strona 6-7 - Colorfield.pl

Komentarze

Transkrypt

strona 6-7 - Colorfield.pl
strona 6-7
NASZE MIASTO
MIESIĘCZNIK MEDIUM
2
Absolutorium klepnięto
Sesja absolutoryjna była do bólu przewidywalna. Nie wdając się w szczegóły - absolutorium
klepnięto. Przeciw był radny Włodzimierz Jędrasik, a dwie osoby wstrzymały się od głosu.
Radny
niepokorny
Włodzimierz Jędrasik tłumaczy dlaczego był przeciwko absolutorium.
W
W
przypadku konstantynowskiej
rady miasta przyjęcie absolutorium było przesądzone. Burmistrza Henryka Brzyszcza popiera koalicja
radnych KPS i radnego SLD. W sumie 10
głosów poparcia na 15-osobową radę.
Radni nie mieli najwyraźniej zastrzeżeń,
co do wykonania budżetu, chociaż był on
znacznie skromniejszy niż potrzeby miasta i mieszkańców.
Po tym, jak skarbnik Anna Łosiak precyzyjnie przedstawiła radnym strony „ma” i
„winien”, szybko i sprawnie przeprowadzono głosowanie w najważniejszej sprawie
na majowej sesji.
W głosowaniu udział brało 14 radnych,
11 było „za”, dwie osoby wstrzymały się
od głosu: Katarzyna Wybrańska i Marian
Kaczorowski, a Włodzimierz Jędrasik
głosował „przeciw”. Kiedy formalności
stało się zadość burmistrz wygłosił krótkie
przemówienie, wyznał, że choć sesja absolutoryjna to już niemal rutyna, to emocje
są.
- Tak to już jest, kiedy robi się coś z głębi
serca, w przekonaniu, że wykonywana
praca jest dla mieszkańców. Emocje są,
ale miłe – mówił Brzyszcz. - Zawsze staram się wykonywać moją pracę, a właściwie służbę, jak najlepiej, bo jest to służba
społeczeństwu, choć bez munduru.
Burmistrz podziękował radnym za zaufanie i udzielenie mu absolutorium. - To,
co mnie dzisiaj spotkało było bardzo miłe,
doceniam także tych, którzy inaczej patrzą
na moją działalność, bo taki głos również
jest potrzebny - stwierdził. - Dzisiejsza
sytuacja sprawia, że będę z jeszcze większym zapałem realizować zadania podjęte
przez radę,
Podziękowania usłyszeli także pracownicy urzędu, kierownicy referatów i dyrektorzy placówek, którzy tłumnie przybyli
na tą jakże ważną sesję, by oklaskiwać
sukces naszego włodarza.
- Chociaż absolutorium jest dla burmistrza, to na takie wyróżnienie pracuje wiele osób – podkreślał Brzyszcz. - Dziękuję
też pani skarbnik, która wie, co należy w
tych trudnych finansowo czasach robić,
dziękuję sekretarzowi i mojemu zastępcy.
Od wielu lat przy okazji sesji absolutoryjnej burmistrz wyróżnia pracownika
urzędu, który najbardziej się zasłużył.
- W tym roku podjąłem decyzję, aby
wyróżnić panią Sylwię Pachlę kierownik
Referatu Oświaty, Kultury i Spraw Społecznych. Zasług nie będę wymieniał, bo
wszyscy pracownicy dają z siebie wszystko lub prawie wszystko, ale zauważam
świetną pracę na polu kultury, sportu i
oświaty na przestrzeni ostatniego roku
w kontekście wielu pojawiających się
trudności. Gratuluję i życzę w przyszłości
takiego podejścia – podsumował Henryk
Brzyszcz.
Obecna kadencja to z pewnością najgorsze lata Konstantynowa Łódzkiego.
Przed nami jeszcze półtora roku. Wypada tylko współczuć następcy Brzyszcza,
który będzie musiał jakoś to wszystko
ogarnąć.
drugim półroczu 2012 roku w
związku z zagrożeniem płynności finansowej wynikającym
z niewykonania dochodów majątkowych
na kwotę 5 mln zł „wprowadzono blokadę
wydatków bieżących oraz korektę zadań
inwestycyjnych“. Jednocześnie wyemitowano obligacje na kwotę 3 mln 700 tys zł.
Z uzyskanych przeze mnie informacji od
pani skarbnik, wygeneruje to dodatkowe
obciążenia dla budżetu w kwocie około
2 mln 300 tys zł. Jednocześnie w przedstawionym do akceptcji i przyjętym przez
radę projekcie budżetu na rok 2013 przewidziano kolejną emisję obligacji na kwotę
8 mln zł celem zrównoważenia budżetu.
Wynika z tego, że jedynym rozwiązaniem
na występujące problemy finansowe jest
zaciąganie kolejnych kredytów lub emisja
obligacji z jednoczesnym wprowadzaniem
„dyscypliny finansowej“czyli cięcie wydatków bieżących zadań inwestycyjnych.
Przyjmując takie rozwiązanie trzeba
sobie zdawać sprawę, że doprowadzi
ono do kumulacji wydatków związanych
ze spłatą kredytów i wykupem obligacji
oraz spowoduje w konieczność poniesienia wyższych wydatków na realizację przyszłych zadań inwestycyjnych.
Na zagrożenia z tym związane zwróciła również uwagę RIO, z której opinii
jednoznacznie wynika, że w związku z obciążeniem budżetu spłatą długu, kolejne
zaciąganie kredytów lub emisja obligacji w
latach następnych nie wchodzi w rachubę.
Jednocześnie, co wynika ze sprawozdania z wykonania budżetu za rok 2012
w ubiegłym roku znowu ograniczono
środki na utrzymanie dróg na terenie
naszego miasta. Z kwoty 931 tys 725
zł przewidzianej na ten cel w ubiegłym
roku wykorzystano tylko 360 tys. zł .
Z moich informacji wynika co prawda,
że w 2012 roku wykonano prace na
drogach za kwotę 926 tys. zł, jednak
płatność 550 tys. z tej kwoty przeniesiono na rok 2013. Czyli ze środków
pochodzacych z nowego budżetu miasta.
Z powyższych powodów głosowałem przeciwko przyjęciu sprawozdania z wykonania budżetu jak i udziel e ni u a b s o l uto r i um b ur m i st r zow i.
NASZE SPRAWY
MIESIĘCZNIK MEDIUM
Radni pytają
…burmistrz odpowiada.
Kat a r z yna W ybrańska: Chciałabym prosić o namalowanie pasów przy
Szkole Podstawowej
nr 5, o które zabiegamy już od jesieni.
Rozumiem jesienne deszcze i śniegi zimą, ale mamy
już koniec maja i te
pasy, które obiecywane był y dawno
temu wciąż nie zostały wymalowane. Chodzi tutaj o przejście w kierunku targowiska
i później ulicą 8-go Marca oraz przejście na
Daszyńskiego. Właściwie wszystkie te skrzyżowania w okolicy nie mają pasów. Bardzo
proszę o jak najszybsze uzupełnienie tych
przejść, bo już nawet dzieci zwracają nam
na to uwagę i nie mogą się ich doczekać.
Henryk Brzyszcz: Nie znam terminu, ale
spowoduję, aby maksymalnie go przyśpieszyć, zwłaszcza, że te przejścia znajdują się
w okolicy szkoły.
Elżbieta Jabłońska:
Chciałabym zapytać o
ustawę śmieciową, jakie
działania będą podjęte
w stosunku do osób,
które nie złożą deklaracji w terminie. Deklaracje złożyło dopiero 50
procent mieszańców.
Zygmunt Rogala:
Osoby, które nie złożą
deklaracji śmieciowej
zo st an ą o b c i ą żo ne
składką. Burmistrz ma
takie prawo, które gwarantuje uchwała.
Henryk Brzyszcz: Proces zwiększania
świadomości mieszkańców, zmiany ich
podejścia jest długi i trudny. Mimo to niezłożenie deklaracji to zły sposób na współpracę
z samorządem, choć przychodzą do mnie i
tacy mieszkańcy, którzy uważają, że nie produkują śmieci, więc nie będą płacić. To nie
jest obywatelska postawa, więc będziemy
wyciągać konsekwencje od tych mieszkańców, którzy nie chcą się podporządkować.
Wszelkimi dostępnymi sposobami będziemy
starać się dotrzeć do tych osób, które jeszcze nie złożyły deklaracji, a produkować
odpady przecież będą. Śledzimy deklaracje,
które spływają do urzędu, niestety nie jest
to w takim tempie, jak byśmy chcieli.
Zygmunt Rogala: Burmistrz ma prawo obciążyć osobę, która uchyla się
od obowiązku płacenia za
śmieci, ale prawo działa też
w drugą stronę. Jeśli miasto
nie wywiąże się z odbioru
nieczystości z danej posesji,
to właściciel takiej posesji
ma prawo wezwać firmę,
która śmieci zabierze, wystawi fakturę, którą zostanie
obciążona gmina.
Henryk Brzyszcz: Jak widać obowiązki
są po obu stronach.
Jadwiga Czekajewska: Czy firma Remondis, czyli ta, która
wygrała przetarg na wywóz odpadów, jest zobowiązana do zaopatrzenia
mieszkańców w kosze na
śmieci. Jak to wygląda od
strony praktycznej? Dotychczas umowy z odbiorcami były tak skonstruowane, że obsługujące
firmy udostępniały kosze.
Henryk Brzyszcz:
Odpowiem na to pytanie
następnym razem. Proszę o cierpliwość, jest
propozycja zakupu pojemników przez firmę,
która wygrała przetarg. Cały skład nad tym
pracował, ale nie znam jeszcze szczegółów.
Nowy proboszcz
U
Zmiany w parafiach trwają
roczyste objęcie parafii w Srebrnej,
przez nowego proboszcza nastąpiło
podczas niedzielnej mszy świętej, 2
czerwca. Ksiądz Roman Piwowarczyk ma 50
lat, święcenia kapłańskie przyjął w 1991 roku
w Łodzi jest doktorem filozofii paryskiej Sorbony, wykładowcą metafizyki w Wyższym
Seminarium Duchownym w Łodzi.
Parafianie pożegnali księdza dr. Marka
Wochnę, dziękując mu za ponad 7 lat duszpasterzowania ich parafii, a także ogromny
wkład i zaangażowanie w kościół. Ksiądz
Marek Wochna został proboszczem parafii
Miłosierdzia Bożego w Pabianicach.
3
Dyżury Rady Miejskiej
Rada Konstantynowa Łódzkiego w Urzędzie Miejskim przy ul. Zgierskiej 2,
w Biurze Rady na parterze, pokój nr 3
JĘDRASIK Włodzimierz 28.06 (15.00 – 16.00)
RADWAŃSKI Radosław 25.06 (16.00 – 17.00)
ZAPALSKA Barbara 24.06 (14.00 - 15.00)
W lipcu i sierpniu 2013 roku radni nie będą
pełnili dyżurów ze względu na przerwę urlopową.
W okresie lipiec-sierpień 2012 roku Przewodniczący i Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej
w Konstantynowie Łódzkim będą przyjmowali
interesantów w formie dyżurów w każdy wtorek w
godz. 16.00 – 17.00 w pok. nr 41 (II piętro).
Dyżury radnych powiatowych
W Urzędzie Miejskim Konstantynowa
przy ul. Zgierskiej 2, w Biurze Rady na
parterze, pokój nr 3, dyżur pełnić będą:
Irena GRENDA – 19.06 (15.00–16.00),
Sławomir JABŁOŃSKI – 26.06 (14.00–
15.00), Robert JAKUBOWSKI – 12.06
(15.00–16.00)
Znajdź nas
na facebooku!
MEDIUM
Konstantynów
Lubię to!
Chodnik z
odzysku
O
d wielu lat miasto prowadząc inwestycje związane z budową nowych chodników wykorzystuje płytki
chodnikowe z tzw. odzysku. Całe płyty
chodnikowe, wykorzystuje się do remontów
istniejących chodników oraz odbudowy innych ważnych ciągów pieszych.
