
przejść do zabezpieczania kolekcji z lat 40., 50., 60., a później z lat 70., itd.
Teraz poproszę panią Elżbietę Wysocką o podsumowanie działalności naszego
Repozytorium.
Dr Elżbieta Wysocka: Bardzo dziękuję za możliwość uczestniczenia w tej szczególnej Radzie.
Repozytorium działa już 5 lat i choć musieliśmy każdego roku aplikować o środki, na
szczęście udawało nam się je pozyskać. Jest to projekt, który zakłada, że wszystkie nasze zbiory
przechowywane w postaci analogowej będą również dostępne w postaci cyfrowej. Ważne w
tym przypadku są prawa Filmoteki do danych materiałów, ponieważ od 2011 roku wszystkie
filmy, które zgłaszamy do digitalizacji, muszą być naszymi filmami w sensie majątkowym. To
jest pewnego rodzaju klucz i pewnego rodzaju ograniczenie co do wyboru materiału do
zdigitalizowania. Jednakże ważnym kontekstem jest również fakt, że kino już jest cyfrowe, co
dla całego środowiska stanowi wielkie wyzwanie. Projekt ma na celu cyfrowe zabezpieczanie
naszych zbiorów, ale także ich ewidencjonowanie, co wiąże się z budowaniem bazy, jak też z
udostępnianiem zbiorów on-line. Zajmujemy się dziełami filmowymi i bardzo zależy nam na
tym, by one trafiały na duży ekran, dlatego wykorzystujemy wszystkie sposoby dostępu
poprzez Internet, staramy się także wytwarzać kopie DCP i przez to oferować filmy czy to w
sieci, czy w naszym kinie.
Nie wspomniałam wcześniej o roku 2010, ponieważ stanowił on rok przejściowy.
Operatorem był już Narodowy Instytut Audiowizualny, ale model projektu i regulamin był
odmienny. Jednakże już wtedy zdigitalizowaliśmy 16 filmów fabularnych i zaczęliśmy
10
budować naszą bazę sprzętową oraz softwareową. W 2011 roku skupiliśmy się na filmach
animowanych z krakowskiego Studia Filmów Animowanych, co pozwoliło nam później
współorganizować razem z Zachętą wystawę poświęconą Antoniszowi. W roku 2012 zajęliśmy
się filmami przedwojennymi, ale był zbiór filmów dokumentalnych na podłożu aceto, gdzie
problem stanowił nie tyle ich stan techniczny zachowania, ale to, że wiele z nich było
niezdiagnozowanych. Były to właściwie urywki filmów posklejane w latach 60. w jedną rolkę,
by zaoszczędzić na kopiowaniu i naszym celem było również uzyskanie wiedzy o tym, co na
tych rolkach faktycznie się znajduje. W następnym roku zdigitalizowaliśmy magnetyczne
materiały dźwiękowe, ponieważ mieliśmy już większe doświadczenie w digitalizacji i
potrafiliśmy lepiej diagnozować problemy techniczne z materiałami dźwiękowymi na taśmie
acetomagnetycznej. Magnetyczne dźwięki do filmów wymagają szybkiej digitalizacji, nie
można tego odkładać. Nasze prace obejmowały filmy z lat 40., 50. i 60. Udało nam się
zdigitalizować aż 370 filmów, czyli właściwie wszystko do roku 1965, co może mieć znaczenie
przy realizacji projektu "Polska cyfrowa", ponieważ te zdigitalizowane materiały są już
właściwie gotowe do wydania. W tym przypadku digitalizowaliśmy nie tylko filmy, do których
mamy prawa. Co więcej, na naszej stronie internetowej udostępniamy ich bardzo atrakcyjne
zwiastuny, zupełnie nieznane. Właściwie nie ma wiedzy o tym, czy w ogóle były one
pokazywane w kinach w latach 50. i 60., dopiero teraz udostępniamy
je dla szerszej
publiczności.
W roku 2014 uzyskaliśmy finansowanie na digitalizację filmów krótkometrażowych ze
studia Se-Ma-For. Są to filmy najważniejszych reżyserów eksperymentalnych, wśród nich
Zbigniewa Rybczyńskiego, Piotra Dumały, Hieronima Neumanna. Jesteśmy w kontakcie z
artystami i do tej pory zdigitalizowaliśmy 28 filmów, ale mamy nadzieję na powiększenie tej
liczby. Liczymy też na to, że w tym roku uda nam się jeszcze uzyskać finansowanie na pewną
pulę filmów Se-Ma-Fora skierowanych do publiczności dziecięcej.
