nr 40 marzec 2012

Komentarze

Transkrypt

nr 40 marzec 2012
Gazetka uczniów Gimnazjum nr 68
numer 40
im. Adama Tytusa Działyńskiego
luty / marzec 2012
w Poznaniu
Moi drodzy!
Od 6 lat opiekuję się redakcją „Kermita”, ale nie publikuję na łamach tej gazetki własnych tekstów.
Dziś robię wyjątek, bo i okazja jest wyjątkowa. Trzymacie w ręku 40. numer naszego pisma.
Z tej okazji chciałabym podziękować obecnym i byłym redaktorom za ich pracę, zaangażowanie,
niezwykłe pomysły, wytrwałość w działaniu. To dla mnie wielka przyjemność, że mogę
współpracować z tak nietuzinkowymi ludźmi. Dla dziennikarzy najważniejsze jest jednak uznanie
czytelników. Nie tak dawno otrzymałam sms-a od byłej uczennicy naszego gimnazjum, która
napisała: „Właśnie czytam nowego Kermita. Poprawił mi humor lepiej niż poranna kawa.”
Dla takich chwil warto tworzyć gazetkę!
Redaktorom życzę świetnych pomysłów, lekkiego pióra i wielu udanych tekstów.
A czytelników zapraszam do częstej lektury naszej gazetki. Jak zwykła pisać Tosia: „Jest co czytać!”
opiekun gazetki
Elżbieta Kaźmierska
________________________________________________________________________________
Archiwalne numery Kermita można czytać na
www.atohistoria.pl
__________________________________________________________________________
Redakcja Kermita dziękuje pani Małgorzacie Wasielewskiej za pomoc.
Nasza redakcja:
Małgorzata Tosiek,
Klaudia Krukawka,
Ania Kettner,
Ania Graczyk,
Ada Banasiewicz,
Marysia Banasiewicz,
Marta Bąkowska,
Weronika Bąkowska,
Jagoda Duszyńska ,
Paulina Nelkowska,
Natalia Stęcel,
Kasia Rajczyk,
Olga Terefenko,
Agata Tomaszewska,
Dominik Śledź,
Adam Janczewski.
W tym numerze:






KioSziR ……………………………………………………………….….... str. 3
Kasia w Kulisach Sławy…………………………………………..…. str. 4-5
Facebóg …………………………………………………………………... str. 6-7
Amigas & Rivales…………….…………………………….………….. str. 8
Goście w szkole …………………………………………….…….…... str. 9
Co u naszych absolwentów? ………………………..………..…. str. 10
2
KioSziR
czyli Kermitowe informacje o Szkole i Reszcie
4 stycznia 2012
Szkolne koło historyczne obejrzało żłóbki w kościele św. Wojciecha oraz kościele
św. Franciszka Serafickiego w Poznaniu. Choć szopki bardzo się od siebie różniły, to obie zrobiły na nas
ogromne wrażenie! Uczestnicy wycieczki zgodnie zaliczają ją do udanych 
9-13 stycznia 2012
Naszą szkołę odwiedzili obcokrajowcy z Nowej Zelandii, Indonezji, Peru i Argentyny. Gościli u nas przez
tydzień. Mieliśmy okazję porozmawiać z nimi na przerwach
oraz uczestniczyć w zajęciach, na których dowiedzieliśmy się więcej o ich krajach.
Dzięki tej wizycie mogliśmy lepiej poznać kulturę innych państw.
18-19 stycznia 2012
Klasy 1a i 1b gimnazjum udały się do policyjnej izby dziecka na prelekcję na temat:
„Odpowiedzialność karna nieletnich”. Uczniowie mogli zobaczyć, gdzie trafiają ich rówieśnicy, którzy
dopuścili się przestępstwa.
19 stycznia 2012
Odbyła się prelekcja na temat Holocaustu dla klas 2 i 3 gimnazjum. Następnie uczniowie wraz z
nauczycielami wybrali się do kina na poruszający film
Agnieszki Holland pt. „W ciemności”.
20 stycznia 2012
W naszej szkole odbył się tradycyjny Koncert Noworoczny. Uczniowie, zarówno starszych,
jak i młodszych klas, zaprezentowali kolegom, rodzicom i nauczycielom swoje niezwykłe talenty. Następnie
wzięliśmy udział w licytacji prac uczniów i nauczycieli.
