Nasz Józefów - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej

Komentarze

Transkrypt

Nasz Józefów - Parafia Józefów pw Matki Bożej Częstochowskiej
www.parafiajozefow.pl
Nr 5 (8) Maj 2011
Nasz
Józefów
Miesięcznik parafii Matki Bożej Częstochowskiej
Beatyfikacja
Sługi Bożego
Jana Pawła II
– relacja z Mszy Św.
Beatyfikacyjnej – str. 8
„Chwalcie łąki umajone”
– majowe pod kapliczką
– str. 6
Miesiąc Maryi
– czyli o przyjaźni
z Matką – str. 5
ŚWIĘCI W NASZEJ PARAFII
M
Matka Boża Nieustającej Pomocy
– Orędowniczka naszych spraw
iejscem związanym ze wstawiennictwem Maryi w naszej świątyni jest obraz Matki
Bożej Nieustającej Pomocy umieszczony w starej części kościoła. Nie znamy dokładnej daty ani miejsca powstania pierwszej ikony. Przypuszczenia wskazują, że
ikona mogła zostać namalowana w klasztorze na świętej górze Athos albo w Bizancjum między
1325 a 1480 rokiem. Stamtąd mogła trafić na Kretę. Istnieją bowiem przekazy z 1495 r., mówiące, że na Krecie oddawano cześć cudownemu wizerunkowi Matki Bożej. Wkrótce pojawiają się
przekazy o żyjącym w wieku XV kupcu kreteńskim, który wykupił lub wykradł ikonę z jednego
ze wschodnich kościołów. Wracając drogą morską do Rzymu, w cudowny sposób uratował się
z burzy, co przypisywał opatrznościowej interwencji Madonny z ikony. Na krótko przed śmiercią pozostawił obraz swojemu przyjacielowi z poleceniem oddania go do kościoła. 27 III 1499 r.
w uroczystej procesji obraz przeniesiono do
kościoła św. Mateusza. Wtedy dokonał się
cud: kiedy ikona mijała dom sparaliżowanego
człowieka, ten doznał natychmiastowego
uzdrowienia. Ten, jak i wiele kolejnych cudów, zapoczątkowały szeroko rozpowszechniony kult wizerunku Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Papież Pius IX powierzając
Ikonę Redemptorystom w 1866 r., wyraził
pragnienie, aby rozpowszechnili ją oni na całym świecie. Od tego momentu nabożeństwo
do Matki Bożej Nieustającej Pomocy bardzo
się rozprzestrzeniło aż osiągnięcia wymiaru
uniwersalnego. Tysiące kopii obrazu zostało
wysłanych z rzymskiego Sanktuarium do wielu krajów świata. Powstały też liczne sanktuaria, gdzie czczone są kopie rzymskiego Obrazu, koronowane z powodu wielu łask
otrzymanych na modlitwie przed Ikoną Nieustającej Pomocy. My także w każdą środę
gromadzimy się licznie u stóp Maryi znosząc
Matce Pana swe dziękczynienia, prośby i błagania, ufni w ich wysłuchanie.
Siostry Dominikanki Misjonarki
P
OD REDAKCJI
oczątek maja upłynął pod znakiem beatyfikacji Jana Pawła II.
W Mszy Św. Beatyfikacyjnej wzięła udział duża grupa z naszej
parafii. Tym z Państwa, którzy w Rzymie być nie mogli polecam
obszerną relację Łukasza Gołąba (str. 8). W naszej fotorelacji zamieściliśmy
zdjęcia z dwóch wydarzeń towarzyszących beatyfikacji, jakie odbyły się
w naszej parafii – czuwania modlitewnego przed beatyfikacją oraz koncertu
będącego dziękczynieniem za beatyfikację.
Maj jest miesiącem szczególnie poświęconym Najświętszej Maryi Pannie.
Sens tego miesiąca, przybliża tekst „Miesiąc Maryi” (str. 5). Ponadto polecam
Państwa uwadze artykuł „Chwalcie łąki umajone...” o żywej w naszym mieście tradycji nabożeństw majowych przy ulicznych kapliczkach (str. 6).
Planując nadchodzące wakacje warto wziąć pod uwagę możliwość pielgrzymki rowerowej do Częstochowy, która już kolejny raz wyruszy w lipcu
z Józefowa. Relacje z ostatniej wyprawy i zaproszenie na najbliższą znajdą
Państwo w tekście Danki Dobrońskiej (str. 10.)
Maj jest w tym roku miesiącem szczególnym dla harcerzy, którzy świętują
100-lecie swojego ruchu. Z tej okazji przybliżamy historię polskiego harcerstwa oraz w imieniu harcerzy z ZHP zapraszamy na Mszę św. i ognisko harcerskie (str. 12).
Nieustannie czekamy na Państwa pomysły, uwagi, teksty. Zapraszamy do
tworzenia „Naszego Józefowa”!
Szymon Ruman
Kalendarium
1 maja Św. Józefa, rzemieślnika – jest
wzorem i patronem ludzi, którzy własną
pracą zdobywają środki do życia. Pracę zawodową łączył z troską o Świętą Rodzinę,
którą Bóg powierzył jego opiece. Przez sumienne wypełnianie swoich obowiązków
uczy nas jak gorliwą pracą zawsze szukać
chwały Bożej.
3 maja Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski – dnia 1 IV 1656 r. król Jan
Kazimierz uroczystym aktem oddał kraj
pod opiekę Matki Bożej, obierając Ją Królową Polski. Święto Królowej Polski, ustanowione przez Piusa X dla archidiecezji
lwowskiej, papież Pius XI rozszerzył na całą Polskę. Papież Jan XXIII ogłosił Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski,
główną patronką kraju razem ze świętymi
biskupami Stanisławem i Wojciechem.
4 maja Św. Floriana – był żołnierzem za
czasów cesarza Dioklecjana. Umęczony za
wiarę, został utopiony w rzece Aneso
w 304 r. Pod koniec XII r. sprowadzono jego relikwie do Krakowa. Strażacy i hutnicy
czczą go jako swego patrona. Papież Paweł VI ogłosił Floriana, obok świętej Barbary patronem diecezji katowickiej.
6 maja Świętych Filipa i Jakuba – Św. Filip, podobnie jak święci Piotr i Andrzej, po-
Spis treści:
Kalendarium ............................................... 3
Cierpienie i cierpliwość
– duchowość benedyktyńska dla świeckich ........ 4
Miesiąc Maryi ............................................ 5
„Chwalcie łąki umajone” .......................... 6
Beatyfikacja Sługi Bożego
Jana Pawła II .............................................. 8
Rowerem do Wilna
– garść wspomnień pielgrzyma .....................1 0
O harcerstwie uwag kilka
– stulecie harcerstwa w Polsce.......................12
Kronika parafialna....................................13
Recenzje...............................................1 4
Siewca złotego ziarna..............................15
chodził z Betsaidy i jak oni był uczniem
św. Jana Chrzciciela, a potem uczniem
Chrystusa. To on prosił Jezusa: Panie, pokaż nam Ojca, i usłyszał odpowiedź: Kto
Mnie zobaczył, zobaczył także Ojca (J 14,8-9).
8 maja Św. Stanisława – urodził się
w Szczepanowie ok. 1030 r., na terenie dzisiejszej diecezji tarnowskiej. Po studiach
w Paryżu otrzymał święcenia kapłańskie,
a w 1072 r. został biskupem krakowskim.
Jako gorliwy pasterz zabiegał o dobro wiernych, wspomagał ubogich i co roku odwiedzał kapłanów w swojej diecezji. W 1079
r. zginął śmiercią męczeńską, zabity na rozkaz króla Bolesława Śmiałego, któremu wypominał jego nadużycia.
14 maja Św. Macieja – został wybrany na
apostoła na miejsce Judasza. Według tradycji miał najpierw głosić Ewangelię w Judei,
a potem w Etiopii, gdzie poniósł śmierć
męczeńską ok. 50 r.
16 maja Św. Andrzeja Boboli – urodził
się w 1591 r. w województwie sandomierskim. Wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w 1611 r. Wyświęcony na kapłana
w 1622 r., pełnił najpierw obowiązki kaznodziei i moderatora Sodalicji Mariańskiej w Wilnie. Zostawszy misjonarzem wędrownym od 1636 r. utwierdzał w wierze
Nr 5 (8) • Maj 2011
katolickiej liczne rzesze wiernych w trudnych dla Kościała czasach. Zginął śmiercią męczeńską w Janowie na Polesiu
w 1657 r., zamęczony z nienawiści do religii katolickiej. Kanonizowany w 1938 r. Jego ciało spoczywa w kościele Jezuitów
w Warszawie.
29 maja Bł. Urszuli Ledóchowskiej –
urodziła się w 1865 r. w gorliwej katolickiej rodzinie. W 21 roku życia wstąpiła do
klasztoru Sióstr Urszulanek w Krakowie.
W 1907 r. została skierowana do pracy
nad młodzieżą w krajach północnych.
W 1920 r. wróciła do Polski i założyła
Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, które oddaje się głównie
pracy wychowawczej. W całym życiu odznaczała się apostolską gorliwością i pogodą ducha. Zmarła w Rzymie 29 maja
1939 r. W 1983 r. papież Jan Paweł II zaliczył ją w poczet błogosławionych.