Co do kryteriów wyboru filmów do digitalizacji to dla nas jako archiwum ważny jest ich
stan zachowania, choć oczywiście nie zapominamy o wartości artystycznej, równie ważnej przy
podejmowaniu wyborów. Natomiast kierujemy się misją archiwizowania i to kryterium jest dla
nas najważniejsze. Już w 2010 roku podjęliśmy decyzję o digitalizacji w 4K, wtedy była to
odważna decyzja, i tych parametrów digitalizacji się trzymamy. Dzięki temu, że poszliśmy
11
ścieżką wysokiej jakości, nie musimy tych działań powtarzać, surowe skany są zabezpieczone i
będą mogły nam długo służyć. Natomiast inne duże wyzwanie wiąże się z utrzymaniem tego
zbioru przez nieograniczony czas. To są ogromne ilości danych oraz duże koszty
administracyjne, ponieważ zbiór cyfrowy musi być aktywnie zaopiekowany zarówno pod kątem
przedawnienia, jak też pod kątem trwałości nośników. Na koszty, o których mówię, składają się
koszt sprzętu oraz jego wykwalifikowanych operatorów, jak też koszty energii, które nie będą
spadać. I nawet jeśli powierzchnia dyskowa tanieje, to przecież nasz zbiór cyfrowy będzie
bardzo szybko narastał.
Jednakże procesy digitalizacyjne, których koszt nie jest tani, przynoszą też wiele korzyści,
ponieważ dają szansę na zupełnie inny rodzaj dostępu zarówno na poziomie naszych
pracowników, jak też na poziomie zewnętrznych badaczy, a w dalszej perspektywie również na
poziomie wszystkich użytkowników. Razem z dostawcami oprogramowania zewnętrznego
staramy się współtworzyć takie produkty, które dla nas jako archiwum byłyby najbardziej
odpowiednie i funkcjonalne. Nasze archiwum budujemy od 2010 roku i już wtedy
zaangażowaliśmy się we wdrażanie norm, które zostały ogłoszone przez jedną z agend
europejskich. Możemy się pochwalić, że równolegle z British Film Institute wdrożyliśmy je
jako pierwsi w Europie. Ponadto nie każde archiwum filmowe w Europie cyfryzuje tak
intensywnie jak my i nie każde dysponuje elektronicznym katalogiem. Jednakże te działania
dają szansę na spójność oraz na wykorzystanie tych koncepcji, które zostały wypracowane w
wyniku wieloletnich programów badawczych.
Teraz chcemy tę strukturę z naszej bazy Repozytorium rozszerzyć na całość zbiorów. W
tych działaniach korzystamy oczywiście z tradycji Federacji Archiwów Filmowych, która od
początku lat 60. publikuje katalogi opisywania filmów. Natomiast my musimy starą wiedzę
scalać z wiedzą nową na temat obsługi materiałów filmowych i okołofilmowych. Ta nowa
struktura opisu umożliwia wprowadzenie informacji nie tylko o filmie jako obowiązkowym
elemencie, lecz także o wszystkich powiązaniach tego filmu. Temat jest bardzo szeroki,
postaram się go przedstawić zwięźle. Przede wszystkim mamy na uwadze to, że film może
występować w bardzo różnych postaciach - może mieć postać cyfrową, ale też analogową,
ponadto towarzyszą mu różne materiały wyjściowe i konteksty. W naszych działaniach staramy
się, by każdy pracownik Filmoteki miał pełny obraz tego, z czym ma do czynienia na poziomie
12
dzieła filmowego bądź jego egzemplarza. Kontrolujemy wszystkie kwestie dotyczące praw
majątkowych i tego, co się w życiu danego dzieła filmowego zmieniało. Na przykładzie
„Lotnej” mogą Państwo zaobserwować różnorodność materiałów cyfrowych, gdyż w naszym
projekcie digitalizacyjnym jest kilka rodzajów materiałów: jest zarówno surowy skan, jak i
wersja po rekonstrukcji oraz mastery na różne pola dystrybucji. Naszym celem jest szybki
dostęp do tych materiałów. W dalszej perspektywie te dane zostaną wyeksportowane dla
wszystkich użytkowników. Pięć lat projektu Repozytorium oczywiście nie kończy tego zadania.
