Wersja HQ

Komentarze

Transkrypt

Wersja HQ
bezcenny
ISSN 2391-6133
zł
NOWA
EDYCJA
Styczeń 2016
6
www.wogole.net
OD REDAKCJI
20M
Wydawca:
Korespondencja:
Paulina Sidor
[email protected]
Zastępca redaktor
naczelnej:
Michał Borek
[email protected]
Piotr Jończyk
[email protected]
Dokładnie rok temu pisałam słowa podsumowania po 7-miesięcznej działalności W ogóle. Dziś minionych miesięcy pracy mamy za sobą niespełna 20. Mieliśmy wiele planów, przeszliśmy sporo zmian. Ci z Was, którzy są
z nami od początku naszej przygody dostrzegają je na pewno. Upragniona
regularność nie jest łatwa do osiągnięcia, ale fakt, że po raz kolejny mogę
pisać do was te kilka słów jest dla mnie niemałym sukcesem. No więc co teraz i co dalej…?
Oddaje zatem nowy numer w wasze ręce! W nowym roku życzę wam samych sukcesów oraz mam nadzieję, że będziemy mogli wam w nim towarzyszyćżeby „pierwiastek zła” przychodził do was tylko w papierowej formie.
[email protected]
Redaktor
naczelna:
Autorzy
artykułów:
W 2016 wchodzimy ze świeżymi pomysłami, energią i – przede wszystkim –
nowym numerem. A jeśli już o numerze mowa, to jesteśmy Wam winni słowo wyjaśnienia dotyczące okładki. Postanowiliśmy tym razem nie wybierać
artykułu numeru, a na okładce umieścić grafikę nawiązującą do kilku tekstów. Trudno nie zauważyć gwiazd z unijnej flagi, które zapowiadają artykuł Pawła Stępniaka „Z unią najlepiej wychodzi się na zdjęciach”(8-9), który jest próbą psychologicznej analizy sytuacji na politycznej scenie Europy.
Dociekliwi zapytają jednak: Czyja jest ta ręka? I czemu należy do kobiety?
Odpowiedź przyniesie tekst Gabrieli Łaskowskiej „Ambitne i złe”(38-39), który niestety nieco obnaża mroczną stronę kobiecej natury. Chcieliśmy jednak, by ta okładka była wstępem do tematyki całego numeru, która w zasadzie bez naszej wiedzy zwróciła się w jedną stronę. W styczniowych tekstach
znaleźliśmy bowiem spójny mianownik – pierwiastek zła. Nie wszędzie jest
on widoczny na pierwszy rzut oka, jednak po dłuższym zastanowieniu znaleźliśmy go niemal w każdym tekście. Autorzy artykułów szukali przyczyny
popularności prezydenta Rosji (12-13), próbowali znaleźć komórki Henrietty
(22-23) oraz rozwikłać tajemnice zamachów na sportowców (34-35).
WGL sp. z o.o.
Pachnąca 32/3
02-790, Warszawa
Autorzy zdjęć:
Okładka:
Skład i grafika:
Druk:
Reklama:
Katarzyna Bajkowska
Nina Bany
Robert Bengsz
Martyna Boch
Michał Borek
Dominika Bury
Bartosz Cheda
Jan Czempiński
Agata Górnicka
Ada Górnofluk
Joanna Kucharska
Justyna Leń
Karolina Lichuta
Gabriela Łaskowska
Tymoteusz Ogłaza
Dominik Owczarek
Anna Pieronkiewicz
Karol Popow
Julia Sadurska
Agata Serwińska
Wojciech Skrzypek
Paweł Stępniak
Hubert Taładaj
Dominika Zdrodowska
Jędrzej Gorski
Ilona Konieczyńska
Maciej Szczygielski
Jędrzej Gorski
Basia Drewiczewska
[email protected]
Invest Druk
[email protected]
Paulina Sidor
Redaktor naczelna
Wszystkie materiały chronione są prawem autorskim.
Przedruk lub rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie
i jakimkolwiek języku bez pisemnej zgody
wydawcy jest zabronione.
www.wogole.net
www.facebook.com/gazetawgl
zajrzyj na
SPIS TREŚCI
Kalendarz
01-02/2016
01-02/2016
ŚWIAT
Z UNIĄ NAJLEPIEJ WYCHODZI SIĘ NA ZDJĘCIACH
Paweł Stępniak CZY POLSKA POWINNA WYSTĄPIĆ Z UNII EUROPEJSKIEJ?
Robert Bengsz, Tymoteusz Oglaza
JAK WŁADIMIR PUTIN UWIÓDŁ ROSJAN Robert Bengsz
KURDOWIE – NARÓD TAŃCA I WOJNY Jan Czempiński
10
12
14
PODRÓŻE
MIASTO W LICZBACH: JEROZOLIMA Agata Serwińska
PIĄTA PORA ROKU, CZYLI KARNAWAŁ W KÖLN Ada Górnofluk
13
8
16
18
„Zwyczajny faszyzm”
- pokaz filmu w
Muzeum Historii
Żydów Polskich
‫םילשורי‬
Autostrada Maturalna
20
Premiera książki
Roberta Low
„Zaprzysiężeni.
Krwawy topór”
NAUKA
SORRY TAKI MAMY KLIMAT Dominika Bury
BEZIMIENNI ZASŁUŻENI Agata Górnicka
20
22
14
„Iwona, księżniczka
z Burbona” Teatr
Powszechny
21
Dzień otwarty
Autostrada Maturalna
15
16
Kabaret Ani Mru-Mru
w Dom Kultury Kino
ŚWIT
„Pięć ostatnich lat” premiera w Teatrze
Muzycznym Roma
Rockowe Diamenty
- koncert w Klubie
Fugazi
„KORPO STORY” premiera w Teatrze XL
„Islandia - w
krainie wikingów”
w klubokawiarni Tam
i z Powrotem
22
Koncert Little
Simz w klubie
Młość
17
Wieczór piosenki
Jacka Kaczmarskiego
w Tawernie Korsarz
„#odzłośćsię! Festiwal
Tłuczenia Talerzy
18
Dzień Kubusia
Puchatka
19
BROADWAY EXCLUSIVE
w Teatrze Palladium
Premiera książki
Dariusza Koźlenko
„Sami swoi. Na planie
i za kulisami komedii
wszech czasów”
Koncert Manowar w hali
Torwar
23
Koncert Ellie Goulding
na Torwarze
KATAKLYSM
+ Septicflesh,
Aborted w Progresji
24
Bronisław Krystall.
Testament” oprowadzanie
kuratorskie
w Muzeum
Narodowym
25
Katarzyna Żak w klubie
Hybrydy
„Ania z Zielonego
Wzgórza” w Teatrze
Kamienica
26
Krytyka i sztuka.
Warszawskie wystawy
sztuk pięknych wykład w Muzeum
Narodowym
OCH!BAZAR wystawa polskich
projektantów
MATURA
PORADNIK MATURZYSTY
24
27
TECHNOLOGIE
VOCALOIDY – GŁOSY PRZYSZŁOŚCI? Karolina Lichuta
TECHNOLOGIE
„Zimne dni” - pokaz
filmu w Muzeum
Historii Żydów
Polskich
30
32
28
3 GALA STAND-UP
COMEDY w Stodole
29
„Kto się boi Virginii
Woolf? ” - premiera
w teatrze Polonia
30
PETER HOOK & THE
LIGHT w Stodole
Koncert Roam, Trash
Boat i Take Me To The
Hospital w klubie
Hydrozagadka
31
Inauguracja XIV
Forum Muzyka Dawna
na Uniwersytecie
Muzycznym Fryderyka
Chopina
01
02
Spektakl „Wariatka”
w Teatrze Capitol
Koncert Imagine
Dragons w Łodzi
Paul Anka w Hali
Torwar
Premiera książki
Terrego Pratchetta
i Stephena Baxtera
„Długa utopia”
SPORT
WIDMO MONACHIUM Anna Pieronkiewicz
CZARNOSKÓRA PERŁA KOLARSTWA Dominik Owczarek
34
36
03
KULTURA
ZŁE KOBIETY Gabriela Łaskowska
FOTOGRAF SNÓW, NIESPEŁNIONY REŻYSER I ZŁY OJCIEC
Dominika Zdrodowska
RECENZJE
38
40
42
aturalny
dodatek m
premiera książki
Stephanie Meyer
„Życie i śmierć”
04
Rewia filmowa
„Hollywoood na Foksal”
Teatr Sabat
Koncert Wishbone
Ash w Proximie
05
Koncert Farben
Lehre i The Analogs
w Progresja Music
Zone
Światowy Dzień
Nutelli
06
„A to było
tak” - komedia
improwizowana
na żywo! Teatr
Improwizacji Afront
w Niespodzianka Cafe
07
Koniec rekrutacji
uzupełniającej do
redakcji W ogóle
Andrzej Korycki
i Dominika Żukowska
w Tawernie Korsarz
08
MOVEment labs na
Skaryszewskiej
09
Międzynarodowy Dzień
Pizzy
Cancer Bats w Klubie
Hydrozagadka
Premiera książki
Edwarda Herzbauma
„Między światami.
Dziennik Andersowca
1939-1945”
MODA
Z PRZEMYŚLA DO DUBAJU Justyna Leń
FRANCJA ELEGANCJA PO KONGIJSKU Martyna Boch
45
46
10
KUCHNIA
NA KRAWĘDZI Agata Serwińska
SPOSÓB NA…WEGANIZM Katarzyna Bajkowska
4
48
50
Single Party
w Hybrydach
11
„Rewia Forever” spektakl rewiowy
w Teatrze Sabat
12
Premiera filmu
„Deadpool”
13
Koncert Disclosure na
Torwarze
14
Mela Koteluk w klubie
Stodoła
5
KALENDARZ
NADCHODZĄCE WYDARZENIA
„PIĘĆ OSTATNICH LAT”
Kobieta i mężczyzna. Miłość i rozstanie. Śmiech i łzy.
Brzmi jak przepis na przeciętną historię miłosną?
Dorzućmy jednak do tego schematu zróżnicowaną
muzykę, zahaczającą o gatunki od popu, przez jazz,
aż po muzykę klasyczną, a także ciekawy zabieg zastosowany w scenariuszu – połączenie narracji chronologicznej i retrospektywnej. Wszystkie te elementy
tworzą wyjątkowe widowisko, które na pewno rozbawi i wzruszy niejednego widza. „Pięć ostatnich lat”
to amerykański musical, który swoją premierę miał
w 2001 roku w Chicago. Dopiero 16 stycznia 2016 roku pojawi się na polskich deskach teatralnych. Pod
warstwą pięknych dialogów, wzruszającej muzyki
i efektownej gry świateł kryje się niesamowita historia. Zachęcam do odwiedzenia Teatru Muzycznego
ROMA osoby, które chciałaby ją poznać.
GDYNIA OPEN 2016
WIECZÓR PIOSENKI JACKA
KACZMARSKIEGO
„Bard Solidarności”, laureat Krzyża Komandorskiego
Odrodzenia, autor powieści, felietonów, wierszy,
piosenek i dramatów i wreszcie wybitny polski poeta i pieśniarz. Do opisania niezwykłej osoby Jacka
Kaczmarskiego można zabierać się na wiele sposobów - przez chwytanie się biografii, licznych nagród
i wyróżnień oraz oczywiście twórczości. Bez wątpienia jednak, w bliższym przyjrzeniu się artyście, nic
nie zastąpi posłuchania jego piosenek, a gdy nadarza się okazja do usłyszenia adaptacji utworów takich
jak „Jałta”, „Nasza klasa”, „Źródło” czy „A my nie chcemy uciekać stąd” na żywo, nie można nie skorzystać
TEKST: GABRIELA ŁASKOWSKA
ZDJĘCIE: DRESTWN
z takiej okazji. Dlatego 17 stycznia żadnego prawdziwego fana twórczości Jacka Kaczmarskiego nie może
zabraknąć w Tawernie Korsarz, gdzie o 19:30 odbędzie się wieczór piosenki poświęcony jego twórczości.
Na scenie, na której bywalcy Tawerny zwykli oglądać
muzyków wykonujących szanty, tym razem, po dłuższej przerwie, wystąpi Artur Kaczorek w repertuarze
Kaczmarskiego. Obecność Kaczorka jest gwarantem
świetnego wieczoru i ożywienia wspomnień o muzyku, który uczył historii za pomocą gitary lepiej, niż
nie jeden nauczyciel posiłkujący się podręcznikami.
Wspominałem już, że wstęp jest wolny?
12 ft zielonego sukna, 15 czerwonych bil, 6 kolorowych i 1
biała. Kojarzycie? Snooker to sport, który zyskuję coraz większą popularność na całym świecie – w polskim Eurosporcie
ma drugą oglądalność, tuż po piłce nożnej. Może warto zapoznać się ze snookerem w najlepszym wydaniu na żywo?
128 zawodników, 8 mistrzów świata, 127 pojedynków, setki
frejmów, mnóstwo emocji i autografów – a to wszystko w 3
dni! W dniach 26.02-28.02 w gdyńskiej hali Arena odbędzie
się ostatni turniej w tym sezonie z cyklu PTC Europenian
Tour – PTC Gdynia Open 2016. Turniej w Gdyni to jedyna
szansa, żeby zobaczyć w Polsce najlepszych zawodników
na świecie. W tym roku o zwycięstwo warte 25.000 euro
będą walczyli m.in.: Stuart Bingham, John Higgins, Judd
Trump, Mark Selby, czy ulubieniec gdyńskiej publiczności
Shaun Murphy. Nie zabraknie również polskich zawodników – znanego komentatora Rafała Jewtucha, czy świetnie zapowiadających się młodych zawodników, takich jak
Mateusz Baranowski. Eliminacje do turnieju rozpoczną się
już 23 lutego, wstęp jest bezpłatny.
Bilety na turniej główny są do kupienia na stronie: eventim.pl
TEKST: MICHAŁ BOREK
ZDJĘCIE: DERHEXER
TEKST: WOJCIECH SKRZYPEK
ZDJĘCIE: ALAN LEVINE
16
18
20
22
24
26
28
30
01
03
05
07
09
11
13
15
17
19
21
23
25
26
28
styczeń
GALA STAND-UPU COMEDY
ŚWIATOWY DZIEŃ NUTELLI
Największa polska stand–upowa impreza stycznia!!!
28 stycznia 2016 roku złote dzieci stand-upu zatrząsną
sceną w warszawskiej Stodole. Tego dnia w stołecznym klubie odbędzie się 3 Gala STAND-UP COMEDY.
Podczas niej publiczność obejrzy na żywo słowne akrobacje komików, przedstawiających swoje najpopularniejsze w 2015 roku występy.
Podczas imprezy tacy znakomici stand-uperzy, jak
Abelard Giza, Rafał Rutkowski, Kacper Ruciński, Karol
Kopiec, Łukasz LOTEK Lodkowski czy Rafał Pacześ, staną na scenie i będą arcyśmiesznie monologować do
widzów. Imprezę poprowadzi Katarzyna Piasecka.
Ponadto, komediowy wieczór uświetni muzyką Paweł
PAULO Molenda. W tak komediowym towarzystwie
zabawa gwarantowana!
Znana na całym świecie, znienawidzona przez dietetyków. Jeden jej słoik sprzedaje się na świecie co 2,5
sekundy. Z założenia służy jako dodatek do kanapek,
jednak najlepiej smakuje wyjadana łyżeczką ze słoika. Zniszczyła tysiące diet i miliony zębów, a 5 lutego
obchodzimy jej święto. Nutella. Krem z cukru z dodatkiem oleju palmowego, orzechów laskowych, mleka
w proszku i kakao. Mimo że ekstremalnie niezdrowa,
od lat jest jednym z najpopularniejszych produktów
spożywczych. Jej historia zaczyna się w roku 1946, kiedy
pewien włoski cukiernik, Pietro Ferrero, musiał zmierzyć się z dużym wyzwaniem. Był nim brak kakao, spowodowany problemami z zaopatrzeniem po II Wojnie
Światowej. Ferrero stworzył wtedy pastę z cukru, orzechów laskowych i jak najmniejszej ilości kakao, nazwaną „Giandujot”, którą można było kroić i kłaść na
kanapkach. Z czasem pasta zmieniła się w krem, a w
1964 roku syn cukiernika – Michele Ferrero udoskonalił przepis i wymyślił funkcjonującą do dziś nazwę
„Nutella”. Światowy Dzień Nutelli ustanowiony został
w 2007 roku przez Sarę Rosso – włosko-amerykańską
blogerkę, zakochaną w tym słodkim kremie. A teraz, 70
lat od powstania pierwowzoru, wszystkie jego słoiki
wyprodukowane w ciągu jednego roku mogłyby pokryć 1000 boisk piłkarskich, a ustawione jeden za drugim, okrążyć Ziemię prawie dwukrotnie.
TEKST: KATARZYNA BAJKOWSKA
TEKST: JOANNA KUCHARSKA
ZDJĘCIE: TARA HUNT
6
7
Z UNIĄ
NAJLEPIEJ WYCHODZI SIĘ
NA ZDJĘCIACH
LIDER DOMINACJI – NIEMCY
W NOWEJ, MAŁO USTRUKTURALIZOWANEJ SYTUACJI PRÓBUJE PRZEJĄĆ
PRZYWÓDZTWO ZADANIOWE, STARA SIĘ WYZNACZYĆ CELE LUB REGUŁY GRY.
W większości organizacji zrzeszających państwa europejskie przewodnictwo
jest cykliczne bądź elekcyjne, oprócz kilku wyjątków. Liczbę reprezentantów
poszczególnych krajów określa się zazwyczaj proporcjonalnie do populacji.
System ten zakłada sprawiedliwość, ale nie zawsze równość. W większości
przypadków na czoło europejskiego peletonu wysuwają się Niemcy. Europie
pokazują wiele twarzy – od Temidy, wymierzającej druzgocące sankcje, po dobrego pasterza, który z otwartymi ramionami wita zabłąkane owieczki, maszerujące z Roszke. Nasi zachodni sąsiedzi ambitnie starają się kierować działaniami Unii Europejskiej, ale w ostatnich latach przynosi to bardzo mierne
skutki. Integralność UE jest nieustannie wystawiana na próbę, na wszystkich
frontach – od finansowego (kryzys grecki), przez polityczny (brak zdecydowanej reakcji podczas agresji Rosji, słabość porozumień mińskich), aż po ideologiczny (kwestia uchodźców). Być może Niemcy tracą pewność siebie. Szkoda
tylko, że już nikt się Angeli nie boi, a głosy sprzeciwu zza węgierskiej granicy
są coraz donioślejsze.
2
8
Psychoterapia zespołowa zakłada istnienie kilku
ról społecznych, w obrębie każdej zamkniętej
grupy ludzi. Różne czynniki, jak choćby nasze
zdolności przywódcze, decydują o tym, jaką
rolę w niej przyjmiemy. Postanowiłem samemu
wcielić się w rolę psychologa, którego zadaniem
będzie określenie niepowtarzalnego charakteru
każdego z moich podopiecznych. Jednak
zamiast gromady ludzi moimi obiektami
badań są kraje związkowe Unii Europejskiej.
Każdy z nich reprezentuje odmienne
interesy, oczekiwania, ideologię czy charakter
prowadzonej polityki zagranicznej. Czy tak
zróżnicowana grupa będzie w stanie razem
osiągnąć sukces bez pomocy psychologa?
1
KWESTIONUJE DECYZJE GRUPY I TERAPEUTY, URUCHAMIA KRYTYCZNE MYŚLENIE NA TEMAT REGUŁ I NORM.
O ile Rosja pełni w Europie rolę głównego wywrotowca ładu i harmonijnej współpracy, to trochę może niepokoić rosnący sprzeciw niektórych państw, które kalkulując swoje zyski oddalają się od UE. Na czoło europejskiej opozycji wysunął się
nasz dawny sąsiad – Węgry. Orban chce postawić sprawę jasno – sprzeciwia się decyzjom podjętym przez koalicyjne gremia. Na chwilę obecną udało mu się postawić jedynie płot graniczny – i to niekompletny. O ile Węgry są pierwszym unijnym
państwem, które otwarcie zamanifestowało między innymi poparcie dla polityki Władimira Putina, to nie możemy być pewni, że w ich ślady nie pójdą kolejne
kraje. Madziarzy mogą okazać się najsłabszym ogniwem europejskiego łańcucha,
który dotychczas jednomyślnie spajał nas w stosunku do Rosji. Połączenie to okazuje się jeszcze słabsze, gdy rzesze uchodźców docierają do węgiersko-chorwackiej granicy, która także ma zostać zaznaczona wysokim płotem. Podobną barierę
prezydent Węgier stawia w swojej polityce z Unią Europejską, co skutecznie przeciwstawia się wszelkim próbom zawarcia porozumienia. Konsensus jest w tej sytuacji kluczowy, gdyż Bałkany to główna (oprócz Morza Śródziemnego) droga dla
uchodźców wędrujących dalej na zachód Europy.
KOZIOŁ OFIARNY – POLSKA
GRUPA W MOMENCIE KRYZYSU, DEZINTEGRACJI CZY ZAGROŻENIA, BY POWRÓCIĆ DO STANU UTRACONEJ RÓWNOWAGI, OBIERA SOBIE OFIARĘ, KTÓRA STAJE
SIĘ OBIEKTEM ZBIOROWEJ AGRESJI.
Unia Europejska w zamyśle działa niczym jeden organizm, ale gdy zaczyna dziać
się źle, natychmiast znajduje się winny. Nie jest to efektywny sposób rozwiązywania problemów. Ostatnio dostało się także nam, gdyż zakwestionowaliśmy
proponowaną przez Komisję Europejską ilość imigrantów do przyjęcia w naszym
kraju. Działanie państw UE jest jednak irracjonalne. W pobliżu pozycji Państwa
Islamskiego w Syrii i Iraku stacjonują już samoloty ośmiu europejskich krajów,
w tym m. in. Francji, Włoch czy Wielkiej Brytanii. Przeprowadzają one zarówno
loty rozpoznawcze, jak i bombardowania, które często uderzają także w ludność
cywilną. Następnie pozbawieni życiowego dorobku uchodźcy zapełniają dziurawe łajby, które z trudem dobijają do włoskich wybrzeży. Błędne koło się zamyka,
Arabowie tracą domy, a winni wcale nie są szukani na zachodzie. Sprzeciw państw
Europy Środkowej wobec sposobów rozdzielenia uchodźców traktowany jest jako bunt przeciwko idei jedności i grozi surowymi sankcjami. Pytanie nasuwa się
samo: ile bomb zrzucono z pokładów polskich samolotów? Tak jest – ani jednej.
OUTSIDER – WIELKA BRYTANIA
4
***
Nad Unią nie wisi może widmo rozpadu, ryzyko jest zgoła inne, ale równie niebezpieczne. Grozi nam rozpad więzi solidarnościowych między członkami przymierza. To
zjawisko jest najbardziej groźne, ponieważ nawet secesja jednego z krajów UE jest możliwa do zaakceptowania, mimo dalekosiężnych konsekwencji dla wszystkich
jej członków. Jednakże brak porozumienia może doprowadzić do alienacji części krajów, powszechnego konfliktu politycznego, a nawet ponownego, trwałego podziału na dwie strefy wpływów gospodarczo-politycznych:
zachodnią i wschodnią. Tym razem nie będzie jednego
winnego, gdyż unijne państwa same ściągają na siebie
kolejne problemy. Problemy, których konsekwencje odczujemy my wszyscy.
POZOSTAJE NA UBOCZU; POCZĄTKOWO GRUPA POŚWIĘCA MU CZAS, JEŚLI TO NIE SKUTKUJE JEST IZOLOWANY.
W zeszłym roku na czołach wielu europejskich prezydentów
pojawiały się kropelki potu na dźwięk pojedynczego wyrazu
– Brexit. Co prawda Cieśnina Kaletańska jest szeroka na 33,3
km, to odległość ta w polityce Wielkiej Brytanii wydaje się nie
do pokonania. Nad kontynentem wisi widmo utraty bardzo
istotnego sojusznika. Referendum o secesji Zjednoczonego
Królestwa planowane jest przez Partię Konserwatywną na
2017 rok. Brytyjczycy mają nadzieję, że powrót na drogę samodzielności, którą kroczą już w zasadzie ponad 200 lat, rozwiążę ich aktualne problemy. Tłumy uchodźców koczujących
w Calais znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, a
piłkarska reprezentacja ponownie zacznie świętować triumfy. Prawda jest taka, że ewentualne odejście Wielkiej Brytanii
z europejskiej wspólnoty wiązałoby się z konsekwencjami
obejmującymi całą Europę. O ile budżet UE stanowi ledwie
5% rocznego PKB Anglików, to większe znaczenie ma ideowy aspekt samego opuszczenia organizacji.