31 maja Nawiedzenie Najświętszej
Maryi Panny – w okresie między Zwiastowaniem Pańskim a narodzeniem Jana
Chrzciciela Kościół czci pamiątkę nawiedzenia św. Elżbiety przez Maryję. Były to
nie tylko odwiedziny matki proroka przez
Maryję, ale przede wszystkim było to spotkanie Mesjasza ze swym Poprzednikiem.
3
NAUCZANIE KOŚCIOŁA
Cierpienie i cierpliwość
– duchowość benedyktyńska dla świeckich
Od ostatniego razu podążamy za św. Benedyktem drogą pokory. Bez wątpienia stanowi ona oś, wokół której koncentrują się
wszystkie zalecenia i podpowiedzi świętego mnicha dotyczące treści życia wewnętrznego i podstawy budowania relacji
z Bogiem i drugim człowiekiem. Czwarty
stopień pokory, który składa się na program dwunastu kroków w wyzwoleniu
człowieka od siebie, by siebie zyskać, dotyka jednej z najtrudniejszych rzeczywistości, które mogą nas spotkać – krzywdy
i cierpienia.
Bez wątpienia, Benedykt ma pełną świadomość o wielości dróg, przez które możemy zostać zranieni lub przygnieceni jakimś ciężarem. Pisze o sprawach trudnych,
przeciwnościach, [o] doznaniu krzywdy [lub o]
niesprawiedliwościach. Kto prawdziwie cierpiał, ten wie, że Jezusowy obraz z Ogrójca, w którym na czoło wystąpił mu krwawy pot jest nie tylko literacką przenośnią,
ale próbą oddania rzeczywistości bólu, który nie może być do końca wykrzyczany, samotności, która wydaje się nie do zaspokojenia, strachu, który rodzi się z niewiadomej: jak długo jeszcze?, co dalej?, kto
następny?..., w końcu walki o to, by w tej
rzeczywistości nie dać się wciągnąć otchłani rozpaczy, do której ciąży przeszyte bólem cierpienia istnienie człowieka. Jednocześnie cierpienie każdego z nas jest
prawdziwą tajemnicą – subiektywnie nigdy
nie ma takiej samej historii, takiego samego bólu, takiego samego dramatu. Dlatego
też pisanie o cierpieniu jest do pewnego
stopnia zawsze nieuprawnione – żadne
ludzkie słowo nie jest zdolne wniknąć do
najgłębszych pokładów cierpienia i uleczyć, tchnąć nowe życie i nadzieję, także
w nadprzyrodzonym sensie. Stąd też i ja
zatrzymam się w tym miejscu.
Czyni to również Benedykt, co więcej
ma się wrażenie, że zachowuje on stanowczy, a z drugiej strony bardzo delikatną
wstrzemięźliwość od nadmiernej ingerencji w życie wewnętrzne człowieka, dając
pierwszeństwo Bogu, wzywając – na co
już zwracałem uwagę – zawsze do tego, by
słuchać. Owa delikatność wynika przy tym
z odczuwalnej w Regule serdeczności i oj-
4
cowskiej troski względem każdego, kto zechce wyruszyć drogą – jak sam to ujmuje
– tej maleńkiej Reguły, którą pisaliśmy dla początkujących. Rzeczywistość cierpienia niczym nie modyfikuje tej postawy; Benedykt otacza ją osłoną tajemnicy, rozumiejąc ją jako naturalną część ludzkiej egzystencji, ale również jako niezwykły dar –
szczególne miejsce do próby i spotkania
z Bogiem.
Jego zalecenie jest wobec tego wszystkiego przejmujące: pokora wymaga, by
w sprawach trudnych i w przeciwnościach, a nawet doznając jakiejś krzywdy, zachow[ać] w posłuszeństwie milczącą i świadomą cierpliwość,
a znosząc wszystko nie słabn[ąć] i nie odchodzi[ć], gdyż Pismo mówi: Kto wytrwa do końca,
ten będzie zbawiony (Mt 24, 13), a w innym
miejscu: Niech się twe serce umocni i wyczekuj Pana (Ps 27[26], 14). Aby zaś wskazać, że ten,
kto jest wierny, powinien znieść dla Pana wszystko, nawet najgorsze przeciwności, Pismo mówi
w imieniu cierpiących: Lecz to przez wzgląd na
Ciebie ciągle nas mordują, mają nas za owce na
rzeź przeznaczone (Ps 44[43], 23). A cierpiący,
bezpieczni w swojej ufności w zapłatę Bożą, dodają, pełni wesela: Ale we wszystkim tym odnosimy
pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8, 37).
Benedykt przypomina o tym, że cierpienie to próba, w której bada się nasze serce. Wskazuje, że gotowość do przyjęcia
cierpienia jest dowodem pokory – skoro
bowiem Chrystus był zdradzony, przez co
należy rozumieć znacznie więcej niż przeciętne znaczenie tego słowa, a mianowicie
odarcie ze wszystkiego, nie można oczekiwać ani wymagać, by nas spotkał los lepszy. On jest darem, zresztą żadne nasze
cierpienie nie da się porównać z Jego.
Ostatecznie mówi – znów niezwykle delikatnie, by nie powiedzieć za dużo i zbyt
surowo – w cierpieniu trzeba kochać
i w zachowanej cierpliwości, przez miłość,
z Chrystusem przemienić wszystko. Jest
w tym coś więcej niż gra słów, raczej nie
przypadek, że „cierpienie” i „cierpliwość”
mają tak wiele wspólnego, różni je przecież niewiele – sam koniec. Słowa, ale także naszego życia.
Michał Królikowski
Nr 5 (8) • Maj 2011
Św. Benedykt z Nursji (ok. 480-550)
Michał Królikowski – dr nauk prawnych, wykłada na Uniwersytecie Warszawskim, oblat benedyktyński, członek zespołu ekspertów KEP ds. bioetycznych
i Laboratorium „Więzi”.
Druga strona medalu (rewers) ma
pośrodku wielki
krzyż. Nad nim
widnieje dewiza
zakonu benedyktyńskiego: Pax –
Pokój. Na czterech
polach wyznaczonych przez ramiona
krzyża znajdują się litery: C S P B – „Crux Sancti Patris
Benedicti” (Krzyż Świętego Ojca Benedykta).
Na belce pionowej krzyża, od góry do dołu: C S S
M L – „Crux Sacra Sit Mihi Lux” (Krzyż święty niech
mi będzie światłem). Na belce poprzecznej: N D S M
D – „Non Draco Sit Mihi Dux” (Diabeł – dosłownie:
smok – niech nie będzie mi przewodnikiem).
Na obrzeżu medalika znajduje się napis; litery na
prawo: V R S N S M V – S M Q L I V B: „Vade retro Satana, Numquam Suade Mihi Vana – Sunt Mala Quae
Libas, Ipse Venena Bibas” (Idź precz szatanie, nie kuś
mnie do próżności. Złe jest to co podsuwasz, sam pij
truciznę).
Medalik dopomóc ma w kształtowaniu w duszy
usposobienia podatnego na współpracę z łaską Jezusa
Chrystusa, Zbawiciela Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Należy chronić się przed wszelkimi wyobrażeniami o magicznej sile medalika. Uleganie takim
przesądom zagraża życiu duchowemu i jest sprzeczne
ze znakiem Chrystusowego krzyża i świadectwem życia św. Benedykta.
Z medalikiem nie są związane w sposób ścisły specjalne modlitwy. Zaleca się odmawiać raz w tygodniu
modlitwy do św. Benedykta Patrona Europy albo modlitwę o dobrą śmierć.
Z ŻYCIA PARAFII
Miesiąc Maryi
Będąc ostatnio w Rzymie podczas beatyfikacji Jana Pawła II, natknęłam się w jednym z kościołów na płaskorzeźbę przedstawiającą Maryję z Jezusem. Przykuła
moją uwagę nie tylko pięknem i naturalnością, ale i tym, że po raz pierwszy zobaczyłam postać Maryi z obrączką na ręku. Wydała mi się w tym momencie bardzo
bliska, ludzka, naturalna. Taka przyjaciółka do serdecznego „pogadania”.
Obrączka ta przywołała skojarzenie ze
współczesnymi dziejami. Parę dni wcześniej miał miejsce ślub wnuka Królowej angielskiej, Elżbiety II, przez media okrzyknięty jako „ślub stulecia”. W wielu gazetach i czasopismach był to jeden z ważniejszych tematów (niektóre poważne pisma
wydały nawet specjalne numery), jako że
przed telewizorami ponoć zasiadło około
2 miliardów ludzi na całym świecie. Bohaterką wydarzenia była przede wszystkim
panna młoda, która być może będzie kiedyś pełniła rolę żony króla. Pochwałom
nie było końca: piękna, delikatna, dostojna, elegancka, o wielkim sercu i serdeczności, radosna, wspierająca przyszłego męża,
bliska ludziom. Monarchia wzbudza uczucia i emocje. Widząc obrączkę u Maryi dotarła do mnie rzecz oczywista i zasadnicza:
Maryja w pełni ludzka. Też miała swoje zaślubiny, była nie tylko matką ale i wspierającą żoną. Z kart Ewangelii wiemy, że była
delikatna, cicha, wiele rzeczy zatrzymywała w cichości serca, umiała zachować się
z klasą, patrzyła na potrzeby innych, w łonie swoim nosiła Króla Wszechświata, Jezusa, potem wspaniale się Nim zajmowała
i wychowywała towarzysząc Mu w dniach
radości i cierpienia, a w końcu została Matką i Królową każdego człowieka na ziemi.