Udało nam się jednakże wypracować narzędzia, model i strukturę, w którą możemy wpisać
generowaną wiedzę. Zbieramy też wszystkie metadane techniczne, by jak najwięcej procesów
działo się automatycznie i nie wymagało interwencji ludzkiej, co pozwoli uniknąć błędów. To,
co jest istotne, to także gromadzenie w jednym miejscu danych o konserwacji i digitalizacji,
bowiem wszystkie procesy, które dzieją się w Filmotece, są opisane w jednej bazie. W efekcie
dany pracownik Filmoteki, zależnie od poziomu uprawnień, będzie miał wiedzę na temat tego,
co się dzieje z tym zbiorem, nie tylko odnośnie filmu, ale także fotosów i wszelkich innych
zbiorów okołofilmowych. Kiedy zaczęliśmy działanie tego oprogramowania, mieliśmy 2.000
obiektów, natomiast po działaniach migracyjnych, o których wspomniał również Pan Dyrektor,
będziemy ich mieli ponad 415.000, w tym wszystko to, co zostanie zmigrowane ze starej bazy
(tzw. bazy SI). To będzie stanowiło naszą bazę wewnętrzną. Te prace są czasochłonne i trudne,
trwają już ponad 2,5 roku, ale nie będziemy tego procesu skracać czy przyspieszać, gdyż ryzyko
błędu jest duże i technologia jest nowa.
Jeśli chodzi o udostępnianie, to 21 marca 2012 roku ruszyła nasza strona, na której mamy
obecnie blisko 4 tys. materiałów. Udało nam się również zrealizować moduł do tworzenia
bieżących wydarzeń, z których najważniejszym była premiera „Potopu Redivivus". Wszystko to,
co udało nam się zrobić w zakresie praw, możecie Państwo zobaczyć na naszej stronie. W
zeszłym roku uruchomiliśmy też sekcję poświęconą artykułom umiejscawiającym nasze zbiory
w danym kontekście - to są albo przedruki ze starych artykułów, albo zamawiane nowe
materiały.
Na koniec chciałabym zaznaczyć, że naszym celem i wizją na przyszłość - oprócz
kontynuacji dotychczasowych działań - będzie wychodzenie z naszymi zbiorami na zewnątrz.
Nie zawsze jest to łatwe, na przykład kronikom trzeba nadać kontekst lub event, gdyż nie
13
istnieją w szerokiej świadomości. Obecnie są one dostępne on-line, można je wyszukiwać za
pomocą szczegółowych haseł, ale także obejrzeć przed seansami w Iluzjonie. Za kluczowe
uznajemy to, że po publiczność trzeba sięgać tam, gdzie ona jest. Dla nas kluczowe jest to, żeby
sięgnąć po publiczność - która nawet niekoniecznie wie, czym jest Filmoteka i niekoniecznie
mówi po polsku – tam, gdzie ona jest. Liczymy na to, że w przyszłości uzyskamy środki na
tłumaczenie na języki obce, w tym co najmniej na angielski, co zwiększy możliwość dotarcia
do naszych zbiorów. Naszym zdaniem sens ma uruchamianie naszych polskich serwisów z
archiwami w języku angielskim. Tak się kształtują nasze pomysły na przyszłość i mam nadzieję,
że będziemy je kontynuować do końca 2015 roku, zaś cele, o których wspomniałam, będą
kontynuowane w ramach kolejnych, nowych projektów.
Bardzo dziękuję za uwagę.
Dr hab. Rafał Syska: Mam jedno pytanie. Państwo są odpowiedzialni za filmy przedwojenne,
do których mają prawa. Natomiast pojawił się w Pani wypowiedzi „Potop", „Gangsterzy i
filantropi" oraz „Lotna", które są filmami młodszymi. Czy praw do nich nie mają przypadkiem
studia filmowe?
Dr Elżbieta Wysocka: Nie, prawa do nich są przy Filmotece. Ogólnie mamy prawa do około
300 powojennych filmów fabularnych, „Potop" i „Gangsterzy i filantropii" należą do takich
perełek. Rzeczywiście wymóg regulaminowy związany z otrzymaniem dotacji na cyfryzację
wskazuje, byśmy w 100% byli właścicielem praw. Mamy też prawa do 870 polskich filmów
dokumentalnych i animowanych. Nie wspomniałam jeszcze, że w ramach tego projektu
zajmowaliśmy się również przedwojennymi dokumentami, kronikami PAT-u oraz Wytwórni
Doświadczalnej, gdyż wiedzieliśmy, że mamy je w naszych zbiorach fizycznie i powinniśmy
się nimi zaopiekować.