3
OPOZYCJONISTA –WĘGRY
fot.pixabay.com
ŚWIAT
TEKST:
PAWEŁ STĘPNIAK
9
ŚWIAT
A
N
IN
W
O
P
A
K
S
L
O
P
Y
Z
C
W YSTĄPIĆ Z UNII
EUROPEJSKIEJ?
O
statni rok ujawnił słabość Wspólnoty Europejskiej.
Instytucja, która jeszcze niedawno stawiana była za
wzór pokojowego współistnienia narodów, okazała się kolosem na glinianych nogach. Kraje członkowskie są skłócone
jak nigdy wcześniej. Wojna na Ukrainie, Grexit, kryzys imigrancki – te trzy wydarzenia szczególnie podzieliły zjednoczoną dotąd Europę.
Jeszcze 10 lat temu nikt poza skrajnymi nacjonalistami nie
chciał wystąpienia Polski z Unii. Teraz postulat ten zyskuje kolejne rzesze zwolenników. Eurosceptycyzm popularny
jest szczególnie wśród młodych – ludzi od dzieciństwa korzystających z dobrodziejstw projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego
Funduszu Społecznego.
W rzeczywistości te dopłaty unijne nie biorą się znikąd.
Pieniądze europejskich funduszy nie rosną na drzewach.
Do budżetu UE dokładają się wszystkie kraje członkowskie
– także Polska. W latach 2007-2013 dostaliśmy od Brukseli
prawie 70 mld euro. W tym samym czasie z tytułu członkostwa w Unii zapłaciliśmy 25 mld euro. Zysk 45 mld euro?
Niezupełnie. Mało kto wie, że w tym samym czasie Polska
nabyła obligacje innych państw warte 47 mld euro. W znacznej większości pochodziły one od innych krajów członkowskich. Tym samym za przywilej członkostwa w Unii rząd
w Warszawie dopłacił 2 mld euro. Czar unijnych „dotacji”
w świetle tych danych pryska.
Jeszcze wyższą ceną członkostwa w UE jest utrata suwerenności. Szczególnie widoczne było to przy negocjacjach
w sprawie obowiązkowego przyjęcia imigrantów. W wyniku głosowania 28 państw członkowskich Polska została
zobligowana do przyjęcia prawie 10 tys. uchodźców z Azji
i Afryki. I nie może się nawet odwołać od tego postanowienia – decyzja już zapadła. W Brukseli. Kolejnym punktem
zapalnym jest teoretyczna wyższość prawa unijnego nad
prawem polskim. Sytuacja ta niejednokrotnie przysparzała nam wiele problemów.
Niejednomyślność członków i wewnętrzne podziały w Unii,
dominacja Niemiec, kryzys gospodarczy w państwach śródziemnomorskich, osłabienie strefy euro, niekontrolowany napływ imigrantów – wszystko to sprawia, że instytucja
UE stała się nie tyle podporą, ile obciążeniem dla Starego
Kontynentu. Unijny okręt, niegdyś potężny i niezatapialny,
zaczyna tonąć. Może dobrym pomysłem byłoby opuszczenie przez Polskę pokładu, nim statek całkowicie zostanie pochłonięty przez wodę?
TEKST:
ROBERT BENGSZ
10
„N
o pewnie, że nie. W latach 2014-2020 Unia przekaże
nam około 440 mld zł! Tabliczki z informacjami o unijnym „rogu obfitości” („Projekt współfinansowany przez UE
z bla bla bla w ramach ple ple ple”) znajdziemy przy każdym piękniejszym budynku czy innowacyjnym rozwiązaniu. Nie mówiąc już o tym, że przecież to Unia chroni nas
przed Rosją i wszelkimi innymi zagrożeniami. Zresztą jesteśmy europejczykami...
Prawdziwy eurosceptyk podobną argumentację zbije w mniej
niż minutę. Jednak to właśnie takimi hasłami próbuje się
wmówić opinii publicznej, że Polska powinna pozostać w Unii
Europejskiej. Jak tak dalej pójdzie, nie miną dwie kadencje
parlamentu, a będziemy mieli referendum na wzór brytyjskiego. Dlaczego więc entuzjaści UE, na zgubę własnych idei,
powtarzają wciąż te same liczby, pokazują te same zdjęcia
lub głoszą te same bzdury o „byciu europejczykami”?
Korzyści z Unii jest naprawdę dużo. Stoi ona na straży swobodnego przepływu osób, kapitału, towarów i usług. Nikt chyba
nie wyobraża sobie, by w Europie było inaczej. Niektórzy eurosceptycy, aby zapewne przekonać samych siebie, twierdzą,
że taką politykę dałoby się utrzymać bez Unii, co jest oczywiście czystą fantazją. Do tego UE prowadzi z sukcesami wiele programów, m.in. Erasmus+, umożliwiający studentom
kształcenie za granicą. Również możliwość wyrażenia wspólnego stanowiska krajów członkowskich wobec problemów
międzynarodowych stanowi o wiele większy element nacisku, niż gdyby np. krytyki działań Rosji na Krymie podjęła
się jedynie Polska wspólnie z Litwą i Estonią.
Prawdziwą tragedią euroentuzjastów jest to, że zupełnie
pomieszały im się cele. Nie tyle chcą oni pracować na rzecz
sprawnego działania Unii, ale ich marzeniem stało się stworzenie państwa europejskiego. Skoro zaś obywatele krajów
członkowskich wiedzą, że taka próba skończy się wojną i są
jej przeciwni, oderwani od rzeczywistości unijni oligarchowie pragną wszelkimi sposobami ich do tego przekonać.
I tak zamiast pracować nad poszerzaniem jednolitego rynku, starają się wtrącać wszędzie własne regulacje, wchodząc
w buty państw narodowych. Na gruncie światopoglądowym
zewsząd atakuje nas pojęcie „europejskość”, którego znaczenia nikt chyba dobrze nie zna.
Polska powinna pozostać w Unii, powinna dbać o tę Unię.
Jednak im dłużej rządzący wspólnotą będą kurczowo trzymać się mrzonki o państwie europejskim, tym szybciej Unia
się rozpadnie.
TEKST:
TYMOTEUSZ OGŁAZA
ŚWIAT
JAK
WŁADIMIR PUTIN
UWIÓDŁ ROSJAN
Osiemdziesiąt dziewięć procent – właśnie takim poparciem wśród
Rosjan cieszył się w czerwcu rosyjski prezydent. O takim rezultacie
zachodni politycy mogą tylko pomarzyć. Nieprzerwanie od aneksji
Krymu w marcu 2014 r. Władimir Putin hołubiony jest przez wszystkie
grupy społeczne – przez wykładowców i przez chłopów, przez emerytów
i przez młodzież, przez biednych i przez bogatych. W osiągnięciu takiego
wyniku nie przeszkodziły mu nawet wprowadzone przez Zachód sankcje
gospodarcze i będący ich efektem największy od lat kryzys finansowy.
Dlaczego gospodarz Kremla, przywódca największego kraju na świecie,
budzi tak wielki szacunek u Rosjan?
89%
ochrony Władimira Juniora przed problemami w edukacji nowi „rodzice” zmienili w metryce rok jego narodzin na 1952. Tym sposobem mógł z powrotem uczyć się w pierwszej
klasie podstawówki w Leningradzie, gdzie poziom nauczania znacząco odbiegał od norm
z gruzińskiej prowincji.
J
eszcze kilka lat temu sytuacja była odwrotna – rosyjski prezydent był uwielbiany na Zachodzie, a niezbyt popularny w samej Rosji. W Moskwie, Petersburgu i innych
miastach organizowane były antyputinowskie protesty, które cieszyły się niemałą popularnością. W tym samym czasie europejscy
politycy o Władimirze Putinie wypowiadali
się w samych superlatywach. W zachodniej
prasie pisało się o nowym, nowoczesnym obliczu Rosji, choć niepozbawionym wad i absurdów. Kulminacja rusofilstwa przypadła
na początek 2014 r., kiedy w czarnomorskim
kurorcie Soczi rozgrywały się zimowe igrzyska olimpijskie. Cały świat zachwycił się miliardowymi inwestycjami, drogimi stadionami i hotelami.
KIM PAN JEST, PANIE PUTIN?
Rosyjski prezydent to postać tajemnicza –
o rodzinie, życiu prywatnym i majątku Putina
nie wiemy właściwie nic. Oficjalnie Władimir
Władimirowicz Putin urodził się 7 października 1952 roku w Leningradzie, dzisiejszym
Sankt Petersburgu. Istnieją jednak teorie
spiskowe, które postulują np. że Putin miał
urodzić się dwa lata wcześniej, a jego domniemany ojciec był alkoholikiem. Gdy ten
zmarł dwie wiosny później, matka, mająca
nazywać się Wiera Nikołajewna, wyjechała
z małym synem do Uzbekistanu, gdzie poznała odbywającego tam służbę wojskową
Gruzina. Po jej zakończeniu powrócili razem
do Gruzińskiej SRR, do miasteczka Metechi,
gdzie młody Władimir miał spędzić kolejne
7 lat swojego, naznaczonego trudem, dzieciństwa. Z nie do końca znanych powodów,
w wieku 10 lat przyszły rosyjski prezydent
miał trafić do rodziny zastępczej, mieszkającej w Leningradzie, Marii i Władimira
Putinów. Małżeństwo miało w przeszłości
synka, Wiktora, ten jednak zmarł w wieku 2
lat z głodu podczas oblężenia Leningradu. Dla
12
DROGA NA KREML
Rosyjski prezydent to postać nieprzewidywalna – w ciągu jednego dnia potrafi zmienić swoje stanowisko o 180 stopni.
Niejednokrotnie zdarzało się, że Putin swoich dotychczasowych sojuszników porzucał
na pastwę losu, niejednokrotnie też zdarzało mu się w swoich dotychczasowych nieprzyjaciołach ujrzeć nagle strategicznych
partnerów. Rosyjski prezydent to postać intrygująca. Interesująca z pewnością jest jego błyskawiczna kariera w latach 90. W ciągu dziesięciu lat, od 1990 do 2000 r., Putin
awansował z funkcjonariusza KGB na człowieka nr 1 w Rosji, którym jest nieprzerwanie
do dziś. W 1990 r. znalazł pracę jako doradca
nowo wybranego mera Leningradu, Anatolija
Sobczaka. Błyskawicznie stał się jego zastępcą, odpowiedzialnym za kontakty międzynarodowe i inwestycje z zagranicy. Na tym stanowisku dostrzegł go Borys Jelcyn, pierwszy
prezydent Federacji Rosyjskiej i ściągnął go
do siebie do Kremla. Przez dwa lata Putin pracował na wysokim stanowisku w administracji prezydenta, po czym w 1998 r. awansował
na szefa Federalnej Służby Bezpieczeństwa
(sukcesorki KGB). Tam ujawniły się jego zdolności organizacyjne i umiejętność rządzenia ludźmi. W sierpniu 1999 r. został powołany na stanowisko premiera. W tym samym
czasie stan zdrowia prezydenta znacznie się
pogorszył. Borys Jelcyn, słynący ze zbyt częstego zaglądania do kieliszka nawet podczas oficjalnych, zagranicznych wizyt, nie
był w stanie dłużej kierować siódmą częścią
świata. W przeddzień symbolicznego 2000
r. zrezygnował z pełnienia funkcji prezydenta. Na swojego następcę namaścił młodego
szefa rządu, który do czasu wyborów prezydenckich przejął obowiązki głowy państwa. Jak się okazało, głosowanie było tylko formalnością.
PRZEZ AUTORYTARYZM DO SERCA
ROSJAN
Od początku swojej prezydentury celem
Władimira Putina była odbudowa wiary
Rosjan w swoje państwo, mocno nadszarpniętej po rozpadzie ZSRR i po chudych latach 90. W pierwszym miesiącu pełnienia obowiązków prezydenta Federacji
Rosyjskiej Putin przywrócił stary, radziecki hymn, a dokładniej jego melodię.
Słowa zostały zmienione, usunięto nawiązania do idei socjalistycznych i dziedzictwa Włodzimierza Lenina. Przywróceniem
starej melodii Putin od początku zyskał
sobie poparcie komunistów, wciąż stanowiących w Rosji pokaźną siłę polityczną.
Nie był to jedyny przejaw nostalgii Putina za
Związkiem Radzieckim. Przywrócił on wiele
tradycji znanych z czasów komunistycznych.
Co rok gigantyczną defiladą wojskową świętuje się rocznicę zwycięstwa nad faszystowskimi Niemcami. Dzień wcześniej wojskowe myśliwce przeczesują niebo rosyjskiej
stolicy, aby w dzień defilady nie było na nim
żadnej chmury. Tego dnia również centrum
Moskwy jest sparaliżowane – główne ulice
zajmują czołgi i ciężarówki z ciężkim wojskowym sprzętem, specjalnie przybyłe z dalekiej Rosji na defiladę. Powrócono także do
sowieckich doktryn wojskowych. Putin odszedł od niepopularnej wśród Rosjan „polityki odprężenia” Borysa Jelcyna. Największym
wrogiem Moskwy ponownie stało się NATO.
Władimir Putin to typowy przedstawiciel homo sovieticus, a zatem człowieka przekonanego o wrogich zamiarach Zachodu względem Mateczki Rosji, obrończyni starego ładu,
idei marksizmu-leninizmu, a od niedawna
także jedynej słusznej wiary prawosławnej.
Takie przeświadczenie wyniósł z radzieckiej
szkoły, a przede wszystkim ze służby w KGB.
Nie jest jedyną osobą, która właśnie tak postrzega świat – myśli tak do dziś większość
Rosjan, którzy przecież również wychowali się w Związku Radzieckim, ojczyźnie leninizmu i realnego socjalizmu, kraju, który pokonał faszyzm i hitleryzm.
DEMOKRACJA? A SZTO ETA?
Tradycja demokratyczna w Rosji właściwie nie istnieje. Rosjanie w swojej wieloletniej historii nie doświadczyli zbyt wiele
swobód politycznych. Przeciwnie – historia
Rosji pisana była głównie przez okrutnych
tyranów, bezlitosnych monarchów i przerażających dyktatorów. Pierwszy był Iwan
Groźny, z którego rozkazu stracono tysiące
ludzi, w tym wielu jego przeciwników politycznych. W 1581 roku w napadzie szału
zamordował swojego syna, Iwana. Także
następcy Groźnego uciekali się do okrucieństw i tyrańskich praktyk.
Lepsi nie byli także sukcesorzy carów, bolszewiccy sekretarze generalni. Nawet Lenin
uciekał się do praktyk znanych już w czasach Iwana Groźnego. Zmieniały się właściwie tylko nazwy instytucji siejących
terror. I tak w miejsce carskiej tajnej policji Ochrany powstała CzeKa, która następnie przekształciła się w NKWD, by potem
jeszcze zmienić nazwę na KGB. Największy
terror nastąpił za czasów Stalina, w latach
30. Wówczas nikt nie był pewny, czy następnego dnia nie trafi na przesłuchanie
do owianej złą sławą Łubianki.Tak naprawdę pierwszy, dłuższy kontakt Rosjan z demokracją nastąpił w latach 90. XX wieku. Były to
także lata upadku państwowego przemysłu,
hiperinflacji, wszechobecnej korupcji, kryzysu gospodarczego. Bywało, że najstarsi przez
kilka miesięcy nie otrzymywali należącej się
im emerytury, bo państwo nie miało wystarczających środków na ich wypłatę. W efekcie Rosjanie kojarzą pierwsze kroki swojej
demokracji z wszechobecną anarchią i rozkładem państwa. Nie powinien więc dziwić
fakt ogromnego poparcia dla Putina, który,
jakby nie patrzeć, podźwignął kraj z zapaści.
CAR Z RADZIECKIM RODOWODEM
Władimir Putin jako prezydent nie przykłada dużej wagi do czasu – notorycznie spóźnia się na oficjalne uroczystości, spotkania,
konferencje z dziennikarzami. Nie oburza to
jednak Rosjan – w końcu to prezydent, najważniejsza osoba w kraju. To ludzie mają
czekać na niego, a nie on na ludzi. W Rosji,
gdzie nie ma zbyt wielu demokratycznych
tradycji, gdzie przez wieki twardą ręką rządzili carowie, a potem sekretarze generalni
Partii, taki typ przywódcy sprawdza się najlepiej. I to widać – Putin cieszy się wśród Rosjan
ogromnym, bo prawie 90-procentowym poparciem, godnym pozazdroszczenia przez zachodnich polityków. To dlatego, że realizuje
interesy Rosjan – ludzi radzieckich, dla których demokracja nie stanowi tak ważnej wartości jak na zachodzie Starego Kontynentu.
TEKST:
ROBERT BENGSZ
ZDJĘCIA:
KREMLIN.RU
13
ŚWIAT
KURDOWIE
NARÓD TAŃCA I WOJNY
Okrucieństwo zamachów w Paryżu i desperacka wędrówka ludów
po Starym Kontynencie uświadomiły Europejczykom siłę tendencji
fundamentalistycznych w świecie arabskim. Urzeczywistnienie idei
islamskiego kalifatu obaliło zaś wygodnickie przekonanie o kontrolowaniu
radykalnych wystąpień. Sytuacja geopolityczna Bliskiego Wschodu jest
skomplikowana, a sprzeczne interesy państw regionu wykluczają jednolity
front przeciwko dżihadystom. W polu politycznych rozgrywek znaleźli się
także Kurdowie – bezpośrednio dotknięty agresją naród, który z islamistami
bije się o własne ziemie.
K
urdowie to odrębna etnicznie i kulturowo
społeczność, która od setek lat zamieszkuje górzyste obszary Bliskiego Wschodu, posiadająca własne dialekty językowe i dzieła
literackie, datowane już na X wiek. Kurdowie
są otwartymi ludźmi, kochającymi muzykę
i taniec, które są spoiwem ich tożsamości.
Chociaż patriarchalny model rodziny jest
mocno zakorzeniony w hierarchicznym społeczeństwie kurdyjskim, to sytuacja kobiet,
w porównaniu do norm arabskich, jest dużo lepsza. Tutejsi muzułmanie odbiegają od
ortodoksyjnych standardów — nie mieszają islamu z polityką, traktują go indywidualnie, z właściwą swojej naturze dozą umiarkowania i tolerancji dla innych religii. Dzięki
temu kobiety nie muszą zasłaniać swoich
twarzy, w tańcach narodowych dziewczyny z chłopcami łapią się za ręce (w świecie
14
arabskim takie zachowania to absolutne tabu), a Kurdowie przez wieki zgodnie współżyli z chrześcijanami i jazydami - wyznawcami
starodawnej, synkretycznej religii kurdyjskiej.
Powierzchnia Kurdystanu wynosi ok. 450 tys.
km2 (Polska = 312 tys. km2 ) i administracyjnie rozczłonkowana jest między Turcję, Syrię,
Irak i Iran. Szacuje się, że liczba Kurdów na
świecie sięga nawet 35 mln, co czyni ich jednym z najliczniejszych narodów pozbawionych własnej państwowości. Oprócz mieszkańców rdzennego Kurdystanu zalicza się
do nich także liczną diasporę emigracyjną,
złożoną ze studentów, inteligencji i robotników, przebywających głównie w Niemczech
i republikach byłego ZSRR. Pomimo rozrzucenia po świecie i prób wynarodowienia na
przestrzeni ubiegłego wieku Kurdowie zachowali świadomość narodową.
HISTORIA CZASÓW NAJNOWSZYCH
W początkach XX wieku doszło do kluczowych przeobrażeń w narodzie kurdyjskim
— przerodził się on z uwikłanej w lokalne
spory społeczności plemiennej w solidarną
mniejszość narodową, która wreszcie przemówiła jednym głosem. Na szerszej arenie
politycznej Kurdowie pojawili się wraz z rozpadem Imperium Osmańskiego po I wojnie
światowej, kiedy to Ententa zagwarantowała im w traktacie z Sѐvres nienaruszalną autonomię z perspektywami na niepodległość.
Obietnice te okazały się jednak zupełnie gołosłowne. Alianci szybko zapomnieli o szczytnej idei samostanowienia narodów i porzucili
ludność kurdyjską na pastwę nowoczesnego
nacjonalizmu w wykonaniu Mustafy Kemala
— Atatürka (Ojca Turków) i grabarza sułtanatu. Rozpoczął się okres nasilonych prześladowań ludności kurdyjskiej. Zamykano szkoły,
delegalizowano stowarzyszenia i zakazywano używania języka ojczystego. Ograniczenie
praw narodowych nastąpiło także poza modernizującą się Turcją — władze irackie, irańskie i syryjskie również nie tolerowały separatyzmu kurdyjskiego. Represjonowany naród
odpowiedział licznymi powstaniami, zbrojnymi zasadzkami i ofensywą dyplomatyczną.
Niestety bez wymiernych skutków — zaborcy konsekwentnie topili we krwi kolejne wystąpienia niepodległościowców i przesiedlali
tysiące osób. Jedyne w historii suwerenne
państwo kurdyjskie, Republika Mahabadzka,
przetrwało tylko rok i pozbawione protekcji
radzieckiej zostało brutalnie zlikwidowane
przez Iran w 1946 roku. W drugiej połowie XX
wieku powstały partie polityczne, które do
dnia dzisiejszego przewodzą dążeniom narodowym Kurdów. Jako pierwsza uformowała
się Partia Demokratyczna Kurdystanu (KPD),
która w 1946 roku stanęła na czele wspomnianej Republiki Mahabadzkiej. O wpływy na terenie Iraku z KPD od lat 70-tych rywalizowała socjaldemokratyczna Patriotyczna Unia
Kurdystanu (PUK), co niekiedy kończyło się
bratobójczymi walkami. Największe wpływy na obszarze Turcji, gdzie znajduje się połowa kurdyjskiej populacji, posiada Partia
Robotnicza Kurdystanu (PKK). Została utworzona w 1978 roku, a w swojej działalności
uciekała się często do terroryzmu i do dnia
dzisiejszego prowadzi de facto partyzancką
wojnę z tureckimi władzami. Ideologicznie
skłania się ku socjalizmowi niepodległościowemu, a światowe media przypinają jej nierzadko łatkę komunistów. Jest to jednak zdecydowane uproszczenie — PKK nie podziela
klasycznych postulatów komunistycznych pokroju wywołania rewolucji proletariackiej czy
likwidacji własności prywatnej, a odwołuje
się jedynie do solidaryzmu i sprawiedliwości
społecznej, trafiając tym na podatny grunt,
jako że Kurdowie przykładają dużą wagę do
więzi wspólnotowych. Znaczny wpływ na popularność lewicowych poglądów, miała także przyjmowana z sympatią wrogość ZSRR
do kapitalistycznych Stanów Zjednoczonych,
czyli głównego sojusznika znienawidzonych
Turków. Na czele PKK stoi od początku na
wpół legendarny Abdullah Őcalan — pojmany w 1999 roku i więziony przez Turków do
dnia dzisiejszego, z odroczonym wyrokiem
śmierci. W naszym stuleciu walka między
nieustępliwym rządem tureckim a bojownikami PKK trwa w najlepsze, za to na terenie państwa irackiego, po obaleniu reżimu
Saddama Husajna, udało się stworzyć kurdyjską autonomię.
