tutaj - Pisma Humanistyczne

Komentarze

Transkrypt

tutaj - Pisma Humanistyczne
Pisma Humanistyczne
Zeszyt XI
z
2013 ISSN 1506-9567
z
Kolegium redakcyjne
mgr Tomasz Okraska (redaktor naczelny)
mgr Justyna Łapaj (sekretarz redakcji, redaktor tematyczny: nauki polityczne)
mgr Maria Michniowska (redaktor tematyczny: socjologia)
mgr Agata Muszyńska (redaktor tematyczny: historia)
mgr Tomasz Pawlik (redaktor tematyczny: filozofia)
www.pismahumanistyczne-wns.us.edu.pl
[email protected]
Fotografia na okładce
Patrycja Wites
Skład i łamanie
JAK – studio graficzne
www.jakstudio.pl
Recenzenci
prof. zw. dr hab. Kazimiera Wódz, prof. dr hab. Andrzej J. Noras,
prof. dr hab. Mieczysław Stolarczyk, dr hab. prof. UŚ Adam Bartoszek,
dr hab. prof. UŚ Mariusz Kolczyński, dr hab. prof. UŚ Dariusz Nawrot,
dr hab. Ewa Gębicka, dr hab. Kazimierz Miroszewski
Publikacja wydana pod patronatem
Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Copyright © 2013 Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego
ISSN 1506-9567
Nakład 150 egz.
Spis treści
Wprowadzenie ................................................................................................................................ 5
Od redakcji ....................................................................................................................................... 6
Tomasz Okraska
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii ............................................... 9
Mateusz Sobeczko
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy nowej
socjalistycznej rzeczywistości przez władze komunistyczne w latach 1945-1989 ………..……... 39
Marek Czaja
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa ..……………………………………………............. 57
Agnieszka Miarka
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r. ......... 75
Tomasz Pawlik
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna …………………………….....…..........…………….. 89
Michał Sikora
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a …………………………………………................ 105
Zuzanna Teper-Solarz
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową
i integrację społeczną niesłyszących? ........................................................................................... 117
Grzegorz Raj
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności
w kształtowaniu innowacyjnej kultury organizacji ………………………………......................... 143
Anna Jędrusik
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji
– rynek szkoleń a rozwój pracowników w dobie innowacji ………………………………............. 155
Anna Orska
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna ………………………………………........... 171
Contents
Preface ............................................................................................................................................... 5
From the editors ................................................................................................................................ 7
Tomasz Okraska
Throne of Blood. Reflections on the changes of the Meiji period in Japan ............……..…… 9
Mateusz Sobeczko
Between conformism and contestation. Polish society towards building
a new socialistic reality by the communistic governments in 1945-1989 ......…………… 39
Marek Czaja
The Fourth Polish Republic as an attempt to moral renewal of the country ……………… 57
Agnieszka Miarka
Iranian atomic program in context of presidential election, 2013 .........…...…………………… 75
Tomasz Pawlik
On hartman’s new ontology ..................……………………………………………………………… 89
Michał Sikora
The faces of transgresion in Georges Bataille’s thought ……………..................……………… 105
Zuzanna Teper-Solarz
MIGACZ INNOVATIVE PROGRAMME
– an opportunity for the vocational activation and social inclusion of the Deaf ..................... 117
Grzegorz Raj
From creativity to innovation. The caring nature of creativity
in forming an innovative organizational culture ………………………………............................ 143
Anna Jędrusik
Modern forms of competence activation. Training market and development of employees
in the age of innovation ……......................................................................................................... 155
Anna Orska
Lifestyle trend in television - a sociological reflection ...........……………..……………………… 171
Wprowadzenie
Z dużą przyjemnością i satysfakcją rekomenduję Państwu kolejną publikację
z serii Pisma Humanistyczne. Jest to już jedenasty z kolei tom owej serii, będącej
inicjatywą studentów i doktorantów Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu
Śląskiego w Katowicach, głównie jednak związanych z Instytutem Nauk Politycznych i Dziennikarstwa. Seria ukazuje się od 1999 roku, a więc już od piętnastu lat.
To długo, zważywszy na to, iż pisma młodzieży akademickiej w większości cechują
się niezbyt długim żywotem, często ograniczonym, rzecz zrozumiała, krótkim
cyklem studiów ich redaktorów. W przypadku Pism Humanistycznych mamy natomiast do czynienia już z pewną tradycją wydawniczą. Żywię nadzieję, iż utrzyma
się ona w dłuższej perspektywie czasowej. Na uwagę zasługuje przy tym tendencja
do profesjonalizacji pisma poprzez stworzenie stałego Kolegium Redakcyjnego oraz
przez wprowadzenie zasady recenzowania artykułów w nim zawartych ze strony
samodzielnych pracowników nauki.
Zawsze popierałem inicjatywy publikacji interesujących artykułów doktorantów, a także studentów. Prócz bowiem wymiernych korzyści takiej aktywności (np.
konieczność posiadania określonego dorobku w realizowanych przewodach doktorskich), daje ona po prostu możliwość artykulacji własnych pasji poznawczych,
świeżych pomysłów czy pierwszych osiągnięć w danym zakresie. Są to wartości nie
do przecenienia, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Redakcji jedenastego numer Pism Humanistycznych gratuluję ważnej inicjatywy wydawniczej, Autorom poszczególnych artykułów pragnę natomiast pogratulować interesującej ref leksji nad podjętą problematyką, a Czytelnikom niniejszego
tomu serdecznie życzę wciągającej lektury.
Dziekan Wydziału Nauk Społecznych
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach
Prof. zw. dr hab. Wiesław Kaczanowicz
Od redakcji
Szanowni Państwo!
XI zeszyt „Pism Humanistycznych” o podtytule „Innowacja-Transformacja-Zmiana” jest owocem Konferencji Naukowej Doktorantów Wydziału Nauk
Społecznych Uniwersytetu Śląskiego pod tym samym tytułem, która odbyła się
w dniach 12-14.07.2013 r. w ośrodku UŚ w Cieszynie oraz otwartego konkursu na
artykuły ogłoszonego wśród pracowników naukowych, doktorantów i studentów
Wydziału Nauk Społecznych UŚ.
Po wydaniu czterech zeszytów „Pism” poświęconych istotnym dla Polski
i świata państwom – Rosji, Izraelowi, Chinom i Brazylii – w XI numerze powracamy do formuły, która charakteryzowała ten periodyk przez pierwsze lata
istnienia, czyli możliwości bardziej swobodnej wypowiedzi naukowej autorów.
Osią niniejszej publikacji są problemy innowacji, transformacji i zmian, rozpatrywane z punktu widzenia filozofii, historii, nauk politycznych, socjologii oraz
w ramach przestrzeni między tymi dyscyplinami.
Zagadnienie zmiany i wynikających z niej konsekwencji od zarania dziejów
stanowi przedmiot dociekań zarówno myślicieli, jak i praktyków życia społecznego. Warto tu przywołać chociażby koncepcję panta rhei Heraklita z Efezu, zgodnie
z którą niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki, bo już napłynęły do
niej inne wody. Z kolei na początku naszej ery Owidiusz, tworząc Metamorfozy,
konstatował, iż czasy się zmieniają, a my zmieniamy się wraz z nimi. Niemal dwa
tysiąclecia później, Giuseppe Tomassi di Lampedusa kazał księciu Fabrizio Salinie,
głównemu bohaterowi opowiadającej o schyłku arystokracji w czasach Risorgimento powieści Lampart, rzec, iż wszystko musi się zmienić, by wszystko pozostało tak
jak jest.
Mamy nadzieję, iż niniejsza publikacja wzbogaci ten dyskurs o wartościowe
wątki, a zebranie w ramach jednego tomu szerokiego zakresu podejmowanych
tematów skłoni do owocnej naukowej ref leksji, pozwalając na wydobycie interdyscyplinarnych sensów wynikających z analizowanej problematyki.
Na okoliczność ukazania się tego wydawnictwa, pragniemy wyrazić wdzięczność dziekanowi Wydziału Nauk Społecznych, prof. zw. dr. hab. Wiesławowi Kaczanowiczowi oraz prodziekanowi WNS ds. nauki prof. dr. hab. Andrzejowi Norasowi,
których wsparcie i życzliwość są dla nas nieocenione.
W sposób szczególny chcielibyśmy podziękować kierownikowi studiów doktoranckich na Wydziale Nauk Społecznych dr. hab. Piotrowi Wróblewskiemu, bez
którego pomocy niemożliwym byłoby wydanie niniejszej publikacji.
Będzie nam niezwykle miło, jeśli lektura tomu przyniesie Państwu ciekawe
wrażenia intelektualne i skłoni do dyskusji z autorami, którą można podejmować
poprzez, podane każdorazowo na koniec notki biograficznej, adresy poczty elektronicznej. Mamy też nadzieję, iż transformacje samych „Pism Humanistycznych” spotkają się z Państwa życzliwością, a ich ocena korespondować będzie z twierdzeniem
Antoniego Słonimskiego, iż w Polsce wszystko jest możliwe, nawet zmiany na lepsze.
Zespół redakcyjny
Tomasz Okraska
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu
Meiji w Japonii1
Padając na ziemię
Latawiec
Traci duszę
Kubonta (tłum. Czesław Miłosz)
Wstęp
Wydarzenia, które rozegrały się w Japonii drugiej połowy XIX w. wydają się
być istotne nie tylko z perspektywy Kraju Kwitnącej Wiśni czy panoramy dziejowej
regionu Dalekiego Wschodu, ale i jako jeden z ciekawszych procesów transformacji
społeczno-politycznej w nowożytnej historii świata. Zmiana ta niosła ze sobą znaczenie epokowe, zarówno w sensie metaforycznym, jak i zupełnie dosłownym – epoka
Edo przeszła bowiem wówczas w Japonii w epokę Meiji. Niniejszy artykuł, na mocy
samej konwencji i narzuconej objętości, nie aspiruje do roli syntezy, a tym bardziej
wyczerpującego studium tematu. Stanowi raczej próbę refleksji nad tymi aspektami
przemian transformacji Meiji 2 , których znaczenie, zdaniem autora, wykracza poza
kontekst samego historycznego procesu, mogąc stanowić przyczynek do rozważań
nad kondycją dwudziestowiecznej Japonii i nie tylko.
1
Recenzentem artykułu jest dr hab. prof. UŚ Dariusz Nawrot z Zakładu Historii Nowożytnej XIX
wieku w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego.
2
Wyrażenia „transformacja Meiji” używam za Ewą Kostowską-Watanabe, która słusznie podkreśla,
iż terminy „restauracja” bądź „rewolucja” są zbyt wąskie – w pierwszym z nich uwzględniona jest
tylko zmiana dotycząca władzy cesarskiej, w drugim – relatywnie krótki okres starć zbrojnych, związanych z ustanowieniem nowego porządku. Określenie „transformacja” ujmuje zachodzące wówczas
przemiany „jako proces historyczny, nadając im charakter diachroniczny”, co jest też intencją autora
tego artykułu. Za: E. Kostowska-Watanabe, Transformacja Japonii w okresie Meiji i Taisho. Nowi
ludzie w nowych czasach, [w:] Zmiany społeczne w Japonii w XIX i XX wieku. Wybrane zagadnienia,
red. E. Kostowska-Watanabe, Kraków 2012, s. 14-15.
10
Tomasz Okraska
Epoka Edo – wyjątki z dziejów
Okres Edo datuje się w historii Japonii na lata 1603–1868. Formą ustrojową Kraju
Kwitnącej Wiśni był wówczas siogunat, sprawowany przez ród Tokugawa 3. Zapoczątkował go Ieyasu Tokugawa, który wyszedł zwycięsko z wojny domowej prowadzonej
z koalicją daimyo 4 z zachodu kraju pod przywództwem Mitsunariego Ishidy. Decydującym momentem okazała się stoczona w 1600 r. bitwa pod Sekigaharą, w której
armia Ishidy została rozbita, a on sam niedługo potem stracony poprzez publiczne
odpiłowanie głowy bambusową piłą.
Zdając sobie sprawę z tego, że instytucja cesarstwa jest głęboko zakorzeniona w umysłach Japończyków, sioguni nie zdecydowali się na jej zniesienie5, jednak
przedsięwzięli środki mające na celu ubezwłasnowolnienie dworu cesarskiego, jako
potencjalnie konkurencyjnego ośrodka władzy w państwie. Wprawdzie czasami dochodziło do prób emancypacji władzy cesarskiej, jednak, co do zasady, utrwalił się
podział ról stanowiący przeciwieństwo znanego z Biblii założenia, by oddać Bogu,
co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. W Japonii epoki Edo domeną cesarza, tytułowanego wszak „synem niebios”, były sprawy boskie, zaś doczesność spadała na barki
siogunatu 6.
Niezwykle istotnym w kontekście późniejszych wydarzeń aspektem władzy Tokugawów była polityka sakoku – izolacji od wpływów zewnętrznych, realizowana
w największej mierze przez trzeciego sioguna, Iemitsu Tokugawę. Powodem jej wprowadzenia było sukcesywne zwiększanie się wpływów Hiszpanów i Portugalczyków
3
Poprzedni siogunat, sprawowany przez ród Ashikaga, został zakończony w 1573 r., gdy Oda Nobunaga wypędził Yoshiakiego Ashikagę ze stołecznego Kioto i przejął władzę. Formalnie jednak Yoshiaki, wówczas już jako buddyjski mnich, zrzekł się tytułu sioguna piętnaście lat później. Od 1573
do 1603 r. realną władzę w kraju sprawowali Nobunaga, następnie jego generał Hideyoshi Toyotomi
oraz powołana po śmierci tego ostatniego rada regencyjna, która miała w odpowiednim momencie
przekazać władzę jego synowi Hideyoriemu. Hideyori zginął jednak w czasie wojny domowej, która
wybuchła po śmierci jego ojca i ostatecznie przyniosła władzę Ieyasu Tokugawie. Achmed Iskenderow następująco charakteryzuje wspomnianych trzech przywódców, którzy zjednoczyli Japonię:
„Nobunaga zagniótł ciasto, Hideyoshi wypiekł z niego placek, a Ieyasu go zjadł. Myśl tę niektórzy
przekazują innymi słowy: Nobunaga dobywał z kamieniołomów głazy do budowy nowej Japonii,
Hideyoshi z grubsza je ociosał, a Ieyasu zbudował z nich fundament”. Za: A. Iskenderow, Toyotomi
Hideyoshi, Warszawa 1991, s. 319.
4
Japońscy panowie lenni.
5
Według tradycji, pierwszy cesarz Jimmu rozpoczął swoje rządy w 660 r. p.n.e., jednak pierwszym
władcą, którego panowanie jednoznacznie potwierdza historiografia był Kimmei, zasiadający na
tronie w latach 539-571.
6
Pojawiające się w tekście słowo „siogunat”, jeśli nie jest zaznaczone inaczej, odnosi się do siogunatu
sprawowanego przez Tokugawów.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
11
na wyspach japońskich. Miejscowi, uprzedzeni przez przybyłych Anglików i Holendrów o formie polityki kolonizacyjnej wymienionych mocarstw w innych zakątkach
globu, powzięli podejrzenie, że Japonia może podzielić los Nowego Świata7. Ponadto,
rezultatem ingerencji Europejczyków w życie Krainy Bogów był intensywny proces
chrystianizacji jej mieszkańców. Chrzty i nawrócenia były masowe, co Paul Theroux
uzasadnia charakterem narodowym Japończyków, którzy „z niezwykłym zapamiętaniem oddają się wierze bądź rozrywkom”8.
Chrystianizacja wiązała się z poddaniem w wątpliwość jednej z najważniejszych
wartości w japońskim społeczeństwie, czyli lojalności wobec swojego pana. Z przyjęciem religii chrześcijańskiej związane było bowiem pojawienie się innych więzów
lojalności – wobec Boga, a de facto wobec misjonarzy, którzy byli skłonni wykorzystywać politycznie informacje zdobyte w czasie spowiedzi miejscowych nawróconych.
Negatywne skojarzenia z religią wywoływały wśród rządzących również wcześniejsze intensywne walki z klasztorami buddyjskimi, posiadającymi armie mnichów-wojowników (sohei). Ze szczególną zaciętością sprzeciwiały się one Oda Nobunadze, stanowiąc dlań jedno z najtrudniejszych wyzwań w procesie jednoczenia kraju
pod swoim przywództwem. W przypadku chrześcijaństwa obawiano się powtórzenia
sytuacji i powstania zbrojnego ramienia tej konfesji.
Co więcej, chrześcijaństwo w dużej mierze ignorowało warstwową strukturę japońskiego społeczeństwa i kierowało swój przekaz do stojących najniżej na drabinie
feudalnej kupców, rzemieślników, rybaków, a przede wszystkim chłopów 9. Częstym
obiektem nawróceń byli również bezpańscy samuraje – roninowie. To właśnie wymienione grupy społeczne odegrały najbardziej znaczącą rolę w największym konflikcie
zbrojnym okresu Edo aż do lat 60. XIX w., to jest powstaniu na Półwyspie Shimabara.
W tym zrywie z lat 1637-1638 brało udział 27 tysięcy buntowników, a jego powodem,
obok nadmiernych obciążeń podatkowych, było prześladowanie miejscowych chrześcijan przez daimyo Shimegasę Matsakurę.
7
Niepokojący dla siogunatu był również fakt udziału japońskich najemników w konfliktach
rozgrywających się poza Krainą Bogów w XVI i XVII wieku – udokumentowane są m. in. incydenty
związane z partycypacją samurajów w powstaniu na Tajwanie, które doprowadziło do obalenia holenderskiego gubernatora wyspy, oraz w walkach u boku króla Syjamu przeciw inwazji dokonanej
na ten kraj przez Birmę i Laos. Za: S. Turnbull, Samuraje. Dzieje japońskich wojowników, Warszawa
2007, s. 94-95.
8
Tym również Theroux uzasadnia fakt, iż w dobie prześladowań japońscy chrześcijanie wybierali
męczeństwo zamiast konwersji. Za: P. Theroux, Pociąg widmo do Gwiazdy Wschodu, Wołowiec 2010,
s. 568-569.
9
Rzecz jasna, jeśli do przyjęcia chrześcijaństwa udało się przekonać daimyo, to było to osiągnięcie
bardzo cenne, gdyż często za jego przykładem szli poddani.
12
Tomasz Okraska
Po krwawym stłumieniu powstania, na zagranicznych misjonarzy padło podejrzenie o podżegania do buntu. Tym samym rebelia stała się bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia izolacji kraju i usunięcia z niego obcokrajowców. Dogmatem stało się twierdzenie,
że im mniej cudzoziemców, a co za tym idzie nacisków zewnętrznych, tym lepiej. Doszło
do idealizacji autarkii, choć niemożliwej do zrealizowania, to pożądanej.
Handel zagraniczny został ściśle podporządkowany siogunatowi i prowadzony
był przez port Nagasaki na wyspie Kiusiu10. Cudzoziemcom nie wolno było jednak
wchodzić do samego miasta, a transakcje odbywały się na sztucznie usypanej wyspie Dejima połączonej ze stałym lądem groblą. Japończyk, by móc wejść do Dejimy,
potrzebował z kolei specjalnego pozwolenia wydawanego przez władze. Szczególną
troską rządzących został otoczony import broni palnej. Użycie na masową skalę
muszkietów i dział mogłoby bowiem sprawić, że następne powstanie chłopskie zakończyłoby się sukcesem. Przedstawiciele niższych warstw ustępowali samurajom
kunsztem we władaniu mieczem, jednak walka za pomocą broni palnej zniwelowałaby tę różnicę.
Uprzywilejowane miejsce Portugalczyków w handlu z Japonią zajęli Holendrzy,
którzy nastawieni byli jedynie na korzyści komercyjne, a nie, niepożądaną przez
siogunat, ekspansję ideologiczną11. W Krainie Bogów zabrakło miejsca dla Boga
chrześcijańskiego. Powrócono do restrykcyjnego przestrzegania dekretu wydanego
w 1587 r. przez taiko12 Toyotomi Hideyoshiego oraz represyjnego prawa Hidetady
Tokugawy z 1614 r. Chrześcijańskie obrzędy zostały zakazane pod groźbą śmierci.
Podobnie karano tych Japończyków, którzy opierali się próbom konwersji na jedną
z dozwolonych religii13. Ci wierni, którzy przetrwali prześladowania musieli zejść
do podziemia, stając się kakure-kirishitan – ukrytymi chrześcijanami. Częstokroć
pozorowali oni akty apostazji, oficjalnie uczestnicząc w obrzędach buddyjskich lub
sintoistycznych, a w ukryciu praktykując chrześcijaństwo. Wielu zamiast konwersji
wybrało męczeństwo.
10 Wyjątkiem był handel z Koreą i Chinami prowadzony przez han (jednostka administracyjna Japonii w epoce Edo) Tsushima oraz wymiana z Królestwem Riukiu (dzisiejszą Okinawą) powierzona
hanowi Satsuma. Trzeba zaznaczyć, iż od 1604 roku Riukiu znajdowało się pod japońskim zwierzchnictwem, a w 1879 roku zostało zaanektowane przez cesarstwo.
11 Choć należy zaznaczyć, iż Holendrom długi czas zajęło wyjaśnianie różnicy między ich protestantyzmem a katolicyzmem Portugalii i Hiszpanii, którą Japończykom trudno było zrozumieć.
12 Tytuł oznaczający byłego regenta (kampaku). W rzeczywistości, w przypadku Toyotomi Hideyoshiego oznaczał posiadanie władzy dyktatorskiej.
13 To, że od 1640 roku wszyscy Japończycy byli zobowiązani do rejestrowania się w świątyniach
buddyjskich, było dla władz korzystne również dlatego, iż mogli kontrolować mieszkańców.
Za: K.G. Henshall, Historia Japonii, Warszawa 2011, s. 75.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
13
Zakończenie sakoku
W XVIII i XIX w. mocarstwa zachodnie oraz Rosja wielokrotnie podejmowały
próby przerwania japońskiej izolacji. Każdorazowo kończyły się one jednak niepowodzeniem. Co więcej, w 1825 r. siogunat wydał prawo ikoku-sen-uchiharai-rei, zgodnie
z którym władze nadbrzeżnych prowincji zostały zobowiązane do aresztowania bądź
zabicia każdego cudzoziemca, który zejdzie na japońską ziemię. W 1837 r. ofiarą tego
zapisu padł nieuzbrojony statek handlowy Morrison, który wpłynął do kanału Uraga
i został zatopiony. Pięć lat później, pod wpływem dyskusji nad tym incydentem, ale
przede wszystkim porażek Chin w wojnach opiumowych, toczonych z państwami
Okcydentu, siogunat złagodził rzeczone prawo. Mocarstwa zachodnie, a przede
wszystkim Stany Zjednoczone zorientowały się, iż polityka otwarcia Japonii musi być
poprowadzona z pozycji siły. Taki wniosek płynął z ekspedycji pod dowództwem
kapitana Jamesa Glynna, która w 1848 r. próbowała wynegocjować w Nagasaki
zmianę stanowiska siogunatu względem handlu. Poniósłszy porażkę, Glynn złożył
do Kongresu raport, który stał się podstawą do wysłania w 1853 r. komodora Metthew Perry’ego, kierującego eskadrą czterech nowoczesnych okrętów wyposażonych
w działa Paixhans. Marynarze Perry’ego, z typowym dla Amerykanów optymizmem,
ignorując wrogo spozierających nań samurajskich wojowników, zeszli na ląd, symbolicznie przerywając izolację Japonii14.
Demonstracja siły przyniosła pożądany skutek i, gdy rok później komodor Perry
przypłynął z siedmioma okrętami, siogunat ugiął się i podpisał 31 marca 1854 r. traktat
w Kanagawie, który formalnie rozpoczął stosunki dyplomatyczne między Japonią a Stanami Zjednoczonymi. W kolejnych latach Edo podpisało podobne umowy z resztą
zainteresowanych mocarstw, jednak ich kształt wyraźnie sugerował, że Japończycy
byli w trakcie negocjacji stroną słabszą. Japonię pozbawiono wpływu na taryfy
importowe, a przedstawiciele państw zachodnich przebywający w Kraju Kwitnącej
Wiśni uzyskali gwarancję eksterytorialności wobec miejscowego prawa.
Siłowe przełamanie izolacji Japonii okazało się szokiem dla jej mieszkańców.
Przez wieki zdążyli się oni przyzwyczaić, że Krainy Bogów nie dotknie żadne zewnętrzne zagrożenie. Ostatni raz takowe pojawiło się w XIII w., gdy dwie potężne
floty wysłał na podbój Japonii mongolski wódz Kubilaj-chan. Wówczas jednak czynnikiem decydującym dla odparcia najeźdźców okazał się Kamikaze („boski wiatr”)
– tajfun, który zniszczył większość okrętów. Japończycy uosabiali te wydarzenia
z boską interwencją, a swoje wyspy postrzegali jako otoczone szczególną opieką
14 S. Turnbull, Samurajowie i sacrum, Kraków 2012, s. 137.
14
Tomasz Okraska
opatrzności. W późniejszych latach to wojska japońskie prowadziły ekspedycje na
kontynent, szczególnie zacięte boje tocząc w Korei, hołdując zaś marzeniu o smoczym
tronie w Pekinie.
Co więcej, mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni jedynie siebie samych uznawali
za ludzi cywilizowanych, całej reszcie świata przypisując cechy barbarzyńców15.
Tym bardziej dramatyczny ton miały reakcje społeczne po podpisaniu traktatów, do
których przylgnęło miano „hańbiących”. Z kolei pytanie, w jaki sposób mocarstwa
zachodnie mogły wypracować taką przewagę militarną nad Japończykami szybko
zostało zastąpione przez inne: „kto jest za to odpowiedzialny?”. Odpowiedź była klarowna – władzę sprawuje siogunat Tokugawów, więc to on został obwiniony.
Zmiana ustrojowa
Spór wyrosły na gruncie polityki zagranicznej, w ostatecznym rozrachunku
zaczął żyć własnym życiem, przeradzając się w ogólnokrajowy kryzys polityczny,
którego sednem było podważenie władzy Edo. Dyplomatyczna klęska siogunatu
w konfrontacji z zachodnimi mocarstwami okazała się czynnikiem decydującym, acz
nie jedynym, dla rozpoczęcia przemian społeczno-politycznych w Kraju Kwitnącej
Wiśni. Skompromitowanie Tokugawów jako tytularnych obrońców militarnych wysp
japońskich nałożyło się na sekwencję porażek ich rządów we wcześniejszych dekadach.
W latach 1833-1837 kraj nawiedziła klęska głodu, na którą władze nie potrafiły znaleźć skutecznej recepty. W ostatnim roku posuchy, w proteście przeciw nieudolności
i korupcji aparatu biurokratycznego, wybuchło powstanie kierowane przez urzędnika z Osaki Oshio Heihachiro16. Wprawdzie zakończyło się ono niepowodzeniem,
jednak nieudolność siogunatu w jego tłumieniu, stanowiła kolejną rysę na wizerunku
Tokugawów. Uwidoczniło się, że droga, którą w sprzeciwie wobec ich rządów podążył
w 1793 r. Takayama Hikokuru (gdy studiując historię odkrył, że siogun uzurpuje władzę należną cesarzowi, popełnił samobójstwo17), nie jest już jedyną możliwą. 15 Podobny stan świadomości nie był, rzecz jasna, charakterystyczny jedynie dla Japonii. Przeciwnie, w historii świata trudno znaleźć aspirujące do statusu mocarstwowego państwa, które nie
przydawałyby swojej kulturze cech uniwersalistycznych, zarazem pobłażliwie traktując innych.
Z barbarzyńskim, we własnym mniemaniu, otoczeniem stykały się cywilizacje od antycznych
Greków i Rzymian, aż po, bliższych historycznie i kulturowo Japończykom, mieszkańców Chin.
Warto zaznaczyć, że sam termin „Chiny” ma genezę europejską, podczas gdy konstrukt „Państwo
Środka” (Zhong guo) jest rdzennie chińskim określeniem własnego państwa/cywilizacji. „Środek”
w tym wypadku oznacza najważniejszy punkt, centrum władzy nad całym podniebnym światem.
16 K.G. Henshall, op. cit., s. 84.
17 N. Soseki, Jestem kotem, Warszawa 1977, s. 284.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
15
Jak zauważa Conrad Totman, rządy Tokugawów w XIX w. miały strukturę zdecentralizowaną, a o ich spoistości decydowała przede wszystkim wspólnota grupowych
interesów i kultury politycznej sioguna oraz daimyo18. Tymczasem kolejne kryzysy,
a w sposób najbardziej dobitny – napięcia i upokorzenia związane z cudzoziemskimi
ingerencjami, udowadniały potrzebę silnych, zcentralizowanych rządów w Krainie
Bogów19. Z drugiej strony, próby działań centralizacyjnych podejmowane przez
urzędników siogunatu (bakufu) spotykały się z oporem daimyo oraz przedstawicieli
innych klas społecznych. Szczególne sprzeciwy, co nie powinno dziwić, napotkały
kolejne decyzje o zwiększaniu obciążeń podatkowych – fundusze potrzebne były na
reorganizację armii, a także wypłacanie rekompensat dla cudzoziemców za krzywdy
ponoszone przezeń w coraz częstszych incydentach. Alternatywą dla odszkodowań
były jednak represyjne akcje zbrojne mocarstw zachodnich. Przykładowo, Brytyjczycy grozili ostrzelaniem Kioto przez swoje okręty, co doprowadziłoby do katastrofalnego w skutkach sprofanowania honoru siogunatu.
Ostatni siogun Yoshinobu Tokugawa podjął próbę modernizacji kraju przy wykorzystaniu wzorów zewnętrznych. Po owocnym w nowe idee pobycie w Holandii
wysłannika siogunatu, Enomoto Takeakiego, na studia do Stanów Zjednoczonych
i Europy wysłano kolejnych kilkudziesięciu młodych ludzi. Sprowadzono też francuskich instruktorów wojskowych, którzy mieli dopomóc w reformowaniu armii.
Yoshinobu planował także zmiany na niwie administracji i gospodarki, jednak
ostatecznie okazało się, iż nie był w stanie zawrócić rzeki dziejów, której prąd nieuchronnie wyrywał Tokugawom ster rządów w Krainie Bogów20.
Po podpisaniu „hańbiących traktatów”, w 1864 r. z jawnym sprzeciwem
zarówno wobec cudzoziemców, jak i polityki siogunatu wystąpił han Choshu,
starając się o przejęcie kontroli nad dworem cesarskim. Próba okazała się nieudana, a karna ekspedycja wojsk rządowych przyniosła efekt w postaci zwolnienia urzędników odpowiedzialnych za rebelianckie działania. Sukces okazał
się jednak krótkotrwały, bo buntowniczo nastawieni samuraje z Choshu obalili
władze hanu, przejęli rządy i rozpoczęli reorganizację armii. Druga wyprawa
wojsk siogunatu (1866), mająca na celu przywrócenie poprzednich stosunków
na tym terenie odbywała się już w znacznie gorszej dla inicjatorów atmosferze
politycznej. Do Choshu dołączył tradycyjnie zwaśniony z nim han Satsuma,
18 C. Totman, Historia Japonii, Kraków 2009, s. 366.
19 Ibidem, s. 376.
20 E. Pałasz-Rutkowska, Cesarz Meiji (1852-1912). Wizerunek władcy w modernizowanej Japonii,
Warszawa 2012, s. 71.
16
Tomasz Okraska
a i na pozostałych obszarach Kraju Kwitnącej Wiśni, włącznie z dworem cesarskim,
Tokugawowie tracili zwolenników 21.
W efekcie wojska ekspedycyjne siogunatu zostały odparte22 , a kolejne miesiące
obie strony poświęciły na przygotowanie się do ostatecznej konfrontacji. Buntownikom sprzyjała intensywnie rozpleniająca się po Japonii ideologia sonno-joi (czcić
cesarza, wypędzić barbarzyńców), której ostrze zwróciło się teraz przeciw Tokugawom 23. Porażkę poniosła z kolei koncepcja kobugattai, czyli zgodnych rządów
sioguna i cesarza. Decydujące dla powodzenia rebelii było skłonienie „syna niebios”
do wystąpienia z żądaniem obalenia siogunatu. Z monarszego upoważnienia, po zwycięskiej bitwie pod Kioto, buntownicy zajęli 3 stycznia 1868 r. pałac sioguna i ogłosili restaurację cesarstwa. Wprawdzie Yoshinobu pogodził się z nowym porządkiem
i zrzekł władzy, jednak znaczna część jego wasali podjęła walkę. Ostatecznie starcia
ze zwolennikami ancien regime zakończyły się ich kapitulacją na północnej wyspie
Hokkaido w czerwcu 1869 r24. Cesarzem od stycznia 1867 r. był, zaledwie 15-letni,
Mutsuhito, ze względu na młody wiek podatny na naciski daimyo, którzy doprowadzili do detronizacji sioguna. Po śmierci w 1912 r. nadano mu imię Meiji (oświecona
epoka), co stało się również określeniem całego okresu jego panowania, w czasie którego Japonia rozpoczęła procesy modernizacji o skali i szybkości nieznanej wcześniej
nie tylko na Dalekim Wschodzie, ale i w innych zakątkach globu 25. Jej wybranym
aspektom poświęcona będzie dalsza część artykułu.
21 C. Totman, op. cit., s. 376-377.
22 W armii siogunatu od dawna postępowała degrengolada, powodowana przez brak okazji do
walki, tymczasem rebelianci, w ukryciu przed władzami, ćwiczyli się od miesięcy w sztukach
wojennych. Jak zanotował kronikarz, w 1720 roku w mieście Kanazawa samuraje spędzali więcej
czasu na wytwarzaniu garnków i misek, niż na wojaczce. Niektórzy dawali zaś kupcom w zastaw
klingi mieczy i zastępowali je łodygami bambusa. Za: S. Turnbull, Samuraje..., s. 99.
23Propagowanie sonno-joi nie przeszkadzało im jednak w nabywaniu broni od brytyjskich kupców.
24 R.H.P. Mason, J.G. Caiger, A History of Japan: Revised Edition, Tokio 1997, s. 260.
25 Andrew Gordon i cytowany przezeń Basil Hall Chamberlain słusznie podkreślają jednak, iż rewolucja, która miała miejsce w Japonii była częścią globalnej zmiany – „japońską odmianą rewolucji
światowej”. O ile jednak – pisze Gordon – „W Europie przedstawiciele nowych, silnych klas, szczególnie wielkomiejskiej burżuazji, rzucili wyzwanie przywilejom z dawien dawna zastrzeżonym dla
arystokracji (…). W Japonii ery Meiji przeciwnie: to należący do elit starego reżimu samurajowie
byli awangardą ataku na dotychczasowe porządki. Ich rola skłoniła wielu historyków do opisywania Japonii XIX wieku jako ulegającej »rewolucji od góry« albo »rewolucji arystokratycznej«”.
Za: A. Gordon, Nowożytna historia Japonii, Warszawa 2010, s. 96.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
17
Nowa armia
Do obalenia siogunatu w znacznej mierze przyczynili się samurajowie, których, jako grupę, dotknął kryzys w trakcie rządów Tokugawów. Po ustabilizowaniu
sytuacji w Japonii i zaprzestaniu najazdów na Koreę, samurajowie pod względem
swojego najbardziej oczywistego przeznaczenia – walki – stali się zbędni. Z wojowników przeistaczali się często w urzędników, którzy jednak zamożnością zwykle nie
dorównywali kupcom 26, a prestiżem – chociażby chińskim mandarynom. Ponadto,
gdy w ostatnim okresie swego funkcjonowania siogunat począł reformować armię
na wzór zachodni, samurajowie nie godzili się na porzucenie otaczanej nabożnością
tradycji wojskowej czy przyswojenie nowych „ordynarnych” odmian rynsztunku,
takich jak wielostrzałowa broń palna 27. Wcześniej zaś oburzenie wywołały decyzje
bakufu dotyczące zakazu osobistych porachunków oraz rytualnego samobójstwa po
śmierci lennego pana.
Częstokroć to właśnie grupy młodych wojowników, stojących w niskich bądź
średnich stanach samurajskiej hierarchii, były ogniskami uczuć nacjonalistycznych,
spajanymi nadzieją na skuteczną walkę z zachodnimi barbarzyńcami. I, jak miało się
okazać, to właśnie klasę samurajów w największym stopniu dotknęły reformy okresu
Meiji, choć niekoniecznie w sposób, jakiego by sobie życzyli.
Stworzenie armii Meiji wiązało się w sposób ścisły z reformami tego okresu,
mającymi na celu zniesienie struktur feudalnych. Od samurajów przejęto lenna,
wypłacając im w zamian odprawy pieniężne. W 1873 r. wprowadzono armię zawodową, a żołnierze Meiji byli już nie samurajami, a poborowymi. Częstokroć rodziny
dawnych samurajów, a także oni sami niechętnie spoufalali się z klasami niższymi.
Wśród tych ostatnich reforma również nie zdobyła dużej popularności, choćby dlatego, iż zaburzyła rytm życia wiejskiego. Cóż było rolnikom po prawie do noszenia
broni, które odebrał im wcześnie Toyotomi Hideyoshi 28, skoro zaciąg zabierał ludzi
potrzebnych do efektywnego gospodarowania ziemią? Punkty widzenia samurajów
i chłopów spotkały się też, gdy zapadła decyzja o równouprawnieniu dotychczasowych pariasów w japońskim społeczeństwie – eta.
26 Przyczyną było między innymi to, iż samurajowie nie mogli posiadać własnej ziemi – byli w tej
mierze zdani na łaskę swojego pana, który mógł w jednej chwili przegnać ich z włości.
27 C. Totman, op. cit., s. 375.
28 W 1588 roku Hideyoshi, sam wywodzący się ze wsi, wydał dekret o polowaniu na miecze (Taiko-no
katanagari), który głosił, iż posiadanie broni przez chłopów„ utrudnia zbieranie podatków i prowadzi do powstań”. Skonfiskowany arsenał miał zostać przetopiony na ogromny posąg Buddy (by
zapewnić szczęście byłym posiadaczom oręża), ale, jak można podejrzewać, taiko znalazł dla niego
bardziej praktyczne zastosowanie. Za: D. Cunningham, Taiho Jutsu, Bydgoszcz 2007, s. 20.
18
Tomasz Okraska
Powszechna rekrutacja do wojska przekreśliła tradycyjne więzy lojalności łączące
samuraja i daimyo, jak też zgubiła w znacznej mierze ducha samurajskiego poświęcenia. Choć zgodnie z edyktem cesarskim z 1884 r. żołnierze mieli rozwijać w sobie całkowite lekceważenie śmierci, to zarazem w modlitwach odmawianych przed bitwami
zaczęto kłaść nacisk na przeżycie. Przedstawiciele zachodniego kręgu kulturowego
nie znajdą zapewne w tym fakcie nic zaskakującego, jednak dla Japończyków była to
zmiana nader znacząca. Wcześniej bowiem wznoszono modły o chwalebną zatratę,
a klasyczny poemat samurajski Hagakura zalecał przez godzinę rano medytować
nad śmiercią jako zdarzeniem ostatecznym i wyobrażać sobie swoją ostatnią godzinę 29. Śmierć – zwłaszcza poniesiona w sposób honorowy – nie stanowiła dla
mieszkańców Krainy Bogów swoistego tabu, którym jest na Zachodzie 30.
Bunt przeciw Meiji
Nowa władza napotykała na, płynącą z różnych źródeł, opozycję wewnętrzną.
Często jej ośrodkiem stawali się byli samurajowie, którzy wcześniej poparli rewolucję.
Ich opór był powodowany przez dwie główne przesłanki – ekonomiczną i symboliczną. Mimo, że znacznej części samurajów udało się przystosować do nowej rzeczywistości, często przez przekwalifikowanie, to pozostało wielu, którzy uzależnieni byli
od pensji wypłacanej przez państwo. Była ona sukcesywnie obniżana, a od 1873 r.
wprowadzono możliwość zamiany jej na jednorazową rekompensatę pieniężną. Trzy
lata później to rozwiązanie stało się obowiązkowe, a równolegle samurajom zabroniono noszenia mieczy31. Okazało się to kroplą, która przelała czarę goryczy32 .
Samurajskie ostrza nie były zwykłymi kawałkami metalu, traktowanymi li tylko
w sposób utylitarny. Stanowiły symbol stanu rycerskiego (bushi) i jego cnót. Co więcej, Japończycy od najdawniejszych czasów uważali miecz za broń świętą – dar bogini
słońca Amaterasu dla jej wnuka Ninigiego – mitycznego protoplastę mieszkańców
Kraju Kwitnącej Wiśni, który z jego pomocą miał na ziemi zaprowadzać sprawiedliwość, wykorzeniać zło i umacniać dobro. Wykuwając miecz, płatnerz najpierw
przygotowywał się moralnie, później przywdziewał odświętne szaty, a na głowni
29 S. Turnbull, Samurajowie...., s. 176-178.
30 Wpływ na to miała również wysoka częstotliwość nękania wysp japońskich przez śmiercionośne
zjawiska atmosferyczne pokroju tsunami, trzęsień ziemi i pożarów. Nie mogąc się efektywnie przed
nimi obronić, Japończycy przyjęli założenie kruchości ludzkiego istnienia.
31 K.G. Henshall, op. cit., s. 96.
32 Miecze mogli nosić żołnierze służący w armii i flocie oraz członkowie sił policyjnych.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
19
umieszczał odpowiednie inskrypcje. Jak podaje Aleksander Śpiewakowski, w źródłach wspomina się, że kapłani sintoistyczni czasem sami brali udział w wyrabianiu
mieczy33. Z kolei kroniki z III w. mówią, iż miecze – jako spełniające kryteria maestrii
wykonania, rzadkości i dużej wartości, były ofiarowywane bogom. Ponadto, miecz,
obok lustra i klejnotów, wchodził w skład triady świętych skarbów Japonii – symboli
władzy cesarskiej (Sanshu-no shinki)34. Z ich noszeniem i używaniem wiązał się cały
ceremoniał. Przykładowo, gdy samuraj wyjął ostrze z pochwy, musiało ono zostać
zbroczone krwią – a zatem jeśli wojownik nie zdecydował się w takiej sytuacji na
walkę, musiał zranić sam siebie.
Trzeba wspomnieć, iż jakkolwiek w epoce Edo następował sukcesywny spadek
realnego znaczenia samurajów jako grupy społecznej, to zarazem w warstwie kulturowej doszło do ich idealizacji. Wywodzenie swojego pochodzenia od tak szlachetnych i znamienitych postaci jak dawni samurajowie i konfrontowanie tego ze światem, w którym, jak zauważa Urs Matthias Zachmann, duch kalkulującego handlarza
(shonin-teki kishitsu) zaczął gwałtownie wypierać duch rycerskiego wojownika
(bujin-teki kishitsu)35, musiało przynieść bolesne konkluzje, a w efekcie interwencję
w obronie starego porządku.
Centrum najistotniejszej rebelii przeciw nowym porządkom stała się Satsuma,
która wcześniej była największym, obok Choshu, ośrodkiem wsparcia dla rewolucji
Meiji 36. Przywódcą zrywu został Saigo Takamori, zajmujący wcześniej eksponowane
stanowiska w nowej administracji 37. Wraz z armią, liczącą 40 tysięcy wojowników,
przez sześć tygodni prowadził on walki z siłami rządowymi, na które składali się wyłącznie poborowi, wyposażeni w nowoczesną broń i urządzenia, takie jak telegraf 38.
33 A. Śpiewakowski, Samuraje, Warszawa 2007, s. 81.
34 J.M. Yumoto, Miecz samurajski, Bydgoszcz 2004, s. 7.
35 U.M. Zachmann, China and Japan in the Late Meiji Period, Nowy York 2009, s. 24.
36 Drugi największy zryw oporu wobec władz Meiji miał miejsce w 1874 roku pod przywództwem
Eto Shimpei. Chorągwie podniesiono pod hasłami wojny z Koreą (która wcześniej, zdaniem wielu
samurajów, obraziła Japonię, gdy w 1868 roku odmówiła uznania nowych władz i protestowała
przeciw używaniu nazwy „Wielkie Cesarstwo Japonii”), przywrócenia daimyo właściwego miejsca
w rządach i wyrzucenia cudzoziemców. Bunt stłumiono po 52 dniach. Za: J. Tubielewicz, Historia
Japonii, Wrocław 1984, s. 358.
37 W 1868 roku przyjmował kapitulację garnizonu wojsk sioguna w Edo, a później był dowódcą Gwardii Cesarskiej, która następnie miała się przekształcić w armię narodową.
38 M. Łuczko, Ito hirobumi i YamagataAritomo. Czołowi politycy Japonii okresu Meiji (1868-1912),
Warszawa 2006, s. 66.
20
Tomasz Okraska
Z uwagi na przewagę liczebną tych ostatnich oraz nadspodziewanie dobre wyszkolenie, rezultat był łatwy do przewidzenia. I rzeczywiście, we wrześniu 1877 r.
po wykonaniu ostatniej bohaterskiej szarży na czele 400 samurajów, Saigo popełnił
seppuku. Mimo że w kolejnych latach zdarzały się jeszcze pojedyncze akty przemocy samurajów, które należy potraktować jako przejawy niezadowolenia wobec
nowych porządków, to bunt Satsumy okazał się symbolicznym końcem pewnego
okresu w dziejach Japonii. Jak celnie pisze Kenneth Henshall: „Wydawać by się
mogło, że Saigo i ci, którzy zginęli wraz z nim, od samego początku doskonale wiedzieli, że era samurajów dobiega końca, i chcieli umrzeć wraz z nią” 39. Rewolucja
ponownie, niczym Saturn, pożarła własne dzieci.
Inazo Nitobe w jednej z pierwszych prac poświęconych zasadom etycznym
samurajów, wydanej pierwotnie w 1900 r. Bushido. Dusza Japonii 40, wskazał owe
wydarzenia jako czas śmierci rycerskości, pisząc: „(…) edykt zabraniający noszenia
mieczy wydzwaniał koniec dawnej epoki nieocenionego wdzięku życia, sprawiedliwej obrony narodów, piastunki męskich uczuć i bohaterskich przedsięwzięć, zwiastującej zarazem nowe czasy sofistów, ekonomistów i rachmistrzów”41.
Żeby zaakcentować koniec ery feudalnej schwytanych buntowników zamiast ścinać – rozstrzeliwano. Władze wykazały się jednak pewną elastycznością, bowiem sam
Saigo Takamori, mimo iż był buntownikiem i osłabił państwo42, znalazł swoje miejsce
39 K.G. Henshall, op. cit., s. 97.
40 Należy pochylić się przez chwilę nad samym terminem bushido, który, choć używany w literaturze
przedmiotu powszechnie, nie jest na niwie znaczeniowej pozbawiony kontrowersji. Po raz pierwszy
(przynajmniej w szerszej skali) pojawił się on dopiero we wzmiankowanej pozycji Nitobe tworząc,
według jego krytyków, obraz fałszywy. Dowodzą oni, iż błędem jest przedstawianie bushido stricte
jako kodeksu postępowania samurajów, sformalizowanego i spisanego w jednej księdze. Skłaniają
się raczej ku tezie, iż pewne zasady moralne dotyczące zachowania się wewnątrz klasy samurajskiej,
a zwłaszcza w relacjach między samurajami a ich daimyo, które były przez wieki uniwersalnie
przestrzegane na wyspach japońskich, zostały post factum połączone przez Nitobe w jedną spójną
całość. W tym właśnie kontekście określenie bushido używane jest w niniejszym artykule. Szerzej na
ten temat: S. Turnbull, Samurajowie…, s. 163-168.
41 I. Nitobe, Bushido. Dusza Japonii, Warszawa 1993, s. 114.
42 Obok ofiary w postaci 6 tysięcy zabitych i 10 tysięcy rannych w boju żołnierzy, państwo poniosło
ogromny koszt 40 milionów jenów, co odpowiada 80% ówczesnego rocznego budżetu. Za: M. B. Jansen, The Cambridge History of Japan. Volume 5. The Nineteenth Century, Cambridge 2007, s. 398.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
21
w panteonie japońskich bohaterów43. Jego pomnik po dziś dzień zdobi tokijski park
Ueno, a z szacunku dlań, zryw któremu przewodził, nie jest nazywany w japońskich
źródłach historycznych buntem czy incydentem, ale seinan-senso – wojną na południowym zachodzie44.
Kobayashi Kiyochika: Umierający bohater – wojna chińsko-japońska, (1894 r.).
Źródło: http://www.artelino.com/articles/meiji-period.asp, (30.08.2013).
Na powyższym obrazie Kobayashi Kiyochika, jeden z najważniejszych malarzy
nurtu ukiyo-e („obrazy pływającego świata”), przedstawił wzorzec patriotyzmu epoki
Meiji – podczas bitwy z okresu wojny chińsko-japońskiej (1894-1895) umierający
marynarz ostatkiem sił pyta dowódcę, czy nieprzyjacielski okręt został zniszczony.
43 Warto zauważyć, że, bodaj najbardziej znany w kulturze popularnej obraz opisywanego okresu w dziejach Japonii, film Edwarda Zwicka Ostatni Samuraj (2003) był luźno oparty fabularnie właśnie na historii buntu Satsumy. Doceniając kunszt reżysera w przedstawieniu wielu aspektów tamtych wydarzeń,
należy jednak pamiętać, iż liczne wątki uległy na srebrnym ekranie mitologizacji. Przykładowo, rebelianci bynajmniej nie gardzili bronią palną, używając jej arsenałów z nie mniejszą ochotą niż wojska rządowe. Dla osób chętnych, by poprzez źródła nie mające charakteru naukowego poszerzyć
wiedzę na temat historii Japonii w opisywanym okresie, wartą polecenia lekturą jest Gai-jin
Jamesa Clavella, która traktuje o wydarzeniach bezpośrednio poprzedzających transformację
Meiji, z uwzględnieniem zarówno japońskiego jak i cudzoziemskiego punktu widzenia. Z kolei
Shogun (tego samego autora) opowiada o czasach zdobywania władzy w kraju przez Tokugawę
Ieyasu – książka została też zekranizowana w formie serialu z Toshiro Mifune w roli tytułowej.
Inną wersją opowieści przedstawionej w Shogunie jest zaś Samuraj William Gilesa Miltona. Por.
J. Clavell, Shogun, Kraków 2006; J. Clavell, Gai-jin, Kraków 2012, G. Milton, Samuraj William,
Warszawa 2004.
44 J. Tubielewicz, Historia..., s. 362.
22
Tomasz Okraska
Nowa religia
Buddyzm, po tym gdy poskromiono klasztory posiadające armie sohei, częstokroć
w okresie siogunatu stanowił jego podległe narzędzie. Po upadku Tokugawów musiał
się usamodzielnić, a społeczeństwo nierzadko wyrównywało zadawnione rachunki.
Nowe władze starały się zdyskredytować to wyznanie, wprowadzając politykę Shinbutsu Bunri, która miała na celu rozdzielenie buddyzmu i sintoizmu. Dodatkowym
powodem tej decyzji był fakt, iż na niwie doktrynalnej obie religie były nierównoprawne – zawsze to sintoistyczne kami (bóstwa, duchy) potrzebowały buddyjskiego
oświecenia, nigdy na odwrót45. W rezultacie podejmowanych działań okazało się
jednak, iż buddyzm i sintoizm są ze sobą splecione w sposób nierozerwalny, co widać
choćby w kształcie wielu kapliczek, na które składają się elementy obu konfesji, uzupełnione jeszcze o przedmioty związane z innymi kultami.
Gdy władze zorientowały się, iż błyskawiczna sintoizacja jest niemożliwa, postanowiły zmienić strategię i stworzyć sinto państwowe – ponadreligijny kult otwarty
dla wyznawców wszystkich wyznań. Mógł on w pewien sposób przywodzić na myśl
synkretyczną religię Din-i-Illahi, stworzoną w XVI w. w Indiach przez Akbara Wielkiego 46.
Sintoizm w nowej formie miał się stać dla władz instrumentem kształtowania stosunków społecznych w reformującej się Japonii. Należało w jakiś sposób zapełnić pustkę,
która powstała po likwidacji systemu feudalnego oraz klasy samurajów z jej ideałami47.
Instytucją, która od wieków łączyła mieszkańców wysp japońskich było cesarstwo. Od
czasu restauracji Meiji, cesarze mieli zaś rządzić państwem zmodernizowanym, ale zarazem paternalistycznym i na poły boskim, bowiem ich władza wywodziła się od bogini
Amaterasu48. Na początku 1868 r. ogłoszono jedność religii i władzy – cesarz był zarówno prawowitym władcą Japonii, sprawującym rządy bezpośrednie, jak i najważniejszym
45 S. Turnbull, Samurajowie..., s. 186.
46 Interesujące refleksje na temat religijności chińskiej, które jednak da się rozciągnąć również i na inne
państwa Dalekiego Wschodu, można znaleźć w artykule Krzysztofa Gawlikowskiego, Religijność
chińska: uwagi o innej cywilizacji, „Azja-Pacyfik” 2003, nr 6, s. 7-67.
47 Jak zauważa Takeshi Takagi, bushido i feudalizm były sobie bardzo bliskie – ten drugi tchnął życie
w to pierwsze. Podstawą zasad samurajskich było bowiem, z jednej strony, absolutne posłuszeństwo
panu, z drugiej – wdzięczność wyrażana przezeń wasalom za wierną służbę. Za: T. Takagi, Rycerze
i samuraje, Bydgoszcz 2004, s. 26.
48 Ciekawe spostrzeżenia z tym związane czyni Jolanta Tubielewicz, twierdząc, że pierwotnie Amaterasu nie była bóstwem związanym z dworem cesarskim, co zaczęło się zmieniać dopiero od VIII wieku.
Prawdopodobnie wiązało się to z faktem, iż była boginią słońca, zaś „władcy lubią się identyfikować
właśnie z bóstwami solarnymi”. Za: J. Tubielewicz, Od mitu do historii. Wykłady o Japonii, Warszawa
2006, s. 95-99.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
23
kapłanem sinto49. Powołano również do życia nowe chramy, w tym „cieszący się w Japonii największą – choć dla niektórych niechlubną – sławą” chram Yusukuni, poświęcony
żołnierzom, którzy polegli na służbie cesarza50.
Moneta o wartości jednego jena wybita w 1870 r.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_yen#Introduction_of_the_yen, (30.08.2013).
Wzmiankowane powyżej zmiany znalazły odzwierciedlenie w symbolice wyobrażeń na monetach bitych w epoce Meiji. Awers zamieszczonej tu monety, obok
wizerunku smoka, będącego uniwersalnym azjatyckim symbolem mądrości, często
czczonym w sanktuariach sintoistycznych i buddyjskich, zawiera między innymi
zapis imienia cesarza oraz hasło Dai Nippon czyli „Wielka Japonia”. Na rewersie
umieszczono z kolei, oprócz ornamentów roślinnych, pieczęć cesarską mającą postać
chryzantemy składającej się z szesnastu płatków oraz promieniste słońce, również
pośrednio stanowiące nawiązanie do osoby władcy – kult wspomnianej w poprzednim akapicie bogini Amaterasu miał bowiem charakter solarny.
Jak pisze Aleksander Śpiewakowski: „Jeśli dotychczas dla samuraja – według
bushido – istniały jedynie interesy daimyo i klanu, to teraz u podstaw moralności
żołnierzy znalazł się »japoński duch narodowy«, który wpajał żołnierzom miłość do
cesarza i Japonii”51. Z pomocą przychodził tu również konfucjanizm, twierdzący iż
uczucia wiernopoddańcze winny wyrastać z kultu przodków. I tak, czcząc cesarza
49 E. Pałasz-Rutkowska, op. cit., s. 103.
50 Kontrowersje wywołuje fakt, iż w Yusukuni oddaje się cześć również japońskim zbrodniarzom
wojennym. Co więcej, chram bywa odwiedzany przez japońskich premierów. Za: S. Turnbull, Samurajowie…, s. 188.
51 A. Śpiewakowski, op. cit., s. 90.
24
Tomasz Okraska
jako „najwyższego ojca” (tj. ojca wszystkich Japończyków), mieszkaniec Kraju Kwitnącej Wiśni czcił też przodków cesarskich – bogów52 . O rozmiarze kultu, którym
otaczani byli kolejni władcy, najlepiej świadczy to, jak wstrząśnięci byli mieszkańcy
Japonii, gdy 15 sierpnia 1945 r. Hirohito piskliwym głosem obwieścił przez radio kapitulację przed siłami aliantów – prawie nikt spośród milionów słuchaczy nie słyszał
wcześniej swojego cesarza 53.
W kontekście religii warto nadmienić również o sytuacji chrześcijaństwa
w okresie Meiji. Na skutek otwarcia kraju ponownie zezwolono na praktykowanie
religii chrześcijańskiej, a misjonarze, którzy przybyli do Japonii natknęli się na
szacowane na 60 tysięcy członków wspólnoty kakure-kirishitan. Przetrwały one
dwa i pół wieku prześladowań, jednak tak długi okres rozbratu z Rzymem siłą rzeczy
spowodował, iż religia wyznawana przez ocalałych różniła się w wielu punktach od
katolicyzmu w ówczesnej oficjalnej doktrynie. Ich synkretyczna tożsamość religijna
była uwarunkowana również metodami chrystianizacyjnymi, które w XVI w. stosowali jezuiccy misjonarze – zdawali sobie sprawę, że aby nowa wiara przyjęła się
w Japonii, musi być okraszona elementami miejscowych kultów, które uczynią ją
bardziej zrozumiałą i atrakcyjną dla mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. W rezultacie część wspólnot nie zdecydowała się na formalne dołączenie do organizacji Kościoła
katolickiego w Japonii, pozostając przy praktykowanych dotąd obrzędach.
W pierwszych latach epoki Meiji wciąż zdarzały się prześladowania chrześcijan,
zwłaszcza na prowincji, gdzie lokalni rządzący cieszyli się pewnym stopniem autonomii od władz centralnych. Liderzy Meiji stanęli zaś przed tym dylematem, który 300
lat wcześniej towarzyszył Toyotomi Hideyoshiemu – jak sprawić, by chrześcijaństwo
nie doprowadziło do destabilizacji Japonii i umniejszenia wpływów rządzących? Tym
bardziej, iż ideolodzy nowej epoki obawiali się, że chrześcijańska idea jedynego Boga
wyrażona przez przykazanie „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” może
odciągać serca i umysły od czci należnej cesarzowi54.