Tadeusz Sobolewski: A ile z tych 300 fabuł jest zdigitalizowanych?
Dr Elżbieta Wysocka: Niewiele, bo 25.
Tadeusz Sobolewski: O ile się orientuję są dwa poziomy: digitalizacja i rekonstrukcja cyfrowa,
prawda?
14
Dr Elżbieta Wysocka: Tak. Przez ostatnie lata mieliśmy mało środków, a teraz staramy się
szukać modeli barterowych, które pozwolą nam na digitalizację. W ten sposób udało nam się
zdigitalizować kilka filmów. Natomiast w przypadku „Potopu", do którego mamy prawa
majątkowe, skrócenie filmu było możliwe, gdyż taką wolę wyraził twórca.
Prof. Tadeusz Kowalski: Dodam jeszcze kilka słów o "Potopie", gdyż jest to projekt zrobiony
według najlepszych wzorów archiwalnych. Oznacza to, że zrekonstruowana została pełna
długość filmu, a jednocześnie powstał analogowy wyciąg RGB, czyli w praktyce film zyskał
najlepsze zabezpieczenie na kilkaset lat. Takich kompleksowych działań na ogół się nie
podejmuje, gdyż brakuje pieniędzy, a ponadto część twórców nie życzy sobie, by wytwarzano
kopie analogowe, nie rozumiejąc, że nośnik cyfrowy może nie przetrwać tak długo. Oczywiście
on będzie istniał w różnych postaciach i formatach, natomiast przy produkcji filmu za
5.000.000 złotych wytworzenie kopii analogowej za 40.000 złotych jest zaledwie marginesem
wydatków, ale twórcy często tego nie rozumieją. Z kolei my musimy gromadzić zbiory i
analogowe, i cyfrowe. "Potop" jest filmem, który ma zabezpieczenie wieczyste, a przynajmniej
długoterminowe. Pamiętam , jak na kongresie FIAF w Oslo w 2010 roku japońscy uczeni
prezentowali właściwości taśmy poliestrowej. Udowadniali wówczas, że rozpad składających
się nań elementów chemicznych trwa ponad 1500 lat, dlatego film na takiej taśmie przetrwa
długo. Jej przechowywanie jest o wiele tańsze, wiąże się z zapewnieniem miejsca na półce i
utrzymaniem odpowiedniej temperatury oraz wietrzenia. Natomiast zbiory cyfrowe przynoszą
zupełnie inne wyzwania, bo dokonuje się nieustanna migracja danych. Jednakże oba zbiory
należy utrzymywać, a ponadto my jako archiwiści powinniśmy zabiegać o to, by dzieło, które
narodziło się w postaci cyfrowej, miało ten moment narodzin odzwierciedlony w takiej postaci,
w jakiej zbiór ten będzie później udostępniany. Od cyfry nie uciekniemy i nie taki jest nasz cel,
poza tym to rynek dyktuje reguły. Jednakże ten moment przejścia istnieje.
Pani Ela bardzo dyskretnie zasygnalizowała również inny problem, który wiąże się z
kodeksem Światowej Organizacji Archiwów. Mianowicie archiwum powinno mieć prawo do
digitalizacji czy też zabezpieczania pewnego zbioru bez konieczności pytania o zgodę
właściciela. Niestety regulaminy układane przez instytucje, które dzielą środki na te działania,
15
absolutnie nie biorą tego pod uwagę. W konsekwencji tam, gdzie zabezpieczenie zbioru wiąże
się z wytworzeniem jego postaci cyfrowej (ewentualnie z wytworzeniem nowej kopii
analogowej), musimy zapytać właściciela. Trudność pojawia się wtedy, gdy właściciel nie
wyraża zgody na takie działania bądź chce je podjąć sam za te środki – w takich sytuacjach
mamy związane ręce.
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz: Dokładnie. Taki problem zaistniał przy okazji
nowego programu „Polska cyfrowa". Z takim kryterium spotykamy się przy ocenie wniosków.
