Święto Wojska Polskiego - Związek Oficerów Rezerwy RP im

Komentarze

Transkrypt

Święto Wojska Polskiego - Związek Oficerów Rezerwy RP im
Biuletyn
ZWIĄZEK OFICERÓW REZEWRY RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
im. Marszałka Józefa Piłsudskiego
OBSZAR POMORZA GDAOSKIEGO – GDYNIA
1921 – 2013
Święto Wojska Polskiego
Na święto wojska obchodzone w wielu krajach przeważnie wybierany jest dzień związany z powstaniem
armii narodowej, z głośnym sukcesem odniesionym na polu bitwy albo zwycięskim zakończeniem wojny.
15 sierpnia 2013 roku obchodzimy 90. rocznicę ustanowienia Święta Polskiego Żołnierza, które
wprowadził gen. Stanisław Szeptycki. W całym kraju odbyły się uroczystości państwowe związane z tym
świętem, a główne przed Belwederem. Prezydent Bronisław Komorowski zaznaczył, że historia nauczyła
nas wszystkich, że wolność nie jest dana raz na zawsze i wymaga od nas codziennego wysiłku i pracy.
Ten - jak powiedział prezydent Komorowski - mądry patriota, który wzniósł się ponad osobisty konflikt z
marszałkiem Piłsudskim, uznając w momencie ustanawiania święta 15 sierpnia decydujący wkład marszałka w
polskie zwycięstwo. Jak dodał, święto to miało jednoczyć wszystkich obywateli. Prezydent ocenił, że wciąż
możemy odkrywać prawdę, pokłady polskiego patriotyzmu, że jeszcze jest "dużo do zrobienia na rzecz
narodowej wdzięczności i narodowej pamięci".
W ślad za słowami prezydenta warto przypomnieć, że bitwa warszawska 1920 roku to jeden z największych sukcesów w całej historii Polski. Było to zwycięstwo
polskiego żołnierza, zwycięstwo twórców II RP, ponieważ umieli walczyć wspólnie, podejmować szlachetny kompromis polityczny, potrafili konsolidować kraj.
Wolność nie jest dana raz na zawsze – powiedział prezydent. Przed pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego złożono w tym dniu wiązanki biało-czerwonych
kwiatów. Coroczna poranna ceremonia przed pomnikiem Naczelnika Państwa w Święto Wojska Polskiego to tradycja wprowadzona należy do tradycji
wprowadzonej przez prezydenta Komorowskiego.
Z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2013 roku prezydent zaprosił na
uroczystość i spotkanie prezesa Zarządu Głównego Związku Oficerów Rezerwy
Rzeczypospolitej Polskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego płk. w st. spocz. Stanisława
Tomaszkiewicza. W trakcie spotkania była okazja do rozmów o Siłach Zbrojnych i
funkcjonowaniu naszej oficerskiej Wspólnoty. Prezes Związku miał okazję do złożenia
gratulacji i życzeń wielu żołnierzom wyróżnionych odznaczeniami i awansami na kolejne
i pierwsze stopnie generalskie. Na ręce prezesa Stanisława Tomaszkiewicza prezydent
przekazał życzenia dla wszystkich członków ZOR RP i naszych sympatyków. W imieniu
Związku, płk Stanisław Tomaszkiewicz przekazał serdeczne pozdrowienia i najlepsze
życzenia Zwierzchnikowi Sił Zbrojnych Panu Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu
i Jego Małżonce, Panu Premierowi Donaldowi Tuskowi, Ministrowi Obrony Narodowej
Panu Tomaszowi Siemoniakowi, Szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego Panu
Profesorowi Stanisławowi Koziejowi, Szefowi Sztabu Generalnego, dowódcom rodzajów
sił zbrojnych oraz wielu Przyjaciołom naszej organizacji, którzy brali udział w tej godnej
uroczystości i spotkaniu.
Jak w wielu innych miejscach, również i w Gdyni obchodzono to ważne święto, najbardziej
uroczyście i widowiskowo – co można było ujrzeć na wielu trójmiejskich portalach. I nic
2
cd. WIĘTO WOJSKA POLSKIEGO
dziwnego, wszak to tu właśnie mieści się siedziba Dowództwa Marynarki Wojennej RP. Obchody święta rozpoczęto od podniesienia wielkiej gali branderowej na
okrętach marynarki, a oficjalną częścią było zaś złożenie kwiatów pod pomnikami i na cmentarzach. Nie zabrakło też atrakcji w Porcie Wojennym, gdzie można było
zwiedzić kilka jednostek bojowych, w tym nowoczesne wozy dowodzenia, czy wyrzutnie rakiet, ale także przepłynąć się po porcie. Z kolei w Klubie MW Riwiera –
siedzibie Zarządu ZOR RP W Gdyni i w którym m.in. odbywają się spotkania naszego stowarzyszenia, odbył się festyn żołnierski, w tym konkursy o wiedzy o
Marynarce Wojennej i mieście Gdyni. Na Bulwarze Nadmorskim był pokaz grupy symulacji militarnych, pokazy historycznych grup rekonstrukcyjnych, ekspozycja
sprzętu wojskowego. Tradycyjnie nie zabrakło też grochówki wojskowej. Na wielu z wymienionych przedsięwzięć nie zabrakło naszych kolegów: Józefa Januszki,
Romualda Jaśkiewicza, Andrzeja Olszewskiego, Tadeusza Pawłowskiego, Mariana Peplińskiego, Albina Romana, Stefana Sierakowskiego, Konstantego
Wasilewskiego i Ryszarda Wolińskiego.
Tego dnia, 15 sierpnia, obok Święta Wojska Polskiego obchodzone jest także liturgiczne święto Wniebowzięcia Matki Bożej, dla którego ustawowo wprowadzono
dzień wolny od pracy.
opracowanie: Z. Łobodziński, współpraca i zdjęcia: R. Woliński
SZTANDAR DLA ZARZĄDU OKRĘGU
Piłsudski w Fordonie – tak głosiły wieści w niedzielę 11 sierpnia 2013 roku w Bydgoszczy. Na Rynku w Starym Fordonie odbyła się uroczystość
wręczenia sztandaru Zarządowi Okręgu Kujawsko-Pomorskiego Związku Oficerów Rezerwy RP im. Marszałka J. Piłsudskiego.
Ta podniosła uroczystość rozpoczęła się o godz. 9.30 od okolicznościowej mszy w parafii św. Mikołaja w Bydgoskim Fordonie z udziałem rezerwistów, kombatantów
i sympatyków Marszałka Józefa Piłsudskiego. Uczestniczyło w niej wielu zaproszonych gości, m.in. wicewojewoda kujawsko-pomorski Zbigniew Ostrowski,
prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski oraz przewodnicząca sejmiku kujawsko-pomorskiego Dorota Jakuta.