- Przygotowujemy w tym roku akcję związaną z przekładaniem chodników z płyt,
które będą z odzysku – oznajmił burmistrz
Brzyszcz. Takie chodniki zostały ułożone
już w kilku częściach miasta.
Wynajmę lokal przy ul. Jana
Pawła II
tel. 600-957-780
MEDIUM Konstantynowa Łódzkiego – miesięcznik Konstantynowa Łódzkiego. Redaktor naczelna Anna Stępniewska. Wydawca: AMS Media
Adres redakcji: ul. J. Tuwima 8, 95–050 Konstantynów, tel. 512–382–620, www.mediumkonstantynow.pl, e–mail: [email protected] Druk:
Pabianickie Zakłady Graficzne. Redakcja nie odpowiada za treść nadsyłanych ogłoszeń.
RAPORT Z MIASTA
MIESIĘCZNIK MEDIUM
4
Remont idzie jak po grudzie
Mieszkańcy skarżą się, że rewitalizacja placu Kościuszki nie przebiega tak, jak powinna.
O
d miesiąc a na remontowanym
skwerze placu Kościuszki roboty
posuwają się w iście żółwim tempie,
co zwraca uwagę mieszkańców, którzy na
bieżąco przyglądają się trwającym pracom.
- Przechodzę tędy codziennie, idąc na
przystanek i nie widzę ani maszyn, ani robotników – skarży się Aleksandra Bachlińska. –
Jakiś czas temu rozkopano teren i od tamtej
pory niewiele się dzieje, robotnicy trochę
pogrzebali i parce stanęły w miejscu – mówi.
Rzeczywiście, wczoraj na miejscu nie
spotkaliśmy ani jednego robotnika, a plac
budowy wyglądał jak opuszczony.
Z tempa prac tłumaczył się radnym burmistrz
Brzyszcz, który mówił, że podczas budowy
wystąpiły trudności z opanowaniem wody.
- Podczas prac na skwerach, na pewnej
głębokości pojawiła się woda – mówił podczas sesji. - Wykonywane są szalunki, trwają
też prace związane z zalewaniem ławy.
Niestety nie trwa to tak szybko abyśmy byli
każdego dnia zadowoleni, pewne sprawy
technologiczne wymagają dłuższego okresu
czasu – stwierdził burmistrz.
W dalszej kolejności ekipy remontowe
mają przenieść się na skwer przy kościele,
gdzie nie są planowane wielkie zmiany. Choć
teren ten póki co został jedynie uprzątnięty, to ta część placu ma zostać otwarta w
pierwszej kolejności.
- Na części placu przy parafii Narodzenia
NMP nie będzie wielkich inwestycji i zmian
infrastrukturalnych – przyznał burmistrz
Brzyszcz. - Modernizacja obejmie nowe
oświetlenie i układ drogowy. Będziemy
starać się w pierwszej kolejności oddać do
użytku ten skwer.
W przyszłym roku planowana jest także
uroczystość związana z odsłonięciem tablicy upamiętniającej lotników, którzy zginęli w
czasie II Wojny Światowej. - Na skwerze gdzie znajdował się niegdyś „Bicykl” trwają prace związane z nadaniem nowego
charakteru obiektom – referował burmistrz. - Jest
już wykonany projekt, a za chwilę będzie wydany
wniosek na pozwolenie na budowę.
We wrześniu ma pojawić się tu również
wyremontowany wagonik tramwaju linii 43,
który będzie ilustrował historię tej linii od czasu
powstania w 1910 roku, do czasów współczesnych.
Optymistyczny wariant zakłada, że prace
zakończą się pod koniec roku.
Zasłużona dla kultury
Agnieszka Gabrysiak, solistka Teatru Muzycznego w Łodzi, mieszkanka Konstantynowa Łódzkiego w maju otrzymała prestiżową odznakę z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
M
edal „Zasłużony dla Kultury Polskiej”
nadawany jest osobom szczególnie
wyróżniającym się w dziedzinie
działalności kulturalnej. Jest odznaczeniem
niezwykle prestiżowym, honorującym wybitne zasługi w dziedzinie kultury.
Agnieszka Gabrysiak jest absolwentką
Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii
Muzycznej w Łodzi, na scenie Teatru Muzycznego w Łodzi zadebiutowała w 1997
roku. Wystąpiła m.in. w przedstawieniach
operetek Zemsta nietoperza (Adela) i Baron cygański (Arsena), Orfeusz w piekle
(Eurydyka), Wiktoria i jej huzar (O Lia san),
Wesoła wdówka (Walentyna), musicalu Zorba (Wdowa), komedii muzycznych Can-Can
(Gabriela) i Porwanie Sabinek (Madzia), w
widowisku muzycznym Powróćmy jak za
dawnych lat, a także w licznych przedsta-
wieniach dla dzieci i koncertach.
Sopranistka współpracuje z teatrami
operowymi i operetkowymi w całej Polsce, a
także koncertuje na
estradach filharmonicznych. W swoim repertuarze ma
arie operowe, songi
musicalowe i partie
sopranu z dzieł oratoryjnych. Prywatnie jest mamą trójki
dzieci.
Laureatce składamy serdeczne
gratulacje oraz
w yraz y uznania,
życząc aby dalsza
aktywność w życiu
kulturalnym przynosiła zadowolenie, była
źródłem satysfakcji oraz społecznego uznania.
NASZE MIASTO
MIESIĘCZNIK MEDIUM
5
Czym się wożą władze miasta?
Służbowy samochód to dla wielu pracowników prawdziwy luksus, o którym mogą tylko pomarzyć. Okazuje się jednak, że dla konstantynowskich urzędników to od dawna jest norma.
U
r ząd Miejski w Konstantynowie
Łódzkim jest właścicielem aż trzech
samochodów. Jeden z nich stanowi
wyposażenie Straży Miejskiej, to dwunastoletni vw transporter służący strażnikom za
radiowóz, dwa pozostałe wozy to limuzyny,
które wożą ojców naszego miasta i pracowników urzędu.
Niemal każdy magistrat ma własny samochód z pełnoetatowym kierowcą. Jednak nasz
urząd jak zwykle musi w czymś przodować.
Najwidoczniej ratusz jest na tyle bogaty, by
utrzymywać aż dwa wozy dla przedstawicieli
lokalnego establishmentu. Jeden z nich to daewoo leganza z 1998 roku,
oznaczony herbem Konstantynowa, drugi to
nowa skoda super B, którą urząd zakupił w
2008 roku w drodze przetargu.
Auto kosztowało urząd, czyli także nas
podatników 93 tys. zł. W przetargu jasno i wyraźnie określono, że samochód, który zakupić
chce urząd musi być limuzyną o podwyższonym standardzie, określono także rodzaj
wyposażenia, które ma posiadać pojazd.
Czarna, perłowa skoda super B, która
incognito mknie przez Konstantynów, posiada silnik diesla, o mocy 140 KM, manualną
skrzynię biegów i wszystkie najnowsze zabezpieczenie gwarantujące najlepsze bezpieczeństwo i komfort jazdy. Śmiało można
to auto służbowe nazwać luksusową limuzyną, bo z pośród wielu dostępnych modeli
samochodu marki „skoda super B”, egzemplarz
burmistrza Henryka Brzyszcza znajduje się w
samej końcówce listy, którą rozpoczyna model
za niewiele ponad 50 tys. zł.
Auto posiada między innymi ESP, ABS,
ASR, ACS, elektroniczny system wspomagania awaryjnego hamowania, wspomaganie kierownicy, komplet poduszek
powietrznych, kurtyny powietrzne, reflektory
Bi-ksenonowe wraz ze spryskiwaczami,
sterowaną elektronicznie klimatyzację,
sygnalizację przypominającą o zapięciu pasów, podłokietniki, centralny zamek, zestaw
głośnomówiący, radioodtwarzacz CD MP3
wraz z zestawem 8 głośników i komputer
pokładowy. Auto sygnalizuje ponadto, że
kierowca nie włączył świateł, czy też któreś
drzwi nie zostały domknięte, posiada również elektrycznie sterowane i podgrzewane
lusterka. Nic tylko podziwiać zmysł motoryzacyjny i gust naszych włodarzy, bo trzeba
przyznać, że auto prezentuje się niezwykle
okazale. Zupełnie zrozumiały jest również
fakt, że samochód nie jest oznakowany, bo
herb gminy zwyczajnie popsułby wrażenie
artystyczne.
Szacowany roczny koszt ubezpieczenia
obu wozów (biorąc pod uwagę rynkowe
stawki OC i AC) to około 4 tys. złotych.
Pieniądze wydawane są też na paliwo, ale
także na drobne naprawy, myjnię i przejazdy
autostradami.
Czy posiadanie i utrzymywanie samochodów służbowych w lokalnym magistracie
jest rzeczywiście niezbędne i czy potrzebne
są aż dwie limuzyny? Medium zastanawia
się, czy nie taniej kalkulowałoby się wypłacanie ewentualnych ryczałtów lub delegacji tym urzędnikom, którzy rzeczywiście
sporo podróżują w sprawach służbowych.
Oczywiście, że naszym władzom „należy
się” samochód służbowy, bo rowerem
przecież jeździć nie będą. Jednak zastanawiający jest fakt, że nowe, wypasione auto
za blisko 100 tys. zł nie zostało nabyte, na
miejsce starego, czyli bordowej leganzy. Od
ponad trzech lat na parkingu pod Urzędem
Miejskim stoją dwa służbowe auta. Stoją,
tracą na wartości i generują koszty.
Zważywszy, że oprócz bieżącego utrzymania auta (paliwo, myjnie, okresowe przeglądy techniczne, drobne naprawy, zakup
części, przejazdy autostradą, ubezpieczenie), lwią część wydatków pochłania też
pensja zatrudnionego na etacie w urzędzie
kierowcy. Jednak i tu jest jakieś usprawiedliwienie – tak głosi oficjalny komunikat organu
prasowego burmistrza Brzyszcza:
„Urząd Miejski zatrudnia kierowcę, do którego obowiązków należy również (w czasie
wolnym od wyjazdów):wykonywanie bieżących napraw e budynku UM, konserwacja
urządzeń, oznakowanie i dekoracja budynku
obsługa węzła ciepłowniczego” – wyjaśnia
Bernard Cichosz, rzecznik prasowy.
Znacznie częściej konstantynowscy
urzędnicy wsiadają w komfortową skodę.W
ciągu roku wlewają do niej paliwo za prawie
12 tys. złotych. Nieco ponad 6 tys. zł kosztowała „wacha” do starszego daewoo.
Jak widać utrzymywanie dwóch aut, to
spory luksus, który w obliczu drastycznych,
rokrocznych podwyżek podatków, znacznie
obciążających budżety domowe i firmowe,
wydaje się być „trochę” nie na miejscu. Ale
kto bogatemu zabroni?
Hipokryzja goni hipokryzję, a mieszkańcy
muszą za to płacić „z szacunkiem dla ludzi”
władzy…
NASZE SPRAWY
MIESIĘCZNIK MEDIUM
6
Honorowym być
Honorowe obywatelstwo miasta to najwyższe wyróżnienie, które może nadać lokalny samorząd
w uznaniu „dla zasług lub wybitnych osiągnięć obywateli „.
N
adanie tytułu Honorowego Obywatela
Miasta Konstantynowa Łódzkiego
jest dowodem wielkiego uznania dla
osiągnięć, oraz wskazaniem wielu ludziom
na wybitną, godną zaufania i wielkiego
szacunku osobistość. Samorząd Konstantynowa Łódzkiego przyznał do tej pory
tylko czterem osobom tytuł Honorowego
Obywatela, wyróżnieni tym tytułem to: śp.
ksiądz Stanisław Czernik (tytuł przyznano
w 1996 roku), doktor Bogumił Pychyński
(tytuł przyznano w 1998 roku), Włodzimierz
Fisiak (tytuł przyznano w 2010 roku), Bogdan
Michalak (tytuł przyznano w 2010 roku).