Nie sposób było jednak obstawać przy dotychczasowym zakazie wyznawania
chrześcijaństwa, jeśli Kraj Kwitnącej Wiśni miał na równych prawach dołączyć do
52 Ibidem, s. 91.
53 A. Gordon, op. cit., s. 310.
54 A. Kozyra, Samurajskie chrześcijaństwo, Warszawa 1995, s. 8-9.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
25
wspólnoty wysoko rozwiniętych narodów55. W 1873 r. interdykt został zniesiony,
jednak – odmiennie niż w XVII w. – chrześcijaństwo nie przeżyło eksplozji popularności. Ponieważ liczba jego wyznawców nie przekraczała 1% japońskiego społeczeństwa, ewentualne zagrożenia płynące z antagonistycznej wobec „japońskości” natury
tej religii, zostały zminimalizowane56. W aspekcie prawnym sytuację unormowało
zaś uchwalenie w 1889 r. konstytucji, która zapewniała wolność wyznawania religii
w Japonii57.
Konstytucja nie umożliwiła jednak swobodnego działania wszystkim. Zagrożeniem dla nowych władz stały się dynamicznie rozwijające się sekty religijne, z których
część działała jeszcze w trakcie rządów Tokugawów, a inne powstały już za czasów
Meiji. Z tych ostatnich największą popularnością cieszyła się Murayama, której liczba
członków pod koniec lat 70. XIX w. sięgała kilkuset tysięcy. Najpoważniejszym problemem związanym z funkcjonowaniem sekt było to, iż wiele z nich głosiło przesłanie
powszechnego zrównania statusu majątkowego i nie wahało się przed próbami urzeczywistniania go w praktyce. Przykładem byli członkowie Murayamy, którzy w 1884 r.
zaatakowali agendy rządowe w prefekturze Shizuoka, gdy ich egalitarne żądania nie
zostały spełnione58. Postulaty utrzymane w podobnym duchu nigdy w historii nie
cieszyły się popularnością u rządzących.
Stosunek wobec cudzoziemców
Nowe władze nieustannie musiały zadawać sobie pytanie, wokół czego społeczeństwo może się skonsolidować. Wcześniej omówiono już rolę cesarstwa w tym
kontekście, jednak skupienie wokół władcy mogło się okazać niewystarczające. Jak
dowiodły zaś liczne przykłady z historii, najskuteczniejszym sposobem na skonsolidowanie społeczeństwa jest znalezienie dla niego wspólnego wroga. Nie mógł nim
55 Duże kontrowersje na Zachodzie wywołała zwłaszcza sprawa aresztowania Ichikawy Einosuke,
który zawinił posiadaniem egzemplarza Nowego Testamentu. Aresztant zmarł w więzieniu, a minister amerykański przy japońskim rządzie zagroził pogorszeniem stosunków bilateralnych, jeśli Tokio
(nowa nazwa Edo, do którego, z Kioto, przeniósł się cesarski ośrodek władzy) nie zmieni swojego
nastawienia wobec chrześcijaństwa. Za: J. Tubielewicz, Historia..., s. 352.
56 K.G. Henshall, op. cit., s. 106.
57 Pamiętać trzeba, iż uchwalenie konstytucji było dla Japończyków w większym stopniu ukłonem
w stronę Zachodu, niźli rzeczywistą potrzebą społeczną. Nie była wprawdzie zbiorem martwych
przepisów, ale też (w okresie Meiji, inaczej było w epoce Taisho – liberalnych latach 1912-1926) nie
stanowiła dokumentu, który otaczałby rzeczywisty respekt poddanych cesarza. Szerzej na ten temat:
T. Kazuhiro: The Meiji Constitution, Tokio 2007.
58 A. Gordon, op. cit., s. 128-129.
26
Tomasz Okraska
być przeciwnik wewnętrzny, czyli zwolennicy siogunatu, których chciano włączyć
do tworzącego się porządku, choć swego rodzaju polityka historyczna była przez
władze Meiji prowadzona. Polegała ona na rehabilitacji dawnych wrogów państwa
Tokugawów, podczas gdy pomniki dotychczasowych bohaterów można było – zgodnie
z japońskim zmysłem przedsiębiorczości – za drobną opłatą okładać kijem.
Zwolennicy siogunatu stanowili zagrożenie, które już minęło, ale Japonia stała
przed groźbą zupełnie realną – obcymi mocarstwami. Stosunek Japończyków do cudzoziemców nie był jednak oczywisty. Z jednej strony stanowili oni obiekt nienawiści
jako ci, którzy naruszyli spokój Krainy Bogów i wprowadzili doń swoje nieobyczajne
zachowania. Z drugiej jednak, wraz z powrotami kolejnych emisariuszy z państw zachodnich, coraz więcej Japończyków zdawało sobie sprawę, że postulat „wypędzenia
barbarzyńców” jest ułudą, ze względu na technologiczną przewagę obcych mocarstw
nad własną ojczyzną. Zrozumieli oni, iż jedynym sposobem by Japonia nie została
podporządkowana obcym mocarstwom jest znalezienie odpowiedzi na pytania o genezę rzeczonej przewagi. Promowana dotychczas przez buntowników Meiji ideologia
sonno-joi dyskretnie acz szybko zmieniła się w wakon-yosai (japoński duch, zachodnia technologia).
Najważniejszym krokiem jaki podjęły władze Meiji dla zniwelowania wzmiankowanej przewagi było wysłanie misji Iwakury Tomomi, która przez niemal dwa
lata dokonywała objazdu Stanów Zjednoczonych i Europy, zwracając uwagę na rozwiązania, które różniły odwiedzane państwa od Japonii59. Jak pisze Niall Ferguson,
Japończycy, nie będąc pewnymi co sprawiło, że Zachód jest bogatszy i silniejszy niż
reszta świata, dla bezpieczeństwa postanowili skopiować wszystko: „Od konstytucji
w pruskim stylu uchwalonej przez Japończyków w 1889 r. do przyjęcia brytyjskiego
parytetu złota w 1897 r. Armia ćwiczyła musztrę jak Niemcy, marynarka pływała
jak Brytyjczycy. Wprowadzono również amerykański system państwowych szkół
podstawowych i gimnazjalnych. Japończycy zaczęli nawet jeść wołowinę, do tamtych
czasów zakazaną, a niektórzy reformatorzy posunęli się aż do propozycji, by zarzucić
język japoński60 i wprowadzić angielski”61.
Istotne zmiany zaszły również w sferze wyglądu. W 1872 r. powstało Towarzystwo Popierania Zachodnich Fryzur, zaś od 1870 r. sukcesywnie, najpierw
59 Szerzej na temat misji Iwakury: I. Nish (red.), The Iwakura Mission in America and Europe,
Tokio 1998.
60 Język japoński również uległ przeobrażeniom. Jak zauważył Natsume Soseki, wyrażenia, które
dotąd „należały do specjalistycznego repertuaru służby samurajów, tragarzy, łaziennych (…)
w XX wieku stały się jedynym językiem ludzi wykształconych”. N. Soseki, op. cit., s. 296-297.
61 N. Ferguson, Cywilizacja. Zachód i reszta świata, Warszawa 2013, s. 273-274.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
27
ministrowie i urzędnicy, a później zwykli ludzie wychodząc z domów porzucali
kimona na rzecz zachodniej odzieży. Sam cesarz Mutsuhito po raz pierwszy publicznie pokazał się w zokcydentalizowanym stroju w 1888 r., wywołując piorunujące
wrażenie na korpusie dyplomatycznym. Ambasador Monarchii Austro-Węgierskiej
opisał odzienie władcy jako osobliwy europejski mundur, w połowie żeglarza, w połowie ambasadora62 . Skalę zmiany uzmysławia fakt, iż cesarz porzucił szaty, w który
jego poprzednicy ubierali się niezmiennie od 793 roku63.
Zdjęcie cesarza Meiji z 1872 r.
Autor: Uchida Kuichi.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/ Emperor_Meiji, (30.08.2013).
Zdjęcie cesarza Meiji z 1873 r.
Autor: Uchida Kuichi.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/
Emperor_Meiji, (30.08.2013).
62 Ibidem, s. 274.
63 Odejście od dotychczasowych strojów cesarz w swojej proklamacji tłumaczył chęcią zerwania
z chińskimi wpływami nań, które uczyniły szaty zniewieściałymi w stylu i charakterze. Jak
wzmiankował, ani twórca państwa japońskiego i pierwszy cesarz Jimmu, ani cesarzowa Jingu, która
zdobyła Koreę, nie ubierali się podobnie. Zob. E. Ives, The Body Politic: Victorian Fashions as Agents
of Social and Political Change in Meiji Japan, http://afashionableexcuse.wordpress.com/articlesand-papers/the-body-politic-victorian-fashions-as-agents-of-social-and-political-change-in-meijijapan (30.08.2013).
28
Tomasz Okraska
Portret cesarza Meiji z 1879 r.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/
Emperor_Meiji, (30.08.2013).
Zdjęcie cesarza Meiji z pocz. XX w.
Źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/
Emperor_Meiji, (30.08.2013).
Jeśli przyjrzeć się powyższym wizerunkom cesarza Mutsuhito, to w pierwszym
rzędzie widoczna jest oczywiście fundamentalna zmiana, jaka nastąpiła w ciągu
zaledwie roku, który dzielił w czasie dwie pierwsze fotografie. Warto również
zwrócić uwagę, że na zdjęciu pochodzącym z 1873 r. prezencja młodego władcy
sugeruje jeszcze niepewność i brak swobody. Inaczej rzecz ma się z powstałym
sześć lat później portretem, na którym cesarz Meiji uwieczniony jest na wzór europejskich monarchów, a jego postawa każe domniemywać zarówno mocniejszą
pozycję personalną panującego, jak i przekonanie o rosnącej potędze Japonii, którą
chciano w ten sposób zaakcentować. Najdoskonalszym wypełnieniem tego zamierzenia jest zaś wizerunek władcy utrwalony na fotograficznej kliszy w ostatnich
latach jego panowania – szacunek dla emanującego godnością i dostojeństwem
Mutsuhito ma być zarazem estymą dla nowo zdobytego mocarstwowego statusu
Kraju Kwitnącej Wiśni.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
29
Wszechstronne naśladowanie Zachodu64 nie przeszkadzało Japończykom w podtrzymywaniu mentalnego dogmatu dotyczącego własnej wyższości nad resztą świata.
W sposób pośredni lub bezpośredni zasada „narodowego wychowania” była obecna we
wszystkich dyscyplinach, jakich uczono dzieci w szkołach. Przykładowo, na lekcjach
geografii mówiło się, że Japonia to najważniejszy i najwspanialszy kraj na świecie65. Ponadto, bezdyskusyjne było twierdzenie, że tak jak cesarz w swojej boskości przewyższa
wszystkich innych władców, tak Japonia wyraźnie góruje nad pospolitą masą narodów.
Drugą, obok uwielbienia dla własnego kraju i cesarza, emocją zbiorową w japońskim społeczeństwie stał się strach przed obecnością i ingerencją obcych mocarstw,
narzucaniem swojej woli i wzorców przez obcokrajowców. Obok realnych przesłanek, które nakazywały Japonii obawę przed potęgą państw zachodnich, liczne były
przesądy i czarne legendy, którymi były one owiane – choćby taka, iż należy uważać
na spojrzenie cudzoziemca, bowiem gdy na kimś spocznie, musi to oznaczać nieszczęście.
Wcześniejszy brak kontaktu z ludźmi z innych kręgów kulturowych, niż własny
oraz sytuacja, w której, gdy wreszcie do tego kontaktu doszło, stało się to w hańbiących dla Japończyków okolicznościach, pomogły wyzwolić demony nacjonalizmu.
Dodatkową inspiracją dlań było przekonanie, że mimo niezwykle dynamicznych
zmian okresu Meiji, państwa zachodnie nie doceniają Japonii, uważając ją w najlepszym wypadku za egzotycznego dziwoląga. Trzeba powiedzieć, iż nie było to podejrzenie bezpodstawne. Z jednej strony bowiem w państwach zachodnich w czasie
otwierania się Japonii niewątpliwie można było dostrzec rozwój zainteresowania
tym krajem i jego kulturą. Dochodziło do swoistych paradoksów, które celnie opisuje Krystyna Okazaki, zauważając, że w momencie gdy do Kraju Kwitnącej Wiśni
zaczęła napływać szeroką falą zachodnia technika, nauka i kultura „zafascynowani
nowością Japończycy odwrócili się plecami od kultywowanych i doskonalonych przez
wieki form i technik artystycznych”. Tymczasem „lekceważone w Japonii słynne
drzeworyty ukiyoe skupowano za bezcen na europejskich rynkach i tam odkrywali
64 Wartym wspomnienia kontekstem było również wprowadzenie do języka japońskiego wcześniej
nieznanych mu, zachodnich terminów. Jednym z nich była „miłość”, która najpierw zaczęła
funkcjonować w wersji angielskiej (love), a później zastąpiono ją japońskim ai bądź ren’ai. Pojęcie to
było dla Japończyków absolutną nowością, bowiem nawiązywało do właściwie nieznanej do czasów
Meiji tradycji miłości romantycznej. Zmiana językowa pociągnęła za sobą w tym wypadku również
zmiany społeczne i rozbudziła nadzieje, zwłaszcza młodych dziewcząt marzących o miłości platonicznej, której zwieńczeniem byłoby małżeństwo. Za: M. Szychulska, Chrestomatia współczesnych
opowiadań japońskich, Warszawa 2005, s. 6-7.
65 A. Śpiewakowski, op. cit., s. 90.
30
Tomasz Okraska
je wybitni artyści epoki 66 , głównie impresjoniści i symboliści, zachwycali się nimi
i szukali w nich nowych inspiracji”67. Być może była to podjęta w poszukiwaniu
świeżości próba odkrycia nowych horyzontów poza Europą, powodowana nudą
bądź kryzysem wartości. Japonizm68 odmienił malarstwo europejskie, przydając mu
głębi detalu oraz zupełnie nowego układu kresek i barw – przykładowo, zachodni
malarze dopiero od japońskich artystów, zwłaszcza ze szkoły Utagawa, nauczyli się
w jaki sposób wiarygodnie uwieczniać na swoich płótnach opady deszczu. Japonizm
wyzwolił też zupełnie nowe spojrzenie na erotykę na Starym Kontynencie.
Zarazem jednak wspomniana fascynacja często była podszyta ignorancją oraz
lekceważeniem, a wręcz pogardą. Wzmiankowani artyści nie znali Japonii, więc
tworzyli jej wyimaginowany i wyidealizowany obraz. Oscar Wilde pisał z ironią
w 1889 r.: „W rzeczywistości cała ta Japonia jest czystą fantazją. Nie ma takiego
kraju, nie ma takich ludzi”69. Okakura Kazuko trafnie wskazywał, iż Japończycy
bardzo, niemal na klęczkach chcieli zbliżyć się do Zachodu, tkwiąc w złudnym przekonaniu, że noszeniem sztywnego kołnierzyka i cylindra zapewnią sobie wstęp do
jego cywilizacji70. O tym, że nie zostali wpuszczeni najdobitniej świadczy sytuacja
z 1921 r. (czyli już ponad pół wieku po rozpoczęciu przemian Meiji), gdy następca
brytyjskiego tronu, przyszły Edward VIII, został uwieczniony na fotografii stojąc
na schodach przedsiębiorstwa krawieckiego Henry Pool & Company z ówczesnym
japońskim regentem Hirohito71, by później w liście do swojej kochanki nazwać Japończyka „pluszową małpką” 72 .
Opisując skomplikowane relacje Japonii z Zachodem, nie można wszakże zapominać o pozbawionym podobnych niuansów podejściu Tokio do innych azjatyckich
narodów. Już na początku przemian Meiji dla rządzących jasne było, że to właśnie
Japonia jest predestynowana do przywództwa na kontynencie azjatyckim (a przynaj66 Japonizm w sztuce dotarł, z pewnym opóźnieniem w stosunku do Europy Zachodniej, również
na ziemie polskie. Do twórców, którzy inspirowali się wytworami kultury Kraju Kwitnącej Wiśni
należeli m.in. Olga Boznańska, Jan Stanisławski, Leon Wyczółkowski, Stanisław Wyspiański oraz
Julian Fałat, który jako jedyny odbył w 1885 roku podróż do Japonii. Słynnym mecenasem sztuki
japońskiej był Feliks „Manggha” Jasieński. Szerzej na ten temat: A. Król, Japonizm polski, Kraków
2011.
67 Za: O. Kakuzo, Księga herbaty, Warszawa 1986, s. 5.
68 Termin zaproponowany przez francuskich autorów: Jules’a Claretiego i Philippe’aBurty’ego.
69 Za: A. Król, op. cit., s. 53.
70 Ibidem, s. 15.
71 Sprawował on regencję, gdy jego ojciec Yoshihito wycofał się z życia publicznego z powodu choroby
umysłowej. Gdy zmarł w 1926 roku, Hirohito został cesarzem.
72 N. Ferguson, op. cit., s. 278.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
31
mniej w jego wschodniej części) i tak należy rozumieć panazjatyckie hasła pokroju
„Azja dla Azjatów”, głoszone ze szczególną swadą podczas II wojny światowej. Najbliżsi geograficznie Koreańczycy i Chińczycy mogli liczyć na „wyzwolenie” od wpływów starych mocarstw kolonialnych, ale w zamian musieli uznać przewodnią rolę
japońskiego narodu i cywilizacji. Jak miało się okazać, mentalnie niewiele zmieniło
się od czasów wojny prowadzonej przez Hideyoshiego przeciw zamorskim sąsiadom, gdy 40 tysięcy zakonserwowanych nosów i uszu, odciętych uśmierconym
chińskim i koreańskim żołnierzom, można było oglądać na wystawie w Kioto73.
Kobayashi Kiyochika: Banzai dla Japonii! Pieśń zwycięstwa w Pjongjangu (1894 r.).
Źródło: http://ocw.mit.edu/ans7870/21f/21f.027/throwing_off_asia_02/toa_essay02.html,
(30.08.2013).
Płótno Kiyochiki, którego fragment przedstawiono powyżej, obrazuje japońskie
zwycięstwo nad wojskami chińskimi w bitwie pod Pjongjangiem w 1894 r. W wymowny sposób zestawia triumfalizm zwycięzców i dehumanizację poległych przeciwników.
Zakończenie
Bodaj najbardziej znanym japońskim żołnierzem walczącym w II wojnie światowej
był Hiro Onoda. Nie wsławił się on jednak działaniami w czasie konfliktu, ale faktem,
iż dla niego wojna zakończyła się dopiero w 1972 r., gdy został znaleziony w dżungli filipińskiej wyspy Lubang. Onoda przekonany był, iż działania zbrojne trwają nadal i przez
niemal 30 lat wypełniał rozkaz dowódcy dotyczący prowadzenia walki partyzanckiej.
73 R. B. Edgerton, Żołnierze imperium japońskiego, Warszawa 2000, s. 17.
32
Tomasz Okraska
Jednak jego opór, poświęcenie pilotów kamikaze, których postawę wielu uznaje
za najczystszy przejaw autentycznej japońskiej umysłowości, czy ratowanie Żydów na
masową skalę przez Chiune Sugiharę i Tatsuo Osako74, były tylko łyżką chwały w morzu hańby epoki Showa75 – wyjątkowo cynicznie tłumaczonej jako „okres oświeconego
pokoju”. Na bezmiar japońskich zbrodni popełnionych w latach 1931-194576 składają się
między innymi mordercy i gwałciciele z Nankinu, kaci jeńców wojennych, grabieżcy
Singapuru, sadyści Bataańskiego Marszu Śmierci czy porywacze koreańskich kobiet,
którzy zmieniali je w seksualne niewolnice77. Tak, jak imponująca jest skala przemian,
które dokonały się w Japonii okresu Meiji, tak też zastraszająco wspomniane zachowania różniły się od kanonów utartych w czasach niewiele wcześniejszych, gdy bushido
potępiało bezmyślne nadużywanie miecza, za hańbę uważając krzywdzenie niewinnych
i słabych78. Skąd można wywieść genezę takiego, tragicznego w skutkach dysonansu?
Po pierwsze, naiwnym byłoby twierdzenie, że wcielanie w życie podobnych ideałów
miało w Japonii sprzed przemian Meiji charakter powszechny. Sytuacje, w których
dochodziło w duszy samuraja do konfliktu wartości miały miejsce choćby wówczas,
gdy rozkaz pana lennego (posłuszeństwo wobec którego było najwyższym nakazem)
stał w sprzeczności ze wzmiankowanymi humanitarnymi zasadami.
Ponadto, trzeba pamiętać, iż ideały, które obligowały samuraja do pewnych zachowań dotyczyły w największym stopniu jego relacji z równymi sobie wojownikami,
a nie mieszczanami czy chłopami, którzy mieli się korzyć na sam jego widok. Tym niemniej, nie oznacza to, że należy je deprecjonować, traktując jako na wpół legendarne.
Jak pisze Janusz Szymankiewicz, siła bushido tkwiła „w przekonaniu społeczeństwa
o słuszności tych praw. U podstaw tej siły legło odpowiednie wychowanie poparte
przykładami, tradycją oraz autorytety moralne upamiętnione w historii Japonii” 79.
74 Sugihara był wicekonsulem w litewskim Kownie, który masowo i niezgodnie z instrukcjami
płynącymi z Tokio wydawał miejscowym Żydom wizy tranzytowe przez Japonię, zaś Osako był
urzędnikiem Biura Turystycznego Cesarstwa, a polem jego zainteresowania było organizowanie
pomocy Żydom w ucieczce z Europy. Szerzej: J. Kaleem, Chiune Sugihara,Japan Diplomat Who
Saved 6,000 Jews During Holocaust, Remembered, http://www.huffingtonpost.com/2013/01/24/
chiune-sugihara-japanese--jews-holocaust_n_2528666.html (1.09.2013); After 70 Years: Fragments
of Memory - Photos of Rescued Jews, http://www.yadvashem.org/yv/en/righteous/stories/related/
sugihara_refugees.asp (1.09.2013).
75 Okres w historii Japonii obejmujący lata 1926-1989.
76 Wcześniej również zdarzały się wydarzenia o charakterze zbrodniczym, np. pogrom mniejszości
koreańskiej po trzęsieniu ziemi w regionie Kanto w 1923 roku, jednak miały one charakter incydentalny.
77 P. Theroux, op. cit., s. 574.
78 A. Śpiewakowski, op. cit., s. 85.
79 J. Szymankiewicz, Samuraje. Pochodzenie, obyczaje, techniki walki, Warszawa 1997, s. 21.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
33
Sam fakt, iż podobne idee były dla samurajów czymś żywym, mimo że na straży
ich przestrzegania nie stał żaden urząd, a stosowanie się do nich stanowiło powód
do chluby, świadczy o odmienności okresów Sengoku 80 czy Edo od dekad późniejszych81. W trakcie japońskich wojen końca XIX i pierwszej połowy XX w., żołnierze
nie mieli już swoistego społecznego sumienia w postaci bushido. Wprawdzie w epoce
Meiji i później również odwoływano się do ideałów samurajskich, ale jedynie do tych
wybranych i reinterpretowanych na potrzeby nowych czasów 82 . Tego rodzaju działania można było zaobserwować w kontekstach historycznych takich jak: ruch na rzecz
odnowy moralności obywatelskiej i narodowej solidarności u schyłku okresu Meiji,
militarna edukacja młodzieży przed II wojną światową83 czy powojenna odbudowa
społeczeństwa japońskiego poprzez proces wpajania ludziom idei lojalności wobec
przedsiębiorstwa84.
Ważkie spostrzeżenia, związane z omawianym problemem, czyni Eiko Ikegami
w znakomitej pozycji Poskromienie samurajów, analizując przemiany honorowego
indywidualizmu japońskich wojowników i ich wpływ na kształtowanie się nowoczesnego państwa. Autorka pisze: „Nasze dociekania poświęcone samurajskiej kulturze
honoru wymagały ostrożnego zdejmowania kolejnych warstw naszych współczesnych
koncepcji honoru i jednostki. Nasze rozumienie honoru stało się tak »cywilizowane«, że większość z nas nie potrafi zrozumieć, jak honor może współistnieć z prze80 Okres w historii Japonii obejmujący lata 1467/1493-1573.
81 Stephen Turnbull podaje, że japońskie bitwy rzadko kończyły się masową rzezią albo zbiorowymi
samobójstwami. Zdarzało się, że zwycięzca nadawał pokonanemu daimyo ziemie w zamian za
przysięgę wierności. Z kolei, cytowany przez Agnieszką Kozyrę, Uchimura Kanzo podkreślał,
że busihdo nie jest sztuką walki, ale systemem etycznym „który ucząc sprawiedliwości oraz
lojalności, miał ogromny wpływ na świadomość nie tylko warstwy samurajskiej, ale całego narodu
japońskiego”. Silny wpływ na jego poglądy, obok neokonfucjańskiej szkoły Yomeigaku (kładącej
nacisk na konieczność rozbudzenia w sobie instynktu moralnego, który ma każdy człowiek
niezależnie od swego pochodzenia), miało jednak z pewnością chrześcijaństwo. Za: S. Turnbull,
Samuraje…, s.89; A. Kozyra, Samurajskie…, s. 64; A. Kozyra, Tradycyjne podłoże filozofii Japonii
w okresie Meiji, [w:] Japonia okresu Meiji. Od tradycji ku nowoczesności, red. B. Kubiak Ho-Chi,
Warszawa 2006, s. 83.
82 Pewne wykrzywione odbicie dawnych stosunków społecznych można znaleźć również w militaryzmie japońskim okresu Showa. Ciekawie nawiązuje do tego aspektu Elżbieta Kostowska-Watanabe: „Logika kultury honoru panującej (…) wśród samurajów kazała uważać, że człowiekiem
posiadającym honor może być wyłącznie nosiciel broni, który jest w stanie bronić siebie i innych.
Z tego wynikał wniosek, że nieuzbrojeni »cywile« nie posiadają honoru.”. Za: E. Kostowska-Watanabe, op. cit., s. 24.
83 W trakcie samej wojny wiele było przykładów instrumentalnego wykorzystywania kulturowych
idiomów epoki samurajskiej dla podniesienia morale Japończyków. Ciekawe studium na ten temat:
D.C. Earhart, Certain Victory: Images of World War II in the Japanese Media, New York 2009.
84 E. Ikegami, Poskromienie samurajów, Kraków 2011, s. 363-364.
34
Tomasz Okraska
mocą. Nasze spojrzenie na samurajów jest tak silnie kształtowane przez nacisk na
cnotę lojalności, że często zapominamy o historiach, w których akty zdrady były
motywowane głębokim poczuciem honoru” 85. Wspomnieć tu można o incydencie
z bitwy pod Sekigaharą, gdy bliski doradca i krewny Ishidy – Kobayakawa Hideaki
– w decydującym momencie boju przeszedł na stronę Ieyasu Tokugawy i pomógł
mu zdobyć kwaterę główną dotychczasowego suwerena 86 .
Nawiązując do myśli Ikegami trzeba zauważyć, iż zachodni badacze podejmujący temat historii i tożsamości Japonii mają przed sobą wyjątkowo trudne zadanie.
Wyzwaniem jest bowiem zawiesić okcydentalistyczny sposób oglądu rzeczywistości
i wniknąć w differentia specifica zawiłej japońskiej umysłowości, która często jawi się
jako pozornie (?) wewnętrznie sprzeczna. W tym nurcie ciekawą refleksję przedstawia Haruki Murakami: „Do czterdziestego piątego byliśmy militarystyczni. A potem
delikatni i miłujący pokój. Ale byliśmy tymi samymi ludźmi. Żołnierze, którzy zmasakrowali Chińczyków w Nankinie, wrócili do domu i byli spokojni87.
O ile zatem trudno o kategoryczne sądy w wielu sprawach mających związek
z mentalnością Japończyków, to można pokusić się o postawienie pewnych tez związanych z problematyką prezentowaną w niniejszym artykule. Przede wszystkim,
reformy związane z transformacją Meiji cechowały się niesamowitym rozmachem
i dynamiką. W krótkim okresie czasu udało się doprowadzić do głębokich, a wręcz
rewolucyjnych przemian na szczeblu polityki, gospodarki, życia społecznego oraz
religii i etyki88 . Trzeba zaznaczyć, iż zmianami tymi objęto naród, który przez ponad
200 lat, na skutek dobrowolnej izolacji od świata zewnętrznego i polityki prowadzonej przez siogunat, był na swój sposób spetryfikowany w zwyczajach i zachowaniach.
Co więcej, motyw przewodni transformacji, czyli budowa potęgi i wykorzystanie jej
dla wypędzenia cudzoziemców, został szybko odrzucony przez rządzących, mimo
znaczących protestów społecznych. Wreszcie, zlikwidowano klasę samurajów, choć
wydawało się, że ich kultura i oni sami są immanentną składową Kraju Kwitnącej
Wiśni.
85 Ibidem, s. 380.
86 J. Szymankiewicz, op. cit., s. 18.
87 P. Theroux, op. cit., s. 575.
88 Iskenderow, opisując z dystansem jedną z postaw mieszkańców Japonii wobec własnej historii, czyni
ciekawe spostrzeżenie dotyczące podobnie głębokiej zmiany we wcześniejszym okresie dziejów
wysp japońskich: „(…) by poznać historię swego kraju, współczesny Japończyk nie musi bynajmniej
wnikać zbyt głęboko w głąb wieków. Wystarczy mu ograniczyć się do ery Nobunagi i Hideyoshiego,
gdyż wszystko to, co działo się w kraju przedtem, nie pozostaje w żadnym związku z dalszymi dziejami Japonii”. A. Iskenderow, op. cit., s. 319.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
35
Jak wynika z powyższych, procesy zmian Meiji można byłoby z powodzeniem
nazwać operacją na żywej tkance tworzącego się narodu. W ubytki po wyciętych
miejscach reformatorzy wszczepili implanty przedsiębiorczości i bogacenia się, ale
przede wszystkim nacjonalizmu, który pęczniał wraz ze wzrostem potęgi Japonii
oraz, po trochu realnym i sztucznie wykreowanym problemem obstrukcyjnego
stosunku zachodnich mocarstw wobec ambicji Tokio. Dla nurtu narodowego, przepoczwarzonego w Krainie Bogów w najgorszą z postaci, hamulcem nie okazały się
liberalno-demokratyczne tendencje okresu Taisho (1912-1926), co, jeśli pokusić się
o uniwersalizację, stanowić może kolejny dowód w historii świata, że wśród wielu
wymiarów okcydentalizacji, demokrację i związane z nią wartości przeszczepić jest
najtrudniej.
W kontekście bezrefleksyjnej (patrząc na ogół społeczeństwa) erupcji nacjonalizmu, warto powrócić do wspomnianej wcześniej tezy Theroux, mówiącej o tym,
że Japończycy potrafią całkowicie poświęcić się temu, co jest w danym momencie
przedmiotem ich fascynacji. Podobne konkluzje przedstawia Alex Kerr, twierdząc, że
mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni popadają w totalne skrajności89. Nie podważa się
tam, ani nie stara ulepszyć procesów, które już działają.
Rozwijając te poglądy, można pokusić się o wyjaśnienie, iż w japońskiej myśli
politycznej i społecznej koncepcja zmiany, naturalna dla Okcydentu, jest odrzucona
jako zagrażająca harmonii. Stąd, gdy już cel jest wytyczony, zawrócenie z obranej
drogi staje się aberracją – przynajmniej dopóki kierunek, w jakim się podąża, ma
w sobie choćby pozory sensu90. Podobnie mogło być z nacjonalizmem, a w efekcie,
opisywany przez Ikegami honorowy indywidualizm rozwinął się w zdeprawowaną
honorową wspólnotowość, co doprowadziło do zbrodni na ogromną skalę.
Zarazem jednak warto się zastanowić, czy to właśnie nie gwałtowność przemian
Meiji, obok głodu i biedy ostatnich wojennych lat, przygotowała Japończyków na to co
w latach 1945-1951 zaordynował im przez przeszczepienie zachodnich wzorców gen.
Douglas MacArthur i „zniesienie tego, co jest nie do zniesienia”91? Wszak jeśli chodzi
o skalę westernizacji kraju, to można pokusić się o nazwanie przemian powojennych
„drugą transformacją Meiji”, podczas której jednak nacjonalizm, choć wciąż obecny
(obraz Japończyków jako ofiar bomby atomowej, a co za tym idzie – samej wojny),
pozostał nieeksponowany.
89 A. Kerr, Psy i demony: ciemne strony Japonii, Kraków 2008, s. 20.
90 Pogląd ten jest silnie związany z konfucjanizmem, którego doktryna zawsze opierała się stabilizacji
władzy (im dłużej ktoś rządzi, tym lepiej) i zakonserwowaniu stosunków społecznych.
91 Słowa cesarza Hirohito, którymi zwrócił się do Japończyków w momencie kapitulacji w 1945 roku.
36
Tomasz Okraska
Co jednak z odpowiedzialnością Zachodu za przemiany „pierwszej transformacji” i ich konsekwencje? Warto o tym pomyśleć w kontekście wątpliwości wyrażanych
przez Williama Elliota Griffisa, który zasadnie pytał: kto tak naprawdę stworzył
Japonię Meiji, miejscowi czy cudzoziemcy? Czy Japończycy byliby w stanie samodzielnie osiągnąć porównywalny sukces z tym, który wypracowali już kilkanaście lat
po rozpoczęciu transformacji? Czy w „Starej Japonii” odnaleźliby siły i osobowości
potrzebne do przeprowadzenia zmian92? Należałoby dodać do tego jeszcze: w jakim
wymiarze wpływ Zachodu okazał się decydujący dla kierunku przemian?
W opublikowanej w 1906 r. Księdze herbaty Okakury Kakuzo znajdziemy akapit, który w pewien sposób odpowiada na powyższe pytania: „Pogrążony w błogim
samozadowoleniu przeciętny człowiek Zachodu widzi w ceremonii herbaty tylko
kolejny przykład tysiąca i jednej osobliwości, które według niego składają się na
niezwykły i dziecinny Wschód. Zwykł on uważać Japonię za barbarzyńską, dopóki
zadowalała się szlachetnymi sztukami czasów pokoju; nazwał ją cywilizowaną, odkąd dokonywać zaczęła rzezi na polach bitewnych Mandżurii. (…) Chętnie pozostalibyśmy nadal barbarzyńcami, gdyby nasze roszczenia do cywilizacji oparte miały
być na ponurej sławie wojennej. Chętnie też czekalibyśmy nadejścia czasów, kiedy
naszą sztukę i ideały traktowano by z należnym respektem” 93.
Może więc Zachód poniekąd wcielił się wówczas w rolę bohatera powieści Mary
Shelley, napisanej pół wieku przed transformacją Meiji – doktora Wiktora Frankensteina, pomagając stworzyć nową japońską tożsamość, a następnie, z tragicznymi
konsekwencjami, odtrącając ją? Warto zadać to pytanie nie w ramach zachodniocentrycznego paradygmatu, który każe uprzedmiatawiać inne cywilizacje, ale nieustannie poszukując odpowiedzi o naszą własną tożsamość i w pewnej mierze paralelną
historię Europy i Azji Wschodniej pierwszej połowy XX w. Wszak, jak śpiewał Jacek
Kaczmarski w Japońskiej rycinie 94: „W kamieniu, krzewie i potoku / W źdźble trawy,
w płatku białej lilii / Mieszkają duchy naszych przodków / Patrzące na nas w każdej
chwili / Kształt, barwa, zapach, śpiew gałązki / Przypominają obowiązki / Wobec
tych, co przed nami żyli”95.
92 W.E. Griffis, The Mikado’s Empire. A History of Japan from the Age of Gods to the Meiji Era (660
BC-AD 1872), San Diego 2006, s. 435.
93 O. Kakuzo, op. cit., s. 13.
94 J. Kaczmarski, Japońska rycina, http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/
kaczmarskiego/j/japonska_rycina.php (25.09.2013).
95 Za cenne uwagi związane z problematyką artykułu dziękuję dr. Jackowi Kurkowi z Zakładu Historii
Nowożytnej XIX w. w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego oraz mgr. Pawłowi Wiszniukowi z
Uniwersytetu Łódzkiego.
Tron we krwi. Refleksje nad przemianami okresu Meiji w Japonii
37
Summary
Changes in Japan in the second half of the nineteenth century are one of the
most interesting processes of transformation in the history of the modern world.
In a very short time reformers turned upside-down political, social and economic
system of the country that for over 200 years of the Tokugawa shogunate seemed
petrified. The impetus that started the reform was to force the opening of Japan
by the Western powers. Fruits of changes were varied - the samurai class was destroyed (and to some extent its ideals), and ideal for the residents of the Land of the
Flowering Cherry has become the love to the emperor and Japan. Article argues
that nationalism formed by the Meiji rulers in the long run brought the Japanese
war crimes in the years 1931-1945.
mgr Tomasz Okraska – absolwent politologii i historii na Uniwersytecie Śląskim.
Asystent w Zakładzie Stosunków Międzynarodowych Instytutu Nauk Politycznych
i Dziennikarstwa UŚ. Pod kierunkiem prof. dr. hab. Mieczysława Stolarczyka pisze pracę doktorską poświęconą relacjom Chin i Indii po zimnej wojnie oraz ich
wpływowi na regionalny i globalny układ sił. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się na problemach politycznych i społecznych państw Azji Południowej
i Wschodniej. Inicjator i współorganizator cyklu konferencji „Regiones Mundi”.
Dziennikarz „Gazety Uniwersyteckiej UŚ”.
kontakt: [email protected]
Mateusz Sobeczko
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy nowej socjalistycznej rzeczywistości
przez władze komunistyczne w latach 1945-19891
Wstęp
Najważniejszym zadaniem, przed jakim zostali postawieni polscy komuniści po
1944 r. było zbudowanie nowego i lepszego społeczeństwa, opartego na nowym –
socjalistycznym kodeksie moralnym. W tym celu zostały wykorzystane wszystkie
dostępne środki, jakimi dysponowało ówczesne państwo. Zadanie to jednak było
o wiele trudniejsze, niż na początku zakładano. Jak się też okazało, była to, obok
spraw gospodarczych, jedna z głównych przyczyn upadku komunizmu w Polsce.
Temat wpisuje się w ramy nieklasycznej historiografii, wywodzącej się z francuskiej szkoły Annales. Inspiracją do napisania artykułu były zainteresowania badawcze autora oraz całkowity brak takiego ujęcia tematu w historiografii. Próba
ukazania reakcji społeczeństwa na działania laicyzacyjne polskich władz nosi
charakter pionierski. Innym powodem zgłębienia powyższego tematu było poszukiwanie pierwotnych przyczyn obecnych problemów i konfliktów na ówczesnej arenie
politycznej i społecznej Polski. Zagadnienie to wydaje się tym bardziej ważne, ponieważ do dnia dzisiejszego w społecznej psychologii odnotowuje się szczególny rodzaj
tęsknoty za minionym okresem. Wydaje się to, w porównaniu z dniem współczesnym
niedorzeczne, jednak dla osób żyjących w okresie Polski Ludowej był to czas szybkiego postępu, w wielu dziedzinach takich, jak: technika, oświata, czy bezpieczeństwo
socjalne. Jednak obecna sympatia wiąże się także z osobistymi przeżyciami ludzi, dla
1
Recenzentem artykułu jest dr hab. Kazimierz Miroszewski z Zakładu Historii Najnowszej po
1945 w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego.
40
Mateusz Sobeczko
których okres ten był czasem młodości, a zarazem najpiękniejszych lat życia 2 . Takie
ujęcie tematu jednak nie jest łatwe, tym bardziej, że w celu pełnego opracowania
niniejszego zagadnienia, trzeba sięgnąć do źródeł zazwyczaj niewykorzystywanych,
takich jak film, plakat czy literatura. Aby opracować temat sięgnąłem do materiałów
zgromadzonych w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach, Archiwum Archidiecezji Częstochowskiej im. ks. Walentego Patykiewicza w Częstochowie, Archiwum
Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, Archiwum Państwowego w Katowicach
oraz Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Wykorzystana została także literatura,
źródła internetowe, prasa oraz filmy z tego okresu.
Na początku należy przedstawić motywy działań władz komunistycznych,
zmuszające ją do budowy nowej socjalistycznej rzeczywistości. Najważniejszym
źródłem zabiegów władz były przesłanki ideologiczne, które opierały się na ideologii
marksistowsko-leninowskiej, zakładającej programowy ateizm. Celem komunistów
było zbudowanie lepszego życia społecznego, raju na ziemi oraz wyswobodzenie
warstw uciskanych3. Naczelnym zadaniem ludzi było zbudowanie szczęścia na ziemi:
„Prawdziwe szczęście ludu wymaga zniesienia religii jako urojonego szczęścia ludu”4.
Oskarżano Kościół katolicki o współpracowanie z warstwą „burżuazji” w eksploatowaniu warstw niższych i podtrzymywaniu podziału klasowego5. Programowe wprowadzanie ateizmu w społeczeństwie nazywa się laicyzacją. Doskonałą definicję tego
zjawiska przygotował Episkopat Polski w jednym z listów pasterskich skierowanych
do wiernych, w którym czytamy: „»Laicyzacja« jest to najpierw zjawisko zmniejszania się i zanikania wpływu wartości religijnych na życie społeczne i indywidualne
człowieka, które kształtuje się coraz wyłączniej w oparciu o wartości doczesne. Zjawisko laicyzacji nazywamy inaczej procesem zeświecczenia”6. Duchowni doszukiwali
się także źródeł tych działań: „Po wtóre, przez laicyzację rozumiemy zorganizowane
2 S. Bednarek, Scenariusze peerelowskiej codzienności, [w:] Śląska codzienność po drugiej wojnie
światowej, red. Z. Woźniczka, Katowice 2006, s. 60.
3
Program laicyzacji życia społecznego w woj. Katowickim, Archiwum Państwowe w Katowicach
(dalej: APKat.), Komitet Wojewódzki PZPR w Katowicach, Wydział Propagandy, Oświaty i Kultury,
sygn. 96, k. 4; J.F. Godlewski, Obywatel a religia: wolność sumienia w PRL, Warszawa 1977, s. 61.
4
K. Marks, Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa, [w:] K. Marks, F. Engels, W. Lenin,
O religii. Wybór, Warszawa 1984, s. 45; F. Engels, Przyczynek do dziejów wczesnego chrześcijaństwa,
[w:] K. Marks, F. Engels, W. Lenin, O religii…, s. 364; E. Stourton, Prawda absolutna. Kościół
katolicki we współczesnym świecie. Od drugiego Soboru Watykańskiego po pontyfikat Jana Pawła II,
Wrocław 2002, s. 113; M. Sobeczko, Ponad granicami. Budowa nowej socjalistycznej rzeczywistości
przez polskie władze komunistyczne w latach 1945-1989, [w:] Problematyka granic w ref leksji
społeczno-humanistycznej, red. M. Kornacka, G. Libor, M. Szpoczek-Sało, Katowice 2012, s. 51.
5
K. Marks, Komunizm «obserwatora reńskiego», [w:] K. Marks, F. Engels, W. Lenin, O religii..., s. 80.
6
Współczesna laicyzacja, [w:] Listy Pasterskie Episkopatu Polski 1945-1974, Paryż 1975, s. 261.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
41
działanie zmierzające do przyspieszenia procesu zeświecczenia i kierowania nim.
Akcja tego rodzaju prowadzona jest przez różne ośrodki, kierowane bądź motywami
ideologicznymi, bądź politycznymi lub komercyjnymi. W niektórych z nich przybiera
ona formy administracyjne” 7.
Kontestacja działań władz przez polskie społeczeństwo
W dniu 25 września 1945 r. uchwalony został Dekret o prawie małżeńskim, który
wprowadzał konieczność zawierania ślubów cywilnych. Artykuł 12 paragraf 2 tegoż
dekretu stanowił: „Jedynie małżeństwo zawarte przed urzędnikiem stanu cywilnego
ma skutki prawne w obliczu państwa”8. Wprowadzenie obowiązku ślubów cywilnych
oraz możliwości rozwodów było jednym z pierwszych posunięć nowych władz komunistycznych w Polsce, które uznane zostało za początek budowy nowej rzeczywistości
społecznej. Zdaniem komunistów wprowadzenie obowiązkowych ślubów cywilnych
było dużym sukcesem w ramach działań przyspieszających laicyzację. Oczywiście nowożeńcy decydowali się na ślub cywilny z powodu chęci prawnego zalegalizowania
związku, konieczności prawnej, a przede wszystkim nabycia wspólności majątkowej,
a nie poparcia dla zabiegów władz. Większość par zawierała także sakramentalny
związek kościelny. Strona państwowa oceniała wprowadzenie świeckiego obrzędu
ślubu jako ogromny sukces swojej polityki: „Podjęte w całym kraju prace nad wprowadzeniem w pełni tych postanowień w życie doprowadziły do znacznego rozwoju
w tym zakresie świeckiej obrzędowości” 9.
Ogólny obraz stosunku społeczeństwa do działań władz wyłania się z ankiet,
przeprowadzonych przez studentów historii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w roku akademickim 2012/2013 wśród swoich bliskich,
krewnych i znajomych żyjących w okresie Polski Ludowej. Ankietowanym zadane
zostało pytanie o ocenę stosunków państwo-Kościół. Większość osób albo oceniała
je negatywnie, albo nie miało zdania lub nie zauważyła takiego problemu. Warto dla
przykładu przytoczyć kilka wypowiedzi. Jedna z osób oceniła wzajemne stosunki
7 Ibidem, s. 261.
8 Dekret z dnia 25 września 1945 r. Prawo małżeńskie. Dziennik Ustaw nr 48, poz. 270 z 1945 roku,
s. 402.
9 J. F. Godlewski, Obywatel a religia..., s. 126.
42
Mateusz Sobeczko
jako: „złe, Kościół był dyskryminowany”10. Kolejna ankietowana oceniała: „jako
negatywne, Kościół był formalnie napiętnowany, choć prawdę mówiąc przeciętny
obywatel nie odczuwał tego wyraźnie”11. Inna osoba odczuwała: „duże ograniczenia
władzy w wolności religijnej”12 .
Władza dużą wagę przywiązywała także do szkolnictwa. Dla przykładu, jednym
z naczelnych zadań, przed jakimi zostało postawione państwo po objęciu rządów
przez Edwarda Gierka w 1970 r., oprócz szybkiej industrializacji, rozwoju budownictwa mieszkaniowego i wzrostu gospodarczego, było dokończenie reformy oświaty13.
W tym celu, w styczniu 1971 r., został powołany specjalny komitet ekspertów pod
przewodnictwem Jana Szczepańskiego, którego zadaniem była ocena funkcjonowania systemu. Po dwóch latach pracy został przedstawiony Gierkowi „Raport o stanie
oświaty w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”, w którym proponowano przeprowadzenie gruntownych reform14. W dniu 12 kwietnia 1973 r. została wprowadzona
uchwała Sejmu „o zadaniach narodu i państwa w wychowaniu młodzieży i jej udziale
w budowie socjalistycznej Polski”15, która zapewniała wychowanie dzieci i młodzieży
w duchu socjalistycznych ideałów16. Zakładała także, że: „fundamentem tego systemu
są socjalistyczne idee wychowawcze, zawarte w programie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR), która przewodzi narodowi w budowie socjalistycznego społeczeństwa”17. W tym przypadku nie można było mieć wątpliwości o cel reformy i jej
kierunek. Nie było także mowy o równości i wolności idei innych, niż socjalistyczne.
10 Ankiety przeprowadzone przez studentów historii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu
Śląskiego w Katowicach w roku akademickim 2012/2013 wśród swoich bliskich, krewnych i znajomych żyjących w okresie PRL-u, (mps w posiadaniu autora).
11Ibidem.
12Ibidem.
13 A. Friszke, Polska Gierka.Seria „Dzieje PRL”, Warszawa 1995, s. 80. Patrz szerzej: R. Adamiak,
M. Palka, Represje wobec katechizacji w diecezji katowickiej w latach 1945-1989, Katowice 2012,
s. 144; A. Dudek, Lawirowanie. Ekipa Gierka wobec Kościoła katolickiego (1971-1978), „Więź”
1999, nr 7, s. 146; J. Krętosz, Wychowanie młodzieży w programie PZPR, „Chrześcijanin w świecie”
1994, nr 1, s. 41; M.A. Rostkowski, Kościół wobec procesu laicyzacji szkolnictwa Polsce Ludowej,
„Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne” 1997, nr 30, s. 291.
14 A. Dudek, Z. Zblewski, Utopia nad Wisłą: historia Petrelu, Warszawa 2008, s. 232.
15 Monitor Polski 1973, nr 18, poz. 110, Uchwała Sejmu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z dnia 12
kwietnia 1973 r. o zadaniach narodu i państwa w wychowaniu młodzieży i jej udziale w budowie
socjalistycznej Polski, s. 249.
16 Ibidem, s. 249.
17 Monitor Polski Nr 18, poz. 110, Uchwała Sejmu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z dnia 12 kwietnia
1973 r. o zadaniach narodu i państwa w wychowaniu młodzieży i jej udziale w budowie socjalistycznej
Polski, s. 250.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
43
Kolejna uchwała Sejmu z dnia 13 października 1973 r. „w sprawie systemu oświaty
narodowej”18 wprowadziła dziesięcioletnią szkołę średnią.
Wiadomo także, że swój sprzeciw wobec reformy oświaty zgłaszały, oprócz duchownych, także osoby świeckie. Przykładem jawnej dezaprobaty wobec poczynań
władz były między innymi listy przysyłane przez słuchaczy i telewidzów Polskiego
Radia i Telewizji. Pisma te krytykowały wprowadzenie szkół zbiorczych, które odbierały rodzicom prawo wychowywania swoich dzieci oraz utrudniały katechizację.
Liczna była także korespondencja osób pochodzenia inteligenckiego, co zdaniem
redaktorów było zjawiskiem niepokojącym. Listy pisane były także zbiorowo przez
mieszkańców wsi19. Dla przykładu zacytowane zostały dwa fragmenty tekstów listów
do Polskiego Radia i Telewizji. Pierwszy autor z Gdańska sprzeciwiał się dalszej ateizacji dzieci w szkole i mediach: „Mówi się dużo i pisze o nowym systemie wychowania
opartym na pedagogice marksistowskiej i wychowania młodzieży w duchu tej ideologii czyli ateistycznej. Jakim prawem szkoła ma stać się ateistyczna? Dlaczego depcze
się prawa konstytucji, które mówią o wolności wyznania. Gdzie wolność wyznania
jeżeli środki przekazu, a obecnie i szkoła ma być na usługach ateizacji. Jeżeli mówi się
o wolności wyznania to dwie podstawowe ideologie powinny mieć równe możliwości.
Należy przewidzieć również w radiu, telewizji, w prasie artykuły o tematyce religijnej
oczywiście lekcje religii w szkole. Dlaczego młodzież ma poznawać tylko ideologię
marksistowską, należy poznać ją z ideologią, która jedynie może dać szczęście człowiekowi – z ideologią niosącą naukę Chrystusa. Jak można odrywać ludzi i młodzież od Kościoła? W czasie uroczystości religijnych organizować zajęcia? Mówi
się o wolności wyznania, a postępowanie władzy przeczy przeraźliwie temu. Moje
dzieci nigdy nie wyjeżdżają na kolonie – dlaczego? bo dzieci na koloniach nie mogą
chodzić do kościoła i uczestniczyć we Mszy św. – a to jest obowiązek każdego katolika. Dlaczego są tak dyskryminowani ci młodzi ludzie? W czasie pobytu na zabawie
szkolnej /każdy musiał przyjść obowiązkowo/ uczennicy, która nie chciała tańczyć
nauczycielka powiedziała: tańcz, to nie kościół. Jak słyszę o trudnościach wychowawczych, to współczuję rodzicom, którzy nie potrafili wychować dzieci, a tylko żywili je
i ubierali, postępowali z nimi jak ze zwierzętami, chowając je bez zasad moralnych,
18 Monitor Polski Nr 14, poz. 260, Uchwała Sejmu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z dnia
13 października 1973 r. w sprawie systemu oświaty narodowej, s. 537.
19 Nauczanie religii – punkty katechetyczne 1973 r. Informacja o aktualnych problemach poruszanych w listach od radiosłuchaczy i telewidzów dotyczących wychowania i praktyk religijnych z dnia 18 VIII 1973 r., Archiwum Akt Nowych (dalej: AAN), Urząd do Spraw Wyznań
w Warszawie, sygn. 125/661, k. 407-420.
44
Mateusz Sobeczko
które w życiu są potrzebne starym i młodym”20. Druga autorka z Białegostoku także
sprzeciwiała się działaniom władz: „Często mówicie o współpracy w wychowaniu ze szkołą, a jakaż może być ta współpraca ludzi wierzących w wychowaniu
własnych dzieci na bezbożników, bo do tego ma zmierzać szkoła i wychowanie.
To zasadnicza przeszkoda /podkreślenie autorki listu/. Bo komu nie zależy na tym
jak szkoła wychowuje /ulica też wychowuje, jak szkoła, na bezbożników, różnicy
nie widzę/ też może ze szkołą współpracować. A teraz szkoły zbiorcze – to pomysł
poroniony, albo perfidny” 21.
Władze w swojej polityce laicyzacyjnej zmierzały do zeświecczenia wypoczynku letniego i zimowego dzieci oraz młodzieży w trakcie kolonii i zimowisk.
Zdaniem PZPR w okresie wypoczynku dzieci powinny być pozbawione możliwości
uczestniczenia w praktykach religijnych. W tym celu w niedziele organizowane
były zajęcia, w czasie których dzieci poddawane były indoktrynacji marksistowskiej. Aby zapewnić świeckość kolonii, kierownicy i wychowawcy kolonijni musieli
spełniać podstawowe kryteria, a przede wszystkim powinni być ateistami. Księża namawiali rodziców, wysyłających swoje dzieci na ten typ wypoczynku, by zagwarantowali swoim pociechom możliwości udziału w coniedzielnej mszy świętej poprzez
pisanie deklaracji 22 . Jak wielkie było to przeżycie dla młodych osób, które w nagły
sposób zostały wyrwane ze swojej tradycji rodzinnej uczestniczenia w niedzielnej
mszy świętej może świadczyć list jednej z uczestniczek kolonii, która w taki sposób
opisywała tą sytuację w trakcie wypoczynku w Świnoujściu: „Błagam, proszę, zróbcie
coś, ja tu nie wytrzymam, ja nie mam nawet apetytu i chyba albo tu umrę z głodu,
albo się zapłaczę na śmierć. Jak oni mię tu będą tak prześladować, to ja nie ręczę za
siebie. Ja się chyba otruję, albo zrobię coś podobnego. Mamo zadzwoń, proszę cię, ja
tu nie wytrzymam”23. Mocny w swoim znaczeniu list uzmysławia, jak wielkie szkody
psychiczne powodowała polityka laicyzacji. Z listu wynika załamanie i skrajne wykończenie psychiczne, co skutkowało myślami samobójczymi. Dziewczynka czuła
się prześladowana przez organizatorów kolonii, co pokazuje, jakimi metodami
posługiwały się władze. Opisy samych zakazów władz wobec uczestników kolonii
20 Ibidem, k. 409-410.
21 Ibidem, k. 414-415.
22 R. Adamiak, M. Palka, Represje wobec katechizacji..., ss. 155-156; Komunikat konferencji biskupów
polskich w sprawie kolonii letnich, [w:] Listy Pasterskie Prymasa Polski oraz Episkopatu 1975-1981,
Paryż 1988, s. 257.
23 List jednej z uczestniczek kolonii w Świnoujściu z dnia 2 VII 1978 r., Archiwum Archidiecezjalne
w Katowicach (dalej: AAKat.), Akta Rzeczowe, Walka z nauczaniem katolickim 1949, sygn. ARZ
1669, k. 137-138.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
45
zdają się niczym i nie wpływają tak na wyobraźnie, jak powyższy opis dziecka,
które w trakcie kolonii doświadczyło walki z Kościołem i religią katolicką. Jednak
należy podkreślić, że nie na wszystkich organizowanych koloniach zakaz był tak
rygorystycznie przestrzegany. Odczucia autorki listu pokrywały się także z opinią
społeczeństwa na temat działań laicyzacyjnych.
Władze komunistyczne nie dopuszczały możliwości budowy nowych kościołów,
co było elementem polityki laicyzacyjnej. Starania o budowę nowych świątyń prowadzone były dwutorowo – z jednej strony prowadziła je strona kościelna, z drugiej
mieszkańcy dzielnicy, w której miała powstać nowa budowla. Zaangażowanie wiernych w poparcie dla starań Kościoła prowadzone były za pomocą różnych metod:
do władz miejskich, powiatowych, wojewódzkich i centralnych udawały się delegacje
lokalnej społeczności, wysyłane były listy oraz petycje z podpisami 24. Właśnie te listy
są idealnym przykładem, jak społeczeństwo było zaabsorbowane działaniami władz.
Dla przykładu, w plan budowy nowego kościoła w rybnickiej dzielnicy Wielopole,
zaangażowali się mocno mieszkańcy tej części miasta. Do władz wojewódzkich kierowane były listy mieszkańców, dążących do budowy kościoła. W starania o świątynię
zaangażowali się także powstańcy śląscy, którzy w liście do wojewody katowickiego
Jerzego Ziętka z dnia 15 listopada 1974 r., tak motywowali swoją prośbę: „Panie Generale – nasz Wojewodo – mieszka nas w Wielopolu około 3,5 tysiąca ludzi. Prawie
wszyscy jesteśmy dziś przekonani, że oprócz Ośrodka Zdrowia, restauracji czy Klubu
Książki i Prasy które mamy, powinniśmy mieć również swój własny Kościół i tworzyć
odrębną parafię, bo takimi już jesteśmy jako Polacy. Kochamy swoją Ojczyznę, o Nią
walczyliśmy tyle razy, dzisiaj dla Jej dobra pracujemy, ale jednocześnie chcemy
czcić Boga w swoim kościele. Dowiedzieliśmy się również z ogłoszeń w kościele,
że ks. Biskup Bednorz wzniósł oficjalny wniosek do Województwa m.in. o budowę
kościoła u nas w Wielopolu. Dlatego w imieniu naszym, nas Powstańców Śląskich i całej naszej mieściny prosimy bardzo i serdecznie Pana Generała – naszego Wojewodę – o pomyślne załatwienie tej sprawy. Jesteśmy przeświadczeni,
24 A. Dudek, Lawirowanie. Ekipa Gierka…, ss. 126-127; Dokument nr 80. Protokół z posiedzenia Zespołu
KC d/s Polityki Wyznaniowej w dniu 19 listopada 1971 roku, [w:] Tajne dokumenty. Państwo-Kościół
1960-1980, Londyn 1996, s. 381; W. Skworc, Budownictwo kościołów w diecezji katowickiej w latach
1945-1989, Katowice 1996, s. 17; K. Pawlicka, Polityka władz wobec Kościoła katolickiego (grudzień
1970 - październik 1978), Warszawa 2004, s. 80; A. Dudek, R. Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce
(1945-1989), Kraków 2003, s. 260; R. Gryz, „Na masowe budownictwo sakralne nie pójdziemy” Ekipa
Gierka wobec budowy katolickich świątyń (1970-1980), „Pamięć i Sprawiedliwość” 2005, nr 1, s. 130;
A. Dudek, Problem budownictwa sakralnego w stosunkach państwa z Kościołem rzymskokatolickim
w Polsce w latach 1957-1970, „Dzieje Najnowsze” 1995, nr 27, s. 32.