Po mszy w kościele odbyło się oficjalne przekazanie sztandaru wraz z jego poświęceniem. Goście wbili w sztandar tradycyjne gwoździe. Zagrała orkiestra, a
kompania honorowa przeszła ulicami Fordonu. Wśród żołnierzy różnych formacji, a nie zabrakło przedstawicieli Marynarki Wojennej RP z Gdyni, był sobowtór
patrona Związku - Józefa Piłsudskiego. W składzie gdyńskiej delegacji byli: Witold Borkowski, Józef Januszko, Henryk Kościński, Adam Kula, Zbigniew Łobodziński i
Ryszard Woliński. Na zebranie 13 września br. przygotowano pokaz multimedialny z tej uroczystości.
oprac.: Z. Łobodziński
cd. SZTANDAR DLA ZARZĄDU OKRĘGU
3
1920 BITWA WARSZAWSKA
"1920 Bitwa Warszawska" to wielki fresk historyczny o jednej z najważniejszych bitew w dziejach świata. To także jedna z pierwszych w Europie i pierwsza w Polsce,
pełnometrażowa produkcja zrealizowana w wersji 3D. Akcja filmu rozpoczyna się w Warszawie, w 1920 roku. Jan, poeta i kawalerzysta, oświadcza się swojej narzeczonej Oli,
aktorce teatru rewiowego, po otrzymaniu rozkazu wyjazdu na front polsko-bolszewicki . Zdążył odbyd się ślub, którego udzielił młodym ksiądz Ignacy Skorupka. Podczas walk
Jan trafia do niewoli, a jego los leży w rękach czekisty Bykowskiego, który ucieleśnia okrutne oblicze bolszewickiej rewolucji. Historia znajduje finał w wielkiej bitwie, która na
zawsze odmieniła nie tylko losy Jana i Oli, ale całej dwudziestowiecznej Europy. Obok bohaterów fikcyjnych pojawiają się także postacie historyczne: Marszałek Józef Piłsudski,
generał Tadeusz Rozwadowski, pułkownik Wieniawa-Długoszowski, a także Włodzimierz Lenin i Józef Stalin. Reżyserowi filmu udało się odtworzyd atmosferę lat dwudziestych,
ukazując wielki patriotyzm i heroiczny wysiłek pokolenia naszych przodków.
Wizja reżysera jest jakby uporządkowana. Wszystko wydaje się politycznie poprawne. Polscy oficerowie cechują się różnymi postawami, zły czekista ma polskie korzenie,
Ukraińcy są dobrzy, a inni kopią okopy na przedpolach Warszawy. Józef Piłsudski jest sceptyczny i mądry, a Lenin przypomina upadłego anioła. Naród polski, mimo różnych
słabostek, gotów był w imię Ojczyzny i wiary do złożenia najwyższej ofiary z życia. Na drodze tym niecnym planom stanąć mógł tylko nasz dzielny naród, który choć skłócony na
co dzień, w chwilach kryzysu potrafi się zjednoczyć. Można też zadać pytanie, czy w obecnych złożonych czasach definicja polskości i patriotyzmu nie uległa lub nie powinna ulec
transformacji. Na to pytanie mogą sobie odpowiedzieć zresztą sami widzowie. Tak więc każdy powinien po obejrzeniu filmu być pokrzepiony.
Dzięki temu filmowi jest okazja na zadanie sobie trudnego pytania o naszą tożsamość. Opowiada on o lokalnej historii w sposób niebanalny i nie dający łatwych odpowiedzi ma
szansę zostać zrozumiany i doceniony na świecie. Oczekujący od filmu głębi charakterów i postaw, mogą być rozczarowani. Szukający scen batalistycznych, podniosłych mów oraz
chcący zobaczyć zarys sytuacji historycznej powinni ten film obejrzeć. Na szczególne wyróżnienie pod względem plastyczności zasługuje sekwencja szturmu na Radzymin. Film
kręcono w wielu miejscach, m.in. w Twierdzy Modlin, Warszawie, Lublinie, Suchej koło Węgrowa, Piotrkowie Trybunalskim, Zamościu, Kazuniu i Zielonce.
4
cd. 1920 BITWA WARSZAWSKA
Cały film można obejrzeć w kinie lub na stronie:
http://www.youtube.com/watch?v=QbytVJke3f8
oprac.: Z. Łobodziński
WOŁYŃ - TRAGICZNE KARTY HISTORII
W tym roku obchodzono 70. rocznicę Tragedii Wołyńskiej - masowych mordów dokonanych na ludności polskiej byłego województwa wołyńskiego II RP i
Małopolski Wschodniej. Zbrodnicze działania, nazywane często rzezią wołyńską, zostały dokonane przez nacjonalistów ukraińskich przy aktywnym, częstym
wsparciu miejscowej ludności ukraińskiej, wobec mniejszości polskiej podczas okupacji terenów II Rzeczypospolitej przez III Rzeszę w okresie od lutego 1943
do lutego 1944. Ofiarami mordów, których kulminacja nastąpiła w lecie 1943 byli Polacy, w dużo mniejszej skali Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i
przedstawiciele innych narodowości zamieszkujących Wołyń. Nie jest znana dokładna liczba ofiar. Historycy szacują, że zginęło około 60 tysięcy Polaków i w
odwecie od 2 do 3 tysięcy Ukraińców. Po pełnej emocji dyskusji i oskarżeniach opozycji o zakłamywaniu historii, posłowie upamiętnili wydarzenia wołyńskie,
jako „czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa” i Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą i nie określającą „ludobójstwem”. Oddano też hołd tysiącom
Polakom bestialsko pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Konflikty na tle etnicznym i narodowościowym, napięcia o podłożu religijnym czy walki o strefy wpływów - tego typu sytuacje z reguły pociągają za sobą setki,
tysiące, a niekiedy nawet i miliony ofiar istnień ludzkich. To nie tylko żołnierze i bojownicy, którzy giną bohatersko na polu walki, to również cywile, którzy
znaleźli się w nieodpowiednim miejscu i w niewłaściwym czasie, albo też nieuzbrojeni manifestanci nie godzący się na narzucany im nowy porządek. Odpowiedzią
na zamanifestowanie swojej siły przez agresora, czy aparat władzy często bywa przelaniem krwi niewinnych. I mimo postępu cywilizacyjnego i przemian
kulturowych, niestety dochodzi do nich regularnie.
Rzeź wołyńska - pod tą nazwą kryją się wydarzenia, do jakich dochodziło w latach 1943-44. Ukraińscy nacjonaliści dopuścili się w tym czasie zbrodni na polskiej
mniejszości zamieszkującej istniejące do 1939 roku województwo wołyńskie. Szacuje się, że podczas zbrodniczych działań przez ukraińskie bojówki mogło zginąć
nawet 60 tysięcy Polaków oraz kilkanaście tysięcy osób innych narodowości. Decyzja o eliminacji Polaków oraz reprezentantów innych nacji zapadła podczas
spotkania przedstawicieli kilku ukraińskich organizacji partyzanckich w lutym 1943 roku. Na mocy rozstrzygnięć, które nastąpiły w czasie konferencji rozpoczęto
mordownie Polaków, którzy zamieszkiwali tereny należące w mniemaniu narodowców do Ukrainy.
Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń związanych z tragedią wołyńską była tzw. krwawa niedziela. O świcie 11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej
Armii Powstańczej UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim. Po otoczeniu wsi,
ich mieszkańcom zablokowano drogę ewentualnej ucieczki i rozpoczęto rzeź. Dochodziło także do zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił,
noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Była to akcja dobrze
przygotowana i zaplanowana. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o
konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Krwawą niedzielę rozpoczęto od polskiej wsi Gurów, obejmując Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę,
Zdżary, Zabłoćce – Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Swojczów, Gucin i inne. We wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko
70 osób, w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków, a we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem,
natomiast w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu.
Również tego dnia rano 20-osobowa grupa napastników weszła w czasie mszy św. do kościoła w Porycku, gdzie w ciągu trzydziestu minut zabito około 100 ludzi,
wśród których były dzieci, kobiety i starcy. Bandyci wymordowali wówczas wszystkich Polaków mieszkających w Porycku (około 200). Podobne ataki na kościoły
przeprowadzano w innych miejscowościach. Zabójstw dokonywano z wielkim okrucieństwem. Wsie i osady polskie ograbiono i spalono. Po dokonanych
masakrach do wsi na furmankach wjeżdżali chłopi z sąsiednich wsi ukraińskich, zabierając całe mienie pozostałe po zamordowanych Polakach. Główna akcja
trwała do 16 lipca 1943 roku. W całym zaś lipcu celem napadów stało się co najmniej 530 polskich wsi i osad. Wymordowano wówczas siedemnaście tysięcy
Polaków, co stanowiło kulminację czystki etnicznej na Wołyniu.
Zamordowani w Lipnikach (źr.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Lipikach.jpg)
cd. WOŁYŃ - TRAGICZNE KARTY HISTORII
5
To jedna z największych zbrodni przeciwko ludzkości, obok holocaustu, zbrodni Pol Pota i Czerownych Khmerów, gułagu, ludobójstwa w Rwandzie, zbrodni
katyńskiej, masakr więziennych NKWD, czy w Srebrenicy, Salonikach, Nankinie, jakich dokonano w przeszłości. Zachodzi pytanie, w imię czego? Władzy? Jakiej
ideologii? Jakie było tło wydarzeń tej tragedii? W wyniku agresji Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku, po okupacji całości terytorium II
Rzeczypospolitej przez Wehrmacht i Armię Czerwoną i ustaleń w dniu 28 września 1939 roku w pakcie o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą, a ZSRR tereny
województwa wołyńskiego znalazły się pod okupacją ZSRR. Aby uzasadnić aneksję okupowanych terenów Polski Sowieci przeprowadzili 22 października 1939
roku fikcyjne wybory do lokalnego Zgromadzenia Ludowego, a w pięć dni później Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy ogłosiło włączenie Wołynia w skład
Ukraińskiej SRR.
Po ataku Niemiec na ZSRR Hitler zgodnie ze swoją polityką wschodnią traktował Ukrainę jako zaplecze materialne III Rzeszy i nie przewidywał istnienia tam
administracji innej niż niemiecka. Po rozpoczęciu likwidacji gett i masowej zagłady ludności żydowskiej, ukraińska policja pomocnicza współdziałała z SS i policją
niemiecką niejednokrotnie uczestnicząc w egzekucjach. Ludobójstwo dokonane publicznie przez niemieckiego okupanta na Żydach, było kolejnym dowodem – po
masowych deportacjach, aresztowaniach i masowych morderstwach ludności Kresów Wschodnich dokonanych również publicznie w okresie okupacji sowieckiej
1939-1941 przez NKWD – masowych prześladowań i zbrodni dokonywanych instytucjonalnie przez państwa-okupantów i skierowanych przeciw całym grupom
narodowościowym lub społecznym. Stwarzało to w konsekwencji klimat społecznej obojętności dla przemocy, zbrodni na skalę masową. Zagłada Żydów stała się
dla ukraińskich nacjonalistów przykładem, jak można usunąć Polaków. Tej taktyki masowych mordów Ukraińcy nauczyli się od Niemców. To dlatego czystki
etniczne Ukraińskiej Armii Powstańczej UPA zaskakiwały swą skutecznością i dlatego wołyńscy Polacy w 1943 roku byli niemal tak samo bezradni jak Żydzi.
W 1942 roku powstały trzy ukraińskie formacje partyzanckie: tzw. pierwsza UPA (największa), oddziały wojskowe Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich OUN-M,
oraz drobne oddziały OUN-SD (OUN-R, później OUN-B). W marcu i kwietniu 1943 nastąpiła na Wołyniu masowa dezercja policjantów Ukraińskiej Policji
Pomocniczej. Część dezerterów zasiliła oddziały OUN-B, OUN-M i UPA. Dezerterujący policjanci dopuszczali się zbrodni na Polakach, realizując postanowienia o
rozpoczęciu walki zbrojnej i planu usunięcia polskiej ludności z Wołynia. Decyzją o eksterminacji Polaków były plany OUN podczas wojny i polityka
narodowościowa zakładająca usunięcie Polaków z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Wpływ na taką decyzję miała zagłada Żydów, a jeden z dowódców UPA
oceniał sytuację następująco: Z dniem 1 marca 1943 roku przystępujemy do powstania zbrojnego. Jest to działanie wojskowe i skierowane jest przeciwko okupantowi. Obecny
jednak okupant jest przejściowym, nie należy więc tracić sił w walce z nim. Właściwy okupant to ten, który nadchodzi. Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie
wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską. Chyba że usuną się sami.
Kierownictwo OUN-B mogło podjąć wówczas decyzję o usunięciu wszystkich Polaków ze wszystkich ziem uznawanych przez nich za ukraińskie. Według
najbardziej prawdopodobnej hipotezy decyzja o ludobójstwie Polaków zapadła w gronie trzech osób wołyńskiego kierownictwa OUN-B: Dmytra Klaczkiwskiego,
kierującego wołyńską OUN-B, Wasyla Iwachowa, referenta wojskowego OUN-B oraz Iwana Łytwynczuka, dowodzącego siłami UPA na północno-wschodnim
Wołyniu i który był inicjatorem i najaktywniejszym organizatorem mordów. Między marcem i majem 1943 roku po śmierci Iwachowa pełnię władzy przejął
Kliaczkiwski, który już samodzielnie zadecydował o rozpoczęciu czystki etnicznej na całym Wołyniu. W czerwcu 1943 roku wydał tajną dyrektywę terytorialnego
dowództwa UPA na Wołyniu, w której m.in. znalazł się zapis: Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Przy odejściu wojsk niemieckich należy
wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. [...] Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły.
Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi.