Prof. Tadeusz Kowalski: Dążę do tego, że my w takich działaniach nie naruszamy niczyjego
prawa własności. To prawo cały czas istnieje, gdyż nam nie wolno udzielić licencji lub wydać
materiału bez zgody właściciela. Chodzi jedynie o kwestię samego zabezpieczenia – archiwum
powinno mieć prawo do podejmowania względem zbioru wszelkich działań, żeby go zachować.
Natomiast wciąż istnieje rozbieżność między światem postulowanym, który mówi, że takie są
zasady, a światem realnym, który rządzi się ograniczoną ilością pieniędzy i przy ich wydawaniu
narzuca pewne reguły.
Chciałbym również dodać, że te 300 tytułów, o których wspomnieliśmy, nie wynika z
naszego świadomego wyboru – otrzymaliśmy je w wyniku likwidacji 3 studiów filmowych.
Tadeusz Sobolewski: Czy o planach digitalizacji decyduje się w skali roku, sukcesywnie, czy
jeszcze inaczej?
Prof. Tadeusz Kowalski: Różnie. W przypadku Nitrofilmu jest to plan wieloletni, obejmujący
faktycznie 10 lat, ponieważ sam okres realizacji trwał połowę tego czasu, natomiast teraz mamy
jeszcze 5 lat na jego kontynuację. Każdego roku w ramach tego projektu do digitalizacji
wyznaczonych jest 10 filmów. W przypadku „Polski cyfrowej", do której zamierzamy
aplikować, plan również jest wieloletni. Natomiast „Kultura+” obejmowała już dwa lata, a inne
projekty na ogół rok.
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz: WPR to w ogóle pięć lat, tylko że on był podzielony
16
na okresy.
Prof. Tadeusz Kowalski: Te plany nie zależą od nas. Gdybyśmy mieli środki własne lub
przypisane nam, to moglibyśmy z pełną odpowiedzialnością założyć własny plan, najbardziej
zgodny z regułami. Natomiast my o te środki musimy cały czas zabiegać, starając się o różne
granty. To prawdziwa inżynieria finansowa. Dowodem jest historia digitalizacji „Potopu”.
Najpierw przez długie lata prawa do filmu miała TVP, która jednakże odmówiła jakiegokolwiek
udziału finansowego w tym projekcie. Zgłosił się TVN, ale pieniądze, które wyłożył,
umożliwiły nam jedynie przeskanowanie filmu w 4K. Potem powstał ogromny program
rekonstrukcji, gdzie te możliwości budżetowe, nawet licencyjne, odpadły. Cały proces był
bardzo skomplikowany.
Trzeba powiedzieć, że my w zasadzie mamy wizję, jak powinniśmy digitalizować, dlatego
sięgamy do zbiorów najdawniejszych, ponieważ one są zagrożone czysto fizycznym
wyginięciem. Na tych taśmach jeszcze można pracować i cokolwiek z nimi zrobić, dlatego są
absolutnie w pierwszej kolejności. Ale na przykład pani Elżbieta Wysocka
realizowała projekt
filmu „Lotna", ponieważ barwne materiały wyjściowe gwałtownie blakły.
Dr Elżbieta Wysocka: Negatyw „Lotnej” nie był używany od 12 lat ze względu na stan
techniczny. W użyciu był źle skopiowany duppozytyw, zupełnie nieostry. Projekt był
skomplikowany, również od strony badawczej, bowiem trzeba było dotrzeć do oryginalnego
negatywu oraz zinterpretować czarno-białe wstawki w filmie, gdyż niestety nie zachowała się
dokumentacja z tamtego okresu, która tłumaczyłaby te decyzje.
Prof. Tadeusz Kowalski: Dodatkowo postępowanie skomplikowało nam to, że nie jesteśmy
właścicielem tego filmu.
Anna Sienkiewicz-Rogowska: Pamiętam, że ostatnie przesądzenie o tym, jak było naprawdę,
odbyło się w trakcie kolaudacji. Wiele rzeczy historycy i badacze rozpoznali w trakcie tego
procesu, ale pozostawało jedno pytanie, które chyba wszyscy wstydzili się zadać panu
Andrzejowi Wajdzie: o co tak naprawdę chodziło z tymi czarno-białymi wstawkami? Nie
17
dawały się poddać jednoznacznej ocenie. Okazało się, że po prostu skończyła się taśma barwna.