46
Mateusz Sobeczko
że prośba nasza zastanie przyjęta i pomyślnie załatwiona”25. Pod listem podpisało
się dziesięciu powstańców. W piśmie negatywnie oceniona została polityka władz,
zmierzająca do zlikwidowania widoku kościołów z polskich miast i wiosek.
Społeczeństwo angażowało się w budowę nielegalnych obiektów sakralnych,
a także w późniejszą obronę tych budynków przed nakazami rozbiórki wydanymi
przez władze państwowe. Przykładem było powstanie nielegalnego punktu sakralnego w Pabianicach, do którego zniszczenia zostały wykorzystane siły Służby
Bezpieczeństwa (SB) i Milicji Obywatelskiej (MO). Opis tragicznych wydarzeń,
bezczelności i brutalności sił milicyjnych został zawarty w piśmie biskupa częstochowskiego Stefana Bareły do premiera Piotra Jaroszewicza: „Przeciwko tej to przybudówce przeprowadziło Prezydium P.R.N. 26 w Częstochowie przy współudziale
Wojewódzkiego Wydziału do Spraw Wyznań w Katowicach w dniu 25 marca b.r.
gwałtowną, nie przebierającą w środkach akcję. Przyjechało 30 samochodów z milicją, straże ogniowe, dużo cywilnych członków ORMO27 i funkcjonariuszy UB28.
Zaczęto od terroryzowania miejscowej ludności przeważnie kobiet i młodzieży, gdyż
mężczyźni byli w pracy. Grożono zwolnieniem z pracy ich mężów czy ojców, gdy nie
rozbiorą natychmiast tej przybudówki. Grożono odebraniem czy zawieszeniem rent
oraz obłożenie ich dużymi karami. Obrzucano obelżywymi epitetami w rodzaju: »ty
psie«, »wy, psy parszywe« i innymi. Gdy mimo to nikt nie przystąpił do rozbiórki
tej szopy, zabrali się do tego sami. Zerwano dach, zniszczono eternitowe płyty, zupełnie nowe, rozerwano ściany, zabrano deski, a nawet częściowo stary, dawny płot,
załadowano na przygotowane samochody i wywieziono w nieznanym kierunku.
Przeciwko tym, którzy chcieli zbliżyć się do kapliczki używano gazów łzawiących
i gumowych pałek” 29. Biskup w piśmie przedstawił opis dramatycznych wydarzeń,
niehumanitarnego potraktowania ludzi, obywateli Polski Ludowej. Szantaż, groźby
wydalenia z pracy, czy konsekwencji finansowych oraz wyzywanie i używanie siły
wobec niewinnych i bezbronnych kobiet oraz dzieci były dużym wykroczeniem poza
porządek prawny państwa.
25 Pismo powstańców śląskich do Jerzego Ziętka z dnia 15 XI 1974 r., APKat., Urząd Wojewódzki
w Katowicach, Wydział do Spraw Wyznań, Rybnik Parafia św. Antoniego (1953-1988), sygn.
419, k. 159-160.
26 PRN – Powiatowa Rada Narodowa.
27 ORMO – Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej.
28 UB – Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (UBP).
29 Pismo biskupa Stefana Bareły do premiera Piotra Jaroszewicza z dnia 12 V 1971 r., Dokument nr 110,
Archiwum Archidiecezji Częstochowskiej im. ks. Walentego Patykiewicza w Częstochowie (dalej:
AACz.), Korespondencja z władzami państwowymi 1970-1973, t. IV, sygn. 148/4, b.n.k.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
47
Inną próbą było wybudowanie w ciągu jednego dnia, 15 września 1973 r., drewnianego baraku przy probostwie parafii świętej Katarzyny w Jastrzębiu Zdroju.
Nowy budynek miał służyć do celów katechetycznych. Władze państwowe zdecydowały się rozebrać go siłą. Po dwóch tygodniach od postawienia, przybyły oddziały
MO i straży pożarnej, które zamierzały zburzyć nielegalną budowlę. Jednak w trakcie próby rozbiórki ciężki sprzęt strażacki wpadł do rowu i ostatecznie nie udało się
zniszczyć salek. Proboszcz Czesław Podleski wezwał do obrony baraku miejscową
ludność, uruchamiając o godzinie pierwszej w nocy dzwony kościelne. Kiedy ludność
przybyła, władze musiały wycofać się z placu parafialnego30. W obronie budowli, ale
przede wszystkim duchownych i Kościoła katolickiego wystąpili górnicy, mieszkający
na terenie parafii. W trakcie próby zburzenia baraku przez władze, doszło do ostrej
wymiany zdań pomiędzy funkcjonariuszami MO, SB oraz członkami PZPR, a zgromadzoną ludnością. Jeden z przybyłych na miejsce górników w ostry sposób zaszantażował komunistyczne władze: „Dlaczego budzicie naszych księży w nocy? Dlaczego
przeszkadzacie w nauczaniu religii? Czy wiecie o tym, że my górnicy możemy jutro
nie zjechać na dół?”31. Mimo oporu społeczeństwa, władze 26 listopada 1973 r. wydały
nakaz rozbiórki baraku 32 .
Innym przykładem sprzeciwu społeczeństwa wobec poczynań władz była obrona przydrożnego krzyża w Tychach. W dniu 23 kwietnia 1979 r. ciężkim sprzętem
budowlanym zniszczony został kamienny XIX-wieczny zabytkowy krzyż, który
zdaniem władz Komitetu Miejskiego PZPR w Tychach przeszkadzał w obchodach
święta 1 Maja. W obronie krzyża stanęła tyska ludność i tylko dzięki uspokajającym
działaniom lokalnego Kościoła nie doszło do zamieszek 33.
30 J. Kozyra, W sytuacjach ekstremalnych, [w:] Wspomnienia o księdzu Czesławie Podleskim, red.
S. Michałowski, Katowice 2010, s. 48; Z kroniki Parafii pod wezwaniem św. Katarzyny w Jastrzębiu
Górnym, AAKat., Akta Lokalne, Jastrzębie Górne. Parafia św. Katarzyny. Ogólne, sygn. AL. 858,
b.n.k.
31 Z kroniki Parafii pod wezwaniem św. Katarzyny…
32 Decyzja rozbiórki baraku z dnia 26 XI 1973 r., APKat., Urząd Wojewódzki w Katowicach, Wydział do
Spraw Wyznań, Jastrzębie Zdrój Parafia N.S.P.J. (1955-1990), sygn. 150, k. 178; Wniosek o wszczęcie
sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. „Budowlańcy”, Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej
w Katowicach (dalej: AIPNKat.), WUSW w Katowicach, Sprawa Operacyjnego Rozpracowania krypt.
„Budowlańcy”, sygn. IPN Ka 029/360 t. 1, k. 8 v.
33 Pismo biskupa Herberta Bednorza do biskupa Bronisława Dąbrowskiego z dnia 26 IV 1979 r.,
AAKat., Akta Rzeczowe, Protokoły rozmów z władzami. Korespondencja. Memoriały 1971-1985,
sygn. ARZ 00647, k. 357; Pismo biskupa Herberta Bednorza do biskupa Bronisława Dąbrowskiego
z dnia 26 IV 1979 r., AAKat., Akta Rzeczowe, I i II Pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do
Polski, sygn. ARZ 02432, k. 15-16; M. Smolorz, Cysorz (wspomnienia kamerdynera), Katowice 1991,
s. 61; J. Wycisło, Dzieje parafii pod wezwaniem św. Marii Magdaleny w Tychach w zapiskach kronikarskich, Tychy 2000, s. 490-496.
48
Mateusz Sobeczko
Ocena działań laicyzacyjnych została zawarta także w filmie Stanisława Barei
z 1980 r. pod tytułem Miś: „Tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz
uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. A kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę.
Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest
warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza. To jest właśnie
ludu śpiewanie, to jest ojców mowa. To jest nasza historia, której się nie zmieni.
A to, co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy” 34 . Autorzy filmu w zawoalowanej formie negatywnie ocenili działania władz,
jednocześnie stanowczo stwierdzając niemożliwość zbudowania tzw. „nowego
człowieka”.
Poparcie społeczeństwa dla zabiegów władz komunistycznych
Odmienną postawę prezentowały osoby związane z obozem rządzącym, które
jednak niekoniecznie musiały być członkami PZPR. Do akceptacji budowy nowej
rzeczywistości w Polsce po zakończeniu II wojny światowej przyznał się choćby
jeden z późniejszych opozycjonistów Jacek Kuroń, który jednak nie zaakceptował
totalitarnych rządów, co skutkowało późniejszym przejściem do działań opozycyjnych. Z drugiej jednak strony aprobował przemiany społeczne i tzw. moralność
socjalistyczną: „Codzienność zmuszała mnie do nieustannego pytania o to, co nadaje sens cierpieniom i przekracza śmierć. Pierwsze odpowiedzi na te pytania znajdowałem w życiu rodziców i dziadka: w tym, co mówili, czytali, śpiewali i w tym,
czego byłem świadkiem. Codzienne pytanie o sens życia sprawiło, że tworzyłem
swoją osobowość niezwykle silnie zintegrowaną wokół sacrum. Nie żałuję tego,
ale historia mojego życia pokazuje wyraźnie, jak bardzo niebezpieczna jest taka
integracja. Źródło, z którego czerpałem odpowiedzi na pytania o sacrum, sprawiło, że tworzyłem swoją duchowość według lewicowych wzorów. Zaś wzorce te
przede wszystkim są wezwaniem do ofiary, poświęcenia, służby, do oddania całego
życia sprawie. Nie przypadkiem w duchowości lewicy symbolami są krata, cela,
szubienica, kajdany” 35.
34 Film pod tytułem Miś z 1980 roku w reżyserii Stanisława Barei.
35 J. Kuroń, Wiara i wina: do i od komunizmu, Warszawa 1995, s. 25-26.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
49
Postawa obojętna wobec działań władz
Nieco odmienne spostrzeżenie zanotował August Scholtis w swoim opisie Katowic
z 1962 r.: „Na byłej Grundmannstrasse cisną się ludzie, kilkaset kroków dalej znajduje
się kawiarnia »Otto«, teraz zwana »Kryształ«, w niemieckich czasach ulubione miejsce
spotkań niemieckojęzycznego mieszczaństwa. Wystrój wnętrza niewiele się zmienił
w stosunku do dawnych czasów, a także ludzie, którzy tu wysiadują, należą, choć odwykli od potocznej niemczyzny, najwyraźniej do tej samej warstwy. W szatni ważono
w ręku mój płaszcz, uznano go za bardzo lekki i podziwiano jako towar angielski,
choć jest to część garderoby, jaką kupiłem w Berlinie z masowej produkcji. Tęsknie
wypytywano mnie o cenę. Ludzie są najwyraźniej gorączkowo oddani najróżniejszym
sprawom i niewiele troszczą się zarówno o kochanego Boga, jak i o Karola Marksa”36.
Spostrzeżenie obcokrajowca – Niemca z pochodzenia, odwiedzającego Polskę i Śląsk
w okresie gomułkowskiego socjalizmu było bardzo cenne. Zdaniem autora Polacy
zajęci byli bardziej sprawami bieżącymi, zaspokajaniem podstawowych potrzeb życiowych, „zdobywaniem” rzeczy niezbędnych do życia w okresie panujących ciągłych
niedoborów w gospodarce centralnie planowanej. Sprawa walki ideologicznej dwóch
obozów – Kościoła katolickiego i PZPR – o dusze wiernych, była dla społeczeństwa
bez znaczenia. Tezę tą potwierdzają przeprowadzone przez studentów historii Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach ankiety, w których
jedne z pytań brzmiało: „Co głównie absorbowało Pani/Pana czas”. Większość odpowiedzi wskazywała na naukę, pracę oraz podstawowe obowiązki rodzinne, w tym
zdobywanie produktów niezbędnych do życia. Dla przykładu jedna z odpowiedzi na
powyższe pytanie brzmiała: „nauka, praca i kolejki by zdobyć produkty do życia”37.
Inna osoba twierdziła: „głównie »zdobycie« czegokolwiek, żywności, mebli, a posiadanie samochodu, telefonu pozostawało nawet poza sferą marzeń”38. Następna wypowiedź podkreślająca, że czas pożytkowano głównie na zdobywanie podstawowych
dóbr: „kolejki, dostęp do dóbr doczesnych, pokonywanie sztucznych barier w każdej
dziedzinie życia”39. Kolejny ankietowany podsumował: „praca, rodzina, problemy zaopatrzenia w artykuły pierwszej potrzeby. Szczególnie spożywcze (mięso, wędliny).
Brak dostępu do artykułów tzw. luksusowych, pralki automatyczne, telewizory, sa36 A. Scholtis, Podróż do Polski, [w:] Śląsk. Rzeczywistości wyobrażone, red. W. Kunicki, Poznań 2009,
s. 406.
37 Ankiety przeprowadzone przez studentów historii….
38Ibidem.
39Ibidem.
50
Mateusz Sobeczko
mochody (cena)”40. Następna wypowiedź precyzowała czas wydarzeń: „Głównie pod
koniec 1979 r. czas absorbowało mi stanie w gigantycznych kolejkach do sklepów,
»zdobywanie« towarów luksusowych, jak ubrania, meble”41. Kolejna ankietowana
w szczegółach przedstawiała problemy ówczesnych czasów: „Oczywiście praca i dbanie o dom. Z tym drugim były wielkie problemy. Godzinami stało się w kolejkach,
bo w sklepach tzw. „G” nie zawsze było to co się chciało a dolarów na Pewexy też
brakowało. Każdy towar trzeba było zdobyć i załatwić”42 . Jednak prawie identyczną
opinię, jaką wyraził August Scholtis, zanotowała jedna z ankietowanych: „Matka
była w partii, tata bezpartyjny (aby móc wybudować dom, jeden z rodziców musiał
się określić). Jednak w naszej miejscowości nie dało się odczuć otwartego konfliktu
pomiędzy państwem, a kościołem. Miasteczko żyło własnym życiem, a kościół był jego
ważną częścią”43. Pewna kontestacja działań władz została podkreślona w powyższym
fragmencie, w szczególności w zdaniu: „Miasteczko żyło własnym życiem”.
Nieudana próba zbudowania „nowego człowieka” przez
władze komunistyczne
Problem percepcji nowej tożsamości przez polskie społeczeństwo często odnotowywane było w dziennikach oraz wspomnieniach. Ważne spostrzeżenie zanotował
Lech Wałęsa – wielki opozycjonista, twórca „Solidarności” w spisanych po latach
wspomnieniach: „Wieś reagowała na »nowe« po swojemu i tradycyjnie. Pracownicy
POM-u44 oprócz planowych remontów ciągników i maszyn, stanowiących majątek
Państwowych Gospodarstw Rolnych, z reguły drugie tyle czasu poświęcali na prywatnie wykonywane usługi – fuchy. W POM-ach utrwalał się cwaniacki, mający też
charakter oporu przed procesem uspołeczniania wsi, stosunek do pracy na »państwowym«, tolerowany przez przełożonych, rozumiejących, że gdzieś musi znaleźć możliwość zaspokojenia potrzeb także indywidualne rolnictwo, stanowiące ciągle główny
sektor gospodarki rolnej. Życie nanosiło swoje korekty. Kim był w tych czasach
pracownik POM-u? Roboczy drelich, wyłachany do ostateczności, na głowie nieodłączny berecik z fasonem, polegającym na dwu wgłębieniach po bokach, w kieszeniach klucze noszone przy sobie z obawy przed ich »zniknięciem«. Wieś płaciła
40Ibidem.
41Ibidem.
42Ibidem.
43Ibidem.
44 POM – Państwowy Ośrodek Maszynowy.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
51
w naturze, najczęściej w alkoholu, za drobne usługi. Im kto był zdolniejszy i bardziej
wszechstronny, tym większy miał mir w okolicy, jako złota rączka, człowiek, który
poratuje w biedzie, a i dziewczyny łaskawszym okiem na niego patrzyły. Kantorek
kierownika, przy nim na korytarzu gablota z ogłoszeniami Koła Związku Młodzieży
Wiejskiej; warto było się do niego zapisać, no bo wycieczka, jakieś ulgi, potańcówka. Na
zapleczu pakamera, gdzie między szafkami na odzież można było »na szybko« wypić
ćwiartkę po robocie albo w trakcie. Tak rodziła się nowa moralność: ni wiejska – tradycyjna, ni nowa – socjalistyczna, jednym słowem – podwójna, i na dobrą sprawę przez
żadną ze stron »walczących o oblicze wsi« nie traktowana z szacunkiem”45. Analiza
powyższego cytatu wymaga jednak pewnego wyjaśnienia. Po 1945 r. władze, wprowadzając nowy system komunistyczny, zobowiązane były do uspołecznienia gospodarki
rolnej – oznaczało to kolektywizację rolnictwa, a tym samym powstanie PGR-ów oraz
spółdzielni rolnych i produkcyjnych. Uspołecznienie wsi, oprócz znaczenia gospodarczego – oczywiście zdaniem komunistów – miało zniszczyć tradycyjną kulturę
wiejską, na rzecz zbudowania nowego socjalistycznego człowieka. Wałęsa w swoich
wspomnieniach jasno stwierdza, że zadanie to nie powiodło się komunistom do
końca. Jednak efekt był nieco zaskakujący – zamiast zachowania tradycyjnych wartości, do których zaliczana była także wiara katolicka, powstał nowy, zdegenerowany
i pozbawiony moralności „twór”.
Powstanie nieoczekiwanych efektów przedstawił także Adam Ważyk w, skądinąd genialnym tekście, podsumowującym działania komunistów w latach czterdziestych i pięćdziesiątych, „Poemacie dla dorosłych” z 1955 r. Autor opisał degenerację
moralną społeczeństwa w trakcie budowy sztandarowego miasta socjalistycznego
– Nowej Huty:
„Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach:
wielka migracja, skudlona ambicja,
na szyi sznurek - krzyżyk z Częstochowy,
trzy piętra wyzwisk, jasieczek puchowy,
maciora wódki i ambit na dziewki,
45 L. Wałęsa, Droga nadziei, Kraków 1990, ss. 37-38.
52
Mateusz Sobeczko
dusza nieufna, spod miedzy wyrwana,
wpół rozbudzona i wpół obłąkana,
milcząca w słowach, śpiewająca śpiewki,
wypchnięta nagle z mroków średniowiecza
masa wędrowna, Polska nieczłowiecza
wyjąca z nudy w grudniowe wieczory...
W koszach od śmieci na zwieszonym sznurze
chłopcy latają kotami po murze,
żeńskie hotele, te świeckie klasztory,
trzeszczą od tarła, a potem grafinie
miotu pozbędą się - Wisła tu płynie”46.
Negatywnie procesy percepcji nowej mentalności na wsi oceniało nie tylko
społeczeństwo. Sceptycznie do swoich działań na tym kierunku podchodziła także PZPR. Na początku lat sześćdziesiątych tak przedstawiona została sytuacja na
wsi w jednym z dokumentów partyjnych: „Warunki życia na wsi sprzyjają jeszcze
dzisiaj szerzeniu się poglądów religijnych, chociażby zmienne i kapryśne warunki
atmosferyczne od których uzależnione są w dużej mierze plony rolników, epidemie
i choroby szerzące się wśród żywego inwentarza itd.”47.
Powyższe sformułowanie tematu między konformizmem a kontestacją, wydaje
się niedoskonałe, ponieważ zamknięcie postaw społeczeństwa w wąskiej granicy
poparcia lub odrzucenia działań władzy nie jest pełne. Całkowity obraz tworzy
dopiero nakreślenie podstawowych reakcji społecznych. Powyżej udało się naszkicować, co najmniej cztery takie, które zajmowało polskie społeczeństwo wobec
budowy przez władze komunistyczne, nowej socjalistycznej rzeczywistości. Pierwsza, wydaje się najczęstsza, była postawą kontestacji działań władzy. Większość
społeczeństwa związana z wartościami tradycyjnymi, z polskim patriotyzmem
oraz Kościołem katolickim, nie była w stanie przyjąć bez oporu nowej ideologii,
tak obcej wobec tego, czego nauczyli ich rodzice i szkoła w okresie międzywojennym. Druga postawa, poparcia dla zachodzących w Polsce zmian związana była
z nadzieją na zmianę i poprawę własnego losu. Poparcie dla ideałów socjalistycznych miało kilka przyczyn. Po pierwsze była to próba zmiany stosunków społecznych w Polsce, czyli przyczyna typowo ideologiczna. Po drugie dominowały
46 A. Ważyk, Poemat dla dorosłych, 1955, http://www.wiersze.annet.pl/w,,8433, (26.08.2013).
47 Program laicyzacji życia społecznego w woj. katowickim, APKat., Komitet Wojewódzki PZPR
w Katowicach, Wydział Propagandy, Oświaty i Kultury, sygn. 96, k. 74.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
53
względy typowo pragmatyczne – chęć polepszenia własnej sytuacji materialnej.
Trudno określić, które były częstsze.
Oprócz tych dwóch wymienionych wyżej postaw, sygnalizowanych już na samym
początku w temacie, można wyodrębnić jeszcze przynajmniej dwie inne. Pierwsza
związana była z typowym zachowaniem ludzkim – znieczulicą – brakiem zainteresowania sprawami politycznymi. Społeczeństwo zajęte było własnym życiem, rodziną,
domem i pracą. Czas poświęcany tym obowiązkom wydłużał się w systemie socjalistycznym, między innymi z powodu reglamentacji dóbr i okresowego wprowadzenia
systemu kartkowego. Zazwyczaj społeczeństwo ograniczało swoją aktywność polityczną i obywatelską wyłącznie do płacenia podatków i uczestniczenia w wyborach,
ewentualnie do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Mniejsza lub żadna waga
nie była przywiązywana do wydarzeń czy sporów politycznych. Taka postawa była
charakterystyczna także w okresie Polski Ludowej. Ostatnia, najtrudniejsza do określenia i nazwania, wiązała się z próbą zbudowania przez władze tzw. „nowego człowieka”48. W efekcie powstało coś całkowicie niedefiniowalnego. Ten nowy „twór”
niewątpliwie związany był z degeneracją wartości i trudnością do przystosowania
się do nowych warunków. Problem ten dotykał społeczeństwo w określonych warunkach. Po pierwsze charakterystyczny były dla środowiska wiejskiego, w szczególności w PGR-ach i spółdzielniach. Drugim miejscem było środowisko odbudowujących i budujących się miast. Między innymi odbudowa Warszawy, czy budowa
Nowej Huty, o czym pisał Adam Ważyk, stały się miejscem degeneracji moralnej,
w szczególności z powodu warunków materialnych, jakie panowały w tych miejscach.
Ostatnim punktem, gdzie można było obserwować zachodzące negatywne zjawiska
społeczne, były powstające w tym czasie duże osiedla mieszkaniowe oraz internaty
i hotele robotnicze49. Osiedla jednak w przeciwieństwie do hoteli i internatów, okazały
48 M. Kula, Życie codzienne w komunizmie. Między przystosowaniem a buntem oraz między
wstrząsami a bezruchem, [w:] Socjalizm w życiu powszednim. Dyktatura a społeczeństwo w NRD
i PRL, red. S. Kott, M. Kula, T. Lindenberger, Warszawa 2006, s. 14.
49 Dla przykładu warto przytoczyć jeden z opisów wydarzeń w hotelu robotniczym na terenie województwa katowickiego: „Z rozeznania wynika, że hotele robotnicze i Domy Górnika stanowią
schronienie dla zdemoralizowanych nieletnich, uciekinierów z domów rodzicielskich i placówek
opiekuńczych, prostytutek, notorycznych alkoholików, awanturników i osób nie pracujących.
Zjawiskiem powszednim jest organizowanie w hotelach robotniczych melin i gier hazardowych.
Mimo, iż obowiązujące regulaminy hotelowe nie zezwalają na spożywanie przez ich mieszkańców
alkoholu, stanowi on nieodłączny element życia towarzyskiego w tych placówkach, co obniża
sprawność zawodowo-produkcyjną placówki”. Za: Informacja dot. warunków kontroli meldunków
oraz porządku w hotelach robotniczych, Domach Górnika i kwaterach prywatnych województwa
katowickiego z dnia 19 IX 1978 r., APKat., Komitet Wojewódzki PZPR w Katowicach, Posiedzenia
Egzekutywy, sygn. 350/IV/77, k. 62-63.
54
Mateusz Sobeczko
się w większym stopniu odporne na degenerację. Świetnie kwestię tę ukazał ksiądz
profesor Jerzy Szymik, w wywiadzie udzielonym autorowi w 2011 r.: „Ta struktura
społeczna, zabudowy, że ona jest dla ludzi. Dla ludzi nie jest osiemnaście pięter, jak to
dziś już wiemy. Nie wiedzieliśmy tego trzydzieści lat temu, jak to stawiali. Wydawało
się, że jest to luksus [...] ale nagle się okazało, że od Stanów Zjednoczonych, po osiedla
pod Paryżem i Lyonem, aż po blokowiska pod Radomiem jest to wylęgarnia wszelkiego zła. Że człowiek potrzebuje ogródka, »ryczki« pod jabłonką, świnia w »chlewiku«.
Że człowiek tego bardziej potrzebuje niż mieszkania na szesnastym piętrze. Ja wiem,
że nie wiedziano było, jak to zrobić. Że ludzkość uczy się na błędach. Moja mama
powiada, że natura jest decydująca dla życia człowieka. Jak człowieka się wyrwie
z natury to on jest zdolny do wszystkiego. Dziczeje na betonie” 50 .
Podsumowując, bardzo trudno jest odnaleźć określony typ postaw społeczeństwa
w tym ciężkim okresie. Jeszcze trudniej jest określić procentowo, jak rozkładał się
ten podział. Granica w każdym przypadku była bardzo płynna, co jeszcze bardziej
utrudnia badania. Jedno jednak wydaje się pewne – nie można całości społeczeństwa
zaliczyć do kategorii „homo sovieticus”. Tym samym nie można wszystkich włączyć
do grupy ludzi kontestujących działania władz. Postawy były zindywidualizowane,
co utrudnia rozważania tego tematu, ale jednocześnie warunkuje potrzebę dalszych
badań.
Summary
Polish communistic authorities in 1945-1989 according to the professed ideology and international situation after The Second World War, pursued the politic of
rebuilding the Polish community. Despite of the commitment of all administrative
powers the main purpose was not easy to get. All what was saint was converted
to be profaned. Such a politics was still practised. The new system of moral rules,
good manners and new rites was tried to be made real. All the activities of Polish
authorities were in a contrary to the Polish tradition and culture of the time. What
is more, they were used in spite of the society will. In this way all the ethical, society
and culture principles, were overturned. It became a reason of the conf lict between
the Catholic church and Polish society. Attempt to show the public response to the
actions of the Polish authorities called pioneering.
50 Wywiad przeprowadzony 31 III 2011 r. przez autora z księdzem profesorem Jerzym Szymikiem (rkps
w posiadaniu autora), s. 2.
Między konformizmem a kontestacją. Polskie społeczeństwo wobec budowy...
55
mgr Mateusz Sobeczko – ukończył historię na Uniwersytecie Śląskim
w Katowicach. Od 2011 r. jest doktorantem na Wydziale Nauk Społecznych UŚ.
Od 2012 r. jest pracownikiem Instytutu Historii UŚ oraz Polskiej Akademii Nauk
Archiwum w Warszawie Oddziału w Katowicach. Działa w „Stowarzyszeniu Humanistycznym: Europa, Śląsk, Świat Najmniejszy”. Jego zainteresowania badawcze skupiają się w kręgu historii Kościoła katolickiego, historii Śląska i okresu
PRL-u. Zajmuje się stosunkami państwo-Kościół w PRL. Prowadzi badania nad
tożsamością regionalną i narodową oraz historią mentalności w XX i XXI w.
Innym polem badawczym jest kultura, nauka i sztuka okresu po 1945 r..
kontakt: [email protected]
Marek Czaja
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa1
Narodziny idei IV Rzeczypospolitej
Za autora koncepcji IV Rzeczypospolitej uważany jest politolog i publicysta
Rafał Matyja, który po raz pierwszy użył tego sformułowania w opublikowanym
w 1998 r. artykule Obóz IV Rzeczpospolitej. Autor twierdził, iż III Rzeczpospolita
zbudowana została na gruncie rozpadających się instytucji PRL oraz nieposiadającego legitymizacji systemu prawnego. Postulował potrzebę głębokich zmian,
których istotę miały stanowić: reforma wywodzących się z PRL służb specjalnych,
reforma systemu finansowego oraz skarbowego, a także odsunięcie od władzy osób
wywodzących się z dawnego systemu. Początkowo, zwolennicy IV RP nie stanowili
jednolitego obozu politycznego. Była to grupa kierująca się w swych działaniach
troską o niepodległość państwa, która może zostać utracona w wyniku jego słabości, jak to miało miejsce w przeszłości. Domagali się oni stworzenia nowego,
sprawiedliwego państwa 2 .
Następnie kwestię budowania IV RP przedstawił Paweł Śpiewak w artykule
Koniec złudzeń, opublikowanym w 2003 r. na łamach dziennika ,,Rzeczpospolita”.
Stwierdził on, iż III RP nie jest już zdolna do samonaprawy i należy zastanowić
się nad zastąpieniem jej IV Rzeczypospolitą. Rok później podobne opinie wyraził
jeden z ówczesnych liderów Platformy Obywatelskiej, Jan Rokita, który postulował
konieczność ,,szarpnięcia cuglami”, co wiązało się z potrzebą budowania nowej organizacji państwowej3.
1
Recenzentem artykułu jest dr hab. prof. UŚ Mariusz Kolczyński z Zakładu Badań nad Zachowaniami
Politycznymi w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego.
2
R. Matyja, Państwo czyli kłopot, Kraków 2009, s. 68-70.
3
P. Szałamacha, IV Rzeczpospolita. Pierwsza odsłona, Poznań 2009, s. 13-14.
58
Marek Czaja
Również znany filozof i socjolog, Zdzisław Krasnodębski, po tym, gdy opinią publiczną w Polsce, w czasie rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wstrząsnęły liczne afery korupcyjne, na czele z ,,aferą Rywina’’, głosił konieczność tworzenia nowej,
IV Rzeczypospolitej. Za jedno ze źródeł patologii życia publicznego w Polsce uznawał
nierozliczenie się z okresem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej4.
Idea IV RP, w swej istocie, miała stanowić rewolucję moralną. Była ona konieczna,
gdyż transformacja ustrojowa w Polsce w 1989 r. dokonała się w wyniku porozumienia
elit wywodzących się z PRL z częścią elit obozu solidarnościowego, które doprowadziło do powstania układu polityczno-gospodarczego, w skład którego weszli przedstawiciele PRL-owskich służb specjalnych, grupy przestępcze oraz część polityków i przedsiębiorców. Należało zlikwidować układ poprzez usunięcie z życia publicznego osób
związanych z dawnym reżimem, a także przeprowadzenie lustracji i dekomunizacji5.
Koncepcja budowania IV Rzeczypospolitej, przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi 2005 r., znalazła zwolenników wśród sporej części przedstawicieli klasy
politycznej. Idea ta popierana była przez znaczną część polityków Platformy Obywatelskiej, a także przez Polskie Stronnictwo Ludowe, które jako podstawę jej budowania
uznało zwiększenie stopnia praktycznej realizacji konstytucyjnej zasady sprawiedliwości
społecznej. IV RP, w porównaniu do swej poprzedniczki, miała być państwem bardziej
sprawiedliwym, uczciwym i demokratycznym6. Jednakże partią, która najmocniej akcentowała konieczność budowania IV Rzeczypospolitej było Prawo i Sprawiedliwość. Koncepcja ta znalazła swój wyraz w przygotowanym przez partię projekcie nowej konstytucji,
a także w programie wyborczym ,,IV Rzeczpospolita – Sprawiedliwość dla Wszystkich’’.
Sanacja państwa po okresie rządów Sojuszu Lewicy
Demokratycznej
Idea IV RP, według Prawa i Sprawiedliwości, sprowadzała się do potrzeby gruntownej przebudowy państwa oraz przywrócenia polityce wymiaru moralnego. Postulowano również wprowadzenie zasadniczych zmian w polityce społeczno-ekonomicznej7.
4
Z. Krasnodębski, Demokracja peryferii, Gdańsk 2003, s. 301-302.
5
M. Śliwa, Dwa polskie dwudziestolecia: koncepcje i projekty naprawy Rzeczypospolitej, [w:]
Druga i Trzecia Niepodległość. Dwa polskie dwudziestolecia 1918-1939, 1989-2009, red. R. Domke,
J. Macała, T. Nodzyński, R. Potocki, Zielona Góra 2011, s. 21.
6
Deklaracja Wyborcza Polskiego Stronnictwa Ludowego, http://www.psl.org.pl/upload/pdf/dokumenty/Deklaracja_wyborcza_2005.pdf, (11.09.2013).
7
IV Rzeczpospolita. Sprawiedliwość dla Wszystkich. Program Prawa i Sprawiedliwości 2005, s. 6.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
59
Kwestią najistotniejszą było przeprowadzenie odnowy moralnej życia publicznego
w Polsce po okresie rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej oraz przywrócenie
zaufania społecznego do instytucji publicznych.
Opinią publiczną w Polsce, w okresie rządów SLD, wstrząsały liczne afery korupcyjne na styku władzy i biznesu. Największą spośród nich była tzw. ,,afera Rywina’’.
27 grudnia 2002 r., czyli tuż po szczycie Unii Europejskiej w Kopenhadze, na którym
ustalono warunki akcesji Polski i który przedstawiany był jako sukces ekipy Leszka
Millera, w ,,Gazecie Wyborczej’’ opublikowano artykuł Ustawa za łapówkę, czyli przychodzi Rywin do Michnika. Lew Rywin, powołując się na mającą poparcie premiera
Millera ,,grupę trzymającą władzę’’, zaproponował, w zamian za 17,5 miliona dolarów
łapówki, nadanie korzystnego dla Agory kształtu nowej ustawy 8. Skutkiem wybuchu
,,afery Rywina’’ było powołanie pierwszej w historii polskiego parlamentu komisji
śledczej. Prace komisji, które były obszernie relacjonowane przez media, cieszyły
się dużym zainteresowaniem Polaków. Skutkiem działalności komisji śledczej był
również wzrost osobistej popularności Zbigniewa Ziobro i Jana Rokity, którzy to
prezentowali się jako najbardziej dociekliwi śledczy, ukazujący nieprawidłowości
w obozie władzy, a także ich partii, wywodzących swe korzenie z obozu postsolidarnościowego Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej.
Wkrótce później życiem publicznym w Polsce wstrząsnęła kolejna afera, zwana
,,starachowicką’’. Wpływowym posłom Sojuszu z województwa świętokrzyskiego
zarzucano, iż przekazali starachowickim radnym informację o planowanej akcji
policji. Działania te bezpośrednio wpłynęły na zmniejszenie poziomu bezpieczeństwa funkcjonariuszy policji. Media stawiały również zarzuty premierowi Leszkowi
Millerowi i szefowi MSWiA Krzysztofowi Janikowi jakoby nie zareagowali, pomimo
że wcześniej byli zaznajomieni ze sprawą 9.
Ujawnienie licznych nieprawidłowości w obozie rządzącym przyczyniło się do
bardzo dużego spadku poparcia dla SLD. W badaniu przeprowadzonym przez CBOS
w kwietniu 2004 r., partię tę popierało jedynie 6% ankietowanych. W porównaniu
do wyników sprzed pół roku, ugrupowanie to zmniejszyło swój dorobek o 14%,
a więc ponad trzykrotnie10. Podobnie druzgocąca była ocena gabinetu Leszka Millera.
W kwietniu 2004 r., a więc na miesiąc przed dymisją, jedynie 4% badanych pozytywnie oceniało działalność rządu Millera, przeciwnego zdania było aż 92% Polaków11.
8
A. Dudek, Historia polityczna Polski 1989-2012, Kraków 2013, s. 487-488.
9
W. Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1989-2011, Warszawa 2011, s. 208.
10CBOS, Preferencje partyjne w kwietniu, Warszawa, kwiecień 2004, s. 2.
11OBOP, Społeczne oceny rządu, premiera i prezydenta, Warszawa, czerwiec 2004, s. 4.
60
Marek Czaja
Kolejną z przyczyn spadku poparcia społecznego dla lewicy, która doprowadziła do jej kryzysu i marginalizacji na polskiej scenie politycznej po 2005 r.,
wskazuje Waldemar Wojtasik. Zauważa, iż od początku transformacji ustrojowej
w Polsce, następował proces odchodzenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej od
swoich lewicowych korzeni i przesuwania się w stronę politycznego centrum. Najbardziej dobitnym przykładem potwierdzającym powyższą tezę, była akceptacja
skrajnie liberalnych rozwiązań rynkowych, takich jak wprowadzenie podatku liniowego przez rząd Leszka Millera. Polska lewica, w swych programach, nie kładła
nacisku na kwestie aksjologiczne, które to w ciągu dekady lat 90. zyskiwały na
znaczeniu, skupiając się głównie na sprawach gospodarczych, które z kolei stanowiły główną oś sporu politycznego w Polsce w początkowym okresie transformacji
ustrojowej12 . Odejście od haseł światopoglądowych, charakterystycznych dla lewicy, było również powodem ograniczenia konfrontacji z Kościołem, jakie nastąpiło
w okresie rządów SLD i które miało na celu zwiększenie poparcia społecznego.
W wielu środowiskach uznane to zostało za przejaw uległości Sojuszu Lewicy Demokratycznej wobec Kościoła13.
Podwójne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości oraz Lecha
Kaczyńskiego w wyborach 2005 r.
Jesienią 2005 r. odbyły się w Polsce wybory parlamentarne i prezydenckie.
Kampania wyborcza do parlamentu toczyła się w wyraźnym cieniu prezydenckiej,
co stanowiło swego rodzaju paradoks, gdyż w systemie politycznym Polski wyniki
wyborów do Sejmu i Senatu mają większe znaczenie dla układu sił politycznych.
Zwycięzcą wyborów parlamentarnych zostało Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując
27% głosów, co przełożyło się na obsadzenie 155 mandatów w Sejmie. Drugi rezultat
uzyskała Platforma Obywatelska, którą poparło 24,14% obywateli14. W wyniku braku
porozumienia pomiędzy dwiema partiami postsolidarnościowymi co do utworzenia
wspólnego rządu, powstał gabinet mniejszościowy Prawa i Sprawiedliwości, na czele
którego stanął Kazimierz Marcinkiewicz. W sytuacji, gdy funkcjonowanie rządu
mniejszościowego okazało się bardzo trudne, władze partii zdecydowały się za12 W. Wojtasik, Stamtąd do wieczności. Ewolucja programowa SLD 1991-2006, [w:] Polska lewica
u progu XXI wieku. Wybrane aspekty, red. Ł. Tomczak, Wrocław 2008, ss. 56-61.
13 Ł. Tomczak, Lewicowe partie polityczne w Polsce. Programy, organizacja, strategie, Szczecin 2012,
s. 53.
14
A. Dudek, op. cit., s. 535.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
61
wrzeć koalicję rządową z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin. W lipcu 2006 r.
Kazimierza Marcinkiewicza na fotelu premiera zastąpił lider PiS – Jarosław Kaczyński.
Dwa tygodnie po wyborach parlamentarnych odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Nie wyłoniła ona jednak następcy Aleksandra Kwaśniewskiego. Konieczne było przeprowadzenie drugiej tury głosowania, do której zakwalifikowali się liderzy dwóch partii, które rywalizowały o zwycięstwo w wyborach do
Sejmu i Senatu: Donald Tusk z PO oraz Lech Kaczyński z PiS. Ponowne głosowanie
przyniosło zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego, którego poparło 54,04% Polaków15.
Tym samym, zarówno władza ustawodawcza, jak i wykonawcza, znalazły się
w ręku przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, co pozwoliło przystąpić do realizacji idei IV Rzeczypospolitej.
Naprawa państwa i reforma wymiaru sprawiedliwości
Najważniejszym elementem idei IV RP była przebudowa państwa. Jako główny
cel stawiano sobie likwidację postkomunistycznych instytucji oraz uprzywilejowania
wysokich funkcjonariuszy PRL. Duże znaczenie przywiązywano również do przeprowadzenia lustracji16. Postulowano konieczność ujawnienia ,,teczek’’ osób pełniących wysokie funkcje publiczne. Prawu i Sprawiedliwości nie udało się jednakże
przeprowadzić lustracji, która miała doprowadzić do uzdrowienia państwa. Ustawa
lustracyjna została przyjęta przez Sejm w październiku 2006 r. oraz podpisana przez
prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nakładała ona na osoby sprawujące najważniejsze
funkcje w państwie obowiązek złożenia oświadczeń lustracyjnych. W myśl ustawy,
obowiązek weryfikacji oświadczeń lustracyjnych znajdował się w gestii Biura Legislacyjnego Instytutu Pamięci Narodowej. Postępowanie lustracyjne przekazano z kolei
sądom okręgowym. Ustawa ta wzbudzała spore kontrowersje. Na wniosek posłów
Sojuszu Lewicy Demokratycznej została ona skierowana do Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował większość jej najistotniejszych zapisów, uznając, że są
one niezgodne z Konstytucją17.
Błędy popełnione przez polityków Prawa i Sprawiedliwości podczas tworzenia
ustawy lustracyjnej, a także atmosfera polityczna, która towarzyszyła uchwalaniu
15 Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Państwowa Komisja Wyborcza, http://www.prezydent2005.pkw.gov.pl/PZT/PL/WYN/W/index.htm, (11.09.2013).
16 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 15-16.
17 K. Zuba, Polska scena polityczna. Ciągłość i zmiana, Warszawa 2012, s. 179-180.
62
Marek Czaja
ustawy, spowodowały, iż większość Polaków zmieniło swe zdanie w sprawie lustracji.
O ile w 2005 r., 68% ankietowanych opowiadało się za koniecznością przeprowadzenia
lustracji18, to już dwa lata później 69% respondentów uważało, iż lustracja stanowi jedynie temat zastępczy, służący prowadzeniu rozgrywek politycznych. Prawie połowa
respondentów uznała za słuszny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, kwestionujący
większość zapisów nowej ustawy lustracyjnej. Przeciwnego zdania było jedynie 19%
Polaków19.
Kolejną bardzo istotną kwestią poruszaną w programie Prawa i Sprawiedliwości
była likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych, które, zdaniem polityków tej
partii, ucieleśniały patologie służb specjalnych w Polsce. Zarzuty, które stawiano
WSI, sprowadzały się do faktu, iż jej przedstawiciele wywodzili swe korzenie ze służb
PRL. Oskarżano ich również o ingerowanie w życie polityczne kraju. Ostatecznie,
przy wsparciu udzielonym przez wszystkie kluby parlamentarne za wyjątkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, dokonano likwidacji WSI, w jej miejsce powołując do
życia Służbę Wywiadu Wojskowego i Służbę Kontrwywiadu Wojskowego. Uchwalenie ustawy likwidującej WSI należy uznać jako sukces rządu Prawa i Sprawiedliwości
oraz realizację jednej z ważniejszych obietnic wyborczych. Jednakże sposób w jaki
przeprowadzono proces powoływania nowych służb specjalnych wzbudził wiele
kontrowersji. Główną z nich była nominacja Antoniego Macierewicza na stanowisko
wiceministra obrony narodowej oraz weryfikatora oficerów WSI. Padały również
zarzuty, iż rozwiązanie służby negatywnie wpłynęło na możliwości bojowe polskich
oddziałów służących na misjach w Afganistanie i Iraku 20.
Sztandarowym hasłem Prawa i Sprawiedliwości była walka z korupcją. O skali
tego zjawiska najdobitniej świadczą wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS
w 2006 r., wedle których aż 93% Polaków uważało, że korupcja jest w Polsce dużym
problemem 21. Sposobem na przeciwdziałanie temu zjawisku miało być powołanie
do życia Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Nowy urząd miał wyróżniać się od
innych brakiem jakichkolwiek związków ze służbami PRL. W myśl ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, głównym celem jego powołania było zwalczanie
korupcji w instytucjach państwowych i samorządowych oraz zwalczanie działalności
18CBOS, Powracające tematy lustracji i dekomunizacji w Polsce, Warszawa, marzec 2005, s. 2.
19CBOS, O lustracji i sposobie ujawniania materiałów zgromadzonych w IPN, Warszawa, czerwiec
2007, s. 2-3.
20 W. Bonusiak, Trzecia Rzeczpospolita (1989-2007), Rzeszów 2008, s. 229.
21CBOS, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Warszawa, marzec 2006, s. 2.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
63
godzącej w ekonomiczne interesy państwa 22 . Utworzenie CBA należy uznać jako jeden z największych sukcesów PiS, jednakże powołanie na stanowisko jej szefa Mariusza Kamińskiego, jednego z prominentnych polityków partii rządzącej, z pewnością
wpłynęło na spadek wiarygodności służby w oczach Polaków.
Program ,,IV Rzeczpospolita – Sprawiedliwość dla Wszystkich’’ zakładał
przeprowadzenie gruntownej reformy wymiaru sprawiedliwości. Postulowano
konieczność usprawnienia, a także wzmożenia nadzoru nad działalnością sądów
i prokuratorów 23. Z daleko idących planów udało się jedynie wprowadzić tzw. sądy
24-godzinne, których zadaniem miało być orzekanie w najprostszych sprawach.
Bardzo duże kontrowersje wzbudzała działalność Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Bardzo często koncentrowała się ona wokół organizowania licznych
konferencji prasowych, na których relacjonował on poczynania prokuratury. Sprawa
zatrzymania kardiochirurga, doktora Mirosława Garlickiego, a także samobójcza
śmierć Barbary Blidy w momencie przeszukiwania jej domu przez funkcjonariuszy
CBA, stały się przyczyną narastania krytyki działalności ministra Ziobro przez
wpływowe środowiska. Ministrowi zarzucano łamanie standardów demokratycznych oraz zbytnią ingerencję w kwestie wymiaru sprawiedliwości 24 .
Bardzo ważnym elementem programu Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami
2005 r. były kwestie bezpieczeństwa. W myśl nowego Kodeksu Karnego, przygotowanego przez Lecha Kaczyńskiego, miało nastąpić zaostrzenie kar za najpoważniejsze
przestępstwa, na czele ze wprowadzeniem kary bezwzględnego dożywocia. Postulowano wprowadzenie konfiskaty na rzecz skarbu państwa mienia pochodzącego
z przestępstw, a także poszerzenie zakresu obrony koniecznej25. Fakt, iż Prawo
i Sprawiedliwość nie zdążyło znowelizować kodeksu karnego przed samorozwiązaniem Sejmu należy uznać jako jedną z największych porażek tej ekipy. Warto
jednak zauważyć, iż w okresie rządów PiS wzrosło poczucie bezpieczeństwa wśród
Polaków. Jak wynika z badań CBOS, w 2008 r. aż 68% Polaków uznało, iż Polska
jest krajem, w którym żyje się bezpiecznie, co stanowi wzrost o ponad 20% w porównaniu do badań przeprowadzonych w 2005 r., kiedy to PiS obejmowało rządy 26 .
22 Ustawa z dnia 9 czerwca 2006r. o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Art. 1 ust. 1.
23 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 20-21.
24 A. Dudek, op. cit., s. 582-583.
25 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 26-29.
26CBOS, Poczucie bezpieczeństwa na co dzień, Warszawa, marzec 2008, s. 3.
64
Marek Czaja
Polityka międzynarodowa
Kwestie polityki zagranicznej stanowiły bardzo istotny element programu Prawa
i Sprawiedliwości z 2005 r. Za priorytet uznawano utrzymanie strategicznego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi oraz uznanie roli Paktu Północnoatlantyckiego jako
instytucji będącej gwarantem bezpieczeństwa w Europie27. Najważniejszą kwestią
w stosunkach polsko-amerykańskich za rządów Prawa i Sprawiedliwości była sprawa
rozmieszczenia na terytorium Polski elementów tarczy antyrakietowej. Decyzja taka
przełożyłaby się nie tylko na bilateralne stosunki Polski ze Stanami Zjednoczonymi,
ale także na poziom zaangażowania USA w Europie Środkowo-Wschodniej i relacje
z Rosją. Prawo i Sprawiedliwość, uważając, iż jest to kwestia zasadnicza dla bezpieczeństwa Polski w perspektywie długoterminowej, było zdecydowanym orędownikiem rozmieszczenia elementów tarczy w Polsce. Umocnienie relacji ze Stanami
Zjednoczonymi miało być gwarantem bezpieczeństwa Polski w sytuacji dążenia
Rosji do odzyskania i wzmocnienia swojej strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej28. Propozycje budowy tarczy antyrakietowej na terytorium Polski od
początku budziły zdecydowany sprzeciw Rosji, co wpłynęło na pogorszenie relacji
polsko-rosyjskich. Ostatecznie, po zwycięstwie Baracka Obamy w wyborach prezydenckich, Stany Zjednoczone zrezygnowały z planów rozmieszczenia elementów
tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach.
Kolejnym, bardzo istotnym elementem programu partii były kwestie europejskie. Prawo i Sprawiedliwość od początku sprzeciwiało się ratyfikacji Traktatu
konstytucyjnego, uważając, iż jego idea dąży do przekształcenia Unii Europejskiej
w quasi-federalne państwo europejskie, co zagraża suwerenności Polski. Ponadto,
uważano, że po odrzuceniu Traktatu w referendum przez Francję i Holandię, należy
zaprzestać kontynuowania procedury ratyfikacji w innych państwach 29.
Po upadku projektu Traktatu konstytucyjnego rozpoczęto pracę nad nowym traktatem europejskim. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, który stał na czele polskiej
delegacji, nie udało się przeforsować korzystnego dla Polski systemu przeliczania głosów
państw w Radzie UE, zwanego ,,pierwiastkowym’’. W obliczu groźby zerwania rozmów
przez stronę polską, ostatecznie udało się przyjąć kompromisowe rozwiązanie, które
przewidywało zastąpienie nicejskiego systemu przeliczania głosów tzw. ,,podwójną
27 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s.. 40-41.
28 K. Piątkowski, Tarcza antyrakietowa – opcja strategicznego wyboru, [w:] Polityka zagraniczna Polski.
Unia Europejska, Stany Zjednoczone, sąsiedzi, red. J. Czaputowicz, Warszawa 2008, s. 131-136.
29 J. Barcz, Polska wobec reformy ustrojowej Unii Europejskiej, [w:] Pięć lat członkostwa Polski w Unii
Europejskiej. Zagadnienia polityczno-ustrojowe, red. J. Barcz, Warszawa 2009, s. 201.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
65
większością’’. Według niej decyzje miały być podejmowane większością 55% państw
członkowskich, których obywatele stanowią co najmniej 65% mieszkańców Unii. Ustalono ponadto, że do 2017 r. każde państwo ma prawo zażądać, aby dane głosowanie
przeprowadzono zgodnie z systemem nicejskim, co stanowi pewien sukces polskiej
dyplomacji. Ustalenia szczytu stały się podstawą późniejszego traktatu lizbońskiego30.
Polityka europejska rządu Prawa i Sprawiedliwości i Lecha Kaczyńskiego spowodowała pogorszenie się relacji z Niemcami. Wpływ na to miały znacząca rozbieżność
interesów w wymiarze europejskim, a także odmienne wizje przyszłości Europy,
a dokładniej sceptycyzm rządu polskiego wobec prób wzmacniania pozycji Unii
Europejskiej na arenie międzynarodowej poprzez ustanowienie nowych traktatów
europejskich, głównie Traktatu konstytucyjnego31.
Najważniejszym zadaniem w relacjach z Unią Europejską, stojącym przed
polskim rządem, było przyjęcie Nowej Perspektywy Finansowej na lata 2007-2013.
W wyniku załamania się współpracy z Wielką Brytanią, Polsce udało się zawrzeć
strategiczne porozumienie z Francją i uzyskać wsparcie Niemiec, co przyniosło
oczekiwane rezultaty. Polska stała się największym beneficjentem unijnego budżetu,
otrzymując ponad 10% jego całości, co stanowiło sumę ok. 13 mld euro rocznie32 .
Prawo i Sprawiedliwość przywiązywało bardzo duże znaczenie do prowadzenia polityki wschodniej, która tradycyjnie nakierowana jest na stosunki
z Ukrainą, Białorusią i Litwą. Związane jest to z bliskością geograficzną oraz
koncepcjami Juliusza Mieroszewskiego i Jerzego Giedroycia, które zakładały, iż
suwerenność tych państw jest gwarantem niepodległości Polski. Zdominowanie
ich przez Rosję stwarza z kolei niebezpieczeństwo dla naszej suwerenności. Prowadzona przez rząd PiS i prezydenta Kaczyńskiego polityka wschodnia miała
na celu przeciwdziałanie odbudowie dominacji Rosji na terenie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska stawiała sobie za zadanie dążenie do okcydentalizacji
Ukrainy, a w dalszej kolejności Białorusi, Mołdawii i Gruzji. Utrzymanie suwerenności tych państw miało stanowić gwarant niezależności Polski względem
Moskwy. Działania Polski nakierowane były na współpracę z tymi państwami.
Polska wspierała ich dążenia do zacieśniania współpracy z Unią Europejską i Paktem
Północnoatlantyckim 33.
30 A. Dudek, op. cit., s. 566-567.
31 R. Zięba, Główne kierunki polityki zagranicznej Polski po zimnej wojnie, Warszawa 2010, s. 78.
32 R. Kuźniar, Droga do wolności. Polityka zagraniczna III Rzeczypospolitej, Warszawa 2008, s. 279-280.
33 P. Żurawski vel Grajewski, Polityka polska na forum Unii Europejskiej 2005-2007 a cele polityczne
Rzeczypospolitej – próba oceny, [w:] Rzeczpospolita na arenie międzynarodowej: idee i praktyczne dylematy polityki zagranicznej, red. J. Kloczkowski, T. Żukowski, Warszawa-Kraków 2010, s. 181-182.
66
Marek Czaja
Ostatnim istotnym elementem programu Prawa i Sprawiedliwości z 2005 r.,
odnoszącym się do polityki międzynarodowej, były kwestie stosunków z państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Polska, po przystąpieniu do Unii Europejskiej,
nadal zainteresowana była odgrywaniem roli lidera regionu. Celem polskiej polityki miało być wzmocnienie pozycji regionu w polityce europejskiej. Na szczególną
uwagę zasługują tutaj relacje z Czechami. W okresie rządów PiS nastąpiła wyraźna
poprawa relacji z naszym południowym sąsiadem. Było to związane ze zwycięstwem
prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej w wyborach parlamentarnych
2006 r. i utworzeniem rządu Mirka Topolanka. PiS i ODS reprezentowały podobne
poglądy na temat relacji ze Stanami Zjednoczonymi i polityki europejskiej. W tym
czasie miały miejsce liczne spotkania przedstawicieli władz Polski i Czech, na których poruszano najistotniejsze kwestie, takie jak bezpieczeństwo energetyczne, czy
polityka wschodnia Unii Europejskiej34 .
Polityka społeczno-ekonomiczna
Kwestie ekonomiczne nie odgrywały kluczowej roli w programie wyborczym PiS
z 2005 r. Najważniejszym postulatem programowym w tej dziedzinie było obniżenie podatków dla osób fizycznych poprzez utworzenie dwóch progów podatkowych na poziomie 18% i 32%. PiS postulował również obniżenie podatków dla przedsiębiorców, a także
zmianę przepisów mającą na celu ułatwienie prowadzenia działalności gospodarczej,
co miało stanowić zachętę do tworzenia nowych miejsc prawy. Obiecywano również
realizację programu ,,Tanie Państwo’’ poprzez likwidację agend, funduszy i urzędów35.
W okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości dokonano kilku istotnych dla życia
gospodarczego reform. Zrealizowano zapowiadane w programie wyborczym obniżenie wysokości stawek podatkowych do 18 i 32%, odmrażając przy tym progi
podatku PIT. Zlikwidowano również podatek od spadków i darowizn w obrębie
najbliższej rodziny. Decyzja ta miała wymiar społeczny, jej celem było wzmocnienie
ekonomiczne polskich rodzin. Kolejnym, umiarkowanie liberalnym posunięciem
rządu PiS w polityce gospodarczej było obniżenie składki rentowej o 7%36.
Jednym z najważniejszych posunięć w kwestiach gospodarczych było opracowanie specjalnego programu, zwanego ,,Pakietem Kluski’’, który miał na celu ułatwienie
34 M. Lakomy, Stosunki polsko-czeskie u progu XXI wieku, [w:] Stosunki Polski z sąsiadami w pierwszej
dekadzie XXI wieku, red. M. Stolarczyk, Katowice 2001, s. 218.
35 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s.. 56-61.
36 P. Szałamacha, op. cit., s. 118-120.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
67
prowadzenia działalności gospodarczej. Zakładał on skrócenie czasu rejestracji firmy
do 30 dni poprzez ograniczenie biurokracji. Program wprowadzał również nową metodę kontrolowania podmiotów gospodarczych, w sposób niezakłócający działalności
przedsiębiorstwa 37. Rozwiązań tych nie udało się jednak uchwalić przed skróceniem
kadencji Sejmu.
Prawo i Sprawiedliwość, w okresie kampanii wyborczej 2005 r., przywiązywało
bardzo dużą wagę do dziedziny polityki społecznej. Związane było to z główną osią sporu między PiS a Platformą Obywatelską przed wyborami parlamentarnymi 2005 r., jaką
stanowił, zarysowany przez partię braci Kaczyńskich, podział na ,,Polskę solidarną’’
reprezentowaną przez ich partię, a ,,Polskę liberalną’’, która miała być tworzona przez
jej największego konkurenta. Konieczność utworzenia ,,Polski solidarnej’’ argumentowano hasłami sprawiedliwości społecznej oraz przesłankami etyczno-moralnymi38.
Partia głosiła konieczność powiązania polityki gospodarczej ze społeczną, aby
ze wzrostu gospodarczego mogli korzystać głównie Polacy. Jednym z priorytetów
PiS były kwestie dotyczące rodziny. Im też poświęcono osobny rozdział programu
wyborczego. Zapowiadano wprowadzenie ulg podatkowych uzależnionych od liczby
dzieci w rodzinie oraz jej dochodów. Ulgami tymi miały być objęte rodziny, których
dochód brutto nie przekraczał 500 złotych na osobę. Propozycja zakładała wprowadzenie ulgi podatkowej w wysokości 50 złotych na jedno dziecko, 200 złotych na
dwoje, a także 100 złotych na każde kolejne dziecko39.