Organizacja mordów, ich przebieg, rozmiary, zasięg terytorialny oraz cele i motywy, jakie tej akcji przyświecały, uprawniają zdaniem pionu śledczego Instytutu
Pamięci Narodowej do stwierdzenia, iż na terenie Wołynia w latach 1939–1945 doszło do zbrodni ludobójstwa. Za pierwszy masowy mord 173 Polaków IPN uznaje
masakrę w dniu 9 lutego 1943 roku w polskiej kolonii Parośla Pierwsza (gm. Antonówka, powiat sarneński). Fala napadów rozpoczęta na wschodzie Wołynia
przesuwała się systematycznie w kierunku zachodnim. Eksterminacja ludności polskiej na przełomie maja i czerwca rozszerzyła się na powiat dubieński, łucki i
zdołbunowski, a w lipcu 1943 roku objęła wszystkie, poza powiatem lubomelskim ziemie Wołynia.
Zasadniczo można było wyróżnić trzy rodzaje napadów: napady na pojedyncze osoby oraz małe grupki udające się do innych miejscowości, lub pracujące w polu
lub lesie, napady na małe skupiska Polaków, złożone z kilku, kilkunastu rodzin, zamieszkujące w ukraińskich wsiach lub położone na uboczu kolonie oraz napady
na duże skupiska ludności polskiej, wymagające skoncentrowania większych sił. Dwa pierwsze rodzaje napadów były dziełem służby bezpieki OUN lub oddziałów
UPA. Trzeci rodzaj wymagał mobilizowania ukraińskiej ludności cywilnej uzbrojonej w białą broń lub sprzęty gospodarskie. Po dokonanych masakrach na
Polakach wjeżdżały grupy rabunkowe, złożone głównie z kobiet, i zabierały wszystko, co pozostało po zamordowanych Polakach, od odzieży do elementów
budowlanych. Ten ogrom zbrodni ujrzał światło dzienne dopiero po ekshumacji.
Dmytro Klaczkiwski - bezpośrednio odpowiedzialny za decyzję zbrodni, wydanie rozkazu do udziału UPA w czystce etnicznej
oraz kierowanie mordami. (źr.:http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Dmytro_Klachkivsky.jpg)
Najwięcej mordów dokonano latem 1943. Mordy niejednokrotnie miały miejsce w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się
podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią niejednokrotnie torturowani w okrutny sposób, np. przecinanie ludzi na pół
piłą do drewna, wyłupywanie oczu, palenie żywcem. Polskie podziemie podjęło próbę negocjacji z UPA w celu powstrzymania fali mordów. Wstępne rozmowy z
lokalnym dowódcą SB OUN Szabaturą przeprowadzono w okolicach Świnarzyna 7 lipca 1943 roku. Na następnym spotkaniu 10 lipca we wsi Kustycze delegację z
przedstawicielem Okręgu Wołyńskiego AK Krzysztofem Markiewiczem pozbawiono życia.
Po okresie względnego uspokojenia sytuacji jesienią 1943, pod koniec roku, szczególnie w czasie świąt Bożego Narodzenia na terenach całego Wołynia nastąpiła
nowa fala zbrojnych antypolskich akcji nacjonalistów ukraińskich. Grupy UPA, wspomagane przez miejscową ludność ukraińską, uderzyły na skupiska ludności
polskiej i bazy samoobrony w powiatach: rówieńskim, łuckim, kowelskim i włodzimierskim. Do ostatniej fali napadów na Wołyniu doszło na początku 1944 roku.
Korzystając z wycofywania się garnizonów niemieckich przed następującą Armią Czerwoną, oddziały UPA i bojówki OUN atakowały pozbawioną obrony polską
ludność. 2 lutego 1944 na drodze między Kuśkowcami Wielkimi, a Śniegorówką zamordowano 129 uchodźców z Łanowiec. 13 lutego w kilku miejscowościach
położonych w pobliżu Włodzimierza Wołyńskiego zabito łącznie około 140 Polaków. W tym samym miesiącu w klasztorze w Wiśniowcu bojówka SB OUN
zamordowała około 300 osób, głównie kobiet i dzieci.
Wraz ze wzrostem zagrożenia napadami ukraińskimi na polskie wsie, na przełomie 1942/1943 roku zaczęły powstawać samorzutnie pierwsze oddziały
samoobrony. Były one nieliczne, słabo uzbrojone i ich działalność ograniczała się do patrolowania okolicy i ostrzegania przed atakiem. W 1943 roku na Wołyniu
powstało nieco ponad 100 ośrodków samoobrony kierowanych w początkowej fazie ich tworzenia przez władze cywilne. Pierwsze placówki samoobrony powstały
w miejscowościach: Jeziory, Szachy, Serniki, Swarycewicze, Borowe, Dubrowica, Wołczyce, Huta Stepańska, Dobryń, Nowosiółki, Ostrowsk, Wieluń, Biała, Komary,
Huta Sopaczewska, Hały. W powiecie kostopolskim zorganizowano placówki samoobrony we wsiach: Głuszków, Moczulanka, Nowiny, Stara Huta,
Bronisławówka, Rudnia, Stryj, Mokre, Myszków, Zawołocz, Marulczyn, Woronusze, Jakubówka. Szczególnie duża baza powstała w rejonie Starej Huty, gdzie 14
wsi utworzyły wspólny system obrony z ośrodkiem dowodzenia w Starej Hucie.
6
cd. WOŁYŃ - TRAGICZNE KARTY HISTORII
Drugą dużą bazę zorganizowano w Przebrażu. Wieś zamieniono w obóz warowny. Siły samoobrony stanowił batalion w składzie 4 kompanii. W organizacji
samoobrony, uzbrojeniu i przeszkoleniu jej członków pomocy udzielił Inspektorat Łuck AK. Latem 1943 siły w Przebrażu to już siedem kompanii i szwadron
zwiadu konnego. Ogółem pod broń stanęło około 1000 ludzi. W rejonie na południu od Kowla zorganizowano placówki samoobrony we wsiach: Zasmyki, Janówka,
Radomle, Lityń, Ossa, Wierzbiczno, Suszybaba, Lublatyn, Zielona, Różyn, Stara i Nowa Dąbrowa. Na północ od Włodzimierza Wołyńskiego utworzono
samoobronę we wsiach: Spaszczyzna, Wodzinów, Wodzinek, Bielin, Sieliski, Aleksandrówka, Marianówka. Do największych baz samoobrony należały: Przebraże,
Huta Stepańska, Pańska Dolina, Stara Huta, Zasmyki, Bielin. Mniejsze ośrodki nie wytrzymały naporu ukraińskich nacjonalistów i zostały zniszczone. Tylko z
niektórych mieszkańcy wsi zdołali przedostać się do miast lub większych ośrodków samoobrony.