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz: Teraz czeka nas pewna operacja logistyczna
związana z Cyfrową Polską. Wykonanie planu, który zresztą obejmie nas wszystkich, zajmie
2,5 roku. Pojawią się pieniądze, które mają być w tym okresie podjęte i które pozwolą na
rekonstrukcję ogromnej liczby zbiorów.
Prof. Tadeusz Kowalski: Uczciwie mówiąc jest to ostatni strumień pieniędzy na ten cel. Bez
względu na ostateczną kwotę będzie ona wielokrotnie większa niż wszystko to, co do tej pory
wydano. Jednocześnie czas realizacji jest bardzo krótki. To prawdziwe wyzwanie, a
największym będą chyba petabajty danych, które powstaną w wyniku tego projektu. My
zapewne temu zadaniu sprostamy, jednakże ważna jest świadomość, że wszystkie działania dają
efekt naczyń połączonych – po zrobieniu filmu nie można odłożyć go na półkę. Mówiłem
Państwu na początku o kwestii archiwum czy jakiejś nowej siedziby Filmoteki głównie z tą
myślą, że nasza infrastruktura tak naprawdę jest nie z tych czasów, nie pomaga nam w podjęciu
tych wyzwań.
Warto również powiedzieć, że wedle mojego rozeznania jesteśmy poza Słowacją jedynym
krajem europejskim, gdzie tak duże środki przeznacza się na digitalizację filmów
przedwojennych. Holendrzy mają to już co prawda za sobą, ale stanowią wyjątek. Budżety są
ogromne, na przykład na rekonstrukcję "Metropolis" przeznaczono 3.000.000 euro. My
pracujemy kilkadziesiąt razy taniej, ponieważ musimy. W dużej części Europy - dobrym
przykładem jest Dania – cały proces opiera się na digitalizacji, natomiast nie rekonstruuje się.
Udostępniania to tak naprawdę w 2K HD. Istnieją również podejścia bardzo ortodoksyjne,
gdzie cyfra w ogóle nie jest akceptowana, jednakże dziś tak naprawdę film w wersji analogowej
jest niedystrybucyjny. Nawet festiwale zamawiają już głównie nośniki cyfrowe, ponieważ
brakuje projektorów do analogów, a ponadto logistyka cyfry jest dużo łatwiejsza niż nośników
analogowych. Do tej różnorodności odnosimy się jednak z całym szacunkiem, gdyż naszym
zadaniem nie jest dyktowanie, jak ma być.
Dr hab. Rafał Syska: Mówił Pan o różnych podejściach oraz tradycjach europejskich, a
18
pieniądze, które się pojawiają, raczej pochodzą z publicznych źródeł. Natomiast jak to jest w
Ameryce, która z jednej strony posiada ogromne zbiory, a z drugiej strony są prawie zawsze
prywatne przedsięwzięcia? Jak tam się cyfryzuje te zbiory?
Prof. Tadeusz Kowalski: Cyfryzuje się doskonale, ponieważ to są ogromne zbiory, ale będące
prywatną własnością, dlatego się o nie dba. Amerykanie już cyfryzowali w 4K, kiedy Europa w
4K jeszcze powątpiewała. Ciekawostką jest również to, że swego czasu Amerykanie odkupili
duży zbiór od Rosjan po Stalinie, który był dużym wielbicielem kina amerykańskiego, w
związku z czym zgromadzono duże zbiory filmów amerykańskich. Ale w Ameryce traktuje się
to jako biznes - jeśli jest jakaś szansa zwrotu, to daną rzecz się robi. W powstaniu
kinematografii w Europie jest ogromny udział środków publicznych. W gruncie rzeczy nie
można ich w sposób świadomy jakąkolwiek decyzją skazać na zapomnienie, zniszczenie czy też
likwidację. Tam, gdzie jest rynek prywatny, tam kryterium też jest prywatne. Jeśli robią, to
robią bardzo porządnie albo w ogóle nie robią.