Wszyscy Honorowi Obywatele są osobami niewątpliwie zasłużonymi dla Konstantynowa i jego mieszkańców, a ich
wkład w rozwój naszego miasta jest nie do
przecenienia. Niestety w ostatnim czasie
wydaje się, że władze miasta zapominają
o historycznych już dokonaniach naszych
Honorowych Obywateli. I tu należałoby się
zawstydzić, bo nasi honorowi traktowani są
jak „persona non grata” delikatnie mówiąc.
Powód? Nie aprobują polityki uprawianej
przez burmistrza Henryka Brzyszcza.
- Mam zastrzeżenia do władz o to jak
jesteśmy traktowani – mówi doktor Bogumił Pychyński. – Jestem zapraszany pod
pomnik i na Dni Konstantynowa, jednak źle
się czuję i coraz częściej mam wrażenie,
że lepiej, abym trzymał się z dla od tej całej
świty - stwierdził. – Zachowanie naszych
samorządowców jest dowodem na to, że
P
w naszym społeczeństwie nie ma już szlachetności, nie ma wzajemnego szacunku
do siebie, bo za cenę stołka, pieniędzy i
innych dóbr potrafi się „kąsać” i to na oczach
wszystkich – podsumowuje doktor.
Podobnego zdania jest sportowiec i
przedsiębiorca Bogdan Michalak:
- Ja jeżeli zapraszam gości do domu, to
się nimi zajmuję, sprzyjam im, rozmawiam,
czy chociaż się uśmiecham – mówi. – Nas,
bo jest nas trzech Honorowych Obywateli,
zaprasza się, a później traktuje obcesowo,
unika się wymienienia z imienia i nazwiska,
choć jesteśmy obecni na danej uroczystości.
Rozumiem rozgoryczenie doktora Pychyńskiego i niechęć do takich spotkań - mówi.
- Przecież to nie ja sobie nadałem ten tytuł,
tylko nadały go obecne władze, więc skoro
powiedzieli A, niech mówią B, a nie ocenia
się, czy dana osoba pod względem politycznym się podoba, czy nie. Obecnie relacje
polityczne są ważniejsze niż osoba, która
została wyróżniona. To dziwny, freudowski
świat – podsumowuje Michalak.
Na pytanie czy czuje się honorowym
obywatelem, doktor Pychyński odpowiada:
- Mnie już na tym nie zależy. Przychodnia
bardzo elegancko zachowała się gdy odchodziłem na emeryturę, pracownicy, łącznie
z dyrektorem Jabłońskim pięknie mnie
pożegnali, mam też bardzo dobry kontakt z
rzemieślnikami, czy też prywatnymi przedsiębiorcami, a od władz wolę trzymać się z
daleka. To „kolesiostwo” jest i tyle – podsu-
ychyński Bogumił – lekarz, społecznik związany z Konstantynowem od 1955
roku. Ma trzy specjalizacje: interna, radiologia i medycyna pracy. Bogumił Pychyński urodził się na Kresach wschodnich, nieopodal Grodna. Jego rodzice
pochodzili z Częstochowy, na Kresy pojechali, by uruchomić życie społeczne. Matka
Pychyńskiego pracowała jako nauczycielka,
ojciec był leśnikiem, zajmował się Puszczą
Rudnicką. Później, po wojnie rodzina wróciła
do Częstochowy, gdzie doktor zdał maturę,
na studia przyjechał do Łodzi i rozpoczął
naukę na Uniwersytecie Medycznym. Po
skończeniu studiów doktor Pychyński zaczął
pracę w Konstantynowie, zastał tu prymitywna warunki: maleńkie ambulatorium, brak
sprzętu, brak specjalistów. Szybko został
kierownikiem przychodni i świetnie pełnił tą
funkcję przez 40 lat. Przez ten czas udało
mu się wybudować nowy ośrodek zdrowia,
później walczył o sprzęt diagnostyczny, aparat rentgenowski, sprzęt do ratowania życia.
Dzięki jego inicjatywie udało się urządzić
pogotowie, a miasto zyskało również karetkę.
Doktor pracował też w Radzie Miejskiej, radnym był przez 7 kadencji, czyli 28 lat – cztery kadencje spędził w Radzie Miejskiej, a trzy
w Radzie Narodowej. Po 57 latach pracy dla mieszkańców Konstantynowa Łódzkiego,
przeszedł na zasłużoną emeryturę. Jego wkład w rozwój miasta, a w szczególności
rozwój bazy infrastruktury medycznej jest nie do przecenienia, pacjenci wspominają go
jako osobę oddaną, gotową nieść pomoc o każdej porze dnia i nocy.
mowuje doktor. - Pożyjemy, zobaczymy.
Chcielibyśmy wierzyć, że przynajmniej
w sprawie Honorowych Obywateli naszym
władzom nie będą przyświecać żadne partykularne interesy, a sami Honorowi będą
doceniani ze względu na ich nieprzecenione
zasługi, a nie sympatie, czy antypatie polityczne. Póki co można czuć zażenowanie, a
nawet wstyd za przedstawicieli naszego samorządu. W podbnym duchu, co Pychyński i
Michalak wypowiada się także Włodzimierz
Fisiak, były burmistrz Konstantynowa Łódzkiego.
- Przyznanie mi tytułu Honorowego Obywatela był dla mnie wielkim wyróżnieniem,
tym bardziej, że z miastem związałem się w
1990 roku, kiedy dopiero powstawał samorząd. Budowaliśmy nowe oblicze Konstantynowa, który w tamtych latach przeżywał
ogromny kryzys. Pieniędzy brakowało na
wszystko; nie było zewnętrznego dofinansowania, jak chociażby dotacje unijne, z
których obecnie korzystają gminy. Większość dużych zakładów pracy upadało, jak
choćby Konstilana, ale nam samorządowcom przyświecała idea łączenia wszystkich
sił - opowiada.
Włodzimierz Fisiak to wielki autorytet dla
mieszkańców, którzy uważają go za wspaniałego gospodarza. Niestety jego dorobek
i wkład w rozwój miasta wydaje się być
szargany w ostatnich latach.
- Byłem zwolennikiem łączenia kapitału i
pracy, czyli przedsiębiorców i ludzi utrzymujących się z pracy najemnej. To się sprawdziło, Konstantynów Łódzki wyróżniał się na
tle innych gmin, mieliśmy najniższe podatki,
co sprzyjało rozwojowi przedsiębiorczości, a
miasto miało wówczas znaczenie na arenie
regionu, było przykładem dla innych samorządów i gmin - wspomina Fisiak. - Kiedy
miałem zaszczyt pełnić funkcję marszałka
województwa łódzkiego, również współpracowałem z władzami Konstantynowa.
Niestety w 2010 roku idea budowania wspólnoty lokalnej uległa znacznemu osłabieniu.
K
s. Stanisław Czernik, żołnierz
Armii Krajowej, Kawaler Krzyża
Virtuti Militari, Wielki Kapłan i Człowiek, który od początku Samorządu był
powiernikiem, doradcą, uczestnikiem i
przewodnikiem wszystkich patriotycznych
uroczystości miejskich. Jego zasługi dla
Konstantynowa Łódzkiego poprzez organizowanie pomocy dla mieszkańców w
czasie stanu wojennego, rozbudowę świątyni NNMP, budowę kościoła Miłosierdzia
Bożego i wiele innych – są ogromne.
Funkcję proboszcza parafii Narodzenia
NMP pełnił w latach 1965-94. Zmarł w
2006 roku.
NASZE SPRAWY
Nastąpiły ogromne podziały i ludzie, którzy
wiele lat ze sobą współpracowali stali się powodem wzajemnej agresji. Sam jej doświadczyłem, co jest dla mnie bardzo przykre, bo
w ostatniej kampanii wyborczej wspierałem
obecne władze. Wielu tych, którzy pełnili i
nadal pełnią różne funkcje w samorządzie
powoływało się na mój autorytet - mówi.
Nie sposób nie zauważyć, że w Konstantynowie nie ma już solidarności, a lansowane
w kampanii hasło „Łączy nas Konstantynów”, jest tylko pustym, wyświechtanym
sloganem, który nic nie znaczy.
- Obecnie miasto jest bardzo podzielone,
co w mojej ocenie jest złe - twierdzi Fisiak. A my – Honorowi Obywatele stoimy z boku.
Nie z wyboru, ale z konieczności, bo tak nas
władza ustawiła. Myślę, że trzeba umieć
docenić dorobek miasta i tych, którzy go
B
ogdan Michalak wybitny sportowiec,
piłkarz ręczny, reprezentant Polski w
latach 1966 – 1968, przedsiębiorca,
samorządowiec. Przez kilkanaście sezonów grał w najwyższej klasie rozgrywek
piłki ręcznej w kraju reprezentując klub
Anilana Łódź (1966-81), potem - w klubach
w Austrii (1977-79 SV Westalpine, 1981 SV
Edelweiss). Zdobywca Mistrzostwa Polski
i trzykrotny zdobywca Pucharu Polski,
srebrny medalista Mistrzostw Świata w
kategorii do 23 lat.
Po zakończeniu kariery sportowej Michalak podjął działalność gospodarczą,
jednocześnie aktywnie działając przez
trzy kadencje jako radny Rady Miejskiej
w Konstantynowie Łódzkim (członek Prezydium Rady Miejskiej i Zarządu Miasta).
Jako członek Stowarzyszenia Prywatnych
Przedsiębiorców był współinicjatorem Dni
Konstantynowa Łódzkiego, prestiżowej
imprezy promującej miasto. Wieloletni, pracujacy społecznie prezes KKS „Włókniarz”,
współdziałał z władzami miasta na rzecz
rozwoju bazy sportowej i rekreacyjnej.
MIESIĘCZNIK MEDIUM
budowali. Obecni włodarze nie chcą korzystać z naszych doświadczeń, ale podział nie
służy temu miastu, co w niedługim czasie da
o sobie znać - podsumowuje Wlodzimierz
Fisiak.
Recepta jest jedna - wybory. W Konstantynowie nie jest łatwo mieć swoje zdanie, co
widoczne jest na każdej sesji rady miejskiej.
Gro osób podnosi rękę tylko dlatego, że się
obawia wypowiedzieć, czy też manifestować
swoje poglądy. Nie wierzę, że wszyscy są
tak zgodni z panem burmistrzem, ale prawie
wszyscy się go obawiają. Konstantynów to
mała społeczność i nie jest łatwo powiedzieć
coś przeciwko włodarzom, bo można zostać
za to ukaranym. (as)
W
łodzimierz Fisiak tytuł Honorowego Obywatela otrzymał za
trwały wieloletni wkład pracy w
rozwój i promocję Konstantynowa Łódzkiego oraz za aktywną działalność w tworzeniu dobrego wizerunku miasta. Włodzimierz Fisiak, były marszałek województwa
łódzkiego, związany był ze strukturami
samorządowymi regionu łódzkiego od
1990 r. W latach 1990-1993 pełnił funkcję
wiceburmistrza, a od 1994 r. przez dwie
kolejne kadencje funkcję burmistrza Konstantynowa Łódzkiego. Za czasów jego
rządów samorząd w ciągu 22 miesięcy
wybudował Liceum Ogólnokształcące, powołał do życia Dom Pomocy Społecznej,
założył „Tramwaje Podmiejskie”, spółkę
prawa handlowego samorządów Łodzi,
Konstantynowa Łódzkiego i Lutomierska,
wybudował krytą pływalnię, podstację
pogotowia ratunkowego, a także nowoczesną kotłownię olejowo-gazową. Za
jego kadencji przeprowadzana była także
modernizacja ulicy Jana Pawła II.