Ta taktyka nie zapobiegała mordom, dlatego też w lipcu 1943, Okręgowa Delegatura Rządu na Wołyniu wydała instrukcje o tworzeniu baz samoobrony i oddziałów
partyzanckich. Była to inicjatywa spóźniona, gdyż w lipcu 1943 ofiarami ludobójstwa padło już około 30 tysięcy polskiej ludności cywilnej. Z powstałych
pojedynczych placówek samoobrony do wkroczenia na tereny Wołynia przetrwało tylko kilkanaście, natomiast w przypadku większych baz samoobrony
(składających się z kilku sąsiednich wsi polskich otoczonych różnego rodzaju umocnieniami polowymi) wspomaganych przez oddziały partyzanckie na ogólną
liczbę 16, rozbite przez UPA zostały tylko dwie. Powstanie samoobrony na Wołyniu poważnie ograniczyło rozmiary polskich strat, ale nie zapobiegło ludobójstwu
Polaków. Były też inne akcenty polskiej reakcji. Na początku stycznia 1944 roku, po przekroczeniu przez Armię Czerwoną przedwojennej granicy Polski
dowództwo AK zarządziło mobilizację oddziałów partyzanckich na Wołyniu i podjęło decyzję o rozpoczęciu akcji pod kryptonimem Burza. 28 stycznia 1944 roku
utworzono 27 Wołyńską Dywizją Piechoty AK. Oprócz działań przeciwko Niemcom, dywizja przeprowadziła 16 większych akcji bojowych przeciw oddziałom
UPA, usuwając częściowo zagrożenie dla polskiej ludności cywilnej na zachodzie Wołynia.
Polacy uważają, że to co wydarzyło się na Wołyniu jest jednym z najkrwawszych wydarzeń wspólnej historii Polski i Ukrainy. Przez wszystkie ostatnie dni, tak
samo, zresztą, jak w poprzednich latach, w Warszawie i Kijowie toczyły się ostre dyskusje w tej sprawie. W wywiadzie dla „Głosu Rosji” profesor Grzegorz Motyka
z Instytutu Badań Historycznych Polskiej Akademii Nauk powiedział m.in.: W 1943 roku najpierw na Wołyniu, a potem w Galicji Wschodniej i w innych przylegających do
nich rejonach rozpoczęto czystki etniczne polskiej ludności. Sprawcami tragedii wołyńskiej, którą cechowało niespotykane dotąd okrucieństwo, były oddziały Organizacji
Nacjonalistów Ukraińskich OUN i Ukraińskiej Armii Powstańczej UPA. Ich zadaniem było całkowite unicestwienie wszystkich mieszkających na tych terenach Polaków. Według
najnowszych danych, zginęło ich w przybliżeniu sto tysięcy, wśród nich było mnóstwo małych dzieci i starców – nie oszczędzano nikogo! Pragnę również podkreślić, że obok
bezlitosnych oprawców z OUN-UPA byli też inni Ukraińcy, którzy ratowali Polaków, często za cenę własnego życia. Dopiero zabieramy się do tego tematu, wiemy już, że takich
odważnych i dobrych ludzi było dużo. Jeśli mówić będziemy o aktualnych stosunkach politycznych między Polską a Ukrainą, to nigdy dotąd nie były one tak dobre. Tę sytuację
podważa tylko pamięć tragedii wołyńskiej, która dotychczas jest, powiedziałbym, „tematem gorącym” dla ocen historyków naszych krajów. Będziemy kontynuować badania w tym
zakresie. W sumie przyszłość stosunków Polski i Ukrainy oceniam jako pozytywną.
Śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej Wołynia i Podola prowadzą obecnie terenowe oddziały Instytutu
Pamięci Narodowej. Oprócz instytucji państwowych zbierających historyczne świadectwa zbrodni, a przede wszystkim powołanych ustawowo do badania,
dokumentowania i ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu jak IPN, badaniem i dokumentowaniem zbrodni ukraińskich nacjonalistów zajmują się
organizacje społeczne , w tym Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, założone w 1992 Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich
Nacjonalistów z siedzibą we Wrocławiu i działający od 1982 roku Ośrodek "Karta", przygotowujący opracowania do seminariów, wspólnie ze Światowym
Związkiem Żołnierzy Armii Krajowej.
Mimo dużej ilości ofiar, antypolskie akcje nacjonalistów ukraińskich i miejscowej ludności ukraińskiej doprowadziły na Wołyniu także do olbrzymich strat
materialnych. W wyniku bezpośrednich działań wojennych zniszczeniu uległ niewielki procent tzw. substancji zabytkowej. Największych zniszczeń doznała ona w
okresie rzezi ludności polskiej przez Ukraińców, zwłaszcza na Wołyniu. Kościoły często były ostatnimi miejscami, w których chronili się Polacy. W wyniku
wyjątkowego okrucieństwa ukraińskich morderców, stawały się one ich grobami. Nienawiść, złość i wandalizm były w ostateczności czynnikiem najbardziej
niszczącym dziedzictwo kulturowe tych ziem. Zdołano ustalić, że tylko na samym Wołyniu (bez obszaru Małopolski Wschodniej) z ogólnej liczby 1150 wiejskich
osad polskich, w których znajdowało się 31 tysięcy zagród, oddziały ukraińskie zniszczyły 1048 osiedli i 26167 zagród. Ponadto z 252 wołyńskich kościołów i kaplic
zniszczonych zostało 103 obiektów.
Już 16 października 1943 roku dowódcy Okręgu Wojskowego UPA nakazywali swoim oddziałom blokady gospodarcze miast, tak aby zabrakło w nich chleba dla
uchodźców i usuwanie śladów polskości poprzez rozbieranie bądź palenie domów. Dalsze usuwanie materialnych przejawów obecności Polaków na Wołyniu było
przeprowadzane zgodnie z rozkazem OUN z 2 lutego 1944 roku, w którym m.in. czytamy: [...] 7. Likwidować ślady polskości [...]; a) zniszczyć wszystkie ściany kościołów i
innych polskich budynków kultowych; b) zniszczyć drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostały nawet ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył, ale nie niszczyć drzew owocowych
przy drogach; c) do 21 XI 1944 roku zniszczyć wszystkie polskie chaty, w których poprzednio mieszkali Polacy [...]. Zwraca się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego
pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem. [...] Postój, 9.02. 44 r. Mandriwny.
Pamiętając o rzezi wołyńskiej 11 lipca 2003 roku, w 60. rocznicę mordu w Porycku, prezydenci Polski Aleksander Kwaśniewski i Ukrainy Leonid Kuczma odsłonili
w Porycku pomnik pomordowanych. Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział m.in: Wiem, że te słowa wielu mogą zaboleć. Ale żaden cel, ani żadna wartość, nawet
tak szczytna jak wolność i suwerenność narodu, nie może usprawiedliwiać ludobójstwa, rzezi cywilów, przemocy i gwałtów, zadawania bliźnim okrutnych cierpień. W działaniach
Ogólnopolskiego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA, budowa i odsłonięcie pomnika jak dotąd nie nastąpiły. Wcześniej
planowano wzniesienie pomnika na placu Grzybowskim, przeciwko formie (pięciometrowe drzewo ze skrzydłami zamiast konarów z przybitymi do pnia
zwłokami dzieci) protestowali wówczas m.in. Agnieszka Holland i Bronisław Geremek. W sierpniu 1992 roku dokonano ekshumacji szczątków wymordowanej
ludności polskiej, która potwierdziła masowe mordy dokonane przez UPA w 1943 roku. 22 kwietnia 2013 roku, w odpowiedzi na projekty uchwał złożone przez
kluby polskie w Sejmie RP w sprawie rocznicy zbrodni na Wołyniu, Lwowska Rada Obwodowa i działacze różnych ukraińskich organizacji społecznych zwołali
spotkanie w tej sprawie. Podczas obrad jeden z posłów do Rady Najwyższej Ukrainy stwierdził, że Ukraińcy są ofiarami okupacji polskiej i nie będą prosić Polaków
o przebaczenie, natomiast przewodniczący Lwowskiej Rady Obwodowej wzywał do „pokazania, kto jest cywilizowanym narodem europejskim” i gromadzenia
środków na różnego rodzaju „akcje odwetowe”. Wśród zgromadzonych pojawiły się także głosy twierdzące, że na Wołyniu zginęło więcej Ukraińców z rąk
Polaków i że władze Lwowa powinny przygotować ultimatum dla strony polskiej.