Jednym z elementów programu dotyczącego polityki społecznej i wspierania rodziny był program ,,Rodzina na swoim’’. Był on skierowany do małżeństw oraz osób
samotnie wychowujących dzieci. Miał na celu udzielenie pomocy w nabyciu mieszkania lub domu jednorodzinnego. Istotę programu stanowiło udzielanie kredytów
z dopłatami Skarbu Państwa, wynoszącymi połowę odsetek kredytu, które miały
być stosowane przez osiem lat jego spłaty. Z programu skorzystało ponad 155 tysięcy rodzin, które zaciągnęły kredyty na łączną sumę ponad 28 miliardów złotych40.
Rządowi Prawa i Sprawiedliwości nie udało się zrealizować obietnic dotyczących
reformy i poprawy sytuacji w służbie zdrowia. Odstąpiono od reformy likwidującej
37 M. Komola-Cieślik, Założenia i realizacja programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości w latach
2005-2007, [w:] Partie polityczne – przywództwo partyjne, red. J. Sielski, M. Czerwiński, Toruń 2008,
s. 217-218.
38 C. Żołędowski, Dylematy solidarnego państwa, [w:] Dylematy polskiej transformacji,
red. J. Błuszkowski, Warszawa 2008, s. 140.
39 W. Wojtasik, Lewica i prawica w Polsce. Aspekty ekonomiczno-społeczne, Sosnowiec 2011, s. 124.
40 Do skorzystania z Rodzina na swoim zostały 4 miesiące, http://prnews.pl/poradniki/do-skorzystaniaz-rodziny-na-swoim-zostay-4-miesiace-6544672.html, (19.09.2013).
68
Marek Czaja
Narodowy Fundusz Zdrowia. Pomimo znaczącego wzrostu nakładów na służbę
zdrowia, z 3,86 mld złotych w 2005 r. do 5,52 mld w 2007 r., sytuacja nie uległa znaczącej poprawie. Wzrost ten wynikał głównie z przejęcia finansowania ratownictwa
medycznego przez budżet państwa41.
Kultura i edukacja narodowa
Osobny rozdział programu PiS z 2005 r. poświęcony został zagadnieniom
kultury. Dużą wagę przywiązywano w nim do prowadzenia polityki historycznej
zarówno w kraju, jak i zagranicą oraz kształtowania postaw obywatelskich w duchu patriotycznym. Doceniając rolę historii i tradycji zdecydowano się na zmianę
nazwy ministerstwa, tworząc Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego 42 .
Za realizację programu w tej dziedzinie, zarówno w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza jak i Jarosława Kaczyńskiego, odpowiedzialny był Kazimierz Ujazdowski.
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć podjętych w tym okresie była decyzja o utworzeniu Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, którego zadaniem jest upowszechnianie dziedzictwa ,,Solidarności’’ z lat 1980-1989. Powołano również program
,,Patriotyzm Jutra’’, który miał na celu promowanie historii w nowoczesnych formach.
Dużą wagę przywiązywano również do konserwacji i remontowania zabytków, na co
w 2007 r. przeznaczono kwotę 100 mln złotych. Działalność ministra Ujazdowskiego
był jednak krytykowana za nadmierną ideologizację kultury oraz przeniesienie akcentów z problemów kultury na kwestie dziedzictwa narodowego 43.
Edukacja narodowa, podobnie jak kultura, również miała zostać oparta o kształtowanie postaw patriotycznych, które czerpią z wartości chrześcijańskich oraz polskiej tradycji. Szkoła miała spełniać funkcje wychowawcze, a nie jedynie edukacyjne.
Proponowano również zwiększenie nakładów na szkolnictwo wyższe, co miało skutkować podniesieniem jakości kształcenia44.
W wyniku ustaleń zawartych pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a jej koalicjantami, urząd ministra edukacji narodowej, od maja 2006 r., sprawował lider Ligi
Polskich Rodzin, Roman Giertych. Zarówno sama nominacja, jak i sposób sprawowa41 Raport. Finansowanie ochrony zdrowia w Polsce. Zielona Księga II, http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/zielona_ksiega_06012009.pdf, (19.09.2013).
42 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 105-110.
43 Dwa lata Ujazdowskiego na kulturze, http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/dwa-lata-ujazdowskiego-na-kulturze, (20.09.2013).
44 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 95-100.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
69
nia urzędu przez ministra Giertycha, wzbudzały liczne kontrowersje wśród przedstawicieli środowisk nauczycielskich. Jego liczne propozycje, dotyczące wprowadzenia
amnestii dla części maturzystów, którzy nie zdali egzaminu dojrzałości oraz przeprowadzenie kontrowersyjnych zmian na liście lektur przy zastosowaniu kryteriów
ideologicznych, nasilały, bardzo często słuszną, krytykę środowisk opiniotwórczych.
Poparcie dużej części opinii publicznej wzbudził z kolei program ,,Zero tolerancji dla
przemocy w szkole’’45.
Rolnictwo i rozwój regionalny
Problemom rolnictwa poświecony został dziesiąty rozdział programu ,,IV
Rzeczpospolita – Sprawiedliwość dla Wszystkich’’. Głównym celem, jaki stawiało
sobie Prawo i Sprawiedliwość, była poprawa poziomu życia rolników oraz innych
mieszkańców wsi. Duże znaczenie przywiązywano do zwiększenia konkurencyjności i innowacyjności polskiego rolnictwa w Unii Europejskiej46. Propozycje zawarte
w programie wyborczym PiS formułowane były w sposób na tyle ogólny, iż trudno
uznać, które z nich zostały zrealizowane. Nie ulega jednak wątpliwości, że w latach
2005-2007 zwiększone zostały nakłady budżetowe na rolnictwo. W 2005 r. wynosiły
one 16,5 mld złotych, z kolei w 2007 r. prawie 29 mld złotych. Na tak wysoki wzrost
wydatków w tym obszarze istotny wpływ miały środki pochodzące z Unii Europejskiej, które w 2007 r. stanowiły prawie 12 mld złotych47.
Prawo i Sprawiedliwość dostrzegało również konieczność udzielenia pomocy
i wsparcia najbiedniejszym regionom Polski, położonym na wschodzie kraju. Dane
Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, iż w 2006 r. poziom PKB na jednego
mieszkańca był tam najniższy w Polsce. W województwach: lubelskim, podkarpackim, podlaskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim nie przekroczył poziomu
80% średniej krajowej. Ponadto, województwa: świętokrzyskie, lubelskie i podlaskie
charakteryzowały się największym w kraju odsetkiem osób pracujących w sektorze
rolniczym, wynoszącym około 40%48.
W końcowej fazie rządów Prawa i Sprawiedliwości, Komisja Europejska zatwier45 A. Dudek, op. cit., s. 585-586.
46 IV Rzeczpospolita, Sprawiedliwość dla Wszystkich…., s. 127-131.
47 P. Gołasa, Wydatki budżetu państwa na sektor rolny i KRUS w latach 2004-2008, ,,Zeszyty Naukowe
SGGW. Polityki Europejskie, Finanse i Marketing’’ 2011, nr 6(55), s. 6.
48 H. Godlewska-Majkowska, Regionalny układ gospodarki, [w:] Polska w Europie. Zarys geograficznoekonomiczny, red. I. Fierla, Warszawa 2011, s. 344-353.
70
Marek Czaja
dziła realizację Programu Rozwoju Polski Wschodniej. Głównym celem projektu,
który skierowany został do województw Polski Wschodniej: lubelskiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego i warmińsko-mazurskiego, było przyspieszenie
tempa rozwoju społeczno-gospodarczego, zgodnego z zasadami zrównoważonego
rozwoju. Środki kierowano również na inwestycje w dziedzinie infrastruktury oraz
zwiększanie atrakcyjności inwestycyjnej i turystycznej regionów. Pula środków przeznaczonych na realizację programu wyniosła około 2,38 mld złotych, co stanowiło
istotne wsparcie dla rozwoju Polski Wschodniej49.
Upadek IV Rzeczypospolitej
Drugie w historii Polski, po upadku komunizmu, przedterminowe wybory parlamentarne odbyły się 22 października 2007 r. Zwycięstwo w nich odniosła Platforma Obywatelska, którą poparło 41,5% wyborców. Drugie miejsce zajęło Prawo
i Sprawiedliwość, na które głos swój oddało 32,1% Polaków. Swych przedstawicieli
do Sejmu wprowadziła również centrolewicowa koalicja Lewica i Demokraci oraz
Polskie Stronnictwo Ludowe, które utworzyło koalicję rządową ze zwycięską Platformą Obywatelską, na czele której stanął Donald Tusk 50. Tym samym zakończył
się okres budowania w Polsce IV Rzeczypospolitej.
Realizacja idei IV Rzeczypospolitej poniosła klęskę z kilku powodów. Pierwszym
i chyba najistotniejszym było zawarcie koalicji z Samoobroną, co stanowiło zaprzeczenie głoszonych przez Prawo i Sprawiedliwość haseł sanacji państwa po rządach
Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Partia Andrzeja Leppera wielokrotnie, szczególnie
na początku IV kadencji Sejmu, czynnie wspierała działania rządu Leszka Millera.
Wielu polityków Samoobrony wywodziło się z komunistycznej Polskiej Zjednoczonej
Partii Robotniczej. Posłowie tej partii dopuszczali się skandalicznych działań, stanowiących zaprzeczenie istoty demokracji i parlamentaryzmu, takich jak blokowanie
mównicy sejmowej, co uniemożliwiało dalsze prowadzenie obrad izby. Przeciwko
wielu politykom partii toczyły się również procesy sądowe51.
Błędem polityki prowadzonej przez Prawo i Sprawiedliwość było również jednoczesne otwarcie zbyt wielu frontów, na których chciano przeprowadzać zmiany. Działania takie nie były efektywne z kilku powodów. Głównym była niestabilna większość
49 O programie, http://www.polskawschodnia.gov.pl/WstepDoFunduszyEuropejskich/Strony/program.aspx, (19.09.2013).
50 W. Roszkowski, op. cit., s. 305-307.
51Ibidem., s. 200.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
71
sejmowa, potrzebna do reformowania państwa. Zarówno Kazimierz Marcinkiewicz,
jak i Jarosław Kaczyński przez pewien czas skazani byli na przewodzenie rządom
mniejszościowym. Koalicja parlamentarna z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin
również szargana była licznymi kryzysami wewnętrznymi, co negatywnie wpływało
na stabilność jej poczynań.
Na to nakładała się również słabość kadrowa Prawa i Sprawiedliwości. Partia
ta stopniowo zamykała się na środowiska eksperckie. Początkowo rząd Marcinkiewicza składał się w dużej części z bezpartyjnych ekspertów, którzy w większości, z biegiem czasu, zastępowani byli działaczami PiS. Tak też Stefana Mellera
na stanowisku ministra spraw zagranicznych zastąpiła Anna Fotyga, która była
prawdopodobnie najbardziej krytykowanym szefem MSZ po 1989 r., bezpartyjnego Andrzeja Mikosza na fotelu ministra skarbu zastąpił wieloletni działacz PiS,
Wojciech Jasiński. Po zawiązaniu koalicji z Samoobroną i LPR do rządu weszli
politycy niekompetentni i w dodatku kontrowersyjni, na czele z Andrzejem Lepperem i Romanem Giertychem. Dodać do tego należy również bardzo negatywnie
ocenianych ministrów, wywodzących się z kręgów Prawa i Sprawiedliwości, jak
Krzysztof Jurgiel, czy Tomasz Lipiec.
W gabinetach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego znajdowali się również kompetentni politycy, których pracę należy ocenić pozytywnie. Takim przykładem
była bez wątpienia Minister Rozwoju Regionalnego Grażyna Gęsicka, Minister
Finansów Zyta Gilowska, szef resortu gospodarki – Piotr Woźniak, Kazimierz
Ujazdowski, który stał na czele ministerstwa kultury i dziedzictwa narodowego,
czy sprawujący urząd ministra edukacji narodowej a później nauki i szkolnictwa
wyższego – Michał Seweryński.
Obszarem działań, w którym Prawo i Sprawiedliwość spotkała największa krytyka
była polityka zagraniczna. Radykalne przewartościowanie dokonane w tej dziedzinie
przez rządy Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, nastawione na zacieśnianie współpracy
ze Stanami Zjednoczonymi, doprowadziło do pogorszenia relacji z Unią Europejską,
Niemcami i Rosją. Polityka rządu była bardzo negatywnie odbierana w największych
europejskich stolicach oraz w Brukseli52. Polski rząd oskarżano o prowadzenie polityki
nastawionej na negowanie i hamowanie pogłębiania się integracji i współpracy państw
europejskich. Związane to było również z faktem, iż częścią koalicji rządowej była
antyeuropejska i odwołująca się do tradycji narodowych Liga Polskich Rodzin. Bardzo krytycznie odnoszono się również do działalności Minister Spraw Zagranicznych
Anny Fotygi.
52 A. Dudek, op. cit., s. 592.
72
Marek Czaja
Opisane powyżej czynniki stanowią najważniejsze powody porażki Prawa i Sprawiedliwości. Partia ta zaprzepaściła szansę, jaką dali jej wyborcy w 2005 r. Jarosław
Kaczyński nie był w stanie utworzyć rządu mogącego liczyć na wsparcie stabilnej
większości w parlamencie. Doprowadziło to do sytuacji, w której politycy PiS więcej energii poświęcali prowadzeniu sporów wewnątrz koalicji oraz ostrej walce ze
swoim niedoszłym koalicjantem – Platformą Obywatelską, niż reformowaniu państwa. Nawet bardzo pozytywne zmiany, które udało się wprowadzić rządowi nie
trafiały do opinii publicznej. O porażce PiS najdobitniej świadczyła konieczność
przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych, w wyniku których partii nie udało się utrzymać władzy, pomimo że uzyskała 2 miliony głosów
więcej niż w poprzedniej elekcji.
Polityki rządu Prawa i Sprawiedliwości z lat 2005-2007 nie sposób ocenić jednoznacznie. Partia ta może pochwalić się licznymi sukcesami, takimi jak: obniżenie
podatków, korzystny dla Polski finał negocjacji budżetowych, w wyniku których
Polska stała się największym beneficjentem budżetu Unii Europejskiej, czy powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego, stanowiące sztandarowe hasło programu
wyborczego. Z drugiej strony, nie udało się dokończyć lustracji, co również stanowiło
bardzo ważny punkt programu partii. Fiaskiem zakończyły się próby reformowania
wymiaru sprawiedliwości, czy edukacji narodowej. Jedno nie ulega wątpliwości, idea
IV Rzeczypospolitej, która głosiła konieczność odnowy moralnej państwa, nie została zrealizowana i jest to największa porażka Prawa i Sprawiedliwości.
Summary
The idea of the Fourth Polish Republic, formulated in 1998 by Rafał Matyja, was
presented in an electoral platform of the Law and Justice party in 2005. It assumed
the reform of the public life in Poland by a thorough reform of the state and settling
with the period of The People’s Republic of Poland. During the government years
2005-2007, the party succeeded in implementing a few economic reforms and making
significant changes in other areas. However, the Law and Justice didn’t succeed in
implementing the most important reforms that they had announced earlier, that is
the recovery of the state. The Party was widely criticized mainly due to its style of
ruling and the foreign policy that it pursued. Thereby, after two years of ruling, the
Law and Justice lost its authority, which meant the collapse of the idea of the Fourth
Polish Republic.
IV Rzeczpospolita jako próba sanacji państwa
73
Marek Czaja – student pierwszego roku politologii studiów magisterskich uzupełniających w Uniwersytecie Śląskim. Jest uczestnikiem naukowego projektu badawczego ,,Vademecum Śląsk’’. Jego zainteresowania badawcze ogniskują się wokół
kwestii kształtowania się systemu partyjnego w Polsce po 1989 r. ze szczególnym
uwzględnieniem ewolucji obozu postsolidarnościowego i szeroko rozumianej polskiej prawicy, a także funkcjonowania samorządu terytorialnego w Polsce. Prywatnie kibic piłki nożnej oraz pasjonat najnowszej historii politycznej Polski.
kontakt: [email protected]
Agnieszka Miarka
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.1
Wprowadzenie
Wybory prezydenckie, które odbyły się w czerwcu 2013 r. w Iranie wygrał Hasan Rouhani – powszechnie postrzegany przez społeczność międzynarodową jako
polityk umiarkowany, z obszernym doświadczeniem dyplomatycznym. Większość
krajów zachodnich interpretuje ten wybór jako możliwość polepszenia napiętych od
lat stosunków z Islamską Republiką Iranu i szansę na rozwiązanie kwestii irańskiego
programu nuklearnego oraz zmianę stylu prowadzenia polityki zagranicznej.
Wybór Rouhaniego na urząd prezydenta stwarza możliwość złagodzenia wizerunku kraju na arenie międzynarodowej, gdyż jest on znany z proreformatorskiego
nastawienia. Jego siła tkwi w ugruntowanej pozycji politycznej: z jednej strony,
wynik wyborów potwierdził, iż zaufanie Alego Chameneiego, jakim darzył go powierzając mu bardzo odpowiedzialne stanowisko negocjatora irańskiego programu
nuklearnego (w latach 2003-2005), utrzymuje się na wysokim poziomie (warto zaznaczyć, że w Iranie bez zgody welajat-e faghih 2 oraz Rady Strażników nikt nie może
objąć urzędu prezydenta), z drugiej jednak strony, stronnictwa reformatorskie również zaaprobowały jego kandydaturę. Możliwe, że Rouhani zostanie niejako łącznikiem między konserwatywnymi duchownymi a opozycją, będąc pewnego rodzaju
gwarantem wewnętrznej równowagi sił. Jest doświadczonym politykiem, wieloletnim
członkiem Zgromadzenia Ekspertów oraz byłym doradcą prezydentów Mohammada
1 Recenzentem artykułu jest prof. dr hab. Mieczysław Stolarczyk z Zakładu Stosunków
Międzynarodowych w Instytucie Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego.
2
System rządów uczonego prawnika, wprowadzony po rewolucji islamskiej z 1979 r. przez Chomeiniego. Obecnie naczelnym ajatollahem jest Ali Chamenei.
76
Agnieszka Miarka
Chatamiego oraz Alego Akbara Haszemiego Rafsandżaniego, te korelacje mogą sugerować, iż będzie starał się kontynuować wizje ich polityki.
Uwarunkowania wewnętrzne i zewnętrzne polityki bezpieczeństwa Iranu
Aby móc poprawnie rozwinąć zagadnienie irańskiej polityki bezpieczeństwa należy zastanowić się, co znaczy to zagadnienie dla współczesnego państwa. Za bezpieczeństwo należy uznać aktywność danego podmiotu zmierzającą do zagwarantowania przetrwania, rozwoju oraz swobodnej realizacji swoich strategicznych interesów,
co można osiągnąć minimalizując ryzyka, podejmując wyzwania, wykorzystując
szansy oraz przeciwstawiając się i zapobiegając wystąpieniu zagrożeń godzących bezpośrednio w podmiot lub jego interesy3.
Taktyka działań prewencyjnych wdrażana przez Teheran opiera się na szeroko
pojętej kategorii odstraszania. Kraj ten egzystuje w wysoce niekorzystnym dla niego
otoczeniu międzynarodowym. Należy również zwrócić uwagę, iż nie posiada odpowiedniego uzbrojenia, które dawałoby mu realną szansę zwycięstwa w wojnie konwencjonalnej z którymś ze swoich adwersarzy (szczególnie odnosząc to do Izraela czy
USA, ale też Arabii Saudyjskiej). Nie posiada również koalicjanta z którym mógłby
nawiązać silne więzy kooperacyjne w dziedzinie wojskowej, potencjalnie stanowiące
zagrożenie dla mocnego przeciwnika, dlatego sięga po działania asymetryczne. Stanowisko Iranu dobrze odzwierciedla termin użyty przez Jamesa J. Wirtza, „paradoks
równowagi siły”4. Jest to sytuacja, w której słabsze państwo nie stara się wpłynąć na
zrównoważenie przewagi potęgi lub potęg w dwustronnych relacjach poprzez działania balansujące, tylko opracowuje taką strategię, która ma za zadanie zniwelować
dysproporcje w inny sposób, co w konsekwencji ma doprowadzić do zmian na swoją
korzyść. Iran stara się niwelować swoje słabości w dziedzinie wojskowej za pomocą
działań asymetrycznych takich jak: utrzymywanie bliskich relacji z asymetrycznymi
podmiotami pozapaństwowymi (grupy terrorystyczne), stosowanie ataków cybernetycznych, uzyskiwanie warunków umożliwiających stworzenie broni masowego
rażenia. Asymetryczna strategia bezpieczeństwa może być nieoceniona podczas potencjalnego konfliktu zbrojnego, gdyż będzie pomocna w zaskoczeniu przeciwnika,
3
S. Koziej, Między piekłem a rajem: szare bezpieczeństwo na progu XXI wieku, Toruń 2006, s. 7.
4
B. Zapała, Wpływ zagrożeń asymetrycznych na koncepcję równowagi sił, [w:] Asymetria i hybrydowość
– stare armie wobec nowych konfliktów, red. W. Sokała, B. Zapała, „ Bezpieczeństwo Narodowe”,
nr 19/2011, s. 22.
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
77
jednak przede wszystkim, skutecznie spełnia główne zadanie – odstraszania ewentualnych agresorów poprzez wykorzystywanie elementów niekonwencjonalnych, zniechęcających ich do prowadzenia działań zbrojnych, które mimo przewagi ilościowej
mogłyby okazać się nieudane, jeżeli taktyka wojenna nie byłaby odpowiednio elastyczna. Jakie są inne determinanty irańskiej polityki bezpieczeństwa oraz aspiracji
zdobycia statusu mocarstwa regionalnego?
Islamska Republika Iranu jest krajem bogatym w surowce naturalne. Posiada
czwarte co do wielkości złoża ropy naftowej oraz jest trzecim eksporterem tego surowca na świecie. Mimo, iż USA oraz UE zaostrzyły w 2012 r. sankcje gospodarcze wobec
Teheranu, Iran utrzymał się w pierwszej dziesiątce eksporterów ropy, produkując jej
4,226 tys. baryłek na dzień (piąte miejsce wśród światowych producentów)5. Jego złoża gazu ziemnego są drugie co do wielkości w skali globu oraz jest trzecim producentem tego surowca na świecie. Pomimo obowiązujących sankcji, eksperci przewidują,
że irańska produkcja gazu wzrośnie w najbliższych latach6. Sektor energetyczny jest
główną siłą napędową gospodarki kraju, odznaczającej się wzrostem gospodarczym.
Broń konwencjonalna będąca elementem potencjału militarnego Iranu jest na relatywnie niskim poziomie, w ograniczonym stopniu została poddana modernizacji od
czasów wojny iracko–irańskiej, jej zasób tworzy m.in. uzbrojenie z czasów szacha. Siły
lądowe nie są wystarczająco poddawane szkoleniom odpowiednio przygotowującym
je do działań na terenie sąsiedniego państwa. Armię regularną tworzy ok. 350 tys. żołnierzy, co jest wysoką liczbą w stosunku do innych państw bliskowschodnich. Warto
zwrócić uwagę na posiadanie paramilitarnych jednostek bezpieczeństwa wewnętrznego (Basidż), których liczba wynosi ok. 40 tys., z możliwością mobilizacji sił liczących
nawet 1 mln poborowych. Większość oficerów to członkowie Korpusu Strażników
Rewolucji (Pasdaran). Roczne środki przeznaczane na obronność to 10 mld dolarów,
co stanowi mniejszą wartość nawet od budżetu obronnego Zjednoczonych Emiratów
Arabskich7. Przestarzałe uzbrojenie (zwłaszcza w sektorze sił powietrznych), mały
zasób nowoczesnych technologii wojskowych oraz słabe wyszkolenie kadry wpływają
niekorzystnie na możliwości obronne, dlatego Iran skupił się przede wszystkim na
gromadzeniu arsenału rakietowego oraz pracach nuklearnych, co jest szybkim i skutecznym sposobem zwiększenia swoich zdolności wojskowych.
5
Dane z 2011 roku.
6 U.S. Energy Information Administration, Iran, http://www.eia.gov/countries/country-data.
cfm?fips=IR, (20.08.2013).
7
A. H. Cordesman, The Conventional Military, U. S. Institute Of Peace, “The Iran Primer”, http://
iranprimer.usip.org/resource/conventional-military, (20. 08. 2013).
78
Agnieszka Miarka
Potencjał ludnościowy jest jednym z najwyższych w regionie i wynosi 77 mln
osób, jednak w tym przypadku ważniejszą rolę odgrywają ciągłość historyczna oraz
stabilność ustrojowa. Irańską spuściznę historyczną tworzą podboje starożytnych
Persów oraz wielki rozkwit kraju podczas panowania dynastii Safawidów. Porewolucyjni przywódcy często odwoływali się do okresu świetności państwa, gdy było
ono potęgą. Wysoka pozycja państwa w ciągu tysiącleci i chęć nawiązania do niej
współcześnie, są bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na prowadzoną politykę
zagraniczną. Przywołując dzieje historii najnowszej, warto zasygnalizować, iż kraj
ten nigdy nie utracił swojej suwerenności8.
Konstytucja ustanowiona 1.04.1979 r. proklamowała ustrój państwa będący połączeniem rozwiązań demokratycznych z religijnymi prawami i nakazami. Preambuła
dokumentu odwołuje się do koranicznych reguł, wiary w Allaha, proroka Mahometa
oraz głównych imamów. Ruhollah Chomeini otrzymał oficjalny tytuł Najwyższego
Przywódcy, Najwyższego Prawnika, Imama Ummy Muzułmańskiej. Po jego śmierci
ten święty tytuł miał być przekazywany kolejnemu wybitnemu duchownemu przez
Zgromadzenie Ekspertów (jego członkowie wybierani są w wyborach bezpośrednich), które może również odwołać go. Konstytucja obdarzyła Rahbara 9 ogromem
kompetencji, dającym większy zakres władztwa niż posiadał szach. Ma wytyczać
ogólny kierunek polityczny Iranu oraz pełnić rolę pośrednika między poszczególnymi
sektorami władzy. Przywódca m. in. jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, decydującym
o stanie wojny i pokoju, zwołuje radę bezpieczeństwa narodowego, mianuje najwyższego sędziego, prokuratora krajowego oraz 6 z 12 prawników tworzących Radę Strażników, która weryfikuje wraz z nim kandydatów na stanowisko prezydenta10. Wartą
podkreślenia kompetencją Rady jest możliwość zawetowania ustawy Madżlesu, co
w praktyce pozwala Najwyższemu Przywódcy pośrednio wpływać na jego decyzje.
Parlament pełni rolę reprezentacji narodu, jest organem ustawodawczym, który także ma prawo wnoszenia skarg przeciwko organom wykonawczym i sądowniczym,
zatwierdza propozycje obsadzenia stanowisk ministerialnych wystosowane przez
prezydenta, zatwierdza wszelkie budżety oraz traktaty międzynarodowe, większością 2/3 wprowadza zmiany w konstytucji. Pozycja prezydenta (czteroletnia kadencja
z możliwością reelekcji) jest silnie uzależniona od linii polityki wyznaczonej przez
8 R. Ożarowski, Aspiracje polityczne Iranu w aspekcie bezpieczeństwa międzynarodowego,
„Bezpieczeństwo Narodowe” T. 12: Iran - 30 lat po rewolucji, Warszawa 2009, s. 46-47.
9
Z j. perskiego „przywódca”. Zwrot powszechnie tłumaczony jako Najwyższy Przywódca – tytuł
faktycznej głowy państwa Islamskiej Republiki Iranu.
10
E. Abrahamian, Historia współczesnego Iranu, Warszawa 2011, s. 213-215.
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
79
Najwyższego Przywódcę. Ustawowo prezydent jest szefem władzy wykonawczej oraz
prowadzi politykę zagraniczną oraz wewnętrzną państwa11. Niemniej jednak, każde
jego przedsięwzięcie musi posiadać aprobatę Najwyższego Przywódcy, którego pozycja oddziałuje na parlament oraz Radę Strażników.
Ustrój Iranu oparty jest na współzależności organów z dominującą, centralną
pozycją Rahbara. Taka konfiguracja władzy – wbrew początkowym spekulacjom
komentatorów – zapewnia wewnętrzną stabilność kraju, która jest wspierana
przez aprobatę obywateli dla takiej formy ustrojowej. Wnikliwa analiza podstaw
funkcjonowania państwa jest pomocna w prognozie zmian, które może przynieść
prezydentura Rouhaniego. Należy mieć świadomość, iż urząd prezydenta nie jest
organem władzy mającym decydujący wpływ na kształt polityki bezpieczeństwa,
będącej w centrum zainteresowania Zachodu, gdyż decydujący głos należy do
Chameneiego, którego sceptycyzm wobec krajów zachodnich utrzymuje się na
wysokim poziomie. W wielu dziedzinach autonomia Rouhaniego jest ograniczona.
Należy zauważyć, iż demonstracje, które odbywały się w Iranie w 2009 r., były
wyrazem dezaprobaty i niezadowolenia Irańczyków z łamania podstawowego prawa obywateli – prawa bezpośredniego wyboru przedstawiciela. Istnieją bowiem
podejrzenia, iż wybory prezydenckie z 2009 r. zostały sfałszowane. Ruchy reformatorskie mobilizowały społeczność do wystąpień przeciwko wypaczeniu kształtu
ustroju i jego nieprawidłowościom, nie zaś w celu jego całkowitej zmiany. Oczywiście, głosy rewolucyjne pojawiają się, ale stanowią nikłą siłę, która z pewnością
nie będzie miała wpływu na kierunek polityczny kraju. Fundamentalne zagadnienie
stabilności ustrojowej silnie łączy się z doświadczeniami kraju z okresu zimnej wojny,
które ujawniły słabość i skorumpowanie świeckiej władzy. Okres arabskiej wiosny,
charakteryzujący się wzmocnieniem nastrojów rewolucyjnych oraz dążeniem społeczeństw MENA12 do radykalnych zmian w strukturze władzy naczelnej, praktycznie
ominął Iran. Niezaprzeczalnym faktem jest to, iż stabilność jest wielkim atutem
każdego kraju w stosunkach międzynarodowych i podstawową cechą, które musi
posiadać państwo dążące do pozycji mocarstwa regionalnego.
W celu umocnienia politycznej pozycji w regionie Bliskiego Wschodu oraz poszerzania swojej strefy wpływów w aspekcie globalnym, Iran utrzymuje ścisłe relacje
z podmiotami asymetrycznymi takimi jak Hezbollah (Partia Boga) czy Hamas.
Za szczególnie ważną należy uznać współpracę z Partią Boga (arab. Hizb Allach);
11
Ibidem, s. 216.
12 Z j. ang. Middle East and North Africa – termin określający region Bliskiego Wschodu i Północnej
Afryki.
80
Agnieszka Miarka
powstała ona w Libanie w 1982 r. z inicjatywy irańskiego ambasadora w Syrii, ajatollaha Alego Akbara Mohtaszemiego13. Utworzenie tego ugrupowania było konsekwencją głoszonej przez Rahbara Chomeiniego koncepcji eksportu rewolucji islamskiej
do innych krajów, a tym samym wzmocnienia wpływu Iranu w regionie. Manifest
Partii Boga (1985 r.) wyraźnie podkreśla jego naczelną pozycję i przedstawia go jako
inspiratora ruchu, którego większość przywódców podziela poglądy polityczne welajat-e faghih.
Taktyka zamachów samobójczych została wykształcona w szeregach Partii Boga
i potem przejęta przez palestyńskich fundamentalistów, stając się głównym sposobem
prowadzenia działań przez inne islamskie ruchy terrorystyczne14. W fazie kształtowania się Hezbollahu był on wspierany przez Korpus Gwardii Rewolucyjnej, który
zjednoczył rozproszone grupy o antyrządowym, antyizraelskim oraz antyamerykańskim nastawieniu. Iran finansuje działania terrorystyczne oraz zamachy poza
granicami Libanu. Hezbollah odpowiedzialny jest za wiele aktów przemocy np.
zamach na ambasadę Stanów Zjednoczonych w Bejrucie w 1985 r. czy atak na ambasadę Izraela w Argentynie w 1995 r. Aż do 2000 r. prowadził działania zbrojne
przeciwko armii izraelskiej okupującej południowy Liban15. Wojna z siłami izraelskimi pokazała, iż posiada on świetnie zorganizowane oraz skuteczne zaplecze
wojskowe, które byłoby doskonałym partnerem Iranu w potencjalnym konf likcie
zbrojnym. Chociaż powszechnie uznawany jest za organizację terrorystyczną,
jednak trzeba podkreślić, iż jest to hybrydowy podmiot stosunków międzynarodowych, ponieważ oprócz wykorzystywania metod asymetrycznych, prowadzi
działalność charytatywną oraz posiada strukturę wzorowaną na ministerialnym
pionie państwowym – jest niekwestionowaną siłą polityczną Libanu, chcącą powszechnie uchodzić za partię.
Przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah posiada oficjalny tytuł Przedstawiciela
Najwyższego Przywódcy Rewolucji Islamskiej w Libanie, co jeszcze bardziej uwidacznia ścisłe stosunki między Iranem a tą organizacją. Partia Boga była kluczowym
narzędziem Iranu, które umożliwiło mu stopniowe rozszerzanie wpływów w obrębie
Ameryki Łacińskiej, zwyczajowo będącej terenem dominacji USA. Pośrednictwo
Hezbollahu doprowadziło do nawiązania stosunków np. z Boliwią, Wenezuelą,
Paragwajem (szczególnie w dziedzinie handlu bronią). Najważniejszą korzyścią
13 R. Białoskórski, Wyzwania i zagrożenia bezpieczeństwa XXI wieku, Warszawa 2010, s. 68.
14 B. Bolechów, Terroryzm w świecie podwubiegunowym. Przewartościowania i kontynuacje, Toruń
2002, s. 347-348.
15 R. Białoskórski, op. cit., s. 69.
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
81
wynikającą z tych relacji jest wsparcie na arenie międzynarodowej, ze szczególnym
uwzględnieniem ONZ16.
Hezbollah jest niezwykle ważnym sojusznikiem Islamskiej Republiki Iranu, dlatego nie należy spodziewać się radykalnego ochłodzenia wzajemnych relacji, co już
zaledwie w ciągu kilku dni od ogłoszenia wyników wyborów potwierdził nowy prezydent wysyłając do Nasrallaha pismo, w treści którego potwierdził dalsze poparcie
i chęć współpracy z Partią Boga. Takie deklaracje nie wpłyną dobrze na polepszenie
stosunków z Zachodem, zwłaszcza z USA, gdyż podtrzymywanie związków z podmiotem przeprowadzającym ataki terrorystyczne podważa deklarowaną chęć dialogu
oraz budowania wzajemnego zaufania w dziedzinie bezpieczeństwa.
Prezydentura Rouhaniego nie spowoduje rezygnacji z dążeń mocarstwowych
Iranu, jednak realizacja tego postulatu powinna być łagodniejsza i bardziej przemyślana. Nowy prezydent będzie starał się nawiązać przyjazne stosunki i odbudować relacje, które w ostatnich latach uległy radykalnemu zaostrzeniu poprzez
agresywną retorykę jego poprzednika. Umiarkowana polityka zagraniczna powinna pomóc w wyjściu z izolacji międzynarodowej i konsekwentnym dążeniu do
zniesienia sankcji nałożonych przez światową społeczność.
Znaczenie i przebieg programu atomowego
Eksperymenty nuklearne stanowią trzon polityki bezpieczeństwa Iranu. Zainteresowanie kwestią nuklearną rozpoczęło się w latach 50., wtedy to Uniwersytet
w Teheranie otworzył centrum badań nuklearnych. Lata 60. przyniosły pierwszy
program nuklearny17. Co ciekawe, pierwszy reaktor badawczy został dostarczony
przez USA. Irańskie władze wysyłały swoich młodych naukowców do zachodnich
krajów, aby mogli przyswoić wiedzę z zakresu technologii nuklearnej. Po 1979 r.
stosunki między Iranem a Zachodem uległy zdecydowanemu ochłodzeniu, dlatego
państwo to znalazło innych partnerów i podpisało z nimi umowy nuklearne. Były
to Pakistan, Argentyna, Chiny i ZSRR. W latach 90., irańskie działania skupiły
się na budowie rakiet balistycznych do przenoszenia głowic jądrowych; prace były
16 Jako przykład można podać postawę ówczesnego prezydenta Brazylii Luli da Silvy, broniącego
Muhammada Ahmadineżada przed oskarżeniami dotyczącymi rzekomo sfałszowanych wyborów
prezydenckich (2009 r.) na forum ONZ.
17 K. Szymczyk, Irański program nuklearny jako czynnik warunkujący stosunki międzynarodowe
w obszarze i poza obszarem MENA, [w:] Bezpieczeństwo narodowe i międzynarodowe w regionie
Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki (MENA) u progu XXI wieku, red. R. Bania, K. Zdulski, Łódź
2012, s. 145-146.
82
Agnieszka Miarka
wspierane przez Rosję, Chiny oraz Koreę Północną, co zaowocowało m.in. wyprodukowaniem rakiety Shahab-318. Obecnie Iran dysponuje największym potencjałem
rakiet w obrębie Bliskiego Wschodu, który jest zdominowany przez rakiety krótkiego i średniego zasięgu, mogące zostać wykorzystane podczas konfliktu o zasięgu
regionalnym.
Chociaż irański program nuklearny jest krytykowany przez zachodnie państwa,
które obawiają się reorganizacji stref wpływów na obszarze Bliskiego Wschodu, jak
do tej pory nie są wstanie wpłynąć na zmianę kształtu polityki Iranu w tym zakresie. Nowy prezydent zapowiedział większą otwartość w rozmowach na temat kwestii nuklearnej, ale kategorycznie podkreślił prawo Iranu do prowadzenia prac nad
wzbogacaniem uranu, który ma być rzekomo wykorzystywany jako surowiec energetyczny, szczególnie użyteczny w generatorach medycznych. Produktem generatorów
wykorzystujących izotop macierzysty jest jego pochodna (forma posiadająca mocno
ograniczoną żywotność) pomocna m. in. w diagnostyce pacjentów i stanowiąca jedną
z metod medycyny nuklearnej. Nie można do końca zgodzić się z tym zapewnieniem,
gdyż uran używany w elektrowniach atomowych jako paliwo jest nisko wzbogaconym wariantem tego pierwiastka (Low Enriched Uranium, 3–4%). Posiadając wysoko
wzbogacony uran (HEU – Highly Enriched Uranium)19 można stosunkowo łatwo wyprodukować ładunek wybuchowy o bardzo wysokiej sile rażenia. Nawet podstawowa
konstrukcja z użyciem HEU może spowodować straty podobne do skutków bomby
zrzuconej na Hiroszimę20, wystarczy do tego zaledwie kilogram U–235. Grupy terrorystyczne, które są potencjalnymi sprawcami ataków z użyciem środków masowego
rażenia, nie mają możliwości samodzielnego stworzenia tego typu broni bez współpracy z państwem, które prowadzi prace nad wzbogacaniem uranu, dlatego nie jest
bezzasadne podejrzenie, iż Iran mógłby zaopatrywać współpracujące z nim podmioty
asymetryczne, gdyż przenoszenie uranu nie wiąże się z ryzykiem promieniowania
oraz jest stosunkowo proste, szczególnie, gdy jest przechowywany w postaci tlenku
(struktura proszkowa).
Ryzyko proliferacji broni nuklearnej w regionie wzrasta wraz z postępami czynionymi przez Teheran w tej dziedzinie. Społeczność międzynarodowa słusznie jest
zaniepokojona intensyfikacją prac nad tym pierwiastkiem, ponieważ ta działalność
z pewnością nie będzie służyła tylko do cywilnych celów. Kwartalny raport Między18 Ibidem, s. 147.
19 Czyli uran naturalny, w którym występuje ok. 90% izotopu U – 235.
20 F. Calogero, Terroryzm nuklearny, [w:] Bezpieczeństwo międzynarodowe czasu przemian. Zagrożenia
– Koncepcje – Instytucje, red. R. Kuźniar, Z. Lachowski, Warszawa 2003, s. 67-69.
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
83
narodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) sporządzony już po objęciu władzy
przez Rouhaniego wskazuje, że Iran zainstalował ponad 1000 nowoczesnych wirówek
do wzbogacania uranu, pracujących z prędkością ponaddźwiękową w podziemnym
kompleksie znajdującym się w Natanz i szykuje się do wstępnych testów. Trwają również prace nad paliwem do reaktora badawczego Arak, którego uruchomienie zostało
zaplanowane na początek 2014 r. Zachód sceptycznie podchodzi do jego przyszłego
zastosowania, gdyż istnieje obawa, że może być wykorzystywany do produkcji materiałów potrzebnych podczas konstrukcji broni nuklearnej21.
Niezaprzeczalnym faktem jest społeczna aprobata badań nuklearnych, na co
wpłynęły doświadczenia historyczne. Okres władztwa Pahlawich charakteryzował
się uzależnieniem od Zachodu (w szczególności USA), co osłabiło kraj i ograniczyło
jego suwerenność. Jedną z funkcji broni nuklearnej jest niedopuszczenie do powtórzenia takiej sytuacji w przyszłości. Rouhani jest politykiem akcentującym kluczowe
znaczenie dialogu, jednak w kwestii bezpieczeństwa naczelnym organem decyzyjnym
pozostaje Rahbar, którego nieprzychylne stanowisko wobec krajów zachodnich w tym
aspekcie, nie pozwala na przewidywanie przełomu podczas negocjacji dotyczących
irańskich prac nuklearnych.
Po zakończeniu zimnej wojny i zniwelowaniu ładu bipolarnego, układ bezpieczeństwa ewoluował i uległ przegrupowaniu. Możliwe, iż w przyszłości przyjmie
postać modelu hierarchicznego22 . Model ten przewiduje występowanie ośrodków
– centrów, które skupiają wokół siebie państwa peryferyjne, nie posiadające wystarczających zasobów gospodarczo – militarnych, aby mogły stać się niezależnym
centrum. Aktualnie w społeczności międzynarodowej, hipotetyczną rolę centrum
można byłoby przypisać pięciu podmiotom: USA, Unii Europejskiej, Rosji, Japonii
oraz Chinom. Rejon MENA stwarza warunki do wyklarowania szóstego centrum.
Do tego miana aspiruje Iran. Posiadanie broni jądrowej rekompensuje stosunkowo
słabe przygotowanie i wyposażenie sił konwencjonalnych. Daje również lepszą pozycję wyjściową w negocjacjach oraz jest czynnikiem, który może pomóc w wywieraniu nacisku na kraje Zatoki Perskiej, co ułatwi ukonstytuowanie dominacji Iranu
w tym rejonie.
21 F. Dahl, Iran expands nuclear capacity, delays sensitive reactor: IAEA,”Reuters”, http://www.reuters.
com/article/2013/08/28/us-iran-nuclear-iaea-idUSBRE97R0LZ20130828, (30.08.2013).
22 R. Białoskórski, op. cit., s. 18.
84
Agnieszka Miarka
Rola wyborów prezydenckich i nowe podejście w polityce
Teheranu
Oficjalne zaprzysiężenie nowego prezydenta odbyło się 4 sierpnia 2013 r. Podczas
przemówienia wygłoszonego w parlamencie (Madżles), Rouhani podkreślił, iż jedyną drogą do osiągnięcia dialogu z Iranem jest posługiwanie się językiem szacunku,
natomiast w przyszłych relacjach międzypaństwowych musi być on traktowany jako
równorzędny partner. Polityka sankcji wdrażana wobec Islamskiej Republiki Iranu
nie jest czynnikiem budującym wzajemne zaufanie23. Te słowa można odnieść do
obecnych stosunków dwustronnych z USA, które na przestrzeni lat nabierały coraz
bardziej złowrogiego charakteru. Ważnym wydarzeniem wpływającym w dalszej perspektywie na rozwój relacji był zamach stanu zorganizowany w 1953 r. Amerykańscy
i brytyjscy agenci, przy wsparciu irańskich współpracowników obalili premiera Mohammada Mosaddeha, który dwa lata wcześniej dokonał nacjonalizacji pól naftowych
należących do Angielsko–Irańskiej Spółki Naftowej. W wyniku tego wydarzenia,
przywrócono realną władzę szacha 24. Chociaż panowanie dynastii Pahlawich charakteryzowało się ścisłą współpracą ze Stanami Zjednoczonymi (zwłaszcza w dziedzinie
bezpieczeństwa), to mający miejsce w 1953 r. spisek stał się źródłem niechęci do Waszyngtonu, która była potem wszechobecna w całym irańskim społeczeństwie. Kraj
targany był niepokojami społecznymi, mającymi przyczynę w braku reform. Stany
Zjednoczone obawiały się, że zostanie to wykorzystane w rozgrywkach zimnowojennych przez ZSRR, który będzie dążył do obalenia przychylnej USA dynastii panującej
w Iranie, dlatego zachęcił szacha do przeprowadzenia reform – proces ów został
nazwany później Białą Rewolucją. Odgórne ruchy modernizacyjne miały na celu
przede wszystkim wzmocnienie pozycji szacha i uspokojenie niebezpiecznych procesów endogenicznych. Te posunięcia irańskiego władcy stały się przyczyną tworzenia
się stanowisk opozycyjnych z Ruhollahem Chomeinim na czele, których aktywność
ujawniła się w sposób szczególny w drugiej połowie 1978 r. Masowe protesty ludności
doprowadziły do abdykacji szacha, a Chomeini proklamował 1 lutego 1979 r. Islamską Republikę Iranu 25. Od tej pory Iran stał się podmiotem całkowicie niezależnym
na arenie międzynarodowej. Podczas rywalizacji zimnowojennej nie zdecydował się
23 S. K. Dehghan, Hassan Rouhani sworn in as president of Iran, urging moderation and respect, “The
Guardian”, http://www.theguardian.com/world/2013/aug/04/hassan-rouhani-sworn-in-presidentiran, (4.08.2013).
24 F. Halliday, Bliski Wschód w stosunkach międzynarodowych, Kraków 2009, s. 118.
25 Ibidem, s. 120-121.
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
85
na opowiedzenie po żadnej ze stron (nazywając ZSRR „małym szatanem”, natomiast
USA „wielkim szatanem”), pozostając neutralnym.
Kluczowym momentem dla stosunków między oboma państwami w XXI w. było
niespodziewane zaliczenie Iranu do tzw. „osi zła” przez prezydenta George’a W. Busha, co wzmocniło i tak nieprzychylne, nastawienie ajatollahów do supermocarstwa.
Nadzieję na poprawę sytuacji upatrywano w wyborze Baracka Obamy na stanowisko
prezydenta USA, liczono na złagodzenie amerykańskiego stanowiska wobec Iranu, co
jednak nie nastąpiło. Jego prezydentura przyniosła zdecydowane zaostrzenie sankcji
stosowanych wobec Iranu przez społeczność międzynarodową, a których orędownikiem były USA, co doprowadziło do pogłębienia jego izolacji międzynarodowej.
Biały Dom uzależniał podjęcie jakichkolwiek rokowań od kategorycznego zaprzestania prowadzenia programu nuklearnego, obawiając się proliferacji broni jądrowej za
pośrednictwem Islamskiej Republiki Iranu. Strategia przyjęta przez amerykańskie
władze stawiała ją w wysoce niekorzystnym położeniu, bowiem pozycje wyjściowe
w rokowaniach były nierówne, co kategorycznie nie mogło zostać zaakceptowane
przez kraj aspirujący do miana mocarstwa regionalnego.
Biały Dom komentując zaprzysiężenie Rouhaniego wyraził nadzieję na szybkie
rozwiązanie kwestii irańskiego programu nuklearnego. Czy można liczyć na złagodzenie retoryki Iranu w centralnym punkcie strategii bezpieczeństwa? W świetle
wcześniej przytoczonych argumentów, należy udzielić negatywnej odpowiedzi. Iran
nie zrezygnuje z prac dotyczących wzbogacania uranu, ponieważ jest to jedno z kluczowych działań szeroko pojętej strategii odstraszania oraz pomoc w dążeniach do
osiągnięcia dominującej pozycji w regionie Bliskiego Wschodu.
Wola odbudowy relacji Teheran – Rijad była wielokrotnie deklarowana przez obie
strony, jednak zasada ograniczonego zaufania jest dalej widoczna po stronie saudyjskiej i wybory prezydenckie, które odbyły się w Iranie, raczej nie przyczyniły się do
postrzegania tego kraju jako potencjalnego partnera Arabii Saudyjskiej. Przykładem
takiego podejścia mogą być oskarżenia dotyczące podżegania przez Iran ludności
szyickiej do protestów w Bahrajnie, które odbyły się 14 sierpnia.
Oba kraje rywalizują ze sobą o wpływy w tym wyspiarskim państwie, w którym
władzę dzierży ród Al Chalifa wyznający sunnicki odłam islamu. Szyicka większość
społeczeństwa oskarża króla m. in. o nepotyzm oraz faworyzowanie sunnitów. Pierwsze demonstracje, których priorytetowym postulatem było odsunięcie króla Hamada
ibn Isa Al Chalifa od władzy, odbyły się w 2011 r., nie przynosząc spodziewanego
rezultatu. Saudyjski król Abd Allah ibn Abd al-Aziz Al Su’ud podejmuje działania
mające wzmocnić pozycję króla Al Chalifa, obawiając się, iż w przypadku przejęcia
86
Agnieszka Miarka
władzy w kraju przez szyitów, stosunki dwustronne mogą ulec radykalnemu ochłodzeniu i monarchia saudyjska straci swoje ekonomiczne oraz polityczne przywileje
na rzecz szyickiego Iranu. Bahrajn produkuje najmniejszą ilość ropy spośród wszystkich krajów Zatoki Perskiej, przez co zmuszony jest do jej importowania z innych
państw. Obecnie, największym dostawcą tego surowca jest Arabia Saudyjska 26.
Możliwe, że Iran przejąłby tę rolę po odsunięciu od władzy króla i zdominowaniu
struktur władzy przez bahrajńskich szyitów.
Warto zwrócić uwagę, że w Iranie powszechny jest pogląd, iż Bahrajn stanowi
jeden z irańskich ostanów (prowincji), który został bezprawnie oderwany przez Zachód. Obszar ten był pod irańskim zwierzchnictwem w XVIII w. Niemniej jednak,
nie należy spodziewać się jakiś radykalnych działań ze strony Iranu w omawianej
kwestii, chociaż aspirując do miana mocarstwa regionalnego na pewno będzie chciał
rozszerzyć swoje wpływy na ten obszar, toteż zmiana władz w Manamie byłaby wysoce pożądanym czynnikiem.
Nie powinno się interpretować zmian, związanych z wyborem Hasana Rouhaniego, jako iluzoryczną wartość. Nowy prezydent dostrzega potrzebę społeczeństwa,
które domaga się większej otwartości i zmniejszenia izolacjonizmu politycznego.
Jedyną opcją dającą możliwość spełnienia tego postulatu jest złagodzenie antagonizmów w stosunkach Teheran – Waszyngton, gdyż opinia supermocarstwa wpływa
w dużym stopniu na podejmowanie działań przez inne podmioty międzynarodowe.
Już kilka dni po ogłoszeniu wyników wyborów można było zauważyć, że Rouhani
dostrzega fundamentalną rolę Stanów Zjednoczonych w kształtowaniu się przyszłej
pozycji Iranu w stosunkach z Zachodem. Urząd ministra spraw zagranicznych powierzył Mohammadowi Dżawadowi Zarifiemu, byłemu ambasadorowi przy ONZ,
który w przeszłości prowadził tajne negocjacje Iranu z USA, jest dyplomatą doskonale znanym elicie politycznej Waszyngtonu 27. Analizując tę decyzję w kontekście
stosunków między tymi dwoma państwami, jest to najlepszy wybór, możliwy do zinterpretowania jako kurtuazyjny wyraz dobrej woli Islamskiej Republiki Iranu oraz
podkreślenie priorytetowego znaczenia poprawy relacji z USA. Zarówno Rouhani
jak i Zarif, doskonale pojmują miejsce Izraela w polityce Stanów, dlatego potępili
negowanie Holocaustu, które wygłaszał w imieniu kraju poprzedni prezydent. Potwierdzeniem pokojowego nastawienia były życzenia obu polityków złożone z okazji
26 U.S. Energy Information Administration, Bahrain,
cfm?fips=BA, (15.08.2013).
http://www.eia.gov/countries/country-data.
27 Y. Torbati, M. George, Iran, U.S. signal will to engage as new president sworn in, ”Reuters”,
http://www.reuters.com/article/2013/08/04/us-iran-rouhani-idUSBRE97306820130804, (4.08.2013).
Kwestia programu atomowego w kontekście irańskich wyborów prezydenckich z 2013 r.
87
żydowskiego Nowego Roku (Rosz Haszana) za pośrednictwem Twittera. Chociaż nie
jest to forma oficjalnej komunikacji, jednak ten gest świadczy o potencjalnych zmianach w stylu prowadzenia polityki zagranicznej.
Zakończenie
Najważniejszym kontekstem wyborów prezydenckich przeprowadzonych w 2013 r.
nie jest wybór Hasana Rouhaniego na urząd prezydencki, ale poprzedzająca go i będąca jednocześnie jedną z jego przyczyn, transformacja strategii politycznej Chameneiego. To właśnie odejście od popierania ultrakonserwatywnej retoryki i wyciągnięcie
wniosków z nieposiadającej społecznego poparcia prezydentury Ahmadineżada,
odznaczającej się nieefektywnością polityki zagranicznej oraz będącej przyczyną
zwiększenia sankcji wobec kraju nałożonych przez społeczność międzynarodową
i pogorszenia stosunków z zachodnimi krajami, skłoniły Najwyższego Przywódcę
do udzielenia poparcia kandydatowi wywodzącemu się z grupy polityków głoszących potrzebę reformowania Iranu. Właśnie to jest kluczowe dla przyszłości Islamskiej Republiki Iranu, gdyż dzięki dążeniu Rahbara do prowadzenia umiarkowanej
polityki wewnętrznej i zewnętrznej, Rouhani będzie miał większą możliwość modernizacji kraju oraz naprawienia jego relacji z innymi podmiotami. Żadna zasadnicza
zmiana polityki nie mogłaby zaistnieć bez przyzwolenia i aprobaty Najwyższego
Przywódcy dla urzędującego prezydenta. Przed nowym prezydentem stoi wiele wyzwań. Społeczeństwo spodziewa się reform, które będą chroniły jego demokratyczne
prawa, natomiast państwa Zachodu liczą na zintensyfikowanie dialogu, szczególnie
w kwestii irańskiego programu nuklearnego. Rouhani będąc zaufaną personą Rahbara, nie będzie podejmował działań, mogących w jakikolwiek sposób osłabić jego
autorytet, chociaż możliwe, że właśnie te dobre stosunki z welajat-e faghih będzie
mógł wykorzystać, aby zmodernizować kształt polityki Iranu.
Summary
The results of the presidential election, which took place in Iran, caused rejuvenation of hopes for improvement in relations with Iran amongst western countries. That
was caused by the fact that the elections won dovish, generally respected, politician,
who was also perfectly known to the international community. This article touches
upon a question of possible changes of strategic aims and the methods of achieving
those by the country. Through the analysis of political background up to now with
88
Agnieszka Miarka
special taking the matter of security (including question of Iran nuclear program)
into consideration the attempt of answering the question was taken: if the presidency
of Hasan Rouhani could actually turn out to be a watershed in contemporary history
of this country?
Agnieszka Miarka – absolwentka politologii (spec. społeczno – gospodarcza) studiów
licencjackich, obecnie kontynuuje naukę w ramach studiów magisterskich (spec.
współczesne stosunki międzynarodowe). Jej zainteresowania naukowe skupione
są wokół polityki bezpieczeństwa, konfliktów zbrojnych oraz polityki zagranicznej
rejonu MENA.
kontakt: [email protected]
Tomasz Pawlik
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna1
Wstęp
Problemy natury ontologicznej towarzyszą filozoficznym rozważaniom od czasów antycznych. Pytania ontologiczne to pytania o to, co najbardziej fundamentalne
w naszej rzeczywistości. Jak pisał Hartmann, „musimy powrócić do ontologii ponieważ podstawowe pytania metafizyczne każdej dziedziny, w jakiej działa myślenie
filozoficzne, są natury ontologicznej i ponieważ pytań tych nie usunie się z widowni
dzięki temu, że się je krytycznie zignoruje lub zręcznie obejdzie” 2 . Zainteresowanie
filozofią Hartmanna nie wiąże się wyłącznie z jego podejściem do problematyki
ontologicznej w sposób systematyczny, a nie systemowy. Ten neokantowski filozof
w swoich rozważaniach zajmował się wszystkimi tradycyjnymi działami filozofii:
epistemologią, ontologią, której poświęcony jest niniejszy artykuł, etyką, a także
estetyką. Oprócz szerokich zainteresowań, w swojej pracy naukowej Hartmann dążył
do obiektywizmu, „był przekonany, że w filozofii powinny decydować ponadosobowe
racje, a nie osobiste emocje. Obca mu była koncepcja filozofowania jako wyrazu indywidualnej egzystencji”3.
Cechą charakterystyczną filozofii Hartmanna była systematyczna metoda,
w duchu której zajmował się on filozoficznymi zagadnieniami. W przeciwieństwie
do większości myślicieli nie dążył do budowania wielkich filozoficznych systemów.
Filozofowie zorientowani na tworzenie systemu, „wychodzili w swej filozofii od
pewnego z góry przyjętego schematu rzeczywistości, w który następnie usiłowali
1
Recenzentem artykułu jest prof. dr hab. Andrzej J. Noras z Zakładu Historii Filozofii Nowożytnej
i Współczesnej w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego.
2
N. Hartmann, O podstawach ontologii. Cele i drogi analizy kategorialnej, Toruń 1994, s. 6.
3
W. Galewicz, N. Hartmann, Warszawa 1987, s. 19.
90
Tomasz Pawlik
wtłoczyć fenomeny: uogólniali te, które im odpowiadały, nie uwzględniali tych, które
według nich nie pasowały do niego. W konsekwencji przeprowadzali także selekcję
problemów: te, które dla ich systemu były kłopotliwe, po prostu dla nich nie istniały”4.
Całkiem inaczej do filozoficznego zadania podchodzili ci myśliciele, którzy zorientowani byli na problem, a nie system, co nieraz prowadziło do braku konsekwencji
powstałych w ten sposób systemów.
Prezentacja ontologii w rozumieniu Hartmanna wymaga dwóch rzeczy.
Po pierwsze ukazania charakteru neokantyzmu marburskiego, z którego wywodził
się Hartmann i który następnie odrzucił. Po drugie, scharakteryzowania rozumienia pojęcia „metafizyka” przez Immanuela Kanta, do którego nawiązuje Hartmann.