Powiem jeszcze o naszej odrębności, ponieważ my zaczynamy od taśmy (tak jest w
Nitrofilmie) i w gruncie rzeczy na taśmie kończymy, po drodze wytwarzając te wszystkie
postaci nośników cyfrowych czy też dostęp do nich. Nie jest to podejście typowe, ponieważ
część archiwów filmowych uważa, że nie ma po co wytwarzać taśmy. My jednak na wszelki
wypadek uważamy, że warto do taśmy wrócić i teraz ten pogląd zaczyna zyskiwać coraz więcej
zwolenników. W Holandii wszyscy najważniejsi uczestnicy rynku porozumieli się w kwestii
digitalizacji, u nas natomiast każdy działa na własny rachunek. Opowiem o sytuacji z filmami
Waleriana Borowczyka. Otrzymaliśmy bardzo konkretną propozycję z Wielkiej Brytanii, gdzie
planowano wydać box z jego filmami oraz zorganizować wystawę i przegląd filmów artysty.
Niestety kością niezgody stały się „Dzieje grzechu". Ja z chęcią zdigitalizowałbym ten film, ale
nie mamy praw, natomiast studio, które je posiada, uznało, że to nie jest priorytet. Natomiast
Anglicy chcieli nawet ten film zdigitalizować oraz odrestaurować za własne pieniądze, jedynym
warunkiem było wyłożenie funduszy na zrobienie skanu filmu. Projekt nie mógł się zrealizować
przez bardzo długi czas, ostatecznie box się ukazał, znalazło się w nim również trochę animacji
z naszych zbiorów, natomiast nie ma tam jednego z istotnych filmów Borowczyka tylko dlatego,
że zabrakło porozumienia ze studiem.
19
Tadeusz Sobolewski: Czyli łączenie środków niepublicznych i prywatnych w jednym projekcie
nie jest możliwe?
Prof. Tadeusz Kowalski: Jest możliwe, tylko dokonuje się często w sposób kłopotliwy,
ponieważ oczekiwania strony publicznej dotyczące nakładów finansowych są nierealistyczne.
Są inne priorytety. Ja na własne potrzeby nazywam to patchworkową digitalizacją, czyli do
spółki zbieramy fundusze z różnych źródeł. Generalnie staramy się działać spójnie, co widać na
przykładzie kolekcji filmu przedwojennego. Zresztą to podejście kolekcyjne jest może
najlepsze.
Mówię o tym wszystkim po to, by pokazać całą złożoność tego procesu. Niestety on nie
dokonuje się w sposób długookresowy, z namysłem i strategią. Programy trwają krótko i nawet
kiedy cała ta praca zostanie wykonana, to istnieją jeszcze koszty eksploatacji, które narastają, a
których w programach się nie zakłada. To są koszty bieżące, których po prostu się nie uniknie.
Jesteśmy coraz bliżej określenia, ile kosztuje rocznie przechowanie jednego terabajta danych.
Jednakże na ten cel żaden program nie zapewnia dzisiaj środków i dopóki ta wartość nie
przekroczy jakiejś masy krytycznej, to problem pozostanie utajony, ale w jakimś momencie
wybuchnie. Jednocześnie istnienie filmu na DVD nie oznacza, że on jest on zdigitalizowany,
ponieważ nie jest to format archiwalny. Dla tego problemu też nie ma zrozumienia. Myślenie
w tym zakresie kształtuje model dostępowy. W programie „Polska cyfrowa" również
najważniejszy jest dostęp. Oczywiście udostępnianie zasobów kultury jest ważne, ale trzeba się
starać, żeby one wraz z tym udostępnieniem nie zniknęły raz na zawsze.
Dr Katarzyna Chałubińska-Jentkiewicz: Podstawą tego programu, jego głównym
priorytetem, jest udostępnianie internetowe, lecz kosztem kwalifikowanym nie jest czyszczenie
praw. Natomiast wiemy, że istnieje problem dodatkowy, dotyczący starych utworów na nowych
polach eksploatacji. Z jednej strony nie można wyczyścić praw, nie można tego potraktować
jako kosztu kwalifikowanego, a z drugiej istnieje wymóg udostępnienia. Kto ma za to zapłacić?
Problemem tutaj są dzieła, które nie są osierocone i prawa do nich można kupić. Tymczasem
program zakłada, że udostępniamy zbiory w Internecie, ale już nie określa, jak mamy to zrobić.
20
Dorota Kędzierzawska: Swego czasu zostałam zaproszona z panią Danutą Szaflarską do kina
Luna z filmem „Pora umierać". Projekcja odbyła się z DVD. Gdyby nie to, że była wyrozumiała
publiczność i pani Danuta, z którą odbyło się później spotkanie, to projekcja pewnie nie
doszłaby do skutku. To są rzeczy niedopuszczalne, w dodatku w centrum Warszawy.