Przy ocenie tragedii wołyńskiej Sejm nie poparł drastycznego sformułowania „ludobójstwo”, pomimo iż w przededniu tragicznej daty w historii narodu polskiego
Komisja Kultury i Środków Przekazu Sejmu Polski poparła zgłoszoną poprawkę w sprawie uznania wydarzeń z tamtych lat za fakt ludobójstwa. 12 lipca 2013 roku
przyjęto uchwałę uznającą zbrodnie na Wołyniu, akceptując tekst rezolucji, w której pozostało sformułowanie „czystka etniczna posiadająca znamiona
ludobójstwa”. Wcześniej odrzucono poprawkę Prawa i Sprawiedliwości mówiącą o uznaniu tych zbrodni za ludobójstwo. Nie wyrażono także poparcia dla
propozycji uznania dnia 1l lipca za Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej. 14 lipca 2013 r. podczas spotkania z wiernymi na modlitwie Anioł Pański, Papież
Franciszek powiedział: Łączę się w modlitwie z duchowieństwem i wiernymi Kościoła na Ukrainie, zgromadzonymi w katedrze w Łucku na mszy za dusze ofiar w 70. rocznicę
rzezi wołyńskiej. Czyny te, podyktowane nacjonalistyczną ideologią w tragicznym kontekście II wojny światowej, spowodowały dziesiątki tysięcy ofiar i zraniły braterstwo dwóch
narodów, polskiego i ukraińskiego.
Przykładami pamięci o tragicznych wołyńskich wydarzeniach, w regionie pomorskim jest pomnik Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w
latach 1943–45 oraz tablica ku czci ofiar tej tragedii, umieszczona w kościele Świętej Brygidy w Gdańsku. Będąc w tych miejscach oddajmy hołd bestialsko
pomordowanym tysiącom Polakom okupowanych terenów Polski.
oprac.: Z. Łobodziński
z lewej źr.:http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:GdanskMonument_of_Poles_Massacred_in_Volhynia_edited.jpg
z prawej źr.:http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Plaque_for_victims_of_Volhynia_massacres_at
_Church_of_St._Bridget_in_Gda%C5%84sk.jpg
GRUDZIĄDZ - ZJAZD KAWALERZYSTÓW II RP
7
XXV Jubileuszowy Zjazd Kawalerzystów II RP pod Honorowym Patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Bronisława Komorowskiego odbył się przez trzy sierpniowe dni w Grudziądzu. Odżyły tradycje Polskiej Kawalerii. Na
swój Jubileuszowy Zjazd przybyli kawalerzyści, szwoleżerowie, ułani i strzelcy konni. W okresie międzywojennym
Grudziądz, miasto leżące nad Wisłą, zwano stolicą polskiej kawalerii. Nie było w tym określeniu żadnej przesady, gdyż
właśnie to tam, w latach 1920 –1939, wyszkolono tysiące oficerów służących we wszystkich pułkach kawalerii Wojska
Polskiego.
Na Jubileuszowy Zjazd, który odbywał się w dniach 23-25 sierpnia 2013 roku przyjechali także krewni absolwentów Centrum
Wyszkolenia Kawalerii z kraju i z zagranicy. Oficjalni goście reprezentowali Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Senat RP,
Sejm RP, Ministra Obrony Narodowej, Dowódcę Wojsk Lądowych, Sztab Generalny WP, Dowództwo Garnizonu Grudziądz,
Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. W corocznym Zjeździe uczestniczyli także przedstawiciele władz
wojewódzkich z wicewojewodą i wicemarszałkiem Województwa Kujawsko-Pomorskiego, a także władze samorządowe
Grudziądza i prezydentem miasta.
W programie znalazła się m.in. defilada ponad stu jeźdźców. Wśród nich znalazły się szwadrony, grupy rekonstrukcyjne, poczty czterokonne, oddziały
ochotnicze, przedstawiciele kół i stowarzyszeń pułkowych - kultywujące tradycje Polskiej Kawalerii. Oprócz mieszkańców Grudziądza i całego regionu
kujawsko-pomorskiego miłośnicy tej broni przybyli ze wszystkich stron kraju. Nie zabrakło również naszego kolegi Henryka Kościńskiego, który związany jest z
tym miastem, tu się urodził, i który też każdego roku wraz z innymi kolegami Edwardem Golisem, Eugeniuszem Haftką i Henrykiem Tomaszewskim są
zapraszani przez władze Fundacji na Rzecz Tradycji Jazdy. W precedencji, tj. kolejności powitania zaproszonych gości ostentacyjnie wyrażono uznanie,
szczególnie burzą braw, przedstawicielowi Związku Oficerów Rezerwy RP im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Na grudziądzkich Błoniach Nadwiślańskich
można było zobaczyć współczesnych kawalerzystów: Szwadron 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego z Warszawy, Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego z
Warszawy, Klub Kawaleryjski im. 18. Pułku Ułanów Pomorskich z Gdańska (zaprzyjaźniony z ZOR RP w Gdyni), Klub Kawaleryjski im. 16. Pułku Ułanów
Wielkopolskich z Bydgoszczy (zaprzyjaźniony z ZOR RP w Bydgoszczy), Oddział Reprezentacyjny Ułanów Miasta Poznania (zaprzyjaźniony z ZOR RP w
Poznaniu), Chorągiew Husarska Marszałka Województwa Pomorskiego z Gniewu, Chorągiew Ziemi Chełmińskiej z Chełmna, Szwadron Kawalerii im. 2. Pułku
Szwoleżerów Rokitniańskich ze Starogardu Gdańskiego, Szwadron Honorowy 3. Pułku Szwoleżerów Mazowieckich z Warszawy, Ułani Grochowscy im.