Sądzę, że nawet gdyby co roku wydano
specjalny numer na temat Jej życia i osoby,
to byłoby za mało, by oddać Jej godną do
naśladowania postawę życiową, którą jednym słowem nazwać można po prostu
świętością. Ale pojawia się pytanie w sumieniu – czy Maryja wzbudza w nas emocje i uczucia, czy rzeczywiście – choć ku temu mamy tyle okazji, zaprzyjaźniamy się
z Nią, korzystamy z Jej pośrednictwa, naśladujemy Ją w miłości do Boga?
Jest maj, a więc specjalna okazja do mówienia o Niej. Bzy pachną, wiosnę – choć
kapryśną – czuć w powietrzu, niebawem
łąki umajone oczy będą cieszyć. Wieczorami dobiega z kościołów śpiewana litania
po Mszy Św. W niektórych miejscowościach w Polsce (np. w naszej parafii) jeszcze żyje piękna tradycja spotykania się pod
figurką Matki Bożej i uroczystego śpiewania dla Niej. Wiele rodzin w tym okresie
majowym stawia na honorowym miejscu
swojego domu obraz Maryi bądź Jej figurkę, pozwalając dzieciom ozdabiać kwiatami, całować, śpiewać, rozmawiać albo po
prostu częściej spoglądać na swoją Matkę.
W niejednej szkole, dzieci w tych dniach
na lekcji religii rozmawiają o Maryi, przynoszą kwiatki do kaplicy. Maj w Kościele
jest przede wszystkim miesiącem maryjnym. Tradycja żywa od wielu wieków, jeszcze ze średniowiecza. Odmawiamy czasem
różaniec, śpiewamy litanię, być może częściej do Maryi się zwracamy w myślach
i modlitwie, sobota – dzień Maryi – jest jakoś taka szczególniejsza. Ona z kolei nie
jest nam dłużna. W maju spływają liczne
łaski i dary z Nieba. Wielu z nas czuje
w tym czasie, że dostaje od Niej specjalne
prezenty, małe lub większe cuda.
Warto w ten maj, dedykowany Maryi,
wejść sercem i postarać się o głębszą przyjaźń z Najświętszą Maryją Panną. Wzmocnijmy nasza miłość do Niej, postarajmy się
lepiej Ją poznać. Ku temu pomocne mogą
być proste środki. Choćby litania – taka
prosta modlitwa, wychwalająca cnoty maryjne. Można zatrzymać się każdego dnia
nad paroma wezwaniami z litanii, pomy-
Nr 5 (8) • Maj 2011
śleć co znaczą poszczególne zawołania.
Różaniec – dłuższy, wymagający skupienia. Ale jakże słodki, prosty, jakże Maryi
miły. Nawiązujący w każdej zdrowaśce, do
wielkiego momentu Zwiastowania i gotowości na wyruszenie w przygodę bezgranicznego zaufania Bogu. Przez Różaniec
towarzyszymy Maryi w różnych momentach Jej życia: pobiegnięcie ze służbą do
swojej kuzynki Elżbiety choć sama była
ciężarna, droga do Betlejem, narodzenie
Syna Bożego, radość rodziny, spotkanie
z trzema królami, pójście do świątyni, szukanie zagubionego syna, oczy szeroko
otwarte na potrzeby pary młodej podczas
wesela, towarzyszenie podczas Drogi
Krzyżowej Jezusa, ból matki opłakującej
zmarłego Syna, nieustająca wiara aż do
Zmartwychwstania, a w końcu ogłoszenie
Jej Królową Świata, Matką Kościoła.
Wchodząc głębiej w Jej dzieje i cnoty, może łatwiej nam będzie pewne rzeczy przeżywać, pewne dary i momenty w swoim
własnym życiu przyjmować. Dzięki Maryi
poznajemy lepiej Jej Syna. Różaniec czyni
cuda, a odmawiany w domu, jak to błogosławiony już Jan Paweł II podkreślał,
zjednacza i umacnia rodzinę. Maj niech
obfituje też w małe gesty. Przynoszenie
kwiatów przez dzieci, małe westchnienia
tudzież akty strzeliste do Maryi, zerknięcie
na Nią przy każdej nadarzającej się okazji.
Jak dużo mówi zetknięcie się spojrzeniami
kochających się osób. I my zerkajmy na
obrazy w domu czy figurki na ulicy. Kiedy
na Maryję spoglądamy z czułością, w naszym sercu potęguje się miłość do Niej,
a Ona widząc te gesty nam błogosławi
z Nieba, obdarza nas łaskami.
Naszemu miastu patronuje ten, który
bardzo ukochał Maryję i towarzyszył Jej aż
do końca swoich dni. Św. Józef niech
wskazuje jak Maryję kochać. Błogosławiony Papież Jan Paweł II również przez całe
swoje życie objawiał wielkie nabożeństwo
do Najświętszej Maryi Panny. To Jej oddał
siebie i cały swój pontyfikat – Totus Tuus.
Przyjaźń Jego z Maryją może być dla nas
wielkim przykładem. I świadectwem, że
warto!
Julia Ruman
5
W NASZYM MIEŚCIE
„Chwalcie łąki umajone...”
Rodzinna lokalność
Odprawianie nabożeństw majowych przy
kapliczkach jest piękną tradycją ludowej religijności. Piękną, bo rozszerzającą sferę sacrum poza mury świątyni, pozwalającą odkrywać Boga w rozkwitającej majowej
przyrodzie.
Piękną, bo związaną z dbałością o przydrożne i przydomowe kapliczki, które powstawały jako miejsca wspólnej modlitwy,
gdy kościół był daleko lub też jako wota
dziękczynne i błagalne. Piękną, bo wyrażającą potrzebę serca, aby wraz z najbliższą
rodziną i sąsiadami powierzać się Matce
Bożej i jednoczyć się w śpiewie na jej
cześć, tworząc lokalną wspólnotę.
Rodzinna powinność
Kiedy moi dziadkowie,
Stanisława i Mieczysław
Majewscy, pobrali się
i zamieszkali razem
w Józefowie w 1960 r.,
dom przy ulicy Owalnej, w którym do dziś
mieszkają, był budowany przez mojego
pradziadka, Józefa Gano. W szczytowej ścianie od ulicy Wawerskiej
pozostawił on wnękę
z intencją, aby stanęła
tam figura Maryi, na
znak oddania jej opiece
wszystkich domowników. Intencja ta została
przyjęta i zrealizowana
przez dziadka Mietka, który
zadbał o odpowiednie oświetlenie i zabezpieczenie szybą figury Maryi w tej wnęce. Jednak jako
znakomity inżynier i człowiek głęboko religijny powziął on postanowienie, aby przygotować dla Maryi jak najpiękniejszą kapliczkę, rozwijając w ten sposób zamysł
teścia. Dzięki temu powstała „szklana kapliczka” w obecnym kształcie. Z kolei moi
rodzice, Lidia i Janusz Krupowie, mieszkający razem na Owalnej od ślubu w 1983 r.,
zadbali o to, aby kapliczka została poświęcona, a od 2009 r. ich staraniem odbywają
6
się przy niej nabożeństwa majowe zakończone wspólnym śpiewaniem pieśni maryjnych. My, młode pokolenie mamy nadzieję, że również staniemy na wysokości
zadania w przejęciu i pielęgnowaniu tego
rodzinnego zadania.
kładach, dokonanie z aptekarską dokładnością wielokrotnych pomiarów w terenie, a w końcu samodzielny, mozolny
montaż.
Taki właśnie jest dziadek Mietek: gdy
ma coś zrobić, to najpierw przemyśli i rozrysuje, gdy się czegoś podejmie to konseRodzinny autorytet
kwentnie doprowadzi dzieło do końca,
Dziadek Mietek jest niezwykle dokład- gdy pracuje to według najwyższych stannym i pracowitym człowiekiem. Od zamy- dardów.
słu rozbudowy kapliczki do jej powstania
Ale przede wszystkim jest kochającym
minęło 20 lat, jednak nie były to lata zmar- mężem, ojcem, dziadkiem i pradziadkiem,
który cierpliwie uczy nas tej dokładności,
konsekwencji i przywiązania do rodziny.
Jeśli ktoś mówi, że w dzisiejszym
świecie nie ma autorytetów, to
najwyraźniej nie zna mojego
dziadka.
Rodzinny inżynier
nowane. Początkowo był to czas dojrzewania w nim pragnienia wybudowania tej kapliczki, potem długi czas planowania jej
koncepcji, wielu rozmów ze znajomymi inżynierami na temat możliwych konstrukcji,
potem czas wykonywania z niezwykłą precyzją rysunków poszczególnych elementów, zamówienie ich w specjalistycznych za-
Nr 5 (8) • Maj 2011
Kiedy na pierwszym
nabożeństwie
majowym w 2009 r. poproszono dziadka, aby
opowiedział historię
powstawania szklanej
kapliczki, to po dokładnym przygotowaniu omówił ze szczegółami zarówno zarys
historyczny jak i najdrobniejsze szczegóły
techniczne. Do dziś
śmiejemy się wspólnie
w rodzinie, przypominając, że konstrukcję kapliczki łączą śruby mosiężne M6, że stalowe
łączniki są ocynkowane galwanicznie i pasywowane, a elastyczność łączeń szkła i stali zapewnia zastosowanie gumowych podkładek.