Po tych wstępnych rozważaniach, ukazujących motywy kierujące Hartmannem w stronę ontologicznych rozważań, możliwe będzie przejście do centralnej części artykułu
będącej krytyką dawnej ontologii a następnie omówieniem koncepcji nowej ontologii.
Neokantyzm marburski a filozofia Nicolaia Hartmanna
Urodzony 20 lutego 1882 r. w Rydze Nicolai Hartmann to jeden z najważniejszych filozofów neokantowskich. Studia w zakresie filozofii rozpoczął w 1903 r.
na Uniwersytecie w Petersburgu. Po jego zamknięciu z powodów politycznych
w 1905 r. Hartmann kontynuował naukę w Marburgu, jednym z głównych ośrodków,
w którym w ówczesnym czasie rozwijano myśl Immanuela Kanta. Jego nauczycielami byli Herman Cohen oraz Paul Natorp, twórcy szkoły marburskiej. Pierwszy
z nich zainteresowany był głównie filozofią Kanta, którą po przeanalizowaniu
opracował w duchu szkoły marburskiej. Elementem charakterystycznym jego
filozofii było podkreślenie historyczno – problemowego ujęcia filozofii. Natorp,
filolog z wykształcenia, podjął problematykę związku filozofii Kanta z myślą Platona. Szkoła marburska miała charakter logiczno – metodyczny i w przeciwieństwie do szkoły badeńskiej, jej przedstawiciele nie byli zgodni co do rozumienia
myśli Kanta, widać to na przykładzie podejścia do interpretowania myśli Kanta
przez Cohena i Natorpa. Logiczno – metodologiczny charakter był wynikiem
upatrywania przez Cohena bliskich związków między filozofią a matematyką.
Herman Cohen był przekonany, że „dzięki nadaniu filozofii charakteru matematycznego zostaje prawidłowo postawione pytanie o stosunek zmysłowości
i myślenia”. Traktując filozofię królewieckiego filozofa jako logiczno - metodologiczną „marburczycy nawiązywali do filozofii Kanta, jednakże rozwijali ją
4
Ibidem, s. 21.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
91
w kierunku czystego idealizmu logicznego, usuwając z niej wszystkie pozostałości realistycznej metafizyki” 5. Marburczycy traktowali filozofię Kanta jako
krytykę metafizyki, odeszli od niej na rzecz myślenia opartego na matematyce.
Metodą wspólną wszystkim przedstawicielom tego nurtu neokantowskiego była
metoda transcendentalna, za pomocą której możliwe byłoby dotarcie do podstawowych logicznych warunków naszego poznania. Metoda taka, „charakteryzuje
się metodologizmem bądź też monizmem metodycznym. Właśnie w takiej interpretacji uwyraźnia się kontrast pomiędzy szkołą marburską a samym Kantem.
Z tego też powodu, wszystko, co wiąże się w dorobku myśliciela z Królewca
z dualizmem – naoczność i myślenie, rozum teoretyczny i praktyczny, metoda
logiczna i psychologiczna – musi zostać odrzucone”6 .
Hartmann, choć początkowo związany z taką interpretacją filozofii królewieckiego myśliciela, wraz z upływem czasu zmienił perspektywę z logicznej na
metafizyczną. W przeciwieństwie do swoich marburskich nauczycieli zaczyna
on traktować filozofię Kanta nie jako wyraz odrzucenia wszelkiej metafizyki,
ale raczej próbę obalenia fundamentów metafizyki nieprzerwanie panującej od
starożytności. Ich zdaniem filozofia Kanta przezwyciężyła problem metafizyki,
od tej pory jedynym przedmiotem poznania jest poznanie. Z takim rozumieniem
kantowskich krytyk Hartmann ostatecznie rozprawia się w „Zarysie metafizyki
poznania”, gdzie pisze – „od czasu kiedy krytyka czystego rozumu wykorzeniła
wiarę w możliwość sprostania tradycyjnym problemom metafizycznym, na miejsce
starej wiary w filozofii weszła nowa, negatywistyczna: przekonanie o konieczności
powstrzymania się od wszelkiego metafizycznego ukierunkowania myśli. (…) Nie
ulega wątpliwości, że w ten sposób dziedzictwo Kanta nie zostało spożytkowane
w jego duchu. To właśnie on uważał problemy metafizyczne, bez względu na ich
nierozwiązywalność, za nieusuwalne, a pracę krytyki, zaprowadzającej porządek metodami racjonalizmu, widział jako przygotowanie do ich rozpatrzenia” 7.
Traktując Kanta jako filozofa, który ostrze swojej krytyki kieruje nie w stronę
wszelkiej metafizyki, ale metafizyki panującej od czasów Arystotelesa, Hartmann
rozpoczyna zwrot ku metafizyce, która w jego filozofii zajmować będzie centralną
pozycję. Zrywając z logicyzmem marburskim, odrzuca on idealistyczną koncepcję
poznania, opartą na przeświadczeniu, że to, co jest poznawalne, jest wytworem
poznania. Rozważań teoriopoznawczych nie da się przeprowadzać bez podstawy
5
A. Noras, Kant a neokantyzm badeński i marburski, Katowice 2000, s. 191.
6
Ibidem, s. 187.
7
N. Hartmann, Zarys metafizyki poznania, Warszawa 2007, s. 37.
92
Tomasz Pawlik
ontologicznej, „nie istnieje żadne pytanie o poznanie bez pytania o byt. Nie istnieje
bowiem poznanie, którego cały sens nie polegałby na tym, aby być poznaniem bytu”8.
Trudno jednoznacznie określić Hartmanna jako kontynuatora myśli neokantyzmu marburskiego, ale też trudno jednoznacznie stwierdzić, że jego filozofia stanowi całkowite zanegowanie poglądów marburczyków. Trudności w jednoznacznym
określeniu myśli filozoficznej Hartmanna należy upatrywać w jego zainteresowaniu
fenomenologią z jednej strony, a z drugiej w wyznawanym przez niego krytycyzmie.
Jak zauważa Andrzej Noras, „filozofia Nicolaia Hartmanna bowiem stanowi próbę
połączenia owych dwóch dominujących na przełomie wieków kierunków filozoficznych: fenomenologii Edmunda Husserla oraz krytycyzmu szkoły marburskiej”9.
Warto w tym miejscu wspomnieć, że fascynacja fenomenologią nie oznaczała bezkrytycznego przyjmowania jej twierdzeń. Jak pisze Włodziemierz Galewicz, „fenomenologiczną metodę (redukcję ejdetyczną) Hartmann cenił i sam stosował, choć
jednocześnie wskazywał na jej granice i niebezpieczeństwa z nią związane. Natomiast
transcendentalna postawa do której wzywał Husserl, znajdując odzew u części swych
uczniów, budziła w nim stanowczy sprzeciw; widział w niej subiektywizm podobny
do tego, który sam już przezwyciężył odchodząc od idealizmu logicznego”10
Metafizyka a ontologia
Współcześnie niejednokrotnie na oznaczenie nauki zajmującej się bytem jako
takim, zamiennie używa się terminów „metafizyka” i „ontologia”. Opisując koncepcję
ontologii, jaką proponuje Nicolai Hartmann, nie sposób nie zarysować różnicy między oboma terminami. Jest to konieczne dla właściwego zrozumienia jego propozycji.
Hartmann rozróżnienie to zaczerpnął z filozofii Immanuela Kanta. Wskazując na
dychotomię między tymi terminami konieczne jest pobieżne prześledzenie historii
interesujących nas terminów.
Pojęcie „metafizyka” do nomenklatury filozoficznej po raz pierwszy wprowadził
Androikos z Rodos. Ten grecki filozof zafascynowany rozważaniami Arystotelesa
jako pierwszy skatalogował wszystkie dzieła Stagiryty. W trakcie swojej pracy zauważył, że wśród spuścizny Arystotelesa znajdują się rozprawy opisujące filozoficzne
problemy w sposób przekraczający fizykę. Księgę zawierającą owe rozprawy Androikos nazwał metafizyką, tym, co ponad fizyką. Pojęcie to było rozumiane jako
8
N. Hartmann, Jak w ogóle możliwa jest krytyczna ontologia?, „Principia” XXVII - XXVIII 2000, s. 4.
9
A.J. Noras, Kant…., s. 221.
10 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 15.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
93
obejmujące całość bytu lub było ograniczane do przedmiotów niematerialnych, ostatecznych przyczyn rzeczywistości. Pojęcie „ontologia” pojawia się znacznie później,
bo w XVII w. za sprawą Rudolfa Goceleniusa, po łacinie nazwa ta pojawia się u Jana
Clauberga. Pierwsze systematyczne podejście do pojęcia „ontologia” znaleźć można
u Christiana Wolffa, dla którego „ontologia ma za przedmiot byt w jego znaczeniu
nominalnym, jako pewien ujmowany intelektualnie i konstytuowany w umyśle sens.
W tym znaczeniu byt odznaczał się największym możliwym stopniem ogólności
i odsłaniał wspólne dla wszelkiej bytowości struktury i determinacje. Metafizyka
była w Wolffa systemie teorii bytu, dziedziną bytu pojętego jako to, co aktualnie
istniejące i samo w sobie w pełni określone”11.
W filozofii Kanta można mówić o co najmniej dwóch podziałach metafizyki.
Pierwszy podział na metaphysica generalis (metafizyka ogólna) i metaphysica specialis (metafizyka szczegółowa), zaczerpnięty od Hansa Michaela Baumgartnera,
pojawia się w rozprawie Welsches sind die…. Rolę metafizyki ogólnej przejmuje
ontologia. Z kolei w Krytyce czystego rozumu metafizykę dzieli Kant na: metafizykę
przyrody oraz metafizykę moralności. Ontologia jest częścią metafizyki przyrody.
Podział na metafizykę ogólną i szczegółową od Kanta przejmuje Nicolai Hartmann,
który rozumie go na dwa sposoby. Po pierwsze rozumie metafizykę jako naturalną
skłonność, po drugie jako metafizykę problemową. Pierwsze rozumienie jest kontynuacją wiary Kanta w naturalną skłonność człowieka do zadawania metafizycznych
pytań. Drugie rozumienie metafizyki jest swoistą interpretacją filozofii Kanta przez
Hartmanna, w której metafizyka problemowa utożsamiana jest z metafizyką naturalną, wobec której nie było wymierzone ostrze kantowskiej krytyki. Hartmann
uważnie studiując myśl Kanta, odrzuca rozumienie metafizyki zaproponowane przez
niego ze względu na to, że „po pierwsze metaphysica specialis nie jest możliwa jako
nauka, po drugie metafizyka nie jest możliwa jako budowanie kolejnych konstrukcji
filozoficznych, po trzecie wreszcie, że jest możliwa jedynie jako metafizyka problemów”12 . Ontologia w ujęciu Hartmanna jest rozumiana jako „nauka o racjonalnej części
rzeczywistości, zastępująca kantowską metaphisyca generalis”13, dotyczy zarówno
tego, co realne, jak i idealne.
11 A.J. Noras, Hartmann Nicolai, http://www.ptta.pl/pef/pdf/h/Hartmann.pdf, (11.09.2013).
12 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 77.
13 Ibidem, s. 75.
94
Tomasz Pawlik
Krytyka dawnej ontologii
Zwrot ku ontologii nie oznaczał dla Hartmanna przyjęcia rozwiązań ontologicznych panujących do czasów Kanta. Metafizyczna interpretacja filozofii królewieckiego myśliciela doprowadziła Hartmanna do budowy nowej ontologii. Warto
w tym miejscu zwrócić uwagę na fakt rozróżniania przez Hartmanna terminów
„metafizyka” i „ontologia”, „XX-wieczna filozofia miała skłonność używać tych pojęć
zamiennie, za Arystotelesem uznając metafizykę za teorię bytu, a nawet logikę bytu.
U Hartmanna ontologia ma raczej sens systematycznego badania bytu, metafizyka
zaś – nieuniknionego residuum filozoficznego, które wymaga jeśli nie rozwiązania,
to w każdym razie rozpatrzenia”14. Budując nową ontologię, której zadaniem będzie
namysł nad bytem, Hartmann rozpoczyna od wskazania charakterystycznych cech
dawnej ontologii, przez którą rozumiał ontologię panującą i rozwijaną od starożytności do scholastyki. Na początku książki „Nowe drogi ontologii”, która stanowi swego
rodzaju zarys nowej ontologii, Hartmann wskazuje na dwa motywy dawnej ontologii,
po pierwsze wskazuje na realistyczną koncepcję uniwersaliów, którą jego zdaniem
błędnie nazywano realizmem pojęciowym. Zgodnie z tą tezą, „ogólność, zagęszczona
w essentia do formy substancjalnej i ujmowalna w pojęciu, jest określającym i nadającym kształt wnętrzem rzeczy. Obok świata rzeczy, do którego włączony jest również
człowiek, istnieje świat jakości istotowych, stanowiących bezczasowe i niematerialne
królestwo doskonałości i bytu wyższego. Skrajni reprezentanci tej teorii przypisywali
nawet tym ogólnym jakościom istotowym właściwą i jedynie prawdziwą realność,
pomniejszając przez to wartość świata czasowo – rzeczowego”15.
Przyjęcie realizmu wiąże się z determinizmem, pojęcia ogólne kształtują rzeczy
jednostkowe. Schemat myślenia teleologicznego pojawił się u Stagiryty, a następnie
był powielany i umacniany przez kolejne pokolenia, „Arystoteles nadał tej myśli formę filozoficzną i połączył ją trwale z teorią eidosu, i to w przeważającym ukierunkowaniu na przyrodę ograniczoną. Zgodnie z tym, jakość istotowa jest formą substancjalną i jako końcowy cel rozwoju determinuje proces stawania się organizmu. Stąd
jednak cały ten schemat interpretacji został przeniesiony na cały świat i wszystkie
procesy przyrody nieorganicznej zostały pojęte teleologicznie, przez analogię do
przyrody organicznej”16. Niepodważalną zaletą takiego podejścia była jego prostota,
z jaką można było ukazać budowę świata. Ujęcie formy substancjalnej rzeczy wystar14 N. Hartmann, Zarys metafizyki…, s. XII.
15 N. Hartmann, Nowe drogi ontologii, Warszawa 1998, s. 10.
16 Ibidem, s. 11.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
95
cza do poznania wszelkich zmian, jakim podlega rzecz. Formę substancjalną z kolei
można było ująć poprzez definicje, które były wyprowadzane z intuicji intelektualnej. W ten oto sposób dochodzimy do kolejnego rysu dawnej ontologii, mianowicie
jej charakteru aprioryczno – dedukcyjnego. Założenie, że to rozum jest w posiadaniu
wszelkiej wiedzy o bycie, której nie można wywnioskować z doświadczenia, nie tylko
doprowadziło do przyjęcia aprioryczno – dedukcyjnego charakteru dawnej ontologii,
ale przede wszystkim, doprowadziło to do zmarginalizowania wiedzy empirycznej.
Wszystko, co do tej pory zostało powiedziane o dawnej ontologii, można sprowadzić
do błędu, polegającego na „założonej identyczności formy logicznej i formy bytu.
Zgodnie z tym założeniem w bycie realnym nie może istnieć to, co alogiczne, logika
całkowicie panuje nad światem rzeczy, aż do szczegółu, konkretyzacji, indywidualizacji. Do tej pierwszej tezy identyczności dołącza zaś druga, a mianowicie zrównanie
struktury logicznej i czystego myślenia, rozumu (ratio) (…) W rzeczywistości istnieje
więc troistość całkowicie co do istoty różnych struktur, które w dawnej ontologii pojmowano jako identyczne: struktury myślenia, struktury bytu idealnego i struktury
bytu realnego”17.
Wskazując na błędy dawnej ontologii, Hartmann rozpoczyna próbę konstrukcji
ontologicznej, unikającej tych wad. Ontologia taka ma stanowić pełną formę ujęcia
bytu. Aby sprostać tak postawionemu zadaniu, nowa ontologia jest niezwykle rozbudowana. Obok kategorii bytowych, Hartmann pisze o warstwowej budowie świata,
zależnościach pomiędzy poszczególnymi warstwami, a także wprowadza rozróżnienie na dwa sposoby bycia: realne i idealne.
Podział na byt realny, idealny i irrealny
Jednym z podstawowych rozróżnień występujących w ontologii marburskiego
neokantysty, jest wyróżnienie dwóch sposobów bycia, realnego i idealnego. Choć
Hartmann zgodny jest z Arystotelesem co do przedmiotu ontologii, którym jest byt
jako byt, nie zgadza się na to, aby uprawianie ontologii zostało sprowadzone do jakichś szczegółowych rodzajów bytu. Śledząc dzieje metafizycznych i ontologicznych
rozważań, trudno oprzeć się wrażeniu, że byt w ogóle próbowano zrozumieć za
pomocą szczególnego typu bytu. U Arystotelesa pojawia się substancja. Hartmann,
mając na uwadze całościowe ujęcie bytu, w przeciwieństwie do swoich poprzedników
nie rozpoczyna od zagadnienia bytu, ale od zagadnienia bycia. Ontologiczne pytanie
o byt zostaje zastąpione pytaniem o bycie, ponieważ „tym jednak, co przysługuje
17 Ibidem, s. 9.
96
Tomasz Pawlik
wszelkim w ogóle bytom, jest samo bycie. Bycie nie jest tym samym, co byt. Byt jest
mnogi i różnoraki, natomiast bycie jedno”18 . Nie oznacza to jednak całkowitego
zepchnięcia zagadnienia bytu na dalszy plan. Choć to problem bycia jest teraz
w centrum zainteresowania, punktem wyjścia dalszych badań, ze względu na
bardziej określony charakter, musi pozostać byt.
Traktując bycie jako to, co wspólne różnym przeciwstawnym kategoriom bytowym, Hartmann wyróżnia dwa momenty, które prowadzą do zróżnicowania
bytu. Mają one źródło w przeciwstawieniu istnienie – istota. Pierwszym z nich jest
rozróżnienie dwóch sposobów bycia: realnego i idealnego, „pierwszy, realny, to byt
jednostkowy, rozgrywający się w czasie, powstający w nim, przemijający i procesualny – rozgrywający się w fazach czy stadiach. Drugi rodzaj bytu – idealny – jest
pozaczasowy i ogólny, tak m.in. istnieją przedmioty matematyki oraz wartości.
Powtarzając za Platonem charakterystykę bytu idealnego jako niezmiennego
i ogólnego, Hartmann nie przypisuje mu już jednak charakteru doskonałego”19.
Mówiąc o byciu realnym nie sposób nie wspomnieć o nowym rozumieniu realności
przez Hartmanna. Zdecydowanie odrzuca przestrzenny charakter realności, uznając zarazem jej czasowy charakter gdyż, „przestrzenne są tylko rzeczy i istoty żywe,
łącznie z procesami, w których upływa ich istnienie; czasowe zaś są poza tym także
procesy psychiczne i duchowe. W czasie jest cały byt realny, w przestrzeni tylko część
– można by rzec, tylko połowa świata realnego, mianowicie jego twory niższe”20.
Drugą cechą charakterystyczną realności jest indywidualność, ponieważ to co przemija jest jednorazowe i niepowtarzalne. Z tych rozważań wynika scharakteryzowane
powyżej bycie realne.
Oprócz bytów realnych i idealnych mówić można także o bytach irrealnych. Do
tego rodzaju bytów należą wytwory kultury, dzieła sztuki. Byt irrealny „charakteryzuje się jednostkowością oraz nieprocesualnością . Co prawda powstaje w czasie,
w nim też może nastąpić jego kres, ale w rozpięciu między początkiem i kresem trwa
niezmiennie, nie rozwija się, nie przemija, nie istnieje w fazach”21.
Drugie rozróżnienie w obrębie bycia wiąże się z jego momentami: istnieniem
oraz byciem czymś określonym. Oba momenty występują zarówno w bycie realnym,
jak i idealnym, a charakter tego przeciwstawienia jest koniunkcyjny. Sposoby bycia
18 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 34.
19 L. Kopciuch, Nicolaia Hartmana pochwała różnorodności, [w:] Człowiek, świat, filozofia.
Bronisławowi Burlikowskiemu w 50-lecie pracy naukowo-dydaktycznej, red. R. Król, W. Słomski,
Warszawa 2009, s. 289.
20 N. Hartmann, Nowe drogi…, s. 26.
21 L. Kopciuch, op. cit., s. 290.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
97
mają z kolei charakter dysjunkcyjny. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że Hartmann
wyklucza możliwość neutralnego bycia, dopuszcza natomiast bycie określone pomiędzy byciem realnym i idealnym. Już w tym momencie widać jego daleko idącą
ostrożność w głoszeniu dogmatycznych tez. W przypadku momentów bycia, zasadne jest mówienie o ich wzajemnym współwystępowaniu, ponieważ „to samo, co
w odniesieniu do jednego bytu stanowi istnienie, w odniesieniu do innego występuje
jako określenie i na odwrót”22. Aby uzmysłowić sobie wprowadzone przez Hartmanna
rozróżnienia i ich wzajemne powiązania, zobrazujmy to na przykładzie. Wyobraźmy
sobie drzewo. Ze względu na jego charakter mamy do czynienia z byciem realnym.
W przypadku momentów bycia możemy powiedzieć, że istnienie drzewa w lesie stanowi określenie lasu.
Analiza modalna
Powyżej zarysowana problematyka bytu jako bytu, jest jedną z trzech wzajemnie
ze sobą powiązanych części ontologii. Rozważania o bycie jako bycie mają najbardziej
ogólny charakter spośród wszystkich części ontologii Hartmanna. Drugim działem
ontologii, mających istotne znaczenie dla całej koncepcji nowej ontologii, jest analiza
kategorii modalnych, zwana krócej analizą modalną.
Jej celem jest rozjaśnienie pojęcia bycia, poprzez wskazanie różnych modi bycia.
W przeciwieństwie do swoich poprzedników filozof nie przyjmuje z góry kategorii
rozciągających się na cały byt. Zdaniem Hartmanna, „główne błędy metafizyki polegają na przekroczeniu granic, w jakich obowiązują poszczególne kategorie, to znaczy
na stosowaniu ich wobec przedmiotów, które im nie podlegają. Kategorie są właśnie
milczącymi założeniami, które czynimy, ujmując, interpretując i oceniając to, co dane,
a każdy popełniany tu błąd pociąga za sobą nieobliczalne konsekwencje”23. Oprócz
rozróżnienia na bycie realne i idealne, w analizie modalnej Hartmann wprowadza
rozróżnienie na bycie: rzeczywiste, konieczne oraz możliwe. Modi bycia realnego
oraz idealnego mają charakter pierwszorzędny, poza nimi jako modi drugorzędne
zostają wyróżnione modi logiczne i gnoseologiczne. Przez pierwsze niemiecki filozof
„rozumie tradycyjne modalności sądu (…) modi gnoseologiczne oznaczają w jego
rozumieniu po prostu rozmaite typy poznania” 24 .
Trzy kategorie modalne mogą zatem posiadać czworakie odniesienie. Dla przy22 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 37.
23 N. Hartmann, O podstawach…, s. 48.
24 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 58.
98
Tomasz Pawlik
kładu, kategoria konieczności odnosi się albo do sfery bytu realnego, albo idealnego, albo sfery logicznej, albo sfery poznawczej. W każdej z czterech możliwych sfer
występują odpowiednio dla każdej ze sfer prawa modalne, które określają relacje,
w jakich pozostają ze sobą modi danej sfery. Oprócz praw odpowiadającym danej
sferze, wyróżnione zostają także neutralne prawa modalne dotyczące wszystkich sfer.
Sposób, w jaki dochodzi się do tych praw, można streścić następująco, „Wychodzi on
(Hartmann) tutaj od tradycyjnej listy pojęć modalnych, obejmującej trzy pary tych
kategorii: możliwość i niemożliwość, rzeczywistość i nierzeczywistość, konieczność
i przypadkowość. Wśród wymienionych momentów modalnych rozróżnia następnie
modi stosunkowe i modi fundamentalne”25. Do modi fundamentalnych Hartmann
zalicza parę rzeczywistość – nierzeczywistość; ani modi rzeczywistości ani nierzeczywistości nie wykazuje charakteru strukturalnego. W ten sposób Hartmann
formułuje najważniejsze prawo modalne. Pierwsze prawo modalne, które głosi, że
wszystkie modi stosunkowe są względne wobec modi fundamentalnych, wewnętrznie
jak i zewnętrznie. Względność wewnętrzna wiążę się z tym, że „konieczność, możliwość i niemożliwość stanowią zawsze modus jakiegoś bycia, które nie może być
bez końca byciem w którymś z modi stosunkowych, lecz ostatecznie musi być bądź
byciem rzeczywistym, bądź też byciem nierzeczywistym”26. Natomiast względność
zewnętrzna modi stosunkowych polega na tym, że wszystko, co jest którymś z tych
modi, musi zawsze istnieć rzeczywiście.
Spośród kategorii modalnych, o których była mowa powyżej, najwięcej miejsca
poświęca Hartmann rozważaniom nad realną możliwością. W celu bliższej charakterystyki realnej możliwości, wyróżnia on dwa typy bycia możliwym: możliwość
dysjunkcyjną i możliwość niezróżnicowaną na rzeczywistość i nierzeczywistość.
W pierwszym przypadku, stan rzeczy jest tylko możliwy, może, ale nie musi się urzeczywistnić, „możliwość dysjunkcyjna charakteryzuje się zatem z jednej strony tym,
że wyklucza rzeczywistość tego, czemu przysługuje, z drugiej zaś strony tym, że jest
możliwością jakby dwuczłonową zarazem możliwością bycia i nie bycia”27. Drugi typ
nie wyklucza rzeczywistości, mamy tu do czynienia z możliwością jednoczłonową.
Możliwość dysjunkcyjna jest charakterystycznym rysem koncepcji złożenia substancji z formy i materii Arystotelesa. U Stagiryty „materia jest możnością, to znaczy
potencjalnością w tym sensie, że jest zdolnością przyjmowania lub otrzymywania
25 W. Galewicz, Nicolaia Hartmanna analiza modalna bytu realnego, „Studia filozoficzne” 1983, nr 4,
s. 158.
26 W. Galewicz, N. Hartmann…, s. 59.
27 W. Galewicz, Nicolaia Hartmanna…, s. 160.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
99
formy (…). Forma natomiast jawi się jako akt czy zaktualizowanie tej zdolności”28.
Takie rozumienie realnej możliwości odrzucał Hartmann, który proponuje nowe
ujęcie oparte na założeniu, że modi bytowe nie są osobnymi stanami bytu a jedynie
strukturalnymi elementami sposobów istnienia, które wzajemnie się uzupełniają.
Centralnym punkt nowej koncepcji stanowią dla Hartmanna prawa modalne występujące w obrębie modi bytu realnego, które ujęte zostają w trzech zasadach. Zgodnie
z pierwszą „żadne dwa realne modi nie pozostają ze sobą w stosunku niezróżnicowania. Druga powiada, że wszystkie pozytywne modi bytu realnego wykluczają
wszystkie negatywne oraz na odwrót. Najważniejsza jest trzecia zasada, ujmująca
stosunki implikacji między modi realnymi. Brzmi ona następująco: Wszystkie pozytywne modi bytu realnego wzajemnie się implikują, jak też wszystkie negatywne
modi bytu realnego implikują się nawzajem.” 29. Wśród pozytywnych praw modi bytu
realnego wyróżnione zostają prawa o następujących formułach:
1. To, co jest konieczne, jest także rzeczywiste;
2. To, co jest rzeczywiste, jest także możliwe;
3. To, co jest konieczne, musi być także możliwe.
Hartmann wskazuje także paradoksalne prawa, które brzmią następująco:
1.To, co jest realnie możliwe, jest także realnie rzeczywiste (prawo realnej możliwości);
2.To, co jest realnie rzeczywiste, jest także realnie konieczne (prawo realnej konieczności);
3. To, co jest realnie możliwe, jest także realnie konieczne.
Jak widać, charakter analizy modalnej jest dość zawiły. Analiza modalna to
w związku z tym materiał na osobny szkic, wykracza bowiem poza zakres prowadzonych tu rozważań.
Warstwowy układ świata realnego
Nicolai Hartmann najwięcej miejsca w swoich rozważaniach ontologicznych poświęcił warstwowemu układowi świata realnego. Taki warstwowy układ rzeczywistości zawiera się w bycie realnym, o którym mowa była powyżej. Punktem wyjścia dla
hierarchicznej budowy świata realnego jest kartezjański podział świata na res cogitatio
i res extensa. Hartmann idzie jednak o krok dalej niż Descartes i wprowadza dalsze
28 G. Reale, Historia filozofii starożytnej T.2, Lublin 2005, s. 425.
29 W. Galewicz, Nicolaia Hartmanna..., s. 162.
100
Tomasz Pawlik
rozróżnienia w obrębie cogitatio i extensio, „przestrzenny świat zewnętrzny rozpada
się na dwie warstwy: warstwę rzeczy i procesów fizycznych z jednej strony, warstwę
bytu ożywionego z drugiej. Natomiast królestwo bytu nie przestrzennego, które było
na początku rozumiane jako tylko wewnętrzna sfera świadomości, zawiera w sobie
inne przeciwieństwo warstw – z pewnością nie tak łatwe do ujęcia i tak naprawdę dopiero późno ujęte – przeciwieństwo bytu psychicznego i duchowego”30. W ten sposób
wyróżnione zostają cztery główne warstwy świata realnego: warstwa fizyczno – materialna, warstwa organiczna, warstwa psychiczna, warstwa duchowa. Adekwatność
powyższego podziału Hartmann widzi w związku z nauką. Podział na cztery warstwy
„koresponduje z tym, że odpowiednio do nich również i nauki rozpadły się na jednorodne grupy dziedzin: od ścisłych dziedzin wiedzy o przyrodzie nieorganicznej
odróżniają się jasną linią graniczną nauki biologiczne; po nich następuje psychologia
wraz ze swoimi gałęziami pobocznymi, znowuż od niej oddzielają się według swego
przedmiotu i metody, właściwe nauki o duchu”31. W dalszej części bliżej przyjrzymy
się wyróżnionym warstwom w obrębie bytu realnego oraz wzajemnym powiązaniom
między poszczególnymi warstwami a także relacjami zachodzącymi wewnątrz każdej
z warstw. Oprócz wyróżnienia czterech warstw bytowych Hartmann wyróżnia także
szczeble tworów bytowych. Twory bytowe mogą występować w więcej niż jednej warstwie. Rozróżnienie warstw bytowych oraz tworów bytowych, pozwala zrozumieć,
dlaczego obiekty świata realnego z jednej strony mają wspólną strukturę, a z drugiej
widać wyraźne między nimi różnice.
W obrębie każdej z czterech wyróżnionych warstw pojawiają się kategorie charakterystyczne wyłącznie dla danej warstwy; to one stanowią element różnicujący warstwy
między sobą. Kategorie, o których pisze Hartmann, nie są wynikiem jego pracy filozoficznej, „nad wydobyciem kategorii pracowała wprawdzie cała filozofia systematyczna od
dawna (…) Historia filozofii prezentuje więc w pewnym sensie wielki zbiór prób sprowadzenia świata do kategorii. Ale prób tych nie dokonywano ze względu na same kategorie
i to z tego powodu przeważnie zaniedbywano bardzo precyzję określenia”32.
Oprócz tego problem z kategoriami w dawnej metafizyce polegał na „przekroczeniu granic, w jakich obowiązują poszczególne kategorie, to znaczy na stosowaniu
ich wobec przedmiotów, które im nie podlegają”33. Ze względu na fakt, że kategorie
różnicują warstwy bytowe, mamy do czynienia z jednoznacznym przyporządko30 N. Hartmann, Nowe drogi…, s. 41.
31 Ibidem, s. 42.
32 Ibidem, s. 56.
33 N. Hartmann, O podstawach…, s. 48.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
101
waniem kategorii danej warstwie bytowej. Kategorie charakteryzują się wewnętrzną
homogenicznością i wzajemnym powiązaniem w obrębie jednej warstwy, „wszystkie
kategorie jednej warstwy określają wspólnie i mają współudział w każdym poszczególnym przypadku. Na przykład w rzeczywistym życiu ducha, myśl, poznanie, wola,
ocena nie występują oddzielnie, lecz jedynie razem, choć w poszczególnych aktach
są nader różnorodnie ustopniowane. Związek warstwowy stanowi nierozerwalną
jedność”34. Poza kategoriami szczegółowymi, charakterystycznymi dla poszczególnych warstw bytowych, Hartmann wyróżnia kategorie fundamentalne, które są
wspólne wszystkim warstwom bytowym i ulegają modyfikacjom w każdej z warstw.
Takimi kategoriami są kategorie modalne, a także „jedność i różnorodność, zgodność
i niezgodność, przeciwieństwo i wymiar, nieciągłość i ciągłość, substrat i relacja, element
i struktura. Należą tu również: forma i materia, to, co wewnętrzne i to, co zewnętrzne,
determinacja i zależność”35. Widać zatem wyraźnie, jak wielką wagę przywiązywał
Hartmann do analizy kategorialnej w obrębie warstwowej budowy świata realnego.
Mimo to, należy pamiętać, że „nauka o kategoriach nie determinuje jednak wszystkich
możliwych przejawów bytu – ich precyzyjna analiza jest zadaniem nauk szczegółowych.
(…) Wyrażając afirmację i otwartość na rezultaty badań nauk szczegółowych, stwierdza
on (Hartmann), że interpretacja analiz naukowych może naprowadzić na odkrywanie
tych kategorii ontologicznych, których nie sposób dostrzec za pomocą filozoficznych
metod dociekań”36.
Prawa kategorialne
Analiza kategorialna pozwoliła sformułować Hartmannowi prawa kategorialne
określające zależności między warstwami i szczeblami bytu realnego. Wyróżnić
możemy następujące prawa określające stosunek pomiędzy warstwami bytowymi,
1) prawa układu warstwowego (prawo powrotu, przemiany, nowości i dystansu międzywarstwowego); 2) prawa zależności (prawo mocy, samodzielności warstwy niższej
wobec wyższej, materii i wolności); 3) prawa zgodności (prawo powiązania, jedności
warstwowej, całości warstwowej i implikacji warstwowej); 4) prawa obowiązywania
(prawo zasady, obowiązywania w obrębie warstwy, przynależności warstwowej oraz
determinacji warstwowej)”37.
34 N. Hartmann, Nowe drogi..., s. 57.
35 Ibidem., s. 58.
36 J. Dziadkowiec, Stratalizm w ontologii Nicolai Hartmanna ujęcie krytyczne, „Ruch filozoficzny”
2012, nr 3-4, s. 440.
37 A.J. Noras, Hartmann Nicolai, http://www.ptta.pl/pef/pdf/h/Hartmann.pdf, (25.09.2013).
102
Tomasz Pawlik
Spośród powyższych grup praw najważniejsze są pierwsze dwie. Poniżej dokonamy bliższej charakterystyki praw układu warstwowego oraz praw zależności.
Prawa znajdujące się w grupie praw układu warstwowego ukazują wertykalny
związek pomiędzy kategoriami występującymi w różnych warstwach bytu realnego.
Na mocy prawa powrotu „niższe kategorie powracają w wyższych jako ich momenty składowe; nie istnieje natomiast wędrówka kategorii w przeciwnym kierunku:
wyższe zasady bytowe nie pojawiają się na powrót w niższych warstwach bytu” 38.
Bezpośrednio z prawem powrotu wiąże się prawo przemiany, zgodnie z którym kategorie warstwy niższej przechodzące do wyższej warstwy bytowej nie pełnią takiej
samej funkcji jaką pełniły w warstwie niższej, ulegają modyfikacji. Prawo dystansu
międzywarstwowego stwierdza, że pojawianie się kategorii z warstw niższych
w warstwach wyższych nie ma charakteru ciągłego, co prowadzi do tezy o braku
powszechności prawa powrotu. Wprowadzenie prawa dystansu międzywarstwowego pozwala Hartmannowi uniknąć sprowadzenia wszystkich warstw do materializmu. Ostatnim prawem układu warstwowego jest prawo nowości, zgodnie z którym
„elementy przenikające do warstwy od dołu nie wystarczają do jej swoistości, tworzą
w niej tylko warunek wstępny; to, co istotne zależy od jej własnych kategorii, od
tych dzięki którym odróżnia się ona od niższej warstwy bytowej”39. Prawo nowości
wraz z prawem powrotu tworzą kategorialny układ warstwowy. Bez prawa nowości
nie można by mówić o realnej różnicy między poszczególnymi warstwami bytu
realnego.
Prawa zależności mają za zadanie dokładniejsze określenie zależności i autonomii między poszczególnymi warstwami. Zgodnie z prawem mocy, „kategorialna
zależność włada tylko od kategorii niższych do wyższych, nie na odwrót. Kategorie
niższe są więc determinatywnie mocniejsze. Moc i wysokość kategorii w następstwie warstw są wobec siebie w stosunku odwrotnym”40. Zgodnie z tym każda warstwa jest albo fundująca albo ufundowana, za wyjątkiem warstwy najniższej, czyli
warstwy materii nieorganicznej, która jest samodzielna i ma charakter fundujący.
Prawo to działa wyłącznie w kierunku od dołu, czyli warstw prostych, niższych,
do góry, warstw złożonych, wyższych. Spośród wyróżnionych przez Hartmanna
warstw zgodnie z prawem mocy najsłabsza byłaby warstwa duchowa. Jak zauważa
Zbigniew Zwoliński, „twierdzenie to ma duże znaczenie dla interpretacji wszystkich nauk o duchu.
38 W. Galewicz, N. Hartmann..., s. 87.
39 N. Hartmann, Nowe drogi..., s. 70.
40
Ibidem, s. 75.
Rzecz o nowej ontologii Nicolaia Hartmanna
103
Gdyby ta teza była prawdziwa, nauki humanistyczne: socjologia, historia, prawo,
religioznawstwo, filozofia itd., nie mogłyby opierać się na metodach ilościowych”41.
Dzieje się tak, ponieważ kategorie ilościowe w takim ujęciu występują w najniższych
warstwach. Prawo to jest jednym z najważniejszych w ontologii Hartmanna. Kolejnym prawem z tej grupy jest prawo samodzielności lub neutralności. Na jego mocy,
„niższa warstwa bytowa jest wprawdzie podstawą wyższej, ale na tym byciu podstawą
nie polega, tzn. nie sprowadza się do niego. Istnieje jedynie dla siebie, bez względu
na warstwę wyższą”42 . Wprowadzając to prawo, Hartmann broni się przed teleologiczną interpretacją warstw bytu realnego. W sytuacji, gdy nadawana jest autonomia
każdej z czterech warstw, nie może być mowy o tym, aby celem warstw niższych było
przeobrażanie się w warstwy złożone. Kolejnym z grupy praw zależności jest prawo
materii, które ma za zadanie określenie stopnia zależności kategorialnej między warstwami. Zgodnie z prawem materii, warstwa niższa jest materią warstwy wyższej, „tak
jak człowiek z danego materiału budowlanego nie może wznieść czegoś dowolnego, co
podsuwają mu fantazja i życzenie, lecz tylko to, na co pozwala wytrzymałość i ciężar
własny materiału, tak też i w budowie świata kategoria wyższa nie może w materii
form niższych tworzyć czegoś dowolnego, lecz tylko to, co w tej materii jest możliwe”43.
Materia ma tu charakter bierny i jest formowana przez element aktywny wywodzący się z warstwy wyższej. W takim rozumieniu materii wyraźnie widoczne jest
nawiązanie do arystotelesowskiej koncepcji hylemorfizmu, złożenia z materii i formy. Ostatnim prawem tej grupy jest prawo wolności. O ile pozostałe trzy dotyczyły
kwestii zależności między poszczególnymi warstwami, to prawo określa niezależność w zależności. W każdym nałożeniu, mimo zależności warstwy wyższej od
niższej, warstwa wyższa wobec niższej jest samodzielna. Trafnie prawo wolności
opisuje Zwoliński, „autonomia warstw wyższych dotyczy niezależności ich praw
od prawidłowości warstw niższych, natomiast autonomia niższych warstw określa
niezawisłość ich istnienia od istnienia warstw wyższych”44 .
Zakończenie
Z powyższej charakterystyki nowej ontologii Hartmanna, wyłania się obraz filozofa dążącego w swoich rozważaniach do jak najpełniejszego opisu rzeczywistości.
41 Z. Zwoliński, Byt i wartość u Nicolaia Hartmanna, Warszawa 1974, s. 38.
42 N. Hartmann, Nowe drogi..., s. 78.
43 Ibidem, s. 80.
44 Z. Zwoliński, Byt i wartość..., s. 40.
104
Tomasz Pawlik
Myśliciela, który nie odrzuca dokonań swoich poprzedników, ale w krytyczny sposób dokonuje oceny ich propozycji. Znajomość filozofii Arystotelesa, św. Tomasza,
czy Kartezjusza połączone z krytycznym spojrzeniem na ich rozumienie ontologii,
pozwoliła Hartmannowi na realizację projektu nowej ontologii. Na kształt nowej
ontologii znaczny wpływ wywarł również okres spędzony w Marburgu. U marburczyków Hartmann zetknął się z Platonem, w duchu którego interpretowali oni filozofię Kanta, tu poznał ich doktrynę, której odrzucenie przyczyniło się do jego zwrotu
ku metafizyce. To, co charakterystyczne dla ontologii Hartmanna, to jej warstwowy
charakter. Nikt wcześniej ani nikt później nie traktował świata realnego jako układu
warstw wzajemnie ze sobą powiązanych. Ontologia jaką proponuje Hartmann nie jest
prostym ujęciem złożoności świata realnego, jest to raczej próba odkrywania tego, co
wspólne w różnorodności. Poglądy ontologiczne Hartmanna stanowią podstawę jego
rozważań etycznych oraz estetycznych. Nicolai Hartmann stanowi przykład filozofa
świadomego tego, że przed problemami ontologicznymi nie da się uciec.
Summary:
The aim of a present paper is to describe the New Ontology of Nicolai Hartmann.
The author shows inspirations and how the Marburg school influences his philosophy.
Hartmann was the first philosopher after Immnauel Kant, who has backed to ontology. For Hartmann old ontology existence for Aristoteles have a mistakes, which
undermines Kant in „Critique of pure reason”.
mgr Tomasz Pawlik – doktorant w Instytucie Filozofii na Uniwersytecie Śląskim
w Katowicach. Interesuje się problematyką ontologiczną, w szczególności w filozofii analitycznej, a także filozofią języka.
kontakt: [email protected]
Michał Sikora
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a1
Wstęp
Intelektualny dorobek Georges’a Bataille’a opiera się na dokonaniu wiwisekcji
seksualności i śmierci – najbardziej tabuizowanych obszarów ludzkiej egzystencji.
Ukazanie tajemnicy oblekającej erotyczność, swoista pochwała życia przy jednoczesnej jego negacji, dotarcie do nieprzeniknionej natury człowieka i przekraczanie
kulturowych barier, w końcu napięcie pomiędzy ratio a boskim/zwierzęcym szałem
ogarniającym ciało, to tematy, do których Bataille w całej twórczości stale powraca.
Bataille’owska filozofia wprowadza egzystencjalność do epistemocentrycznego myślenia, a zatem sprawia, iż mające do tej pory charakter powszechnika pojęcie człowieka, nabiera konkretności. Jest to rewolucyjna zmiana poznawczej perspektywy
podmiotu, całkowicie obca klasycznej filozofii, operującej paradygmatem obiektywistycznym, nie znajdującego odmiennego niż poznawczy kontaktu z pustą, absolutnie
nieludzką rozciągłością i konkretnością. Nowoczesność oznacza przeformułowanie
architektoniki spojrzenia, pozwalającej oku na odwrócenie się od przedmiotu, ku ślepej plamce, utkwionej w samym jądrze spojrzenia, która podminowuje i umożliwia
zarazem wszelką widzialność. Ślepa plamka to drogowskaz ku intymnemu światu
podmiotu. Jest ona zawarta w systemie wiedzy, który warunkuje, lecz jednocześnie
nie może być dostrzeżona. Może wyrażać tajemne istnienie podmiotu, które należy
odkryć. „W rozumie, podobnie jak w oku, z trudem tylko można ją wykryć. Jednakże, podczas gdy ślepa plamka oka nie wywołuje żadnych konsekwencji, to natura
ludzkiego rozumu sprawia, że ślepa plamka znaczy w nim więcej niż on sam. W tej
mierze, w jakiej rozum wspomaga działanie, plamka jest w nim tak samo niezauważalna jak w oku. O tyle jednak, o ile w związku z rozumem odnosimy się do samego
1
Recenzentem artykułu jest prof. dr hab. Andrzej J. Noras z Zakładu Historii Filozofii Nowożytnej
i Współczesnej w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Śląskiego.
106
Michał Sikora
człowieka – mam tu na myśli eksplorację możliwości bytu – plamka przyciąga uwagę.
Wówczas to już nie plamka gubi się w poznaniu, lecz poznanie gubi się w niej. Istnienie zamyka w ten sposób koło, nie mogło jednak tego uczynić, nie wprowadzając
nocy, z której wychodzi tylko po to, by znów w nią wstąpić. Ponieważ zdążało ono
od nieznanego do znanego, musi odwrócić się od szczytu i powrócić do nieznanego. Działanie wprowadza to, co znane (wytworzone), następnie zaś rozum, który
jest z nim związany, odnosi systematycznie elementy nie wytworzone, nieznane
do znanego. (…) Istnienie odkrywa w końcu ślepą plamkę rozumu i natychmiast
całe zostaje przez nią wchłonięte. Mogłoby być inaczej tylko pod warunkiem, że
w jakimkolwiek punkcie pojawiałaby się możliwość wytchnienia. Nie pojawia się
jednak: tym, co jedynie pozostaje, jest cyrkularne ożywienie, które nie wyczerpuje
się w ekstazie i od niej na nowo się zaczyna. (…) Nawet wewnątrz tego zamkniętego
(i bezustannego) koła nie-wiedza jest celem, a wiedza środkiem. O ile uznaje ona
siebie samą za cel, pogrąża się w ślepej plamce” 2 .
Bataille’owska epistemologia rozpoczyna się od momentu uznania początkowej
(prelogicznej) nie-wiedzy i non-sensu, stających się zaczynem kształtowania samoświadomości i granicą rozumności, którą należy przekroczyć. Prawda o człowieku
ujawnia się w przestworze niewiedzy, szczelinie rozkoszy i zamętu, podróży w głąb
ciemnej nocy niewiedzy, zbłąkanej myśli wyzbytej rozsądku, władzy irracjonalności
i iluzji cogito. Para-dialektyka francuskiego myśliciela jest odwróceniem prawomocności dialektyki Heglowsko-Kojève’owskiej – antyteza rodzi tezę wywołując
złudzenie syntezy, w rzeczywistości skutecznie sabotując ją. Znamionuje to dogłębne
przekonanie Bataille’a o pierwotnej i inherentnej negatywności, sabotującej wszelką
totalność. Rdzeniem snutych przez filozofa przemyśleń jest spełnienie poza całością.
Bataille odrzuca reguły heglizmu, jednocześnie w pełni przejmując terminologię
Hegla. Ustanawianie podmiotowości leży w dojściu do niewiedzy i ostatecznym (za)
niknięciu w ekstatycznym zjednoczeniu z bytem. Zatem Bataille pragnie porzucić
wszystko co krępuje naturalną ekspresję człowieka. Wszystko co symbolizuje rozum,
warte jest krytyki, łącznie z filozofią. „Myśl Bataille’a, mimo jego filozoficznych koneksji, nie da się sprowadzić do filozofii. Co prawda, Bataille doceniał jej zasługi; dług
wobec Hegla stanowi miarę jego respektu – wszelako z zastrzeżeniem, że możliwy,
jedyny budulec Heglowskiej summy, nie może być w perspektywie Bataille’owskich
preferencji rzeczywistą stawką myślenia. W istocie, jeśli filozofia aspiruje do poznania, jeśli jest więc w najlepszym wypadku – w szczytowym przejawie swych możliwości, czyli właśnie jako heglizm – skończonym systemem wiedzy, to Bataille dąży do
2
G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne, Warszawa 1998, s. 202-203.
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a
107
zbudowania niedokończonego systemu nie-wiedzy. Zamysł bez wątpienia paradoksalny, a może i aporetyczny, którego parodyczność odpowiada wszakże paroksyzmowi
jedynego doświadczenia sensu stricto – doświadczenia wewnętrznego, pojętego jako
»podróż do kresu możliwości człowieka«. (…) Myśl Bataille’a polemiczna wobec
wywiedzionej z Hegla koncepcji pracy broni się jednak bodaj przed zarzutem regresywności. Bataille zna zarówno Heglowską, jak i Marksowską wykładnię pracy. Nie
akceptuje jednak wniosków Heglowskiej dialektyki panowania i niewoli. Według
Bataille’a za sprawą pracy niewolnik nie staje się panem, lecz pozostaje niewolnikiem,
który zinterioryzował przymus pracy. Gest aprobaty dla konieczności, nawet jeśli
heroiczny, pozostaje służalczy. W swych najbardziej dyskretnych intencjach człowiek
nie przyjmuje – zdaniem Bataille’a – Heglowskiej konkluzji w tej mierze, w jakiej
prawda historyczna, i a fortiori prawda realnego, nie jest dlań zniewalająca jako dla
suwerenności. Człowiek godzić się może w pewnych okolicznościach na swój relacyjny
czy funkcjonalny status, nie może go jednak bezwzględnie afirmować. Suwerenność
ludzka wyznacza bowiem miejsce »sensu« nie w możliwym, lecz w niemożliwym”3.
Anty-rozumność
Jawny antyheglizm w połączeniu z postnietzscheańskim postrzeganiem osoby
czerpiącej energię z naddatku mocy, a także sięgnięcie do Sadycznego egzystencjalizmu avant la lettre, miało w wyniku opisać szanse samozniesienia (samozatraty)
człowieka. Wyzwalająca moc rytuału oznaczała utrwalenie momentu chaosu – ryty
znamionowały przejście w obszar nie-ludzkiego. Podmiot wypowiadając podporządkowanie rzeczom, staje się im równy, lecz nie w sensie Heglowskiej Totalności,
ale zapadania w bezdenną arozumność. To, co nie- i przed-rozumne (paradoksalnie) ustanawia człowieka w jego degradacji. Trwoga i nieproduktywność (albo
nadproduktywność) to akt inercyjny tego, co nieludzkie. Aby rytuały spełniły swą
rolę, potrzeba elementu, określającego wieczny4 cykl poszukiwania pełni. Tym elementem jest transgresja. Wedle Bataille’a zachodnią subiektywnością rządzi świat
projektu, pracy i akumulacji. Rzeczywiste, społeczne ugruntowanie istnienia polega
3
K. Matuszewski, Georges Bataille – inwokacje zatraty, Łódź 2006, s. 9, 256.
4
„Można domyśleć się już, jaki problem będzie stwarzała myśl, która w transgresji granic i zakazów dostrzega drogę ku upragnionej bliskości bytu, zawieszenia ludzkiej temporalności. Będzie
nią wieczna niewystarczalność transgresyjnego gestu, bo skoro szczyt znika w momencie jego
osiągnięcia, to jest to znak, że nie ma go tam, gdzie właśnie zadziałała transgresja. Szczyt jest zawsze gdzie indziej, zawsze dalej, wciąż za kolejną granicą”. [w:] M. Kruszelnicki, Drogi francuskiej
heterologii, Wrocław 2008, s. 204.
108
Michał Sikora
na gromadzeniu zasobów. Jednakże zawsze produkuje się nadmiar energii, rodzący
konieczność wydatkowania. Stąd system oparty na projekcie i akumulacji ustanawia
okresowo dni święte, polegające na rytualnym naruszaniu prawa. Formami tego
przekroczenia są: konsumpcja, erotyzm, śmierć, wojna, przemoc, śmiech, zabawa, poezja, taniec, mistyczne uniesienie (wyzbyte religijnej aury). Eksces wiedzie
do przerwania logicznego porządku zdarzeń. Wyrywa jednostki z profanicznego
świata pracy, przenosząc w rejony sacrum. „Wielkość człowieka nie polega więc,
jak chciałby tego Hegel zgodnie ze swym judeochrześcijańskim dziedzictwem na
tworzeniu własnego świata w akcie buntu przeciw naturze. Wielkość człowieka,
jeśli taka w ogóle istnieje, polegać może tylko na świadczeniu wielkości zwierzęcia:
nie mogąc stać się nim w pełni, człowiek może mimo to zakwestionować swój »jasny
i profaniczny świat«, oparty na zasadzie użyteczności, i przybliżyć się do sfery doskonałej immanencji bytu, w której żyje zwierzę. Człowiek w ujęciu Bataille’a jest
bytem granicznym: niezdolnym (już) do istnienia we własnym świecie Historii, ale
także niezdolnym (jeszcze?) do pełnego powrotu do świata natury, który – kusząc,
wołając, przyciągając swą »otwartą przestrzenią« – jawić się może człowiekowi
tylko jako owiany sakralną mgłą najbardziej pożądanej nieprzystępności. Jego
świadectwo jest więc doświadczeniem transgresyjnej chwili: momentalnego przekroczenia granicy, które nie pozwala pozostać w obszarze natury, lecz skazane jest
na nieustanną oscylację”5.
Filozofia Bataille’a to sakralny zamach na banał codzienności, niweczący rytm
powielanych praktyk. Wstrząs intensywności życia, przebudzenie z pragmatycznej
drzemki umysłu – oto apel Bataille’a. Chęć skomunikowania się z siłami witalnymi,
jest skokiem w otchłań inności. Heterologia ma oznaczać zdobywanie niemożliwego;
przezwyciężenie siebie, by w zneantyzowanym otworze zdobyć szczyt bez-rozumności, przeniknąć zagadkowość bycia w quasi-mistycznym doświadczeniu. Manifestacja
nieposkromionej wolności, wynosząca jednostkę na suwerenną teoretyczność – zstąpienie do nie-zróżnicowanego.
W antyhumanistycznej antropologii Bataille’a centralne miejsce zajmuje
transgresja i sacrum. Poszukiwania nie-ludzkiej strony człowieczeństwa mogą być
dokonane za sprawą zastąpienia homologicznej kultury (redukującej i unifikującej
osobowość), kulturą heterologii, głoszącą pochwałę wszystkiemu, co skandaliczne,
nieczyste, burzliwe, wiodące do destrukcji norm, które jedynie ograniczają, ujednolicają i trywializują egzystencję. „W homogenicznym świecie kultury, w którym
o człowieku mówią homogeniczne nauki, filozofie, instytucjonalne religie, człowiek
5
A. Bielik-Robson, „Na pustyni”. Kryptoteologie późnej nowoczesności, Kraków 2008, s. 78.
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a
109
sam jest tylko bytem homogenicznym: nie różni się od rzeczy, to bowiem, co uczynić
można obiektem analitycznego badania, a więc i adekwatnego opisu, jest rzeczą”6.
Dopiero występując poza wytyczone kulturowo granice można dostąpić boskości,
otrzeć się o to co niewysłowione. Ateistyczny mistyk – jak określił Bataille’a Pierre
Klossowski – w młodości gorliwy katolik, planujący stan duchowny, w późniejszym
wieku porzucił religię, lecz w jego sposobie myślenia pozostała wyraźna intuicja
religijna. Bataille’owski swoisty homo religiosus, to istota zmierzająca do destrukcji, aproksymująca przeżycia graniczne, na czele ze śmiercią. „Przekreślając sens
transcendencji (odnajdując wrogi los w samym jądrze podmiotowości, zatem niejako
przychylając się do Hegla), transgresja pozostaje jej ekwiwalencją dla świadomości
nieszczęśliwej: przegięcie podmiotu ku antypodom zastępuje niepoprawne zapatrzenie w niebo. Mimo wszystko te dwie rozbieżne perspektywy nadal napotykają jedno
i to samo, ambiwalentne w sobie sacrum, groźne i obce tak, jak u symbolicznego zarania łoskot gromu, boskie słowo wymierzone w ludzkie milczenie. Nieprzypadkowo
motyw burzy jest jednym z najbardziej przez Bataille’a eksploatowanych atrybutów
transgresji. Odnotowanie wzajemnej lokalizacji transgresji i transcendencji pozwala
dostrzec, że są to doświadczenia genetycznie pokrewne, jakkolwiek zróżnicowane
jakościowo (permanentność i jednokrotność »wtajemniczenia«, element gry w transgresji, inny rodzaj ekstazy towarzyszącej obcowaniu z dwojaką wartością” 7.
Eksces określa człowieka, wyrywając go z codziennego cyklu pracy, w którym
działa pod egidą rozumu. Człowiek to zmysłowy impet, niezamknięta monada pragnień. W horyzoncie niemożliwego rozgrywa się dramat życia. Człowiek osiąga stan
(doczesnego) zbawienia, rozpływając się w niewiedzy – podmiot jako permanentnie
brocząca rana, gwałtownie rozpruwająca tkankę zamkniętego istnienia. Bataille
wskazuje na dwie – pozornie wykluczające się – wartości, przyświecające trwaniu:
wola przetrwania (wzmacniana intensywnością doznań) i chęć samonegacji. Bulwersujący nadmiar życia wart jest trwonienia. Trzeba rzucić się w wir przeraźliwej
rozpusty, by poczuć smak istnienia. Delektować się nim za wszelką cenę, aż do chwili
śmierci.
Zakaz i transgresja to nierozerwalna gra odsyłających wzajemnie do siebie odniesień. Zakaz poprzedza transgresję, ale bez niej przestaje cokolwiek znaczyć. Każde
prawo ugruntowuje swój legalizm poprzez zasymilowany wymóg sankcji, w przypadku jego złamania. „Prawda zakazów jest kluczem do naszej ludzkiej postawy. Musimy
6
K. Matuszewski, op. cit., s. 26.
7
E. Nowak-Juchacz, W stronę negatywności, [w:] Pojednanie tożsamości z różnicą?, „Studia kulturoznawcze”, 1995, T. 2, s. 275.
110
Michał Sikora
i może dokładnie zdawać sobie sprawę z tego, że zakazy nie zostały nam narzucone z zewnątrz. Odkrywamy to z trwogą, gdy wykraczamy przeciwko zakazowi,
zwłaszcza w owym momencie zawieszenia, gdy zakaz jeszcze działa i gdy mimo
to ulegamy impulsowi, któremu zakaz się sprzeciwia. Jeśli przestrzegamy zakazu,
jeśli jesteśmy posłuszni, to nie mamy tej świadomości. Ale w momencie transgresji
czujemy trwogę, bez której nie byłoby zakazu: na tym polega doświadczenie grzechu. Doświadczenie prowadzi do transgresji spełnionej, udanej, która podtrzymuje
zakaz po to, by się nim rozkoszować”8 .