Generała Józefa Dwernickiego z Podkowy Leśnej, Klub Kawaleryjski im. 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich z Raciborza, Szwadron Kawalerii 7. Pułku Ułanów
Lubelskich z Mrozów, Szwadron Niepołomice 8. Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego z Krakowa, Klub Kawaleryjski im. 12. Pułku Ułanów Podolskich
ze Szczecina, Szwadron kawalerii im. 13. Pułku Ułanów Wileńskich z Kielc, Szwadron Kawalerii im. 17. Pułku Ułanów Wielkopolskich z Tułowic, Szwadron
Toporzysko 3. Pułku Strzelców Konnych z Jordanowa, Klub Kawaleryjski im. 7. Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich z Poznania, Klub Jazdy Konnej
„Joker” im. 8. Pułku Strzelców Konnych z Działowa – Chełmna.
Swoje jubileuszowe spotkanie licznie zgromadzeni uczestnicy i goście Zjazdu rozpoczęli wizytą w historycznych
koszarach Księcia Józefa Poniatowskiego, w którym stacjonuje elitarny 8. Grudziądzki Batalion Walki
Radioelektronicznej im. gen. bryg. Zygmunta Podhorskiego. Złożono wiele kwiatów przy obelisku z 1989 roku
upamiętniającym absolwentów Szkoły Podchorążych Kawalerii, zwiedzano stare koszary, Sale Tradycji, okolicznościową
przygotowaną starannie wystawę oraz zachowane przedwojenne stajnie, które na czas XXV Zjazdu zajęły ponownie
kawaleryjskie konie oraz auta z lat międzywojennych. Wystąpieniom władz fundacji i zaproszonych gości, życzeniom,
spotkaniom po latach z bliskim, wspomnieniom, rozmowom, opowieściom, uczestnictwie w części artystycznej i wspólnej
zabawie, poczęstunkom, nawiązywaniem kontaktów – nie było końca. Atmosfera, jak panowała przez te 3 dni udzieliła
się dosłownie wszystkim.
(←na zdjęciu Henryk Kosciński na jubileuszowym zjeździe kawalerzystów w Grudziądzu)
Dla poszanowania tradycji kawalerzyści zawsze mieli poczucie wyższości nad innymi
rodzajami broni i uważali się za elitę wojska. Być kawalerzystą to być więcej niż
żołnierzem. Wynikało to m.in. z wielowiekowego rodowodu jazdy polskiej, a także z
pewnych cech, które wyróżniały kawalerię spośród innych rodzajów broni, tj. niezwykłej
barwności w czasie przejazdów i defilad, marszów i zawołań pułkowych, stopni
wojskowych (ułani, rotmistrze i wachmistrze), biegów myśliwskich i sportów konnych,
piosenek na poszczególne pułki, tzw. żurawiejki, szampańskich balów i zabaw oraz nade
wszystko przywiązanie do koni.
Koń był dla kawalerzysty najlepszym towarzyszem broni, najwierniejszym i niezawodnym
przyjacielem, ale też wymagał stałej troski od wczesnych godzin rannych, aż do końca
dnia. Umiłowanie okazywane tym wiernym towarzyszom ułańskiej służby oddaje
fragment wiersza gen. bryg. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego: bo serce ułana, gdy
położysz je na dłoń: na pierwszym miejscu panna - przed panną, tylko... koń.
(← zdjęcie z około 1935 roku, stajnie na terenie Centrum Wyszkolenia Kawalerii)
15 sierpnia, 83 lata temu powołano w Grudziądzu Centralną Szkołę Jazdy. Szkoła ta przeszła do historii pod nazwą Centrum Wyszkolenia Kawalerii, chociaż nie
była to jej jedyna nazwa. To zgrupowanie Szkoły Podchorążych Kawalerii i Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii połączonych z różnorodnymi kursami.
Począwszy od końca lat dwudziestych istniała ścisła więź Szkoły z pułkami kawalerii, wszak wszyscy absolwenci trafiali do poszczególnych pułków. Znano więc
zwyczaje, obyczaje oraz tradycje pułków szwoleżerów, ułanów i strzelców konnych. Szkoła Podchorążych Kawalerii dawała solidne, nowoczesne wyszkolenie
wojskowe, ale nie tylko. Uczono tu także języków obcych, historii, uprawiano sporty: szybownictwo, narciarstwo, pływanie, uczono także ... tańca
towarzyskiego. Głównym jednak sportem było jeździectwo. Absolwentom Szkoły Podchorążych Kawalerii poświęcony jest piękny obelisk i tablica pamiątkowa
odsłonięte i poświęcone podczas historycznego I Zjazdu Oficerów Kawalerii Służby Stałej, który odbył się w Grudziądzu 10 września 1989 roku w 50 rocznicę
ostatniej promocji oficerskiej, która odbyła się na polach bitew i 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej.
Wspomniany tu niesamowity adiutant Józefa Piłsudskiego – Bolesław WieniawaDługoszewski, późniejszy generał, to bez wątpienia jedna z najbarwniejszych postaci II
Rzeczpospolitej. Antoni Słonimski, związany od wczesnej młodości z PPS i popierający
działalność Józefa Piłsudskiego, pisał o Wieniawie: Dzwoniąc szablą od progu idzie piękny
Bolek, ulubieniec Cezara i bożyszcze Polek. Odważny żołnierz, utalentowany dyplomata,
przyjaciel artystów, a przede wszystkim człowiek o niezwykłej fantazji i uroku. Jego
skłonność do alkoholu oraz kobiet obrosła już legendami, jednak nie powinny one
przysłonić zasług, jakie oddał Polsce adiutant marszałka Piłsudskiego. Poranek 1 lipca
1942 roku był dla generała tragiczny. Na skutek nieszczęśliwego wypadku życie skończył
pierwszy ułan II Rzeczpospolitej, który w jednym ze swoich wierszy napisał: Lecz gdyby
mi kazały wyroki ponure, na ziemi się meldować, by drugi raz żyć, chciałbym starą z mundurem
wdziać na siebie skórę, po dawnemu wojować, kochać się i pić.
Krótkim wspomnieniem o Wieniawie warto powrócić do słów: bo serce ułana, gdy położysz
je na dłoń: na pierwszym miejscu panna - przed panną, tylko... koń! Koń najlepszym
towarzyszem kawalerzysty – nic w tym dziwnego, co daje przykład kultywowania tych
chlubnych tradycji.
Dla przypomnienia, ślady Wieniawy w Gdyni związane są m.in. z XI Zjazdem Legionistów Polskich 14 sierpnia1932 roku oraz pogrzebem gen. dyw. Gustawa
Orlicz-Dreszera 27 lipca 1936 roku (na zdjęciu – Wieniawa na czele konduktu).
8 OFICEROWIE GDYŃSCY SWOJEMU PATRONOWI
Działania gdyoskiego środowiska piłsudczyków, związana ze wzniesieniem pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego powoli
dobiega kooca. Gdynia, w ogóle Trójmiasto, jest silnym ośrodkiem kultywowania tradycji związanych z działalnością
wielkiego Polaka, głównie przez trzy organizacje: ZP TPJP, ZS „Strzelec” i ZOR RP oraz placówki oświatowe z Patronem
Marszałka - IX LO w Gdyni i CKU w Gdaosku, a także Stocznię „Remontowa” w Gdaosku.