WOJNA Z ISIS
Powstanie Państwa Islamskiego stało się
realnym zagrożeniem dla Kurdów, ale także szansą na osłabienie zaborców. W lecie
zeszłego roku ok. 80 tys. zwolenników sunnickiego kalifatu zajęło zbrojnie znaczną
część Syrii i Iraku, dokonując przy tym ludobójstwa na irackich szyitach, chrześcijanach i jazydach. Po początkowych sukcesach fundamentalistów do walki włączyli się
Kurdowie, których wkład zbrojny okazał się
kluczowy w zatrzymaniu ofensywy ekstremistów. Tym bardziej, że zaatakowane państwa rozdarte były kryzysami wewnętrznymi (w Iraku trwało przesilenie polityczne, a w
Syrii wojna domowa) i brakowało koordynacji działań rządowych. W ten sposób oddziały kurdyjskie stały się głównym komponentem anty-islamistycznych wojsk lądowych,
które przy wsparciu nalotów amerykańskich
przystąpiły do kontrofensywy. W chwili obecnej ataki z powietrza prowadzi już znacznie
szersza koalicja pod auspicjami USA, do gry
weszła także Rosja, jednak nadal to bojownikom kurdyjskim zawdzięczamy w największym stopniu postępy w odbijaniu terytoriów Państwa Islamskiego. Należy bowiem
pamiętać, że naloty powietrzne zachodniej
koalicji, jakkolwiek potrzebne, są jedynie
środkiem wsparcia dla decydujących walk
na lądzie. Wspomniane operacje lądowe prowadzą głównie oddziały Peshmergi (,,Ci, którzy patrzą śmierci w oczy’’) i Powszechnych
Jednostek Ochrony, które uzupełniają formacje kobiece. Warto o nich pamiętać, gdyż
dzielnie znoszą trudy wojenne, a skuteczność ich działań wzmaga zabobonne przeświadczenie dżihadystów, wedle którego
śmierć z rąk kobiety nie może być wynagrodzona zbawieniem. Prowadzi to do tego, że
islamiści panicznie boją się kurdyjskich wojowniczek. Celem wymienionych organizacji
militarnych i wspierających je partii politycznych (PKK, KDP i PUK) jest nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa pobratymcom, ale
także walka o wolny Kurdystan. Powoduje
to oczywistą niechęć wobec nich państw zajmujących obszar historycznych ziem kurdyjskich, przede wszystkim Turcji. Kraj rządzony autokratycznie przez Recepa Tayyipa
Erdogana nawiązuje do tradycji kemalistowskiej (młodotureckiego nacjonalizmu) i nie
zamierza tolerować odrębności mniejszości
kurdyjskiej (ok.15 mln). Tym bardziej, że po
zdecydowanej wygranej partii AKP w ostatnich wyborach prezydent dostał na to mandat
społecznego przyzwolenia. Dlatego Erdogan,
który dodatkowo jest zaciekłym wrogiem
Baszara al-Asada i prawdopodobnym partnerem handlowym Państwa Islamskiego, nieustannie zabiega o osłabienie pozycji kurdyjskich żołnierzy. Turecki prezydent umiejętnie
pogrywa sobie z zachodnimi przywódcami,
będąc świadomym swojej obecnej pozycji,
która wynika z posiadania baz lotniczych dla
koalicji powietrznej, pośrednictwa w napływie rzesz imigrantów na kontynent europejski i drugiej pod względem liczebności armii
w NATO. Wiedząc, że Amerykanie mają związane ręce, Turcy nie wahali się zestrzelić rosyjskiego bombowca i skarcić tym Putina za
wspieranie Asada czy też bombardować partyzanckich baz Partii Robotniczej Kurdystanu.
Szowinistyczne zapędy Erdogana, które odcinają Kurdów od potrzebnego wsparcia i w
rzeczywistości sprzyjają ISIS, w połączeniu
z nieuznawaniem przez Amerykanów władzy Asada to najpoważniejsze przeszkody
w rozwiązaniu bliskowschodniego konfliktu. Najskuteczniejszą drogą byłaby neutralizacja stanowiska tureckiego, czyli międzynarodowa protekcja nad sprawą kurdyjską,
i ustabilizowanie sytuacji w Syrii przez przywrócenie rządów Asada. Ten ruch umożliwiłby także pełniejsze poparcie Rosji i Iranu.
Wszystko to jednak mrzonka, gdyż pozycja
Turcji jest zbyt silna, a Zachód nie wyciągnął
jeszcze lekcji z poprzednich lat i nie zrozumiał, że w kulturze państw arabskich sprawdza się tylko silna władza. Taka jak dyktatura
Asada czy Kaddafiego, które dawały przynajmniej stabilność. W całej tej rozgrywce ginie
niestety osamotniona sprawa niepodległego Kurdystanu, którego obrońcy postawili tamę na rzece islamskiego radykalizmu i sami
muszą uważać, żeby w tej rzece się nie utopić. Bo ręki nikt im nie poda.
TEKST:
JAN CZEMPIŃSKI
tekst: Jan Czempiński
ZDJĘCIA:
WILLIAM CARTER (1965):
DÛRZAN CÎRANO (2015)
15
PODRÓŻE
JEROZOLIMA W LICZBACH
Jerozolima to prawdziwy tygiel kulturowy. To tu od 2000 lat spotykają się
3 największe religie świata, cywilizacja zachodnia z Orientem. Przedziwna
mieszanka kolorów, smaków, dźwięków. Niby na Bliskim Wschodzie, a tak
naprawdę tuż za rogiem – oddalona od Polski o 4 godziny lotu samolotem i…
0.5 LOTNISKA
…no właśnie, do samolotu dochodzi obowiązkowa przejażdżka busem/pociągiem.
Dlaczego? Jerozolima posiada własne lotnisko, lecz z powodu napiętej sytuacji politycznej od 2000 roku jest ono zamknięte dla
ruchu pasażerskiego. Jedynym sposobem
dotarcia do miasta z Polski jest lot do TelAvivu, a następnie podróż bezpośrednio do
Jerozolimy (ok. 40 km). Najlepszym i jednym
z tańszych rozwiązań jest firma Nesher oferująca dzielone busy. Pojazd odjeżdża wtedy,
gdy wszystkie miejsca są zajęte. Przed wejściem kierowca pyta o cel podróży i wtedy
też, w celu uniknięcia wszelkich nieporozumień, należy ustalić stawkę za kurs. Średnia
cena za przejazd do Jerozolimy to ok. 15 $.
1 TRAMWAJ
Do niedawna warszawiacy narzekali na „tylko” jedną linię metra. Mieszkańcy Jerozolimy
nie mają na co narzekać, bo tu metra zwyczajnie nie ma. Jest za to wiele autobusów
i jedna jedyna linia tramwajowa. Ale dlatego, że tylko jedna jedyna, to jest utrzymana
w idealnym stanie. Czyściutka, klimatyzowana… (to nie bez znaczenia w 35°C upale).
Nic, tylko jeździć! Linia łączy najważniejsze
punkty miasta, zatrzymuje się przy Starym
Mieście (przyst. Damascus Gate) oraz Yad
Vashem (przyst. końcowy Mt. Herzl).
1
0,5
16
2 WALUTY
2
Na terenie całego Izraela oraz Autonomii
Palestyńskiej obowiązują dwie waluty: oficjalny nowy szekel, oraz również oficjalny,
ale bardziej turystyczny – dolar amerykański. Ta nietypowa sytuacja jest skutkiem zawirowań gospodarczych w latach 80., kiedy jeden szekel kosztował mniej niż 0,001 dolara.
Nazwanie w tym przypadku dolara „walutą
turystyczną” nie jest przypadkiem, ponieważ
ceny w dolarach są zazwyczaj dużo wyższe.
Warto jeszcze w Polsce kupić odpowiednią
ilość szekli, ponieważ znalezienie kantoru
w Jerozolimie graniczy z cudem, a niektórzy sprzedawcy w lokalnych sklepach mogą
odmówić przyjęcia dolarów, bądź przyjmą
dolary, ale wydadzą resztę w szeklach (naliczając oczywiście odpowiednią prowizję).
3 JĘZYKI
Językami urzędowymi Izraela są hebrajski
oraz arabski. Na potrzeby ruchu turystycznego oraz mieszkańców nieposługujących
się żadnym z języków oficjalnych, praktycznie wszystkie oznaczenia tłumaczone są na
trzy języki. Jednak nie należy zdziwić się, gdy
na nasz widok usłyszy się rosyjski (cóż…),
bądź polski! Arabowie to wybitni poligloci,
znają po kilka słów w każdym języku świata.
‫םילשורי‬
3
‫سدقلا‬
Jerusalem
ps. Jerozolima ze względu na swoje znaczenie polityczne oraz religijne nigdy nie będzie
miastem bezpiecznym. Przed wyjazdem należy śledzić aktualną sytuację polityczną, czy
akurat nie następuje eskalacja konfliktu pomiędzy Izraelem i Autonomią Palestyńską.
Z drugiej strony warto zaryzykować, gdyż na
miejscu turysta nie czuje się niebezpiecznie.
Po mieście krążą uzbrojone oddziały wojska,
które dbają o porządek i bezpieczeństwo.
Mogą wyglądać groźnie, ale do tego widoku można się przyzwyczaić.
4 DZIELNICE
5 DOLARÓW
Stare Miasto podzielone jest na cztery dzielnice: chrześcijańską, ormiańską, muzułmańską
i żydowską. Każda z nich ma swój charakter,
choć najłatwiej rozróżnić dzielnicę żydowską (tu na ulicach nie ma straganów) oraz
ormiańską (wszędzie wiszą flagi Armenii).
Dzielnica muzułmańska płynnie przechodzi
w chrześcijańską. Znakiem rozpoznawczym
nie może być nawet towar sprzedawany na
straganach. (To, że widzisz krzyże na półkach,
wcale nie znaczy, że opuściłeś dzielnicę muzułmańską.) Zwiedzanie wszystkich dzielnic
Starego Miasta warto rozłożyć na kilka dni.
Punktami obowiązkowymi są: Ściana Płaczu
oraz Bazylika Grobu Pańskiego. W zależności od sytuacji oraz zapału można dodać do
nich: Syjon (Wieczernik), Cytadelę, 9 bram
oraz Wzgórze Świątynne (zezwolenie wstępu regulowane jest aktualną sytuacją pomiędzy Izraelem a Palestyną).
4
Tyle średnio kosztuje świeżo wyciskany sok
z pomarańczy i granatów na Starym Mieście
(w szeklach taniej!). Cena podobna do tej
w polskich kawiarniach, ale za to smak o niebo lepszy. Jedzenie stanowi już pewien problem. Nie jego brak, ale cena. Za posiłek
w restauracji, którym naprawdę można
się najeść, trzeba zapłacić bagatela 80 zł!
Najlepszym rozwiązaniem jest opuszczenie
murów Starego Miasta i udanie się do nowej
Jerozolimy, tam ceny są przystępniejsze (ta
opcja nie działa w szabat – wszystko jest zamknięte). Innym sposobem jest zakupienie
falafela lub pity oraz dodatków do niej i urządzenie pikniku. Jednak problemem będzie tu
znalezienie skrawka niezaśmieconego trawnika, ale wierzę, że Wam się uda!
5
DZIELNICA
MUZUŁMAŃSKA
DZIELNICA
CHRZEŚCIJAŃSKA
DZIELNICA
ORMIAŃSKA
DZIELNICA
ŻYDOWSKA
TEKST:
AGATA SERWIŃSKA
ZDJĘCIA:
MACIEJ SZCZYGIELSKI
17
PODRÓŻE
PIĄTA PORA ROKU, CZYLI
Głośna muzyka, ciepło bijące od wypełnionych po brzegi pubów, kolorowe
kostiumy, hektolitry złocistego lokalnego browaru i szaleństwo do białego
rana. Tak przez blisko dwa miesiące bawią się karnawałowe Niemcy.
P
odobno fiesta doskonale oddaje ducha Nadrenii, wpisuje się w mentalność tamtejszego społeczeństwa
i całkowicie przeczy stereotypowi typowego Niemca. Istotnymi elementami, budującymi całą atmosferę imprezy są regionalne
tradycje. Turystów mogą zdziwić nie tylko
barwne ludowe stroje, szalone kostiumy uszyte na halloweenową modłę, ale i ilość browaru kölsch, która znika podczas gorączki karnawałowych nocy. O ile stroje faktycznie nie
stanowią kulturowego monolitu (dzięki amerykanizacji), o tyle jaśniutkie, wręcz słomiane
piwo całkowicie pokonuje zagraniczną konkurencję. Warzenie tego trunku w Kolonii to
zwyczaj sięgający 873 roku!
11 LISTOPADA O 11:11
Początek wielotygodniowego balowania
przypada na pozornie mało sympatyczny
okres w roku. Chłodny listopadowy wiaterek i temperatura 15°C wypadają nieciekawie
w porównaniu z gorącym klimatem karnawałowego Rio de Janeiro. Polacy szykują
się do Narodowego Święta Niepodległości,
Kolończycy natomiast podążają do centrum
miasta. Na hasło „Kölle alaaf” i strzały z bicza, o godzinie 11:11 rozpoczyna się zabawa. Kobiety w fikuśnych, ekscentrycznych
strojach szturmują zabytkowy ratusz miasta. Celem tego oblężenia jest zdobycie kluczy do bram Kolonii i symboliczne przejęcie władzy przez wszystkie panie. Urzędnicy
muszą mieć się na baczności, gdyż niezwykle popularnym zwyczajem jest odcinanie
męskich krawatów. Może to przywodzić na
myśl ziemię obiecaną dla krypto-feministek,
jednak celebrowanie tego dnia nigdy nie było sposobem na okazanie dominacji którejś
z płci. Kolończycy bawią się hucznie, dobrze
i, przede wszystkim, wspólnie.
18
WYPRZEDZA NAS TYLKO RIO!
Uwielbienie dla nadreńskiego zwyczaju jest
silnie zakorzenione we wspólnocie. Nie istnieje chyba powód, dla którego Köln zrezygnowałoby ze swojego zwyczaju. W 2014
r. na rozpoczęcie karnawału przypadły tragiczne wydarzenia na ukraińskim Majdanie
oraz rocznica zawalenia się kolońskiego archiwum. Uroczystości honorowe przesunięto na wczesne godziny poranne, tak by szalonej tradycji stało się zadość. „Kolonia nie
istnieje bez karnawałowego poniedziałku,
a karnawałowy poniedziałek bez Kolonii” –
mówią sami mieszkańcy miasta i nie dziwią
się decyzjom urzędników. Na wielobarwną mozaikę, pokrywającą powoli wszystkie
ulice, składają się tysiące kapeluszy, peruk,
sztucznych nosów, fluorescencyjnych sukienek i pomalowanych farbami ciał. Kolorowa
masa zalewa zaułki przy akompaniamencie werbli, śpiewów oraz muzyki ludowej
i popularnej. Parady trwają niemal tydzień,
a potem… Kolończycy przenoszą się do pubów oraz kafejek. Specyficzną i zarazem doskonałą atmosferę budują liczne, malutkie
knajpki zlokalizowane wokół Altermarkt
i Heumarkt. W przytulnych lokalach serwowane są nadreńskie rarytasy, oczywiście
w niemal obowiązkowym duecie z popularnym kölsch. W ogólnym nastroju radości, kordialności i rozluźnienia muszą odnaleźć się
kelnerzy Köbes, zobowiązani przez pracodawców do bycia nieco oschłymi. Profesjonalizm
i dyspozycyjność obsługi to znaki firmowe
oraz czynniki wpływające na zadowolenie
gości.
RÓŻE, KUKŁY I ROZPUSTA
Najważniejszym dniem karnawału jest
Rosenmontag (Różany Poniedziałek).
Stanowi on swoisty punkt kulminacyjny wielotygodniowej zabawy i jedno z najbardziej
charakterystycznych wydarzeń dla tej miejscowości. Kobiety przywdziewają różowe szale, zakładają malinowe bluzki, amarantowe
sukienki, rubinowe szpilki, kompleksowo zamieniając swą codzienną garderobę na ubrania o rozmaitych odcieniach czerwieni i różu.
Panie barwią swe usta intensywnymi kolorami, by zostawić widoczny ślad całusa na policzkach złapanych przechodniów. Tego dnia
wybierani są również królowa i król karnawału. Na dzień przed Środą Popielcową odbywa się Nubbelverbrennung, czyli palenie
dużej, słomianej kukły. Rozśpiewany tłum
gromadzi się wokół lalki, notabene rozmiarem dorównującej przeciętnemu mężczyźnie. Tradycja ta przywołuje na myśl starosłowiańskie topienie marzanny – bogini zimy
i śmierci. Jednak kukła zamiast zwiewnych
szat, ubrana jest w prostą, kraciastą koszulę
oraz bawełniane spodnie. Spalenie symbolizuje oczyszczenie z grzechów popełnionych
w trakcie karnawału. Zwyczaj sięga XIX wieku, kiedy to wąskimi uliczkami miasta transportowano lalkę na noszach. Tradycja obejmowała Köln i okolice, a także południowe
Niemcy i Grecję. Ernst Weyden, mieszkaniec
Kolonii, opisuje w swym dzienniku z 1820 r.
palenie słomianej kukły jako pompatyczny
pogrzeb karnawału. Zgodnie z międzynarodową tradycją fiesta kończy się w Środę
Popielcową. Po tym następuje czas wyciszenia, pogłębionych liturgią kościelną refleksji i zadumy przed chrześcijańskim świętem.
Co ciekawe, karnawałowe szaleństwo i rozpusta były przez wieki aprobowane przez
Kościół Katolicki, jako forma oczyszczenia
się z pożądań ciała przed Wielkim Postem.
Nietrudno jednak o tym zapomnieć w kolońskim ferworze. Ostatni dzień piątej pory roku
obchodzony jest niemniej hucznie niż samo
rozpoczęcie. Towarzyszą mu uliczne śpiewy,
tańce, rozrzucanie słodyczy (w zeszłym roku
rozdano aż sto czterdzieści ton smakołyków),
czy muzyka na żywo podczas nocnych koncertów. Kölle alaaf! Wiwat Kolonia!
SZALEŃSTWO ZA CENĘ MARYNARKI
Rezerwacja biletu, spakowanie walizki i w niecałe dwie godziny można znaleźć się w tętniącym życiem i bardzo towarzyskim mieście.
Doskonałą metodą na mało kosztowną wyprawę jest śledzenie promocji na stronach
przewoźników. Bezpośredni lot w dwie strony
to wydatek rzędu siedemdziesięciu złotych.
Przy pomocy znanych oraz bezpiecznych
serwisów couchsurfingowych (obejmujących usługami sto tysięcy miast na świecie)
można zarezerwować darmowy, kilkudniowy pobyt w samym sercu Köln. W przerwie
między jedną zabawą a drugą należałoby
wygospodarować choć trochę czasu na zwiedzanie przepięknych, średniowiecznych kościołów, z uwzględnieniem Kościoła św. Piotra
i Najświętszej Marii Panny wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO, synagogi czy Muzeum Czekolady.
NIE TYLKO KOLONIA
Rekordowa liczba osób świętujących zakończenie karnawału przypada naturalnie na
Köln – w zeszłym roku bawiło się tam ponad milion ludzi z całego świata. Podobną
frekwencją cieszy się położony trzydzieści kilometrów na północ Düsseldorf. Mieszkańcy
tej miejscowości zainspirowani działalnością
sąsiadów i nieco zazdrośni o popularność
drugiego miasta postanowili kontynuować
istniejącą ponoć własną tradycję karnawałową. Sięga ona średniowiecznych turniejów rycerskich oraz dworskich balów maskowych. Najważniejszą postacią pochodów
był Hoppeditz – błazen. Punkt kulminacyjny przypadał na Nowy Rok i wybory pierwszej pary książęcej karnawału. W podobnym
tonie bawiła się XIX-wieczna Monguncja.
Procesjom towarzyszyła umundurowana
gwardia, a pierwszego stycznia ulicami miasta maszerował korowód wymalowanych
błaznów. Na razie Kolonia szczyci się największą renomą, jednak na turystycznym
szlaku Niemiec pojawiają się kolejne wyraziste punkty. W dwustutysięcznej Moguncji
co roku bawi się blisko pół miliona ludzi. Inne
znane miejscowości to Bonn, Essen, Trewir,
Koblencja oraz Saarbrücken. Dwumiesięczna
fiesta z krótkimi, bagatelnymi przerwami może być niemałym zaskoczeniem i antidotum
na powszechnie panujący, nie tylko w Polsce,
stereotyp poważnego, beznamiętnego i nieco nudnego Niemca. Nasi zachodni sąsiedzi
potrafią się bawić z hukiem, radośnie, w przyjacielskiej atmosferze oraz wykreować istną sielankę, przyciągającą wielotysięczne
tłumy. Dlaczego by nie skorzystać z nadreńskiej gościnności?
TEKST: ADA GÓRNOFLUK
ZDJĘCIA: ROLF HAHN, HERRMOED
19
NAUKA
SORRY,
TAKI MAMY
KLIMAT
zjawisko zostało dodatkowo wzmocnione
przez człowieka. Nadmiernie nagromadzenie
w atmosferze pary wodnej, dwutlenku węgla,
tlenku azotu, dwutlenku siarki i metanu to
przyczyny efektu cieplarnianego. Za wzrost
koncentracji tych związków w atmosferze
w ostatnim stuleciu odpowiedzialny jest
głównie człowiek. Ponad naszą kulą ziemską tworzy się swoista szklarnia.
Ziemia absorbuje długie
promienie słoneczne, a następnie
Na pewno wielu czytelników, którzy skończą już czytać ten artykuł, nie zgodzi się
ze mną. Będą sprzeciwy, będą strajki i litanie własnych poglądów. Temat zmian
klimatu to jeden z nielicznych, które budzą tak wielkie emocje. A my obalimy
rozpowszechniane i fałszywe mity, które wręcz mnożą się na potęgę.
SKĄD WIEMY, ŻE KLIMAT NAPRAWDĘ
SIĘ ZMIENIA?
Klimat się zmienia. Czy zawsze tak było?
Najczęściej badamy klimat na cztery sposoby: rekonstrukcja- czyli wahania klimatu
w różnych skalach czasowych, wnioskowanie
o klimacie w przyszłości, rola wpływów antropogennych (czyli naszych ludzkich) w modyfikowaniu klimatu, oraz zwiększenie się amplitudy wahań klimatu w różnych strefach
ziemskich. Dzięki geologii możemy dowiedzieć się, czy klimat na danym terenie był suchy (badania złóż soli, gipsów i piaskowców),
lub też ciepły i wilgotny (analiza złóż węgla
kamiennego). Metody izotopowe wykorzystują nowoczesną technologię: metody radiowęglowe. Do bardziej znanych należy natomiast sprawdzanie ilości izotopu tlenu do
tlenu w odwiertach lodowych, a także w rafach
koralowych. Dendrochronologia? Biologiczne
sposoby badania, w tym właśnie wymieniona wyżej metoda, są równie często stosowane. Dendrochronologia to badanie grubości
pierścieni przyrostowych drzew długowiecznych. Do metody tych należy także analiza
dość popularnych skamielin, kopalnianej flory, ale również ilość pyłków roślin w osadach
dennych i odwiertach z torfowisk. Archeologia
w klimatologii umożliwia nam sprawdzenie
odzieży, resztek jedzenia, roślin uprawnych,
które pozwolą nam drogą dedukcji dowiedzieć się, w jakim klimacie żyli nasi przodkowie. Również zapiski kronikarskie, są bardzo
cennym źródłem informacji.
GDY NA GRENLANDII ISTNIAŁO OSADNICTWO, A NA SAHARZE PEŁNO BYŁO
UPRAW…
Jeszcze 300 – 180 milionów lat temu nie było pięciu kontynentów, tylko jeden wielki
20
zwany Pangeą. Obecnie kontynenty również zbliżają się w swoim kierunku.
Naukowcy twierdzą, że taka tendencja może doprowadzić do tego,
że znów powstanie jeden wielki
kontynent. Teraz prześledźmy, jak
wraz z biegiem lat zmieniał się klimat. W erze paleozoicznej zlodowacenie mogło sięgać równika, natomiast era mezozoiczna
sprzyjała wilgotnemu i ciepłemu klimatowi. Co ciekawe najlepiej poznane zlodowacenie
miało miejsce 115 tys. – 10 tys.
lat temu. W XI-XIII wieku klimat
na świecie był łagodniejszy i bardziej suchy niż jest obecnie. Tak
wtedy właśnie na Grenlandii pasło się bydło. Lata 1370-1440 wieku to już oziębienie klimatu, natomiast w XV-XVI przynoszą ocieplenie.
Pamiętacie na pewno „Potop” Henryka
Sienkiewicza i przejście Szwedów przez
Morze Bałtyckie? To była tzw. mała epoka lodowcowa. A potem znów XVIII niesie
nam ocieplenie, po to by w XVIII/XIX znów
nastało ochłodzenie. Widzimy, jak w naszej
erze zmieniał się klimat. Wszystko to działo
się bez większej ingerencji człowieka. Aż do
XIX wieku i znaczącego rozwoju przemysłu…
CZY CZŁOWIEK NAPRAWDĘ INGERUJE
W KLIMAT, CZY TO TYLKO MIT?