Ale dziadek mówił o tym nie dla zapełnienia czasu, ale dlatego, że wszystkie te
elementy są w szklanej kapliczce ważne.
Po pierwsze: kształt – dwudziestościan
foremny. Jest to największy z wielościanów foremnych, uważanych za bryły doskonałe. Jego dwadzieścia identycznych
ścian będących trójkątami równobocznymi tworzy zachwycającą bryłę, idealną dla
W NASZYM MIEŚCIE
wyeksponowania figury Maryi.
Stalowa podstawa ma kształt korony unoszącej Królową Ognisk
Rodzinnych.
Po drugie: materiał – szkło
i stal. Zestaw ten nadaje konstrukcji nowoczesnego wyglądu
i dzięki swej transparentności
zwraca uwagę na to, co najważniejsze – postać Maryi.
Po trzecie: kapliczka od projektu po wykonanie jest dziełem
jednego człowieka. Tu znaczenia
nabiera, że szyba ma grubość
4 mm, śruby są mosiężne M6, że
podstawa jest wbetonowana, izolowana i dziesiątki razy obmierzona, żeby idealnie pasowała do
szklanej bryły, którą ma unieść.
Finalny montaż trwał jeden dzień
i wykonywał go sam dziadek.
Przy przyjętej koncepcji, gdyby
nie była ona poparta dokładnymi
obliczeniami i pomiarami, cała
operacja musiałaby zakończyć się
fiaskiem. A została zwieńczona
sukcesem! Dnia 15 sierpnia 1981
roku kapliczka była już gotowa.
Rodzinna patronka
Stalową podstawę kapliczki
zdobi tabliczka z napisem Królowo
Ognisk Rodzinnych, prowadź nas do
Syna Twego. Intencją pradziadka
było powierzenie rodziny opiece
Matki Bożej. Szczególną intencją
dziadka Mietka była prośba
o ochronę całej rodziny po wypadku,
w którym zginął jego brat. Mój tata, który
zaproponował ten napis, doczekał się do
dnia dzisiejszego ogniska rodzinnego w postaci żony, czterech córek, dwóch zięciów,
syna i wnuka. Z intencją dziękczynną za
liczną, zżytą ze sobą rodzinę zapoczątkował on nabożeństwa majowe, w których
uczestniczy cała rodzina oraz wszyscy chętni parafianie i józefowianie, a którym przewodniczą duszpasterze naszej parafii.
Pierwsze nabożeństwo przy kapliczce zbiegło się z naro- dzinami mojego synka Stasia i zostało odprawione w intencji wszystkich dzieci urodzonych w naszej parafii
w roku 2009. Zeszłoroczne nabożeństwo
odbyło się z prośbą za wszystkie małżeństwa zawarte w naszej parafii w 2010 r. (we
wrześniu tego roku moja siostra Emilka
Państwo Stanisława i Mieczysław Majewscy przed rodzinną kapliczką – fot. z archiwum rodzinnego
wyszła za mąż). Jest dla nas niezwykle cennym darem fakt, że nasi rodzice modlą się
w naszej intencji, a także to, że modlitwę tę
rozszerzają na całą parafię.
Ale Maryja ze szklanej kapliczki jest
z naszą rodziną na co dzień, a nie tylko raz
w roku, w maju. Dziadkowie przyznają, że
z radością obserwują czasami przez okno
domowników wychodzących do pracy czy
szkoły, którzy przy kapliczce czynią znak
krzyża, odnawiając niejako to powierzenie
się Maryi, które rozciąga się już na piąte pokolenie rodzin z Owalnej 1.
W imieniu spadkobierców tradycji związanych ze szklaną kapliczką,
o godzinie 19 przy ulicy Owalnej 1.
Po wspólnym odmówieniu Litanii Loretańskiej, wysłuchamy prelekcji pana
Pawła Zuchniewicza pt.: Totus Tuus Jana
Pawła II i Prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego, a potem będziemy razem śpiewać
pieśni maryjne i oazowe. Na zakończenie
wysłuchamy koncertu chóru RUBIKON
pod kierownictwem pani Anny Vranovej,
a całość spotkania upiększy wystawa obrazów religijnych i portretów autorstwa pana
Krzysztofa Dziubaka.
Wydarzenie to jest wpisane w program
festiwalu „Otwarte Ogrody” jako ogród
nazwany „Chwalcie łąki umajone...”.
Tegoroczne nabożeństwo majowe przy
szklanej kapliczce odbędzie się 28 maja
Serdecznie zapraszamy!
Rodziny Krupów, Majewskich, Boguszów i Dziubaków.
Magdalena Bogusz
Nr 5 (8) • Maj 2011
7
BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II
Beatyfikacja
Sługi Bożego Jana Pawła II
Beatyfikacja jest jednym z największych wydarzeń w Kościele. To chwila, gdy oczy wszystkich
wiernych zwracają się ku przykładowi i świętości życia, poczynań osoby wynoszonej na
Ołtarze. Ma być ona nowym orędownikiem, można się do niej modlić, ale i czerpać przykład
oddania Bogu i życia pełnego otwartości na miłość Jego i bliźniego.
I tak oto 1 maja 2011 roku Kościół wyniósł na Ołtarze naszego rodaka – papieża, którego życie i pontyfikat odmieniły
nie tylko puls życia bijącego w Kościele,
ale również historię świata. Pośród setek tysięcy pielgrzymów znaleźliśmy się i my –
pielgrzymi z parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Józefowie. Przejechaliśmy niespełna 2000 kilometrów aby tam, przy
grobie pierwszego Biskupa
Rzymu na Watykańskim wzgórzu być świadkami wydarzenia,
którego wierni oczekiwali
przez ostatnich 6 lat – beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II – 263 następcy Apostoła
Piotra.
Nasz kilkunastogodzinny
pobyt w Wiecznym Mieście
rozpoczął się około godziny
22, kiedy to dojechaliśmy na
parking przygotowany dla Polskich autokarów, tuż obok Stadio Olimpico (Stadionu Olimpijskiego). Z parkingu do
murów Państwa Watykańskiego dzieliły
nas 4 kilometry, które przeszliśmy pieszo,
zaczynając odczuwać atmosferę Rzymu.
Po dojściu do Watykanu stanęliśmy pośród coraz to bardziej nawarstwiających
się tłumów wiernych. Natomiast około
1.30, gdy otworzono wejście na Via della
Conciliazione, ulicę bezpośrednio prowadzącą na Piezza San Pietro, oczekiwaliśmy
tam bezpośrednio na ewentualne wejście
nań. Pomimo ogromnego tłumu, który napierał ze wszystkich stron, można było
rozłożyć swoje karimaty, krzesełka i na parę godzin przysiąść. Pomimo nocy, zmęczenia, wielkich tłumów, atmosfera była
niesamowita. Już tu można było zauważyć,
iż odkręcając się na prawo i lewo ciągle słychać nasz język ojczysty, w którym wykonywane były pieśni religijne. Można było
poczuć wspólnotowość tego całego
ogromnego zgromadzenia i jego radość –
8
radość w oczekiwaniu na wejście na Plac
św. Piotra, radość z orędownictwa nowego
błogosławionego. Wejście przez wiernych
na Plac rozpoczęło się mniej więcej o godzinie 5.30, jak zostało to wcześniej przewidziane i zapowiedziane. Teraz najważniejszym było, aby przejść przez główne
wejście i znaleźć się w nieco mniejszej
grupce, która następnie prowadzona była
do bramek z wykrywaczami metalu i innych środków, które mogłyby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa. Po ich przejściu było się już na Piezza San Pietro
i można było zająć odpowiednie miejsce.
Z minuty na minutę cała ogromna przestrzeń zapełniała się aż po brzegi. Tu można było odetchnąć z ulgą, myśląc o całonocnym oczekiwaniu, o napierającym
w nocy tłumie, bo Bóg pozwolił nam
dojść na to święte miejsce i własnymi oczyma podziwiać wszystkie dzieła, których dokonać miał tego przedpołudnia przez papieża Benedykta. Pozostało tylko oczekiwanie na rozpoczęcie Celebracji.
Po wejściu na Plac od razu rzucał się
w oczy napis umieszczony pomiędzy kolumnadą: Spalancate le porte a Cristo! –
Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!
Te słowa, chyba jedne z najbardziej wyrazistych, ale i aktualnych do dziś wypowie-
Nr 5 (8) • Maj 2011
dział sam nowy Błogosławiony podczas
Inauguracji Pontyfikatu właśnie na tym
miejscu.
Oczekiwaniu i Celebracji towarzyszyła
przepiękna pogoda, świeciło słońce, co
jeszcze bardziej uwznioślało piękno uroczystości. Był to wymowny symbol, który
można połączyć ze słowami łacińskiej
sentencji często przytaczanej po pogrzebie papieża Polaka, gdy na
transparentach widniały słowa
Santo Subito. Wtedy mówiło
się: vox populi, vox Dei. Tak,
w dniu radości ludzi, niebo
również się radowało.