Wszyscy świetnie się bawili!
2 lutego 2012
Podejmowaliśmy w naszej szkole nauczycieli oraz uczniów z Estonii. Najpierw wystąpili nasi uczniowie, a
potem goście opowiedzieli o swoim kraju i nauczyli nas tańczyć narodowy taniec estoński. Następnie
uczestniczyli w kilku lekcjach, aby zobaczyć jak funkcjonuje szkoła w Polsce .
10 lutego 2012
W naszej szkole odbyła się Closing Gala, czyli spotkanie pożegnalne wszystkich uczestników projektu AISEC.
Uczniowie po raz kolejny zaprezentowali gościom swoje liczne talenty, następnie każdy z nich powiedział
kilka słów od siebie oraz dowiedzieliśmy się więcej
o organizacji AISEC.
Marianna 
3
Szum wokół tegorocznych konkursów przedmiotowych powoli cichnie wraz
z emocjami zawiedzionych uczestników. Są jednak osoby, które wygrały pojedynek
z niezwykle wymagającą komisją. Niektórym udało się nawet osiągnąć rzecz, jak się zdawało,
niewykonalną
i
zostać
finalistą
Wojewódzkiego
Konkursu
Biologicznego!
W „Kulisach Sławy” prezentujemy osobę, która dokonała karkołomnego wyczynu
i wróciła z tarczą z konkursu. Kasia Rajczyk - uczennica klasy 3b, FINALISTKA KONKURSU
BIOLOGICZNEGO, zawsze uśmiechnięta blondynka o niebanalnym poczuciu humoru, ogromnej
wiedzy (nie tylko biologicznej), osoba nietuzinkowa i, co wiedzą tylko wtajemniczeni, prawdziwa
dusza towarzystwa.
Kermit: A więc zaczynamy…
Kasia Rajczyk: Wybierzcie kogoś innego albo zróbmy
krzyżówkę w to miejsce.
K: Nie ma mowy! Skąd u mistrzyni biologii taka
skromność?
KR: Tak lubię.
K: A od kiedy lubisz biologię?
KR: Hm… Po prostu wolę biologię od innych
przedmiotów.
K: I tylko dlatego masz takie osiągnięcia? Nieźle. Czy
tytuł finalisty zmienił coś w Twoim życiu?
KR: No, ździebko się dowartościowałam i już wiem, czego
chcę (śmiech).
K: Widzisz się jako lekarza w białym kitlu?
KR: Tak. Myślę, że pójdę w ślady taty i zostanę lekarzem.
K: Znając twoją obsesję na punkcie figury podejrzewam,
że wybierzesz specjalizację dietetyk .
KR: Nie znoszę układać diet od czasu, gdy robiłam takie
zadanie na technikę. Widzę siebie raczej jako ortodontę.
K: Ortodonta? Lubisz się znęcać nad innymi?
KR: Tylko nad braćmi .
K: Krążą plotki, że bardzo lubisz jeść (czego oczywiście w ogóle po Tobie nie widać)…
KR: Lubię, aczkolwiek jestem smakoszem i szukam nowych smaków.
K: Ulubione przysmaki?
KR: Wszystkie słodycze „Kinder”, różowa guma Orbit, lody z Maca oraz szarlotka na gorąco
z małymi kulkami lodów waniliowych.
K: Posiadasz wobec tego jakieś zdolności kulinarne?
KR: Umiem ugotować wodę, zrobić kisiel i frytki… i jeszcze muffinki z maślanką zamiast mleka pyszne! U mnie w domu gotuje raczej tata.
K: Może zejdźmy na inny temat - jakie jest Twoje hobby?
KR: Lubię pływać, przez co jestem bardzo wysportowana. Poza tym lubię filmy, chociaż horrory
mi się już znudziły, bo są całkiem przewidywalne …
K: Ulubiony film?
KR: Hmm… chyba „Dzika rzeka”.
K: Ukochana książka?
KR: „Jeżycjada” Małgorzaty Musierowicz, a szczególnie „Ida sierpniowa”.