Teraz dochodzimy do XX wieku i wzrostu
temperatury do połowy lat 60. Cóż, gdy patrzymy na to, jak zmieniał się klimat, możemy sądzić, że człowiek nie ma na to żadnego
wpływu. Oprócz czynników antropogenicznych kształtujących klimat, mamy także czynniki geograficzne (m.in. topografia i bilans
promieniowania), atmosferyczne (m.in.
skład chemiczny i cyrkulacja) oraz astronomiczne (m.in.
ruch Ziemi). Tak to prawda klimat zmieniał
się, ale teraz my mu w tym znacząco pomagamy. Efekt cieplarniany powoduje, że średnia temperatura najniższej warstwy atmosfery ziemskiej to 15°C. Bez niego temperatura
wynosiłaby -18°C. To naturalnie korzystne
wypromieniowuje pochłoniętą
energię pod postacią promieni podczerwonych, czyli energii cieplnej. Jednak energia z powodu nadmiernej bariery stworzonej w atmosferze
przez nadmiar gazów cieplarnianych nie
może się wydostać. Dzięki posiadaniu nowoczesnych urządzeń możemy porównać,
jak w naszej atmosferze zmieniały się ilości
poszczególnych związków. Od połowy 1900
roku, aż do roku 2000 poziom zwiększył się
dwukrotnie. Od 1000 do 1800 roku poziom
był stały. Podobnie dzieje się z metanem i .
Freony, które w XX wieku nie są uwzględniane na wykresach, w 2000 roku zatrważają
czerwoną barwą. To jest wpływ czynników
ludzkich antropogenicznych – emisja gazów
cieplarnianych oraz emisja pyłów.
ZMIANY KLIMATU – ŚMIERĆ MILIONA
LUDZI
Z powodu zanieczyszczonego powietrza
zmarło już na świecie 7 milionów osób tylko w 2012 roku. Dwadzieścia pięć procent
chorób na świecie wywołanych jest zanieczyszczeniem środowiska. Jednak zacznijmy od białej krainy. Arktyka to bogactwo
naturalne, skarb Ziemi, który ulega destrukcji. Dlaczego topnieje? Następuje
wzrost temperatury, który może mieć
wpływ na oceany, które kształtują klimat Arktyki i całej Ziemi. Woda nie
odbija energii słonecznej (jak lód),
lecz ją absorbuje. Ocieplanie się
oceanów powoduje kurczenie pokrywy lodowcowej, a co za tym
idzie więcej energii słonecznej
jest absorbowane, niż odbijane.
Roztapiające się pokrywy lodowe mogą spowodować podwyższenie poziomu mórz i zagrożenie dla milionów ludzi żyjących
na nisko położonych wybrzeżach
mórz. Częste pojawianie się katastrofalnych huraganów lub też zalewanie wiosek i miasteczek górskich. Miejsca te są często zalewne
z powodu wycinki lasów-pozbawione roślinności nie zatrzymują wody.
Szacuje się, że poziom morza podnosi się o 6 cm w ciągu 10 lat. Jeszcze większe wzrosty temperatur w Afryce sprawią,
że wody będzie jeszcze mniej! A co za tym
idzie stanie się jeszcze cenniejszym surowcem. Prawdopodobnie wojny plemienne
o ten skarb nie ustaną, lecz pochłoną jeszcze więcej ofiar. Także teraz możemy dojść
do wniosku, że sami sobie szkodzimy.
PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY…
Do klęsk żywiołowych, upalnych temperatur i suszy musimy się już przyzwyczaić. Nie
chodzi tu raczej o to, aby straszyć wszystkich
„Zmieni się klimat, przyjdzie albo susza jak
na Saharze, albo będziemy z mamutami jak
w Epoce Lodowcowej przemierzać kontynenty”. Celem artykułu jest uświadomienie ludziom, jak ważny jest to problem, którego
nie należy bagatelizować. Na pewno każdy
słyszał o oszczędzaniu wody, prądu, segregowaniu śmieci. Niby tak niewiele, ale jednak
kropla drąży skałę. Poszanowanie środowiska naturalnego uczy społeczeństwo szanować swoje dziedzictwo, co jest istotne nie tylko w dziedzinach przyrody, ale także historii,
kulturze czy tradycji. Jednoczy ludzi i pomaga im wspólnie funkcjonować w społeczeństwie. Nie myślimy przecież tylko o sobie, ale
także następnych pokoleniach. Wiemy jednak, że bez inicjatywy „wielkich mocarstw” nic
zrobić nie możemy. O tym, jak w przyszłości
będzie wyglądała nasza Ziemia, decydują
politycy, przywódcy, biznesmeni i inne znaczące osoby. Ważne jest, aby ich obietnice
nie były tylko słowami, rzucanymi na wiatr,
co niestety dzieje się praktycznie zawsze. Na
przykład 50% terenów zalesionych znajduje
się na trenach pięciu światowych mocarstw:
Rosji, Chin, Kanady, Stanów Zjednoczonych
i Brazylii. Niestety kraje sprawy środowiska
odkładają na drugi plan. I nie chodzi tu bynajmniej o krytykę rozwoju gospodarczego. O nie! Rozwój gospodarczy, ekonomiczny jest bardzo ważną częścią globalizacji.
Jednak istotną rolę odgrywa tu znalezienie
równowagi. Tak poprowadzić rozwój, aby nie
szkodził on znacząco środowisku. Może wymaga to od nas większej pracy i większych
kosztów, ale nie wszystko można spieniężyć.
Ekologia to teraz bardzo modne słowo, często używane zbyt pochopnie. Musimy uważać, czy aby na pewno to, co kupujemy i wybieramy w sklepach, nie jest tylko dziełem
marketingu, ale naprawdę ma się przysłużyć
ochronie środowiska. Do znalezienia równowagi nawołuje coraz więcej osób. Możemy na
przykład przyjrzeć się ostatniej encyklice papieża Franciszka. „Pochwalony bądź, Panie
mój, śpiewał święty Franciszek z Asyżu. W tej
pięknej pieśni przypomniał, że nasz wspólny dom jest jak siostra, z którą dzielimy istnienie, i jak piękna matka, biorąca nas w ramiona: Pochwalony bądź, mój Panie, przez
siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi
i chowa, wydaje różne owoce z barwnymi
kwiatami i trawami”.
TEKST:
DOMINIKA BURY
21
NAUKA
BEZIMIENNI ZASŁUŻENI
Dawno temu, w czasach, gdy nie znano nawet struktury DNA i zanim wylądowano na
księżycu, biedna Afroamerykanka z gromadką dzieci i rozrastającym się rakiem ląduje
w szpitalu Johnsa Hopkinsa w Baltimore, w stanie Maryland. Tam jednocześnie traci
swoją godność i zyskuje życie wieczne. Czy to brzmi jak początek powieści grozy z epoki
wiktoriańskiej? Takiej, w której człowiek zawiera pakt z diabłem? Nie, to przypadek
Henrietty Lacks i największego, po odkryciu penicyliny, przełomu w medycynie.
H
enrietta rodzi się w roku 1920 w Roanoke,
w stanie Virginia. Jej matka umiera przy
porodzie, po czym jej ojciec, niezdolny do
opieki nad dziećmi, rozdziela je krewnym –
mała Henrietta trafia do dziadka. Mieszka
razem z kuzynem, któremu już jako czternastolatka rodzi pierwsze dziecko. Para pobiera się i Henrietta wydaje na świat kolejne cztery. Mówi, że czuje w sobie „węzeł”, co
krewni słusznie uznają za ciążę, ale po narodzinach dziecka zaczyna krwawić. Leczy się
w szpitalu Johnsa Hopkinsa, oddalonym od
jej domu, jednak najbliższym, jaki przyjmował wtedy czarnoskórych. Tam zostaje u niej
zdiagnozowany – zresztą nie do końca prawidłowo – rak szyjki macicy. Podczas niezwykle
bolesnych naświetlań bez zgody Henrietty
pobrane zostają dwie próbki jej komórek –
zdrowych i rakowych. Kobieta, wobec braku poprawy, zostaje poddana dalszemu leczeniu i transfuzji krwi, umiera z powodu
ostrej niewydolności nerek w roku 1951 roku.
Choć ich „właścicielka” umiera, jej komórki zaczynają życie po życiu – choć normalnie komórki obumarłyby po pewnym czasie, te mnożą się jak szalone i nie zamierzają
się poddać nieubłaganym prawom natury.
Naukowcy są zachwyceni – to właśnie na komórkach Henrietty badano ludzki kod genetyczny, dzięki nim opracowano szczepionkę
na polio, leki na opryszczkę, hemofilię i białaczkę, zbadano nawet coś tak pozornie niezwiązanego z ludzkimi komórkami, jak zwyczaje godowe komarów, słowem – komórki
HeLa (bo tak je nazwano) stały się tym dla
nauki, czym jest woda dla życia.
Postęp w nauce, przełom w medycynie, pomoc chorym... to wszystko przysłania fakt, który jest
tak kontrowersyjny w tej historii. Szkopuł w tym, że
na komórkach HeLa naukowcy zarobili duże
pieniądze, podczas gdy
rodzina Henrietty żyje
w biedzie. Próbki pobrane bez zgody zainteresowanej, a nawet
z wyraźnym sprzeciwem jej męża, zrobiły furorę jako komórki
„jakiejś tam”, anonimowej Helen Lane. Jej rodzina dowiedziała się o nich
dopiero w latach 70. W 1973
skontaktowali się z nimi naukowcy, pragnący uczynić także
z nich obiekt swoich badań.
22
Takie zawłaszczenia ciała w imię nauki miały miejsce już wcześniej. Leonardo da Vinci
był świetnym znawcą anatomii, czego dowodzi, chociażby jeden z wielu szkiców ludzkiego ciała – „Człowiek witruwiański”. Jak
autor był w stanie dokonać tak szczegółowej analizy ciała, wszystkich mięśni, kości,
ludzkich wypukłości i wgłębień w czasach,
gdy dopiero kończyła się epoka nauk przyrodniczych uznających jedynie zielarstwo?
Przeprowadzał on sekcje zwłok w szpitalu
Świętej Marii Nuova, a jako znany malarz
mógł sobie na to pozwolić. Później kontynuował je w Ospedale di Santo Spirito. W jego
badaniach przeszkodziła mu zazdrość o stypendium inżyniera optycznego, Giovanni
degli Specchi. Kościół nie zakazywał wtedy
sekcji anatomicznych, jeżeli przeprowadzane były one z odpowiednim szacunkiem dla
zmarłego, Giovanni oskarżył więc nielubianego Leonardo o brak poszanowania zwłok
i nekromancję. Tym sposobem Leonardo
otrzymał zakaz swoich innowacyjnych
badań, kończąc tym samym obserwacje ludzkiego serca. Jak się można domyślić, osoby, na których dokonywał
sekcji, z pewnością nie wyraziły na
nie zgody, a nawet nie były o to pytane – często były nimi straceni
kryminaliści.
Podobnie było z badaniami
Johna Huntera – pochodzącego z osiemnastego wieku ojca
chirurgii naukowej.
W formalinie zanurzył mnóstwo
zwierząt i ich organów, ale nie
ograniczył się tylko do nich – miał
w swojej kolekcji również ludzkie
narządy, płody i dzieci w różnym
wieku. Tę makabryczną kolekcję
wieńczą zwłoki Charles’a Byrne’a.
Mierzył on ponad dwa i pół metra wysokości i świadom swojej odmienności,
błagał bliskich, by po śmierci jego zwłoki wrzucono do morza. Niestety, po swoim
krótkim dwudziestodwuletnim życiu Charles,
a raczej jego ciało, trafiło do wspomnianego
doktora. Na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku w Londynie kwitł zaś rynek handlu zwłokami do szkół anatomii.
Zajmowali się tym tak zwani „body snatchers”
– ich ofiarami byli straceni przestępcy bądź
zmarli mieszkańcy przytułków, których ciała z niewyjaśnionych przyczyn nagle znikały. Swoje łupy oferowali w nieistniejącym już
pubie „The Fortune of War”.
Jak widać, przypadek Henrietty Lacks, przypadek wykorzystania czyjegoś ciała bez jego
zgody, nie jest w historii wyjątkiem. Co więc
wywołało takie oburzenie? Może to, że weszliśmy w inną epokę. To, że historię Henrietty
i innych zawłaszczeń zwłok dzieli nie tyle
kilkaset lat, co liczne przemiany obyczajowe
i społeczne, ustalenia dotyczące praw człowieka i koszmar II Wojny Światowej – kiedy
ciało traciło swą jednostkowość w masowym
ludobójstwie, wtedy świat zdał sobie sprawę z integracji osoby z jej ciałem.
TEKST:
AGATA GÓRNICKA
ZDJĘCIA:
PUBLIC HEALTH IMAGE LIBRARY
23
Autostrada Maturalna
poradnik maturzysty
Drodzy Maturzyści,
100 dni. Dla każdego z Was to gorący okres
studniówek i jednocześnie końcówka ostatniego „pierwszego” semestru w szkole. Już za
chwilę ferie, po których to już na pewno „zacznę się uczyć do matury”. W ubiegłym roku
w poradniku prezentowaliśmy Wam sposoby
na radzenie sobie z prokrastynacją w te intensywne, ostatnie dni nauki. Zainteresowanych
i mających problemy z wiecznym odkładaniem wszystkiego na później i kurzem na biurku akurat w czasie nauki zapraszam do lektury W ogóle ze Stycznia 2015 roku. Tym razem
prezentujemy coś zupełnie innego. Nasi prowadzący przedstawiają Wam porady dotyczące już konkretnych egzaminów maturalnych
z matematyki, historii, chemii, fizyki, biologii, wos-u i geografii.
CO DALEJ Z TYM WYŻSZYM
WYKSZTAŁCENIEM?
Przyszło Wam zdawać maturę w bardzo zakręconym czasie. Posiadanie dyplomu przestaje mieć kluczowe znaczenie w poszukiwaniu dobrze płatnej, dającej satysfakcję
pracy. Dlaczego tak się dzieje? Są dwa powody. Pierwszy z nich to rodzice, którzy ostatnimi latami „pchali” dzieci na studia chcąc dla
nich jak najlepiej, mając je za gwarant przyszłego dobrobytu. Szkoły zawodowe i technika straciły na popularności, a ci, którzy
wybrali je wbrew trendowi, dziś mają rzadki fach w ręku. Nic dziwnego, że cieśla, czy
operator koparki zarabiają więcej niż Pani
Magister z dyplomem księgowości z prywatnej uczelni wyższej. Drugi powód to niestety
wszechobecna „bylejakość”. Decydując się na
Matematyka
Najczęściej na maturze:
• zadania dowodowe
ciągi
rachunek prawdopodobieństwa
Najczęściej popełniane błędy:
błędy obliczeniowe
niewłaściwe użycie twierdzeń
sofizmat
24
naukę w liceum, czy później na studiach częstym celem nie jest zdobycie wiedzy, a zaliczenie egzaminu. Stąd potem rzesza magistrów bez żadnych umiejętności. Pamiętajcie,
że w życiu każdy musi zostać profesjonalistą
w jednej dziedzinie. Nauka w liceum i wybór
studiów to czas, kiedy decydujesz, z czego
chcesz być najlepszym, z czym Twoi przyjaciele przyjdą do Ciebie po radę. Wybierz teraz, czy chcesz być fizykiem, chemikiem czy
ekonomistą i bądź w tej dziedzinie najlepszy. Zdobywaj wykształcenie, a nie dyplomy!
Najczęściej na maturze:
zadania rachunkowe
azymut
ciąg przyczynowo skutkowy
interpretacja map, tekstów i wykresów
Najczęściej popełniane błędy:
Michał Górny. Wieloletni korepetytor, absolwent
ekonomii i zarzadzania UW. Założyciel Autostrady
Maturalnej, która przygotowała do matury
już blisko 500 maturzystów!
WERONIKA LIDWIN
Ścisły umysł analityczny. Studentka farmacji na WUMie i chemii
na UW. Korepetytorka z kilkuletnim doświadczeniem. Aktywna
działaczka w studenckiej organizacji „Młoda Farmacja”
i kole naukowym chemii analitycznej. Lauretka konkursów
przedmiotowych.
Nie bez kozery matematykę uważa się za królową nauk- trudno o znalezienie tak wszechstronnej, a zarazem przejrzystej nauki, osiągi ktorej nie dezaktualizują się na przestrzeni
lat. Możliwość stworzenia matematycznego
algorytmu opisującego praktycznie każdą
dziedzinę zycia przyciąga wielu entuzjastów
świata liczb- pełne jego zrozumienie może
okazać się jednak trudniejsze niż mogło by się
wydawać. Mnogość zagadnień do opanowania przy często niewystarczającej liczbie godzin w szkole znacznie utrudnia osiągnięcie
pożądanego przez nas wyniku maturalnego.
Podstawą sukcesu na egzaminie maturalnym
jest systematyczność- by uzyskać dobry wynik, należy przez cały rok sumiennie pracować
nad materiałem i regularnie rozwiązywać zadania. Jest to szczególnie ważne w przypadku
osób chcących zdawać egzamin na poziomie
rozszerzonym ze względu na występowanie
pewnych niezbyt intuicyjnych na pierwszy
rzut oka obiektów matematycznych.
Pojęcia związane z rachunkiem prawdo-
Geografia
podobieństwa czy też analizą matematyczną są czymś absolutnie nowym dla większości licealistów i normalnym jest, że ich zrozumienie może nastręczać sporych trudności.
Należy przy tym pamiętać, że matematyka
to nie przedmiot pamięciowy, do nauczenia
przez kilka nocy; oczywiste jest także, że można nie rozumieć pewnych zagadnień pomimo
perfekcyjnej znajomości teorii danego działu.
W takich przypadkach nieodzowna staje się
pomoc kogoś mającego odpowiednią wiedzę,
doświadczenie i świadomość partii nastreczajacych największych trudności, kogoś, kto będzie w stanie szybko oraz przystępnie wytłumaczyć zagadnienie, rozwiewając wszelkie
wątpliwości. Kursy z matematyki dostępne
na Autostradzie dzięki przejrzyście posegmentowanemu materiałowi pozwalają na
szybkie skondensowanie wiedzy, a indywidualne podejscie prowadzącego do ucznia
sprawia, ze nauka matematyki staje się przyjemnością, co przekłada się na bardzo dobre
wyniki maturalne uczniów.
mylenie przyczyn ze skutkami
błędy w zadaniach rachunkowych
wynajdywanie, przetwarzanie
i wnioskowanie na podstawie materiałów
źródłowych
podstawowa wiedza dotycząca fizjologii
i zdrowia człowieka
genetyka
samodzielne projektowanie
doświadczeń naukowych
Najczęściej popełniane błędy:
nielogiczne/błędne wnioskowanie
niezrozumienie polecenia,odpowiedzi
nie na zadane pytanie
trywialne błędy w obliczeniach
niezrozumienie istoty kluczowych
procesów biologicznych
student geologii stosowanej na Uniwersytecie Warszawskim.
W czasach liceum uczestniczył w Olimpiadach przedmiotowych,
w których osiągał znaczące sukcesy. Od kilku lat ceniony korepetytor
z matematyki i geografii
Matura z geografii to wybór wielu uczniów.
Według danych pochodzących z Centralnej
Komisji Egzaminacyjnej jest trzecim, najchętniej pisanym egzaminem dodatkowym
przez maturzystów, a w zeszłym roku zdawało ją aż 26,4% abiturientów. Wniosek z tego taki, że chcąc dostać się na wymarzony
kierunek studiów, każdy absolwent szkoły
średniej będzie musiał rywalizować z wieloma rówieśnikami. Teraz przychodzi czas
na pytanie, które na pewno nasuwa się na
myśl każdemu przyszłemu maturzyście W jaki sposób należy przygotować sie do jednego z najbardziej stresujących egzaminów
w życiu, od którego zależy dalsza ścieżka
edukacyjna? Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że geografia to nauka przyrodnicza oraz społeczna, dlatego maturzysta
Biologia
Najczęściej na maturze:
FRYDERYK GROMADKA
musi wykazać się znajomością podstawowych zagadnień matematycznych w zadaniach obliczeniowych, ale również umiejętnościami humanistycznymi. Np. czytając ze
zrozumieniem, czy formułując odpowiedzi
na zadane pytania. To ostatnie sprawia abiturientom niemałe problemy. Często ich odpowiedzi są poprawne, lecz napisane nie na
temat, lub zbyt ogólnikowo, co nie pozwala
egzaminatorom na ich punktowanie. Poza
tym trzeba wiedzieć, że matura z geografii wymaga od ucznia nie tylko wiedzy teoretycznej. Niezwykle istotna jest umiejętność analizowania i logicznego myślenia.
Bardzo ważne, by podczas egzaminu otworzyć umysł i czerpać z różnych źródeł swojej
wiedzy: książek, czasopism naukowych, filmów oraz własnych podróży.
JOACHIM BUDNY
prowadzący kurs biologii. Edukator IFMSA, współzałożyciel
koła neurochirurgii przy Klinice Neurochirurgii CSK MSW.
Finalista olimpiady biologicznej.
Matura z biologii to egzamin trudny do oceny.
Obszerny materiał, wynikający z natury opisowej strony nauk biologicznych, potrafi sparaliżować przyszłego maturzystę. Struktura
wymusza biegłość nie tylko w naukach o życiu, ale również znajomość logiki, matematyki i chemii oraz jako-takie zacięcie literackie. Podpatrując naturę, rozwijaliśmy własne
technologie; wraz z postępem technologii nasze zdolności poznania życia otwierają nowe
horyzonty. XXIw nazywany jest wiekiem inżynierii biologicznej – tak istotnego postępu
jak w naukach biologicznych (genetyka, medycyna, biochemia) nie ma w jakiejkolwiek
innej gałęzi nauki.
Tym trudniejszy jest to przedmiot do zrozumiałego nauczania. Noblista z dziedziny fizyki, Richard Feynman, dla testu przeprowadził
zajęcia o przewodzeniu impulsacji nerwowej
na kursie cytofizjologii w Princeton. Jego błyskotliwa uwaga ujmuje cały problem nauki
biologii - „Kiedy przyszła na mnie pora, żeby zreferować temat, zacząłem od tego, że
narysowałem na tablicy kontur kota i podpisałem poszczególne mięśnie. Inni studenci przerwali mi:
– Wiemy, jakie kot ma mięśnie!
– Wiecie? - powtórzyłem. - W takim razie nic
dziwnego, że potrafię tak szybko nadgonić z
materiałem, mimo że macie za sobą cztery
lata biologii.
Tracili czas na zapamiętywanie szczegółów,
które można sprawdzić w piętnaście minut.”
Przygotowując do egzaminu w ramach
Autostrady Maturalnej prowadzący wyłuszcza z gąszczu biologicznej wiedzy jej kluczowe elementy, spajając wiedzę w całość.
Egzamin wymusza na maturzyście umiejętność logicznego opisu procesów kluczowych dla życia i kładzie nacisk na korzystanie z materiałów zewnętrznych. Poza jasnym
wyłożeniem tematów z zakresu egzaminu instruujemy w zakresie wyszukiwania i
oceny jakości informacji, fizjologii nauczania i procesu zapamiętywania oraz pisania
„pod klucz”.
25
Autostrada Maturalna
poradnik maturzysty
Fizyka
Najczęściej na maturze:
opis zjawisk fizycznych
kinematyka i dynamika
oddziaływania grawitacyjne,
oddziaływania elektromagnetyczne
fale i optyka
Najczęściej popełniane błędy:
błędne wyciąganie wniosków
brak zrozumienia poleceń
błędy obliczeniowe
błędy w jednostkach
Chemia
Najczęściej na maturze:
• wykorzystywanie informacji w tekście
projektowanie i analiza doświadczeń
chemicznych
dużo chemii organicznej
Najczęściej popełniane błędy:
brak podstaw teoretycznych
niestosowanie się do poleceń
błędy obliczeniowe
brak znajomości mechanizmów
26
OSKAR SALA
Prowadzący kursy z fizyki, chemii i biologii. Absolwent kierunku
lekarskiego WUM, były przewodniczący koła naukowego chirurgii
naczyniowej, w liceum złoty medalista 40-stej Międzynarodowej
Olimpiady Chemicznej. Korepetytor od 8 lat.