O 10 rozpoczęła się Uroczysta Msza Święta. Warto
wspomnieć, iż na dzień 1 maja
tego roku przypadała Niedziela Miłosierdzia Bożego, a II
Niedzielę Wielkanocną jako
Niedzielę Miłosierdzia ogłosił
właśnie Jan Paweł II. Podczas
procesji wejścia Ojciec Święty
przejechał papamobile pomiędzy wiernymi zgromadzonymi na tej podniosłej uroczystości. W górę wzniosły się
flagi – nie można ukryć, iż większość
z nich to flagi polskie. Polacy przybyli na
uroczystości najliczniej. Można było również zobaczyć i usłyszeć wielu Włochów.
Oprócz tego nie zabrakło pielgrzymów
z innych krajów Europejskich i z całego
globu – Francuzów, Hiszpanów, Kanadyjczyków oraz innych narodowości.
Po obrzędach pokutnych rozpoczął się
obrzęd beatyfikacji. Trzeba zauważyć, że
była to druga beatyfikacja podczas pontyfikatu papieża Benedykta XVI, której
przewodniczył osobiście. To wspaniały
symbol szacunku i uznania wobec „umiłowanego” poprzednika. Obrzędy rozpoczęły się prośbą wikariusza generalnego
Diecezji Rzymskiej kard. Agostino Vallini,
skierowaną do Ojca Świętego, o włączenie
do grona błogosławionych Sługi Bożego
BEATYFIKACJA JANA PAWŁA II
Jana Pawła II. Dalej nastąpiło odczytanie
biografii papieża Polaka, po której Ojciec
Święty Benedykt XVI wypowiedział formułę beatyfikacyjną, jednocześnie ustanawiając Jana Pawła II błogosławionym,
a dzień 22 października ogłaszając jego
wspomnieniem liturgicznym. Beatyfikacja
zakłada lokalny kult błogosławionego, ale
po tym, co działo się zaraz po wypowiedzeniu formuły
nie ma wątpliwości, iż kult
ten będzie wypełniany nie tylko lokalnie we
Włoszech i Polsce, lecz na całym świecie. Po
wypowiedzeniu
formuły został
odsłonięty obraz Jana Pawła
II i jego relikwie
zostały przyniesione do miejsca
Celebracji, a na
Placu rozległy
się brawa, trwające około pięciu minut, zapanowała ogromna wrzawa i radość, w górę wzniosły się transparenty, flagi, oraz balony, do których doczepiony był
napis Deo Gratias. Chór w tym czasie odśpiewywał antyfonę ku czci nowego błogosławionego, na którą składają się jego własne słowa – Christo aperite portas nolite timere,
corda vestra pandite Domino, charitati Christi –
Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi, otwórzcie wasze serca Panu, miłości
Chrystusa. My – Polacy krzyczeliśmy wtedy jak jeden mąż „dziękujemy”. To „dziękujemy” płynęło z głębi naszych serc, było takim prawdziwym głosem ludu
Bożego, który cieszy się ze świętości swojego Ojca. Tej euforii nie da się opisać słowami.
Po czytaniach i Ewangelii nastąpiła homilia Ojca Świętego, na którą również
chciałbym zwrócić uwagę. Na początku
Ojciec Święty zwrócił uwagę na fakt szybkości, z jaką został przeprowadzony proces beatyfikacyjny. Oczywiście wielu sądzi,
że sześć lat to długo, lecz to jeden z najkrótszych procesów, zresztą przeprowa-
dzony w zgodzie z wszelkimi zastrzeżeniami Prawa Kanonicznego i zasad
beatyfikacji, które Jan Paweł II sam zatwierdzał. Niesamowite były słowa Papieża już pod koniec homilii, myślę, że każdy
w jakiś sposób mógłby się z nimi utożsamić, może nie w takim wymiarze jak sam
Ojciec Święty, lecz równie podniośle:
Chciałbym na koniec podziękować Bogu za osobi-
cy, gdy stawał się niedostępny dla świata,
jakby rozmawiał właśnie z samym Bogiem. I to było rzeczywistością. Na to patrzyły nasze oczy, tego pragnęły nasze serca. Dziś jeszcze pamięć o tym Wielkim
Papieżu żyje. Nie dajmy, by ten entuzjazm
został przykryty kurzem czasu.
Trzeba niestety zauważyć, że mało
osób zna Jego nauczanie. Takie chwile jak
beatyfikacja powinny może skłonić do zaczerpnięcia ze źródła
Bożej łaski, sięgnięcia do tych
słów, które odmieniały i odmieniają dzieje
świata, ale mogą
odmienić
również nasze
życie.
Na koniec
homilii Ojciec
Święty
wypowiedział chyba
najmocniejsze,
najbardziej uderzające słowa,
które
można
porównać do
Pielgrzymi na Placu Św. Marka w Wenecji tych
podczas
ste doświadczenie długoletniej współpracy z Papie- pogrzebu, wypowiadanych jeszcze przez
żem, Janem Pawłem II (…) Moja posługa była kard. Ratzingera, lecz teraz już z nieco inwspierana jego głęboką duchowością i bogactwem nej perspektywy – Tante volte ci hai benedetto
jego intuicji. Zawsze uderzał mnie i budował in questa Piazza dal Palazzo! Oggi, ti preghiaprzykład jego modlitwy: zanurzał się w spotka- mo: Santo Padre ci benedica! Amen – Wiele raniu z Bogiem, pomimo rozlicznych trudności jego zy z tego Placu i tego Pałacu błogosławiposługiwania. A potem świadectwo jego cierpie- łeś nas! Dziś, prosimy Cię: Ojcze Święty
nia: Pan pozbawiał go stopniowo wszystkiego, pobłogosław nam! Amen.
lecz on pozostawał skałą, zgodnie z wolą ChryMyślę, że wiele osób może potwierstusa. Jego głęboka pokora zakorzeniona w in- dzić, iż owe błogosławieństwo Papieżatymnym zjednoczeniu z Chrystusem, pozwoliła Polaka oraz jego obecność pośród ludzi,
mu dalej prowadzić Kościół i dawać światu jesz- taką osobistą, było czuć poprzez całą urocze bardziej wymowne przesłanie, i to w czasie, czystość. Już od godzin wieczornych dnia
gdy topniały jego siły fizyczne. W ten sposób do- poprzedniego, gdy dojechaliśmy do
skonale zrealizował on powołanie każdego ka- Wiecznego Miasta, aby celebrować Święto
płana i biskupa: bycia jednym z Chrystusem, na cześć Pana, poprzez oczekiwanie na
z Tym, którego codziennie przyjmuje i ofiaruje Eucharystię, całą ceremonię, aż po pow Kościele. Każdy na pewno ma jakieś, wrót. Za ten błogosławiony czas, czas łamniejsze czy większe, doświadczenie Pa- ski od Pana, gdy mogliśmy być w miejscu,
pieża Polaka. Czy to wynikające z przykła- gdzie najmocniej biło serce Kościoła, Bodu jego życia, postawy wobec przeróżnych gu niech będą dzięki!
życiowych sytuacji. Ja mam nieraz przed
Beate Ioannes Paule II, ora pro nobis.
oczyma obraz Ojca Świętego modlącego Amen.
Katarzynacałkowicie
Głowacka z mężem
– fot. z prywatnego archiwum
się, zanurzonego
w tej tajemniŁukasz Gołąb
Nr 5 (8) • Maj 2011
9
WSPÓLNOTY W NASZEJ PARAFII
Rowerem
do Wilna
– garść
wspomnień
pielgrzyma
W wędrowaniu tkwi moc. We wspólnym
wędrowaniu jest jej wielokrotnie więcej.
Pielgrzymując rowerami z Józefowa do
Wilna uczestniczyłam w nieprzerwanym
paśmie cudów. Cudem była propozycja rowerowej pielgrzymki do Wilna. Cudem było podjęcie decyzji o moim uczestniczeniu
w niej. Cudem była droga w rozżarzonym
do białości słońcu, wśród pól i lasów, pokonywana we wspólnocie ludzi tak różnych i niepodobnych do siebie, że aż niepodobieństwem był wspólny cel. Cudem
było to, że nikomu nic złego w tej długiej
drodze się nie przydarzyło. I wreszcie cudem było spojrzeć w oblicze Matki Bożej
Ostrobramskiej i szepnąć: „przyjechałam
do Ciebie, dziękuję za wsparcie”. A łatwo
nie było...
Do wyjazdu przygotowywałyśmy się
dwa miesiące. Codziennie wieczorem we
trzy pokonywałyśmy od dwudziestu do
czterdziestu kilometrów. Było wiosennie
i pięknie. Bolały kolana i nie tylko...
Kwalifikacją do wyjazdu był udział
w pielgrzymce do Wielgolasu. Przebycie
dystansu prawie stu kilometrów pokazało,
że przejechanie takiej odległości jest możliwe. Było to jednocześnie jak umocnienie
i dodanie wiary we własne siły.
Pielgrzymi pod Ostrą bramą – fot. M. Cudny
10
Nr 5 (8) • Maj 2011
Wyruszyliśmy rankiem 9 lipca. Noc
spędziliśmy ponad sto kilometrów od domu, w Miedznej. Potem była Korytnica,
Różanystok, Wigry. Wszystkie nasze miejsca noclegowe w Polsce były jednocześnie
miejscami szczególnego kultu Matki Bożej. Gdy przekraczaliśmy granicę Litwy
w Ogrodnikach, licznik pokazał przejechane czterysta kilometrów od Józefowa.