W roku 2001 otrzymał tytuł „Profesjonalny
Menedżer Województwa Łódzkiego”
w dziedzinie samorządu terytorialnego
za 2000 rok. Stosowana z jego inicjatywy
polityka wspierania rozwoju przedsiębiorczości m.in. przez niskie podatki lokalne,
wspomagająca ograniczanie bezrobocia
oraz polityka inwestowania w oświatę,
pozwoliły naszemu miastu przejść przez
okres przemian.
7
Wpadli na
gorącym
uczynku
D
zięki czujności pokrzywdzonego policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn,
którzy kradli metalowe elementy na
złom. Grozi im do 5 lat więzienia. 7 czerwca
2013r około godz. 2.00 w nocy pabianiccy
policjanci przyjechali na interwencję do
Konstantynowa Łódzkiego. Zgłaszający
mężczyzna twierdził, że jacyś ludzie okradają jego posesję. Pokrzywdzony pozostając w stałym kontakcie telefonicznym z
policjantami obserwował sprawców. Dzięki
tej współpracy funkcjonariusze przyłapali
na gorącym uczynku dwóch mężczyzn,
którzy przerzucali metalowe elementy
przez ogrodzenie posesji i pakowali je do
mazdy 323. Zaskoczeni złodzieje próbowali
uciec, lecz szybko zostali obezwładnieni
i zakuci w kajdanki. Okazało się, że to
mieszkańcy Pabianic w wieku 19 i 20 lat,
obaj notowani wcześniej za przestępstwa
przeciwko mieniu. Zdołali ukraść metalowe
podpory o wartości 350zł. Jeden z zatrzymanych próbował tłumaczyć, ze podpory
były mu potrzebne do prac budowlanych w
jego domu. Policjanci szybko zweryfikowali
tę informację. Ustalono, że skradzione elementy miały trafić do punktu skupu złomu.
Zebrane dotychczas dowody pozwoliły na
przedstawienie mężczyznom zarzutów
czterech podobnych kradzieży. Za taki
czyn grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Policjanci ustalają, czy złodziejski duet
miał na swoim koncie więcej podobnych
przestępstw.
Droga
redakcjo...
P
rzeglądając oświadczenia majątkowe naszych samor ządowców
doszedłem do wniosku, że pomimo
wysokich dochodów, przekraczających w
niektórych przypadkach 150 tys. zł, zauważyłem, że oszczędności naszych samorządowców znacznie się skurczyły. To
oznacza, że nie starcza im od 1-go do 1-go
i muszą wspomagać się oszczędnościami,
aby związać koniec z końcem. Dlatego apeluję – dajmy
podwyżki
naszym
d e c yd e n tom, a jeśli
nie, to chociaż jakieś
zapomogi.
Z NASZYCH ULIC
MIESIĘCZNIK MEDIUM
8
Sezon ogórkowy w mieście
B
Burmistrz Henryk Brzyszcz przyznaje: - Nie mamy na dzień
dzisiejszy wiele inwestycji w Konstantynowie.
rak środków finansowych to główny
powód, dla którego nie odbywają
się prawie żadne nowe prace inwestycyjne. Chyba wszyscy mieszkańcy
zdążyli zauważyć, że wciąż trwają prace
budowlane związane z rewitalizacją centrum miasta. Trwają też roboty związane
z uporządkowaniem po zimie dróg lokalnych, które przeprowadza firma LukPol.
- Nie sposób przyspieszyć tych prac,
ponieważ jest jeden wykonawca, który
pr zeprowadza wszystkie napraw y tłumaczył Brzyszcz. – Naprawiane są
nawierzchnie zarówno dróg szlakowych,
jak i dróg z nawier zchnią asfaltową.
Wszystko przekazujemy do pani Pawlak,
która dysponuje odpowiednim harmonogramem.
Kolejna prowadzona od miesięcy inwestycja, to budowa kanalizacji sanitarnej.
– Inwestycja jest sukcesywnie realizowana, krok po kroku przesuwamy się do
przodu, wykonujemy też układy wodociągów. Prace w ulicach: Spółdzielcza,
Dąbrowa, Niesięcin zostaną zakończone
w tym roku – relacjonował burmistrz.
Urząd ma zamiar ogłosić w najbliższym czasie przetarg na dokończenie
ulicy Kościelnej i Łąkowej. – Niestety
termin ogłoszenia tego przetargu zależny będzie od stopnia realizacji budżetu,
zwłaszcza jeśli chodzi o dochody ze
sprzedaży majątku – wyjaśnił Brzyszcz.
Zapomnieli o opróżnieniu
kontenerów?
Przy pojemnikach na odzież używaną pełno jest porozrzucanych ubrań, a także worków wypełnionych odzieżą. Powód? Do kontenera nie da się już nic zmieścić, bo od dawna nie był
opróżniany.
do Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej,
którego siedziba znajduje się przy ulicy
Sucharskiego 12.
- Wszystkie rzeczy, będące z dobrym stanie przyjmujemy. Są one ewidencjonowane
i rozdawane potrzebującym – mówi Bożena
Uścińska, prezes konstantynowskiego PKPS.
– Mieszkańcy naszego miasta bardzo chętnie
przyłączają się do tego typu zbiórek. Z oczywistych względów nie przyjmujemy rzeczy
podartych, ani zabrudzonych. Często oddawane są natomiast ubranka dziecięce, odzież
wierzchnia, a nawet garnitury. Wszystkie dary
są u nas mile widziane – twierdzi pani Bożena.
W
K
ontenery na odzież używaną kojarzą się
mieszkańcom z Polskim Czerwonym
Krzyżem, który niegdyś organizował
zbiórki odzieży dla potrzebujących. Osoby,
które wrzucają stare ubrania do pojemników
znajdujących się w kilkunastu miejscach na
terenie Konstantynowa mają poczucie misji,
myślą, że odzież trafi w odpowiednie ręce.
Tymczasem beżowe kontenery od kilku lat
należą do prywatnej firmy. Odpady tekstylne
są sortowane i sprzedawane.
— Od kilku miesięcy nie widziałam, żeby
ktokolwiek opróżniał te pojemniki. Ubrań przybywa, walają się wokół i stwarzają straszny
bałagan. Wygląda to okropnie — irytuje się
Pani Alicja, która mieszka niedaleko jednego
z przepełnionych kontenerów.
Trudno nie zgodzić się z mieszkanką, bo
rzeczywiście porozwalane na trawniku worki
z odzieżą, wyglądają kiepsko.
Kontenerami opiekuje się firma „Wtórpol” ze
Skarżyska-Kamiennej, jednak dodzwonienie
się na podany na pojemnikach numer telefonu
graniczy z cudem. Nam, mimo wielu prób się
to nie udało.
Gdzie trafia odzież, którą zbiera do
kontenerów firma? Nie łudźmy się, że
do potrzebujących. Jednak mieszkańcy
Konstantynowa, którzy chcą się pozbyć
używanych rzeczy, ale będących w dobrym
stanie, m.in. ubrań, artykułów pościelowych,
dywanów, czy sprzętów, mogą ofiarować je
tórpol jest właścicielem ponad
35.000 pojemników na odzież
używaną ustawionych na terenie całego kraju. Pojemniki ustawiane są
bezpłatnie, na gruntach użyczonych przez
właścicieli. Filozofia firmy przedstawia się
następująco: firma ustawia kontenery, a
korzyść dla miasta jest taka, że gmina
oszczędza na wywozie tych odpadów –
gdyby nie kontenery, wszystkie wrzucane
do nich rzeczy lądowałyby w koszach. W
ten sposób gmina pozbywa się odpadu
tekstylnego – odzieży, obuwia, itp., który
stanowi znaczną część odpadów komunalnych.
W sytuacji, kiedy zgodnie z ustawą
z dn. 01 lipca 2011 (Dz. U. Nr 152, poz.
897) o utrzymaniu czystości i porządku
w gminach, która weszła w życie z dn.
01 stycznia 2012 r., poszczególne gminy
stały się właścicielem śmieci. Na włodarzy
spadł obowiązek usuwania i unieszkodliwiania odpadów komunalnych, co ciągnie
za sobą znaczne koszty.
NASZE SPRAWY
MIESIĘCZNIK MEDIUM
9
Drogie śmieci
Od 1 lipca wywozem odpadów zajmie się firma Remondis. Czy konstantynowianie będą płacić
mniej za śmieci? Być może, ale dopiero w 2014 roku.
W
połowie maja
minął termin
na składanie
przez mieszkańców deklaracji tzw. Śmieciowych. W międzyczasie
gmina rozstrzygnę ła
przetarg na firmę, która zajmie się wy wozem odpadów. Wśród
mieszkańców najwięcej
emocji budzą wysokie
stawki za wywóz, nawet
deklarując chęć segregacji śmieci, przeciętny
mieszkaniec zapłaci
więcej niż dotychczas,
gdy wrzucał wszystko
do jednego kubła.
- Zgłosiły się dwie
firmy: Remondis i Ekoregion – relacjonował
burmistrz Brzyszcz. Mieliśmy szczęście, bo
w niektórych gminach
nie zostały złożone oferty i to jest duży problem, bo ustawa nie przewiduje co w takiej
sytuacji - mówił.
Wybrana została firma Remondis, której
oferta była bardziej korzystna, choć dla przeciętnego mieszkańca i tak nie ma to póki co
znaczenia, bo stawki za śmieci zostały ustalone na dużo wcześniej niż ogłoszono przetarg; 11 zł od osoby za śmieci segregowane,
16,5 zł za wrzucane do jednego pojemnika.
To dużo, w porównaniu z innymi, pobliskimi
gminami, chociażby z gminą Ksawerów, w
a ile deklaracji mieszkańców i co najważniejsze wpłat za odbiór śmieci.
- Jeżeli wszystko pójdzie tak, jakbyśmy
chcieli, to będziemy konstruktywnie podchodzić do ceny – deklarował burmistrz. – Aby
rozmawiać o obniżce cen obywatele muszą
wykazać się odpowiedzialnością i nie uchylać się od obowiązku płacenia. Podejrzewamy, że pierwszy okres będzie anormalny,
bo będzie gruntowne sprzątanie naszych
domów, ponieważ przyjęliśmy zasadę, że
nie ma limitu na odbierane odpady, tyle ile
państwo wyprodukujecie, tyle odbierzemy.
Umowa z firmą Remondis została podpisana na dwa lata. – Przypominam, że
ustawę wprowadza burmistrz, czy prezydent
miasta nie dlatego, że sam chce, tylko jest
to ustawa przygotowana przez rząd, którą
musimy wdrożyć w życie – podsumował
Brzyszcz..
której opłaty wynoszą odpowiednio 5 zł i 11
zł, a przetarg na wywóz podobnie jak u nas
wygrała firma Remondis.
- Oferta jest obiecująca, bo jest niższa
niż w naszych założeniach, i warunkach
zamówienia, więc jeśli wszystko będzie
zgodnie z naszymi oczekiwaniami, to należy
się spodziewać, że po pół roku uda nam się
obniżyć ceny, które zdaniem mieszkańców
są zbyt wysokie – przyznał Brzyszcz.
Przez najbliższe miesiące urzędnicy będą
przyglądać się ile odpadów jest odbieranych,
Z
estawienie stawek za odbiór odpadów w okolicznych miejscowościach: odpowiednio śmieci segregowane i niesegregowane:
Ksawerów: ..................................5 zł i 11 zł,
Lutomiersk: ................................7 zł i 10 zł,
Stryków: .....................................7 zł i 12 zł,
Radomsko: .................................7 zł, 10 zł,
Zgierz:........................................ 8 zł i 12 zł,
Zduńska Wola:.......................... 8 zł i 14 zł,
Łask: ...........................................8 zł i 15 zł,
Pabianice:.................................. 8 zł i 16 zł,
Sieradz: ...................................9,95 zł i 14 zł,
Konstantynów Łódzki: ....11 zł i 16,5 zł,
Łódź: ...............................12,69 zł i 16,5 zł.