K: Utożsamiasz się z jej bohaterką?
KR: Nie jestem chyba aż tak zakręcona…
K: Jak określiłabyś swój charakter?
KR: Raczej dzikuska.
K: Motto życiowe?
KR: Memento Mori. (red. szpan łaciną )
K: Masz dystans do siebie i świetne poczucie humoru, a co Ciebie śmieszy?
KR: Śledź.
K: Kiedy się wzruszasz?
KR: Na „Królu Lwie”, gdy umiera Mufasa.
K: Co Cię dobija?
KR: Wizja testów i szkoła ogólnie…
K: Jakie plany na przyszłość?
KR: Zamierzam iść na Termy Maltańskie, skoczyć na bungee i wybrać liceum.
K: Jakieś typy?
KR: Marcinek, II LO, VII LO…, ale właściwie to jeszcze nie wiem.
K: I tak na pewno dostaniesz się, gdzie tylko będziesz chciała . Na koniec tradycyjne
pozdrowienia…
KR: Pozdrawiam 3b i rodzinę .
Ada
5
„Lubię to!” - klika codziennie 80 % ankietowanych nastolatków z naszego gimnazjum.
„A widziałeś na fejsie, co się wczoraj działo?!” - rozmowy tego typu od pewnego czasu są
na porządku dziennym, a fejsbukowe powiedzenia weszły na stałe do młodzieżowego
slangu. Facebook stał się częścią życia milionów ludzi na całym świecie. Zmienił je,
upublicznił. Z jednej strony ułatwił komunikację, a z drugiej, powoli za jego sprawą zanikają
relacje pomiędzy ludźmi.
Jesteśmy cyberpokoleniem. Nie wyobrażamy sobie życia bez komputera. Przez internet
szukamy informacji, robimy zakupy, oglądamy filmy, słuchamy muzyki, poznajemy nowych
ludzi. Internet jest naszą prawą ręką. Ale zastanawialiście się kiedyś, jak facebook zmienił
oblicze naszego życia?
Chcesz się dowiedzieć, gdzie ktoś znajomy był na wakacjach, co jadł na obiad, czy lubi
kinderbueno, jakiej muzyki słuchają jego koledzy z klasy, co robił w sylwestra? Żaden
problem! Po przejrzeniu strony głównej wszystko będziesz wiedzieć! Tylko dlaczego ludzie
na siłę chcą dzielić się ze światem każdym, nawet najbardziej intymnym detalem swojego
życia? Dla „szpanu”? Może z chęci pochwalenia się przed znajomymi, że było się w Egipcie,
Tunezji, Świnoujściu czy nad Rusałką? Kiedyś zainteresowani byliby tym najbliżsi znajomi,
a całą resztę „przyjaciół z fejsa” obchodziłoby to tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale dziś jest
inaczej. Wszyscy chcą wiedzieć wszystko o wszystkich. Śledzą każdy krok, zmianę opisu,
dodane zdjęcia, „zalajkowane” linki i strony. Cywilizacja internetu zaczęła chorować na
cyberekshibicjonizm. Życie stało się całkowicie publiczne. Nawet jeśli nie masz zamiaru
pisać sprawozdania z każdego dnia swojego życia, ktoś inny zrobi to bez twojego udziału.
Napisze pod zdjęciem przedstawiającym ciebie z kwaśną miną i ewidentnie w złym
humorze: „A Tosię męczy depresja, biedna Tosia”. Fajnie, dzięki, każdy musiał o tym
wiedzieć! Ktoś to przebije? Pewnie! Lubię cię, lubię twoje zdjęcie, nie lubię cię, nie
zalajkuję twojego nowego statusu. Ale po co się ograniczać w okazywaniu niechęci?
Polubię komentarz kogoś, kto cię nie lubi i w jakiś przykry, a czasem nawet chamski sposób
skomentował twoją fejsbukową aktywność. Kto by się w tym odnalazł? Pokolenie „fb”
odnajduje się doskonale! Bo przecież nie powiemy sobie wprost, że sprawiłeś mi przykrość
swoim zachowaniem, skądże taki pomysł? Usunę cię z grona znajomych, usunę
zdjęcia z tobą, w komentarzu, zamiast emotikonki, zakończę zdanie oschłą i złowrogą
6
kropką. Zawoalowane wzajemne niechęci i antypatie. Jakie to szczere, prawdziwe
i… nienormalne!