Od wieków fizycy opisując rzeczywistość,
tworząc prawa fizyczne nią rządzące, byli
motorem postępu technologicznego. Dzięki
zdobyczom nowoczesnej fizyki mamy m.in.
komputery, internet, dokonaliśmy znaczącego rozwoju chemii, biologii i medycyny.
Zwieńczone nagrodą Nobla opisanie struktury DNA przez biochemików Watsona i Cricka,
było tak naprawdę wynikiem prac Rosalin
Franklin – biofizyk, która badała strukturę kryształów DNA przy pomocy dyfrakcji
promieniowania rentgenowskiego, jednego
z fundamentalnych zjawisk dot. fal.
Jak poradzić sobie z przygotowaniem do egzaminu maturalnego? Trzeba działać dwukierunkowo: jakościowo i ilościowo – w skrócie:
dobrze i dużo. Jakościowo, w ramach kursów
Autostrady Maturalnej kładziemy szczególny nacisk na zrozumienie i prawidłowe
stosowanie podstawowych praw i zasad fizycznych oraz ich konsekwencje dla otaczającego nas świata. Od trywialnego spadku
swobodnego piłki w wyniku praw grawitacji do II zasady termodynamiki i kierunku
ewolucji Wszechświata. Pozwala to nie tylko na sprawne poruszanie się w świecie fizyki, ale również pomaga w rozwiązywaniu
zadań obliczeniowych i jest kluczowe w prawidłowym opisie zjawisk fizycznych będących przedmiotem zadań opisowych.
Ilościowo, z każdym kolejnym rozwiązanym
zadaniem jesteśmy bliżej sukcesu. Daje nam
to możliwość utrwalenia poznanych podstaw
teoretycznych oraz przećwiczenia ich działania w praktyce. Co ważniejsze, poprawia
to naszą skuteczność w rozwiązywaniu zadań obliczeniowych, które stanowią rdzeń
egzaminu maturalnego.
Chemia w liceum jest specyficznym przedmiotem. Z jednej strony mamy do czynienia z ogromem materiału jej części opisowej
m.in.: właściwości pierwiastków i związków,
reakcje w chemii nieorganicznej i organicznej. Z drugiej natomiast jest opis matematyczny chemii fizycznej m.in.: termodynamika, stan równowagi, kinetyka chemiczna.
Chemia jest taką nauką pośrednią. Cząsteczki
związków organicznych tj. aminokwasy, lipidy, węglowodany są podstawą życia biologicznego, a ich opisem zajmuje się biochemia. Zaś zjawiska w niej występujące są
wyjaśnione przez chemię fizyczną i kwantową, którym często bliżej do fizyki aniżeli chemii. Wiele zasad, na których oparta
jest chemia wykracza poza poziom liceum,
znacznie utrudniając odpowiedź na fundamentalne pytanie: dlaczego?
Wiele działów chemii jest ze sobą nierozerwalnie związanych, ale niestety często w szkole
traktuje się je osobno. Przykładowo, o mechanizmach i kierunku reakcji w chemii organicznej decyduje szereg czynników. Jednym z nich
jest przestrzenne rozmieszczenie elektronów
w cząsteczkach, które wraz z kształtem samej cząsteczki mogą być przewidywane na
podstawie teorii wiązań chemicznych. Drugim
są efekty energetyczne reakcji, czyli termodynamika chemiczna, z której wynika zarówno
równowaga chemiczna, jak i kinetyka procesu. Połączenie całej chemii w jedną spójną
i logiczną całość daje nam możliwość lepszego zrozumienia zachodzących w niej zjawisk.
Jak poradzić sobie z przygotowaniem do egzaminu maturalnego?
Najbardziej kluczowe jest dobre zrozumienie podstaw teoretycznych. My w ramach
kursów Autostrady Maturalnej zadajemy
sobie trud odpowiedzi na pytania „dlaczego?”. Dlaczego grafit znajdujący się w ołówkach dobrze przewodzi prąd elektryczny mimo tego, że nie jest metalem? Dlaczego po
rozpuszczeniu soli w wodzie zamarza ona
w niższej temperaturze? Odpowiedź na te
i wiele innych pytań pozwala na uporządkowanie i konsolidację wiedzy chemicznej
opierając się na podstawach nią rządzących.
Zdobytą wiedzę trzeba oczywiście utrwalić, a sprawne nią posługiwanie się sprawia,
że zadania maturalne stają się nagle proste i trywialne. Jak to zrobić? Odpowiedź
jest prosta i tendencyjna: zadania, zadania
i jeszcze raz zadania.
Historia
Najczęściej na maturze:
XIX i XX wiek
Problemy ustrojowe
Polskie konstytucje
Najczęściej popełniane błędy:
Braki faktograficzne
Błędna konstrukcja pracy pisemnej
Błędna analiza źródeł
WOS
Najczęściej na maturze:
ustrój RP i proces ustawodawczy
mniejszości narodowe i etniczne
terminy socjologiczne (konformizm, anomia etc.)
ustroje najważniejszych państw
Najczęściej popełniane błędy:
zbyt małe skupienie się na
umiejętności interpretacji wiedzy
i pisania własnych tekstów
nieczytanie poleceń dokładnie i ze
zrozumieniem
Rada Europy nie jest organem UE
posłowie wchodzą do Sejmu według
liczby głosów, nie numeru na liście
MICHAŁ SADŁOWSKI
doktorant na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu
Warszawskiego. Kierownik i uczestnik wielu programów
badawczych. Kilka lat doświadczenia dydaktycznego
Matura z historii rozszerzonej to jeden z najtrudniejszych egzaminów z gamy przedmiotów humanistycznych. Trudność w jej prawidłowym rozwiązaniu wynika z konstrukcji
egzaminu, która polega na tym, że egzamin
składa się z części faktograficznej, części źródłowej oraz pracy pisemnej.
Częste zmiany programów powodują, że
uczniowie szkół średnich w przeważającej
liczbie nie potrafią rozwiązać części faktograficznej osiągając chociażby 70%, nie mówiąc
już o dwóch pozostałych częściach gdzie faktografia wymagana jest subsydiarnie. Brak znajomości dat, wydarzeń, postaci oraz podstawowych procesów (szczególnie dot. XVI-XIX
w.) to główne problemy z faktografią na maturze. Również procesy społ.-polit. II poł. XX
w. stanowią „czarną magię”.
Najtrudniejsza wydaje się jednak część pisemna, gdyż co do zasady w szkole średniej znaczny problem stwarza nauka pisania takich prac
wg tzw. warsztatu historyka w ujęciu problemowym czy tez chronologiczno-problemowym. Maturzyści często piszą pracę tak jak
na języku polskim co niestety stanowi błąd,
biorąc pod uwagę obecne wymagania egzaminacyjne i tzw. poziomy. A taki brak odpowiedniej konstrukcji pracy skutkuje na starcie obniżeniem jej oceny o 30%. Dlatego też
w czasie kursu kładę duży nacisk na skorygowanie tego błędu.
Część źródłowa, pozornie najprostsza również
cechuje się trudnością, szczególnie w kontekście opisania ikonografik (rozpoznania postaci oraz wydarzeń) i szerszej analizy źródeł
z XIX i XX wieku.
MAKSYMILIAN BARCIK
student prawa na UW, w liceum laureat i finalista kilku
olimpiad. W Autostradzie uczy już drugi rok, cały czas
zwiększając swoje kompetencje i autorską bazę zadań
maturalnych.
WOS jest naprawdę specyficzny. Wiedzę, której CKE wymaga od absolwenta liceum, tworzy się z dwóch różnych składowych, a każda z nich wymaga innego sposobu uczenia
się. Żeby więc mieć pewność, że jest się dobrze przygotowanym, trzeba podzielić swój
czas i zapał.
Pierwsza grupa to twarde informacje takie
jak: daty, nazwiska, nazwy miast, liczby itp.
Trzeba je wbić do głowy. Mogą w tym pomóc
tabele czy zestawienia, które ułatwią dostrzeżenie różnic i zapamiętanie kilku informacji
jako jedną. Błędem popełnianym przez niektórych jest przeładowanie informacjami.
Musimy wiedzieć, kto jest prezydentem USA,
ale próba uczenia się nazwisk wszystkich
światowych przywódców jest czasochłonna
i bezsensowna (bo i tak CKE o to nie zapyta).
Jednak, by zastosować zebrane informacje,
potrzebujemy umiejętności miękkich. Jest to
coś, co nazwać można ogólnym ogarnięciem
(rozumienie zjawisk i związków przyczynowych, czy znajomość aparatu pojęciowego).
Da się tego nauczyć? Oczywiście, najłatwiej
zwyczajnie się interesować. Nawet codzienne śledzenie mediów przez kilka tygodni może zdziałać cuda. Ja polecam też podróże po
Wikipedii. Zaczynamy od jednego artykułu
a po dwóch godzinach z trudem przypominamy sobie od czego właściwie zaczęliśmy.
27
MATEMATYKA
CHEMIA
BIOLOGIA
WOS
FIZYKA
GEOGRAFIA
HISTORIA
AUTOSTRADA MATURALNA OFERUJE :
jedne z najefektywniejszych kursów maturalnych. Małe, 8 osobowe grupy pozwalają prowadzącemu indywidualnie podejść do problemów każdego z kursantów. Młodzi prowadzący, będący ekspertami w swoich dziedzinach, dokładnie znający budowę arkuszy maturalnych, zbierający
najlepsze opinie na rynku korepetycji są gwarancją sukcesu na maturze.
Zapoznaj się z naszą ofertą!
WERONIKA
LIDWIN
FRYDERYK
GROMADKA
JOACHIM
BUDNY
OSKAR
SALA
MICHAŁ
MAKSYMILIAN
SADŁOWSKI
BARCIK
Jak możemy
Ci pomóc?
1. DARMOWE KOPNIAKI
Po prostu przyjdź na Pankiewicza,
odbierz zniżkę i motywację!
2. KURSY
NOCNE MARKI
FERIE 2016
STUDNIÓWKA
MATURA 2017
Jeden z najbardziej skutecznych
kursów. Pozwala przyswoić dużo
wiedzy w krótkim czasie. W piątki
i soboty w godzinach 18-22 spotykamy się na Pankiewicza i uczymy,
rozwiązujemy próbne matury,
przerabiamy setki zadań. Podobna
ilość godzin jak na kursie rocznym.
Grupa 8 osobowa, darmowe konsultacje po zajęciach i grupa pomocy 24/7 na fb!
Intensywny, dwutygodniowy kurs
w połączeniu z samodzielną nauką, polegającą na odrabianiu
prac domowych, potrafi dać takie same efekty, jak rok nauki.
Dwa tygodnie po 3h dziennie.
Zorganizuj dobrze swój czas i ucz
się z nami!Kończymy próbną maturą. Grupa 8 osobowa, darmowe
konsultacje po zajęciach i grupa
pomocy 24/7 na fb!
Semestralny kurs trwający 3 miesiące (Luty, Marzec, Kwiecień) z 3
próbnymi maturami. Trzy godziny
w tygodniu do końca roku szkolnego. Grupa 8 osobowa, darmowe
konsultacje po zajęciach i grupa
pomocy 24/7 na fb!
2 klasisto! Już teraz pomyśl o tym,
by zapisać się na kurs roczny.
Zajęcia startują w październiku
2016. Zapisując się do końca stycznia, otrzymujesz wysokie zniżki.
Grupa 8 osobowa, darmowe konsultacje po zajęciach i grupa pomocy 24/7 na fb. Więcej szczegółów na naszej stronie internetowej.
Kontakt:
[email protected]
790 87 37 99
ul. Pankiewicza 3
!
y
t
r
a
w
t
ia
Dzień o
21 styczn
Próbne zajęcia,
konsultacje ze studentami rożnych uczelni,
porady maturalne
Program dnia otwartego na www.autotradamaturlana.pl
29
TECHNOLOGIE
ボーカロイド
VOCALOIDY
GŁOSY PRZYSZŁOŚCI?
Wyobraź sobie, że podczas błądzenia po YT, w poszukiwaniu muzycznych
nowości, natrafiasz na pewien teledysk – elektroniczne brzmienie,
niebanalny tekst, intrygujący kobiecy głos. Po odsłuchaniu jednego
utworu, zafascynowany odkryciem, włączasz kolejny. Już za chwilę
się dowiesz, że wokalistka nie jest, ani nigdy nie była, człowiekiem.
Jest tylko Vocaloidem, głosem opowiadającym o nieznanym sobie
świecie…
C
OUROKU
MONYAKO
zym właściwie są
Vocaloidy (czyt. wokaloidy)? Gdyby spojrzeć na
nie od strony technologicznej, można by powiedzieć, że
są one po prostu zaawansowanymi implementacjami oprogramowania firmy Yamaha, które pozwala na
sztuczne wygenerowanie głosu do uprzednio
wgranej melodii. Głos składa się z poszczególnych głosek, sylab, wszelkich drżeń oraz
vibrato z próbek pochodzących od różnych
ludzi (przechowuje je się w tzw. Bankach
Brzmień – Singer Library). Mimo ich ludzkiego pochodzenia skomplikowany proces modulowania, powiązany z podwyższaniem lub
obniżaniem tonacji sprawia, że głos ludzki
stanowi jedynie „kamień węgielny”, na którym powstaje w efekcie końcowym sztucznie wygenerowany „melodyjny głos”.
Historia oprogramowania nie jest długa.
Pierwsze Vocaloidy „przyszły” na świat w 2004
roku. Początkowo dostępne były zarówno dwa
japońskojęzyczne Vocaloidy – Meiko (żeński) oraz Kaito (męski), jak i trzy „śpiewające”
w wersji angielskiej – Lola, Miriam (żeńskie)
oraz Leon (męski). Pierwszym wersjom daleko
jest jednak, szczególnie w kwestii naturalności, do drugiej i trzeciej generacji „wykonawców”. To na lata 2007-2011 przypada druga
generacja, w której znalazły się głosy odpowiedzialne za spektakularną popularność
30
całej idei sztucznych wokalistów. Do najbardziej znanych należą głównie te japońskojęzyczne – Hatsune Miku (żeński), Gumi
(żeński), Yuma (nijaki, ale brzmiący chłopięco) oraz „rodzeństwo” Rin i Len Kagamine.
Dwoje ostatnich powstało na zasadzie „lustrzanego odbicia” głosu kobiety imieniem
Asami Shimoda. Źródłem wzrostu popularności Vocaloidów było niewątpliwie „ubranie” ich w wygląd postaci z anime (mniej lub
bardziej nietypowych) oraz sprawny marketing. Nagle „elektroniczni piosenkarze” stali
się obecni w popkulturze, grach komputerowych, a nawet w krótkich animowanych seriach (anime). Powstała nawet idea konkursów wokalnych syntezatorów głosu. Dzięki
nim oprogramowanie to stało się niezwykle
popularne, a Vocaloidy zostały jednymi z najbardziej oryginalnych postaci w świecie japońskiej muzyki i kultury masowej w ogóle.
Przykładem na to może być nieprzemijająca popularność wspomnianej już wcześniej
Hatsune Miku. Przedstawiana jako szczupła
dziewczyna o długich, turkusowych włosach,
już po dwóch latach od „debiutu” dała prawdziwy koncert. „Poruszała” się wówczas po
scenie jako półhologram (wyświetlano ją na
specjalnej, szklanej powierzchni) w otoczeniu
grającego na żywo zespołu, gdzie „śpiewała”
przy wtórze tysięcy oddanych fanów. Brzmi
wystarczająco futurystycznie? Nic więc dziwnego, że jej imię w dosłownym tłumaczeniu
oznacza „pierwsze brzmienie przyszłości”.
PALE LIGHT LETI
Mimo że od czasu powstania Vocaloidów minęło dopiero 11 lat, już teraz widać ogromny wpływ jaki wywarły na społeczeństwo.
W Japonii postacie, które mimo swojej niecielesności, posiadają rzesze słuchaczy, stały się
ikonami zupełnie nowego wymiaru muzyki.
Tak samo jak wielbiciele „klasycznej” muzyki, fani vocaloidów zaangażowani są w handel różnymi gadżetami, figurkami, plakatami oraz oprogramowaniem. Nie brakuje
również twórczości fanów. W Internecie aż
roi się od piosenek skomponowanych przez
internautów albo coverów znanych przebojów, z podłożonym do nich głosem jednej
z wielu postaci. Początkowo publikowane były głównie na japońskim serwisie „Nico Nico
Douga”, a obecnie są już również do znalezienia na Youtube. Jakiś czas temu pojawiły się
również darmowe wersje syntezatorów, na
przykład UTAU. Najnowsza generacja przyniosła światu nowe, coraz lepiej skalibrowane głosy śpiewające już w paru językach: japońskim, chińskim, koreańskim, angielskim
oraz od niedawna w hiszpańskim (Bruno
i Clara). Niedługo przyjdzie czas na następne wersje językowe. Od dwóch lat istnieje już
nawet polski akcent – Hatsune Miku „zaśpiewała” piosenkę „To i hola” nagraną z inicjatywy Państwowego Muzeum Etnograficznego.
Mimo pewnych trudności w zrozumieniu
tekstu (użyto japońskiej wersji programu),
efekt był niezwykły i należy przyznać, że była to ciekawa inicjatywa.
Powstanie Vocaloidów można na pewno
uznać za jeden z większych fenomenów naszych czasów. Z jednej strony nie wydają się
one aż tak widowiskowe jak podróże w kosmos czy drukujące pizzę drukarki 3D, lecz
mimo to ich istnienie powinno zostać odnotowane. „Melodyczne głosy”, szczególnie te należące do obecnej, trzeciej generacji, brzmią coraz bardziej jak ludzie „z krwi
i kości”. Nasuwa się pytanie, w jakim stopniu
w przyszłości to właśnie one zaczną nas zastępować w skomercjalizowanym przemyśle muzycznym. Czy za niedługi czas zwykli,
ludzcy wokaliści przejdą do historii, wyparci przez niesprawiających problemów „vocaloistów”? A co z filmami i audiobookami?
Czy kiedyś praca lektora i aktora głosowego
(voiceactor’a), tworzącego dubbing do zagranicznego filmu albo gry, zostanie zarezerwowana tylko dla specjalistycznych programów? Czy jest się czego bać? A może po
prostu powinniśmy podejść do Vocaloidów
jak do kolejnej nowinki technicznej, kreatywnego źródła rozrywki na miarę XXI wieku?
SHIGERU
MATSUZAKI
TEKST:
KAROLINA LICHUTA
RYSUNKI:
FIR3H34RT
31
TECHNOLOGIE
TECH
NO
LOGIE
TEKST:
Bartek Cheda
PIĄTY ŚRODEK TRANSPORTU
Nie od dziś wiadomo, że każdy koncept kiedyś osiągnie kres swoich możliwości — wtedy, zamiast go ulepszać, należy stworzyć coś
zupełnie nowego. Na tej zasadzie powstały,
chociażby samoloty odrzutowe, zastępując
wysłużone turbośmigłowce.
Przykład z dziedziny transportu nie znalazł
się tu przypadkiem, ponieważ kolejnym takim „przeskokiem” może stać się Hyperloop —
pociąg przyszłości opracowywany w Stanach
Zjednoczonych. Ma być szybszy, tańszy, wygodniejszy, oszczędniejszy i mniej podatny
TEKST:
Dominika Bury
MATERIAŁ, KTÓRY ZREWOLUCJONIZUJE
LOTNICTWO – LŻEJSZY OD DMUCHAWCA
Materiał, który jest 100 razy lżejszy od styropianu, niezwykle trwały, sprężysty… A Jajko
nim owinięte przetrwa upadek z wysokości 25
metrów? Tak, to jest już możliwe! Naukowcy
z HRL Labs wynaleźli metal – „microlattice”
(ang. – „mikrokratka”), który jest lżejszy od
dmuchawca. W czym tkwi tajemniczy sukces
tego materiału? Naukowcy inspirację czerpali z natury, właściwie z ludzkich kości. Na obu
końcach każda kość jest szersza i grubsza (nasada), jednak wraz z długością (w miejscu trzonu) powstaje wydrążenie. Dzięki temu siatka,
na zmiany pogody — zarówno w porównaniu do samolotów, jak i klasycznych pociągów. Sekret Hyperloop’a, nie wdając się w zbyt
szczegółowe informacje techniczne, kryje
się w specjalnych „tubach”, tunelach wybudowanych na potrzeby pojazdu przyszłości.
Dzięki panującemu wewnątrz zmniejszonemu ciśnieniu, Hyperloop może płynnie
sunąć po powietrznych poduszkach napędzanych przez kompresory powietrza i tzw.
liniowe silniki indukcyjne.
Także Ty możesz przyczynić się do rozwoju tego „piątego środka transportu” — połączenia
najlepszych cech pociągu i samolotu. Firma
SpaceX (znana głównie jako producent rakiet
kosmicznych) ogłosiła właśnie konkurs na
projekt kapsuły Hyperloop’a, zobowiązując
TEKST:
Karol Popow
SZEŚCIAN PEŁEN PIERWIASTKÓW
Materię w całym wszechświecie możemy
pogrupować w 118 różnych pierwiastków.
Ostatnio na serwisie crowdfundingowym
Kickstarter z powodzeniem zakończyła się
zbiórka kwoty na dość niecodzienny przedmiot. Młody przedsiębiorca z Belfastu
w Wielkiej Brytanii postanowił stworzyć
niezwykły gadżet – sześcian zawierający 64
pierwiastki, które można znaleźć na Ziemi.
Zawiera więc wszystkie nieradioaktywne metale (poza torem, którego promieniowanie
jest tak słabe, że zatrzymuje je nawet kartka papieru), które scalono w jeden przedmiot. Właściciele tego gadżetu będą mogli
32
która składa się z regularnie ułożonych rureczek, jest bardzo mocna i wytrzymała. W omawianym materiale każda taka rureczka zbudowana jest ze stopu niklu i fosforu, a grubość jej
ścianki to tylko 100 nanometrów! A co sprawia, że materiał ten jest najlżejszym znanym
metalem na świecie? Każda rurka jest pusta
w środku, dlatego też możemy stwierdzić, że
materiał w 99% składa się z powietrza! Jest
tak lekki, że możemy zdmuchnąć go niczym
piórko. To nowo odkryte tworzywo wzbudziło już duże zainteresowanie wśród producentów maszyn lotniczych. Samoloty zbudowane
z tego materiału będą znacznie lżejsze, a co za
tym idzie będą zużywać mniej paliwa. O zamiarze inwestowania w „microlattice” myślą
już światowe firmy, w tym największy lotniczy potentat – Boeing.
się w dodatku do wybudowania toru testowego o długości jednej mili. Konkurs to propozycja zarówno dla studentów, jak i niezależnych zespołów inżynieryjnych.
poszczycić się posiadaniem obiektu wpisanego do Księgi Rekordów Guinnessa – zapisze się on bowiem, jako pierwsza rzecz złożona z tak dużej liczby pierwiastków.
Wynalazca – jak sam wspomina – wpadł na pomysł stworzenia tego niecodziennego przedmiotu, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie „Co jest najbardziej odjechaną rzeczą,
którą mogę mieć na biurku?”. Jednak „Element
Cube”, bo tak nazywa się gadżet, nie jest tylko
„nerdowskim przyciskiem do papieru”. Jedną
z dostępnych wersji jest bransoletka lub naszyjnik wykonany z tego samego materiału.
Cena w przeliczeniu to około 120 złotych, razem z wysyłką do Polski. Podczas zbiórki zebrano zamówienia opiewające na niemal 60
tysięcy funtów – najwidoczniej na świecie jest
mnóstwo ludzi, chcących mieć kawałek układu okresowego na wyciągnięcie ręki.
33
SPORT
WIDMO MONACHIUM
„Świat sportu, zwłaszcza po Monachium, już nie był i nie będzie taki sam.
Wielkie imprezy przypominają teraz bardziej strefy wojny niż miejsca
sportowej rywalizacji. Uzbrojeni po zęby policjanci, wojsko, agenci
specjalni. Jak dla mnie idea igrzysk, braterstwo, pokój, życzliwość, zostały
zabite właśnie wtedy – w wiosce olimpijskiej w Monachium. Tam zabito
nie tylko ludzi, którzy byli moimi przyjaciółmi, tam zabito również ideę” –
wspominała Esther Roth, była reprezentantka Izraela w lekkoatletyce.