NASZE MIASTO
MIESIĘCZNIK MEDIUM
10
Biblioteka etatami stoi
Aż 10 osób na prawie 9 etatach pracuje w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Konstantynowie
Łódzkim. Czy to przerost zatrudnienia?
K
ryzys nie omija Konstantynowa Łódzkiego, którego budżet za
ubiegły rok zamknął się sporym deficytem. We wszystkich placówkach są cięcia,
jednak redukcje kosztów
osobowych, czyli redukcje
zatrudnienia omijają niektóre
placówki, chociażby Bibliotekę Miejską, w której na 8,75
etatach pracuje 10 osób.
– Obecnie 8 osób zatrudnionych jest na pełny etat, a 2
pracowników administracji
ma łącznie 0,75 etatu – informuje Ewa Jabłońska, dyrektor MBP.
Wydaje się, że to dużo, biorąc pod uwagę zainteresowania czytelnicze mieszkańców, jednak Ewa Jabłońska
zwraca uwagę, że biblioteka
pełni bardzo wiele obowiązków, nie tylko związanych z
upowszechnianiem literatury,
więc personelu nie jest wcale
za dużo.
- Od bardzo dawna, wbrew przyjętym
stereotypom, jako biblioteka świadczymy
szereg usług wybiegających poza zakres
podstawowych działań statutowych – mówi
Jabłońska. - Oczywiście wszystkie nasze
działania mieszczą się w ramach rozszerzonych zadań.
Miejska Biblioteka bierze aktywny udział
we wszelkich formach życia kulturalnego w
naszym mieście, samodzielnie pozyskuje
też dodatkowe środki na swoją działalność.
- Od dwóch lat pracujemy 6 dni w tygodniu,
w tym 2 razy w tygodniu do godziny 20.00
– relacjonuje pani Ewa. - Prowadzimy dwie
biblioteki: dla dorosłych i dla dzieci, Uniwersytet dla seniorów, organizujemy wyjazdy dla
dzieci na Łódzki Uniwersytet Dziecięcy Przy
Politechnice Łódzkiej i podejmujemy szereg
innych działań.
W bibliotece cyklicznie odbywają się spotkania autorskie, spotkania literackie w ramach
Konstantynowskiego Klubu Literackiego
Constans, spotkania z baśnią, spotkania
Dyskusyjnych Klubów Książki, organizowane są konkursy, lekcje biblioteczne, wystawy, teatrzyki dla dzieci, kursy korzystania z
Internetu dla seniorów.
- W myśl obecnie obowiązujących przepisów, nasza biblioteka - jako instytucja
upowszechniania kultury w mieście do 20
tys. mieszkańców mogłaby, a może nawet
powinna zatrudnić jeszcze 2 osoby na pełnych etatach – wyjaśnia Ewa Jabłońska.
- Proszę wziąć pod uwagę ilość naszych
zadań i pozyskiwanie środków zewnętrznych
– podkreśla.
Rzeczywiście w ubiegłym roku MBP
angażowała się w wiele programów i konkursów. Najwięcej, bo aż 100 tys. zł udało
się pozyskać na kontynuację istniejącego od
2008 roku Uniwersytetu Trzeciego Wieku,
czyli zajęć dla osób 50+, w których udział
bierze obecnie około 180 słuchaczy seniorów. Biblioteka dla dzieci otrzymała także
ponad 4 tys. zł na realizację programu „Świat
teatru”, oraz prawie 6 tys. zł na urządzenie
kącika czytelniczego, zakup nowych książek
i prenumeratę wybranych czasopism, dzięki
udziałowi w konkursach czytelnia wzbogaciła się w sprzęt komputerowy, kamerę i
konsolę Xbox.
– W ramach Programu Zakup nowości
wydawniczych do bibliotek, prowadzonego
przez Bibliotekę Narodową otrzymaliśmy
dotację w wysokości 7.900 zł dla obu bibliotek – mówi pani Ewa.
Ile kosztuje rocznie utrzymanie Miejskiej
Biblioteki Publicznej? W ubiegłym roku wydatki wyniosły 408 tys. zł, z czego dotacja
z budżetu to prawie 367 tys. zł, a dochody
własne biblioteki to nieco ponad 36 tys. zł.
Nasza biblioteka pełni różnorakie funkcje i
wyznacza sobie wiele zadań, dlatego musi
generować też koszty, które są oczywiście jak najbardziej uzasadnione. Zresztą
każdy koszt można przecież uzasadnić, a
ostatecznie i tak mieszkańcy pokryją go ze
swojej kieszeni.
W ubiegłym roku MBP odnotowała w sumie
28 tys. odwiedzin, mieszczący wypożyczyli
książki na zewnątrz 42 tys. razy, a na miejscu ponad 4 tys. razy. Karty biblioteczne
ma założone ponad 2,5 tys. mieszkańców.
Największą grupę czytelników stanowią
uczniowie (1.289 osób), na drugim miejscu
są pracownicy umysłowi (403 osoby). Stan
naszego księgozbioru to prawie 27 tys.
woluminów, których wartość wynosi około
230 tys. zł
N
ajchętniej wypożyczane książki
w 2012 roku:
Literatura popularnonaukowa:
Hugo-Bader J. – Dzienniki kołymskie
Szejnert M. – Dom żółwia. Zanzibar.
Bikont A. – My z Jedwabnego
Boniecki A. – Zrozumieć papieża : rozmowy o Janie Pawle II
Wałęsa D. – Marzenia i tajemnice
Czubaszek M. – Każdy szczyt ma swój
Czubaszek
Literatura piękna:
Andrews V. – Kwiaty na poddaszu
Larsson S. – Trylogia Millenium
James E. – Pięćdziesiąt twarzy Greya
Lackberg C. – Fabrykantka aniołów
Picoult J. – Drugie spojrzenie
Coben H. – Wszyscy mamy tajemnice
Nurowska M. – Drzwi do piekła
Nurowska M. – Dom na krawędzi
Kalicińska M. – Lilka
NASZE MIASTO
MIESIĘCZNIK MEDIUM
11
Deficyt gminy
Nie jest dla nikogo niespodzianką, że budżet Konstantynowa z trudem się skleił. Niewątpliwie
jego zrealizowanie pod względem formalno – rachunkowym przysporzyło skarbniczce gminy i
służbom księgowym urzędu nie lada wysiłku.
N
ajważniejsze
kwoty
budżetu to: 7,2
mln zl – tyle wynosił stan kont a gminy p o d
koniec grudnia
2012 roku i 20,4
mln zł – to stan
zobowiązań z
tytułu zaciągniętych kredytów i obligacji.
- Bilans wykazał w ynik budżetu minus
263 tys. zł –
oznajmiła Anna
Łosiak, skarbnik miasta.
- Kw o t a t a
j e s t p o t w i e rdzona w sprawozdaniu bu dżetu jako deficyt gminy.
Zanim pani skarbnik przedstawiła radnym
sprawozdanie z realizacji budżetu w minionym roku, głos zabrał burmistrz Henryk
Brzyszcz.
- Rządzenie finansami jest teraz bardzo
trudne- usprawiedliwiał się burmistrz.
- Wobec narastających trudności minął
nam zeszły rok, bardzo ciężki, w którym
kryzys gospodarczy przeniósł się także
na poszczególne stopnie samorządu. Zasada wydatki bieżące, dochody bieżące,
która obowiązuje i wskaźnik, który został
wprowadzony przez ministra finansów
powoduje, że musimy przyglądać się realizacji budżetu nawet w tych działach, w
których wydaje się, że już nic nie można
osiągnąć – żalił się Brzyszcz. - Musimy
przyglądać się każdej wydanej złotówce.
Oczywiście realizujemy uchwały, ale są
trudności.
Burmistrz przyznał też, że transakcje
kupna-sprzedaży, które miały przynieść
gminie zastrzyk gotówki nie doszły do
skutku.
- Okazuje się, że zaplanowane w budżecie wartości zostały całkowicie niewykonane, stąd też musieliśmy ciąć wydatki,
co również nastręczało szereg trudności
– mówił burmistrz.
Z przedstawionego podczas sesji sprawozdania wynika, że budżet po stronie
dochodów gminy nie został wykonany
zgodnie z planem. Dochody zrealizowa-
no w 90 procentach, z czego dochody
bieżące zrealizowano w 102 procentach –
kwota dochodów to 39,3 mln zł, a dochody
majątkowe jedynie w 62 procentach – ze
sprzedaży majątku uzyskano tylko 10,1
mln zł. Łącznie do naszego budżetu trafiło
w ubiegłym roku nieco ponad 49 mln zł.
- Na wykonanie dochodów bieżących w
wyższej wysokości niż planowano miały
wpływ trzy duże pozycje: wpłata renty
planistycznej, wyższe wykonanie podatku
od osób fizycznych, wyższe wykonanie
środków w pozycji odsetki – wyjaśniła
skarbniczka.
Przy słabych wpływach do budżetu,
okazało się, że problemem jest także
realizacja wydatków z gminnej kasy.
- Strona wydatkowa została wykonana
w 82 procentach – referowała Łosiak. Wydatki bieżące wyniosły 94 procent, a
wydatki majątkowe 62 procent.
Łączna kwota wydatków to 49 mnl zł.
Dla zachowania równowagi, żeby nie
pozostawić jednoznacznego wrażenia,
że realizacja budżetu wypadła kiepsko,
burmistrz zaczął wymieniać zasługi samorządu.
- Realizujemy inwestycje unijne, w których zawsze musimy wnieść udział własny.
Modernizowaliśmy infrastrukturę terenów
przemysłowych, było to bardzo duże obciążenie dla miasta, zakończyliśmy realizowany od trzech lat projekt budowy sieci
szerokopasmowego dostępu do Internetu,
systemy zostały wdrożone, komunikacja
między naszymi placówkami jest lepsza,
sprawniejsza, wykonaliśmy dobrą robotę
– chwalił burmistrz Brzyszcz.
- Zakończyliśmy też projekt II fazy uporządkowania gospodarki wodno – ściekowej, w efekcie którego miasto zyskało 15
km kanalizacji – kontynuował autoreklamę.
Tradycyjnie radni nie mieli pytań odnoście realizacji budżetu. Wyłamała się
jedynie Jadwiga Czekajewska, która zapytała, co będzie w kolejnym roku, jeśli
dochodów nie uda się zrealizować. - Czy
istnieje zagrożenie, że w przypadku niezrealizowania dochodów przekroczymy
ten dopuszczalny wskaźnik zadłużenia?
– dociekała.
- Nie możemy przewidzieć, czy nie
wykonamy dochodów – odpowiedziała
Anna Łosiak, skarbnik miasta. - Jeżeli nie
wykonamy dochodów zaplanowanych, które są określone aż do 2023 roku w WPF,
będziemy musieli podejmować działania,
które będą ratowały wskaźnik tak, aby nie
były zagrożone wskaźniki lat następnych
– wyjaśniła dość pokrętnie.
– Gminy muszą dostosować swoje
finanse do wymagań, tak, aby nie przekraczać dopuszczalnych norm. Jednak
jeżeli nie uda się wykonać dochodów,
wtedy mamy tylko jeden manewr, jakim
jest cięcie wydatków – podsumowała.
RAPORT Z MIASTA
MIESIĘCZNIK MEDIUM
12
Likwidacyjny sukces i wizje
burmistrza
Sprawa związana z chęcią likwidacji konstantynowskiego Liceum Ogólnokształcącego przez
zarząd powiatu pabianickiego przyczyniła się do popularyzacji naszej placówki. Coraz więcej
uczniów wybiera naszą szkołę jako liceum, do którego najbardziej chcieliby się dostać.