Ktoś był w kinie, rozsypał popcorn na podłodze, no cóż, zdarza się. Należy posprzątać i nie
rozpamiętywać tego naprawdę nieistotnego wydarzenia. Tak byłoby jakieś 3 lata temu.
Dziś 20 minut później na fejsbuku pojawi się zdjęcie rozsypanego popcornu z podpisem
„Rozsypany popcorn w kinie”. Niesamowite wydarzenie! Zróbmy coś głupiego, pokażmy
światu jacy jesteśmy super, crazy i wyluzowani. Czy tylko ja mam wrażenie, że to wszystko
robione jest na siłę? Tylko i wyłącznie na pokaz?
Na czacie, w komentarzu napiszesz komuś „cześć”, ale na ulicy udasz, że się nie znacie.
Przejdziesz obok kogoś z listy „przyjaciół z facebooka” zupełnie obojętnie. Czasem z nutką
zdezorientowania i zażenowania niezręczną sytuacją pod tytułem „znam cię, ale nie znam”.
Trudno w „realu” powiedzieć komuś, że podoba nam się muzyka, jakiej słucha, czy choćby
prozaiczne „jak się masz?”. Czy to nie jest niepokojące? Zamiast spotkać się ze znajomymi
w piątkowe popołudnie podczas trwających ferii, 50 osób jest online. Bo przecież tak
łatwiej, wszyscy w jednym miejscu! Ale czy aby na pewno? Nie usłyszysz śmiechu
przyjaciela, gdy czytasz napisane przez niego kilka czarnych liter.
Jeżeli facebook towarzyszy nam w dojrzewaniu, to jak będzie wyglądało nasze dorosłe
życie? Już teraz zanikają między nami więzi, stajemy się sobie coraz bardziej obcy. W takim
razie, jak będą wyglądały nasze relacje za 10, 15 lat? Zamiast spotkać się przy kawie,
będziemy zapraszać się na czat?
Łatwo jest się zatracić w wirtualnej rzeczywistości, wykreować siebie w satysfakcjonujący
sposób. W internecie nikt nie pyta: „czy to naprawdę Ty?”. Zamiast bycia sobą, można
wybrać kilka innych rozwiązań. Można napisać, że lubi się inną muzykę, robi się inne rzeczy
niż naprawdę, co innego się myśli. A dlaczego? Bo to bezpieczniejsze, bardziej aprobowane
przez środowisko, modniejsze. Każdy ma prawo wybrać, kim chce być, co chce pisać
o sobie, w jaki sposób używać facebooka.
A pamiętacie, jak spotykaliśmy się w naszych ulubionych miejscach z grupką przyjaciół? Jak
świetnie się bawiliśmy, jak blisko siebie byliśmy? Bez facebooka, lajkowania, porównywania
ilości komentarzy pod zdjęciami. Patrząc sobie w oczy, widząc żywą reakcję rozmówcy,
uśmiech, grymas. Prawdziwe, żywe, realne emocje, a nie cyberkreacja.
Dziwny jest ten dzisiejszy onlinowy świat...
Tośka!
7
Amigas & Rivales
Bohaterami tego odcinka A&R są znani didżeje - Adam Pawelec i Dawid Krzyżaniak. Zacznijmy od
zasadniczych faktów: obaj są wychowankami pani Skiby, z czego możemy wywnioskować, że uczą się
w klasie 3a . Faktem jest również, że chłopcy już od dłuższego czasu nie są singlami (nie jest to
pocieszająca wiadomość dla dziewczyn szukających partnerów na bal).