Xavier Tricot „Terrorysta” (2013), olej na płótnie. Obraz namalowany na postawie najsłynniejszego zdjęcia wykonanego
podczas zamachu w Monachium.
34
(NIE)WYMARZONY ZAMACH
Możliwe, że w podobny sposób dziś mówilibyśmy o 13 listopada, gdyby terrorystom jednak udało się wejść na Stade de France. Z tą
jedną różnicą, że zamiast 12 ofiar śmiertelnych, bilans w Paryżu byłby o wiele gorszy.
Świat sportu może więc drżeć przed próbami kolejnych zamachów, bo jak pokazują
fakty historyczne, terroryści ze szczególnym
upodobaniem wybierają sobie za cel sportowe eventy. Tłumy kibiców, popularni zawodnicy, znani trenerzy i głowy polityczne
– to dla nich wymarzone miejsce na zamach.
A wszystko tak naprawdę zaczęło się od wspomnianego już Monachium. Wyczekiwane
igrzyska, które dawały Niemcom szansę
na zatarcie pamięci o tych rozgrywanych w
Berlinie w 1936, a Izraelitom na udowodnienie, że nawet holocaust nie był w stanie zniszczyć narodu żydowskiego, okazały się jedną z największych masakr w historii sportu.
21. SCENARIUSZ WCHODZI W ŻYCIE
Terroryści z palestyńskiej organizacji Czarny
Wrzesień zaatakowali izraelskich sportowców
5 września o 4 nad ranem w ich mieszkaniu w
wiosce olimpijskiej. Yossef Gutfreund, sędzia
zapaśniczy, jako pierwszy usłyszał niepokojące odgłosy dobiegające zza drzwi. Ujrzawszy
lufę pistoletu i kilku uzbrojonych napastników, ostrzegł współlokatorów, sam bezskutecznie próbując zabarykadować wejście. W
trakcie tej akcji dwóm innym zawodnikom
udało się uciec, dwóch pozostałych zamordowano. Zabity został także jeden z izraelskich ciężarowców w trakcie szturmu na kolejne mieszkanie zajmowane przez Żydów.
Jeden z nich zdołał uciec, pozostałych dziewięciu wzięto za zakładników, domagając
się wypuszczenia 234 Palestyńczyków przebywających w izraelskich więzieniach. Strona
izraelska nie zgodziła się na podobne negocjacje. „Jeśli się ugniemy, to już nigdy żaden
Izraelczyk na całym świecie nie będzie mógł
żyć bezpiecznie. Oto najgorszy szantaż, jaki
można sobie wyobrazić”, stwierdziła premier
Izraela Golda Meir.
Konfrontacja niemieckich policjantów z napastnikami nastąpiła na lotnisku, z którego
Palestyńczycy mieli razem z zakładnikami odlecieć do Kairu. Wywiązała się długa strzelanina, która skończyła się klęską bawarskich
Trumny izraelskich sportowców podczas ceremonii pożegnalnej.
funkcjonariuszy. Mimo początkowych optymistycznych doniesień, w rzeczywistości zabito wszystkich zakładników, a także jednego z policjantów. Roone Arledge, podający na
bieżąco informacje Jimowi McKayowi, relacjonującemu igrzyska dla stacji ABC, miał
powiedzieć: „Kiedy byłem dzieckiem, mój
ojciec mawiał: »Nasze największe nadzieje i
nasze najgorsze obawy rzadko się realizują«.
Nasze najgorsze obawy zrealizowały się dziś”.
Wydarzenia, z których Steven Spielberg uczynił później legendę, dobitnie ukazały brak
odpowiedniego przygotowania władz na
podobne wypadki. Wioska olimpijska nie
była dobrze strzeżona, a Izraelczycy zostali
zakwaterowani w nieco odizolowanym budynku, położonym blisko bramy wejściowej. Policyjny psycholog Georg Sieber, kilka miesięcy przed rozpoczęciem igrzysk w
Monachium, przygotował 26 najgorszych scenariuszy, które mogłyby się tam wydarzyć, a
21. z nich był jakby przepowiednią przyszłości. Niemcy uznali jednak wówczas tę ewentualność za niedorzeczną.
TO JESZCZE NIE KONIEC…
Mimo wzmożenia środków bezpieczeństwa,
masakra z Monachium nie miała być ostatnim atakiem na sportowców. W trakcie trwania Igrzysk Olimpijskich w Atlancie w 1996
roku doszło bowiem do zamachu bombowego. Mimo że na kilka minut przed eksplozją odnaleziono skórzaną torbę z ładunkiem
wybuchowym w koszu na śmieciu w Parku
Olimpijskim, nie zdążono ewakuować terenu. Dwie osoby zmarły, a ponad sto zostało
rannych. Odpowiedzialnym za podłożenie
bomby okazał się prawicowy ekstremista
Eric Robert Rudolph.
W 2006 roku doszło z kolei do trzech zamachów na sportowców w Iraku. Podczas pierwszego z nich zabito trenera kadry tenisowej
oraz dwóch ważnych zawodników. Choć motywy tej zbrodni do dziś pozostają tajemnicą, policja zdołała zabić napastników, rozpoznając ich po krótkich spodenkach, w jakie
byli ubrani. Nigdy nie odnaleziono jednak
sprawców ataku na irakijskich zawodników
taekwondo, poćwiartowanych w trakcie wyjazdu na zgrupowanie w Jordanii, ani tych,
którzy dokonali zamachu na członków bagdadzkiego komitetu olimpijskiego.
Dwa lata później, nieszczęście dotknęło Sri
Lankę, a dokładniej Kolombo, gdzie odbywał się maraton. W wyniku samobójczego
odpalenia ładunku podczas trwania eventu, śmierć poniosło tam 15 osób, a około stu
zostało rannych. Nie był to jednak koniec
agresji wobec sportowców ze Sri Lanki, w
następnym roku ich reprezentacja krykiecistów została zaatakowana w trakcie podróży do Lahore.
Kolejnym celem zamachowców był maraton
w Bostonie w 2013 roku – i jak na razie zamyka on listę ataków na świat sportu. Dwa ładunki, ukryte w koszach na śmieci, wybuchły,
gdy na mecie byli już wszyscy zawodnicy.
Przygotowana przez dwóch braci Carnajewów
eksplozja spowodowała śmierć 3 osób i pozostawiła blisko 140 rannych.
W historii sportu zapisały się również mniejsze eksplozje jak na przykład w Atenach na
kilka miesięcy przed organizowanymi tam
igrzyskami, lub niedaleko trasy 16. Etapu Tour
de France w 2007 roku. Nie należy też zapominać o tych „niedoszłych” zamachach, takich jak ten przygotowywany na uczestników
Rajdu Dakar (ostatecznie turniej został przeniesiony z Afryki do Ameryki Południowej),
czy ten powstrzymany przez władze chińskie podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.
w sportowe eventy? Czy wyczekiwane Rio
zamieni się w Monachium albo jeszcze gorzej? A co z naszym upragnionym, wywalczonym EURO 2016? Czy impreza powinna
zostać przeniesiona do innego, bezpieczniejszego kraju?
Mimo że wielu specjalistów rozważało plusy
podjęcia takiej decyzji, Esther Roth bez wahania ją odrzuciła. W wywiadzie dla sport.
se.pl, na pytanie, czy EURO powinno odbyć
się we Francji, odpowiedziała: „Tylko i wyłącznie tam. Przeniesienie imprezy byłoby
triumfem terrorystów. Gdy patrzę wstecz,
na Monachium, dochodzę do wniosku, że
przez długie lata świat nie wyciągnął żadnego wniosku z naszej tragedii. Myśleli, że to
dotyczy tylko nas, Żydów. (…) Oczy otworzyły
się innym krajom dopiero po 11 września, kiedy terroryści zaatakowali Amerykę. Ale dużo
czasu straciliśmy, bardzo dużo. Przez to walka z monstrum terroryzmu jest i będzie taka
trudna. Bo to się rozlało po całym świecie”.
Oczy otworzyły nam się ponownie także niedawno, po zamachach w Paryżu. Świadomość,
że na Stade de France mogło zginąć tysiące
osób, jest co najmniej porażająca. Chyba
strach padł też na najwyższe organy władz,
skoro kolejne mecze zostały odwołane ze
względu na zagrożenie atakami ze strony
ISIS. Ale EURO nie odwołujmy. Jak przekonuje Patrick Kanner, francuski minister sportu,
środki bezpieczeństwa zostaną zaostrzone
do maksimum. Co do Rio, na razie nie wydaje się, by mogło być celem zamachu terrorystycznego, ale – ku przestrodze – organizatorzy przygotowują się już do ochrony przed
ewentualnymi atakami. Zaangażowano wojsko i policję, a liczba funkcjonariuszy będzie
o połowę większa od tej z Londynu. I to również jest efekt ostatnich wydarzeń w Paryżu,
zresztą jak wszystkie ostatnio wprowadzane dodatkowe zabezpieczenia. Ale, jak podsumowuje szef ds. bezpieczeństwa w Rio de
Janeiro Jose Mariano Beltrame: „Nie możemy teraz poddać się klimatowi histerii, bo to
tylko pogorszy całą sytuację”. Święta prawda.
Panika nic tu nie pomoże, a w każdej chwili
musimy być przygotowani na wszystkie możliwe scenariusze, takie jak te Siebera. Zresztą,
ile by nie było prób zamachów – i tak nie damy komuś znowu zabić idei igrzysk.
TEKST:
ANNA PIERONKIEWICZ
ZDJĘCIE:
ELDAN DAVID
NIE ODWOŁUJMY EURO
Co przyniesie nam więc rok 2016, obfitujący
35
SPORT
C
Marshall Walter Taylor był pierwszym czarnoskórym
sportowcem o renomie światowej. Szczyt świetności
kolarza nazywanego „Majorem” przypadł na koniec
XIX wieku, czyli ponad sto lat temu.
Major
hronologia niejednokrotnie jest sztampowa w artykułach biograficznych, jednak warto się nią posłużyć w jego wypadku,
gdyż początki wspomnianego sportowca
mogą nam wiele uświadomić. Taylor przyszedł na świat ósmego listopada 1878 roku w Indianapolis, w bardzo biednej rodzinie. Trzy lata przed jego narodzinami, we
Lwowie odbyły się pierwsze wyścigi na welocypedach (pierwotne rowery), a długość trasy w Ogrodzie Jezuickim wyniosła 300 metrów, wystartowało w nich siedmiu kolarzy.
Rok później ustanowiony został pierwszy
kolarski rekord świata, lecz rodzicom czarnoskórego Marshalla przez myśl nawet nie
przeszło do czego będzie zdolny ich syn, tym
bardziej biorąc pod uwagę jego początki…
Naznaczony piętnem koloru skóry, ubogi
chłopiec zaczął „karierę zawodową” od pracy w warsztacie mechanicznym, by później
zostać kelnerem w hotelu. O dziwo, drugie
z wymienionych zajęć stało się zaczątkiem
drogi do sukcesu Amerykanina. Podczas, gdy
dzisiaj przyszłych sportowców wychowuje
się w duchu pasji i ciężkiej pracy, późniejszy
król torów wyścigowych korzystał z tego, że
w hotelu zatrzymywało się wielu kolarzy.
Umożliwiło mu to testowanie rowerów wyścigowych, jak i torów kolarskich.
Tak oto, pewien czarnoskóry kelner postanowił wziąć udział w turnieju dla żółtodziobów, który ostatecznie wygrał. „Nie sposób
nie wykorzystać potencjału takiej perełki” pomyślał jego menedżer. Jak pomyślał, tak
zrobił. Chcąc rozwijać jego talent, postanowił zaszczepić u niego pojęcie systematycznych i ciężkich treningów. Szczęście zaczęło
się uśmiechać do Taylora. Wyczerpawszy limit cierpień związanych ze statusem społecznym, nadeszły dla niego lepsze czasy za sprawą tego, że kolarstwo zaczęło się w Stanach
Zjednoczonych dynamicznie rozwijać. W 1892
roku, gdy Pierre de Coubertin zaapelował
o powrót idei igrzysk olimpijskich, Marshall
Walter Taylor ustanowił również trzy rekordy świata na welodromie w Madison Square
Garden! Arena ta miała pięć metrów szerokości i 160 metrów długości. Mogła być złożona w dwie doby, a rozebrana w czas dwa
razy krótszy. Ówcześnie w USA dziesięć procent wszystkich wiadomości sportowych dotyczyła kolarstwa. Niezły wynik jak na kraj
słynący z baseballu, czyż nie?
W roku 1898 „Major” wygrał aż 21 wyścigów, ale prawdziwe wyzwanie miało dopiero nadejść. National Racing Association wraz
z League of American Wheelman sprzeciwiły
36
się występowi CZARNOSKÓREGO kolarza
w American Sprint Championship. Od czego jest jednak dobry menedżer, który wywalczył zgodę na udział swojego podopiecznego w tym turnieju. Efekt? Oczywiście kolejne
zwycięstwo, ale nie myślcie że jego życie dalej
było usłane różami. Biali konkurenci odnosili się do niego z pogardą i niechęcią. Również
mu zazdrościli. A czego? Tego że był po prostu bezkonkurencyjny! Zresztą nie pasował
do tego grona. Gdy dzisiaj np. polscy piłkarze ligowi zarzekają się i udają świętoszków,
a prawda wygląda zgoła inaczej… to Taylor
był po prostu przykładnym sportowcem. Nie
palił, nie pił, nie klął, nawet nie uczestniczył
w wyścigach jeśli odbywały się w niedzielę! Kiedyś oczywiście można było spokojnie
korzystać z używek, a przy tym być wspaniałym sportowcem (choć niejednokrotnie
po zakończeniu kariery rzeczywistość nie
wyglądała już tak kolorowo), ale mimo to
Marshall chciał stawać się jeszcze lepszym.
Udawało mu się to, bo w 1899 roku wygrał 23
z 25 wyścigów i ponownie został mistrzem
Stanów Zjednoczonych. Wyobrażacie sobie
pianę na ustach członków Ku Klux Klanu?
Gdyby ich działalność nie była wtedy zawieszona, to można by spodziewać się jeszcze
częstszego nękania czarnoskórego społeczeństwa. Szczególnie jeśli niedługo później,
Taylor został jeszcze mistrzem świata! Tak
pięknie, a mimo to musiał opuścić swoje rodzinne miasto. Indianapolis nie zapewniała
mu ochrony przed uprzedzeniami rasowymi. Taylor udał się do Europy, a tam rasizm
nie był już tak dokuczliwy jak w ojczystym
kraju. Na Starym Kontynencie był sławiony
jako „czarny król torów wyścigowych”, stał
się światowym komiwojażerem kolarskim.
Ostatni raz wystartował na zawodach w roku
1910, miał wtedy 32 lata. Nawet przebywając
Atlantyk pokazywał jak mocno zakorzeniona jest w nim idea profesjonalizmu. W czasie
rejsu ćwiczył na skonstruowanym przez niego w domu przyrządzie. Praca w warsztacie
mechanicznym miała swoje dobre strony…
Powinien być okazem zdrowia, jednak uporczywe choroby uniemożliwiły mu pełnię
szczęścia po zakończeniu kariery kolarskiej.
Na dodatek jego inwestycje okazały się nietrafione, a że nieszczęścia chodzą parami, to
w 1929 roku jeszcze przyszedł czas Wielkiego
Kryzysu. Jego małżeństwo rozpadło się, a sam
zmarł w samotności w wieku 53 lat. Śmierć
niegodna tak wspaniałego sportowca.
TEKST:
DOMINIK OWCZAREK
37
KULTURA
Ambitne i zle
„Kobieta z gracją zakłada rękawiczkę na dłoń, delikatnie
poprawia włosy, wyjmuje chusteczkę z torebki i wyciera nią krew
z twarzy. Jeszcze tylko ukryje gdzieś ciało swojej ofiary i może
wracać do domu, aby położyć dzieci spać. W końcu na co dzień
jest troskliwą matką, a jej drugiego oblicza nie zna nikt.”
38
UWODZICIELKA ZNAD NILU
Młoda powabna kobieta, ze skórą w kolorze
mlecznym, owinięta w perski dywan, wysiada z łodzi z pomocą sługi. Z gracją zostaje
wniesiona po schodach, a chwilę potem staje
przed jego obliczem. Kobieta odwija się z dywanu i wie, że Cezar od razu ulegnie jej czarowi. Siedemnastoletnia Kleopatra zasiadła na
tronie egipskim razem ze swoim mężem i zarazem bratem. Jednak niedługo po tym wymordowała całe swoje rodzeństwo. Słynęła
z politycznych gierek i hipnotycznych mocy, którymi zwodziła największych wodzów
tamtych czasów. Cezar okazał się być uległą
marionetką w jej rękach. Największa uwodzicielka w historii z łatwością owinęła sobie
władcę rzymskiego wokół palca i tym samym
zapewniła Egiptowi pozycję jednego z najpotężniejszych mocarstw. Wierzyła, że zostanie
wkrótce królową świata. Lud rzymski miał
negatywny stosunek do kochanki Cezara.
Władca Rzymu pogorszył znacznie sprawę
każąc postawić Kleopatrze posąg ze złota.
Beznadziejnie zakochany sam doprowadził
do własnej śmierci. Został zamordowany na
schodach senatu. Podobno Kleopatra była bardziej rozczarowana utratą szansy na
zdobycie tronu rzymskiego, niż zrozpaczona
śmiercią kochanka. Marek Antoniusz poprosił
Kleopatrę o spotkanie. Ona nie zamierzała zaprzepaścić takiej okazji. Wykorzystała gierki,
z których tak dobrze była znana. Uczty, złote
naczynia zdobione kamieniami, dywan z róż
po kolana, ekstrawagancja i bogactwo. Do tego odrobina kobiecego wdzięku i Antoniusz
gotowy był zrobić dla niej wszystko. Można
by powiedzieć, że historia się powtarza, jednak tym razem Kleopatra sama wpadła we
własne sidła. Początkowo rozpoczynała romans wyłącznie ze względów politycznych,
jednak ostatecznie „Żmija Nilu” zakochała się.
Kochankowie założyli „Stowarzyszenie Ludzi
Cieszących się Życiem” i od tego momentu oddawali się wyłącznie rozrywkom. Oktawian,
brat żony Antoniusza, zaczął nawoływać do
wojny. Ruszył na Aleksandrię, gdzie przebywała Kleopatra. Królowa, dowiedziawszy się
o tym, postanowiła odegrać finałową scenę.
Wyreżyserowała swoją „śmierć”. Niestety fałszywe wiadomości dotarły do Antoniusza,
który popełnił samobójstwo. Przeniesiono
go do Kleopatry. Królowa niedługo po tym
również popełniła samobójstwo. Ich czas się
skończył, a „Stowarzyszenie Ludzi Cieszących
się Życiem” zmieniło nazwę na „Klub tych,
którzy umarli razem”.
DRAKULA W SPÓDNICY
Służąca czesze hrabinie włosy, podczas gdy
ona przegląda się w lustrze. Przerażona zwraca uwagę na drobne zmarszczki w kącikach
oczu. Służąca, nieumiejętnie szczotkując
włosy, przez przypadek zbyt mocno pociąga szczotkę, co wywołuje atak furii jej pani. Elżbieta wstaje i uderza dziewczynę, zadrapując ją przy tym paznokciem. Krople
krwi rozpryskują się dookoła, w tym również
na rękę hrabiny. Kilka dni później odkrywa,
że w tych miejscach jej skóra jest wyjątkowo gładka. Uśmiecha się szeroko do lustra
i szepcze podniecona „czyżbym odkryła sekret wiecznej młodości?”
Elżbieta Batory zwana była Drakulą w spódnicy. Nie bez powodu. Mówi się, że jest odpowiedzialna za morderstwo blisko 700 młodych kobiet. Robiła to z jednego powodu
– uwielbiała kąpać się we krwi. Pragnęła zatrzymać efekty upływającego czasu. Mroczny
zamek położony na skale, dookoła głusza,
krzyk rozchodzący się po mrocznych wnętrzach zamczyska i krew cieknąca po ścianie
– sceneria niczym z horroru. Lecz nie jest to
fikcja. To prawdziwe życie. Tak mieszkała hrabina. Przez wiele lat. Razem z mężem odkrywali tam coraz straszniejsze metody tortur,
które testowali na służących. Mąż Elżbiety
wkrótce zmarł. Zwiększyło to tylko jej chęć
na krew. Zapraszała młode kobiety do zamku
i proponowała im pracę. Dla zwykłej chłopki
była to ogromna szansa, więc bez dłuższego
namysłu zgadzała się. Nie wiedziała tylko, że
godzi się na własną śmierć. Prowadzona korytarzami trafiała do lochów, by następnie
uczestniczyć w eksperymentach nieobliczalnej hrabiny. Kobiety często były wystawiane
nago na dwór, gdy panował mróz i oblewane
zimną wodą – większość z nich szybko umierała z wychłodzenia. Elżbieta wymyślała coraz to okrutniejsze tortury. Zdarzało się, że
dziewczynę, wysmarowaną miodem, związywano i wystawiano na dwór – leżała tak
nawet kilka dni i powoli była zabijana przez
insekty, które ją zjadały. Wszczęto dochodzenie. Coraz więcej młodych kobiet z miasteczka ginęło bez śladu. Zorganizowano przeszukiwania zamku, jednak nie wiadomo
dokładnie co tam odkryto – były to obrazy
tak brutalne i niemoralne, że nikt nie zdecydował się ich opisać. Hrabinę oskarżono
o wampiryzm oraz morderstwa i zamknięto ją w małej komnacie pełnej luster, by do
końca swojego życia mogła patrzeć na upływający czas na własnej skórze. Pozostaje
tylko pytanie – jak przez tak wiele lat udało jej się uniknąć sprawiedliwości?
ON TO ONA
Rok 1909. Kościół pęka w szwach. Cała rodzina Agnes przyjechała na jej ślub z Percy`m
Redwood`em. Ślub kobiety z jednej z najbogatszych rodzin w mieście jest dla mediów
gorącym tematem. W szczególności, że pan
młody okazuje się być kobietą. Amy Bock,
przez niektórych znana jako Percy Redwood,
lubiła przebieranki. W okresie dzieciństwa
jej fałszerstwa były czymś na poziomie amatorskiego przedstawienia. Nikt więc nie mógł
spodziewać się tego, co przyniosła przyszłość.
Oszustka i kryminalistka większość swojego życia spędziła w więzieniu. Była niedoścignioną mistrzynią w zmienianiu tożsamości i uzyskiwaniu w ten sposób pieniędzy
od naiwnych, nic nie podejrzewających ludzi. Wyreżyserowała jeden „spektakl”, który
przeszedł do historii. Jednak zmiana nazwiska nie była już dla niej czymś spektakularnym. Tym razem „ona” zagrała „jego”. Do tego postanowiła pójść na całość i „wchodząc”
w skórę mężczyzny rozkochała w sobie bezbronną i, co istotne, bogatą Agnes Ottaway
i zamierzała wziąć z nią ślub. Ślub się odbył,
jednak fałszerstwa Amy miały jedną, dużo wadę. Kobieta nigdy nie zamykała drzwi za sobą.
Zanim zakończyła jeden przekręt, planowała
kolejny. W końcu przeszłość zaczęła ją prześladować, a kłamstwa wymknęły się spod kontroli. Gdy państwo Ottawayowie odkryli kosz
z kobiecymi ubraniami oraz obciętymi włosami wiedzieli, że przedstawienie Amy dobiega końca. „Pan Młody” został aresztowany,
a rodzina Panny Młodej skompromitowana.
Amy za życia miała wiele nazwisk, ale jak na
ironię losu, po śmierci spoczęła gdzieś w anonimowym grobie.
EGZOTYCZNY SZPIEG
Margaretha kończy właśnie makijaż.