N
ie ma tego złego, co by na dobre nie
wyszlo - głosi stare przysłowie. O konstantynowskim liceum zrobiło się bardzo głośno kiedy zapadła decyzja o likwidacji
szkoły. Mieszkańcy, uczniowie i nauczyciele
zaangażowali wszystkie swoje siły do walki o
szkołę. Podjęto liczne inicjatywy, od zbierania
podpisów, przez spotkania z mieszkańcami,
rodzicami i uczniami gimnazjum. W akcję
włączyli się także przedsiębiorcy, którzy zadeklarowali pomoc w zakupie podręczników
dla przyszłych pierwszoklasistów.
Teraz o widmie likwidacji można powoli zapomnieć, emocje opadają, jednak okazuje się,
że „akcja protestacyjna” odniosła długofalowy
sukces, bo nasze LO coraz częściej jest wybierane przez uczniów jako pierwsza szkoła,
do której chcieliby się dostać po ukończeniu
gimnazjum.
Z danych z końca maja wynika, że jako
pierwsze LO naszą szkołę wybrały 34 osoby,
jako drugi wybór, chęć do nauki w konstantynowskim liceum zadeklarowało 101 osób.
- Na dzień dzisiejszy pewnym jest, że
utworzą się dwie klasy – podsumował burmistrz Brzyszcz. - Wszystko rozstrzygnie się
w ostatnich tygodniach czerwca i pierwszych
tygodniach lipca.
Burmistrz korzystając z tego, że temat
liceum okazał się bardzo nośny i popularny
wśród mieszkańców, postanowił pójść nawet
o krok dalej. Kiedy już można było pomyśleć,
że nasz burmistrz stracił talent do tworzenia
wizji dotyczących rozwoju Konstantynowa
Łódzkiego, okazało się, że wraz z nastaniem
wiosny wena twórcza wróciła.
Burmistrz podczas majowej sesji rady miejskiej ogłosił radnym swoje plany dotyczące
przejęcia od powiatu pabianickiego LO im. Kard.
Stefana Wyszyńskiego - Prymasa 1000-lecia.
- Samorząd przymierza się
do kolejnej
próby przejęcia szkoły od powiatu pabianickiego
- oznajmił.
- Być może
podejmiemy kolejną próbę
pr zejęcia
LO, aby nie
było więcej
dyskusji,
czy w 17
tys. mieście potrzebne jest liceum – stwierdził burmistrz. - Myślę, że będzie to kolejny
krok naszego samorządu. Czy się uda? To
rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach.
Obecne zobowiązania gminy względem
starostwa to: udostępnienie bazy sportowej
w niższych cenach i pomoc w logistyce dotyczącej remontów, które trzeba przeprowadzić,
gdyż budynek nie jest stermomodernizowany.
- Trwają teraz prace inwentaryzacyjne,
dzięki którym uda nam się określić jakie to
będą mniej więcej koszty. - Nowy rok szkolny
rozpocznie się normalnie. Chcemy aby nasze
LO było na dobrym poziomie i było wybierane
w pierwszej kolejności przez gimnazjalistów.
Strefa Ekonomiczna kwitnie
W Konstantynowskiej części Strefy Ekonomicznej rosną firmy. Niestety jest problem z zagospodarowaniem pozostałych terenów – póki co brak jest chętnych inwestorów.
D
o zagospodarowania został jeszcze
teren w pobliżu firmy Schrag. - Jesteśmy na etapie rozmów z Łódzką
Specjalną Strefą Ekonomiczną, w sprawie
pomocy w zagospodarowaniu tych wolnych
działek, które przez nasz samorząd zostały
uzbrojone w kanalizację, drogi dojazdowe,
chodniki, oświetlenie, itd. – mówił burmistrz
Henryk Brzyszcz.
na Spółdzielczej wznosi się ponad fundamenty firma Mabion – koncern biotechnologiczny, obok buduje się Polfa, która ma
zamiar rozpocząć działalność w Konstantynowie już jesienią.
- Cieszymy się, że leki , które przechodzą
przez ostatnią fazę w laboratoriach łódzkich,
będą produkowane właśnie w tej nowej fabryce – mówił Brzyszcz.
Budowę filii rozpoczął też Clariant, firma,
która świętowała niedawno wmurowanie
kamienia węgielnego.
Kolejna firma, która wystąpiła o pozwolenie na budowę to firma Pro-Akademia,
która wybuduje się na terenach nieopodal
firmy Krall, i El-Puk. Tam firma zakupiła 2
tys. metrów i chce rozpocząć inwestycję –
relacjonował Brzyszcz.
Pro-Akademia to firma, której dziabani
koncentrują się w obszarze odnawialnych
źródeł energii. Wybudowane na terenie strefy Centrum Transferu Technologii Pro-Akademia, będzie mieścić się tuż przy granicy
Łodzi i Konstantynowa Łódzkiego, pomiędzy
ul. Kościelną a ul. Gillette. Głównymi zadaniami firmy będzie: zwiększenie innowacyjności przedsiębiorstw, zwiększenie roli nauki w rozwoju gospodarczym, zwiększenie
udziału innowacyjnych produktów polskiej
gospodarki w rynku międzynarodowym
oraz tworzenie trwałych i lepszych miejsc
pracy w sektorze związanym z energetyką
odnawialną.
Kolejnym zadaniem dla naszego samorządu, będzie poprawa komunikacji z terenami przemysłowymi.
- Zostanie wydłużona linia autobusowa,
która ma obecnie krańcówkę przy Gillette
– mówił burmistrz. - Autobus ma dojeżdżać
aż do ulicy Kościelnej, ostatni przystanek
z krańcówką znajdzie się przy firmie Delia
Cosmetics. Przeszkodą aby uruchomić taką
komunikację są tylko finanse.
Burmistrz wyznał również, że gmina ma
zamiar jeszcze w tym roku wykonać praktycznie nieprzejezdną póki co ulicę Łąkową,
która łączyłaby kompleks fabryk z ulicą
Łódzką. Trzymamy kciuki.
NASZE SPRAWY
MIESIĘCZNIK MEDIUM
13
Śmieciowy chaos
W OSP Niesięcin odbyło się pierwsze i jak dotąd jedyne spotkanie informacyjne w sprawie no-
S
wych zasad gospodarki odpadami. Padło wiele ostrych słów, było gorąco.
potkanie zainicjowali dwaj radni:
Włodzimierz Jędrasik i Marian Kaczorowski, tłumacząc, że jest wiele wątpliwości, które mieszkańcy muszą rozwiać.
Faktem jest, że do sali OSP przybyło bardzo
dużo zainteresowanych, czego chyba nawet
organizatorzy się nie spodziewali, bo tuż
po godzinie 18, kiedy rozpoczęto debatę
brakło krzeseł dla wciąż przybywających
konstantynowian.
Spotkanie przebiegało dość nerwowo,
głównie z tego powodu, że mieszkańcom
nie podobają się ustalone przez radę miejską opłaty za wywóz odpadów. Debata
jeszcze trochę, a zakończyłaby się skandalem, bo co poniektórym puszczały nerwy.
Wszystko oczywiście dlatego, że śmieci w
Konstantynowie są naprawdę drogie, opłaty
prawie zrównują się ze stawkami jakie ponosić będą mieszkańcy Łodzi.
- Nigdzie w okolicy nie ma tak wysokich
opłat – skarżył się starszy pan. – Nas nie
stać, aby płacić tak dużo, w wypadku mojej
rodziny, jeśli nie chciałbym segregować
odpadów, czyli wyrzucać śmieci jak do tej
pory, kwota za moją czteroosobową rodzinę
trzykrotnie wzrośnie w stosunku do opłat,
jakie teraz ponoszę – narzekał.
– Rozumiem, że jest nastawienie na
ekologię i segregacje, jednak ustalone
stawki nie zachęcają do segregacji, wręcz
odwrotnie – zawrzał mężczyzna w średnim
wieku. - Wedle założeń stawka za śmieci
segregowane miała być o połowę niższa
niż niesegregowane, w takim wypadku nie
ma co zawracać sobie głowy z segregacją,
myciem butelek itp. Co też kosztuje.
Obecny na spotkaniu burmistrz Krzysztof
Pipiński starał się załagodzić sytuację, tłumaczył, że gmina musiała najpierw ustalić
stawki, a później ogłosić przetarg, bo takie
obowiązki na samorząd nakładała ustawa.
Gdyby stawki nie zostały ustalone w określonym terminie, uchwałę podjęłaby wojewoda.
- Opłata ma zawierać wyposażenie
mieszkańców w pojemniki – mówił burmistrz.
– Będą one dostarczane już wkrótce.
Mieszkańcy obawiali się również tego, że
wiele osób nie złoży deklaracji śmieciowych, w związku z
tym, ci co złożyli, będą płacić
także za tych, którzy uchylają
się od tego obowiązku. Gmina
ma przecież obowiązek odbierania odpadów od wszystkich.
- Jak będą ściągane koszty od
tych, którzy nie płacą – dopytywał jeden z mieszkańców. – Przecież są w naszym mieście osoby, które nie płacą za
czynsz, czy podatki i prawdopodobnie za śmieci również
nie będą płacić. A jeśli urząd
nie ściągnie to zapłacimy my
wszyscy.
- Opłaty będą ściągane
na takiej samej zasadzie jak
zaległe podatki. Proszę nie
Myślec, że jeśli ktoś nie złoży deklaracji, to
nie dojdziemy do tego. Gmina ma przecież
wykaz wszystkich nieruchomości, będziemy
sprawdzać kto nie płaci i egzekwować – tłumaczył Pipiński.
Ping-pong na argumenty trwał. Pojawiły
się nawet pomysły aby wprowadzić opłatę
„wpisową” dla tych, którzy nie mieli wcześniej podpisanej umowy na odbiór odpadów.
- Mam też pytanie dlaczego gmina przyjęła, że będziemy w pierwszym okresie produkować znacznie więcej śmieci, bo będzie
sprzątanie naszych domów i podwórek? –
dopytywała jedna z kobiet. – Czy naprawdę
gmina ma o nas takie zdanie i myśli, że na
każdej z posesji jest bałagan?
- Przyjęliśmy taką zasadę kierując się
doświadczeniem innych gmin, które uchwałę
wcielały w życie znacznie wcześniej. Mam
nadzieję, że ustawa sprawi, iż nie będzie
sytuacji, że sąsiad podrzuca sąsiadowi
śmieci, że znikną dzikie wysypiska, za
których likwidację koszty ponosił właściciel
nieruchomości – odpowiedział Pipiński.
Pojawiły się już pierwsze problemy związane z wypowiedzeniem umów z dotychczasowymi odbiorcami. – Firma Ekoregion
zabrała pojemniki osobom, których umowy
skończyły się w czerwcu. Takie osoby mogą
pobrać z urzędu worki na śmieci, które na
początku lipca odbierze firma Remondis. To
będzie już w ramach tej opłaty za pierwszy
miesiąc. Po 15 czerwca będą dostarczane
już nowe pojemniki, do tego czasu musimy
radzić sobie przy pomocy worków.
Pipiński rozwiał także wątpliwości mieszkańców, którzy zarzucali, że gmina będzie
zarabiać na śmieciach.
– Gmina nie może zarabiać na śmieciach.
Pieniądze będą trafiać na osobne konto, nie
mogą być wykorzystane na żaden inny cel.
Jeśli środków będzie więcej, niż płacimy
firmie Remondis, obniżymy opłaty, jednak
nie wcześniej niż po pół roku – zapewniał
burmistrz.
Z konstruktywnych informacji mieszkańcy
dowiedzieli się, że jeśli zdecydowali się na
segregację, to przed ich posesjami staną
cztery pojemniki na odpady, wywóz śmieci
będzie odbywał się prawdopodobnie dwa
razy w miesiącu, z tym, że zostanie ustalony
harmonogram, które kosze będą opróżniane
w poszczególne dni.
Jeśli z twojej posesji zabrane zostały
stare pojemniki, w urzędzie czekają worki
na śmieci, które można bezpłatnie pobrać,
napełnić i oddać na początku lipca firmie
Remondis. Gmina zobowiązała odbiorcę
naszych śmieci do organizowania 4 razy do
roku zbiórek odpadów wielkogabarytowych.