Wjechaliśmy na obszar doskonale nam
znany z mickiewiczowskiej inwokacji do
Pana Tadeusza.
Spotkaliśmy tam widoczną gołym okiem wiejską
biedę, niebieskie traktory na
polach i górki, górki, wiele,
wiele górek – na które trzeba było się wtoczyć!
Pierwszy nocleg na Litwie spędziliśmy w Daugai.
Ta niewielka miejscowość
rozłożona nad malowniczym jeziorem, udzieliła
nam gościny nad jego brzegiem. Opłukani w lodowatej
wodzie jeziora, pokąsani
przez żarłoczne jak tygrysy
komary poszliśmy spać.
W tym miejscu chciałabym opisać pewne zabawne
zdarzenie, które mnie spotkało. Letnia noc była krótka. Poszliśmy spać późno.
Wstać mieliśmy o czwartej
rano. Gdy zaczynało się
rozjaśniać na wpół śpiąc
poczułam, że leżąca obok
mnie siostra Dorota zaczy-
WSPÓLNOTY W NASZEJ PARAFII
na się poruszać. Po chwili poczułam na
pogryzionej przez komary dłoni kojący,
mokry dotyk przeciwbólowego żelu.
Chłód był cudownie łagodzący. Z wdzięcznością pomyślałam: „Dorotka jesteś aniołem”. Na krawędzi świadomości starałam
się złapać jeszcze minutkę drzemki. Po
chwili Dorotka nic nie mówiąc, kolejny
raz posmarowała mi rękę żelem, ale tak jakoś obficie. Pomyślałam: „pewnie zbyt dużo wycisnęła z tubki”. Gdy po raz trzeci
zaczęła mnie ratować żelem pomyślałam:
„przesadza” i otworzyłam oczy... Na mojej
dłoni siedziała niewielka, litewska żabka
i to ona łagodziła przykrą obecność komarzych bąbli, zaś siostra Dorotka... spała
spokojnie i nie w głowie jej były czyny miłosierdzia wobec bliźnich.
Nasza podróż prowadziła przez Troki
– dawną stolicę Litwy do Wilna. Urokliwe,
malownicze Troki powitały nas żarem tak
wielkim, że zwiedzanie olbrzymiego, gotyckiego zamku było ponad nasze siły,
zwłaszcza, że przed nami wciąż było jeszcze Wilno. Przed Wilnem pokropił nas
pierwszy w trasie deszcz (nie licząc burzy
w dniu odpoczynku nad Wigrami). Zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie pod
znakiem oznaczającym początek miasta
i za kilka chwil nasza podróż dobiegła kresu w gościnnych progach polskiej parafii...
A potem, już autobusem, pojechaliśmy do
Ostrej Bramy, do Matki Bożej Ostrobramskiej. Odwiedziliśmy Ją kilkakrotnie.
Ksiądz Paweł odprawił Mszę Świętą
u stóp świętego obrazu. Podziękowaliśmy
Matce, powierzyliśmy Jej swoje troski, poprosiliśmy o opiekę i zakończyliśmy nasz
pobyt na Litwie wsiadając do autobusu,
który w ciągu dziewięciu godzin dowiózł
nas do Józefowa.
W pielgrzymce
uczestniczyły 23
osoby w wieku od
8 do ponad 70 lat.
Pokonały one trasę Józefów – Wilno w ciągu sześciu
dni (tyle trwało pedałowanie). Przejechaliśmy 633 kilometry.
Szefem wyprawy był ksiądz
Paweł Czeluściński. Odwiedziliśmy wiele interesujących miejsc.
Dane nam, było
spotkać
ludzi
bezinteresownie
gościnnych. Mieliśmy szczęście
modlić się w małej wiejskiej kaplicy razem
z mamą księdza Jerzego Popiełuszki. Wróciliśmy do naszych domów cali i zdrowi.
Zadowoleni, wypełnieni przeżyciami,
wzbogaceni o nowe przyjaźnie. W tym roku planujemy zdobyć Częstochowę. Niestety będzie też sporo pod górkę!
Szczególnie serdeczne podziękowanie
należy się panu Wacławowi. Wiózł On
swoim samochodem z przyczepką nasze
bagaże. Opiekował się całym dobytkiem.
Miał dobrą radę na każdą troskę i dodawał sił swoją pogodą ducha. Po prostu był
niezastąpiony.
Danka Dobrońska
Rowerem na Jasna Górę
Latem tego roku wyruszy z naszej parafii kolejna pielgrzymka rowerowa.
Tym razem chcemy podziękować za
beatyfikację Jana Pawła II, który całe
swoje życie i pontyfikat zawierzył Maryi. W tej wędrówce będziemy odkrywać i uczyć się postawy, jaką przyjmował ten błogosławiony Polak. Totus
Tuus będzie nam drogowskazem, prowadzącym nas na Jasną Górę, do stóp
Tej, która całym życiem wskazywała
na Swojego Syna.
Pielgrzymka rowerowa odbędzie się
w dniach 30.07. – 05.08.2011 roku.
Termin spotkania organizacyjnego zostanie podany w ogłoszeniach parafialnych. W ramach przygotowań dn.
18.06.2011 po mszy o godz. 8.30 odbędzie się również całodniowy wyjazd
przygotowawczy. Udział w tym wyjeździe jest bardzo ważny! Wszystkich
chcących poszerzyć grono pielgrzymów rowerowych, zachęcamy do zgłaszania się u Ks. Pawła Czeluścińskiego.
W Okopach mogliśmy się pomodlić z mamą bł. ks. Jerzego Popiełuszki – fot. M. Cudny
Nr 5 (8) • Maj 2011
11
Z ŻYCIA PARAFII
O harcerstwie
uwag kilka
– stulecie harcerstwa
w Polsce
Związek Harcerstwa Polskiego jest jedną
z najstarszych obok „Społem” organizacji
społecznych w Polsce, a najstarszą młodzieżową. W 1911 roku we Lwowie Andrzej Małkowski, twórca polskiego skautingu nazwanego później harcerstwem,
założył pierwszą drużynę męską. Harcerstwo, mimo że powstało w wyniku zewnętrznego bodźca różni się w sposób zasadniczy od angielskiego wzorca. Małkowski dokonał istotnych zmian dostosowujących angielską metodę do polskich potrzeb. O ile skauting jest organizacją międzynarodową, harcerstwo uwydatnia cechy
narodowe. Krzyż harcerski wzorowany na
najwyższym polskim orderze wojskowym
Virtuti Militari, skrót filareckiego hasła:
„Ojczyzna, Nauka, Cnota”, na ramionach lilijki, czapka rogatywka noszona przez harcerzy, to nie jedyne widoczne wyróżniki.
Proponowany system zakorzenił się
w Polsce szybko i niesłychanie mocno.
Wpłynęły na to przede wszystkim dwa powody. Pierwszy to specyfika środowiska
młodzieżowego na ziemiach polskich, tradycyjnie nawykłego do konspiracji – skauting zawierający wiele elementów konspiracji typu wojskowego znalazł więc uznanie.
Drugim była już pewna tradycja myśli pedagogicznej w Polsce. Ogrody dra Jordana
czy Towarzystwo Gimnastyczne – Sokół –
przetarły drogę nowej metodzie. Najstarsza organizacja młodzieżowa liczy sobie
100 lat. W latach pięćdziesiątych XX w.,
przedwojenne korzenie harcerstwa dawały
okazję do bezsensownych oskarżeń, O tyle
jednak szkodliwych, że organizację rozwiązano (w 1950 r.) przywracając ją do życia
po 6 latach (1956).
Mimo trzech wojen jakie się przez Polskę przetoczyły od 1911 r. dwóch okupacji
i wojny domowej (1944-1947), mimo głębokich przemian społeczno-politycznych
(1956, 1980-82 oraz lata 90 XX w.) harcerstwo żyje nadal. Co jakiś czas regeneruje
12
się samo, będąc stale
niesłychanie atrakcyjne dla coraz to nowych pokoleń Polaków.
Braterstwo i Służba to dwie z trzech
naczelnych wartości
harcerstwa. Trzecia to
praca
nad
sobą.
Wszystkie streszczają
się w Prawie i Przyrzeczeniu Harcerskim.
Można powiedzieć, że
są
ponadczasowe,
skoro od ponad 100
lat są azymutem polskiej młodzieży a adaptowane ideały filareckie błyszczą z harcerskiej lilijki.
Te szczytne ideały atrakcyjne są przede
wszystkim dlatego, że realizuje się je w życiu za pomocą pięknej Metody. A realizowana jest ona w działaniu, którego celem
nadrzędnym jest wychowanie, a nie doraźne efekty. Metoda harcerska oparta jest na
fenomenie socjotechnicznym – systemie
zastępowym, który w sposób zasadniczy
wyróżnia wychowanie harcerskie od wychowania przez inne organizacje. System
zastępowy to miniatura społeczeństwa będąca dla młodych ludzi ich światem – przeżyć i dokonań – gdzie przechodzą szkołę
społecznego współżycia – socjalizacji. System stopni i sprawności rozwija indywidualną aktywność i jest drabiną po której
wspinają się harcerze w walce z samym sobą. Obozy, biwaki, wędrówki i harce – życie polowe – to zbliżenie do natury, wyrabia tężyznę fizyczną i hart. Szeroki zaś
wachlarz technik harcerskich, romantyczna obrzędowość i narodowe tradycje stwarzają dla wszystkich możliwość wyboru
czegoś dla siebie. I jeszcze jedna niesłychanie ważna rzecz w harcerskiej Metodzie –
osobisty przykład instruktora. Jest to naj-
Nr 5 (8) • Maj 2011
Olga i Andrzej Małkowscy
skuteczniejszy sposób działania wychowawczego.