Spogląda jeszcze raz w lustro. Koraliki i kamienie przy jej stroju mienią się w świetle
świec. Kobieta owija się przeźroczystym materiałem i przygotowuje się do wyjścia na
scenę. Mata Hari zakładała strój do tańca
egzotycznego i jednocześnie przemieniała się w szpiega. Młoda Holenderka słynęła
z Tańca Siedmiu Welonów, który był uwodzicielski, a jednocześnie tajemniczy i zabójczy. Tancerka zdejmowała na scenie po
kolei każdy z welonów i odkrywała swoje
ciało tak samo, jak służby wywiadowcze powoli odkrywały jej tajemnice, ukryte pod
warstwami jej egzotycznej urody, umiejętnościami aktorskimi i osobistymi tragediami. Jej pierwszy występ odbył się w Paryżu.
Już wtedy potrafiła uwieść publiczność. Był
to przełomowy moment w jej karierze. To
wtedy po raz pierwszy spotkała się z ambasadorami Japonii i Niemiec. Margaretha lubiła pieniądze. Nie odmówiła więc 20 tysięcy franków, gdy zaproponowano jej misję
szpiegowską. I tak Margaretha, która na scenie stawała się Matą Hari, w życiu „zawodowym” nazywana była H21. „To niemożliwe!”
krzyczała Margaretha, gdy trybunał skazał
ją, za szpiegostwo i współpracę z wrogiem,
na śmierć przez rozstrzelanie. 15 października 1917 roku stanęła przed plutonem, uśmiechając się i wysyłając całusy, a chwilę później
leżała już martwa na ziemi. Dziś wiemy, że
nie było żadnych niepodważalnych dowodów o winie tancerki, jednak już na zawsze
jej imię będzie synonimem zdrady.
ANIOŁ STRÓŻ NIECHCIANYCH DZIECI
Mały chłopczyk bawi się w piaskownicy, podczas gdy jego mama spokojnie śpi w pokoju
przy otwartym oknie. Nagle podjeżdża samochód, z którego wysiada kobieta. Patrzy przez
chwilę na chłopca, po czym cicho go woła.
Dziecko, nic nie podejrzewające, daje się zwabić i wsiada do samochodu razem z nieznajomą. Ta szybko odjeżdża, a po chwili silnik
pojazdu zagłusza już zrozpaczone wołania
chłopca „Mamo! Mamusiu!”. Georgia Tann,
jedna kobieta, która na zawsze zmieniła życie tysięcy rodzin. Kradła dzieci z biednych
rodzin i sprzedawała je małżeństwom z wyższych sfer, mając na uwadze „dobro dziecka”.
Niszczyła dokumenty adopcyjne i zmieniała
tożsamości dzieci. Dzięki temu miała pewność, że biologiczni rodzice nigdy nie odnajdą swoich pociech. Czy naprawdę współczuła
tym dzieciom i chciała im pomóc? Na pewno
nie. Mówi się, że Georgia zarobiła milion dolarów w czasie swojej 26-letniej działalności
czarnorynkowej. Przy rodzicach grała troskliwą opiekunkę, jednak w rzeczywistości była okrutna i bez serca. Wykorzystywała swoją władzę nad rodzicami, bawiąc się w Boga
i decydując o ich losie. Wiele dzieci było wykorzystywane seksualnie, część z nich zmarła. Żyła w przekonaniu, że jest to jej celem życiowym, misją. Coraz więcej skrzywdzonych
biologicznych rodziców wysyłało skargi do
władz. Podjęta została decyzja o sprawdzeniu rodziców adopcyjnych i rozpoczęcie śledztwa w Towarzystwie Domów Dziecka. Jednak
zbyt wiele osób korzystało z usług Georgii, by
ją oskarżyć. Sama Tann zmarła trzy miesiące
po rozpoczęciu śledztwa, więc tak naprawdę
nigdy nie poniosła odpowiedzialności za to,
co robiła. A jej działalność przez długie lata było jednym z najczarniejszych sekretów
Ameryki. W całej tej historii nie wolno zapomnieć jednak o matkach, które już do końca życia miały nadzieję, że w którymś przechodniu rozpoznają swoje dziecko.
***
A teraz wyobraź sobie 22 najokrutniejsze kobiety na świecie. Kobiety, przed którymi drżał
niemal każdy. Wszystkie znajdują się w jednym miejscu. Wydaje Ci się to niemożliwe?
Błąd. Wystarczy, że pójdziesz do księgarni
i poprosisz o książkę Jana Stradlinga „Złe
kobiety”, aby znaleźć się wśród nich. Proste?
Owszem. Tylko uważaj i nie zapomnij z kim
masz do czynienia. Przecież trzeba dokonać
czegoś nieludzkiego, żeby znaleźć się w spisie najokrutniejszych w dziejach.
TEKST:
GABRIELA ŁASKOWSKA
ZDJĘCIE:
JĘDRZEJ GORSKI
<
39
KULTURA
FOTOGRAF SNÓW, NIESPEŁNIONY
REŻYSER I ZŁY OJCIEC
„Ależ ja malarstwem prawie że się nie interesuję! Od lat nie byłem na
żadnej wystawie nie wyłączając swoich. (…) Na pewno nie potrafiłbym
wymienić i rozpoznać więcej jak trzy obrazy Leonarda i może tyleż
obrazów Picassa”, powiedział jeden z najbardziej znanych polskich malarzy
w jednym z wywiadów na początku swojej kariery. „Jeżeli czegoś szukam,
używam, pasjonuję się, to jest tym przede wszystkim muzyka. Poza tym
interesuje mnie film...”, dodał artysta.
CO TO ZA MALARZ, KTÓRY NIE INTERESOWAŁ SIĘ MALARSTWEM?
Tworzył z wewnętrznej potrzeby i przyzwyczajenia. Nie chodził na własne wystawy. Nie
zważał na opinie krytyków i jak sam mówił
„nie życzył sobie odbioru masowego”. Nie
malował dla widza. Rzadko wychodził z domu. Był typem samotnika, a mimo to pozostawił po sobie tak istotny rozdział zarówno w historii polskiej, jak i światowej sztuki.
Kiedy płakało jego dziecko, a pieluchy suszyły się nad piecem w kuchni, on siedział
w piwnicy i przelewał na płótno to, co zobaczył w nocy. Nigdy nie uderzył swojego
syna, ale też nigdy go nie przytulił. Od najmłodszych lat rozmawiał z nim jak z dorosłym. „Ja sobie wyobrażałem, że przebrnę
przez ten okres małego dziecka, którym się
będzie zajmować moja żona, a ja będę miał
kumpla, z którym będziemy mieli takie stosunki równe, będziemy interesować się tym
samym, będziemy dyskutować. (…) Tego nie
przewidziałem, że będzie niezadowolony
z istnienia, z życia”, powiedział po tym, jak jego syn w wieku 41 lat popełnił samobójstwo.
Malarz, rysownik, grafik komputerowy, rzeźbiarz, fotograf, z wykształcenia architekt.
Wybitny we wszystkim poza projektem artystycznym pt. „syn”, którego podjął się wraz
z żoną Zofią. Słynął z mrocznych i tajemniczych wizji świata, które przychodziły do niego w snach. Swoje prace wystawiał nie tylko
w Polsce, ale również we Francji, Niemczech,
Belgii i Japonii. Zdzisław Beksiński.
PORTRET PODWÓJNY.
Życie artysty jest tak samo interesujące, jak
jego twórczość, a w tym wypadku Beksiński
postawił poprzeczkę naprawdę wysoko. Z całą
pewnością trudno jednak mówić o Zdzisławie
Beksińskim tak, aby nie wspomnieć o jego
40
jedynym synu Tomaszu – tłumaczu, dziennikarzu muzycznym i prezenterze radiowym. Relacja pomiędzy ojcem a synem miała ogromny wpływ na obu mężczyzn. Czy
to samotność każdego z nich, miłość, której nie potrafili sobie nawzajem przekazać
czy może śmierć, którą obaj byli tak bezgranicznie zafascynowani doprowadziła do rodzinnej tragedii?
Tomasz, podejmując czwartą próbę samobójczą w wigilię 1999 roku, tuż przed przełomowym wejściem świata w XXI w., ostatecznie
pożegnał się z życiem. Znalazł go Zdzisław,
dla którego syn zostawił list i taśmę z nagraniem. Ojciec dołączył do swojego dziecka
niecałe sześć lat później, brutalnie zamordowany przez dziewiętnastoletniego wówczas Roberta K., którego cała rodzina pracowała dla artysty. Zabójca zadał Beksińskiemu
kilkanaście ciosów nożem w klatkę piersiową, a zwłoki pozostawił na balkonie. Parę
godzin przed śmiercią malarz zdążył skończyć swój ostatni obraz, który jak większość
jego twórczości znajduje się dziś w Muzeum
Historycznym w Sanoku, rodzinnym mieście artysty.
Dziesięć lat po śmierci Beksińskiego ruszają zdjęcia do filmu o nim samym. „Ostatnia
rodzina” Jana Matuszyńskiego ukaże się na
jesieni 2016 r. Malarza ma zagrać Andrzej
Seweryn, zaś jego syna Dawid Ogrodnik.
Możemy się tylko domyślać jak wyglądałby
ten film oczami Zdzisława, który podkreślał
często, że zawód reżysera jest jego skrytym
marzeniem. To ojciec wysłał go na architekturę. Jako artysta Beksiński myślał o kinie
inaczej, podziwiał Felliniego, który jak to
określił, co chwila stawał się czystą muzyką w swoich dziełach. Beksiński uważał fabułę za coś nieciekawego, wręcz irytującego
i twierdził, że jest w filmie złem koniecznym.
Dzieło Matuszyńskiego będzie z pewnością
odbiegało od wyobrażeń malarza na temat
kinematografii, jednak możliwe, że przybliży
nam postać artysty, którego życie wciąż zadaje wiele zagadek jego biografom.
Na początku ubiegłego roku Magdalena
Grzebałkowska wydała książkę pt. „Beksińscy
portret podwójny”, w której podjęła się odwzorowania zagadkowej, barwnej i jednocześnie wstrząsającej historii malarza oraz
jego syna. Dziennikarka zrobiła to w sposób
niezwykle skrupulatny, choć trudno uznać temat za wyczerpany.
Mimo że nie bywał na własnych wernisażach,
nie malował dla odbiorców, ale z przyzwyczajenia, czy potrzeby oraz cenił sobie prywatność, to i tak stał się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci współczesnej sztuki.
Gdy czytamy o historii domu Beksińskich, nie
możemy się nadziwić, że jej tłem jest Polska
czasów stalinizmu i komunizmu, że to wszystko dzieje się w prowincjonalnym Sanoku i na
warszawskim blokowisku.
Zdzisław Beksiński oprócz obrazów, zdjęć
i rysunków, pozostawił po sobie wiele pytań. Czy film, o którym już mówi się, że wykracza poza ramy klasycznej biografii, przyniesie nam odpowiedzi na niektóre z nich?
TEKST:
DOMINIKA ZDRODOWSKA
GRAFIKA I OBRAZ:
ZDZISŁAW BEKSIŃSKI (COPYRIGHTS INHERITED BY MUZEUM HISTORYCZNE W SANOKU)
41
KULTURA
! NIE PRZEGAP
TEKST:
NINA BANY
„WIELKA NIERZĄDNICA Z BABILONU
I INNE SZTUKI MITYCZNE”, „UDRĘKA
ŻYCIA I INNE DRAMATY RODZINNE”
LEVIN HANOCH
Hanoch Levin (1943 – 1999) to reżyser, autor dramatów, opowiadań, piosenek, wierszy i książek dla dzieci. Zebrane w antologii dramaty są rozważaniami nad sensem
cierpienia, istnieniem Boga i losem człowieka w jego zmaganiu się z przeznaczeniem.
TEKST:
DOMINIKA ZDRODOWSKA
„EARL I JA, I UMIERAJĄCA DZIEWCZYNA”
REŻ. ALFONSO GOMEZ-REJON
Dwójka nastolatków, typowe amerykańskie
liceum, życie płynie w normalnym tempie, dopóki jedna z głównych postaci nie zapada na
nieuleczalną chorobę. Są łzy, po drodze miłość i trochę humoru, ale i tak wszystko kończy się źle, żeby historia była wzruszająca.
Prawdopodobnie brzmi znajomo.
W czasach gdy kinematografia oswaja nas z
tematem nowotworów i śmierci wśród bardzo młodych ludzi Alfonso Gomez-Rejon tworzy kolejny podobny film, w którym przedstawia historię przyjaźni chorej na białaczkę
TEKST:
JULIA SADURSKA
”NA PÓŁNOC” MACIEJ ZBOROWSKI
Żaden kraj w Europie nie jest otoczony liczbą tak dziwnych stereotypów, co Szwecja.
Niestety, ze względu na wysokie koszta, poznanie przez statystycznego Polaka kraju naszych północnych sąsiadów ogranicza się w
najlepszym wypadku do wycieczki do sklepu IKEA. W małą „podróż” możemy się udać
czytając również przewodniki. Przez ten trop
42
Cykl dzieł, zwanych rodzinnymi czy domowymi, to reminiscencje z jego dzieciństwa
w polsko-żydowskiej dzielnicy na południu
Tel Awiwu. Rzeczywistość kreowana przez
Levina eksploruje bogactwo antyku, zarówno grozę i okrucieństwo mitycznych opowieści, jak i komediową dosadność. Autor
doskonale operuje literackimi gatunkami,
łącząc ich możliwości z własną wrażliwością.
Przywołane zbiory to przede wszystkim zapis scenicznego doświadczenia, które w życiu artystycznym Levina pełniło główną rolę i ku któremu podążały niemal wszystkie
jego literackie wysiłki.
Rachel (Olivia Cooke) i początkującego filmowca Grega (Thomas Mann). Główny bohater nie spotyka dziewczyny na szkolnym
korytarzu, lecz zostaje zmuszony przez swoich rodziców do poświęcenia jej czasu. Ich
wspólnie spędzone chwile nazywa „kolejnymi dniami wymuszonej przyjaźni”. Jak możemy się spodziewać, ich relacja szybko przestaje mieć wymuszony charakter, jednak to
jedna z niewielu rzeczy, które udaje się przewidzieć. Dzieło młodego reżysera znacznie
różni się od innych filmów o tej tematyce.
„Earl i ja, i umierająca dziewczyna” to obraz
do bólu prawdziwy. Zadziwia inteligentnymi dialogami, zwrotami akcji oraz scenami,
które są dopracowane perfekcyjnie. Bardzo
polecam, jeżeli chcecie wraz z bohaterami
przeżyć ich poruszającą historię.
natrafiłam na „Na północ”, książkę, którą
trudno uznać za zwyczajny przewodnik. Nie
znajdziecie tam informacji o kosztach, adresach, ani odprawie celnej.
Autor (Maciej Zborowski) opisuje miejsca, zwyczaje i inne dziwy, które go osobiście podczas
pobytu w Szwecji poruszyły. Dowiecie się z niego o muzeum zabawek i poznacie odpowiedź
na pytanie, dlaczego ABBA miała takie dziwne stroje. Personalny charakter książki i ciekawostki w niej zawarte nie stanowią kompendium wiedzy, dają raczej inspirujący impuls
do spakowania walizek i podroży „na północ”.
TEKST:
HUBERT TAŁADAJ
IŚCIE SZATAŃSKA TEKSAŃSKA INTRYGA.
STEPHEN FREARS „STRATEGIA MISTRZA”
Skandal wokół dopingowego procederu
Lance’a Armstronga i drużyny US Postal to
wciąż świeża rana dla światowego kolarstwa.
Cały globalny sport poznał prawdę o legendzie, która miała na zawsze być niezastąpionym autorytetem dla młodych sportowców,
a także dla osób walczących z nowotworem.
Monumentalny pomnik w moment obrócił
się w gruz. Na temat Armstronga powstała
niezliczona ilość książek, artykułów prasowych, reportaży oraz filmów dokumentalnych. Teraz przyszła kolej na film fabularny
o losach amerykańskiego kolarza.
TEKST:
NINA BANY
JOANNA OLCZAK-JONIKIER „WTEDY.
O POWOJENNYM KRAKOWIE”
Joanna Olczak-Ronikier to pisarka i scenarzystka, współzałożycielka Piwnicy pod
Baranami, a także laureatka najważniejszej
polskiej nagrody literackiej – Nike w roku
2001 za książkę „W ogrodzie pamięci” o losach własnej rodziny, która urywa się w roku
1944. Dalszy jej ciąg czytelnicy mogą poznać
po niemal piętnastu latach. Liczna dokumentacja zebrana na przestrzeni wojennej
tułaczki mobilizuje autorkę do napisania
kolejnej powieści faktu „Wtedy. O powojennym Krakowie”. Janina Mortkowiczowa,
TEKST:
JULIA SADURSKA
„MISTRZ I MAŁGORZATA” TEATR
DRAMATYCZNY
Czytając tytułową powieść, trapiły mnie dwa
pytania: o co tu chodzi? I co Bułhakow brał, pisząc owo dzieło?! Ze względu na złożoność powieści, liczbę postaci i różnorodność miejsc, jakie obejmuje, bez głębokiej analizy czytelnik
przeskakuje bezbronny po kolejnych stronach,
szukając sensu w całym tym genialnym szaleństwie. Tymczasem, coś niezwykłego sprawia,
„Strategia mistrza” to historia starcia największego sportowego oszusta z irlandzkim dziennikarzem „The Sunday Times”,
który jako jeden z pierwszych zaczął wątpić
w prawdziwość dokonań Armstronga (Ben
Foster). W filmie poznajemy genezę sukcesów Amerykanina oraz jego metody dochodzenia do sławy – po prostu stajemy się
świadkami nielegalnego dopingu. W ślad
za kolarzem podąża David Walsh (Chris
O’Dowd), przekonany o nieczystej grze kolarskiej gwiazdy, mimo powszechnej wiary
w niewinność Amerykanina. Za kamerą znany
reżyser Stephen Frears („Królowa”, „Tajemnica
Filomeny”), a w jednej z ról epizodycznych
Dustin Hoffman. Idealny film zarówno dla
krytyków, jak i obrońców Armstronga – świetna okazja do polemiki o postawie kolarza
oraz o dopingu w sporcie.
współtwórczyni słynnej oficyny wydawniczej
i jej córka Hanna Mortkowicz-Olczakowa –
pisarka, po okupacyjnych przejściach znajdują azyl w Krakowie. Wkrótce odnajduje
się też córka Hanny, dziesięcioletnia Joanna.
Dla dziewczynki tamten Kraków to tętniąca
życiem wyspa: zapachy ze sklepiku z „towarami kolonialnymi”, wspaniałe lody i spacery z Leopoldem Staffem. Dla jej bliskich to
schronienie w dobrze znanym później Domu
Literatów przy Krupniczej, próba wskrzeszenia rodzinnego wydawnictwa i trud budowania życia od nowa. Pisarka w mistrzowski
sposób pokazuje, jak wyglądał świat w tym
wyjątkowym czasie, między jednym kataklizmem a drugim. Powstaje obraz niezwykły: barwny i nasycony emocjami, a jednocześnie precyzyjny jak dzieło historyka.
że spektakl „Mistrz i Małgorzata” wystawiany w Teatrze Dramatycznym, da się oglądać.
Moim zdaniem sztuka swoją świetność zawdzięcza wykorzystaniu lalek i mistrzowskiej grze aktorów Teatru Malabar Hotel,
którzy są koproducentami wraz z Teatrem
Dramatycznym. Twórcy podkreślają w dziele Bułhakowa idee, jakie przekazuje. Ukazują
nam mechanizm sił zła, wydobywają szaleństwo i zamieszanie, przeplatając je z „normalnymi” dialogami. Zgrabnie współpracują
z technologią, która nadaje sztuce jej osobliwego charakteru. I to właśnie podkreślany kunszt aktorski umożliwia ożywienie wizji
reżyserki Magdaleny Miklasz. Przedstawienie
staje się nie tylko przełożoną na teatr powieścią, ono urzeczywistnienia przekaz dylematów moralnych i realiów Moskwy czasów stalinizmu.
Oczywiście sztukę można potraktować też jako 3,5 godzinną rozrywkę. Dodatkową atrakcją jest uboga scenografia, ciasna piwnica
i świetne wykorzystanie efektów dźwiękowych. Gorąco polecam, wszystkim, którzy
chcą doświadczyć czegoś innego niż konwencjonalne odwzorowania mdłych klasyków, a raczej zaznać widowiskowego pomieszania z poplątaniem.
43
KULTURA
MODA
TEKST:
KAROL POPOW
TAM GDZIE GWIAZDY TOCZĄ WOJNY
Nie tak dawno temu w nie tak odległej galaktyce rozpoczęła się historia najbardziej rozpoznawalnego cyklu w historii nowoczesnej
kultury – Gwiezdnych Wojen. Filmowa saga
oraz towarzyszące jej gadżety po raz kolejny okupują kina i sklepy. Przebudzenie Mocy
– VII cześć sagi (z planowanych IX) trafiła do
kin całego świata 18 grudnia. Ogromna kampania reklamowa, o którą dbają specjaliści z
Disneya, sama w sobie jest niezwykłym fenomenem. Niezliczona liczba zabawek, ubrań,
artykułów papierniczych, gier, reedycji filmów
na wszelakich nośnikach niemal zalewa półki sklepowe. Wszyscy wręcz zabijają się, aby
móc skorzystać z kolejnej, najpotężniejszej jak
dotąd fali popularności Gwiezdnych Wojen.
Kosmiczne paliwo z Sokoła Milenium w baku twojego samochodu? Magiczne baterie
zasilające AT-AT w zabawkach twoich dzieci? Tak, poproszę.
Niezwykła popularność marki stworzonej
przez Georga Lucasa sprawia, że wszystko,
co opatrzone logiem Star Wars sprzedaje się
doskonale. Między innymi analizie tego zjawiska poświęcona jest książkowa publikacja
wydawnictwa „Znak” pod tytułem: Gwiezdne
Wojny. Jak podbiły wszechświat?.Książka autorstwa Chrisa Taylora – jednego z redaktorów wiodącego w dziedzinie popkultury internetowego magazynu Mashable – od początku
nie budzi wątpliwości. Czytelnik, biorąc do rąk
ową publikację, bezapelacyjnie doświadcza
wrażenia, że znajduje się w niej kompletny
zbiór informacji o wszystkim, co kiedykolwiek zetknęło się z Gwiezdnymi Wojnami.
Nie tylko słuszna objętość książki, ale i sam
wygląd – niezwykle estetycznej, twardej
okładki stylizowanej na charakterystyczną
filmową czołówkę, potęgują odczucie, że oto
przed nami swoiste kompendium wiedzy o
Star Wars. Książka podzielona jest na 27 rozdziałów, z czego każdy stanowi zamkniętą
opowieść będącą kamieniem milowym w
historii marki. Chris Taylor rozpoczyna swoje rozważania od umieszczenia Gwiezdnych
Wojen w samym centrum popkultury. Stawia
tezę, że niesłychanie trudno znaleźć dziś człowieka, który kompletnie nic nie wie o uniwersum Star Wars i z ogromnym doświadczeniem, godnym redaktora, udowadnia nam
słuszność swojego stwierdzenia. W następnych rozdziałach przygląda się bliżej młodości Georga Lucasa oraz jego rodzinnemu
44
miasteczku Modesto, położonego w północnej Kalifornii. Zauważa również istotną rolę komiksowych bohaterów lat 50, takich jak
Flash Gordon, czy wpływu twórczości Verna
lub Welles’a na powstanie sagi.
Taylor roztacza przed czytelnikiem całą historię Gwiezdnych Wojen od jej niepewnych
początków, przez burzliwy okres dzieciństwa, kończąc na kontrowersjach związanych
z przejęciem marki przez Disneya. Snując
swoją opowieść, przedstawia losy nie tylko
samego Lucasa, ale przede wszystkim ludzi, dla których Gwiezdne Wojny stały się
pasją lub nawet sposobem na życie. Książce
autentyczności dodają anegdoty z życia samego autora, który od początku wskazuje na
swoją fascynację serią. Historie o praktykach
pobieranych w szkole walki mieczem świetlnym, czy uczestnictwie w pierwszej projekcji Nowej Nadziei w pełni przetłumaczonej
na język Indian – Navaho, stanowią świetne
wzbogacenie losów sagi. Autor Książki doskonale rysuje przed czytelnikiem kulisy powstawania każdego z filmów. Wspaniale oddaje relacje panujące między członkami ekipy
filmowej. Dokładnie portretuje powstanie
specyficznego zjawiska, które rozprzestrzeniło się potem na całą popkulturę, jakim był
rodzący się wokół filmów fandom. Taylor trafnie wskazuje i analizuje zjawiska kulturowe,
jakie towarzyszyły powstawaniu każdej z części filmu oraz budowaniu przez nie statusu
dzieł kultowych. Dzięki lekturze tej pozycji
czytelnik ma możliwość przeniesienia się w
czasy premiery pierwszej trylogii, ponownego przeżycia kontrowersji związanych z „nową trylogią” oraz zrozumienia, czemu premiera Przebudzenia Mocy związana jest z tak
emocjonalnym odbiorem.