Jak zaczęła się ich przyjaźń? Poznali się w klasie 1. gimnazjum, kiedy to Krzyżak zagościł w skromnych
progach naszej szkoły. Nie od razu zauważyli, że są bratnimi duszami. Połączyło ich pewne wspólne,
pamiętne wyjście ze szkoły . Od tej pory regularnie spotykają na „herbatkach”, szkolnych wycieczkach
i pozaszkolnej grze w kosza. Od czasu do czasu lubią się zrelaksować na eleganckich i kulturalnych
przyjęciach w gronie znajomych . Wówczas siedzą przy niegazowanych, niskokalorycznych napojach,
rozprawiając o problemach współczesnego świata. Ich wspólną pasją jest również muzyka oraz jej
mixowanie. Do niedawna pełnili w naszej szkole funkcje etatowych DJ’ów. Trzeba przyznać, że na
gimnazjalnych dyskotekach sprawowali się znakomicie. W wolnych chwilach słuchają underground’owej
muzyki, głównie rapu.
Zapytani, czy często sprzeczają się, odpowiadają zgodnie, że czasem kłócą się o typowe „bzdety” , ale na co
dzień nie ma pomiędzy nimi zgrzytów. Gdy nie spędzają czasu razem, rozwijają swoje pasje. Adam trenuje
jazdę na rolkach, a Dawid gra w Metina i CS’a. Oczywiście sporo czasu spędzają też ze swoimi dziewczynami
– Martą i Dominiką.
Co do przyszłości nie są jeszcze pewni. Adam przyznaje, że ma milion pomysłów na minutę, dlatego, gdy
zaczął wymieniać zawody, w jakich by się widział, nie zdążyłyśmy zapisać . Wspomniał, że interesuje go
informatyka, ale prawdopodobnie ostatecznie wybierze samochodówkę lub XXIX LO o profilu sportowoobronnym. Dawid również zastanawia się nad wyborem XXIX LO.
Na koniec Adam kieruje pozdrowienia do: kochanej Martusi, pani Skiby, pani Rędzioch, pani Kaźmierskiej,
pani Juszczak, pana Lackowskiego, pana Binczewskiego, państwa Teresków, pana Jurka, Olgi i Dawida.
Krzyżak przesyła całuski dla Doni.
Jagoda i Klaudia

8
Od 9 do 13 stycznia gościliśmy w naszej szkole studentów z obcych krajów.
Na lekcjach języka angielskiego cudzoziemcy opowiadali nam o swojej kulturze.
Alex z Nowej Zelandii pokazał nam swój narodowy taniec HAKA, a Virginia
z Argentyny udzieliła „Kermitowi” krótkiego wywiadu.
Kermit: Kiedy i w jakim celu przyjechaliście do Poznania?
Virginia: Przyjechaliśmy tutaj 7 stycznia, aby wspólnie z organizacją AISEC
realizować projekt Enter Your Future, który ma na celu kształcenie konwersacji
w języku angielskim.
K: Czy podoba się Tobie nasza
szkoła?
A jeśli tak, to co
najbardziej?
V: Oczywiście! Poznałam tu wielu
fajnych ludzi. Jesteście bardzo mili
i lubicie rozmawiać. Najbardziej
spodobały mi się małe dzieci, które
na początku zajęć od razu rzuciły
się nam na szyję.<3
K: Co Cię zaskoczyło w Polsce?
V: Przede wszystkim otwarci ludzie. Podoba mi się, że Poznań ma bardzo ciekawą
historię i wiele wspaniałych miejsc. Jednak najbardziej zachwycił mnie Stary Browar.
K: Jaka polska potrawa najbardziej Ci smakowała?
V: Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że kiedy udaliśmy się do restauracji,
zamówiłam pierogi, które okazały się tak pyszne, jak robiła babcia za czasów mojego
dzieciństwa.
K: Jakie jest tradycyjne danie w Twoim kraju?
V: Bardzo znane jest MATE. Jest to rodzaj herbaty, którą podaje się w specjalnym
naczyniu. Następną potrawą jest VITEL TONE, czyli mięso polane sosem z majonezu
i sardynek.
AnusiaK & Ania
9
Co u naszych absolwentów?!
„Kermit” ma już 6 lat! Przez ten czas w naszej redakcji pracowało wiele osób. Co teraz
robią? Jak wspominają czasy gimnazjum? Przeczytajcie, co odpowiedzieli na nasze pytania.
Zawsze pełna energii, uśmiechnięta, pracowita, niesamowicie uzdolniona.
Oczywiście o Martynie Robakowskiej! Oto, co Martyna zdradziła „Kermitowi”:
O kim mowa?