Harcerstwo dostosowane jest do potrzeb wiekowych dzieci. Zuchowa metoda
która uczy i wychowuje – bawiąc, oparta
jest na zasadzie dzielności. Natomiast harcerze starsi mają już inny świat przeżyć
i potrzeb, niż ich młodsi i najmłodsi koledzy. Tu jest już miejsce na wielki wyczyn –
żeglarstwo, taternictwo, spadochroniarstwo.
Harcerstwo staje się „sposobem na życie”.
Etos harcerstwa owiany legendą Szarych Szeregów powstał podczas lat II wojny światowej nadal funkcjonuje w społeczeństwie polskim. Pamiętać jednak
należy, że jego powstanie jest zasługą koncepcji wychowania harcerskiego z okresu
przed II wojną światową. To że harcerze
zapisali tak piękną kartę w historii walki
Narodu wynika z ideałów jakie w harcerstwie obowiązywały. A były one zawarte
w Prawie i Przyrzeczeniu Harcerskim. Prawo to sprawdziło się, sprawdził się jego
tekst w życiu, bo dał takich ludzi jacy byli
w czasie wojny. Prawo to także „uświęciło
się”, bo Prawo i Przyrzeczenie mieli w sercu ci, którzy szli na śmierć.
harcmistrz Andrzej Banasik
Z HISTORII PARAFII
Kronika Parafii
pw. MB Częstochowskiej w Józefowie
4. Lata 1947-1948
Z dniem 1 października 1947 r. został mianowany przez Władzę Archidiecezjalną
Proboszczem parafii Ks. Mgr Wincenty
Malinowski. Energicznie zajął się sprawami duchowymi jak i materialnymi powierzonej sobie placówki. W pierwszym rzędzie nacisk wielki położył na bezpośredni
kontakt duszpasterski z parafianami i już
23 listopada 1947 r. rozpoczął wizytację –
odwiedzając parafian. Biorąc pod uwagę,
że olbrzymia większość parafian pracuje
w dni powszechne zrealizował Ks. Proboszcz myśl odwiedzania w każdą niedzielę i święto po południu, gdy wszyscy mają
czas wolny. W ten sposób zapoznanie z cała parafią zostało zakończone w kwietniu
1949 r. i tę praktykę postanowił kontynuować. Wszędzie Ks. Proboszcz spotykał
się z miłym i życzliwym przyjęciem . Dzieci garnęły się „po obrazki”, dorośli spieszyli chętnie składając ofiary na ogrodzenie
cmentarza grzebalnego, który z trzech
stron był ogrodzony tylko drutem kolczastym. Również poważniejszego remontu
wymagały organy w kościele, mocno już
rozstrojone. Jeden z parafian, p. inż. R. Wegner, ofiarował do organów motorek elektryczny o sile 0,75 KM (dotąd kalikowano). W marcu 1948 r. sprowadzony został
z Warszawy organomistrz p. Chlebowski,
który wyremontował w ciągu 2 tygodni organy, nastroił i zainstalował ofiarowany
motorek.
W ciągu zimy 1947/1948 wraz z Radą
Ognisko 100-lecia
harcerstwa w Polsce
Harcerze z Szczepu ZHP Józefów zapraszają wszystkich parafian na ognisko, jakie będzie zorganizowane na terenie naszego kościoła 21 maja 2011 r.
w 1 00 rocznicę powstania harcerstwa
na ziemiach polskich
W programie:
– 20:00 Msza św.
– 20:40 ognisko „Łańcuch pokoleń”
.
Parafialną, do której weszli wszyscy p.p.
2) z ofiar złożonych w czasie odwiesołtysi i dokooptowani z terenu parafii jesz- dzania parafian,
cze p.p. L. Nowakowski z Józefowa, St. Pa3) z imprez urządzanych na ten cel (lośnik ze Skarb-Falenicy i inni, zadecydowa- terie, zabawy).
no przystąpić do grodzenia cmentarza
Ogrodzenie cmentarza ukończono
grzebalnego. Zadecydowano ogrodzić par- 10.XI.1948 r. Została tylko część fugowa-
kanem murowanym i zimą 1948 r. zamówiono 600 worków cementu (2 wagony),
a wiosną rozpoczęto pracę i przystąpiono
do własnej produkcji cegły cementowej,
wykorzystując piasek znajdujący się na
miejscu. W ten sposób wyprodukowano
ponad 100 000 szt. cegieł. Cegłę wyrabiał
parafianin p. J. Ambroziak. W lipcu 1948 r.
przystąpiono do grodzenia cmentarza. Po
przetargu roboty prowadził p. Kazimierz
Kołodziej, przedsiębiorca budowlany z Józefowa. Projekt-wzór wybrano na miejscu
rozpoczynając pracę. Kontrolę przy ogrodzeniu cmentarza całkowicie bezinteresownie wziął na siebie p. inż. Zdzisław Galicki,
miejscowy parafianin. Z całą sumiennością
doglądał nie tylko tych robót, ale i szeregu
innych prac inwestycyjnych przy Kościele.
Wykonywał je z całym oddaniem zupełnie
bezinteresownie.
Fundusze na prowadzenie robót zdobywał Ks. Proboszcz z 3 źródeł:
1) z tacki niedzielnej i świątecznej w kościele,
Nr 5 (8) • Maj 2011
nia na rok następny. Wykonano je w maju
i czerwcu 1949 r.
Równocześnie z tymi pracami inwestycyjnymi Ks. Proboszcz zajął się życiem
wewnętrznym parafian wykorzystując
wszystkie środki prowadzące do tego. Stąd
przeniósł Pasterkę z godzin rannych
na godz. 12-tą w nocy. Przyszły wielkie
tłumy parafian, którzy przez całą Pasterkę
śpiewali kolędy. Prócz tego już od początku, po objęciu parafii, Ks. Proboszcz na
pierwszej Mszy św. w niedzielę o godz. 9
zaczął głosić kazania. Również zwrócił
Ks. Proboszcz uwagę na Grób P. Jezusa
w Wielkim Tygodniu. Dotychczas Grób
urządzany był przed Wielkim Ołtarzem.
Aby urządzić go jak najokazalej przeniesiono go do kaplicy. Przygotowaniem zajął
się p. Janusz Nowakowski, artysta Opery
Warszawskiej, miejscowy parafianin. Grób
wypadł bardzo ładnie. Pan Nowakowski
pożyczył rekwizytów z warszawskich teatrów i włożył wiele pracy i pomysłowości
w urządzenie Grobu.
cdn.
13
NASZE SPRAWY
RECENZJE
Polecam…
Od kilku dni jestem pod
wrażeniem książki, którą
co prawda miałem już
w rękach ponad dwa miesiące wcześniej, ale dopiero teraz zacząłem ją czytać. Chcę się podzielić
odczuciami z lektury pozycji: Dlatego Święty autorstwa Ks. Sławomira Odera – postulatora w procesie beatyfikacyjnym Jana
Pawła II (a wcześniej
błogosławionego ks. Wincentego Frelichowskiego). Autor
wraz z Saviero Gaeta, ukazuje nam postać prawdziwego Jana
Pawła II. To nie znaczy że wcześniej mieliśmy obraz nieprawdziwy. Teraz poznając szczegóły z Jego życia dzięki dokumentom i ludziom Jemu bliskim, mamy szersze spojrzenie na
Jego życie. Mi najbardziej podoba się w książce to, w jaki sposób pokazany jest Papież. Jego osobowość, która pozwalała
mu na wchodzenie w bardzo bliskie relacje z ludźmi. Jego
spontaniczność i dar dostrzegania potrzeb innych ludzi. Np.
złożenie życzeń świątecznych na korytarzu, jednemu z gwardzistów Gwardii Szwajcarskiej. Takie proste, ludzkie. Wiele
nowych wątków z życia papieża Polaka znajdziemy w tej
książce, którą polecam, czytając kolejne strony.
Polecam…
Dostępny jest już na
DVD film Wyspa (Ostrov)
opowiadający
historię
mnichów prawosławnych,
zwanych jurodiwi. Wyraz
ten oznacza kogoś szalonego, postępującego inaczej niż wszyscy. Do Pana
Jezusa to określenie moglibyśmy również zastosować. Przecież kiedy zaczął nauczać, przyszli do
Niego krewni, by Mu tego zabronić. Uważali bowiem, że odszedł od zmysłów (Mk 2,
21). Głównym bohaterem w filmie jest Anatol, szczęśliwie
ocalony podczas wybuchu barki z węglem. Znajduje się on na
wyspie razem z mnichami i jest odwiedzany prze rzesze ludzi,
którzy proszą go aby się pomodlił za nich, uzdrowił z choroby, pobłogosławił ich planom. Jest on uważany za świętego.