Prof. Tadeusz Kowalski: Mamy do czynienia w ogóle ze zmianą technologii. Często, choć
niechętnie, dopuszcza się nośniki typu DCP na przykład na festiwalach, gdyż kiedyś z DCP-ami
były kłopoty ze względu na klucze. Jest to też porażka DRM-ów, które w pewnym momencie
przestały się sprawdzać, ponieważ weryfikacja praw spowodowała tylko narastającą
komplikację.
Dr hab. Rafał Syska: Na marginesie mogę powiedzieć, że rozwija się kinofilska miłość do
taśmy filmotecznej i są widzowie, którzy szukają filmów pokazywanych jedynie na taśmie
optycznej. Są też reżyserzy, którzy próbują poprzedzić cyfrową dystrybucję filmów jakimś
tourneé z taśmą na przykład 70mm. Tak było z Paulem Thomasem
Andersonem i jego
„Mistrzem" Stanach Zjednoczonych - film był wyświetlany na taśmie 70 mm. Ale to są
wyjątkowe eventy.
Prof. Tadeusz Kowalski: Jednakże wkrótce zabraknie aparatury do wyświetlania tej taśm,
ponieważ takie są realia rynku, a tendencje rozwojowe idą w drugą stronę.
Grażyna M. Grabowska: Dlatego my dbamy o taśmę i mam nadzieję, że za 30 lub 40 lat
będzie można przyjść do naszego kina i obejrzeć film z oryginalnego nośnika. Wtedy będzie to
prawdziwe muzeum sztuki filmowej.
Dr hab. Rafał Syska: W Krakowie przy okazji wystawy Kubricka pokazaliśmy „Odyseję
kosmiczną" z kopii 70mm.
Prof. Tadeusz Kowalski: Przy tej okazji chciałbym powiedzieć, że w ubiegłym roku odbyliśmy
21
z grupą kilkudziesięciu pracowników Filmoteki wycieczkę edukacyjną do Krakowa, żeby
obejrzeć wystawę Kubricka i prof. Syska oprowadził nas po niej bardzo ciekawie i
kompetentnie. Cała wystawa była fascynująca.
Dr Olga Wysocka: Ja niestety muszę Państwa opuścić ze względu na podróż do Krakowa.
Chciałabym jednak powiedzieć, że wszystko to, co robi Filmoteka i o czym pani Elżbieta tak
skromnie mówiła, cała ta praca przez Państwa wykonywana, wzbudza wielki respekt, a przecież
mają Państwo niewielkie zasoby ludzkie i dość skromne środki. Do tego dochodzi to wszystko,
o czym mówiliśmy, czyli dofinansowanie, licencje, prawa, miejsce archiwum. Chciałabym
jeszcze zadać pytanie o to, w czym Rada mogłaby pomóc, aby wesprzeć działania Filmoteki?
Ze swojej strony chciałabym powiedzieć, że jak najbardziej oddaję się do dyspozycji, jeśli
możemy w jakikolwiek sposób pomóc.
Prof. Tadeusz Kowalski: Będziemy się zwracali do Państwa w konkretnych sprawach, w miarę
jak one będą się pojawiały i będą wymagały Państwa opinii oraz stanowiska. Obecnie
prowadzimy wiele prac równolegle, sprawy pojawiają się na bieżąco. Na przykład dość
nieoczekiwanie ruszył projekt islandzki, którego jeszcze na początku roku nie było w realizacji,
gdyż zostaliśmy odrzuceni. Kierując tą instytucją mogę powiedzieć, że zawsze trzeba w
ludziach wzbudzić dodatkową motywację, by widzieli efekty swojej pracy i wydaje mi się, że
taką energię udało się odblokować. Udało nam się pozyskać pracowników, którzy swoim
entuzjazmem wiele rzeczy uruchomili. Wydaje mi się, że mamy dobry zespół do realizacji tych
projektów.
Jeśli nie mają Państwo nic przeciwko to proponuję przenieść się do kuluarów kina, gdzie
przygotowaliśmy drobny poczęstunek i gdzie możemy porozmawiać już w innym charakterze.
Bardzo dziękuję Państwu za przybycie na dzisiejsze spotkanie.
Protokół sporządził: Adam Wyżyński
22

Podobne dokumenty