Książka Taylora jest przede wszystkim kompletnym, niepublikowanym dotąd zbiorem
wszelkich możliwych informacji o galaktycznym fenomenie Gwiezdnych Wojen. Jest to
publikacja, w której z bliska przyglądamy się
inspiracjom i życiorysowi Georga Lucasa, aby
płynnie przejść do pierwszych dni kształtowania się gwiezdnej sagi. Dokładnie informuje
nas też o planach na przyszłość marki, jakie
proponuje nam Disney. Obala mity i rozsupłuje zagadkowe teorie, związane z najpopularniejszym cyklem filmowym ostatnich
pięćdziesięciu lat. Wszystko to znajdziemy
na kartach tego niezwykłego kompendium.
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić tę
książkę każdemu, kto chodź raz marzył, aby
żyć „dawno, dawno temu w odległej galaktyce”. „Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?” to wspaniałe uzupełnienie kolekcji
związanej z sagą i duma każdego szanującego się geeka.
Z PRZEMYŚLA
„To Inglot jest polski?” – tak reaguje wielu nastolatków, którzy nie mogą
pamiętać czasów, gdy była to jedyna firma produkująca cienie do powiek
czy szminki. Sama firma nie chwali się swoim pochodzeniem. Oficjalna
strona Inglota zamieściła tylko krótki komunikat „Founded (…) in a small
town of Przemyśl”.
T
rudno uwierzyć, że marka reklamująca
się na Times Square czy w Dubai Mall
narodziła się w 60-tysiecznym mieście na
Podkarpaciu. Tam Wojciech Inglot dorastał
do czasu, gdy skończył studia chemiczne.
Niestety oblał doktorat i musiał zadowolić
się etatem w krakowskiej Polfie. Praca miała
swoje plusy – dostęp do zagranicznych pism
naukowych, ale i minusy – praktycznie brak
możliwości awansu. Chemik dostrzegł swoją szansę, gdy Polfa, zgodnie z rozkazem generała Jaruzelskiego, próbowała pozbyć się
zbędnych urządzeń. Inglot skorzystał z okazji – kupił sprzęt, wynajął mieszkanie i oznajmił, że wspólnie z siostrą zakładają firmę.
Od początku był nastawiony na kosmetyki.
W Polsce w latach 80. były wiecznie deficytowym towarem – drogim, niedostępnym, a jeśli już osiągalnym, to niskiej jakości. Szminki,
lakiery czy dezodoranty, przedmioty obecnie atakujące nas z billboardów na każdym
kroku, wówczas stanowiły synonim luksusu.
Niestety matematyka była bezlitosna – biznesplan pokazywał, że pierwszy okres przeżyją, żywiąc się jedynie energią słoneczną.
Dlatego zaczęli nie od kosmetyków, a płynów
do czyszczenia głowic magnetofonowych.
Łatwe w produkcji, chętnie kupowane, szybko zarobiły na kolejną inwestycję – antyperspiranty w sztyfcie. Dezodoranty VIP miały
być godną konkurencją dla tych marki Fa czy
Old Spice, dostępnych w Peweksie. I tak też się
stało. Kolejnym etapem było wyprowadzenie na rynek najbardziej dziś sztandarowego produktu – lakierów do paznokci. Inglot
rozpoczął współpracę z prawdziwymi „amerykańskimi naukowcami” i zyskał dostęp do
najnowszych technologii. Jakość rzadko idzie
w parze z dostępnością, ale na razie mógł sobie na to pozwolić. Na rynku brakowało alternatywy, a towar, jak niemal wszystko pod
koniec lat 80, sprzedawał się sam.
Transformacja oznaczała dla firmy duże
kłopoty. Napłynęły tańsze i bardziej znane
marki, więc przemyskie wyroby przestały się
wyróżniać. Inglot uznał, że skoro nie może
przebić się ceną, postawi na unikalność. Jako
jeden z pierwszych w Polsce wprowadził testery. Był to bardzo ryzykowny krok. Wiedział,
że darmowe próbki przyciągną wiele kobiet
niekoniecznie zainteresowanych kupnem
produktów. Wbrew obawom pomysł wypalił. Klientki testowały szminki czy cienie do
powiek, kupowały i polecały koleżankom.
Następny krok był jeszcze bardziej niebezpieczny. Firma zaczęła inwestować w wyspy w centrach handlowych. Kosmetyki nagle zniknęły z hurtowni i drogerii. Pojawiły
się pogłoski, że Inglot bankrutuje, i mało kto
wierzył w zapewnienia, że to przemyślany
ruch firmy. Okazało się jednak, że chemik
znowu miał rację. Dzięki własnym stoiskom
uniknął dyktatury sieciówek, mógł sam ustalać wielkość kolekcji i ceny. Jeden z punktów
Inglota w warszawskim Wola Parku przyciągnął wzrok kanadyjskiego biznesmena.
Zaproponował on współpracę w otworzeniu
pierwszego zagranicznego sklepu, który ruszył w 2006 roku i zwrócił uwagę biznesmenów z Dubaju, a dubajski butik dostrzegli
kolejni z Australii, Turcji, Arabii Saudyjskiej…
Teraz można je zobaczyć w ponad 50 krajach
na 6 kontynentach.
Polaków, którzy wyjadą za granicę i zobaczą
firmowy sklep, czeka jednak spora niespodzianka. Wszystkie mają to samo logo, meble i produkty, lecz na tym podobieństwo się
kończy. W Emiratach Arabskich klientki mają do dyspozycji osobne pokoje, gdzie razem
ze służbą spokojnie testują produkty. Takie
zakupy trwają długo, ale nigdy nie kończą się
pustymi torbami. W podboju rynku wschodniego szczególnie pomógł niepozorny lakier
do paznokci przepuszczający wodę. Zgodnie
z nauką Koranu każdy muzułmanin musi
przed modlitwą obmyć dłonie, a bardziej religijne muzułmanki dodatkowo szorują paznokcie. Jeden z muzułmańskich uczonych
ogłosił, że skoro lakier przepuszcza wodę,
jest zgodny z prawem Koranu, a skoro Inglot
jako jedyny oferuje tego rodzaju produkty,
sprzedaż natychmiast wzrosła.
Choć firma nie dysponuje zbyt rozbudowanym pijarem, nie może narzekać na złą reklamę. Z jej produktów korzysta Britney Spears,
czy rodzina Kardashian. W 30 lat niepozorna
przemyska firma stała się sporym graczem
na światowym rynku. Proponowano założycielowi 300 mln zł za sprzedaż firmy, Inglot
jednak odmówił.
TEKST:
JUSTYNA LEŃ
45
MODA
Kiedy w XIX wieku francuscy kolonizatorzy
uczynili z europejskiej odzieży walutę, którą
opłacali czarnoskórych służących, nie mieli szans
przypuszczać, że staną się ogniwem zapalnym
dla jednego z najciekawszych współczesnych
stowarzyszeń. Coś, co na Starym Kontynencie od
wieków stanowiło chleb powszedni, w sercu Afryki
stało się bramą do innego życia, której spragniony
wolności lud potrafił nadać koloru i finezji.
Francja elegancja
PO KONGIJSKU
46
K
ongo-Brazzaville i Demokratyczna
Republika Konga to obszary, na których
wrze nieustannie już od czasów kolonialnych. W historii tych krajów trudno znaleźć
lukę, którą można by wypełnić jakąkolwiek
przyjemnością i rozrywką, a wrzucenie pojęcia mody w świat ulicznych garkuchni na
pierwszy rzut oka graniczy z ignorancką zuchwałością. W znacznej mierze wynika to
jednak z faktu, że Europejczycy przyzwyczaili się myśleć o Czarnym Lądzie jedynie
w kontekście pożądanych surowców, biedy
oraz klęsk żywiołowych. I mimo że myślenie
to często wynika ze współczucia i chęci pomocy, w pewnej mierze zamyka oczy na postrzeganie Afrykanów jako ludzi, którzy jak
my chcą nie tylko przeżyć, ale i żyć.
LA SAPE – Stowarzyszenie Dobrego Nastroju
i Ludzi Dobrze Ubranych, to jedno z możliwych tłumaczeń nazwy organizacji, o której mowa we wstępie. Bez względu na dobór
słów, przekaz pozostaje ten sam – pacyfizm
i elegancja, a do tego nienaganne maniery i silna więź z pozostałymi członkami grupy – oto co tworzy prawdziwego Czarnego
Dandysa.Afrykanie na nowo stworzyli definicję zjawiska, które istniało już wcześniej,
a o którym prawdopodobnie nawet nie wiedzieli. Europejski dandys to pierwotnie osoba z niższych sfer, która dorobiła się majątków właściwych sferom wyższym i pragnąca
się jak najbardziej do nich upodobnić. Ruch
szybko ogarnął arystokrację do tego stopnia, że wkrótce wielu mężczyzn całkowicie
poświęciło się przesadnemu dbaniu o siebie w zakresie stroju, manier i nonszalancji. Nurt pozytywistyczny nadał wszystkiemu naukowej nuty, mówiąc, że zewnętrzny
obraz człowieka stanowi jedynie dopełnienie jego duchowej i umysłowej wyższości,
a eleganccy mężczyźni stali się przedstawicielami buntu przeciwko mieszczańskiej nijakości. I tak okazało się, że dorobkiewicza od
filozofa dzieli jeden krok.
Tymczasem w Afryce dandyzm nabrał rozpędu w latach 60. XX wieku, a więc tuż po
odzyskaniu niepodległości. Trudno stwierdzić czy zaczęło się od projektowania, skupowania nietypowej odzieży używanej na
miejscowych bazarach, czy też emigracji
i nabywania coraz droższych ubrań w sklepach diaspory, gdyż obecnie praktykuje się
wszystkie te metody. Jedno jest pewne – jeśli wahasz się przy doborze garnituru, koniecznie kup ten pomarańczowy w pasy od
Yamamoto, do tego krawat i poszetkę w błękitne grochy od Gaultiera oraz fioletowe buty
Dolce&Gabbana. Na głowę włóż kapelusz,
może być Miyake. Nie zapomnij o gustownej
lasce i nieodpalonym cygarze. Jeśli w swej kreacji nie przekroczyłeś liczby trzech kolorów,
co byłoby zdecydowanie w złym guście, to
możesz śmiało wychodzić na ulice Kinszasy
lub Brazzaville. Oczywiście pod warunkiem,
że wcześniej opanowałeś savoir vivre, panujesz nad złymi emocjami, rozumiesz, czym
jest zdrowa rywalizacja i jesteś mężczyzną
z klasą. Panie raczej nie wstępują w szeregi
LA SAPE. Dobrze, uznajmy, że spełniasz warunki. Został jeszcze jeden, najważniejszy
– musisz mieć naprawdę poważny powód,
dla którego robisz to wszystko. Zarówno komunizm w Brazzaville, jak i rządy Mobutu
w Kinszasie nie sprzyjały odrębności jednostki i twórczej działalności. Szerząca się
idea afrykanizacji, w imię której należało wyzbyć się nie tylko pozostałości Zachodnich,
ale i po części plemiennych, po czym przywdziać mundur – wyraz oddania i przywiązania do kraju, czyniła buntowników niemalże
zdrajcami narodu. Tymczasem mieszkańcy
chcieli uczynić z europejskiej odzieży bazę
pod własną tożsamość materialną, symbolicznie i pokojowo odpłacić się zawłaszczeniem za zawłaszczenie.
W ojczyźnie dandys jest źródłem radości dla
siebie i innych, połączeniem pełnych kolorów upodobań plemiennych z tchnieniem
współczesności i nieznanego świata, który, choć był ciemiężycielem, potrafi być też
piękny. Dandys sam marzy i jednocześnie
jest marzeniem, czy wręcz przedsionkiem do
idealnego świata. Tym światem bynajmniej
nie jest Stary Kontynent białych ludzi, gdzie
człowiek czarnoskóry mimowolnie, bez głębszych powodów, ściąga spojrzenia. Jeśli nie
da się tego uniknąć, trzeba zatrzymać ściągnięty wzrok na czymś innym niż czarna skóra – zwykle dobrze się sprawdza pomarańczowy garnitur w pasy od Yamamoto. Świat
dowiedział się o Sapeurach głównie za sprawą teledysku Solange do piosenki Losing you
oraz albumu Gentelmen of Bacongo Daniela
Tamagni. Dla społeczeństw, w których lwia
część wszelakich projektów rodzi się z mniej
lub bardziej uzasadnionych buntów, działalność ludzi, którzy istotnie mają się przeciw czemu buntować, jest czymś absolutnie
fantastycznym i pociągającym. Trudno ryzykować stwierdzenie, że tak dobrze nam
znani hipsterzy wywodzą się od Czarnych
Dandysów, nie ulega natomiast wątpliwości,
że istnieje tendencja odwrotna – to Sapeurów
chce się umieścić w szufladce z zawartością
już znaną i przewidywalną. Podobieństwo
jest tu jednak tylko powierzchowne, a tym
samym, w oderwaniu – dość płytkie, a przysłowiowe wrzucanie wszystkich do jednego
worka może świadczyć jedynie o niezrozumieniu lub ignorancji.
Internet dostarcza stosunkowo wielu informacji o Sapeurach, a szczególnie cennym źródłem jest krótki film zatytułowany: Sapeurs
– A Short Docummentary by GUINNESS,
gdzie w pięciu minutach zawarto całą istotę ruchu LA SAPE. I choć łatwo nam nabrać
dla Sapeurów sympatii, prawdą jest też, że
ruch ten ma i złe strony. Swoiste, bardzo silne uzależnienie i przywiązanie do mody oraz
tragiczny aspekt finansowy, który czyni gigantyczne wydatki na ubrania niemal barbarzyństwem, wziąwszy pod uwagę choćby konieczność wyżywienia siebie i rodziny.
Z jakiegoś powodu jednak Sapeurzy nie są
potępiani, a ich rodziny radzą sobie nie gorzej niż inne. I choć wśród kont oszczędnościowych i kredytów niektóre rzeczy trudno
nam zrozumieć, bezsensem jest je krytykować. Zamiast tego można przecież przez
chwilę pójść śladem Czarnych Dandysów,
uśmiechnąć się i pomyśleć, że ktoś w jądrze
ciemności może powiedzieć: „Mam 78 lat i się
nie starzeję. Czuję, że wiecznie będę młody!
To dzięki LA SAPE”.
TEKST:
MARTYNA BOCH
ZDJĘCIA:
MAKANGARAJUSTIN,
EGUANAKLA
47
KUCHNIA
NA KRAWĘDZI
Do określenia stopnia ostrości służą dwie skale: Scoville’a oraz będąca
uproszczeniem skali Scoville’a skala dziesięciopunktowa. Pierwsza
z nich określa poziom zawartości kapsaicyny – związku chemicznego
odpowiedzialnego za ostry smak w produktach.
CZY TABASCO RZECZYWIŚCIE JEST
TAKIE OSTRE?
Skala ta jest zamknięta: najniższa wartość
to 0 SHU – odpowiada smakowi słodkiej papryki, a najwyższa wartość to 15 000 000-16
000 000 odpowiadająca czystej kapsaicynie. Liczby jednak niewiele powiedzą, jeśli
nie odniesiemy ich do konkretnych produktów. Przekładając to na podniebienia: znana z dodatków do pizzy papryczka Jalapeño
oraz właśnie tabasco mają zaledwie od 2500
do 8000 jednostek SHU. Patrząc na te miliony… niewiele, prawda? Największe stężenie
kapsaicyny w naturze znaleźć można w papryczce „Carolina Reaper” – jest to aktualnie najostrzejsza papryka chili według księgi rekordów Guinnessa. Zawiera ona w sobie
aż 1 569 300 SHU. A pomyśleć, że uważałam
tabasco za najostrzejszą rzecz na świecie!
BEZ PRZESADY
Niemniej jednak nawet gdy wiadomo już,
że tabasco daleko do szczytów ostrości, nie
należy lekceważyć go w kuchni. Z pikantnymi przyprawami lepiej się nie bawić. Jedna
szczypta i wszystko może być zrujnowane.
Pamiętam, gdy tata gotując raz kolacje okołowigilijną wrzucił do wielkiego garnka barszczu niewinnie wyglądającą papryczkę chilli. Po chwili nie był to już barszcz, tylko zupa
piekielna. Jak więc postępować z ostrością,
aby nie przesadzić, a jednocześnie urozmaicić smak potraw? Podstawową zasadą jest
rozwaga. Dania należy przyprawiać powoli.
Lepiej dodać mniej i czuć smak potrawy, niż
cierpieć męczarnie. Warto pamiętać, że w
przypadku gorących potraw poczucie ostrości dodatkowo wzmagane jest temperaturą. Ponadto, gdy przygotowujemy pikantne dania, zawsze należy mieć na dłoniach
48
rękawiczki – w ten sposób chroni się skórę
przed nieprzyjemnymi podrażnieniami. A co
zrobić, gdy już się przesadziło? Można próbować ratować potrawę czymś tłustym (oliwa, śmietana) lub cukrem.
JAK UKRÓCIĆ MĘKI?
W trakcie podróżowania po całym świecie
nieraz spotkamy się z ostrą kuchnią. Czasem
można przecenić swoje możliwości albo po
prostu nie mieć świadomości, że ten przepięknie wyglądający zielony sos, to tak naprawdę mikstura wyżerająca wnętrzności.
Co wtedy? Wszystko tylko NIE woda. Daje
ona tylko chwilowe poczucie ulgi, tak naprawdę rozsiewając kapsaicynę w całej jamie ustnej i przełyku. Najlepiej zjeść bądź
wypić coś tłustego (olej, oliwa) lub coś z nabiału (śmietana, mleko). Właśnie w tych substancjach rozpuszcza się kapsaicyna i jej pochodne. Można próbować również ratować
się produktami z dużą ilością skrobi (chleb,
banany, ryż) lub dużym odczynem kwasowości. Najlepiej jednak wszystkie nowe potrawy próbować z dużą ostrożnością. A tak
właściwie nie tylko nowe potrawy, ale również znane nam dania, lecz przygotowywane przez innego kucharza. Pamiętam, jak
w Izraelu przez cały tydzień jadłam w różnych
restauracjach przepyszny pikantny sos pomidorowy. W kolejnym miejscu z zapałem nałożyłam sobie całą pitę pysznego sosu, by po
minucie czuć jak płonę w środku. Naprawdę!
Okropne uczucie. Dlatego ostrożnie z ostrością, a nic nikomu się nie stanie.
TEKST:
AGATA SERWIŃSKA
Piszesz? Napisz do nas!
www.wogole.net/rekrutacja
Zgłoszenia do 07.02.2016.
KUCHNIA
SPOSÓB NA...
GDZIE NAS ZNALEŹĆ?
GDZIE NAS ZNALEŹĆ?
WEGANIZM
Moda na dietę roślinną wydaje się rozprzestrzeniać niczym
plaga. Życie wegan staję się dzięki temu coraz łatwiejsze.
Jak inspiracje można znaleźć w ich diecie?
UW
Politechnika Warszawska
WEGAŃSKIE SZTUCZKI
Wegańską wersję nutelli można przygotować miksując prażone orzechy laskowe, olej,
kakao, mleko sojowe, rozpuszczoną czekoladę i cukier. Istnieje też ekstremalnie zdrowa
jej wersja – z awokado, daktyli, orzechów laskowych i kakao.
Weganie zdolni są nawet do przekształcenia
jajecznicy w 100% roślinną potrawę. Jajka
zmieniają na pokruszone tofu (skąd często
stosowana nazwa – tofucznica), które obowiązkowo doprawiają czarną solą, która dzięki zawartości siarki nadaje mu jajeczny posmak i kurkumą, dla koloru.
Innym równie absurdalnym pomysłem może
wydawać się sernik bez sera. W tym przypadku wystarczy zmiksować namoczone wcześniej orzechy nerkowca z cukrem, sokiem z cytryny i olejem kokosowym. Powstałą w ten
sposób masę należy przelać na spód wykonany na przykład z orzechów i daktyli, a następnie schłodzić.
Istnieje też prosty sposób na przygotowanie wegańskich bez. Używa się do nich wody
po cieciorce z puszki, którą ubija się jak białka w klasycznych bezach. Po dodaniu cukru
i wysuszeniu w piekarniku uzyskujemy deser łudząco podobny do tego z użyciem jajek.
Roślinożercy znaleźli kilka sposobów na zastąpienie mięsa w tradycyjnych przepisach.
Służą do tego m.in. tofu, seitan (ciasto z mąki i wody po wypłukaniu skrobi) czy tempeh (produkt wytwarzany z fermentowanej soi). Po odpowiednim przyprawieniu
wszystkie doskonale spełniają swoją funkcję. Rozwiązaniem dla tęskniących za szynką lub parówkami są, coraz częściej dostępne
w sklepach, gotowe wędliny sojowe.
50
WEGAŃSKIE RESTAURACJE W WARSZAWIE
Krowarzywa – jeden z najmodniejszych lokali w stolicy,
przyciąga nawet najbardziej
zagorzałych mięsożerców.
Znajdziemy tu przede wszystkim różnego rodzaju burgery.
Poza stałą ofertą, co tydzień
możemy zamówić inny burger tygodnia, przygotowany
z sezonowych składników.
Miejsce wygrywa w rankingach najlepszych burgerowni, często zostawiając w tyle
mięsną konkurencję.
Vegan Pizza – niepozorny lokal, który udowadnia, że przygotowanie pizzy w wersji roślinnej nie stanowi problemu.
Ser z oleju kokosowego i wędlina z białka pszennego lub
soi sprawiają wrażenie zupełnie „normalnych”. Co prawda,
po spróbowaniu wyczuwa się
pewną różnicę, ale nie powinna ona odstraszyć zwolenników weganizmu. Można kupić
tu też pizzę w kawałkach, w ciekawych smakach spoza menu.
Lokal Vegan Bistro – miejsce
idealne dla wszystkich, którzy mimo diety wegańskiej,
nie chcą rezygnować z tradycyjnych polskich potraw.
Menu tej restauracji zmienia
się co dwa tygodnie, a w ofercie pojawiają się m.in.: kotlet
„schabowy”, rosół, kaszanka,
pieczeń, tatar, krupnik i kiełbasa z rusztu.
www.
W SIECI
Wszyscy zainteresowani poszerzeniem swoich horyzontów kulinarnych o potrawy
wegańskie znajdą pomoc na licznych blogach o tej tematyce.
OSiR
Mam Ochotę
Latawiec
SGH
Łazarski
Jadłonomia – najbardziej znany blog wegański, istniejący od 6 lat. W 2013 roku został wybrany Najlepszym Blogiem Kulinarnym. Jego autorka, Marta Dymek, niedawno wydała książkę, cieszącą się ogromną popularnością.
Wegan nerd – również wyprzedził niewegańską konkurencję w wyborach Najlepszego
Bloga Kulinarnego, tym razem w roku 2014. Autorka regularnie prowadzi też warsztaty kulinarne, na których uczy roślinnego gotowania.
Olga Smile – nie jest blogiem całkowicie wegańskim, ale zdecydowana większość
przepisów ukazujących się na nim nie zawiera produktów zwierzęcych. Poza tym
znajdziemy tam wiele opcji potraw bezglutenowych czy dietetycznych oraz kulinarnych porad.
TEKST: KATARZYNA BAJKOWSKA
ZDJĘCIA: ILONA KONIECZYŃSKA
szkoły wyższe
licea
kawiarnie
Biologia
Chemia
Geografia
WOS
Filozofia
Do wygrania
indeksy na studia
i cenne nagrody
Przyszłoroczne
olimpiady zaczynają się
już dziś!
Małe grupy,
maksymalnie
9 osób
Zajęcia prowadzą
laureaci poprzednich
edycji olimpiady
Z nami zdobędziesz
swój szczyt!
Lokalizacja
w ścisłym
centrum