Konieczność trwania przy zakazach spycha za nawias życia transgresję. Zakaz
powstrzymuje masowy mord, orgię, ofiarę składaną bóstwom i siłom przyrody,
wendetę, jednym słowem jest świętą granicą, chroniącą społeczeństwo przed stanem
totalnej anomii. Cóż zatem dzieje się z transgresją? Czy może zniknąć? Transgresja
pozostaje w świecie, by zachować w nim równowagę. Świat profanum wypełnia zakaz,
zaś w świecie sacrum władzę sprawuje transgresja. Pozorną inkoherencję obrazuje
przykład śmierci króla i figury święta. Władca uosabiał boskość. Jego śmierć zwiastowała czasowe zawieszenie rygoru prawa. Rozpusta osiąga maksimum i gdy wydaje
się już, że poddani przekształcili się w bestie, przychodzi otrzeźwienie oraz strach
ze złamania wszelkich norm. Następuje powrót do dawnego porządku. Charakter
świąt ma ponadczasową wartość, ofiarowującą zapomnienie porządku doczesności.
„Wartość ta pojawia się w czasie świąt, podczas których dozwolone staje się – a nawet
nakazane – to, co na co dzień objęte jest zakazem. Transgresja jest właśnie tym, co
nadaje świętu cudowny, boski charakter. Dionizos jest tym spośród bogów, który
z istoty związany jest ze świętem. Dionizos jest bogiem święta, bogiem religijnej
transgresji. Dionizos ukazywany jest najczęściej jako bóg winorośli i upojenia. Dionizos jest pijanym bogiem – bogiem, którego boskością jest szaleństwo. Jednakże
szaleństwo jest z natury boskie. Boskie, czyli odrzucające reguły rozumu” 9.
Świecka sakralność
Świętość to rezerwuar sacrum i profanum. Święte jest to, co budzi respekt, strach,
uznanie, adorację. Ale świętość to zakaz skrywający transgresję, nęcący, póki nie
zostanie wypróbowany. Człowiek jako jedyna istota świadoma własnej nieciągłości,
pragnie wyzwolić się z niej. Pragnienie to wyzwala boską ciągłość, związaną z gwałceniem praw. Śmierć, a przynajmniej jej kontemplacja, pozwalają doświadczyć ciągło8
G. Bataille, Erotyzm, Gdańsk 2007, s. 42.
9
G. Bataille, Łzy Erosa, Gdańsk 2009, s. 82.
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a
111
ści. Paradoks polega na zmierzaniu do odseparowania się od zwierzęcości (w wyniku
obwarowania normami), aby w następstwie ruchu transgresyjnego, powrócić do tego,
co w nas najpierwotniejsze, nie skażone oddziaływaniem cywilizacji. Niesamowitość
transgresji polega na wchłonięciu zakazu i dopuszczeniu ekscesu. Transgresja scala desygnaty animalne z ludzkimi, z czego wyłania się zwierzęce bóstwo. Bataille
powtarza starą prawdę – zakaz nierespektowany nic nie znaczy. W istocie ludzkiej
dochodzi do konf liktu lęku z pragnieniem przekraczania granic i wyrwania się ze
szponów śmierci. Nadwyżka energii pozwala nie tylko zaznać podniety, płynącej
z dotarcia do granic możliwego, ale sukcesywnego przekraczania ich.
Świat uporządkowany zapewnia nieciągłość, niedającą jednakże jakiejkolwiek
satysfakcji. Usensownienie egzystencji przybywa dopiero wraz z erotyzmem, gwarantującym jednostce ciągłość, ona sprawia, że możemy wyzwolić się ze świata
który jest zeń wyzuty. W tym ożywczym ruchu dominuje aura śmierci, wzbudzająca lęk połączony z pragnieniem przełamania, zerwania i odrzucenia kajdan obyczaju. „W erotyzmie chodzi zawsze o rozbicie form ustanowionych. Powtarzam: tych
uregulowanych form życia społecznego, na których zasadza się nieciągły porządek
określonych jednostek, jakimi jesteśmy. Ale wbrew temu, co twierdzi Sade, w erotyzmie, a bardziej jeszcze w rozmnażaniu, życie nieciągłe nie jest skazane na zagładę,
lecz tylko zakwestionowane. Musi być zakłócone, zmącone do maksimum. Jest tutaj
poszukiwanie ciągłości, ale pod warunkiem, że ciągłość, którą ostatecznie zapewnia
jedynie śmierć istot nieciągłych, nie nastąpi. Chodzi o to, by w obrębie świata zbudowanego na nieciągłości wprowadzić całą ciągłość, do jakiej ten świat jest zdolny.
Dla Sade’a w jego szaleństwie to za mało, on posuwa się dalej. Niewielu jest takich,
których to nęci i czasem idą aż do końca, ale dla ludzi normalnych akty ostateczne
nadają jedynie kierunek podstawowym dążeniom. W ruchu, który nas ożywia, jest jakieś przerażające przekroczenie i ono wskazuje kierunek ruchu. Ale pozostaje dla nas
tylko złowrogim znakiem, przypominającym ustawicznie, że śmierć, zerwanie indywidualnej nieciągłości, do której przykuwa nas lęk, jest prawdą górującą nad życiem”10.
W erotyzmie serca, kochanek odkrywa ciągłość w ukochanej osobie. Pchany namiętnością wie, iż libidalna moc może być ziszczona w zlaniu się dwóch ukochanych
istot w jedno. Sednem aktu erotycznego jest również moment ofiarowania. Śmierć
lub zniszczenie ofiary objawia zmierzenie się z nieodgadnioną granicą, umożliwiającą dostąpienie ciągłości. Ten erotyzm ciała przeplata się z erotyzmem sakralnym,
znamiennym dla wspólnot religijnych. Świadkowie rytów ofiarnych mają poczucie,
jakoby unicestwienie obiektów nieciągłych, ciągłość właśnie przywraca i pozwala na
10 G. Bataille, Erotyzm..., s. 21-22.
112
Michał Sikora
otarcie się o samo Królestwo Ciągłości. Filozof wskazuje przy tym na korzeń tych
obrzędów w teologii apofatycznej, pozwalającej za sprawą afektu mistycznego doznać
zjednoczenia z Bogiem. Powyższy opis wskazuje esencję erotyczności, czyli bezróżnicę wiodącą do śmierci, a poprzez to do wieczności. Wszelkie deskrypcje stanów
wewnętrznych eksternalizują obszar badawczy. Bataille podkreśla rolę doświadczenia
wewnętrznego w aspekcie epistemologii erotycznej. Erotyzm – przypomnijmy – jest
zaburzeniem równowagi, kosmicznym chaosem wypływającym z serca, zatratą Ja.
Uchwycenie i wyłuszczenie tego stanu, zezwala na dalsze badania.
Uwewnętrznione przeżycie wymaga tedy dopełniających przedmiotów z zewnątrz. Tworzą je dwa kluczowe pojęcia: zakaz i transgresja. Antynomiczne doświadczenie zakazu oraz transgresji ujawnia nieustającą grę, toczącą się między
nimi. Sfera zakazu to bariera. Granica urobiona w machinie tradycji. Jest ona labilna, zależnie od czasu w którym występuje. Transgresja usuwa zakaz, znosi marginesy
przyzwoitości, zachowując je zarazem (dopatrywać należy się w tym Heglowskiego
Aufhebung). Bataille’owska dialektyka rozgrywa się nieprzerwanie, gdy odkrywamy
słodki smak pogwałcenia zasad. W takiej sytuacji bojaźń wydaje się być przemożna,
lecz impuls któremu ulegamy uśmierza ją, czyniąc niestraszną. Osoba przekraczająca granicę, jest obdarzona zaiste wrażliwością religijną, z jednej strony afirmując
zakaz, z drugiej obalając go, intensyfikując tym samym rozkosz. Z pola widzenia
nie sposób wyrugować transgresję dystrybuującą przyjemność, albowiem z niej
jest utkane sacrum, zespajające tkankę społeczną. Sacrum wyznacza autentyczną
wolę bycia, której granicy wytycza ludzki potencjał. Sakralność przeto jest nie tyle
kategorią narzucaną z zewnątrz, ile utkwioną w nas, którą odkrywamy, przekraczając. „Te granice zakreślamy sami, sami ustanawiamy zakaz, ustanawiamy Boga,
ba, nawet upadek. I gdy tylko te granice zakreślamy, przekraczamy je. Dwie rzeczy
są nie do uniknięcia: nie możemy uniknąć śmierci, nie możemy uniknąć »przekraczania granic«. Zresztą umrzeć i przekroczyć granice to jedno i to samo. (…) Byt
(istota ludzka) zgadza się na granice, jakie są mu dane zawsze. Utożsamia swoje Ja z
tymi granicami. Groza ogarnia go na myśl, że te granice mogłyby przestać istnieć.
Ale mylimy się, jeśli te granice i zgodę człowieka na nie traktujemy serio. Granice są
nam dane tylko po to, żebyśmy je przekraczali. Strach (groza) nie oznacza autentycznej zgody. Przeciwnie, pobudza do przekraczania granic. Jeśli czujemy grozę, wiemy,
że musimy odpowiedzieć na wpisaną w nas wolę przekraczania granic. Chcemy je
przekroczyć, a odczuwana groza oznacza eksces, na który musimy się zdobyć, lecz
nie moglibyśmy się zdobyć, gdyby nie poprzedzało go uczucie grozy”11.
11 G. Bataille, Erotyzm..., s. 137, 140.
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a
113
W człowieku występuje cześć przeklęta (la part maudite) wyrażająca nadmiar,
służący jedynie nieustającemu wydatkowaniu. Niczym Słońce wytwarzamy i trwonimy energię bez określonej potrzeby, bez wytyczonej strategii. Analogia systemu
solarnego ma wskazywać potrzebę otwartości i komunikacji. Homogeniczność to
zamkniętość i niekomunikowalność. Dopiero heterogeniczny otwór, zezwala na podmiotową komunikację. Bataille równocześnie wprowadza nowe pojęcie ekonomii.
Dotychczasowa ekonomia wiązała się ze światem pracy. Ekonomia organiczna służyła
do nabywania kapitału, aby móc produkować. Bataille sprzeciwia się tak pojmowanemu wzrostowi gospodarczemu. Nowa, kosmologiczna ekonomia generalna (alternatywna względem klasycznej – przyjmującej zapobiegliwe gromadzenie środków,
rozsądną konsumpcję i odraczanie przyjemności) odznaczała się nieograniczonym
wydatkowaniem, emisją nadmiaru energii (która jednakże nie może być nigdy ostatecznie rozładowana); trwonieniu, oderwanemu od jakiejkolwiek kalkulacji. Wizji
tak rozumianej ekonomii można doszukiwać się w rozważaniach Marcela Maussa12
tyczących się potlachu i sensu daru. „Na pewnym poziomie Bataille’owska »ekonomia ogólna« przypomina teorię rosnącej entropii: w świetle jednej i drugiej stopień
organizacji świata nieuchronnie maleje. W kosmologicznej wizji Bataille’a nie chodzi
jednak bynajmniej o wyrównywanie się poziomów energetycznych i o dążenie do
ostatecznego zastoju. Przeciwnie, zasadą tej kosmologii – tej ontologii – jest nieskończony nadmiar energii. Akumulacja skazana jest na ostateczną porażkę nie dlatego,
że zmagazynowana energia dąży do prostszych form organizacji, lecz dlatego, że
żadna akumulacja, żaden rodzaj organizacji nie wyczerpuje energetycznej nadwyżki
bytu. (…) Strata energii ma więc charakter względny: jest stratą wyłącznie dla nas
jako ludzi pracy i dla całości, którą praca konstytuuje. Z »punktu widzenia« bytu
zatracenie równa się wyzwoleniu”13. Niemerkantylna ekonomia Bataille’a jest zdradą
wszystkiego, co wtłoczone w ramy użyteczności, zysku i pożytku.
Przemyślenia odnoszące się do transgresji nie są formułowane jedynie pod adresem jednostki. Mają one charakter zbiorowy. Myśl polityczna Bataille’a, choć jak
najdalsza od chęci stawania na którymkolwiek z ideologicznych frontów, akcentowała wspólnotowość, ale wyzbytą zinstytucjonalizowanego (tj. zracjonalizowanego)
przywództwa. „W dyskusji z demokracją, faszyzmem i komunizmem, w której jego
ideowym sojusznikiem niezmiennie pozostawał Nietzsche, Bataille wykazał właśnie
ograniczoność polityki jako władczej strategii odnoszonej do monokefalnych wspólnot: takich, w których ludzkie istnienie spełnia się jedynie jako realizacja apriorycz12
Zob. M. Mauss, Socjologia i antropologia, Warszawa 1973.
13 M. Kowalska, Dialektyka poza dialektyką. Od Bataille’a do Derridy, Warszawa 2000, s. 43-44.
114
Michał Sikora
nego projektu stanowionego przez Boga lub jego zsekularyzowane zastępniki. Dotychczasowa polityka nie może się obejść bez idola, jakim jest głowa – Bóg bądź jego
etatystyczne, unifikujące ersatze. Uprzywilejowanie głowy oznacza redukcję ludzkich
indywiduów do funkcji; polityka, będąca w istocie simulacrum teologii, jest de facto
promocją niesuwerenności jako postawy uczestnika ludzkiej wspólnoty, w której
jedynymi politycznie tolerowanymi więziami są stadne więzi służące przetrwaniu.
Lansowana w polityce komunikacja jest jedynie – niezależnie od rytuałów symulujących związek z ciągłością (wywiedzione z ideologii faszystowskiej i komunistycznej
obrzędy są dla Bataille’a tylko spospolitowaniem i parodią sakralnej komunikacji)
– komunikacją artefaktową (maskującą hipokryzję wszelkich strategii egzorcyzmowania śmierci), gdyż zalecaną i egzekwowaną wyłącznie w intencji realizacji
praktycznych celów”14. Tak rozumiany wzór życia wspólnoty, filozof przeciwstawia
akefalnej15 jedności. Wspólnota bezgłowa nie miała podlegać poddaństwu i hierarchizacji. Wyrzekała się wszelkich przejawów racjonalnego ładu. W takiej organizacji
nie funkcjonują żadne autorytety – ich dopuszczenie oznacza uległość myślącej głowie, służalczość oddawaną światłym treściom. Życie kierowane rozumem i poddane
dogmatowi wiedzy jest wykastrowane. Traci swój blask i powab. Dekapitacja bezużytecznej czupryny wyzwala. Otwiera na kosmiczny bezład, ewokując zanarchizowany
stan uniwersum. Tylko zakwestionowanie prawideł rozumu pozwala uciec od jego
powagi, wymuszającej nieprzerwane ograniczanie siebie, tłumienie przyrodzonej
swobody, której poszerzanie jest surowo egzekwowane.
Nie-uchwytność ekstaz(y)
Mortualna, mroczna świętość jest wkroczeniem w obszar nieustającej rozkoszy
i ciągłości, gdzie niepodzielną władzę sprawuje Zło. Doświadczenie zła wynosi człowieka ponad Najdoskonalszą Koherencję – Boga (scil. Dobroć – uniemożliwiającą
przekroczenie siebie). Bataille z zainteresowaniem czytał pisma chrześcijańskich
mistyków (zwłaszcza Mistrza Eckharta, Jana od Krzyża) oraz mistyczek (szczególnie
Teresy z Avila, Katarzyny ze Sieny, Ewy z Liège, Teresy z Lisieux, Anieli z Foligno),
14 K. Matuszewski, op. cit., s. 28.
15 Bataille swoją koncepcję polityczną wyłożył na łamach „Acéphale” – czasopisma redagowanego
w latach 1936-1939. Uczestniczyli w nim również: André Masson, Jean Wahl, Pierre Klossowski,
Jules Monnerot, Jean Rollin, by wymienić tylko najgłośniejsze nazwiska. Kwartalnik był ponadto
tajemnym bractwem, do którego wstęp mieli nieliczni po odbyciu długich rytów inicjacyjnych.
„Bezgłowi” na swoich posiedzeniach często urządzali orgie. Rzekomo dopuszczali się również
mordów rytualnych.
Oblicza transgresji w myśli Georges’a Bataille’a
115
starając się odkryć w nich blask szaleństwa wiodący ku Absolutowi. Sam jednak (rzeklibyśmy programowo) pozostawał po stronie tego, co najwszeteczniejsze. Dopiero
zło rujnuje tożsamość podmiotu, otwierając świadomość na komunialny charakter
szczytowych doznań. Zło ustanawia wyłom w poddańczej ograniczoności człowieka.
Jest anarchicznym natchnieniem autodestrukcji.
Niezwykle trudno pisać o zagadnieniu transgresji. Niełatwo uchwycić słowa
opisujące moc doświadczeń, przenoszących w inny wymiar. Groza i rozkosz paraliżują umysł, intensyfikując przeżycia. Akt przekroczenia wiedzie na skraj obłędu.
Słowa więzną w gardle, ciało pozostaje zniekształcone spazmatycznym ruchem,
w najbliższej perspektywie widnieje tylko unicestwiająca ekstaza. Transgresja to
krzyk żywiołowości, boska wyżyna i piekło utrapienia jednocześnie. Język – jeden
z bastionów rozumu – nie radzi sobie, w próbach oddających ekspresję istnienia.
„Język nie jest niezależny od gry zakazu i transgresji. I dlatego filozofia, żeby
ogarnąć – jeśli to możliwe – całość problemów, musi ujmować je, wychodząc od
historycznej analizy zakazu i transgresji. Filozofia, która zmienia się w transgresję
filozofii, dociera do szczytu bytu przez kontestację opartą na krytyce swoich źródeł.
Szczyt bytu ukazuje się w pełni tylko w ruchu transgresji, kiedy myślenie, oparte
za sprawą pracy na rozwoju świadomości, wreszcie pracę przekracza, wiedząc, że
nie może się jej podporządkować”16 .
Problemem zawsze pozostanie uczucie przesycenia, niewyrażalne na poziomie
logicznym. Esencja człowieka winna być pomyślana poprzez obrazy upadku. Wkroczenie w mroczne meandry (pod)świadomości i skok w głębię niewiedzy – oto zadania, przed którymi stoi ludzkie zwierzę, wyzbyte utensyliów nauki oraz kulturowych
racji. Aby doświadczyć najwyższej trwogi, wprowadzającej w najczystszy stan uniesienia, należy – jak to tylko możliwe – przybliżyć się do śmierci. Chodzi jednak nie
o śmierć poddawaną egzorcyzmowi języka (zarówno naukowego jak powszedniego),
ale stanięcie na krawędzi życia, szczędząc z jego niedostatków. „Wygnać śmierć albo
ukryć ją za nie wiedzieć jaką architekturą o ponadczasowej doskonałości: takim starczym zajęciom oddaje się większość filozofów i macherów od religii. Wcielić śmierć
w życie, sprawić, by stała się w jakiś sposób rozkoszna (jak gest toreadora, który
łagodnie wciąga byka w fałdy kapy czy mulety): na tym powinna polegać działalność budowniczych luster – mam na myśli tych wszystkich, których najpilniejszym
celem jest komponowanie owych faktów wydających się miejscami, gdzie czujemy,
że przylegamy do świata i do samych siebie, ponieważ dają nam one poczucie pełni,
kryjąc w sobie własną mękę i własne pośmiewisko.
16 G. Bataille, Erotyzm..., s. 267-268.
116
Michał Sikora
Mają szansę to osiągnąć tylko wtedy, gdy do aliażu, z którego robią podlew swego
lustra (widowisko, inscenizacja erotyczna, wiersz, dzieło sztuki), dodadzą składnik
sprawiający, że przez piękno najbardziej wyniosłe czy najbardziej tkliwe przebijać
będzie coś szalonego, nieodwołalnie żałosnego, nieredukowalnie zboczonego. Krztynę jadu, bez którego żaden alkohol się nie obejdzie, ponieważ upojenie – jakkolwiek
byłoby euforyczne – nie jest niczym innym jak bardziej lub mniej zbliżonym obrazem
naszej przyszłej zgody ze światem śmierci”17.
Summary
The article presents main point of George’s Bataille’s philosophy – problem of
transgression. This work try to shows variously models of transgression’s thinking,
like: eroticism, death, battle, consumption, celebration. The reason of corporal’s
experiences is rejecting with order of reason. Transgression’s philosophy draws inspiration from Hegelian’s panlogism, Sade’s eroticism and also Nietzsche’s and Heidegger’s texts. Theme of transgression is essential for contemporary philosophy (specially
French), connected with researches on sexuality, psychoanalysis and literature.
mgr Michał Sikora – doktorant w Zakładzie Historii Filozofii Nowożytnej i Współczesnej. Miłośnik kina i dobrej literatury. Obszar zainteresowań: współczesna
filozofia francuska, filozofia społeczna, postsekularyzm. Na co dzień kontestuje
porządek świata.
kontakt: [email protected]
17 M. Leiris, Lustro tauromachii, Gdańsk 1999, s. 51-52.
Zuzanna Teper-Solarz
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ
– szansa na aktywizację zawodową
i integrację społeczną niesłyszących?1
“Głuchota nie przeszkadza głuchym czuć się pełnowartościowymi
członkami społeczności. Trzeba ich tylko wyposażyć w narzędzie do
zdobywania informacji i nauczyć się nim posługiwać”2 .
Wstęp
Problematyka niepełnosprawności w polityce społecznej zajmuje coraz istotniejsze miejsce nie tylko z uwagi na skalę zjawiska i jego społeczne następstwa, ale
również ze względu na sprzyjający jej klimat polityczny (zmiany legislacyjne, unijne
finansowanie programów integracji) i społeczny (zmiany w mentalności sprawnych
i niepełnosprawnych obywateli)3. Ukryta do tej pory w cieniu stereotypów, uprzedzeń i ignorancji niepełnosprawność wychodzi więc powoli na światło dzienne i staje
się oswojonym elementem codzienności. Warto wykorzystać panujące ożywienie by
stworzyć spójny, kompleksowy i skuteczny system pokonywania barier integracji
osób niepełnosprawnych.
Projekt PI-MIGACZ jest jedną z inicjatyw podejmujących to wyzwanie w stosunku
1
Recenzentką artykułu jest prof. zw. dr hab. Kazimiera Wódz z Zakładu Badań Kultury Współczesnej
w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego.
2
E. Czajkowska-Kisil, A. Klimczewska, Rola języka migowego w kształtowaniu tożsamości Głuchych
w Polsce, [w:] Tożsamość społeczno-kulturowa głuchych, red. E. Woźnicka, Łódź 2007, s. 72-73.
3
A. Ostrowska, B. Szczepankowska, Aktywność zawodowa osób niepełnosprawnych – stan i potrzeby,
[w:] Problem niepełnosprawności w poradnictwie zawodowym, Zeszyty informacyjno-metodyczne
doradcy zawodowego, red. A. Ostrowska, B. Szczepankowska, Warszawa 1998, s. 13.
118
Zuzanna Teper-Solarz
do społeczności Głuchych a dokładniej osób niesłyszących mających problem z uzyskaniem prawa jazdy. W opisie poświęconym oddziaływaniu projektu znajduje się
założenie, że sam fakt otrzymania prawa jazdy może okazać się punktem zwrotnym
w sytuacji społecznej i zawodowej osób niesłyszących. Kompetencji tej nie należy
więc traktować jako celu samego w sobie, lecz raczej jako środek do osiągnięcia
dalekosiężnych i ambitniejszych planów. Taką szansę dostrzegła również ekspertka,
metodyk nauczania niesłyszących, która w opinii oceniającej projekt napisała, że:
„pakiet MIGACZ jest jak wędka z indyjskiego przysłowia »nie dawaj biedakowi
ryby, daj mu wędkę i naucz go łowić« dzięki niemu, Głusi uzyskają umiejętność,
która da im możliwość dalszego rozwoju”4 .
Autorka artykułu konfrontuje powyższe założenie z wynikami badań prowadzonych wśród interesariuszy wsparcia. Konfrontację tą można potraktować jako
ewaluację ex ante całego przedsięwzięcia. Analizuje więc czy narzędzia opracowywane w ramach projektu są trafną odpowiedzią na problemy jego beneficjentów?
Czy będą one zgodne z potrzebami i możliwościami niesłyszących kursantów i czy
efektywnie przyczynią się do rozwiązania ich problemów z uzyskaniem prawa jazdy?
Wreszcie, czy zdobycie prawa jazdy może mieć na tyle szeroki zakres oddziaływania,
że wesprze osoby niesłyszące w ich dążeniach do uzyskania zatrudnienia i zwiększenia poziomu ich społecznej integracji?
Uszkodzenie słuchu – konsekwencje
Integracja osób niepełnosprawnych zachodzi w ramach kompleksowego procesu
rehabilitacji5. Z punktu widzenia problematyki niniejszego artykułu szczególnie
ważna jest rehabilitacja zawodowa, której zasadniczym celem jest przygotowanie niepełnosprawnego do pracy 6. Jej forma musi być dostosowana do potrzeb i możliwości
osoby, która jest jego podmiotem. Powinna uwzględniać zarówno typ i stopień jej
niepełnosprawności, jej charakterystykę społeczno-demograficzną, jak i cechy osobowości i charakteru7.
4
B. Lewandowska, Opinia metodyka nauczania osób niesłyszących na temat założeń i wyników badań
w projekcie „PI – MIGACZ”, http://www.migacz.net/do-pobrania (01.09.2013).
5
Z. Kawczyńska – Butrym, Niepełnosprawność – Specyfika pomocy społecznej, Katowice 1998,
s. 29-30.
6
T. Majewski, B. Szczepankowska, Rehabilitacja zawodowa osób niepełnosprawnych, [w:] Problem…,
s. 23.
7
A. Ostrowska, B. Szczepankowska, Aktywność zawodowa osób niepełnosprawnych – stan i potrzeby,
[w:] Problem…, s. 15.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
119
Niniejszy artykuł poświęcony został problematyce osób z uszkodzonym słuchem.
Poza tym najbardziej ogólnym terminem, obejmującym wszystkie osoby z niepełnosprawnością narządu słuchu, w literaturze specjalistycznej i w życiu codziennym
funkcjonuje wiele innych określeń. Są one przypisywane osobom z określonym stopniem niedosłuchu: lekkim, umiarkowanym (niedosłyszący), znacznym lub głębokim
(niesłyszący, głuchy, głuchoniemy). Część związana jest z momentem jego powstania
(ogłuchły) lub zależy od współwystępowania innych niepełnosprawności (głuchoniewidomy)8.
Podstawową konsekwencją zakłóceń percepcji dźwiękowej są problemy z komunikacją językową. Wszystkie inne problemy w funkcjonowaniu osób niesłyszących
są jej następstwem i prowadzą do niższego od przeciętnego poziomu wykształcenia,
mniejszej konkurencyjności na rynku pracy oraz wyższego odsetka bezrobocia wśród
Głuchych9. Natężenie i zakres tych konsekwencji zależy od rodzaju, stopnia i momentu uszkodzenia słuchu10.
Najbardziej złożona jest sytuacja osób Głuchych kulturowo, których podstawowym sposobem porozumiewania się jest język migowy. Mówią o sobie Głusi. Pisownia tego terminu z dużej litery ma za zadanie podkreślić ich poczucie identyfikacji
ze wspólnotą społeczno-kulturową “Świata Głuchych”. Nie uważają się za osoby niepełnosprawne, lecz za osoby porozumiewające się innym niż większość językiem11.
Poza nieuniknionymi kontaktami stronią czy wręcz izolują się od świata słyszących,
z którymi nie łączy ich wspólnota doświadczeń i którzy nigdy nie będą ich w stanie
zrozumieć. Jedynie przebywanie w środowisku niesłyszących daje im poczucie bezpieczeństwa. Jedynie w nim znajdują uznanie, szacunek i możliwość samorealizacji12 .
Rehabilitacja zawodowa niesłyszących
Nie ma szczególnych przeciwwskazań ani zagrożeń, które ograniczałyby możliwości aktywności zawodowej niesłyszących. Praktyka pokazuje, że osoby te mogą
osiągnąć sukces i prestiż zawodowy w niemal każdej profesji, nawet w tych, w których
8
B. Szczepankowski, Niesłyszący – głusi – głuchoniemi, Warszawa 1999, s. 19-28.
9
P. Fijałkowski, W. Załęski, Analiza desk research nt. problemów, potrzeb i barier związanych
z uzyskaniem prawa jazdy przez osoby głuche i niedosłyszące, http://www.migacz.net/pliki/2013/03/migacz-raport-desk-research.pdf, (01.09.2013).
10 B. Szczepankowski, Osoby z uszkodzonym słuchem, [w:] Problem….., s. 67- 68.
11 B. Szczepankowski, Niesłyszący…, s. 14.
12 T. Honejko, Psychospołeczne problemy osób niedosłyszących, http://www.swietlica59.pwii.pl/prace-482.htm, (01.09.2013).
120
Zuzanna Teper-Solarz
słuch wydaje się być niezbędny13. Bariery prawne ograniczają możliwość zatrudnienia niesłyszących jedynie przy pracach związanych z ręcznym przenoszeniem
ciężarów oraz przy wyrębie drzew i zwózce drewna14. Głusi nie mogą też być żołnierzami15. Cała paleta pozostałych zawodów stoi przed nimi otworem. Jednak szanse
na znalezienie zatrudnienia i współczynnik aktywności zawodowej Głuchych jest
znacznie niższy niż u pełnosprawnych16. Powodem jest szereg dodatkowych barier,
które obecne są nie tylko w procesie wykonywania pracy, lecz również na wszystkich
etapach przygotowania do pracy przez osobę niesłyszącą, jej uzyskiwania oraz realizacji obowiązków zawodowych17. Znajdują się wśród nich bariery psychologiczne,
społeczne i edukacyjne. Ta ostatnia wynika z niedoskonałości systemu kształcenia
osób niesłyszących. Dotyczy to zarówno języka, który używany jest w procesie kształcenia niesłyszących (ograniczanie roli języka migowego)18, jak i stosowanych metod
nauczania (takich jak wykład, opis, wyjaśnienie, które całkowicie nie odpowiadają
ich potrzebom)19, stylu kształcenia (podający, ograniczający aktywność ucznia,
kształtujący jego przyszłą postawę życiową)20 oraz kierunków edukacji zawodowej
(kształcenie w profesjach, na które rynek nie zgłasza zapotrzebowania).
Innowacyjne wsparcie niesłyszących
Co zatem można i należy zrobić? Jakie kompetencje rozwijać i w jaki sposób
kierować procesem edukacji by był on trafny, użyteczny, skuteczny, efektywny, trwały i miał moc oddziaływania, czyli by spełniał najważniejsze z kryteriów ewaluacji
programów wsparcia ustalonych przez Komisję Europejską?
Gdy tradycyjny sposób odpowiedzi na zdiagnozowane problemy czy zaspokojenia
określonych potrzeb jest mało skuteczny bądź nieefektywny, wdraża się innowacje
społeczne. Możliwość implementacji innowacyjnych pomysłów z dziedziny proble13 B. Szczepankowski, Osoby z uszkodzonym słuchem, [w:] Problem…., s. 78.
14 P. Albińska, Problemy życia społecznego i zawodowego osób niedosłyszących i głuchych,
[w:] Tożsamość społeczno-kulturowa głuchych…, s. 185.
15 B. Lewandowska, Opinia metodyka…
16 P. Fijałkowski, W. Załęski, Analiza desk research…
17 B. Szczepankowski, Osoby z uszkodzonym słuchem, [w:] Problem…., s. 77.
18 E. Moroń, Konceptualizacja języka migowego w edukacji niesłyszących – spojrzenie krytyczne,
Edukacja Niesłyszących, materiały pokonferencyjne, red. E. Twardowska, M. Kowalska, Łódź
2011, s 157.
19 P. Fijałkowski, W. Załęski, Analiza desk research…
20 B. Lewandowska, Opinia metodyka…
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
121
matyki społecznej daje Program Operacyjny Kapitał Ludzki. Realizowane w jego ramach projekty innowacyjne to „projekty, których celem jest poszukiwanie nowych,
lepszych, efektywniejszych sposobów rozwiązywania problemów mieszczących
się w obszarach wsparcia EFS” 21. Takim właśnie projektem jest PI-MIGACZ. Jego
celem jest „Poprawa jakości i efektywności świadczenia usług w postaci kursów na
prawo jazdy kategorii B w części teoretycznej dla osób Głuchych, Głuchoniemych,
Niedosłyszących poprzez wypracowanie pakietu MIGACZ…” czyli materiałów
edukacyjnych do nauki i nauczania teorii prawa jazdy osób niesłyszących.
U źródeł projektu znalazł się jeden z wielu problemów z jakimi niesłyszący zmagają się na co dzień – problem z uzyskaniem kompetencji do prowadzenia pojazdów.
Jego konsekwencje mają jednak szczególny wpływ na możliwości i jakość funkcjonowania we współczesnym świecie. Prawo jazdy sprawia, że jesteśmy bardziej mobilni, dyspozycyjni i niezależni, wzrasta nasza pozycja na rynku, konkurencyjność
i możliwości wyboru wykonywanej profesji. Jeszcze większe znaczenie ma ono dla
niesłyszących gdyż jest to dla nich szansa na „przewartościowanie życia, włączenie się
do aktywności społecznej i zawodowej, rezygnację z opieki socjalnej”22 .
U źródeł projektu PI – MIGACZ
Projekt powstał w odpowiedzi na niedawno dostrzeżone problemy osób niesłyszących ze zrozumieniem i zdaniem, napisanej w obcym dla nich języku, części teoretycznej egzaminu na prawo jazdy. Barierą, która utrudnia ich zaistnienie w społecznej
świadomości są panujące w środowisku słyszących stereotypy. Wśród słyszących,
którzy nie mieli nigdy okazji obcować z osobami z uszkodzonym słuchem lub z kimkolwiek mającym z nimi styczność, panuje przekonanie, iż macierzystym językiem
Głuchych jest język polski. Zakładają tym samym, że pisanie i czytanie tekstów
napisanych po polsku nie stanowi dla niesłyszących problemu.
Pierwszy raz temat prawa jazdy dla niesłyszących stał się głośny w lipcu 2011 r.,
kiedy miała miejsce próba wyłączenia społeczności Głuchych z możliwości uzyskania tej kompetencji. Projekt Rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia zmieniał zasady
dotyczące badań kierowców23. Wprowadził kryterium usłyszenia szeptu z odległości
3 metrów, które warunkowało wystawienie zaświadczenia o braku przeciwwskazań
21 ABC innowacyjności, http://www.kiw.org.pl , (01.09.2013).
22 B. Lewandowska, Opinia metodyka…
23 Rozporządzenie Ministra Zdrowia zmieniające rozporządzenie w sprawie badań lekarskich kierowców i osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami.
122
Zuzanna Teper-Solarz
zdrowotnych do kierowania pojazdami. Po nagłośnieniu sprawy przez media i fali
krytyki ze strony środowisk Głuchych wycofano się z pomysłu.
Na początku 2013 r. po raz kolejny rozgorzała dyskusja na ten temat. Przepisy
Ustawy o kierujących pojazdami wprowadziły nowe zasady egzaminowania, które
przerosły nawet doświadczonych kierowców. Po pierwszym miesiącu średnia zdawalność egzaminu teoretycznego na kategorię B wyniosła niecałe 17%24. Statystyki te
wzrastają z miesiąca na miesiąc, choć daleko im do stanu sprzed 19 stycznia. Większa
baza pytań i modyfikowane odpowiedzi wymagają od zdającego zrozumienia i interpretowania pytań w języku polskim w znacznie krótszym czasie niż do tej pory.
Wyobraźmy sobie teraz, że zdajemy taki egzamin w języku obcym, znanym nam
średnio lub w ogóle nieznanym. Nasze szanse na uzyskanie pozytywnego wyniku są
bliskie zera. Osoby niesłyszące w takiej sytuacji się znajdują, mimo że nawet niektórzy obcokrajowcy w wybranych ośrodkach mogą przystąpić do egzaminu w języku
macierzystym.
Wbrew pozorom, opisane wyżej sytuacje w pewnym sensie służą sprawie Głuchych. Dzięki swej medialności, przyczyniają się do podjęcia społecznej debaty nadającej problemom niesłyszących status istotnej, co za tym idzie wymagającej rozwiązania, kwestii społecznej. Zainteresowanie to znajduje odzwierciedlenie w tematyce
innych innowacyjnych projektów. Żaden z nich nie dotyczy jednak bezpośrednio
tematu projektu PI-MIGACZ. Jedyną inicjatywą wspierania niesłyszących kierowców
było opracowanie programu komputerowego wspomagającego proces nauki jazdy
osób z dysfunkcją narządów mowy i słuchu 25. Narzędzie to jest jednak odpowiedzią
jedynie na część, mniej dotkliwych, problemów niesłyszących z uzyskaniem prawa
jazdy, gdyż Głusi bywają nawet lepszymi kierowcami od słyszących. Tymczasem problem zdawalności egzaminu teoretycznego jest nadal tematem poruszanym jedynie
przez pasjonatów i osoby, których bezpośrednio dotyczy.
Można więc powiedzieć, że PI-MIGACZ jest pierwszą metodyczną próbą pokonania tej bariery poprzez opracowanie pakietu MIGACZ czyli przygotowanego w Polskim Języku Migowym oprogramowania edukacyjnego zawierającego: słownik pojęć
abstrakcyjnych z zakresu prawa jazdy, kodeks drogowy, podręcznik i zestaw ćwiczeń,
kurs pierwszej pomocy, testy oraz instrukcję dla użytkowników. Głównym zadaniem
programu będzie odegranie roli przewodnika „oprowadzającego” po poszczególnych
składnikach pakietu, który instruuje, moderuje, ocenia, aktywizuje, liczy statystyki,
24 Średnia zdawalność 17% – wg danych resortu transportu, http://www.grupaimage.com.pl/,
(01.09.2013).
25 System szkolenia niesłyszących kierowców, http://www.pzg.warszawa.pl/, (01.09.2013).
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
123
wzmacnia i zbliża. Ma ułatwić i uprzyjemnić proces edukacji oraz umożliwić samodzielną naukę przez zrozumienie. Pozwoli to na utrwalenie informacji i dostosowanie
tempa nauki do indywidualnych potrzeb i możliwości szkolonych. Takie nauczanie
ma być skuteczniejsze i prowadzić ma do trwalszych efektów. Nieodpłatnie udostępnienie pakietu powinno również obniżyć koszty kursów dla niesłyszących.
Badania w projekcie
Przeprowadzenie badań na potrzeby projektu okazało się niezbędne z uwagi na
ograniczoną liczbę opracowań z obszaru jego problematyki. Nieliczne z dostępnych
diagnoz czy statystyk dotyczących niepełnosprawnych są zindywidualizowane. Zazwyczaj podgrupy inwalidów traktowane są w nich jako cząstka większej całości –
społeczności osób niepełnosprawnych, a ich problemy pojmowane są ogólnie a nie
swoiście, w sposób fragmentaryczny, nie pozwalający na kompleksową diagnozę26.
W okresie od marca do maja 2013 r. zrealizowano więc trzy-etapowe badanie,
które zmierzało do określenia jak kształtuje się sytuacja inwalidów słuchu na Podkarpaciu, jakie mają problemy z opanowaniem teorii prawa jazdy, co sądzą o idei
stworzenia narzędzia mającego być dla nich wsparciem w nauce do teoretycznego
egzaminu na prawo jazdy oraz jak oceniają poszczególne z zaplanowanych elementów i funkcjonalności pakietu MIGACZ. Podobnej analizy, jednak z punktu widzenia
Ośrodków Szkolenia Kierowców, dokonano w grupie instruktorów jazdy. Uzyskane
wyniki mają stanowić bazę dla reszty działań w projekcie, służyć grupie ekspertów
tworzących produkt jako skarbnica wiedzy i zestaw praktycznych wskazówek do
stworzenia skutecznego narzędzia.
Pierwszy etap diagnozy polegał na zgromadzeniu rozproszonego do tej pory
materiału informacyjnego z obszaru wsparcia. Jego podsumowanie stanowi raport
desk research. W kolejnym badaniu, jakościowym (realizowanym techniką FGI)
przeprowadzono wywiady w trzech grupach fokusowych (dwa z niesłyszącymi, jeden z przedstawicielami OSK). Z kolei, dwa badania ilościowe, wywiady techniką
PAPI, prowadzono w grupie 200 niesłyszących (100 z prawem jazdy i 100 z lub bez
prawa jazdy) oraz 50 instruktorów OSK. Wszystkich Czytelników zainteresowanych
szczegółami metodologii i wyników badań Autorka odsyła do publikacji Projekt
Innowacyjny MIGACZ. Narzędzia wspierające nauczanie i naukę teorii prawa jazdy
26 B. Gąciarz, A. Ostrowska, W. Pańków, Integracja osób niepełnosprawnych jako problem
polityki publicznej, [w:] Integracja społeczna i aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych
zamieszkałych w małych miastach i na terenach wiejskich – uwarunkowania sukcesów i niepowodzeń,
red. B. Gąciarz, A. Ostrowska, W. Pańków, IFiS PAN 2008, s. 59-60
124
Zuzanna Teper-Solarz
osób niesłyszących27, udostępnionej na stronie internetowej www.migacz.net. Opublikowano tam również raporty cząstkowe wieńczące poszczególne etapy diagnozy.
Z opracowań tych pochodzą przedstawiane w kolejnej części artykułu dane, przytoczone w celu rozwikłania, przedstawionego we wstępie do artykułu, dylematu.
Znaczenie prawa jazdy dla niesłyszących
W badaniu ilościowym zapytano respondentów dlaczego chcieli mieć prawo jazdy oraz, stosując technikę projekcyjną (by ujawnić ich podświadome lub ukryte postawy oraz emocje), dlaczego inne osoby niesłyszące chcą uzyskać taką kompetencję.
Choć ranking odpowiedzi był w obydwu przypadkach taki sam to badani wskazywali
więcej motywów uogólnionych, niż osobistych.
13%
Dostać pracę
Nauczyć się czegoś nowego
5,2%
28,3%
13,3%
47%
50,4%
Ułatwić sobie codzienne życie
16,5%
22,1%
Być samodzielnym, samemu coś robić
67,8%
75,2%
Łatwo i szybko dojeżdżać w różne miejsca
Lepiej się czuć, być z siebie zadowolonym
Czuć się na równi z osobami słyszącymi
Czuć się bezpieczniej
Móc podróżować
Nie siedzieć wciąż w domu
Nie nosić ze sobą wszystkich rzeczy
Inne
Nie wiem co/trudno powiedzieć
4,3%
14,8%
13,3%
11,5%
1,7%
2,7%
25,2%
11,3%
16,8%
7,0%
11,5%
11,3%
6,2%
1,7%
2,7%
motywy osobiste
45,1%
motywy uogólnione
Rysunek 1: Dlaczego chciał(a) Pan(i) mieć prawo jazdy? / Dlaczego Głusi chcą robić prawo
jazdy? (N=125)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 28
27 B. Jaworska-Posiła, W. Załęski, P. Fijałkowski, Raport z badań, [w:] Projekt Innowacyjny MIGACZ.
Narzędzia wspierające nauczanie i naukę teorii prawa jazdy osób niesłyszących, Katowice 2013,
http://www.migacz.net/pliki/2013/03/Migacz-Publikacja_raport-zbiorczy.pdf (01.09.2013).
28Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
125
Na pierwszym miejscu znalazła się odpowiedź wskazująca na możliwość łatwego
i szybkiego przemieszczania się w różne miejsca (67,8% i 75,2%), w tym kolejno do
sklepu, do pracy, na spotkania, do lekarza czy szkoły. Kolejne wskazywane motywy to
ułatwienie codziennego życia (47% i 50,4%) oraz zyskanie możliwości podróżowania
(25,2% i 45,1%). Zdaniem 28,3% badanych ważnym powodem jest chęć uzyskania
pracy przez niesłyszących (13% wskazań na motyw osobisty). Dla części badanych
istotne są również motywy poprawiające komfort psychiczny, w tym poczucie samodzielności (16,5% i 22,1%) i bycia z siebie zadowolonym (14,8% i 13,3%). Podobne
opinie wyrazili uczestnicy badania jakościowego posiadający prawo jazdy. Jest ono
dla nich ważne ze względów praktycznych („Ja mogę sama jeździć…nie potrzebuję
pomocy….jestem niezależna od autobusów”) jak i ambicjonalnych („Ja czuję się jak
słyszący. Równo. Udało mi się zdać egzamin za pierwszym razem”). Prawo jazdy jest
więc kompetencją ułatwiającą, a czasami nawet umożliwiającą niesłyszącym aktywność zawodową (podjęcie pracy poza miejscem zamieszkania, wykonywanie zawodu
wymagającego prowadzenia samochodu) i społeczną (nawiązywanie kontaktów towarzyskich, podtrzymywanie więzi rodzinnych, rozwijanie zainteresowań). Oprócz
praktycznych korzyści, równie istotne wydają się być korzyści związane z samooceną
Głuchego jako kierowcy, w tym poczucie dumy ze zdanego egzaminu i pokonania
własnych słabości, poczucie równości ze słyszącymi, uzyskana niezależność i samodzielność.
Prawo jazdy – wyzwanie dla Głuchych
Skoro prawo jazdy ma tak istotny wpływ na jakość i komfort życia niesłyszących, zdawać by się mogło, że kompetencja ta będzie wśród głuchych powszechna.
Nie prowadzi się wprawdzie statystyk wskazujących na odsetek niesłyszących
posiadających prawo jazdy, lecz pewien pogląd na ten temat daje charakterystyka
podprób badań ilościowych. Próba miała charakter celowy, założono że przynajmniej 50% badanych posiadać będzie uprawnienia do prowadzenia pojazdów, pozostała połowa mogła, lecz nie musiała ich posiadać. W sumie 57% respondentów
posiadało prawo jazdy. W podgrupie, w której posiadanie prawa jazdy nie stanowiło kryterium doboru zaledwie 15% badanych legitymowało się tym dokumentem. Badanie prowadzone wśród instruktorów Ośrodków Szkolenia Kierowców
potwierdziło tę tendencję, jedynie 18 z 50 respondentów stwierdziło iż prowadziło
szkolenie, w którym uczestniczyła osoba niesłysząca.
126
Zuzanna Teper-Solarz
19%
tak
57%
nie
24%
nie, ale chcę zrobić
Rysunek 2: Czy posiada Pan(i) prawo jazdy? (N=200)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 29
Jeżeli wyniki te odniesiemy do ogółu posiadających prawo jazdy (Centralna
Ewidencja Pojazdów i Kierowców podała, że na koniec 2011 r. było to ponad 20 milionów osób czyli ponad 63% dorosłych Polaków) możemy wnioskować, że zdobycie
prawa jazdy stanowi dla niesłyszących znacznie większe wyzwanie niż dla słyszącej
większości. Ta skala trudności, po ostatniej zmianie w systemie egzaminów, znacznie
wzrosła. Ponad połowa respondentów jest przekonana, że wprowadzone regulacje
przyczynią się do zmniejszenia odsetka Głuchych przystępujących do egzaminu
(52%) i zdających ten egzamin (59%).
29Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
127
Podejdzie
do egzaminu 4,5%
52%
43,5%
Zda egzamin 2,5%
59%
38,5%
0%
10%
20%
więcej
30%
40%
50%
mniej
60%
70%
80%
90% 100%
nie wiem
Rysunek 3: Czy nowe przepisy spowodują, że więcej/mniej Głuchych podejdzie do egzaminu/
zda egzamin? (N=200)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 30
Podobnego zdania są respondenci badania jakościowego, którzy podzielili się
swoim obawami dotyczącymi nowych zasad egzaminowania („Teraz jest 3 tysiące
pytań. Kiedyś było 525 pytań. Dawniej było łatwiej”, „Słyszałem że pytania są bardzo
trudne i jest mało czasu na odpowiedź”). Nieco mniej zdecydowani co do omawianej
kwestii są instruktorzy nauki jazdy – 22% z nich uznało że liczba niesłyszących kursantów spadnie, a 32%, że obniży się poziom zdawalności w tej podgrupie. Większość,
kolejno 56% i 58% instruktorów nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, najprawdopodobniej z uwagi na brak doświadczenia w szkoleniu niesłyszących
kursantów. Jedynie pojedyncze odpowiedzi wskazywały na przewidywanie tendencji
wzrostowej. Wypowiedzi instruktorów podczas badania fokusowego również były
sceptyczne: „Podejrzewam, że troszkę mają gorzej z czytaniem. Przedtem była możliwość powrotu do wcześniejszych pytań. Ten czas był dłuższy. A teraz zanim on
przeczyta… To sprawna osoba czasem ma problem z przeczytaniem tego”.
30Ibidem.
128
Zuzanna Teper-Solarz
Bariery w uzyskaniu prawa jazdy
Zacząć należałoby od tego, że Głusi są dobrymi i bezpiecznymi kierowcami.
Podczas jazdy nic (rozmowa, radio, telefon) ich nie rozprasza; są w pełni skupieni
na prowadzeniu pojazdu a brak słuchu kompensowany bywa zwiększoną ostrością
widzenia i spostrzegawczością 31. Ich cechy, które można by na pierwszy rzut oka ocenić jako słabości, stają się więc w sytuacji drogowej atutami. Opinię tą potwierdzili
instruktorzy mający na co dzień styczność z niesłyszącymi kursantami: „Ja myślę, że
bardziej się starają żeby udowodnić, że niczego im nie brakuje”, „Niejeden Głuchy,
a właściwie większość ma coś w zamian…Mają dobrą wyobraźnię, pracujący mocno
wzrok (…) I czucie w rękach…”. Skąd więc bierze się problem z uzyskaniem przez
nich prawa jazdy?
Zdanie egzaminu praktycznego, choć wymaga od egzaminatora i osoby zdającej
dopracowania sposobu komunikacji, nie jest aż tak uciążliwe jak przygotowania do
egzaminu teoretycznego. Ponad połowa niesłyszących respondentów uznała naukę
teorii (55%) oraz egzamin teoretyczny (56%) za trudniejsze. Około 1/4 badanych za
trudniejszą uznała naukę praktyki (18%) i do egzaminu praktycznego (22%).
2%
Teoretyczny
20%
Praktyczny
56%
Są tak samo trudne
22%
Nie podchodziłem do praktycznego
Rysunek 4: Który z egzaminów jest według Pana(i) trudniejszy? (N=125)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 32
31 B. Szczepankowski, Niesłyszący…s. 85-86.
32 B. Jaworska – Posiła, W. Załęski, P. Fijałkowski, op. cit.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
129
Dzieje się tak dlatego, że materiały przygotowujące do egzaminu na prawo jazdy
kategorii B są napisane w języku polskim co uniemożliwia niesłyszącym efektywne i skuteczne przygotowanie do testów na prawo jazdy. Dla około 90% Głuchych
podstawowym narzędziem komunikacji jest język migowy z małym zróżnicowaniem
wyobrażeń, brakiem odmian i specyficzną składnią.
3% 1%
Bardzo łatwa
14%
Łatwa
24%
58%
Trudna
Bardzo trudna
Nie wiem/trudno powiedzieć
Rysunek 5: Czy nauka czytania po polsku jest łatwa czy trudna? (N=200)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 33
Dla Głuchych, język polski jest językiem obcym i opanowują go jedynie w stopniu podstawowym lub średnio-zaawansowanym co wymaga sporego zaangażowania.
Zaledwie 1% badanych określiło naukę polskiego jako bardzo łatwą, dla większości
respondentów jest ona trudna (58%) lub bardzo trudna (14%). Jak wskazują szacunki,
osoby niesłyszące rozumieją najwyżej 20%34 zapisów kodeksu drogowego. Respondenci badania jakościowego, którzy zadeklarowali najwyższy poziom umiejętności
czytania stwierdzili, że rozumieją zaledwie 30% czytanych tekstów. Odsetek ten będzie jeszcze niższy w przypadku treści sformalizowanych do jakich należą testy na
prawo jazdy.
Na podstawie wyników zadania domowego przekazanego respondentom na kilka
dni przed badaniem, polegającego na zaznaczeniu w przykładowych testach niezrozumiałych fragmentów, stwierdzić można, że trudności te dotyczą zarówno rozumie33Ibidem.
34 A. Ficowski, Motyle za kierownicą, “Znak”, maj 2010, nr 660.
130
Zuzanna Teper-Solarz
nia złożonych zdań oraz pytań, jak i pojedynczych słów. Słownictwo specjalistyczne
(rzeźba bieżnika, układ ABS) i ogólne (wyposażenie, skoncentrować się, ewentualny,
korygowanie) nie mające swoich odpowiedników w Polskim Języku Migowym jest
dla nich abstrakcyjne. Nic więc dziwnego, że największą trudność w trakcie nauki do
egzaminu teoretycznego stanowiło dla respondentów zrozumienie przepisów (55,2%
badanych), a na brak zwrotów w języku migowym wskazało kolejne 13% badanych.
Bardziej oczywiste trudności z usłyszeniem/zrozumieniem wykładowcy czy brakiem tłumacza na kursie wskazała ponad 1/5 badanych. Jedynie 12,8% zadeklarowało, iż nauka teorii nie sprawiła im żadnych trudności.
Ze zrozumieniem przepisów
Z usłyszeniem/zrozumieniem wykładowcy
Z brakiem tłumacza na kursie
Z brakiem niektórych zwrotów w języku migowym
Z wypowiadaniem się na kursie
Ze zrozumieniem zasad pierwszeństwa przejazdu
Z opanowaniem znaków drogowych
Z czasem - za mało godzin jazdy
Z programem komputerowym do egzaminu
Z wyczuciem samochodu
Nie miałem(łam( żadnych problemów
Z instruktorem
Nie wiem/trudno powiedzieć
0%
10%
20%
30%
40%
50%
60%
Rysunek 6: Z czym miał(a) Pan(i) problemy w trakcie nauki do egzaminu teoretycznego?
(N=125)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 35
Dlatego też Głusi zarówno teorii jak i testów egzaminacyjnych uczą się najczęściej
na pamięć. Taki sposób na zdanie egzaminu wybrało 66% z respondentów posiadających prawo jazdy. 31% starało się zrozumieć przepisy. Wypowiedzi respondentów
badań jakościowych potwierdziły tą tendencję; „Dużo powtarzaliśmy, uczyliśmy się
na pamięć”, „Sam ćwiczyłem i sprawdzałem. Przez wiele dni ćwiczyłem i w końcu
35 B. Jaworska – Posiła, W. Załęski, P. Fijałkowski, op. cit.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
131
się nauczyłem”, „Trudno było. Od początku klikałem a, b, c, d po 6 – 7 razy. I następnego dnia znowu i tak 100 razy”. Warto podkreślić, że problem ten nie dotyczy
wszystkich osób niesłyszących w równym stopniu. Największe trudności mają osoby
określane mianem Głuchych Kulturowo, o których mowa była na początku artykułu.
W badaniach w projekcie 75% badanych z głębokim i 77,3% badanych z całkowitym
ubytkiem słuchu uczyło się testów na pamięć, odsetek ten był zauważalnie niższy
w grupie inwalidów słuchu z mniejszymi ubytkami, 66,7% w grupie z ubytkiem
umiarkowanym i 60,6% wśród osób z ubytkiem znacznym.
90%
80%
70%
60%
50%
40%
30%
20%
10%
0%
umiarkowany
powyżej 40-70 dB
znaczny
powyżej 70-90 dB
starałem(am) się zrozumieć przepisy
powyżej 90 dB
całkowity
uczyłem(am) się na pamięć
Rysunek 7: W jaki sposób uczył(a) się Pan(i) do egzaminu teoretycznego? (N=125)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 36
Większość badanych (71%) poświęca więc sporo czasu na dodatkową naukę
w domu. Jest to średnio 52% czasu przeznaczonego na przyswojenie wiedzy. 12,8%
badanych uczyło się wyłącznie w domu. Skalę zjawiska dobrze obrazują wypowiedzi uczestników badania fokusowego, którzy nauce do egzaminu poświęcili od
jednego do trzech miesięcy. („Ćwiczyłem z PZG, w klubie dla Głuchych”, „Codziennie się uczyliśmy sami w domu”).
Choć dla legitymujących się prawem jazdy jego posiadanie jest naturalne, to nieposiadający go mają inne zdanie na ten temat. Pytani o przyczyny braku uprawnień do
kierowania pojazdami, respondenci wskazywali na barierą finansową (brak pieniędzy na
kurs – 33%, na zakup auta – 10,7%) oraz różnego rodzaju obawy; lęk przed egzaminem
teoretycznym i praktycznym oraz kursem (po 16%) lub ogólnie ujęty lęk, strach (4%).
36Ibidem.
132
Zuzanna Teper-Solarz
Brak pieniędzy na kurs
33.3%
Bałem(am) się egzaminu teoretycznego
16%
Bałem(am) się egzaminu praktycznego
16%
Brak kursów dla osób głuchych
16%
Nie potrzebuję prawa jazdy
14,7%
10,7%
Brak pieniędzy na zakup auta
Słaby wzrok
5,3%
Zbyt młody wiek
5,3%
Strach, lęk
4%
Brak zgody członków rodziny
4%
2,7%
Zły stan zdrowia
Rezygnacja z kursu
1,3%
Brak czasu
1,3%
Inne powody
5,3%
0%
5%
10%
15%
20%
25%
30%
35%
Rysunek 8: Dlaczego nie próbował(a) Pan(i) zdać na prawo jazdy? (N=75)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 37
Obraz ten uzupełniają wypowiedzi uczestników FGI, którzy twierdzili, że nie
zależy im na uzyskaniu tej kompetencji; „Lubię dojeżdżać do pracy”, „Mam kartę
rowerową i jeżdżę wszędzie na rowerze” „Nie mam prawa jazdy, a mam pracę”, „To
strata pieniędzy”. Na podstawie wyników dwóch technik projekcyjnych (double bubbles i collage) zidentyfikowano dwa źródła tych postaw; wysoki koszt uzyskania prawa
jazdy i korzystania z niego w stosunku do prawdopodobieństwa uzyskania korzyści/
gratyfikacji oraz przekonanie, że posiadanie prawa jazdy nie jest atrybutem osób niesłyszących, a luksusem pozostającym poza ich zasięgiem. W tym kontekście, nie dziwi fakt, że jedynie 12% respondentów bez prawa jazdy podjęło próbę jego uzyskania.
37Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
133
Problemy OSK w kształceniu niesłyszących
Problem braku narzędzi umożliwiających lub ułatwiających nauczanie osób
niesłyszących dotyka również szkół nauki jazdy, które bardzo rzadko przygotowują oferty kursów skierowane do tej grupy docelowej. Ich pracownicy nie potrafią
lub nie wiedzą jak efektywnie wesprzeć te osoby w procesie nauczania. Istotną
barierą jest niska świadomość szczególnych potrzeb niesłyszących kursantów.