"Witam ponownie czytelników Kermita! Bardzo ciężko odpowiedzieć na pytanie co teraz robię.
W telegraficznym skrócie – skończyłam klasę humanistyczną w 2 LO, przeszłam przez „maturalny
maraton” i znalazłam się na I roku prawa na UAM-ie (bo gdzie indziej może trafić human?). Właśnie
jestem w trakcie zaliczania egzaminów pierwszej (i mam nadzieję, że nie ostatniej) sesji
egzaminacyjnej, co „odrobinę” mnie przeraża. Poza czysto naukowymi rzeczami oczywiście
spotykam się z przyjaciółmi (część z nich także pisała do naszej gazetki) i pogłębiam swoje
historyczne zainteresowania :) Mam nadzieję, że każdy z Was będzie wspominał czasy gimnazjalne z
takim sentymentem jak ja – nie raz i nie dwa tęskniłam za wszystkim co związane z „68-ką”. Życzę
Wam też dużo radości i mało stresu oraz oczywiście miłej lektury :)"
Uśmiechnięta harcerka z gitarą w ręku. Tak, to o naszej byłej redaktorce naczelnej - Oli
Kettner! Ola dla Kermita:
"Uczę się w VII LO im. Dąbrówki, na profilu biol-chem. Za Kermitem bardzo tęsknię, za gimnazjum
już mniej - czas leczy rany - tzn. już się przyzwyczaiłam do tego licealnego kieratu. Oczywiście,
tęsknota pozostaje za nauczycielami i ludźmi, nie za budynkiem. Lata 2008-2010 to czas mojej pracy
w redakcji. Chciałabym pozdrowić całą reakcję - śledzę Wasze poczynania i oby tak dalej! :)"
Specjalistka
od KioSziR'a,
zawsze
pozytywnie
nastawiona
do
świata,
humanistyczna. To oczywiście Ola Hotaj! Kilka słów Oli dla naszych czytelników:
dusza
"Jestem teraz w XII LO im. Marii Skłodowskiej-Curie. Z czasów gimnazjalnych najlepiej wspominam
atmosferę, jaka panowała między uczniami - wszyscy się znali z podwórka, spędzali razem czas poza
szkołą. To dzięki temu właśnie powstały przyjaźnie, które trwają do dziś (i mam nadzieję, że będą
trwały jeszcze dłużej) ! W klasie 3 gimnazjum, więc chyba w latach 2009-10, byłam redaktorką
gazetki. Z kermitowych spotkań najmilej, z szerokim uśmiechem, wspominam zbieranie informacji
do KioSziR’a i to, jak pani Kaźmierska uczyła mnie setki razy pisać tę nazwę. Pozdrawiam
serdecznie wszystkich czytelników i całą redakcję!"
Koszykarz, autor hiphopowych tekstów i twórca świetnych artykułów z cyklu Amigas&Rivales
oraz Kulisy Sławy. To oczywiście, Mikołaj "Lefi Tefi" Kaszkowiak! Wspomnienia Mikołaja:
"Moją pracę w Kermicie wspominam z ogromnym rozrzewnieniem. To był naprawdę świetny czas.
Genialni ludzie i atmosfera. Czasem za tym tęsknię. Teraz uczę się w VII LO im. Dąbrówki w klasie
o profilu matematyczno-geograficznym. Na długo zachowam w pamięci świąteczne i urodzinowe
spotkania Kermita. Zawsze było pełno zabawnych opowieści, pysznego ciasta i śmiechu. Czasy
gimnazjum wspominam bardzo dobrze. Najwspanialszą klasę 3b, koło teatralne i oczywiście
Kermita! Liceum to już zupełnie inna bajka, niekoniecznie gorsza, ale na pewno inna. Pozdrawiam
redakcję i czytelników! "
Oni tęsknią za nami, a my za nimi. Każdy z naszych redaktorów wniósł do kermitowej historii coś
niepowtarzalnego, osobistego i twórczego. Bo Kermit to dla nas dużo, dużo więcej niż tylko
gazetka szkolna! :)
Tośka!
10

Podobne dokumenty

numer 43

numer 43 Markiem Helakiem oraz wiele, wiele innych!  Miłego czytania!

Bardziej szczegółowo