Regulamin przewiduje także, że jeśli ktoś
z mieszkańców we własnym zakresie wykonuje remont, to może zamówić kontener
na gruz i odpady budowlane. Jeżeli ilość
takich odpadów nie przekroczy 500 kg, to
raz w roku, w ramach ponoszonej przez
mieszkańców opłaty, gmina odbierze także
takie odpady.
- Nam ta ustawa również się nie podoba,
mamy wiele zastrzeżeń, co do niej, ale
musimy realizować ustawę, bo taki jest obowiązek samorządu – podsumowała Elżbieta
Pawlak, kierownik Referatu Techniczno-Inwestycyjnego.
ROZRYWKA
Krzyżówka
MIESIĘCZNIK MEDIUM
14
Litery z pól oznaczonych cyframi dadzą hasło, które jest rozwiązaniem krzyżówki.
Rozwiązania prosimy wrzucać do skrzynki na listy Medium w Konstantynowie Łódzkim
przy ul. J. Tuwima 8 do końca bieżącego miesiąca. W tym miesiącu do wygrania kupon o
wartości 50 zł na obiad dla dwóch osób w restauracji Strefa, przy ul. Zgierskiej 28 AB. Zwycięzcą w ostatnim numerze została Monika Białecka. Nagroda do odebrania w restauracji.
Codziennie – obiady domowe, dwudaniowe – za 12 zł
hasło, imię i nazwisko, adres, numer telefonu
Miałeś
WYPADEK?
Zgłoś się po
ODSZKODOWANIE!
www.kancelariarubikon.pl
infolinia 801 555 518
Kancelaria Odszkodowawcza RUBIKON to nowoczesna firma o profilu odszkodowawczym.
Jesteśmy partnerem w dochodzeniu roszczeń dla poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych
na drodze polubownej lub sądowej.
Zgłoś sie do Kancelarii KOR!
Skutecznie zadbamy o Twoje prawa!
Zostałeś poszkodowany w wyniku wypadku?
Nie znasz procedur i przepisów prawnych?
Wypadek zdarzył się komuś z Twoich bliskich?
Obawiasz się kosztów postępowania?
W wyniku wypadku straciłeś członka rodziny?
Masz poczucie krzywdy?
bezpłatnie weryfikujemy sprawy Klientów KOR
nie pobieramy opłat wstępnych
bierzemy na siebie ryzyko niepowodzenia
pokrywamy wszystkie koszty prowadzenia sprawy
podejmujemy sprawy nawet po 20 latach od zdarzenia
bezkosztowo reprezentujemy naszych Klientów przed sądem
KOR rozpatruje wnioski zaliczkowe swoich Klientów na poczet przyszłego odszkodowania
po śmierci osoby bliskiej, jak również te związane z kosztami organizacji pogrzebu oraz stypy.
profesjonalnie, kompleksowo, skutecznie, bez ryzyka
TEL. +48 665 193 963
EMAIL: [email protected]
Do wynajęcia lokal
60 m kw.
pod działalność gospodarczą
(wszystkie media)
Tel. 533 73 07 09
PRZEDSTAWICIEL KOR:
Michał Skonieczny
Wynajmę dom w Konstantynowie: 130 m kw. (dwa
poziomy), 2 łazienki, duży taras, garaż, tel. 601-276-307.
ŚWIAT MŁODYCH
MIESIĘCZNIK MEDIUM
24
Wesoły Dzień Rodziny
Uczniowie Zespołu Szkół nr 4 w Konstantynowie Łódzkim zaprosili do siebie swoich rodziców.
Specjalnie dla nich przygotowali część artystyczną. Był też poczęstunek i wspólna zabawa.
C
hoć pogoda spłatała figla i zamiast
pikniku w ogrodzie i grillowania
uczestnicy musieli świętować w
murach szkoły, to i tak humory dopisywały
w takiej formie już po raz drugi z rzędu.
Podczas Dnia Rodziny uczniowie przygotowali część artystyczną – przedstawienie
„Kot w butach”. Po występach był czas na
biesiadę, poczęstunek zorganizowały mamy,
które upiekły ciasta i przygotowały inne
przysmaki. Uczniowie brali udział w zabawach do których zapraszali także swoich
rodziców, na zakończenie wszystkie mamy
otrzymały własnoręcznie wykonane przez
dzieci upominki.
Rodzinna impreza odbyła się 28 maja.
wszystkim uczestnikom.
- Zaprosiliśmy do nas rodziców, aby
poczuli, że mają wsparcie, że nie są sami.
Chcieliśmy też pokazać jak ich dzieci radzą
sobie w szkole – mówiła Marzena Kobojek,
dyrektorka placówki. - Ten dzień był połączeniem Dnia Dziecka, Dnia Mamy i Dnia
Taty, wspólne święto rodziny obchodzimy
Urodziny przedszkola
Najstarsze w mieście Niepubliczne Przedszkole „Barwne Dzieci” obchodziło pięciolecie istnienia.
M
nóstwo wspomnień i wzruszeń towarzyszyło rodzicom i pracownikom
przedszkola, kiedy prezentowana
była historia powstania placówki. Przez
te pięć lat przedszkole zostało rozbudowane, zmieniała się także oferta zajęć.
Teraz przedszkolaki mogą rozwijać swoje
zainteresowania na zajęciach kulinarnych,
florystycznych i warsztatów z rzeźby, biorą
też udział w zajęciach z ekologii, chodzą
na basen, karate, są pod opieką logopedy,
stomatologa, a także fizjoterapeuty.
Obchody jubileuszu odbyły się we wtorek
11 czerwca w Miejskim Ośrodku Kultury.
Dzieci zaprezentowały na scenie przedstawienie, a później podziękowania i upominki
otrzymali wszyscy, którzy współpracują z
placówką. Dalej były już tylko wesołe zabawy dzieci i rodziców w ogrodzie, gdzie na
dużych i małych czekało mnóstwo atrakcji i
RAPORT Z MIASTA
MIESIĘCZNIK MEDIUM
25
Deszczowe Western City
W sobotę 1 czerwca w Ośrodku nad Stawem odbyły się oryginalne obchody Dni Konstantynowa pod hasłem
„Kanzas Country Piknik”.
W
scenerii
dzikiego
zachodu i
wśród rozbrzmiewającej muzyki country,
bawili się konstant ynowianie, k tór zy
pr zybyli na święto
miasta. Nie zawiódł
Miejski Ośrodek Kultur y, któr y zapewnił bogaty program
artystyczny, już od
wczesnych godzin
popołudniowych. Na
scenie swoje umiejętności prezentowały dzieci z zespołów
tanecznych Active
Movement i Dynamic Beat, gimnastyczki
ze Szkoły Podstawowej nr 2 oraz laureaci Konkursu Piosenki Anglojęzycznej.
Prezentowała się także Miejska Orkiestra
Dęta i Kapela Podwórkowa „Konstantynowiacy”.
Dzieci i dorośli z równym zainteresowaniem podziwiali show, prezentujące
sztuczki z lassem, np. ścinanie róży strzałem z bicza. Gromkie brawa posypały się
również po występie pań z zespołu Saloon,
które zaprezentowały publiczności jak
tańczą dziewczyny kowbojów.
Zdecydowanie najwięcej atrakcji czekało na najmłodszych, którzy obchodzili
w tym dniu także swoje święto - Dzień
Dziecka. Była Indiańska Wioska, gdzie w
otoczeniu wigwamów, można było postrzelać z łuku, zagrać w gry zręcznościowe, jak
rzut na róg, strzelanie z dmuchawki, rzut
marchewką do celu, a także kupić ręcznie
robioną biżuterię w indiańskim kramiku.
Indianie, którzy przyjechali do nas z
Uniejowa, przybliżali zainteresowanym
jak wyglądało życie plemion Ameryki
Północnej, prezentowali tradycyjne stroje i
tańce. Śmiałkowie mogli nawet spróbować
swoich sił w rodeo - siadając na grzbiecie
mechanicznego byka.
W styl western wpasowali się także
harcerze z grupy „Wataha”, którzy ubrani
w kraciaste koszule i kapelusze kowbojskie
zapraszali dzieci na malowanie buzi, malowanie tatuaży, pomagali także w robieniu
pióropuszy.
Niestety wspaniały piknik zepsuła ulewa, która wystraszyła świętujących mieszkańców. Przed deszczem można było się
schronić w którymś z licznych namiotów, a
w stoisku pań z Polskiego Komitetu Pomocy Społecznej można było za darmo posilić
się pysznym plackiem ziemniaczanym.
Wieczorem zaśpiewał Tomek Szwed, a po
nim gwiazdy wieczoru: zespoły Colorado
Band oraz Strefa 50.
Gratulujemy pracownikom Miejskiego
Ośrodka Kultury, którzy po raz kolejny
udowodnili, że nawet przy ograniczonych
środkach finansowych można zorganizować super imprezę z mnóstwem atrakcji
zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
ROZMOWA MIESIĄCA
MIESIĘCZNIK MEDIUM
26
Deszcze niespokojne
i podtopienia
Strażacy zamiast do pożarów wyjeżdżali w ostatnim czasie do walki z wodą. Wypompowywali
wodę i likwidowali zatory na rzekach. Rozmowa z Arkadiuszem Durajem – naczelnikiem OSP w
Konstantynowie.
I
le razy interweniowaliście w sprawie
podtopień w ostatnim miesiącu?
Takich interwencji było aż siedem.
Dotyczyły nie tylko zalanych domów, czy
piwnic, ale także zatorów na rzekach.
Poziom wód gruntownych znacznie się
podniósł, dlatego strażacy mieli pełne ręce
roboty, wypompowywali wodę z budynków
i zabezpieczali je przed zalaniem.
Gdzie najczęściej byliście wzywani?
W zasadzie spośród tych wszystkich
interwencji, każda dotyczyła zupełnie innej
części Konstantynowa. Zatory tworzyły się
na rzece Jasieniec, przez co pod domy na
ulicy Słonecznej pod budynki mieszkalne podchodziła woda. Pomagaliśmy też
mieszkańcom lokalu komunalnego przy
ulicy Łaskiej, który cyklicznie jest zalewny
po każdym większym deszczu.
Czyli w pierwszej kolejności ekipa
strażaków z motopompą jedzie na Łaską?
Tak, od tego miejsca rozpoczęliśmy sezon podtopień, o ile można tak powiedzieć.
Dom przy ulicy Łaskiej 13 znajduje się przy
prawdopodobnie niedrożnym kanale melioracyjnym, a niedaleko znajduje się rzeka.
Budynek jest ciągle podtapiany, bo woda
deszczowa nie spływa, lecz zbiera się przy
murach i wlewa do środka zalewając mieszkanie. W sumie w tym lokalu komunalnym
wypompowaliśmy wodę już trzy razy, naj-
prawdopodobniej źle zrobiona jest w tym miejscu
melioracja i woda stoi.
Wezwani byliście też
w środku nocy, aby zlikwidować zator na rzece. Co się stało?
W dwóch miejscach
swobodny przepływ wody
został zatamowany, przez
co woda przelewała się
przez mostek i zalewała
okoliczne domy i zakłady.
W jednym miejscu utworzył się zator, ponieważ
w korycie rzeki leżało drzewo, topola o
średnicy 1,5 m, która została najwidoczniej
nieudolnie ścięta i pozostawiona na rzece.
Udrożnienie rzeki w tym miejscu było bardzo
trudne, tym bardziej, że pracowaliśmy w
nocy w zupełnych ciemnościach.
Nie można było poczekać z tym do
rana?
Chcieliśmy przynajmniej udrożnić odpływ
wody w tym miejscu i to się udało, choć nie
byliśmy w stanie usunąć z koryta rzeki całego pnia. Kiedy woda opadła, okazało się,
że w innym miejscu, przy moście, śmieci
utworzyły zator, to była kolejna interwencja.
Na rzece pracowaliśmy od 22 do 2 w nocy.