Słyszący respondenci, nie mający do tej pory styczności z osobami niesłyszącymi,
nie zdają sobie najczęściej sprawy z ich ograniczonych kompetencji do rozumienia i posługiwania się (w formie czytanej i pisanej) językiem polskim. Informacja, że Głusi mogą nie rozumieć języka polskiego w piśmie była dla nich sporym
zaskoczeniem. Z ich perspektywy nauczanie z użyciem tradycyjnego podręcznika,
wspomagane wyjaśnieniami pisanymi na kartce, może być skuteczną formą komunikacji z niesłyszącym kursantem („Jeśli taka osoba nie umiałaby czytać z ruchu
warg, to po prostu napisałbym i pisząc ustaliłbym dalszy sposób porozumiewania
się w czasie jazdy”). Instruktorzy, zapytani o problemy osób niesłyszących związane
z uczestnictwem w kursie teoretycznym i praktycznym, najczęściej wskazywali na
brak możliwości, bądź ograniczoną możliwość usłyszenia i zrozumienia wykładowcy, następnie na problem z wypowiadaniem się i z zadawaniem pytań. Jednak
na problem związany z czytaniem zwróciło uwagę zaledwie 4% respondentów.
Co więcej, ich zdaniem niesłyszący kursanci pokonują najczęściej wskazywane
bariery właśnie dzięki czytaniu dodatkowych materiałów szkoleniowych, kodeksu
ruchu drogowego czy podręczników.
134
Zuzanna Teper-Solarz
4%
4%
Problem z czytaniem
60%
Problem z usłyszeniem/zrozumieniem wykładowcy
72%
28%
32%
Problem z wypowiadaniem się na kursie
26%
20%
Niechęć bądź nieumiejętność zadawania pytań
prowadzącemu
8%
6%
Brak niektórych zwrotów w języku migowym
0%
Niesłyszenie innych uczestników ruchu
24%
2%
4%
Inne
Nie wiem/trudno powiedzieć
18%
26%
0% 10% 20% 30% 40% 50% 60% 70% 80%
do egzaminu teoretycznego
do egzaminu praktycznego
Rysunek 9: Jakie Pana(i) zdaniem są problemy osób Głuchych w trakcie nauki do egzaminu
teoretycznego, a jakie do egzaminu praktycznego na prawo jazdy?
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 38
Dlatego właśnie instruktorzy stosują najczęściej, choć jak wskazali w nieco innych
proporcjach, takie same metody pracy, bez względu na grupę odbiorców: pomoce
komputerowe, filmy i animacje czy standardowe tablice do pisania. Jedyną dodatkową
pomocą jaką mogą zaoferować niesłyszącym kursantom jest zaangażowanie do szkolenia tłumacza języka migowego. Jeszcze lepszym, choć rzadkim rozwiązaniem jest
zatrudnienie migającego wykładowcy lub instruktora. Metoda ta ma jednak cztery
zasadnicze mankamenty. Po pierwsze, jest mało skuteczna. Tłumacz nie jest w stanie
przełożyć słów, nie istniejących w języku migowym. Tylko od jego inicjatywy zależy
czy wymyśli na potrzeby tego tłumaczenia umowny gest. Tymczasem, bezpośrednie
tłumaczenie wypowiadanych w języku polskim słów na język migowy jest dla niesłyszących niezrozumiałe. Gdyż choć język ten spełnia swoją funkcję w kontaktach społecznych to w sytuacjach formalnych ujawniają się jego ograniczenia – 20 tysiącom
słów w polskim języku potocznym i 100 tysiącom języka literackiego przeciwstawione
38Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
135
zostaje 2 tysiące znaków wykorzystywanych w codziennych kontaktach i mniej niż
5 tysięcy wszystkich zunifikowanych znaków migowych. Po drugie, jest nieefektywna. Indywidualnie prowadzone teoretyczne zajęcia kursów na prawo jazdy trwają
nawet dwa razy dłużej, a udział w nich jest około 30% droższy niż w przypadku
typowego szkolenia. Po trzecie, ograniczony dostęp do tłumaczy języka migowego
uniemożliwia jej stosowanie na szeroką skalę. Z danych Polskiego Związku Głuchych
wynika, że w pierwszym kwartale 2012 r. (czas opracowania projektu) w Polsce było
ponad 25 tysięcy osób Głuchych. Mogły one liczyć na profesjonalne wsparcie zaledwie
111 wykładowców języka migowego oraz 232 tłumaczy tego języka. Ostatnią z wad
tego rozwiązania jest jego dowolność. Ośrodki szkolenia nie mają obowiązku zatrudniania tłumacza do realizacji swoich zadań statutowych. Nie obligują ich też w żaden
sposób zapisy Ustawy o języku migowym gdyż nie są instytucjami państwowymi.
Zatem podczas kursów przygotowujących do egzaminu oraz na samym egzaminie
niesłyszący muszą we własnym zakresie i na własny koszt organizować sobie tłumacza. Jak podsumował tą sytuację jeden z instruktorów biorących udział w fokusie:
„Kurs z tłumaczem, którego trzeba zatrudnić na ileś godzin wykładów jest po prostu
droższy. Tłumacz podraża kurs. Logiczne. I tę wyższą cenę musi zapłacić Głuchy”.
Ocena pakietu MIGACZ
Badania potwierdziły potrzebę realizacji wsparcia zaplanowanego w ramach
projektu PI-MIGACZ oraz pozwoliły wysoko ocenić potencjał narzędzia pod kątem
kryteriów ewaluacyjnych.
Pakiet jest narzędziem trafnym. Problemy zidentyfikowane na etapie wnioskowania i tworzenia konceptu produktu zostały w większości przypadków potwierdzone.
Z kolei te, które nie znalazły potwierdzenia w diagnozie oraz które dzięki niej zostały
ujawnione, znalazły swoje odzwierciedlenie w modyfikacjach konceptu narzędzia.
Pakiet posiada potencjał do bycia narzędziem użytecznym. Jest zgodny z możliwościami i potrzebami grup docelowych. Głusi nie powinni mieć problemów z obsługą komputera. Korzysta z niego większość niesłyszących (79%) biorących udział
w badaniu, z czego 62% robi to codziennie a 29% kilka razy w tygodniu. Bariera
technologiczna nie dotyczy również OSK, 84% przebadanych ośrodków posiada
odpowiednią bazę sprzętową. Jednocześnie, zarówno niesłyszący jak i prowadzący
kursy chcieliby z przedstawionego im narzędzia skorzystać. Tego zdania jest 60%
Głuchych. Mniej niż 1/3 badanych zanegowała taką możliwość.
136
Zuzanna Teper-Solarz
22%
Tak
Nie
18%
60%
Nie wiem/trudno powiedzieć
Rysunek 10: Czy skorzystał(a)by Pan(i) z takiego darmowego programu do nauki gdyby
powstał? (N=200)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 39
Co istotne największy odsetek odpowiedzi pozytywnych (91%) uzyskano od
respondentów, którzy planują zdać egzamin czyli w grupie jego potencjalnych
odbiorców. Najmniej zainteresowane korzystaniem z pakietu były osoby nie mające w planach przystąpienia do egzaminu. Zmienną warunkującą pozytywną
odpowiedź był także wiek badanych. W grupie najmłodszych badanych (w wieku
18-24 lat) poziom zainteresowania przekroczył 74%. Wśród najstarszych respondentów (w wieku 55-64 lat) osiągnął zaledwie 38,1%. Przedstawiciele OSK (66%)
również chcą korzystać z pakietu; tylko 8% nie uważa aby był to dobry pomysł,
co trzeci badany nie ma zdania na ten temat. Jednocześnie 86% instruktorów
zadeklarowało, że gdyby miało dostęp do bezpłatnego narzędzia to poszerzyłoby
ofertę ośrodka o kursy dla Głuchych.
39Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
4%
137
2%
Zdecydowanie nie
8%
Raczej nie
Raczej tak
52%
34%
Zdecydowanie tak
Nie wiem/trudno powiedzieć
Rysunek 11: Czy mając taki program komputerowy udostępniany za darmo szkoły byłyby
zainteresowane poszerzeniem swojej oferty o kursy dla osób Głuchych? (N=50)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 40
Pakiet posiada potencjał do bycia narzędziem skutecznym. Zdaniem większości (65% niesłyszących, 86% instruktorów) możliwość skorzystania z bezpłatnego
pakietu wpłynęłaby na zwiększenie liczby Głuchych zdających egzamin teoretyczny. 29% niesłyszących i 14% instruktorów nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Potencjału pakietu w tym obszarze nie dostrzegło zaledwie
po 6% respondentów z obydwu badanych grupach. Jeszcze bardziej optymistyczne
były odpowiedzi dotyczące przydatności programu podczas przygotowania do
egzaminu. Pozytywnie na to pytanie odpowiedziało 78% niesłyszących i aż 92%
instruktorów, po 2% osób z każdej grupy odniosło się do tej kwestii sceptycznie
a 20% z pierwszej i 2% z drugiej nie potrafiło na tym etapie dać jednoznacznej
odpowiedzi.
40Ibidem.
138
Zuzanna Teper-Solarz
20%
Tak
2%
Nie
78%
Nie wiem
Rysunek 12: Czy taki program pomoże w nauce do egzaminu? (N=200)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 41
2%
2% 4%
Zdecydowanie nie
Ani tak ani nie
40%
52%
Raczej tak
Zdecydowanie tak
Nie wiem/trudno powiedzieć
Rysunek 13: Czy taki program mógłby pomóc osobom Głuchym w nauce do egzaminu
teoretycznego? (N=50)
Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 42
Pakiet, w porównaniu ze stosowanymi aktualnie metodami, posiada potencjał do
bycia narzędziem efektywnym, gdyż dzięki zastąpieniu osoby tłumacza języka migowego programem komputerowym ogranicza koszt realizacji kursu dla niesłyszących,
czas jego trwania oraz niweluje związane z nim problemy organizacyjne.
Pakiet ma szansę osiągnąć szeroki zasięg oddziaływania, gdyż grupa interesariuszy wsparcia projektu PI–MIGACZ nie ogranicza się do jego bezpośrednich be41Ibidem.
42
Ibidem.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
139
neficjentów. Jego oddziaływanie będzie miało szeroki zasięg społeczny (ma szansę
zmienić życie rodzin Głuchych, którzy dzięki niemu uzyskają prawo jazdy) a także
geograficzny (z uwagi na jego uniwersalny charakter, mimo że tworzony na Podkarpaciu, będzie mógł znaleźć zastosowanie w OSK z całej Polski).
Podsumowanie
Niestety, na tym etapie, nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na zasadnicze pytanie artykułu. Pozytywna ocena pakietu pod kątem kryteriów ewaluacyjnych
pozwala jedynie mieć nadzieję że pakiet będzie pomocny w uzyskaniu przez niesłyszących prawa jazdy. A, jak się okazało, Głusi posiadający prawo jazdy rzeczywiście z niego korzystają – tak robi 78% badanych z czego 54% zadeklarowało, że za
kierownicą siada często. Jedynie 23% z respondentów nie korzysta z posiadanych
uprawnień, w tym zaledwie 7% z uwagi na brak takiej potrzeby. Szczególnie istotny
jest fakt, że prawo jazdy to ważny krok na drodze do uzyskania zatrudnienia dla
40% naszych respondentów (to ponad połowa badanych, którzy mają doświadczenia w poszukiwaniu/wykonywaniu pracy), kolejne 40% nie potrafiło na to pytanie
udzielić jednoznacznej odpowiedzi (co wynikać może z braku doświadczeń w tym
obszarze aż u 30% respondentów). Co piąty badany nie widzi związku miedzy uzyskaniem prawa jazdy a szansą na znalezienie zatrudnienia.
11%
6%
14%
Zdecydowanie nie
Raczej nie
29%
Ani tak, ani nie
40%
Raczej tak
Zdecydowanie tak
Rysunek 14: Czy posiadanie prawa jazdy zwiększa szanse osób Głuchych na znalezienie pracy?
(N=200) Źródło: Opracowanie na potrzeby projektu PI-MIGACZ 43
43Ibidem.
140
Zuzanna Teper-Solarz
Jeżeli jednak założymy, że prawo jazdy pozwoli Głuchym na zdobycie pracy to
będzie to najważniejszy krok ku dalszym zmianom w ich życiu. Wskaźnik aktywności zawodowej to jeden z ważniejszych wskaźników aktywności społecznej44. Praca
stanowi wartość dla każdego człowieka gdyż zaspokaja potrzeby finansowe, daje
niezależność ekonomiczną, poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Pozwala na określenie własnej pozycji społecznej. Rozwija osobowość, daje możliwość samorealizacji,
buduje poczucie własnej wartości oraz przekonanie o byciu użytecznym. Służy także
zaspokojeniu potrzeby kontaktów społecznych i zapobiega izolacji osób niepełnosprawnych45. Reasumując, praca daje podstawy do każdej innej aktywności a tym
samym może być pierwszym krokiem ku integracji społecznej osób niesłyszących.
Dylematu zawartego w tytule artykułu nie rozwiąże także sam projekt PI-MIGACZ. W każdym z projektów występują dwa rodzaje efektów. Pierwszy rodzaj to
rezultaty, czyli efekty natychmiastowe, następujące bezpośrednio po udzieleniu
wsparcia w projekcie. Drugi to oddziaływanie czyli efekty długookresowe, często nie
zaplanowane i nie przewidziane, występujące po pewnym okresie czasu, po zakończeniu wsparcia. Aby ocenić efekty jakie może mieć udostępnienie pakietu MIGACZ
niezbędne będzie przeprowadzenie dalszych badań, między innymi w grupie bezrobotnych inwalidów słuchu testujących produkt, by sprawdzić czy i jak zmieniło się ich
życie po uzyskaniu prawa jazdy.
Choć artykuł nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie czy uzyskanie prawa
jazdy poprawia zawodową i społeczną sytuację Głuchych to jednak potwierdził, że
projekt i pakiet MIGACZ na pewno są dla niesłyszących szansą na taką zmianę. Okazał się również szansą dla nas wszystkich słyszących by poznać i spróbować zrozumieć Świat Głuchych, by spojrzeć na nich nie przez pryzmat stereotypów i mitów, lecz
codziennych zmagań z ignorancją i brakiem zrozumienia ze strony otoczenia. Śmiało
więc można powiedzieć, że projekt PI-MIGACZ to nie tylko zestaw działań, lecz cały
pakiet szans. Szans, które już zaczęły się urzeczywistniać, choćby dzięki takim jak ten
artykułom, które pozwalają zrozumieć, że „Ludzie którzy nie słyszą mogą wszystko
– z wyjątkiem słyszenia”46 .
44 B. Gąciarz, A. Ostrowska, W. Pańków, Warunki życia i aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych w ich własnej opinii [w:] Integracja społeczna… s. 72.
45 I. Jagoszewska, Aktualizacje w kształceniu niesłyszących studentów surdopedagogiki, [w:] Edukacja
Niesłyszących…, s. 62.
46 I. K. Jordan, pierwszy niesłyszący rektor Uniwersytetu Gallaudeta.
PROJEKT INNOWACYJNY MIGACZ – szansa na aktywizację zawodową...
141
Summary
The general objective of the PI-MIGACZ project is to create a set of tools that will
help the Deaf to understand theoretical part of driving licence course and to pass the
driving license exam. The author examines whether the idea of the product is accurate
and has a potential to be a useful and an effective tool that impacts the vocational and
social situation of the Deaf.
mgr Zuzanna Teper–Solarz – doktorantka WNS UŚ w zakresie socjologii. Pracuje
w prywatnej firmie badawczej. Członek Polskiego Towarzystwa Ewaluacyjnego
i Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii Publicznej. Ekspert Ministerstwa Rozwoju Regionalnego do oceny projektów PO KL. Praca pozwala rozwijać
zainteresowania badawcze Autorki, zagadnienia: społecznej odpowiedzialności
biznesu, wyrównywania szans osób wykluczonych oraz innowacji społecznych.
Koordynuje część badawczą projektu będącego przedmiotem artykułu.
kontakt: [email protected]
Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
Grzegorz Raj
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu innowacyjnej
kultury organizacji1
Uwagi wstępne
Liczne prace ostatnich lat, odnoszące się do konkurencyjności przedsiębiorstw,
podkreślają ważność pojęcia innowacji w funkcjonowaniu organizacji i rzeczywistości biznesowej. Obok postępu technicznego, wskazuje się najczęściej na innowacje
jako przewodnią siłę rozwoju. Coraz większą uwagę kieruje się w stronę potencjału
kadrowego organizacji, który dzięki własnej kreatywności i innowacyjności przełożonej na zysk, buduje jej trwałą przewagę konkurencyjną. Interesuje nas dzisiaj
właściwie odpowiednie powiązanie kreatywności z innowacyjnością, które pozwala
wielu nowoczesnym firmom rozwijać się w niespotykanym dotychczas tempie.
Dzisiejsi przedsiębiorcy nieustannie poszukują dróg do przewag rynkowych. Bez
wątpienia jedną z nich jest stworzenie zintegrowanej kultury organizacyjnej o trwałej
innowacyjności. Konstytuowanie kultury innowacyjnej sprzyjającej kreatywnemu
myśleniu i innowacji jest procesem długotrwałym, często żmudnym i wymagającym
zaangażowania pracowników na wszystkich szczeblach zarządzania.
Celem niniejszego opracowania jest ukazanie roli jaką odgrywa kreatywność
w kształtowaniu innowacyjnej kultury organizacji oraz zależności występujących
między kreatywnością organizacji, innowacją i kulturą innowacyjną.
1
Recenzentem artykułu jest dr hab. prof. UŚ Adam Bartoszek z Zakładu Socjologii Organizacji, Gospodarki i Metodologii Badań Społecznych w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego.
144
Grzegorz Raj
Między kreatywnością a innowacją
W ostatnim czasie coraz więcej organizacji zaczyna rozumieć, iż kreatywność
i innowacyjność nie mogą być traktowane drugorzędnie, ich celowe powiązanie ma
bowiem ogromny wpływ na rozwój organizacji. Dlatego też zjawiska te powinny
zajmować pierwszoplanową pozycję w budowaniu innowacyjnego biznesu, „muszą
zajmować centralny element spójnej strategii” 2 organizacji.
Kreatywność w organizacji pojawia się najczęściej wówczas, gdy rozwiązania
dotąd praktykowane nie przynoszą zakładanych rezultatów, kiedy nie przynoszą
skutków utarte racjonalno-logiczne sposoby zmniejszania niepewności, które bazują
na gromadzeniu informacji i poddawaniu ich ostatecznej analizie. Zmienność otoczenia przedsiębiorstw wymusza działania niestandardowe i nieszablonowe, co oznacza
wymóg kreatywności i pojawienie się dla niej konkretnej przestrzeni. Kreatywność
odnoszona jest zazwyczaj do jednostek, stanowiąc tym samym indywidualny proces twórczy. W literaturze przedmiotu kreatywność to „nazwa dla cech charakteru
(postawy) człowieka, który wykazuje się zdolnościami generowania (wymyślania)
nowych i wartościowych pomysłów (idei, koncepcji, rozwiązań)”3. John Adair określa
ją jako cechę umysłu i ducha, dzięki której człowiek może powoływać do życia – pozornie z „niczego” - coś, co jest pożyteczne, piękne lub ważne4. Zdaniem Krzysztofa
Szmidta „kreatywność jest właściwością człowieka, którego działalność przynosi wartościową nowość. Nie każdą nowość, ale właśnie nowość mającą określone, pozytywne
wartości dla samego twórcy, jego rodziny, grupy zawodowej, kraju lub całego świata”5.
Coraz częściej nowe pomysły, koncepcje i rozwiązania stają się efektem zbiorowej
kreatywności będącej wynikiem transferu wiedzy, zaangażowania i współpracy określonej grupy pracowników, co przekłada się na bardziej twórcze i inspirujące środowisko pracy. Powstaje więc potrzeba kształtowania warunków do rozwoju grupowych
form kreatywności i budowania kreatywnych zespołów pracowniczych. Biorąc pod
uwagę uwarunkowania wewnętrzne organizacji (społeczne, kulturowe, organizacyjne), które stymulują twórcze zachowania jednostek oraz zespołów, kreatywność
rozpatrywana może być w perspektywie całej organizacji (kreatywność organizacji)6.
Kreatywność w organizacji traktować można jako tworzenie pomysłów nowych roz2
M. A. West, Rozwijanie kreatywności wewnątrz organizacji, Warszawa 2000, s. 18.
3
K. J. Szmidt, ABC kreatywności, Warszawa 2010, s. 8.
4
J. Adair, Sztuka twórczego myślenia. Źródła innowacji i świetnych pomysłów, Kraków 2008, s. 17.
5
K. J. Szmidt, op. cit., s. 10.
6
M. Brzeziński, Organizacja kreatywna, PWN, Warszawa 2009, s. 59-60.
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu...
145
wiązań w procesie pracy 7. Pojęcie to będzie związane z potencjałem ludzkim, stylem
funkcjonowania osób o kreatywnej tożsamości 8 oraz stwarzaniem im potencjalnych możliwości innowacyjnego rozwiązywania problemów. Kreatywność jako
proces myślowy jest więc przymiotem psychologicznym człowieka, ale może być
rozpatrywana w kontekście ról jednostki w grupach, strukturach przedsiębiorstwa
a nawet w regułach kulturowych całego społeczeństwa 9.
Podobnie jak w przypadku kreatywności, istnieje wiele definicji pojęcia innowacji, które formułowane były dotąd przez teoretyków makroekonomii, specjalistów od
ekonomiki przedsiębiorstw i zarządzania, a także przez naukowców uprawiających
inne nauki10. Doniosłe znaczenie dla zrozumienia pojęcia innowacji ma definicja Josepha Schumpetera, który jako pierwszy wprowadził ją do literatury ekonomicznej.
Określa on innowację jako:
•• Wprowadzenie na rynek nowego dobra, nieznanego przedtem konsumentowi,
bądź też nowej jakości istniejącego już dobra.
•• Wprowadzenie nowej metody produkcji, niesprawdzonej jeszcze przez doświadczenie w danej gałęzi wytwórczości. Metoda musi jednak wynikać z nowego
naukowego odkrycia. Może ona dotyczyć również sposobu handlowej obsługi.
•• Otwarcie nowego rynku, tzn. rynku, na który dana gałąź wytwórczości kraju
jeszcze nie weszła, bez względu na to, czy rynek ten już istnieje, czy też dopiero
powstaje.
•• Zawłaszczenie nowego źródła podaży surowców bądź półfabrykatów, bez
względu na to, czy to źródło poprzednio istniało, czy też zostało stworzone po
raz pierwszy.
•• Stworzenie nowej organizacji gałęzi przemysłu, np. zbudowanie monopolistycznej pozycji albo jej przełamanie11.
Niemniej znaczącą definicję zaproponował Peter Drucker uznając innowacje za:
„szczególne narzędzie przedsiębiorców, za pomocą którego zmiany czynią okazję do
podjęcia nowej działalności gospodarczej lub świadczenia nowych usług”12 . Drucker
7
M. A. West, op. cit., s. 14.
8
Zob B. Andrzejewska, Kreatywność, tożsamość, adaptacja w dobie zmian społeczno – gospodarczych,
„Socjologia wychowania” 2003, nr XV, zeszyt 360, s. 23-30.
9
P. Niedzielski, K. Rychlik, Innowacje i kreatywność, Szczecin 2006, s. 151.
10 W. Świtalski, Innowacje i konkurencyjność, Warszawa 2005, s. 80.
11 J. Schumpeter, Teoria rozwoju gospodarczego, Warszawa 1960, s. 104.
12 P. Drucker, Innowacja i przedsiębiorczość, Warszawa 1992, s. 29.
146
Grzegorz Raj
podkreśla również, że „innowacja jest specyficznym narzędziem przedsiębiorczości
– działaniem, które nadaje zasobom nowe możliwości tworzenia bogactwa”13. Podręcznik OSLO Manual definiuje innowację (innovation) jako „wdrożenie nowego lub
znacząco udoskonalonego produktu (wyrobu lub usługi) lub procesu, nowej metody
marketingowej lub nowej metody organizacyjnej w praktyce gospodarczej, organizacji
miejsca pracy lub stosunkach z otoczeniem”14. Ujęcie to wskazuje na szeroką definicję
obejmującą wielostronny zakres możliwych innowacji. A co najważniejsze, akcentuje
wdrożenie jako cechę innowacji. W węższym ujęciu innowacje należy określić jako
wdrożenie jednego lub kilku typów innowacji, które mogą odnosić się na przykład
do samego produktu czy procesu występującego w organizacji. Minimalnym wymogiem pojawienia się innowacji jest, aby produkt, proces, metoda marketingowa lub
metoda organizacyjna były nowe (lub też znacząco udoskonalone) dla firmy. Wśród
nich znajdą się więc produkty, procesy i metody, które dana firma opracowała jako
pierwsza oraz te, które zostały przyswojone przez inne firmy lub podmioty15. Innowacje należy rozpatrywać nie tylko w wymiarze technologicznym, również społecznym,
ekonomicznym czy organizacyjnym. Głównym proceduralnym ujęciem innowacji
jest jednak ujęcie prawne – nowość na etapie wdrażania rozpoczyna się od wprowadzenia innowacji w system prawa – poczynając od prawa patentowego. Patenty, licencje, korekty prawne nadają innowacjom technicznym lub kulturowo-organizacyjnym
status znaczącego i uznawanego oraz chronionego prawem wytworu kreatywnych
działań ludzkich, zarazem uznając produktywność innowacyjnego pomysłu, dzieła,
rozwiązania.
Kreatywność a innowacje. Relacje i zależności
Innowacja nierozerwalnie łączy się z kreatywnością. Innowacje powstają bowiem
jako wynik kreatywności ludzkiej. Kreatywność jest więc ich pierwotnym elementem konstytutywnym. Bez kreatywności innowacja nie zaistnieje, choć nie każda
też kreatywność może być innowacją. Zależności istniejące między wspomnianymi
zjawiskami zauważane były w literaturze przedmiotu wielokrotnie. Skrupulatnie
relacje te opisują Piotr Niedzielski i Katarzyna Rychlik, ukazując kreatywność jako
13Ibidem.
14 Podręcznik Oslo. Zasady gromadzenia i interpretacji danych dotyczących innowacji, Wydanie trzecie,
OECD/Eurostat 2005, s. 48.
15 Ibidem, s. 48-49.
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu...
147
determinant innowacyjności przedsiębiorstwa16. Między innowacjami a kreatywnością zachodzi bezpośrednia relacja, która brana jest pod uwagę zazwyczaj przy opisie
stylu myślenia twórczego na proces innowacyjny. Tak jak Michael West, kreatywność w organizacji traktować będziemy jako tworzenie pomysłów nowych rozwiązań
w procesie pracy, innowację zaś jako wprowadzanie tychże pomysłów do praktyki17.
Można zatem powiedzieć, że kreatywność rodzi aktywność twórczą ukierunkowaną
na pokonywanie istniejących barier i jest pierwszym etapem innowacji, lub inaczej,
że innowacja jest zastosowaniem twórczego pomysłu. Innowację należy traktować
jako przełożenie twórczych idei na praktyczne zastosowanie.
Kultura innowacji jako kapitał przyszłości organizacji
Każda organizacja potrzebuje dla swojego życia i rozwoju odpowiedniej kultury,
która oznacza wspólne poczucie znaczeń, wspólne rozumienie, wspólne nadawanie
sensu jej zachowaniu. Kultura środowiska społecznego i biznesowego ciągle się zmienia. Optymalna kultura organizacyjna nie istnieje. Możemy mówić jedynie o kulturze
właściwej dla konkretnej organizacji. Nie istnieje również uniwersalny przepis na jej
kształtowanie. Uczestnicy życia organizacji, zwłaszcza kadra menedżerska, powinni
pamiętać, że kulturę należy celowo kształtować. Kształtowanie kultury organizacyjnej jest procesem tworzenia lub umacniania stosowanego zestawu zasad kultury pracy – takich, które pomagają całemu przedsiębiorstwu realizować jego cele i budować
mu autorytet w społeczeństwie18. Każda więc organizacja powinna tworzyć własny
zbiór wartości, zamienianych na układ reguł i niewypowiedzianych zasad, które towarzyszą na co dzień pracownikom w ich miejscu pracy.
Zdaniem większości naukowców zajmujących się organizacjami, kultura
przedsiębiorstwa wywiera poważny wpływ na jego funkcjonowanie i efektywność.
Istnieją również dowody na jej wpływ na innych ludzi, na morale załogi, jej zaangażowanie, wydajność, zdrowie fizyczne, stan emocjonalny19. „Kultura warunkuje
sprawne funkcjonowanie organizacji, gdyż zawiera zarówno wzory myślenia, jak
i działania, a zatem wpływa zasadniczo na zachowania członków organizacji” 20.
„Kultura organizacyjna przejawia się w wyznawanych wartościach, dominujących
16 P. Niedzielski, K. Rychlik, op. cit., s. 151.
17 M. A. West, op. cit., s. 14.
18 J. Penc, Nowoczesne kierowanie ludźmi, Warszawa 2007, s. 310.
19 K. S. Cameron, R. E. Quinn, Kultura organizacyjna - diagnoza i zmiana, Kraków 2003, s. 14.
20 J. Penc, op. cit., s. 307.
148
Grzegorz Raj
stylach przywództwa, języku i symbolach, metodach postępowania i rutynowych
procedurach oraz definicji sukcesu. Są to swoiste cechy każdej organizacji, które odróżniają ją od innych”21. Kulturę organizacyjną można zatem określić jako „zbiorowe
zaprogramowanie umysłu, które odróżnia członków jednej organizacji od drugiej”22 .
Dzięki temu, że kultura organizacji jest tworem, który może – a właściwie powinien
– ulegać ciągłemu kształtowaniu, pojawia się przestrzeń dla kreatywności i innowacji
– zjawisk, które mogą zostać wpisane w kanon wartości organizacji, które aspirują do
miana biznesów innowacyjnych.
Kultura innowacji
Liczne obserwacje dowodzą, że organizacjom potrzebne są dość zasadnicze
zmiany kultury organizacyjnej, przede wszystkim na rzecz tworzenia kultury innowacyjnej, która w swej istocie promuje postawy twórcze, zmiany i nowości, a także
zachowania etyczne23. Kulturę innowacyjną, jako tą elastyczną, ekspansywną i dostosowawczą, cechuje między innymi wspieranie przez kierownictwo wszelkiego rodzaju
działalności twórczej i popieranie dobrze skalkulowanego ryzyka oraz angażowanie
pracowników do kreowania i akceptowania zmian 24. „Kultura ta nastawiona jest na
rozwijanie innowacji i stwarza dla ich generowania korzystny klimat, tzw. klimat
innowacyjny, w którym ceniona jest wiedza, pomysłowość, inicjatywa, skłonność
do podejmowania działań i ponoszenia za nie odpowiedzialności. W takiej kulturze
cały system wartości firmy, jej struktura, instrumenty i zachowania kierownicze są
nastawione na przedsiębiorcze działania. Takie działania polegają na wyszukiwaniu
i wykorzystywaniu szans w otoczeniu i własnym potencjale, dzięki korzystnemu
ukształtowaniu posiadanych zasobów oraz identyfikowaniu okazji, jakie to otoczenie i zachodzące w nim zmiany stwarzają w firmie. Dla przedsiębiorców szczególnie
ważne są działania przedsiębiorcze i innowacyjne, polegające na wrażliwości na
zmiany rynkowe i umiejętności tworzenia nowych rynków i nowych konsumentów,
a więc na „odkrywaniu” nowych możliwości i mobilizacji zasobów dla wykorzystania
tych możliwości”25. Kultura innowacyjna skupia się na efektach, a nie na działaniu, powinna więc umożliwiać kreatywne podejście do problemów i pozwalać na
21 K. S. Cameron, R. E. Quinn, op. cit., s. 25.
22 G. Hofstede, G. J. Hofstede, Kultury i organizacje, Warszawa 2007, s. 297.
23 Zob. M. Żemigała, Etyczna busola w biznesie, „Manager” 2004, nr 4, s. 40-43.
24 J. Penc, op. cit., s. 306.
25 Ibidem, s. 306.
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu...
149
eksperymentowanie. Jak słusznie wskazuje Stephen Robbins – dzisiejsze organizacje
zwłaszcza „skuteczne organizacje muszą sprzyjać innowacjom i opanować sztukę
wprowadzania zmian, w przeciwnym razie staną się kandydatami do likwidacji”26.
Znaczenie kreatywności w konstytuowaniu innowacyjnej
kultury organizacji
Innowacje w organizacji powstają jako wynik kreatywności ludzkiej, kreatywności pracownika, kreatywności zespołu, grupy zadaniowej czy kadry zarządzającej. Stąd mówi się o znaczeniu kreatywności w budowaniu innowacyjnej kultury
organizacji. Istnieje duża zależność między kreatywnością a innowacyjną kulturą
organizacji. Wpisanie kreatywności – jako stałej wartości torującej drogę innowacjom – w kulturę organizacyjną coraz powszechniej widoczne jest w działaniach
przedsiębiorstw. Kreatywność sensu largo, a więc kreatywność jednostek, zespołów, organizacji oraz kultura organizacji wzajemnie na siebie oddziałują. Kreatywność stanowi jeden z determinantów innowacyjności, a ta jest zjawiskiem znacznie
głębszym, osadzonym w szerszym kontekście, nie opiera się jedynie na twórczych
pomysłach 27. Z jednej więc strony pod wpływem kreatywności kultura organizacji
może zmieniać swój charakter, mimo iż w danym momencie nie jest w swym charakterze innowacyjną i z tej perspektywy kreatywność posiada charakter pielęgnacyjny, z drugiej zaś strony, biorąc pod uwagę wzajemny wpływ obu zjawisk, kultura
innowacji wspomaga kreatywność w organizacji, która czyni organizację bardziej
sprawną i nowoczesną. Kreatywność usprawnia zastane struktury czy akceptowane
dotąd schematy w organizacji, dzięki czemu pielęgnuje kulturę organizacji, odświeża
ją, a ta z kolei pomaga zjawisku kreatywności rozszerzać swoją przestrzeń. Wynik
kreatywnej kultury skutkuje dodatkowo wzajemnymi praktykami inspirowania się
pracowników, co odgrywa doniosłe znaczenie dla jakości kreatywnych rozwiązań.
Rola kreatywności w kształtowaniu kultury innowacji nieustannie zyskuje na znaczeniu. Stąd kreatywność rozpatrywana zarówno w odniesieniu do jednostek, zespołów
czy organizacji może istnieć bez kultury innowacji, ale ta bez kreatywności nie zaistnieje.
Tam gdzie mamy do czynienia z kreatywnymi jednostkami pojawiają się wszelkie
podstawy do rozwijania kultury opartej na innowacjach. Dlatego drogę do zbudowa26 S. P. Robbins, Zachowania w organizacji, Warszawa 1998, s. 28.
27 P. Niedzielski, K. Rychlik, op. cit., s. 242.
150
Grzegorz Raj
nia innowacyjnej kultury organizacyjnej często słusznie upatruje się w kreatywności
przedsiębiorcy28. Źródłem powodzenia firmy w kształtowaniu kreatywnej kultury
jest kreatywność pracowników, bez wątpienia z takich działów jak: marketing, reklama, public relations, rozwoju produktów, sprzedaży, dalej kreatywność zachowań
zarządzających i kadry inżynieryjno–technicznej. Poziom kreatywności organizacji
zależy od poziomu kreatywności poszczególnych pracowników, zespołów i kadry zarządzającej29. Dla innowacji i nowych przedsięwzięć stanowiących fundament zmian
organizacji najważniejszy będzie potencjał indywidualnej i zbiorowej kreatywności. Pobudzając kreatywność pracowników wszystkich szczebli, organizacje mogą
zwiększać własną innowacyjność budując przestrzeń dla kreatywnej i innowacyjnej
kultury, dzięki czemu mogą zwiększyć przewagę konkurencyjną w swoim obszarze
działania 30.
Wybrane czynniki hamujące i osłabiające kreatywność
w organizacjach
Osiągniecie przewagi organizacji dzięki kreatywności czerpiącej z zachowań
pracowników i klientów, niewątpliwie ma swoje źródło w twórczym poszukiwaniu
nierozpoznanych dotąd obszarów, nowych sposobach zaspokajania potrzeb czy też
nieznanych dotychczas sposobach tworzenia produktów już istniejących31. Współczesne przedsiębiorstwa stoją przed wieloma wyzwaniami zmieniającego się rynku.
Chcąc im sprostać organizacje kierują się w stronę kreatywności, którą starają się
zarządzać i stymulować. Patrząc na doświadczenia wielu firm w tym zakresie należy
stwierdzić, iż kreatywność – w większości przypadków – jest blokowana, a zarządzanie nią nieefektywne. Dlaczego tak się dzieje? W każdej organizacji, w mniejszym
bądź większym zakresie, pojawiają się czynniki niekorzystnie wpływające na kreatywność w organizacji. Wśród nich wymienia się między innymi:
•• negatywne nastawienie pracowników i zespołów do zgłaszania własnych propozycji;
•• strach przed porażką;
•• niedostateczną ilość czasu na myślenie;
•• brak doświadczeń, które można wykorzystać;
28 F. Trompenaars, Kultura innowacji, Warszawa 2010, s. 190.
29 M. Brzeziński, op. cit., s. 85-90.
30 P. Niedzielski, K. Rychlik, op. cit., s. 242.
31 A. Czermiński, M. Czerska, B. Nogalski, Zarządzanie organizacjami, Toruń 2002, s. 197.
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu...
151
•• zbyt sztywne traktowanie przepisów i reguł, brak swobody twórczej;
•• przyjmowanie błędnych założeń;
•• kierowanie się suchą logiką, bez uwzględniania intuicji;
•• przekonanie o własnym braku kreatywności 32 .
Kreatywność w organizacjach osłabiana jest również przez:
•• krytykę i negatywne ocenianie pomysłów pracowników;
•• zakaz przeprowadzanie burzy mózgów służącej wymianie myśli i dostarczającej cennych pomysłów;
•• ukrywanie problemów i ocenianie, iż problem jest zbyt skomplikowany,
aby szeregowy pracownik mógł sam go rozwiązać;
•• skupianie się na efektywności, nie na innowacyjności. Każdy pracownik ma
koncentrować się wyłącznie na własnych zadaniach i swojej pracy;
•• przepracowanie;
•• podporządkowanie się planom, które nie zawierają zazwyczaj zadań kreatywnego myślenia, jak również budżetu związanego z ich realizacją;
• • karanie pomyłki – ktoś, kto próbował wdrożyć ducha przedsiębiorczości we
własne działania z niepowodzeniem, jest szykanowany i każe mu się odejść
z pracy;
•• niespoglądanie na innych (brak wzorców) – najczęściej sprowadza się do twierdzenia: „pracuję w tej branży od lat i znam ten biznes lepiej niż inni”;
•• promowanie ludzi podobnych do siebie;
•• niewydawanie pieniędzy na treningi z kreatywności, którą postrzega się jako
talent, a „talentu nie można się nauczyć”33.
Należy pamiętać, iż kreatywność pozwala na wypracowanie rozwiązań najlepszych dla funkcjonowania określonej organizacji. Dlatego jest ona bardzo ważna dla
wszystkich organizacji, bez wyjątku, zarówno dla tych, które dopiero co rozpoczynają swe działania na rynku, jak i dla tych, które od wielu lat już na tym rynku istnieją. Firmy powinny tworzyć przestrzeń dla kreatywności, eliminując niekorzystne
czynniki hamujące i osłabiające kreowanie w warunkach pracy nowych rozwiązań
występujących w nich problemów.
32 T. Neil, Kreatywność i innowacje wg Johna Adaira, Kraków 2009, s. 15-16.
33 T. Sloane, Ten great ways to crush creativity, http://www.innovationtools.com/Articles/EnterpriseDetails.asp?a=119, (21.10.2011).
152
Grzegorz Raj
Podsumowanie
Tworzenie innowacji możliwe jest dzięki działalności i kreatywności pracowników. To oni bowiem kreują nowe rozwiązania w organizacji – indywidualnie
bądź zespołowo, a następnie je weryfikują z różnych poziomów i wdrażają w kulturę organizacji. Niewątpliwie kluczowym elementem sprzyjającym kreatywności
pracowników, zespołów, menedżerów jest środowisko pracy. Mając powyższe na
uwadze, proponuje się liderom i zarządzającym organizacjami listę sześciu kroków, jakie należy wykonać na drodze konstytuowania kultury innowacji. Należy
do nich:
•• zaspokajanie podmiotowych potrzeb ludzi – aby pracownicy mogli w pełni
zaangażować się w swoją pracę, ich podstawowe potrzeby (równowaga treści emocjonalno-psychicznych związanych z poczuciem osobowej godności
i sprawstwa) powinny być zaspokajane w miejscu pracy. Mając na uwadze
zróżnicowane oczekiwania poszczególnych osób, należy pytać pracowników,
co sprzyja osiąganiu jak najlepszych wyników. Następnie zdefiniować należy
sukces i rozliczać pracowników z zadań, zgodnie z ustalonymi dla nich kryteriami. Ponadto jeśli można, to należy pozwolić pracownikom na samodzielną
organizację dnia pracy;
•• systematyczna nauka kreatywności – kreatywność nie jest zdolnością owianą
magią, można ją rozwijać i należy to czynić dzięki technikom pobudzających
myślenie twórcze. Powszechnie przyjętymi etapami kreatywnego myślenia są:
sformułowanie problemu lub zadania (tak zwane first insight), saturacja, inkubacja, olśnienie i weryfikacja;
•• kultywowanie pasji – rozwijając zainteresowania pracowników i wykorzystując
ich unikalne talenty możemy wspierać wiele pozytywnych elementów wpływających na ich kreatywność, np. dyscyplinę, chęć pogłębiania wiedzy, wytrwałość, elastyczność w pokonywaniu napotkanych przeszkód. Ważne jest w tej
sytuacji zastanowienie się, w jaki sposób zachęcać i umożliwiać pracownikom
rozwijanie swoich pasji;
•• praca ludzka, która ma sens – zagwarantowanie pracownikom poczucia, że ich
praca ma dobry wpływ na realizację szerszych celów bezpośrednio z nimi nie
związanych, ma poważne znaczenie dla pracownika w miejscu pracy. Pracownik
wierzący i mający świadomość, że jego praca ma sens, jest bardziej skory do
podejmowania wyzwań, czy też generowania nowych rozwiązań. Dodatkowo
pracownik taki osiąga lepsze wyniki. Pojawia się tutaj rola misji w organizacji.
Od kreatywności do innowacji. Pielęgnacyjny charakter kreatywności w kształtowaniu...
153
Liderzy muszą zdefiniować misję firmy, z którą pracownik będzie się w perspektywie identyfikował;
•• zapewnienie czasu – dla kreatywnego myślenia powinien zostać przeznaczony
(choć zwykle niesprecyzowany) odpowiedni i nieprzerwany czas. Od pracowników nie należy oczekiwać natychmiastowych odpowiedzi, powinno wydzielić się im czas na tworzenie rozwiązań dla potrzebnych firmie innowacji;
•• docenienie procesu odzyskiwania sił – proces ten jest bardzo ważny, ponieważ
ludzie nie potrafią efektywnie długo pracować (do 90 min.). Po efektywnym
działaniu pracownicy wymagają czasu na odpoczynek. Sytuacja taka daje możliwość spojrzenia na analizowane zagadnienia z dystansu, co z kolei umożliwia
uruchomienie podświadomości, dzięki czemu bardzo często pojawiają się wyjątkowo kreatywne pomysły34.
Powyższe sugestie nie są łatwe do wdrożenia. Tworzą jednak konkretny grunt
dla budowania kultury kreatywności i innowacji, warunkujących uzyskanie przewagi organizacji w konkurowaniu na rynku i tworzenie marki firmy innowacyjnej,
czyli inteligentnej organizacji, permanentnie generującej i realizującej innowacje,
znajdującej uznanie u odbiorców ze względu na zapewniany poziom nowoczesności
i konkurencyjności 35.
W tworzeniu innowacji poważną rolę odgrywa proces twórczego rozwiązywania
problemów i mocno podkreślane znaczenie kreatywności pracowników, jako czynnika tworzącego innowacje. Nie bez znaczenia pozostaje kreatywność w stosunku
do tworzenia warunków realnego działania postulowanych formalnie cech kultury
organizacyjnej. Dzięki kreowaniu zaangażowania pracowników w idee innowacyjności firmy możliwe jest tworzenie organizacyjnych, technologicznych i prawnych
warunków funkcjonowania kultury innowacji. Kreatywność i innowacje, zarówno
na indywidualnym poziomie psychologii pracy jak i w systemie organizacyjnym,
odgrywają w nowoczesnych przedsiębiorstwach ogromną rolę motywacyjną. Wiele
firm zdaje sobie sprawę, że wpisanie kreatywności i innowacji w strategię i kulturę
organizacyjną daje poważne rezultaty, zwłaszcza w dłuższej perspektywie. Ponieważ
zaś rozwój przedsiębiorstwa nie może zaistnieć bez innowacyjności, pojawia się konieczność tworzenia tradycji poszukiwania nowych rozwiązań przez motywowanie
34T. Schwartz, Sześć tajemnic tworzenia kultury innowacji, http://www.hbrp.pl/news.
php?id=134&t=szesc-tajemnic-tworzenia-kultury-innowacji&PHPSESSID=591e29bcd1d1a3858002
ea04650c4415, (30.08.2011).
35 A. Sosnowska, S. Łobejko, A. Kłopotek, Zarządzanie firmą innowacyjną, Warszawa 2000, s. 13.
154
Grzegorz Raj
pracowników do kreatywności i wdrażania jednostkowych idei w innowacyjne
projekty służące rozwojowi organizacji. Jak bowiem dowodzą liczne źródła literaturowe, organizacje które nie wprowadzają innowacji, w ostatecznym rozrachunku
obumierają 36.
Summary
Composing the creativity in strategy and the culture of the organization is today a major step to building an innovative business. The purpose of this article is to
demonstrate the role played by the creativity and innovation in the development of
an innovative culture of the organization. The author distinguishes between creativity and innovation, presents the unique nature of creativity which is the source of
innovation in the context of running a business in the world today. The article also
discusses the strategic resource of the organization, which is an innovative culture
and presents selected factors affecting the level of creativity in organizations.
mgr Grzegorz Raj – doktorant Uniwersytetu Śląskiego. Absolwent socjologii
Uniwersytetu Śląskiego oraz międzynarodowych studiów menedżerskich Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach i Uniwersytetu Technicznego w Brnie.
Ukończył również program Professional Diploma in Marketing realizowany
przez The Chartered Institute of Marketing. Propagator krzewienia kultury
kreatywności i tworzenia przestrzeni innowacyjnej w organizacjach, zwłaszcza
w departamentach obsługi klienta i sprzedaży. Członek Polskiego Stowarzyszenia Kreatywności. Od wielu lat zarządza sprzedażą jako dyrektor handlowy
i interim director.
kontakt: [email protected]
36 Ch. Freeman, L. Soete, The Economic of Industrial Innovation. Cambridge (MA) 1999, s. 226.
Anna Jędrusik
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek
szkoleń a rozwój pracowników w dobie innowacji1
„[…] Pozwól mi zrobić, a zrozumiem”2 .
Wprowadzenie – czy kryzys na rynku szkoleń?
W dobie kryzysu na rynku biznesowym redukcja kosztów na rozwój pracowników wydaje się być najprostszym rozwiązaniem dla wszystkich osób odpowiedzialnych za rozwój pracowników, zmagających się z przymusem ograniczania budżetów
w firmach. Słowo kryzys, odmieniane przez wszystkie przypadki, było w ostatnich
latach najczęściej pojawiającą się odpowiedzią na pytanie o powód zmniejszenia zainteresowania realizacją szkoleń i innych form rozwojowych pracowników. Szybkie
tempo zmian, postęp i rozwój innowacyjnej gospodarki powodują, że zdobywana
przez pracowników wiedza i posiadane umiejętności ulegają nieustannej dezaktualizacji. Najbardziej pożądaną kompetencją staje się elastyczność i wysoko rozwinięta
umiejętność szybkiego przystosowania się do zmian. Rezygnacja ze wspierania rozwoju pracowników w okresie złej koniunktury, może więc pociągać za sobą poważne
konsekwencje, zauważalne dopiero w dłuższej perspektywie, takie jak: spadek efektywności pracy, brak motywacji, wysoka fluktuacja kadr i wiele innych.
Tezę, że w polskich organizacjach obserwuje się tendencję do rezygnacji z inwestycji w szkolenia, zwłaszcza w okresie słabszego rozwoju firm, potwierdzają badania
1
Recenzentem artykułu jest dr hab. prof. UŚ Adam Bartoszek z Zakładu Socjologii Organizacji, Gospodarki i Metodologii Badań Społecznych w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego.
2
Fragment cytatu chińskiego filozofa Konfucjusza: „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam.
Pozwól mi zrobić, a zrozumiem”.
156
Anna Jędrusik
zrealizowane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości i Uniwersytet Jagielloński w 2012 r. – Bilans Kapitału Ludzkiego (próba reprezentatywna N=17782 osób
mieszkających w Polsce i N=4504 firm oraz instytucji szkoleniowych). Ponad połowa firm zdefiniowanych jako stagnacyjne (57%) nie zauważa potrzeby inwestowania
w pracowników, deklarując pełne zadowolenie z ich kompetencji. W przeciwieństwie do nich, firmy uznane za silnie rozwijające się, mimo, iż poziom kompetencji
kadr jest w nich deklaratywnie zadawalający, w większości (62%) zgłaszają potrzebę
dalszego rozwoju. Podobnie jak w edycjach tego badania w latach poprzednich, jako
podstawowe problemy rynku szkoleniowego zdiagnozowano przede wszystkim: brak
kontroli nad jakością szkoleń, wadliwą konstrukcję procedur przetargowych (nacisk
przede wszystkim na cenę, a nie jakość), wysokie koszty szkoleń, ceny dumpingowe, nieefektywność i brak kontroli nad wykorzystaniem środków przyznawanych na realizację
projektów rozwojowych z Unii Europejskiej3. Nie oznacza to jednak całkowitej rezygnacji
z rozwoju kompetencji pracowników i załamania rynku szkoleniowego w takim stopniu,
by słuszne było używanie określenia kryzys w szkoleniu zasobów kadrowych. Nauczeni
jednak doświadczeniem niepewności efektów, pracodawcy częściej twardo negocjują
proponowane stawki i stawiają firmom szkoleniowym coraz większe wymagania.
Na rynku szkoleniowym istnieje jeszcze wiele nierozwiązanych problemów,
a podejmowanym działaniom nierzadko towarzyszą liczne zjawiska patologiczne:
mała efektywność szkoleń, brak adekwatności realizowanych zajęć do potrzeb ich
uczestników, nasycenie rynku i ogromna konkurencja, walka o klienta, brak zgodności między reklamą a jakością kształcenia, handel certyfikatami i dyplomami, cena
stanowiąca jedyne kryterium przy wyborze ofert przetargowych, czy wreszcie niska
potrzeba rozwoju. Prawie połowa respondentów (48%) we wspomnianym wcześniej
badaniu – Bilans Kapitału Ludzkiego – nie odczuwa potrzeby poszerzenia swojej
wiedzy4. Niwelowanie wymienionych barier wymaga starannego wypracowania
systemów wspierających politykę szkoleniową.
3
A. Szczucka, K. Turek, B. Worek, Raport z badań, Bilans Kapitału Ludzkiego. Kształcenie przez
całe życie, http://bkl.parp.gov.pl/system/files/Downloads/20121128143313/Kszta_cenie_przez_
ca_e_ycie.pdf?1354109622, (20.09.2013).
4Ibidem.
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
157
Trendy rozwojowe na polskim rynku szkoleniowym w dobie
innowacji
Definicja edukacji dorosłych przyjęta na obradach III Międzynarodowej Konferencji Oświaty Dorosłych w Tokio w 1972 r. wydaje się być nadal aktualna: „edukacja dorosłych służy ochronie i ulepszaniu naturalnego środowiska człowieka, by
przez to sprzyjać jego kulturalnemu rozwojowi. Zadaniem oświaty dorosłych jest
ukierunkowanie i wdrożenie uczestników do samokształcenia, kształtowania postaw
i wzbogacanie poziomu moralnego”5. 40 lat później nadal zadaniem edukacji dorosłych jest kształtowanie postaw, stanowiących jeden z trzech elementów składowych
kompetencji.
Różne szkoły, tradycje, grupy zawodowe przyjmują odmienne definicje pojęcia
„kompetencje”. Na potrzeby niniejszego artykułu przyjmuję tę zaproponowaną przez Małgorzatę Kossowską oraz Iwonę Sołtysińską, gdzie na kompetencje
składają się: wiedza, umiejętności i postawy 6 . Obecnie niezwykle ważne jest, aby
projekty rozwojowe dla pracowników nie tylko dostarczały nowej wiedzy i rozwijały ich umiejętności, ale by kształtowały także postawy, które pozwalają wprowadzać ową wiedzę i umiejętności w życie codzienne. Proces uczenia się dorosłych
bardzo dobrze oddaje model tzw. drabiny kompetencji7, polegającej na przejściu
w procesie uczenia się od nieświadomej niekompetencji (kiedy to nie jesteśmy jeszcze
świadomi dlaczego coś nie działa tak jak powinno tj. nie jesteśmy świadomi swojej
niekompetencji: „nie wiem, że nie wiem”), poprzez świadomą niekompetencję (kiedy
po dokonaniu refleksji nad swoimi działaniami i ich rezultatami dochodzimy do
wniosku, że brakuje nam pewnych kompetencji: „wiem, że nie wiem”) i świadomą
kompetencję (kiedy to w wyniku podjęcia pewnych działań w praktyce próbujemy
udoskonalić posiadane kwalifikacje, przy świadomym używaniu wszystkich technik
i metod ich podwyższania: „wiem, że wiem”) do nieświadomej kompetencji (kiedy
pewne umiejętności stają się dla nas naturalne i zaczynamy działać automatycznie
bez konieczności ciągłego uświadamiania sobie podejmowanych działań i używanych technik: „nie wiem, że wiem”).
5
J. Półturzycki, Kierunki i tendencje przemian współczesnej edukacji dorosłych, [w:] Edukacja
dorosłych. Teoria i praktyka w okresie przemian, red. J. Saran, Lublin 2000, s. 17.
6
M. Kossowska, I. Sołtysińska, Szkolenia pracowników a rozwój organizacji, Kraków 2002, s. 14.
7
L. Rae, Efektywne szkolenie. Techniki doskonalenia umiejętności trenerskich, Warszawa 2012, s. 26.
158
Anna Jędrusik
świadoma
kompetencja
nieświadoma
kompetencja
świadoma
niekompetencja
nieświadoma
niekompetencja
Rysunek 1: Etapy uczenia się – drabina kompetencji
Polska branża szkoleniowa wykazuje obecnie wysoką chęć profesjonalizacji.
Z roku na rok wzrasta liczba firm, które posiadają akredytację lub certyfikat
potwierdzający jakość świadczonych usług. Rozwijają się dbające o merytoryczną
jakość pracy trenerów, propagujące etyczne standardy pracy, integrujące środowisko
szkoleniowe – Polskie Towarzystwo Trenerów Biznesu i Polska Izba Firm Szkoleniowych. W zrealizowanych przez PARP i UJ badaniach ponad 1/3 działających w Polsce
instytucji i firm szkoleniowych zadeklarowała posiadanie akredytacji lub certyfikatu
jakości. W 2012 r. (w porównaniu z latami 2011 i 2010) „więcej badanych podmiotów
zadeklarowało chęć ubiegania się o certyfikaty jakości w przyszłości, przynależność
do izby czy stowarzyszenia branżowego, ocenianie jakości prowadzonych zajęć i podejmowanie działań służących rozwojowi szkolących”8. Najwięcej spośród badanych
w 2012 r. podmiotów i firm szkoleniowych było zrzeszonych w izbach gospodarczych,
przemysłowych, handlowych. Najbardziej rozpoznawalnym znakiem jakości w branży szkoleniowej są certyfikaty ISO. Odsetek firm deklarujących ich posiadanie w porównaniu z 2010 r. wzrósł o 7%. Wzrosła także liczba firm i instytucji szkoleniowych
posiadających akredytację Kuratora Oświaty (o 10%). Zwiększa się także liczba osób
szkolących, zatrudnionych w badanych podmiotach: w 2010 r. średnia liczba szkolących wynosiła 20 osób, w 2011 r. były to 23 osoby, a w 2012 r. 27 osób9.
Zwiększona konkurencja pociąga za sobą zwiększone wymagania wobec trenerów, od których oczekuje się odpowiedniej wiedzy (m.in. w zakresie metodyki prowa8
A. Szczucka, K. Turek, B. Worek, op. cit.
9Ibidem.
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
159
dzenia szkoleń, pracy z grupą, zasad uczenia osób dorosłych), wysoko rozwiniętych
umiejętności (m.in. w zakresie przygotowania programu szkolenia adekwatnego do
potrzeb uczestników, kreatywności, aktywnego słuchania, łatwego nawiązywania
kontaktów, radzenia sobie ze stresem), a także poczucia humoru i pracy z dużym
zaangażowaniem przez każdą minutę prowadzonych zajęć.
Potrzeby i oczekiwania klientów firm szkoleniowych są coraz większe. Nikt nie
chce płacić za produkt standardowy, masowy i niczym się nie wyróżniający na tle pozostałych. Firmy i instytucje szkoleniowe stawiają na innowacyjność proponowanych
produktów. Sytuacja polskiego rynku usług szkoleniowych wymusza (i słusznie) na
trenerach obowiązek każdorazowego tworzenia autorskich programów szkoleniowych, szytych na miarę potrzeb odbiorcy finalnego – uczestnika szkolenia. Czy zatem
możemy mówić o profesjonalizacji pracy trenera biznesu w Polsce, o sformalizowaniu
zawodu trenera biznesu? Odpowiedź na to pytanie z pewnością przyniosą liczne realizowane obecnie, szczegółowe badania. Rosnąca innowacyjność polskiej gospodarki
pociąga za sobą rozwój nowoczesnych form edukacji, wykraczających poza klasyczną
salę szkoleniową. Coraz większą rolę odgrywają szkolenia e-learningowe (znajdujące
się w ofercie co piątej firmy szkoleniowej), gry symulacyjne, czy kształcenie na odległość.