Po zakooczonych etapach planowania, proceduralnym i realizacji pozostającym w kompetencjach inwestora, tj. cywilnego
stowarzyszenia piłsudczyków, jeszcze przed Świętem Niepodległości w br. stanie w naszym mieście pomnik. Określona
przez naszego partnera społecznego forma przedsięwzięcia wzbudzi zapewne zainteresowanie społeczności lokalnej i nie
tylko. Będzie wielu zaproszonych gości, a i my, stowarzyszeni żołnierze i oficerowie w ZOR RP staniemy zwarci w jednym
szeregu ze wszystkimi, którym to wydarzenie naprawdę nie będzie obojętne.
(fragment z przedwojennej prasy →)
Artystyczna troska o wygląd pomnika nie jest daleka od stosowanych
w wielu dotychczasowych realizacjach figur. Zwartośd jej pozwala
skoncentrowad się na postaci i sylwetce z czasów II Rzeczypospolitej.
Zaprojektowana koncepcja preferuje usytuowanie pomnika Marszałka
na alei nazwanej Jego imieniem. Takie rozwiązanie obcowania z
pomnikiem podkreśla szczególną cechę Komendanta, Naczelnika,
Marszałka, która była Jego zaletą, że był zawsze blisko żołnierzy, był
zawsze z nimi. Szczególnie w miejscu tak ważnym, jak Urząd Miasta
Gdyni, koncepcja miejsca pomnika zdaje się nie budzid sprzeciwu i
doskonale wpisuje się i podkreśla otwarty charakter miejsca.
Warto przypomnied, że 6 stycznia 2010 roku Zbigniew Łobodzioski
towarzyszył ówczesnemu prezesowi cywilów Arkadiuszowi Ordyocowi
w spotkaniu z Prezydentem Miasta Gdyni Wojciechem Szczurkiem w
sprawie objęcia przez Prezydenta przewodnictwa w Komitecie
Budowy Pomnika.
Między innymi staraniem wiceprezesa Łobodzioskiego ZOR RP znalazł się w komitecie organizacyjnym tego przedsięwzięcia –
obok wspomnianego tu Prezesa Zarządu ZP TPJP Arkadiusza Ordyoca, Przewodniczącej Komisji Rewizyjnej ZP TPJP Wandy
Łęszczak, Członka Zarządu Województwa Pomorskiego Krystyny Pajury, Zastępcy Komendanta AMW kmdr. Mariusza
Mięsikowskiego, Przewodniczącej Sekcji NSZZ „Solidarnośd” w Gdyni Zdzisławy Haci. Więcej, na podstawie podjętej przez
Zebranie uchwały zakupiliśmy ze składek cegiełki na tę budowę – pakiet banknotów wszystkich nominałów, tj. za 380 zł.
Ponadto, do zbiórki funduszy na budowę pomnika częśd kolegów przyczyniła się dodatkowo, zakupując cegiełki indywidualnie:
Czesław Cześnik, Józef Januszko, Romuald Jaśkiewicz, Andrzej Jaśniewski, Henryk Karpioski, Zygmunt Kuligowski, Roman Meier,
Marian Peplioski, Andrzej Rogacki, Albin Roman, Stefan Sierakowski, Marcin Sikora, Henryk Tomaszewski, Ryszard Wolioski. Jak
widad, staraniem wielu sympatyków ruchu niepodległościowego, Gdynia też będzie miała pomnik Marszałka Józefa
Piłsudskiego - Patrona ZOR RP. I na koniec, gwoli przypomnienia - pierwszy pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego powstał w
Pszczynie w 1926 roku. A poniżej, jako ciekawostka, karta pocztowa z projektem pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego w
Gdyni z lat międzywojennych.
(← na zdjęciu Marcin Sikora z podziękowaniem od ZP TPJP za zakupione cegiełki)
opracowanie.: R. Woliński, współpraca, obiekty i obrazy: Z. Łobodziński
KALENDARIUM
KALENDARIUM
6 sierpieo 1933 –na Placu Grunwaldzkim w Gdyni odsłonięto pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego
9 sierpieo 1937 – w Dąbrowicy Dużej urodził się Konstanty Wasilewski - członek ZOR RP im. Marszałka
Józefa Piłsudskiego w Gdyni
III niedziela sierpnia – Międzynarodowy Dzieo Latarni Morskich, w tym latarni na Helu z tablicą
upamiętniającą pobyt Marszałka Józefa Piłsudskiego w lipcu 1928 roku
27 sierpieo 1952 - we Wrześni urodził się Andrzej Jaśniewski - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
27 sierpieo 1974 – zmarł Eugeniusz Kwiatkowski – oficer rezerwy WP, menedżer II RP, twórca portu i
miasta Gdyni
28 sierpieo – Święto Lotnictwa Polskiego
31 sierpieo – Święto Kawalerii Polskiej
1 wrzesieo - Dzieo Weterana
8 wrzesieo 1944 – w Grudziądzu urodził się Henryk Kościoski – sekretarz w kole ZOR RP im. Marszałka
Józefa Piłsudskiego w Gdyni
12 wrzesieo – Święto Wojsk Lądowych
28 wrzesieo 1921 – na wniosek Marszałka Józefa Piłsudskiego powołano Centralny Związek
Rezerwistów Wojska Polskiego
20 wrzesieo 1954 - w Gdaosku urodził się Andrzej Olszewski - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
1 październik - Święto Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni
1 październik 1918 - utworzono stowarzyszenie na polu rozwoju żeglugi „Bandera Polska”, dziś Ligi
Morskiej i Rzecznej
1 październik 2002 – w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Gdaosku odsłonięto popiersie Marszałka
Józefa Piłsudskiego i tym samym placówce przywrócono Patrona
7 październik 1934 - w Maokowie urodził się Ryszard Wolioski - prezes ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
4 październik 1928 - w Oleksowie urodził się Julian Gogacz - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
8 październik 1973 - w Gdyni urodził się Marcin Sikora - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
12 październik 1985 – 3 Flotylli Okrętów w Gdyni
nadano imię kmdr Bolesława Romanowskiego
14 październik – Dzieo Edukacji Narodowej
17 październik 2010 – na ORP „Błyskawica” podpisano porozumienie o współpracy z JS 4018 Związku
Strzeleckiego „Strzelec” OS-W w Gdaosku
18 październik 1932 - w Siemiatyczach urodził się Wiesław Łuczyoski - członek ZOR RP im. Marszałka
Józefa Piłsudskiego w Gdyni
19 październik 1919 - w Krakowie miało miejsce święto zjednoczenia wojska polskiego, w którym
udział wzięli m.in. Józef Piłsudski i Józef Haller
20 październik 1937 - w Gnieźnie urodził się Edmund Tarnowski – przewodniczący komisji rewizyjnej
ZOR RP im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Gdyni
26 październik 1950 - w Pucku urodził się Roman Meier - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
31 październik 1947 – w Pilicy urodził się Marian Kula - członek ZOR RP im. Marszałka Józefa
Piłsudskiego w Gdyni
Adres redakcji: [email protected]