D
Mieszkańcy zawsze w przypadku
zalania mogą liczyć na pomoc druhów?
Tak, jeśli woda „podchodzi” pod budynki to
interweniujemy. Po ostatnich ulewach pomagaliśmy też mieszkańcom Zgierskiej, którym
wody gruntowe zalały podpiwniczoną część
mieszkania, byliśmy też na Lutomierskiej,
gdzie woda zalała całe podwórko i zaczęła
dostawać się do budynku. Oczywiście zdarzają się przypadki nadużywania naszej
pomocy. Kiedyś zgłosił się do nas jeden z
mieszkańców z prośbą, abyśmy przepompowali mu wodę ze stawu. W takich przypadkach nasza pomoc nie jest konieczna.
rozmawiała Anna Stępniewska
Policjanci kontra
nastolatkowie
nia 4 czerwca na murawie w Porszewicach miała miejsce ciekawa
rywalizacja sportowa. Pabianiccy
policjanci rozegrali rewanżowy mecz piłkarski z wychowankami Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej. Wydarzenie to było jednym
z elementów prowadzonej kampanii ,,Kibicuj
Bezpiecznie”, promującej pozytywne zachowania w ramach idei ,,fair play”. To niecodzienne spotkanie zainaugurowała młodzież
specjalnie na tą okazję przygotowanym
spektaklem teatralnym, za które otrzymała
gromkie brawa. Wspaniała postawa zawodników podczas kilkudziesięciominutowego
spotkania na murawie nie dała podstaw
sędziemu do wyciągania ,,karnych” kartek,
czy odsyłania zawodników na ławkę rezerwowych. Stróże prawa do ostatnich sekund
zaciekle walczyli ze swoimi młodszymi rywalami remisując ostatecznie wynikiem 2:2. W
imieniu Komendanta Powiatowego Policji w
Pabianicach podkom. Joanna Szczęsna podziękowała słodkimi upominkami zawodnikom za wspaniałą postawę i grę w strugach
deszczu, a na ręce dyrektora placówki wraz
z kapitanem drużyny mundurowych złożyła
podziękowania dla wychowanków i kadry
pedagogicznej za wspaniałe przyjęcie na
murawie placówki oraz propagowanie idei
FAIR PLAY w sporcie i życiu codziennym.
NASZE MIASTO
MIESIĘCZNIK MEDIUM
27
Oświadczenie
Zbigniewa Skowrońskiego
W trosce o moje dobre imię, w związku z
kolejnym wnioskiem zgłoszonym 4 czerwca
2013 r. do Prokuratury w sprawie niegospodarności w miejskiej Spółce ZDiI w Łodzi przez
Pana Radnego Marka Michalika i innych jego
kolegów z PiS i w związku z wywoływaniem
mojego nazwiska jako byłego Prezesa ZDiI
w kategoriach negatywnych oraz w związku
z przywoływaniem wręcz „kosmicznej” sumy
strat na poziomie prawie 20 milionów zł.,
chciałem krótko wyjaśnić, że:
Pracowałem w ZDiI w Łodzi na stanowisku
Prezesa Zarządu Spółki od 27 kwietnia 2010 r
do 4 sierpnia 2011r. a więc 15 miesięcy, czyli
krótko. W tym 8 miesięcy w 2010 r i 7 miesięcy
w 2011 r. Moim zastępcą był od listopada 2010
r. Pan Marek Rosiak z PiS, kolega partyjny
Pana Marka Michalika, o czym w kolejnym
wniosku do Prokuratury Pan Radny M. Michalik zapomniał wspomnieć.
Na koniec 2010 r. łódzka, miejska drogowa
spółka ZDiI osiągnęła, jako jedna z nielicznych
miejskich spółek wynik dodatni ,tj. przeszło
220 tys. zł netto. A więc sukces. Na koniec
2011 r., w którym przypominam, pracowałem tylko 7 miesięcy spółka ZDiI uzyskała
niestety wynik ujemny – minus 1,7 miliona
zł. Członek zarządu ZdiI Pan Marek Rosiak
z PiS , po moim odwołaniu pracował jeszcze
co najmniej rok z nowo powołanym 4 sierpnia
2011 r. Prezesem ZDiI Panem Grzegorzem
Woronem. A
Kiedy mnie odwołano z powodu złych wyników finansowych w ZDiI 4 sierpnia 2011 r
przebywałem od 9 lipca na urlopie wypoczynkowym i do ZDiI już nie wróciłem. Strata w
tym, czasie wynosiła około 1,6 miliona zł i była
wytłumaczalna, spowodowana działaniem
na szkodę ZDiI ówczesnej dyrekcji Zarządu
Dróg i Transportu ( ZDiT) w Łodzi, skutkująca brakiem należnych spółce przychodów, w
grudniu 2010 r. Zawiadomiłem w tej sprawie na
początku 2011 r. łódzką Prokuraturę i oskarżyłem Dyrektora ZDiT w Łodzi o utracone dla
ZDiI należne przychody, tj, około 3 milionów zł.
Nowy Prezes ZDiI od sierpnia 2011 r. Pan
Grzegorz Woron zakazał mnie wpuszczać
na teren Spółki ZdiI a sam rozpoczął dla mnie
wręcz korupcyjną działalność w ramach tzw.
Kreatywnej księgowości, czyli na konto mojej
wcześniejszej, kilku miesięcznej działalności roku 2011, przypisywał mi różne straty
księgowe. Niemniej na koniec 2011 roku najistotniejszy w działalności spółki z o.o. wynik
netto ZDiI wyniósł około – minus 1,7 miliona
zł. Na odbytym Zgromadzeniu Wspólników
spółki ZDiI w czerwcu 2012 r w UM Łodzi
przedstawiłem swoją wersję rozwoju sytuacji
ekonomicznej spółki w 2011 r. i powiedziałem
wyraźnie do protokołu, że ja osobiście nie
mam nic sobie do zarzucenia, walczyłem o
finanse tej miejskie spółki bez jakiegokolwiek
wsparcia właścicielskiego, walczyłem o zlecenia i o front pracy dla niej.
Ze zdumieniem przyjąłem więc kolejne wystąpienia do Prokuratury 4 lipca 2013 r. Pana
Radnego Marka Michalika i byłego Prezesa
Mirosława Jerzmanowskiego. Przywoływanie
mojego nazwiska w tym negatywnym kontekście traktuję, jako typową kampanię wyborczą
PiS i jako szczególną zemstę za wcześniejsze
odwołanie właśnie przez Komisarza Łodzi
T. Sadzyńskiego byłego Prezesa ZDiI Pana
M. Jerzmanowskiego. Nie rozumiem tylko
Niecodzienne znalezisko
P
abianiccy policjanci zabezpieczyli
pistolet maszynowy wraz z nabitymi
amunicją magazynkami, znaleziony podczas
remontu w jednym z domów jednorodzinnych na
terenie Pabianic. Niecodzienne znalezisko pochodzi prawdopodobnie z
okresu II wojny światowej.
31 maja 2013 roku do pabianickiej komendy zgłosił
się z niecodziennym znaleziskiem 23-letni pabianiczanin, który podczas remontu strychu domu jednorodzinnego
znalazł ukrytą pod deskami paczkę. W środku
pakunku znajdował się pistolet maszynowy
wraz z trzema magazynkami nabitymi amu-
nicją. Pochodzące prawdopodobnie z okresu
II wojny znalezisko policjanci odpowiednio
zabezpieczyli, po czym pojechali do miejsca zamieszkania pabianiczanina, by
sprawdzić, czy na strychu
nie ma innych powojennych
pozostałości. Stróże prawa
nie znaleźli żadnej broni i
amunicji, jednak mając na
względzie bezpieczeństwo
mieszkających tam domowników uczulili właściciela, by
w razie znalezienia kolejnych paczek nie rozpakowywał ich, tylko niezwłocznie o znalezisku powiadomił Policję. Zabezpieczona broń
niebawem trafi do ekspertyzy, a o dalszym
jej losie zadecyduje pabianicka prokuratura.
jak można nie zauważyć dwuosobowego
zarządu, w tym uczestnictwa w nim swojego
partyjnego kolegi z PiS Pana Marka Rosiaka
i jak można atakować tylko jedno osobowo
prezesa spółki!
Przykro mi, że ZDiI obecnie jest w stanie upadłości, że przeszło 140 osób z ZDiI straciło lub
zmieniło stanowiska pracy. Ja o tę spółkę i jej
dobrą kondycję finansową uczciwie i profesjonalnie walczyłem, bez wsparcia właściciela,
czyli Miasta. Od chwili, kiedy w styczniu 2011
r. przyszedł nowy Zarząd Miasta Łodzi i nadzorami nad spółkami miejskimi zajął się w-ce
Pan Prezydent Marek Cieślak , nie miałem
najmniejszych wątpliwości, że godziny ZDiI
jako miejskiej spółki są już policzon
Trudno mówić o mojej niegospodarności w
ZDiI. Pamiętamy, o czym donosiły łódzkie media , że dzięki moim działaniom łódzka spółka
drogowa ZDiI 18 listopada 2010 r wygrała, po
burzliwych protestach i odwołaniach, w Krajowej Izbie Odwoławczej Warszawa przetarg na
zimowe i letnie utrzymanie łódzkich ulic, mając
praktycznie zapewnione przez najbliższe 3
lata aż 30 milionów zł pewnych przychodów,
pod warunkiem występowania przez kilka
miesięcy w roku śnieżnej zimy. Pamiętamy
też perypetie związane z podpisaniem stosownych umów w tym zakresie, szczególnie
dzień 15 Grudnia 2010 r. kiedy Dyrektor ZDiT
Pan Maciej Winsze z SLD złożył rezygnację i
tych umów nie podpisał!! Podpisano je dopiero za prezydentury Pani Hanny Zdanowskiej
28 Grudnia 2010 r. ale ZDiI straciło przez to co
najmniej 3 miliony zł. Przychodów.
Spółki ZDiI, niestety dla budżetu Łodzi nie
sprzedano do dziś, jest ona w upadłości. Wyśrubowano sztucznie cenę wywoławczą jej
sprzedaży na poziomie 16 milionów zł, kiedy
jej faktyczna wartość rynkowa moim zdaniem
nie przekraczała 10 milionów zł.
Reasumując, nie rozumiem, dlaczego przez
Pana Radnego Marka Michalika i jego kolegów
z PiS na siłę próbuje się obecnie wmanipulować moje nazwisko w negatywne działania
tzw. niegospodarności a wręcz korupcji w tej
miejskiej spółce. Myślę, że to jest tylko próba
zaistnienia tego Pana i jego kolegów i chęć
pokazania tak naprawdę sztucznej troski o
finanse Miasta, biorąc pod uwagę historię tej
spółki.
Korupcja i tzw. Niegospodarność miały swój
początek jak nastał w ZDiI 4 sierpnia 2011 r.
zaufany Grzegorz Woron Pan Marek Rosiak,
nie odwołany tak jak ja za złe wyniki spółki 4
sierpnia 2011 r. Cofnięto wtedy też decyzję
o sprzedaży spółki, czyli moim zdaniem skazano ją na unicestwienie w końcu do spółki
zapukał Syndyk.
Zbigniew Skowroński

Podobne dokumenty

Nie ma śniegu, są za to dziury

Nie ma śniegu, są za to dziury Lokal w Konstantynowie 70m2 na mieszkanie lub biuro. Do wynajęcia od zaraz. tel. 509 877 005 MEDIUM Konstantynowa Łódzkiego – miesięcznik Konstantynowa Łódzkiego. Redaktor naczelna Anna Stępniewska...

Bardziej szczegółowo

więcej - Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Miasta Konstantynów

więcej - Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Miasta Konstantynów Z-ca redaktora naczelnego: Karolina Demko, Opracowanie graficzne: Kacper Demko Adres redakcji: Urząd Miejski

Bardziej szczegółowo