Sam jednak wie, że jest grzesznikiem, który potrzebuje nawrócenia. Ma na sumieniu czyn, który przez całe swoje życie
chce odpokutować, aż do czasu gdy… Co dalej, to już w filmie. Polecam.
Ks. Paweł Czeluściński
14
Królowa aniołów
(ze zbioru „Rok z Aniołami”)
Królowo aniołów – zmiłuj się nad nami –
chcącymi pofruwać nieudacznikami...
Daj lot naszym myślom, daj modlitwie skrzydła,
bo, ciężka jak kalosz, sama sobie zbrzydła!
Królowo aniołów, cudnych niczym niebo,
dodaj naszym oczom blasku nieziemskiego,
żeby Bóg, zdumiony, odnalazł w nich błękit
ten sam, co się w Kosmos wylał z Jego ręki!...
Królowo aniołów – czystych duchów Bożych –
wyślij je, by strzegły przepaści, bezdroży,
żeby na manowcach, na zakrętach stały.
Ciemność nam zmienisz wtedy na dzień biały!
Anielsko cierpliwa Anielska Królowo
o sercu anielskim i z anielską mową
spojrzenie anielskie z anielskiej dobroci
ześlij nam... jak paczkę anielskich łakoci!
Małgorzata Nawrocka
STOPKA REDAKCYJNA:
Wydawca:
Parafia p.w. Matki Bożej
Częstochowskiej w Józefowie
Nakład 1500 egz.
Asystent kościelny:
Ks. Kazimierz Gniedziejko
Redakcja:
Serdecznie zapraszamy
mieszkańców Józefowa
na organizowany po
raz trzeci Festiwal
Otwarte Ogrody
Józefów 201 1
Szczegółowy program
znajdą Państwo na
www.mokjozefow.pl
Nr 5 (8) • Maj 2011
Mirosław Grodzki, Joanna
Cudna, Katarzyna Ruman,
Szymon Ruman (redaktor
naczelny)
Współpracuje:
Małgorzata Nawrocka, Marek
Bosak, Michał Królikowski,
ss. Dominikanki Misjonarki
Skład i łamanie:
Joanna Cudna
Foto na okładce:
Michał Cudny
Kontakt do redakcji:
[email protected]
DLA DZIECI I NIE TYLKO...
Siewca złotego ziarna
Smutne było serce Siewcy. Słońce, radośnie wiszące na Wschodzie, przewiesił
co prędzej na Zachód, aby mrok zapomnienia ocienił miłosiernie uczynek
niewiernych kupców. Kiedy jednak
wstał kolejny dzień, miłość i nadzieja
rozgorzały w Nim na nowo: raz jeszcze
zapragnął napełnić dłonie świętym ziarnem i wyruszyć na swój siew...
Tym razem powędrował wysoko w góry.
– „Ludzie gór nie gromadzą pieniędzy w trzosach.
Za to troszczą się o swoje
owce. Im łatwiej będzie zachować złote ziarno!” – pomyślał.
Pokłonili się pasterze Wielkiemu Siewcy. Oglądali z podziwem Jego szaty białe niczym wieczny śnieg na
północnych stokach, oglądali z podziwem Jego sandały wyszywane perłami,
oglądali z podziwem złote ziarno, które
bez umiaru rozsypał dla nich na haftowanym gwiazdami obrusie... Ugościli
Go też jak króla, godnie: tym, co mieli
przy sobie najlepszego – świeżym serem, chlebem i ciepłym mlekiem.
A oczy płonęły im zachwytem, kiedy
mówił do nich. Ogrzało się serce Siewcy przy ich pasterskim ognisku, więc
szczęśliwy wracał o zachodzie słońca
do Niebiańskiego Spichlerza.
– „Tyle ziarna posiałem dziś wśród
skalistych szczytów gór! – cieszył się –
Teraz ześlę deszcz życiodajny, aby je
podlał. Wzejdzie z tego ziarna plon obfity i rozmnoży jeszcze moją miłość
wśród tych, którzy ziarno przyjęli!”
Kiedy jednak pasterze ujrzeli na
przedwieczornym niebie ciężkie, deszczowe chmury – w obawie o swoje stada i własną skórę uciekli czym prędzej
przed burzą do zagród w dolinach, porzuciwszy bez namysłu ziarno, które byłoby im tylko ciężarem w drodze...
– Nie wschodź, Słońce! – rozkazał
następnego ranka Wielki Siewca – Nie
wschodź dziś ludziom, którzy gardzą
złotym ziarnem i nie potrzebują serca!
– wołał rozgniewany.
Ale, gdy popatrzył z wysoka na świat
pogrążony w gęstych, rozpaczliwych
ciemnościach, ulitował się nad wszelkim stworzeniem. Przez miłosierdzie
swoje jeszcze raz uchylił wieko Kufra,
napełniając szatę po brzegi niezwykłym, złotym ziarnem... Zapalił Słońce
na Wschodzie i ruszył siać...
– „Nie pójdę dziś na drogę ani w góry” – myślał – „pójdę do ludzkich domów jak żebrak po prośbie: od miasta
do miasta, od wsi do wsi, od chaty do
chaty. Przyjmą złote ziarno – to dobrze.
A jeżeli nie... na zawsze ukryję w Kufrze i to ziarno i moją samotną miłość...”
– Miło, żeś nas odwiedził, szlachetny
Wędrowcze! – cieszyli się wszyscy, do
których pukał – Owszem, potrzebujemy ziarna! Dużo ziarna! Bo widzisz:
wiosna za pasem, roboty huk... Chleba
trzeba upiec więcej i do siewu dodatkowy worek się przyda... a co to za ziarno? Pszenica czy owies? A może żyto
niesiesz w tym drugim worku? Nie
masz żyta? Szkoda... Postaw worek pod
ławą... z serca dziękujemy! A może na
służbie u nas do lata zostaniesz? Bo widzisz: wiosna za pasem, roboty huk...
Nie chcesz? Szkoda!... Teraz każde silne ręce potrzebne... Nie ma co językiem mielić po próżnicy! Napij się wody, szlachetny Wędrowcze i idź sobie
własną drogą, bo u nas widzisz wiosna
za pasem, roboty huk...
Usiadł Siewca na pniu brzozy zwalonym przy strumieniu. Otworzył powoli
zaciśniętą dłoń, w której zostało tylko
parę świętych ziaren. Popatrzył na nie
z goryczą:
– Za każde z was można by kupić caNr 5 (8) • Maj 2011
ły wszechświat – wyszeptał – ale ludzie
ślepi, zobaczyć tego nie umieją... Niech
się choć ryby wami pożywią!... – to
mówiąc wrzucił ziarno do wody.
Jednak kiedy wstał, by odejść na zawsze, usłyszał za plecami przyciszone
głosy. Odwrócił się i ujrzał kilku ubogich podróżnych, pochylonych w nieśmiałym ukłonie:
– Szukaliśmy Ciebie, Panie!....
– odezwał się najstarszy i najodważniejszy z nich.
– Na próżno – odpowiedział ponuro Siewca – nie
mam już ani jednego złotego ziarenka, które mógłbym
wam dać. Ostatnie wyrzuciłem
przed chwilą do strumienia!...
– Nie szkodzi!... Jesteśmy biedakami... I tak nie posiadamy ziemi, na której moglibyśmy je posiać... Jeżeli nie
możesz dać nam ziarna, daj nam chociaż swoje życiodajne słowo! – odpowiedział po namyśle podróżny – kiedy
mówisz o miłości do ludzi tak nędznych i nieszczęśliwych jak my, twoje
słowo jest dla nas bardziej złote i drogocenne niż ziarno...
Zadrżało serce Wielkiego Siewcy.
Uniósł dumnie piękne czoło, rozkrzyżował odziane w białe szaty ramiona
i zawołał donośnym głosem:
– Zatrzymaj się, Słońce! Nie zajdziesz dzisiaj! Wróć na wschodnią stronę nieba i niech dzień zacznie się od
nowa! Bo oto znalazłem ziemię żyzną
w sercach tych ubogich! Zasieję tę ziemię! Uprawię ją! Dam jej pić wody
z moich świętych strumieni! Ta ziemia
przyjmie cudowne ziarno mojej miłości: wzejdzie ono, urośnie wysokie
i mocne jak las! Żaden ptak go nie wydziobie, żadna susza nie wypali mu korzeni, żaden chwast go nie zagłuszy! W nich moje ziarno wyda plon
stokrotny!...
I stało się jak rzekł. Musiało się tak
stać. Bo słowo Wielkiego Siewcy miało
jeszcze tę jedną niezwykłą właściwość,
że nie wracało do Niego, póki nie wypełniło się do końca...
Małgorzata Nawrocka
15
Uroczysta Msza Św. 3-go maja
Poczty sztandarowe, uroczysta Msza Św. 3-go maja
Czuwanie modlitewne przed beatyfikacją Papieża – fot. M. Grodzki
Comiesięczna harcerska Msza Św.
Dorota Osińska, koncert „Santo Subito, Santo Sicuro” – fot. P. Fink-Finowicki
Solistom akompaniował Bogdan Hołownia – fot. Piotr Fink-Finowicki
Figura Najświętszej Maryi Panny przed naszą plebanią – fot. archiwum parafii

Podobne dokumenty