W 2012 r. 22% badanych firm szkoleniowych oferowało swoim klientom zyskującą coraz większą popularność formę rozwoju – coaching10. Zgodnie z definicją
International Coach Federation: „coaching jest partnerską relacją, podczas której
coach wspiera klienta w jak najlepszym wykorzystaniu jego potencjału na drodze do
osiągnięcia zamierzonych rezultatów”11. Wspiera, ale nie doradza, nie szkoli i nie
prowadzi terapii. Mylne są zatem i zbyt upraszczające niektóre definicje pojawiające
się w różnego rodzaju opracowaniach. Oprócz „tradycyjnego” coachingu biznesowego
czy sportowego, coaching robi karierę także w innych dziedzinach życia. Popularny
staje się ezocoaching („aktywność dotycząca dziedzin duchowych i sfer niewidzialnych”12), diet coaching, coaching rodzicielski, czy horsecoaching (program rozwojowy
z końmi). Niezależnie od rodzaju coachingu zadaniem coacha jest wydobycie takich
zasobów, umiejętności i wiedzy klienta, które pozwolą mu na osiągnięcie zmiany. Co
ważne, w coachingu coach nie podaje na tacy gotowych rozwiązań, lecz wspiera klienta (poprzez zadawanie pytań) w ich samodzielnym wypracowaniu. Owe samodzielne
10Ibidem.
11 J. Kućka, M. Nowak, J. Sawicka, K. Sztajerwald, M. Wilczyńska, Moc coachingu. Poznaj narzędzia
rozwijające umiejętności i kompetencje osobiste, Gliwice 2011, s. 20.
12Ezo, http://www.ezo-coaching.pl/ (25.09.2013).
160
Anna Jędrusik
wypracowanie najlepszych wyborów możliwe jest tylko w przypadku relacji opartej
na wzajemnych zaufaniu. Owo zaufanie jest podstawą innej, nowej formy rozwoju
– mentoringu. Mentorem może być osoba zajmująca w strukturze firmy stanowisko
wyższe od swojego ucznia i posiadająca większe od niego doświadczenie, jak również
osoba z zewnątrz. Mentor podobnie jak mistrz jest wzorem do naśladowania.
Mentoring jest zatem odwołaniem się do tradycyjnej relacji ucznia i mistrza,
o której pisał już Florian Znaniecki mając na myśli rolę nauczyciela: „niegdyś nauczyciel czynił ref leksyjnie i planowo to samo, co bezref leksyjnie i bezplanowo robiło całe środowisko społeczne osobnika. Wprowadzał go we własną sferę doświadczenia i działania; we własnej działalności dawał mu przykłady do naśladownictwa
i wskazywał, jak je ma naśladować; sam był (przynajmniej w zasadzie) wzorem dla
niego; posługując się jego pomocą w miarę już nabytych przezeń uzdolnień, rozwijał w nim zdolność do współdziałania; powierzając mu zaś z czasem czynności
samodzielnie do spełnienia, wdrażał go do niezależnej pracy”. Zatem współczesna
definicja mentoringu określająca go jako „partnerską relację między mistrzem
a uczniem, zorientowaną na odkrywanie i rozwijanie potencjału ucznia, opierającą
się na inspiracji, stymulowaniu i przywództwie, polegającą głównie na tym, by uczeń,
dzięki odpowiednim zabiegom mistrza, poznawał siebie, rozwijając w ten sposób samoświadomość, i nie lękał się iść wybraną przez siebie drogą samorealizacji”13 – po
odniesieniu do słów Znanieckiego wydaje się brzmieć znajomo. Zarówno wspomniany wcześniej coaching, jak i mentoring mogą stanowić pojedynczy element programu
rozwojowego dla pracowników, ale jak pokazuje doświadczenie, coraz częściej są one
stosowane jako element uzupełniający większą całość np. jako element wzmacniający
odbyte wcześniej szkolenia.
Inne rozwijające się obecnie formy aktywizacji kompetencji, takie jak gry i symulacje, gwarantujące duże zaangażowanie grupy, rozwijające umiejętności intelektualne i wspomagające rozwój osobowościowy; techniki wykorzystujące w procesie
szkoleniowym zarówno elementy edukacji, jak i zabawy; są środkami dydaktycznymi stosowanymi na różnych poziomach edukacji. Podczas gry uczestnicy mogą
przyswajać różne reguły, definicje i określenia (sprawdzają się na etapie wnioskowania i tworzenia teorii), ale także stymulują do twórczego myślenia, umożliwiając
uczestnikom wcielenie się w różne role i zdobycie praktycznego doświadczenia. Jak
słusznie zauważa Mel Siberman różnego rodzaju gry i symulacje mogą być stosowane
zarówno na początku szkolenia (w celu zdiagnozowania stylu zachowania i postaw
13 S. Karwala, Model mentoringu we współczesnej szkole wyższej, http://mentoring.com.pl/Mentoring.
pdf, (13.09.2013).
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
161
uczestników), jak również na końcu szkolenia (w celu weryfikacji stopnia przyswojenia nauczanych elementów)14.
Gwoli uzupełniania – gry i symulacje są dobrze sprawdzającą się metodą szkoleniową w środkowej fazie zajęć: wzmacniają poczucie więzi i odpowiedzialności
za wykonywane zadania, uczą współdziałania z innymi i rozwijają umiejętność
pracy w grupie dążącej do wspólnego celu. Innowacyjna forma – komputerowe
gry symulacyjne – „stanowi pewnego rodzaju uproszczony model rzeczywistości,
w miarę wierne odtworzenie złożonej sytuacji firmy lub jej części, bądź jakiegoś
wycinka rynku”15. Dzięki zastosowaniu komputerowych gier symulacyjnych uczestnicy szkoleń mogą się ze sobą komunikować i poprzez wzajemną rywalizację uczestniczyć w zarządzaniu wirtualnymi projektami. Coraz częściej tego rodzaju gry znajdują swoje zastosowanie w programach szkoleniowych dotyczących funkcjonowania
przedsiębiorstwa i rozwoju kompetencji menadżerskich. Innowacyjne programy
symulacji komputerowych pozwalają poznać mechanizmy i narzędzia skutecznego
zarządzania przedsiębiorstwem. Podstawą konstrukcji symulacji jest rozwiązanie postawionego przed uczestnikiem problemu lub złożonej sytuacji poprzez zastosowanie
określonego działania16. W trakcie szkoleń z formułą aktywnej wirtualnej symulacji
uczestnicy mają możliwość podjęcia szeregu decyzji finansowych, marketingowych,
czy negocjacyjnych – praktycznych działań biznesowych w środowisku komputerowym. Symulacje komputerowe uczą więc poprzez działanie. Niezwykle istotną
kwestią, na którą należy zwrócić uwagę przy wykorzystywaniu jakiegokolwiek typu
gier i symulacji w edukacji jest odniesienie gier do zagadnień ważnych z punktu widzenia uczestników szkoleń, umiejętne przekazanie instrukcji do wykonania zadań
oraz dokonanie wyczerpujących analiz wyników gier i właściwe ich podsumowanie.
Wszystko po to, by przyczyniły się do osiągnięcia zamierzonych rezultatów i postawionych celów.
Wiele nowych rozwiązań technologicznych z zakresu współpracy i komunikacji proponuje tzw. kształcenie na odległość. Dobrze sprawdzają się tu m.in. aplikacje umożliwiające spotkania w trybie online, interaktywne konferencje audio i wideo, czy konferencje z wymianą danych zapewniające szybką i łatwą komunikację
z uczestnikami zajęć. Podobną rolę odgrywają kursy e-learningowe, pozwalające na
indywidualną pracę uczestnika z materiałem szkoleniowym, czy specjalne platformy
umożliwiające nowoczesny system sprawdzania wiedzy i egzaminowania. E-learning
14 M. Silberman, Metody aktywizujące w szkoleniach, Kraków 2006, s. 170.
15 M. Łaguna, Szkolenia. Jak je prowadzić, by…, Gdańsk 2004, s. 164.
16 B. Gancarz (red.), Zarządzanie projektem szkoleniowym, Gliwice 2008, s. 157.
162
Anna Jędrusik
jest narzędziem zyskującym na popularności na całym świecie. W 1998 r. w USA
z takiej formy edukacji korzystało 500 tys. osób, a już w 2002 r. liczba ta przekroczyła
2 miliony. W 2010 r. w Polsce posiadanie takiej oferty kształcenia zadeklarowało 16%
badanych podmiotów, a w 2011 r. odsetek tych deklaracji wzrósł do 25%. Natomiast
w 2012 r. posiadanie oferty kształcenia na odległość zgłosiło 18% badanych podmiotów17. E-learning kojarzony jest przede wszystkim z elastycznością, szybkością,
efektywnością organizacji czasu pracy, brakiem ograniczenia w ilości dostępnych
użytkowników, łatwymi rozwiązaniami, zastosowaniem różnorodnych metod przekazu i komunikacji oraz łatwością dostosowania do możliwości i potrzeb uczącego
się. Korzystanie ze szkoleń elektronicznych nie wyklucza tym samym stosowania
szkoleń stacjonarnych, bywają często ich alternatywą, ale jak pokazuje doświadczenie, najlepszym rozwiązaniem jest wsparcie szkoleń tradycyjnych szkoleniami
e-learningowymi. Kursy e-learningowe dobrze sprawdzają się np. przy przekazywaniu tzw. wiedzy „twardej”, czy w prowadzeniu szkoleń produktowych, gdzie liczy się
szybkie przygotowanie materiałów do przeszkolenia pracowników z nowej promocji,
oferty, wprowadzanych na rynek produktów, usług, itp. Zastosowanie nowoczesnych
technologii uatrakcyjnia zwłaszcza te treści, które przez uczestników szkoleń stacjonarnych mogą być postrzegane jako nużące i mało ciekawe.
Wyżej wymienione, na coraz większą skalę upowszechniające się, nowoczesne
formy rozwoju pracowników – jakiekolwiek by one nie były – mają jeden zasadniczy
cel, którym jest przygotowanie pracowników do nieuniknionych i niespodziewanych
zmian oraz wzmocnienie ich elastyczności.
Quo vadis szkolenia?
Od szkoleń oczekuje się, że będą dynamiczne, angażujące i skuteczne. Eksperci
nieustannie zastanawiają się co zrobić, aby podejmowane projekty rozwojowe były
efektywne tj. prowadziły do osiągnięcia postawionych celów. Przełom w sposobie
przekazywania wiedzy przyniosło zastosowanie w nauczaniu osób dorosłych cyklu
Kolba18 . Model ten powstał w latach 70. ubiegłego wieku, ale jego zastosowanie
w praktyce, mimo deklaratywnej znajomości, na rynku polskim spotykane było
sporadycznie i rozwija się dopiero w kilku ostatnich latach. David Kolb zaproponował zmianę dotychczasowej formy przekazywania wiedzy, tak aby szkolenia stały się
17 A. Szczucka, K. Turek, B. Worek, op. cit.
18 D.A. Kolb, The process of experiential learning, [w:] Culture and process of adult learning, red.
M. Thorpe, London 1997, s. 138-156.
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
163
maksymalnie interaktywnym procesem uczenia się. W systemie tym doświadczenie
jest punktem wyjścia w procesie uczenia się dorosłych. Niezwykle ważne jest tu opieranie się na posiadanych przez uczestników zajęć doświadczeniach, a jeśli uczymy
tych, którzy jeszcze owych doświadczeń nie mają – należy je stworzyć. Według Kolba:
„uczenie się jest procesem ciągłej modyfikacji uprzedniego doświadczenia poprzez
doświadczenie następujące po nim”19. Zadaniem osób odpowiadających za rozwój
pracowników jest przede wszystkim rozpoznanie i docenienie doświadczeń uczących
się, a następnie stworzenie warunków do ich wykorzystania w procesie przyswajania
wiedzy. „Specyfika uczenia się przez doświadczenie polega na założeniu, że nasze
własne refleksje, obserwacje i rozumienie zjawisk stają się naszym kapitałem, z którego w dowolnych okolicznościach możemy skorzystać”20. Osoby dorosłe, rozwiązując
napotykane problemy podczas realizacji swojej strategii dojścia do wyznaczonych
celów, najlepiej uczą się poprzez odwołanie się do własnych doświadczeń. Ważne
jest dla nich aktywne zaangażowanie w proces uczenia się. Dlatego w odpowiedzi
na: brak ciągłości i płynności w przedstawianych podczas zajęć treściach, brak zaangażowania i znużenie uczestników procesu uczenia się, brak refleksji i wyciągania
wniosków z doświadczeń oraz niski poziom efektywności nauczania, powstał model
nauczania Davida Kolba. W cyklu Kolba uczący się są otwarci na doświadczenia, angażują się w aktywne analizowanie swoich doświadczeń oraz w proces analizy swojej
nauki. Proces uczenia się jest dla Kolba cyklem składającym się z czterech, następujących po sobie elementów mogących się zaczynać z dowolnego miejsca:
doświadczenie
pragmatyka
refleksja
teoria
Rysunek 2: Cykl uczenia się przez doświadczenie według Davida Kolba
19 M. Łaguna, op. cit., s. 38.
20 M. Kossowska, I. Sołtysińska, Szkolenia pracowników a rozwój organizacji, Kraków 2002, s. 59.
164
Anna Jędrusik
Skończyła się epoka „tradycyjnych” szkoleń – wykładów na sali szkoleniowej
przy wykorzystaniu przeźroczy lub slajdów sformatowanych nawet w PowerPoincie. Dzisiaj podstawą rozwoju kompetencji pracowników, ale także szansą dla firm
i instytucji szkoleniowych na pozostanie w branży, jest realizacja kompleksowych
projektów rozwojowych, łączących różne formy (szkolenia, e-learning, coaching,
mentoring, analiza pracy, badania satysfakcji itp.). Jednak nawet najlepiej zaplanowany, kompleksowy program rozwojowy nie spełni swojej funkcji, przy braku zastosowania elementarnych działań: analizy potrzeb uczestników programu oraz oceny
jego efektywności, zrealizowanych w oparciu o sprawdzone modele.
Diagnoza potrzeb szkoleniowych klientów - droga do efektywności?
Bez przeprowadzenia rzetelnej analizy potrzeb szkoleniowych wysiłek włożony
w przygotowanie programu rozwoju, realizację szkoleń i innych form wsparcia oraz
związane z tym poniesione koszty, mogą pójść na marne. Badanie potrzeb uczestników projektów rozwojowych pozwoli w efekcie końcowym na wprowadzenie zmian
w dotychczasowej wiedzy uczestników, posiadanych umiejętnościach i prezentowanych postawach, w wymaganych tego obszarach. Brak owej analizy, a więc brak
określenia kierunku niezbędnych zmian, nie przyniesie spodziewanych efektów.
Konieczne jest także zastosowanie, specjalnie opracowanych na potrzeby danego
projektu, narzędzi badawczych. Ich wykorzystanie pozwoli na dokonanie w etapie
końcowym projektu oceny rzeczywistych jego efektów.
Profesjonalnie przeprowadzona, rzetelna analiza potrzeb odbiorców projektów
rozwojowych powinna obejmować trzy poziomy:
•• analizy na poziomie uczestnika tj. badanie potrzeb pracowników uczestniczących w danym projekcie rozwojowym; mogą obejmować m.in. badania ankietowe, indywidualne wywiady pogłębione, wywiady telefoniczne, obserwacje
uczestniczące, próbki pracy, testy, analizy opisów stanowisk i wyników ocen
pracowniczych, badania MysteryShopper;
•• analizy na poziomie zarządczym tj. badanie potrzeb osób zarządzających odbiorcami projektu rozwojowego; mogą obejmować m.in. indywidualne wywiady pogłębione, wywiady telefoniczne, badanie ankietowe, analizy struktury
organizacyjnej;
•• analizy na poziomie klienta tj. badanie opinii i potrzeb klientów pracujących
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
165
na co dzień z odbiorcami projektów rozwojowych; mogą obejmować m.in.
badania satysfakcji klientów, indywidualne wywiady pogłębione, badania
ankietowe, wywiady telefoniczne.
Dopiero tak kompleksowe podejście do badania potrzeb przyniesie oczekiwane
rezultaty. Dobrze przeprowadzone badanie potrzeb szkoleniowych pozwala nie tylko
określić treści merytoryczne programu oraz poznać cele klienta i motywacje uczestników zajęć, ale także pozwoli stworzyć bazę do badania efektywności prowadzonego
programu. Tymczasem, obecnie często się zdarza, że osoby odpowiedzialne za rozwój
pracowników rezygnują z części działań, bądź w ogóle nie podejmują żadnych kroków w ramach badania potrzeb. Jest to jeden z najczęściej popełnianych błędów przez
funkcjonujące na naszym rynku firmy szkoleniowe.
Równie często pomijanym działaniem jest ocena efektywności podejmowanych
działań. Niewiele firm rozumie potrzebę podejmowania takich działań, a tym samym
chce ponosić koszty z nimi związane. Brak narzędzi i pomysłów na sposób oceny
oraz brak środków i czasu na jej przeprowadzenie są najczęściej wymienianymi przyczynami braku podejmowania działań związanych z oceną efektywności programów
rozwojowych 21. Do najbardziej znanych podejść związanych z oceną efektywności
szkoleń należy model Donalda Kirkpatricka 22 , obejmujący cztery poziomy:
•• Poziom I: Reakcja. Celem analiz jest ocena zadowolenia uczestników ze
szkolenia. Badana jest reakcja uczącego się na szkolenie. Do badań mogą być
wykorzystywane m.in.: kwestionariusze ankiet wypełniane przez uczestników
bezpośrednio po szkoleniu, wywiady telefoniczne z wybranymi uczestnikami
(2-3 tygodnie po szkoleniu). W ramach badania oceniane są m.in.: sposób
prowadzenia zajęć przez trenera, atmosfera zajęć oraz treści, które uznano za
szczególnie potrzebne i wartościowe z punktu widzenia uczestników;
•• Poziom II: Uczenie się. Celem jest zbadanie, czego nauczyli się uczestnicy
w trakcie szkolenia i w jakim stopniu przyswoili prezentowane na szkoleniu
treści. Na poziomie tym sprawdza się, czy założone cele zostały zrealizowane
- zarówno cele dotyczące wiedzy i umiejętności, jak i postaw. Wykorzystuje się
porównywanie pomiarów przed i po zrealizowanym projekcie m.in. za pomocą:
pre i post testów wiedzy, zadań symulacyjnych, egzaminów certyfikacyjnych;
•• Poziom III: Zachowanie. Ten poziom oceny bada, jak uczestnicy wprowadzają
do swojej codziennej pracy wiedzę nabytą podczas szkolenia. Badaniu podlega
21 P. Kopijer, Badać, czy nie badać? Oto jest pytanie. Debata o mierzeniu efektywności szkoleń, „Personel
i Zarządzanie” 2003, nr 4, s. 55.
22 M. Silberman, op. cit., s. 334-335.
166
Anna Jędrusik
zmiana, jaka dokonała się w zachowaniu pracownika pod wpływem szkolenia
oraz sposób w jaki wykorzystuje on zdobytą wiedzę i umiejętności w codziennych sytuacjach zawodowych. Stosowane są m.in. następujące metody: badania
MysteryShopper, obserwacje uczestniczące, wywiady z przełożonymi, development center;
•• Poziom IV: Rezultaty. Celem jest ocena wpływu szkolenia na organizację. Pozwala oszacować zyski, jakie osiągnęła firma w porównaniu do poniesionych
kosztów. Ocena ta może obejmować m.in. następujące elementy: wzrost sprzedaży, spadek liczby reklamacji, wzrost satysfakcji klientów, wzrost jakości i liczby wykonanych zadań, zmniejszenie fluktuacji pracowników, w porównaniu do
stanu przed rozpoczęciem działań rozwojowych.
Wyniki badań zrealizowanych przez PARP i UJ pokazują, że zarówno w 2009 r.,
jak i w 2011 r., najpopularniejszym sposobem oceny jakości prowadzonych zajęć
było badanie ankietowe, zrealizowane tuż po zakończeniu zajęć oraz prowadzenie
nieformalnych rozmów z uczestnikami kursów czy szkoleń. „Najpowszechniejszym
sposobem oceny efektów zajęć, czyli wzrostu wiedzy czy umiejętności uczestników,
są natomiast sprawdziany umiejętności. W sześciu na dziesięć badanych firm i instytucji szkoleniowych prowadzi się hospitację prowadzonych zajęć, czyli bezpośrednio
ocenia sposób ich prowadzenia. Zdecydowanie najmniej popularną formą oceny
skuteczności i jakości prowadzonych zajęć są badania przeprowadzane po dłuższym
okresie od ich zakończenia. Wykorzystywanie takiej formy oceny zgłaszają najczęściej firmy i instytucje oferujące tzw. szkolenia miękkie: z zakresu zarządzania (41%),
marketingu, handlu i obsługi klienta (39%), rozwoju osobistego (36%), najrzadziej
zaś oferujące szkolenia BHP (15%), kursy i szkolenia dla kierowców (20%), związane z tematyką budownictwa i przemysłu oraz językowe (po 23%)” 23. Zatem kolejną
słabością rynku szkoleniowego, wymagającą wprowadzenia niezbędnych zmian jest
ograniczanie się podmiotów realizujących projekty szkoleniowe przy ocenie efektywności podejmowanych działań do pierwszego, w najlepszym wypadku drugiego
poziomu zaproponowanego przez Kirkaptricka modelu.
Wprowadzenie niezbędnych zmian i innowacji na rynku szkoleń wymuszają
także sami ich odbiorcy. Młodzi ludzie, zwani przez niektórych badaczy pokoleniem
Y, Millenium, klapek, czy iPodów, przyzwyczajeni są do przyswajania informacji
przekazywanych w zawrotnym tempie i posiadających ciekawą oprawę graficzną. Jak
twierdzi Eric Chester, zajmujący się wyjaśnianiem zaskakujących zachowań pokolenia Y: „jeżeli po raz ostatni aktualizowałeś materiały szkoleniowe przed ponad pół
23 A. Szczucka, K. Turek, B. Worek, op. cit.
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
167
rokiem, może się okazać, że są przestarzałe. Metodologia i procedury pewnie pozostały niezmienione, ale język i przykłady prawdopodobnie straciły na aktualności”24.
Pokolenie Y – to ludzie młodzi (nie do końca słusznie ściśle kategoryzowani według
roku urodzenia), dobrze wykształceni, aktywnie korzystający z nowinek technologicznych, cechujący się dużą pewnością siebie, oczekujący elastycznego czasu pracy,
ale co najważniejsze – gotowi do ciągłego rozwoju i wymagający od organizacji zapewnienia stałego dostępu do coachów i mentorów, opiekujących się ich ścieżką rozwojową. Młodzi pracownicy, nie chcą tylko i wyłącznie uczyć się „jak”, ale co dla nich
ważniejsze – „dlaczego”. Jak pokazują badania nadal tylko 13% dorosłych Polaków
inwestuje własne środki w rozwój swoich kompetencji. 40% pracujących wzięło udział
w 2012 r. w szkoleniach, tylko ze względu na wymóg postawiony przez pracodawcę25.
Wyniki badań potwierdzają – swoje kompetencje najchętniej podnoszą osoby młode,
dobrze wykształcone, mieszkańcy dużych miast. Z kolei wśród grupy osób, które
wydawałoby się potrzebują najbardziej tej formy wsparcia – osób bezrobotnych – 61%
z nich nie planowało żadnych szkoleń na rok następny. Co ciekawe, 37% Polaków
nigdy nie uczestniczyło w kursach, szkoleniach, warsztatach, praktykach lub innych
formach dokształcania. Wśród obecnie pracujących było to 28%, wśród bezrobotnych
– 44%, zaś wśród nieaktywnych zawodowo – 52%26.
Spojrzenie w przyszłość – jakość w rozwoju?
Następstwem wymienionych w artykule zmian jest tendencja nastawiona na jakość omawianych form rozwoju pracowników. Jakość rozumianą zarówno poprzez
adekwatność dostosowania wybranych form do potrzeb osób z nich korzystających,
jak i jako wysoką wartość merytoryczną przedstawianych treści, opartych na gruntownych podstawach, czy wreszcie jako wysoką efektywność zastosowanych działań.
Podmioty organizujące różnego rodzaju formy rozwoju pracowników z reguły dokładają wszelkich starań, by przy tak dużej konkurencji rynkowej, jedną z podstawowych
wartości uczynić wysoką jakość świadczonych usług.
Obecnie większość pracodawców jest zadowolonych z poziomu przeprowadzonych szkoleń – tylko co ósmy nie dostrzegał poprawy efektywności pracowników
po odbytych szkoleniach. Więcej niż 8 na 10 badanych podmiotów szkoleniowych
zamierza podnosić jakość swoich usług, zwiększa się bowiem świadomość pożądania
24 E. Chester, Młodzi w pracy. Jak zadbać o pracowników z pokolenia Y, Gliwice 2006, s. 176.
25 A. Szczucka, K. Turek, B. Worek, op. cit.
26Ibidem.
168
Anna Jędrusik
takich zmian oraz przywiązanie dużej wagi do budowaniu dobrego wizerunku firmy.
Wśród przewidzianych działań mających na celu podnoszenie jakości świadczonych
usług wskazywano najczęściej na wykorzystanie wyników ewaluacji w planowaniu
zajęć oraz do rozwoju szkoleniowców, doskonalenie kompetencji merytorycznych
osób szkolących oraz oparcie przygotowywanych zajęć o diagnozę potrzeb27. Na przestrzeni ostatnich trzech lat, kiedy prowadzone są badania Bilans Kapitału Ludzkiego,
zaobserwowano powolny rozwój branży szkoleniowej, o 21% wzrosły przychody firm
szkoleniowych w porównaniu z rokiem ubiegłym. Powoli rośnie liczba klientów firm
szkoleniowych. 10% firm uważa, że sytuacja branży w ostatnim roku się poprawiła.
Rynek usług szkoleniowych i kursów obsłużył w ostatnim roku 4,8 mln klientów.
Mimo to ocena kondycji finansowej branży wypada pesymistycznie. Aż 53% badanych stwierdziło, że sytuacja finansowa branży szkoleniowej w ciągu ostatniego roku
pogorszyła się, 37% uznało, że nie uległa ona zmianie, a jedynie 10% zadeklarowało,
że sytuacja ta polepszyła się28.
Sygnały napływające od osób odpowiedzialnych za rozwój pracowników, mówiące o nadużyciach i braku profesjonalizmu w szeroko rozumianej dziedzinie
edukacji dorosłych, z jednej strony budzą niepokój ekspertów w branży, z drugiej
jednak – zwiększają naciski środowisk opiniotwórczych na instytucje podejmujące
decyzje dotyczące rynku szkoleń i standardów pracy trenerów, coachów i doradców
w Polsce. Ważnym elementem jest całościowe podejście do programów rozwojowych. Szkolenia nie mogą być pojedynczymi incydentami w życiu organizacji, programy te powinny być traktowane jak proces. Jak słusznie zauważa Mariola Łaguna:
„aby utrwalić efekty uczenia się, potrzebne jest także okresowe powtarzanie szkoleń,
ponowne uczenie się, postrzeganie szkolenia jako pewnego procesu, a nie jednorazowego wydarzenia w życiu firmy” 29. Uczenie się przez całe życie jest jednym z kluczy do funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie. Ponadto, rozwój branży
szkoleniowej w Polsce wymaga współpracy opartej na partnerstwie wielu instytucji:
począwszy od instytucji odpowiedzialnych za kreowanie zasad funkcjonowania
rynku, poprzez firmy szkoleniowe, a na samych zamawiających tj. zainteresowanych
rozwojem swoich pracowników kończąc.
Tak powinna wyglądać przyszłość rynku usług rozwojowych, skierowanych do
pracowników. Bowiem, jak pisał Roland Meighan „Każda polityka edukacyjna, czy
to prowadzona przez urzędników oświatowych w ich urzędach, czy przez nauczycieli
27Ibidem.
28Ibidem.
29 M. Łaguna, op. cit., s. 38.
Nowoczesne formy aktywizacji kompetencji – rynek szkoleń...
169
w klasach, która nie liczy się z możliwymi odmianami przyszłości i nie bierze pod
uwagę ich socjologicznych interpretacji, podejmuje ryzyko tworzenia szkół zapatrzonych w przeszłość, podczas gdy my pędzimy w przyszłość”30. Zasada ta, mimo
upływu lat, powinna przyświecać także specjalistom odpowiedzialnym za rozwój
pozaszkolnych form edukacji w Polsce.
Summary
This article aims to analyze changes and trends of development taking place in
the era of innovation in the wider employees development. This article attempts to
assess the impact of “fashionable” word nowadays: the crisis - of the action taken by
the person responsible for the development of employees. The main question which
guided meditations taken here relates to the quality of the training market support
forms: if the coaching, mentoring, e-learning, Kolb’s cycle and Kirkpatrick’s model
will be sufficient to achieve success by moving the “ladder of competence” employees?
mgr Anna Jędrusik – socjolog, doktorantka Uniwersytetu Śląskiego, absolwentka
Wydziału Nauk Społecznych oraz Wydziału Filologicznego, Trener Biznesu. Autor
i współautor wielu projektów szkoleniowych i badawczych. Zainteresowania badawcze: socjologia edukacji, problematyka osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, kultura krajów wschodniosłowiańskich. Specjalizuje się w prowadzeniu
szkoleń z zakresu umiejętności miękkich. Pracuje w oparciu o autorskie programy
zajęć i opracowane przez siebie narzędzia szkoleniowe. Współpracuje z uczelniami
wyższymi i studentami z Polski i Ukrainy.
kontakt: [email protected]
30 R. Meighan, Socjologia edukacji, Toruń 1993, s. 446.
Anna Orska
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna1
Przesyłanie obrazów na odległość to coś, o czym marzono od początków świata.
Na postawienie pierwszych kroków przyszło nam czekać do 1817 r., kiedy to Jan Jakub
Berzelius przeprowadzał eksperymenty z selenem. Bazując na jego dorobku, kilkadziesiąt lat później, w 1878 r. Antonio de Paiva wymyślił „oko elektryczne” – przyrząd
służący do przesyłania obrazów na odległość. Paul Nipkow to kolejna osoba, którą
należy włączyć do grona „ojców telewizji”, bowiem w 1884 r. zarejestrował on jako
pierwszy elektryczny teleskop. Jego projekt został zmodyfikowany przez Johna Logie’a
Bairda w 1924 r., kiedy ten zbudował telewizyjną aparaturę nadawczą i odbiorczą nowego systemu telewizji – mechanicznej. Po raz pierwszy zaprezentowano publicznie jej
działanie 29 lipca 1930 r. w Londynie. Jednak to nie telewizja mechaniczna osiągnęła
sukces i podbiła świat, a elektronowa, której powstanie zawdzięczamy Ferdynandowi
Karlowi Baraunowi – wynalazcy lampy elektronowej. Za narodziny telewizji na świecie można przyjąć dzień 2 listopada 1936 r. W Wielkiej Brytanii została nadana tego
dnia przez BBC pierwsza audycja telewizyjna.
Co do miejsca powstania telewizji nie ma jednomyślności, bowiem wiele krajów
rości sobie prawa do jej wynalezienia – w tym Stany Zjednoczone, czy Rosja. Trudno
rozwiązać ten problem i ostatecznie stwierdzić, któremu państwu należy się ten przywilej, ponieważ eksperymenty i prace nad jej powstaniem toczyły się w wielu miejscach jednocześnie. Nie chciałabym wikłać moich rozważań w powyższy problem, ale
jedynie zaznaczyć intensywność rozwoju medium, a także popularność tych działań
od samego początku jego istnienia. W niniejszym artykule interesować mnie będzie
bardziej rola telewizji w społeczeństwie, a dokładniej jej wpływ na jego członków.
Amerykański psycholog, John Condry, prowadząc rozważania nad skutkami
1
Recenzentką artykułu jest dr hab. Ewa Gębicka z Zakład Zarządzania Mediami i Organizacji
Produkcji Filmowej i Telewizyjnej na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego.
172
Anna Orska
telewizji dla współczesnych społeczeństw, przywołuje sposób w jaki początkowo korzystali z niej telewidzowie. W Stanach Zjednoczonych powstała w pierwszych latach
piątej dekady XX w. i zaledwie ok. 10% amerykańskich gospodarstwach domowych
posiadało odbiornik TV. Kilka lat wystarczyło, by już w 1960 r. telewizor był obecny
w domach 90% rodzin. Nowa rozrywka była tak atrakcyjna, że w zasadzie każdy, kto
posiadał do niej dostęp, korzystał z niej regularnie, zwiększając o 58% liczbę godzin,
które mieszkańcy Stanów Zjednoczonych poświęcają na korzystanie z mediów. Pociągnęło to za sobą olbrzymie zmiany, głównie w sposobie spędzania czasu wolnego.
Condry porównuje to z innym wielkim wynalazkiem – samochodem. Okazuje
się bowiem, że pojawienie się tego innowacyjnego urządzenia sprawiło, że czas
jaki amerykańskie społeczeństwo spędza na podróżowaniu zwiększył się jedynie
o 6%. Czas jaki Amerykanie spędzają przed telewizorem zwiększał się z roku na
rok i w latach 90. XX w. wzrósł aż do przeciętnie ok. 7 godzin dziennie2 . Telewizja
zdobywała popularność w każdym kraju, w jakim się pojawiła – proponowała nową
formę rozrywki, która nie wymagała żadnego większego wysiłku, wymagając jedynie coraz większej ilości czasu wolnego. Podobnie było i w Polsce, gdzie jej początek
datuje się również na lata 50. XX w.
Doświadczalna Stacja Telewizyjna Instytutu Łączności w Warszawie nadała
pierwszy program w Polsce o godzinie 19:00, 25 października 1952 r. Datę tę traktuje się jako początek funkcjonowania polskiej telewizji programowej. Pierwszy
program trwał zaledwie pół godziny i prezentował kilkoro artystów wykonujących
różne piosenki 3. Nieregularne audycje od 23 stycznia 1953 r. były nadawane raz
w tygodniu – w piątki o godzinie 17:00 4 . Telewizja początkowo była ekskluzywna –
nieliczni odbiorcy mieli szansę jej zasmakować. Dla tych, którzy mieli to szczęście,
przygotowywany był półgodzinny piątkowy program TVP 1. Oferta programowa
stopniowo się rozwijała, ale na uruchomienie drugiej stacji telewizyjnej widzowie
musieli poczekać do 2 października 1970 r., kiedy nadawanie rozpoczęła TVP 25.
W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy konsumpcja dopiero powoli zaczynała się rozwijać, większość mieszkańców Polski posiadała już w swoich
czterech kątach własny radioodbiornik. Polacy kupowali coraz więcej sprzętów
2
J. Condry, Złodziejka czasu, niewierna służebnica, [w:] Telewizja. Zagrożenie dla demokracji, red.
J. Condry, K.. Popper, Warszawa 1996, s. 11.
3
J. Kończak, Od Tele-echa do polskiego zoo. Ewolucja programu TVP, Warszawa 2008, s. 17.
4
Ibidem, s. 18.
5
K. Guzik, Studio 2 – jak być awangardą lat 70, [w:] 30 najważniejszych programów TV w Polsce, red.
W. Godzic, Warszawa 2005, s. 177.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
173
domowych, a wśród nich zaczął pojawiać się nietuzinkowy „mebel socjologiczny”6 –
telewizor. Kiedy cofniemy się do przełomu lat 1960/1961 – według danych Redakcji
Studiów i Oceny Programu, w Polsce było 560 tys. odbiorników telewizyjnych7, ale
już w niespełna dwa lata później ich liczba przekroczyła milion8. Telewizja nie była
aż tak popularna jak w Stanach Zjednoczonych, ale biorąc pod uwagę uwarunkowania społeczno-polityczne mieszkańców krajów bloku radzieckiego – był to wynik
imponujący. W początkowych latach struktura grupy abonentów telewizyjnych była
uwarunkowana ich pochodzeniem, wykształceniem, wysokością dochodów, czy
miejscem zamieszkania9. Niemniej jednak, dostęp do telewizji, z roku na rok, stawał
się coraz bardziej powszechny. Telewizja nabierała większego znaczenia i stawała się
dla odbiorców nie tylko rozrywką, ale i oknem na świat. W 1970 r. przeciętny czas
spędzany przez telewizorami wynosił dla 36% widzów od dwóch do trzech godzin
dziennie, a niespełna 8% z nich spędzało przed odbiornikiem ponad 3 godziny na
dobę. Codziennie lub prawie codziennie zasiadało przed telewizorami ponad 80%
telewidzów10.
Telewizja „tworzy swego odbiorcę na swój wzór i podobieństwo, tzw. screeny
generation albo screenies (…), czyli młodych ludzi, którzy wchłonęli tysiące godzin
programów, stając się wideomanami”11 i tak działo się już od tych najwcześniejszych
lat, kiedy ludzie chłonęli treści emitowane przez nadawcę. Telewizor stał się podręcznikiem życia, czego efekty mogliśmy obserwować w rzeczywistości społecznej.
Przejawy tego Barbara Kazimierczak zauważyła już w 1969 r.: „telewizja – cokolwiek
by nie powiedzieć o języku jej dziennikarzy, prezenterów, sprawozdawców – stała
się ogólnonarodową szkołą języka polskiego”12 . Do dziś jesteśmy świadkami używa-
6
P. Pleskot, Wielki mały ekran. Telewizja a codzienność Polaków w latach sześćdziesiątych, Warszawa
2007, s. 11.
7
A. Duma, Struktura audytorium telewizyjnego w Polsce, „Biuletyn Telewizyjny” 1963, nr 1, s. 4-6.
8
„Radio i Telewizja”, 14 października 1962, nr 42.
9
P. Pleskot, op.cit., s. 15-21.
10 S. Dzięciołowka, Dynamika popularności programów telewizyjnych w 1970 roku, Warszawa 1971
(maszynopis), s. 5, [cyt. za.:] P. Pleskot, op. cit., s. 105.
11 T. Goban-Klas, Metamorfozy małego ekranu, czyli agonia telewizji i narodziny multiwizji. Dramat
w dwóch (na razie) odsłonach, [w:] Transformacja telewizji w Polsce, red. W. Dudek, Katowice
1996, s. 54.
12 B. Kazimierczak, Sztuka Oglądania, s. 72, [cyt. za.:] P. Pleskot, op. cit., s. 148.
174
Anna Orska
nia powiedzeń zaczerpniętych ze szklanego ekranu13. Oczywiście, inspirowanie się
telewizją, jest widoczne także w pozostałych sferach życia – interakcje z innymi
ludźmi kształtowane są w dużym stopniu przez to, jak kreowane są one w telewizji.
Niejednokrotnie to właśnie na szklanym ekranie ludzie szukali inspiracji i porady. Telewizja stawała się przyjaciółką, która pokazywała jak powinno się mówić,
zachowywać, czy ubierać. „Nowe medium już za rządów Gomułki zaczęło pełnić
funkcję kreatora mody. Przeciętny Polak pragnął wyglądać tak jak ludzie po drugiej stronie ekranu, chciał żyć jak bohaterowie seriali, dążył do urzeczywistnienia
fikcyjnego świata kreowanego przez telewizję poprzez naśladowanie go w swoim
życiu”14 .
Audycje telewizyjne w sposób niezamierzony prezentowały pewien styl życia,
który stawał się wzorem do naśladowania. Patryk Pleskot przywołał w jednej ze
swoich publikacji ciekawy przykład podążania za ekranową modą we wsi Garwacz
w powiecie płockim, w czasach, kiedy większość z jej mieszkańców oglądała telewizję we wspólnych świetlicach. W jednym z programów zaprezentowano (niechcący?
przypadkiem?) nowy fason sukienki, w którą niedługo później, na wiejskiej zabawie
ubrane były już dwie panie15.
Wpływ telewizji na odbiorców zmieniał się wraz ze zmianami samego medium.
Choć ulegało ono przeobrażeniom nieustannie, największe jego przekształcenie
mogliśmy obserwować w okresie transformacji ustrojowej. Zmiany, które dotknęły
telewizję nie są charakterystyczna tylko i wyłącznie dla Polski – to proces, który objął
całą Europę. W niektórych krajach był związany przede wszystkim z demonopolizacją, w innych dotyczył głównie zmian w zakresie nowych technologii oraz nowych
usług telewizyjnych, a co za tym idzie, zmian prawnych i ekonomicznych16. Zmiany
ustrojowe, obyczajowe i kulturowe znacząco wpłynęły na obecny kształt telewizji.
Tomasz Goban-Klas pisał w tym kontekście o „radykalnej transformacji medium
telewizyjnego w medium posttelewizyjne, tzn. takie, w którym nastąpiło zmiesza13 Studnią dla takich powiedzeń są zwłaszcza filmy i reklamy telewizyjne. Przykładem mogą być chociażby cytaty z Seksmisji (reż. J. Machulski): „A Kopernik? Kopernik była kobietą”, czy „Ciemność,
ciemność widzę” oraz Shreka (reż. A. Adamson, V. Jenson) „Zainwestuj w tik-taki”. Reklamy także
dają szeroki wachlarz chwytliwych powiedzeń, które chętnie są wykorzystywane w codziennym
życiu, zwłaszcza przez najmłodszych. Np. „A świstak siedzi i zawija je w te sreberka” (z reklamy
czekolady Milka), czy „A łyżka na to: niemożliwe!” (z reklamy margaryny Rama).
14 P. Pleskot, op. cit., s. 151.
15 J. Rudzki, Wpływ telewizji na aktywność kulturalną młodzieży wiejskiej, „Biuletyn telewizyjny”,
1964, nr 1, s. 44, [w:] P. Pleskot, op. cit., s. 152
16 K. Doktorowicz, Transformacja telewizyjnych mediów europejskich. Regulacja i technologia,
[w:] Transformacja telewizji w Polsce, red. W. Dudek, Katowice 1996, s. 72.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
175
nie różnorodnych środków technicznych, sposobów transmisji i selekcji, formatów,
gatunków programowych oraz pokazywanych obrazów i dźwięków w taki sposób,
że właściwą nazwą nie jest już telewizja, ale multiwizja”17. Transformacja polegała
na zmianie technicznej z jednej strony, z drugiej natomiast na nacisku jaki pojawił się
na „marketing, targeting, attracting”18.
Goban-Klas wymienił wiele cech, które charakteryzują „nową telewizję”. Zwracał uwagę na jej komercjalizację – audycje od tej pory muszą przyciągać widza,
wciągać w swój świat i podsycać chęć dalszego oglądania. Aspekt ten poruszał też
Condry – „zadaniem ludzi odpowiedzialnych za programy jest przyciągnięcie uwagi
publiczności i przykucie jej na tak długo, żeby można było potem nadać reklamę”19.
Spowodowało to metamorfozę nawet tych programów o funkcji stricte informacyjnej
– od tej pory stały się info-tainment (czyli information + entertainment). Goban-Klas
już w 1994 r., pisał o mających nadejść nieubłaganych zmianach w telewizji związanych z wirtualnością, interaktywnością, a także wielokanałowością i zmianą publiczności. Miała nadejść zmiana kierunku – telewizja nie polega już na dostarczaniu
programów widzom przez nadawców. Od tej pory chodzi o to, żeby zapewnić dostęp
reklamodawcom do odbiorców. Co ma ogromne znaczenie – widownia zmienia swój
charakter, mamy bowiem do czynienia z jej fragmentaryzacją. Coraz większa ilość
dostępnych kanałów oraz coraz większa ich specjalizacja sprawiają, że publiczność przed telewizorami przestaje być masowa – staje się klasowa 20 . Jak pisała
Krystyna Doktorowicz: „lata dziewięćdziesiąte to okres powstawania nowych
systemów mediów, dojrzewania nowej filozofii telewizji dla każdego – nie dla
wszystkich” 21. Jej zdaniem, możemy mówić o dwóch rodzajach zmian dotyczących
telewizji w Europie, z których obie dotyczyły także Polski. Byliśmy świadkami demonopolizacji, a co za tym idzie przejścia od telewizji państwowej do publicznej, a wraz
z nimi nadszedł czas na zmiany technologiczne. „Tradycyjne mass media, w tym telewizja naziemna, utraciły swoją dominującą w Europie pozycję wraz z pojawieniem
się w latach osiemdziesiątych telewizji (…) pozwalających na multiplikację kanałów
telewizyjnych, interaktywność, umiędzynarodowienie przekazów oraz wypracowanie
nowych ofert programowych”22.
17 T. Goban-Klas, op. cit., s. 48.
18 Ibidem, s. 53.
19 J. Condry, op. cit., s. 17.
20 T. Goban-Klas, op. cit., s. 53-55.
21 K. Doktorowicz, op. cit., s. 76.
22 Ibidem, s. 72.
176
Anna Orska
Od powstania, telewizja przeszła ogromną metamorfozę – pojawiła się najpierw
telewizja kolorowa, poprawiła się jakość obrazu oraz przekazywanych treści, nieustannie zwiększa się ilość dostępnych kanałów. Obecnie obserwujemy wyłączanie
telewizji analogowej, którą zastępuje cyfrowe medium. Kiedyś telewizor był dobrem
ekskluzywnym, które posiadali nieliczni – odwiedzało się ich aby wspólnie spędzić
czas przy tym dziwnym, niekonwencjonalnym meblu, niczym przy kominku, „przy
którym można było się ogrzać i podyskutować”23. A dzisiaj? Dalej zajmuje honorowe
miejsce w większości domów. Stanowi tło rodzinnego życia – w wielu mieszkaniach
w ogóle się go nie wyłącza. Ludzie budzą się przy telewizji, przy niej jedzą i zasypiają.
Niezależnie od tego, czy ktoś zwraca uwagę na zmieniające się na ekranie obrazy,
czy nie. Bywa i tak, że widzowie faktycznie oglądają w telewizji wszystko, „jak leci”,
bezrefleksyjnie pochłaniając kolejne przesyłane przez nadawców obrazy. Dla tych
osób rytm dnia często wyznaczany jest przez program telewizyjny, a „godziny emisji
ulubionych programów wyznaczają granice domowych rytuałów”24. Nad tym, jakie
miejsce zajmuje w naszych domach sam odbiornik – „owa skrzynka ze szkła, plastiku
i części elektronicznych” zastanawia się także Piotr Tomasz Nowakowski w swojej
pracy Fast Food dla mózgu czyli telewizja i okolice. Odpowiedź jest bardzo prosta:
„Eksponowane. Często do tego stopnia, że cały układ pokoju jest do niej dopasowany.
Jak ironizuje Jan Maria Jackowski, odbiornik telewizyjny w wielu rodzinach jest nie
tylko najczęściej używanym sprzętem gospodarstwa domowego, lecz również stałym,
uprzywilejowanym »członkiem« rodziny, a miejsce, gdzie jest ustawiony, jawi się jako
domowe »sanktuarium«, które jest »adorowane« przez wiele godzin dziennie”25.
Telewizja jest obecnie najpowszechniejszym medium, które wypełnia nasz wolny
czas, co potwierdzają wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS w 2010 r. – czas
wolny w weekendy aż 52% Polaków spędza właśnie na oglądaniu telewizji. Poniższy
wykres prezentuje pięć najczęściej pojawiających się odpowiedzi udzielanych przez
ankietowanych.
23 P. T. Nowakowski, Fast Food dla mózgu czyli telewizja i okolice, Tychy 2002, s. 7.
24 Ibidem, s. 14.
25 Ibidem, s. 15.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
177
Co Pan(i) najczęściej robi w wolne soboty i niedziele
Jeśli Pan(i) nie pracuje zarobkowo?
(można wskazać do 3 odpowiedzi)
52%
36%
22%
wysypiam się
24%
chodzę
na spacery
27%
siedzę, leżę
odpoczywam
rozmawiam
oglądam TV
z dziećmi,
małżonkiem,
rodziną
- zajmuję się życiem
rodzinnym
Wykres 1: Czas wolny Polaków w weekendy
Źródło: Czas wolny Polaków, Komunikat z Badań, CBOS, Warszawa 2010,
próba reprezentatywna
Paradoksalnie, choć Polacy masowo oglądają telewizję, bardzo często nie chcą
tego robić – czynność ta należy do tych, które choć są wykonywane, należą jednak
do tych niepreferowanych dla 33% ludzi. 19% respondentów odpowiedziało, że jest
to czynność wykonywana i preferowana. Natomiast 4% chciałoby ją oglądać, lecz
z różnych przyczyn tego nie robi.
178
Anna Orska
Czynności i zajęcia wykonywane i preferowane
w soboty i niedziele wolne od pracy
wykonywane i preferowane
wykonywane i niepreferowane
preferowane i niewykonywane
33%
17%
21%
19%
15%
15%
10%
5%
4%
siedzę, leżę,
odpoczywam
oglądam TV
rozmawiam z dziećmi,
małżonkiem, rodziną
- zajmuję się życiem
rodzinnym
Wykres 2: Zajęcia wykonywane i preferowane w weekendy
Źródło: Czas wolny Polaków, Komunikat z Badań, CBOS, Warszawa 2010,
próba reprezentatywna
300
200
100
eń
zi
gr
ud
pa
d
k
lis
er
zi
pa
źd
es
rz
to
ni
ń
ie
ń
ie
w
rp
ie
c
sie
lip
c
ie
w
m
aj
er
cz
ci
eń
c
ie
ze
kw
ar
lu
ty
m
st
yc
ze
ń
0
Wykres 3: Średni czas spędzany dziennie przed telewizorem (w minutach)
Źródło: Polacy cenią swój czas wolny, Raport MillwardBrown SMG/KRC, 2012,
próba reprezentatywna
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
179
Telewizja jest medium, któremu poświęcamy min. ok. 3 godzin dziennie. Powyższy wykres prezentuje średni czas spędzany przed telewizorem w 2011 r.. Najmniej
czasu przeznaczamy na tę czynność w okresie wakacyjnym, najwięcej natomiast zimą.
Ma to ścisły związek z projektowaniem telewizyjnych ramówek. Okres od czerwca
do końca września to czas, kiedy emitowane są powtórki programów z minionych
miesięcy. Nie ma wtedy żadnych nowości – telewidzowie rzadziej włączają swoje odbiorniki nie tylko z powodu pogody, ale i braku ciekawej oferty programowej. Zupełnie inna sytuacja jest w zimie, kiedy nadawcy dbają, by jak najwięcej osób spędzało
długie wieczory właśnie z ich stacjami.
Telewizja stanowi intrygujący temat do rozważań – jest niezwykle dynamicznie
rozwijającym się medium, które cieszy się olbrzymią popularnością społeczeństwa.
Myślę, że z punktu widzenia niniejszego artykułu, warto spojrzeć na telewizyjny
content, czyli na to, co nadawcy oferują swoim odbiorcom. Czym ich przyciągają?
Czy w telewizji można wyróżnić wiodące nurty, gatunki, dyskursy? Myślę, że spoglądając na obecne propozycje ramówek, popełnilibyśmy błąd, gdybyśmy skupiali się
wyłącznie na gatunkach. Telewizyjne formaty rozwijają się bardzo szybko, przy czym
następują także nieustanne przeobrażenia gatunkowe, które często uniemożliwiają odpowiednią klasyfikację wybranych pozycji. Zamiast spojrzenia gatunkowego, proponuję za Małgorzatą Bogunią-Borowską spojrzenie bardziej ogólne, holistyczne – przez
pryzmat nurtów telewizyjnych. Taka perspektywa uwzględnia kulturowo-społeczny,
ekonomiczny oraz technologiczny kontekst, ponieważ dyskursy są determinowane
przez epokę oraz warunki społeczno-kulturowe, charakteryzujące społeczeństwo,
w którym powstają. Dyskursy są również „sposobami kształtowania (…) wartości,
idei, poglądów, opinii, które dotyczą zarówno ludzi, jak i grup społecznych lub całego
społeczeństwa”26. Bogunia-Borowska systematyzuje telewizyjny content wokół sześciu
dyskursów, których granice są płynne – są to: dyskurs rywalizacyjny, stylów życia (lifestylowy), autoreferencyjny, popularyzatorski (scientyfikacyjny), deliberatywny oraz
rozrywkowy27. Bardzo często nie jesteśmy w stanie programów zaklasyfikować tylko
i wyłącznie do jednego z nich – przykładem mogą być programy kulinarne, które łączą
w sobie nurt rywalizacyjny, lifestylowy oraz rozrywkowy. Dyskursem dominującym
jest rozrywkowy, który ekspansywnie przenika do pozostałych. Nie bez przyczyny
bowiem jedną z podstawowych funkcji telewizji jest właśnie ta związana z rozrywką 28.
26 M. Bogunia-Borowska, Fenomen telewizji. Interpretacje socjologiczne i kulturowe, Kraków 2012, s. 27.
27 Ibidem, s. 28-35.
28 M. Nieć, Komunikowanie społeczne i media. Perspektywa politologiczna, Warszawa 2010, s. 79-80.
180
Anna Orska
dyskurs
rywalizacyjny
dyskurs
autoreferencyjny
dyskurs
lifestylowy
dyskurs
rozrywki
dyskurs
deliberatywny
dyskurs
scientyfikacyjny
Rysunek 1: Model dyskursów telewizyjnych wg Małgorzaty Boguni Borowskiej
Odnoszę wrażenie, że dyskursem, który w ostatnich latach zaskarbia sobie coraz
więcej miejsca w ramówce jest dyskurs lifestylowy. Podobnie jak rozrywkowy – przenika do wszystkich formatów i gatunków. Jak sama nazwa wskazuje – dyskurs stylu
życia zawiera w sobie wszelkie treści, które są lub mogą być z nim związane. Dotyczą
one spędzania czasu wolnego, mody, urządzania wnętrz etc. „Elementy owego dyskursu pojawiają się wyjątkowo często w treściach telewizyjnego strumienia (nawet
takich jak wiadomości telewizyjne, w których na przykład podejmuje się tematykę
spędzania wolnego czasu przez Polaków i Europejczyków), w informacjach o miejscach spędzania wakacji i odpoczynku, o odżywianiu się, o tym, co czytamy lub oglądamy i tak dalej. Treści tego dyskursu nie są ograniczone gatunkami telewizyjnymi”29.
Nurt lifestylowy istniał w telewizji od samych jej początków – nieustannie pokazywano odbiorcom, jak powinny wyglądać poszczególne aspekty ich życia. Początkowo
nie było to głównym celem telewizyjnych programów. Nawet jednak jeśli nie robiono
tego wprost, prowadzący kreowali pożądany wizerunek swojego odbiorcy. Telewizja
pokazywała jak się ubierać, jakie mieć poglądy, co powinno się jeść i jak się wysławiać.
Telewizor od tej pory stał się niejako podręcznikiem życia. Aby przyjrzeć się temu,
jak rozwijał się nurt lifestylowy można spojrzeć na to, co w Stanach Zjednoczonych
nazywane jest „general interest television”. Nowy Kontynent niewątpliwie stanowi
29 M. Bogunia-Borowska, op. cit., s. 28-35.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
181
kolebkę dyskursu stylu życia, jednak w niniejszym artykule chciałabym pozostać na
gruncie polskim. Można bowiem szukać korzeni nurtu gdzie indziej – wśród półek
zapełnionych książkami, a ściślej rzecz ujmując – poradnikami. Nie bez przyczyny
bowiem telewizja lifestylowa nazywana jest przez niektórych „teleporadnictwem”30.
Na księgarnianych półkach możemy znaleźć wszelkiego rodzaju lektury, wśród
których poradniki stanowią niebagatelną grupę. Są popularne, modne i dotyczą
każdej dziedziny życia – zdrowia, odżywiania, szukania pracy, erotyki, pisania prac
magisterskich, majsterkowania. Za kilkadziesiąt złotych mogą nauczyć życia i stać
się nieocenioną pomocą dla osób poszukujących wszelakich rad i wskazówek. Zdecydowanie najwięcej napisanych dotychczas książek poradniczych dotyczy psychologii
i biznesu. Klienci księgarń kupują je, szukając recepty na swoje problemy, o których
często nie chcą nikomu powiedzieć, a ten sposób pozwala im zachować anonimowość, dyskretnie podsuwając rozwiązania. Paweł Waszczyk, który jest redaktorem
naczelnym Analiz bibliotecznych w jednym z wywiadów przyznał, że jest to gatunek,
który z pewnością należy do tych, które mają najszerszą grupę odbiorców i klientów.
Niezależnie od bieżącej sytuacji na rynku, pozycje te zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem. Najbardziej popularne są poradniki związane z dietą i zdrowym
odżywianiem, na kolejnych pozycjach – lektury dotyczące wychowania dla kobiet,
które są matkami. Dużym zainteresowaniem cieszą się także książki traktujące
o tematach biznesowych i ekonomicznych. Najczęstszymi klientami w księgarniach są kobiety i z reguły to właśnie one sięgają po lekturę poradnikową 31.
Okazuje się, że motywy zainteresowania literaturą motywacyjno-poradnikową
są bardzo różne. Krystyna Kofta, autorka Jak zdobyć, porzucić i utrzymać mężczyznę,
uważa, że czytamy je nie dlatego, że tego potrzebujemy, ale z czystej ciekawości.
„Kiedy pisałam mój poradnik 20 lat temu, to nie było jeszcze mody na taką literaturę.
Napisałam tę prześmiewczą książeczkę, bo zauważyłam, że ludzie bardzo interesują
się sprawami innych. Lubią zaglądać w cudze życie, a potem eksperymentować na
swoim. Chcą wiedzieć jak żyć, budować związki, osiągać sukces. (…) dlatego podjęłam się wyzwania napisania pseudo-poradnika. Wiele kobiet jest mi wdzięcznych
za tę pozycję. Myślę, że w ostatnich czasach wzrosło zapotrzebowanie na poradniki,
bo jest powszechny kryzys wiary. Sama nie sięgam po takie książki, ale uważam,
że mogą być przydatne”32 . O tym, że czytelnicy lubią porady może świadczyć cho30 Patrz: M. Bogunia-Borowska, op. cit.
31 Moda na poradniki nie mija. „Polki lubią być prowadzone za rękę”, http://natemat.pl/32797,modana-poradniki-nie-mija-polki-lubia-byc-prowadzone-za-reke#, (15.08.2013).
32Ibidem.
182
Anna Orska
ciażby sukces magazynu dla kobiet „Przyjaciółka”, nazywanego często (ze względu na
wysokie nakłady) „prasowym fenomenem”33. W zasadzie wszystkie artykuły w niej
publikowane mają charakter doradczy – „Przyjaciółka” przez kolejne pokolenia była
dla polskich kobiet powiernikiem i doradcą.
To, czego jesteśmy świadkami w ostatnich latach w świecie książki znajduje
swoje odzwierciedlenie w telewizji. Sukces literackich poradników przeniósł się
bowiem na szklany ekran. Pojawia się coraz większa ilość programów pokazujących jak żyć, jak się ubierać, co jeść, jak spędzać czas wolny etc. Przyglądając się
temu zjawisku, musimy brać pod uwagę tło historyczne, które zdeterminowało czas
i kierunek rozwoju mediów. Okres transformacji ustrojowej był bowiem nie tylko
czasem zmian politycznych, ale w znaczącym stopniu wpłynął także na życie społeczne i kulturę. Z czasem, metamorfozie podległy wszystkie sfery naszej codzienności
(i nie tylko) – nie omijając przy tym mentalności i stylu życia. Telewizja nie tylko
zareagowała na te zmiany, ale także się do nich przyczyniła. Zaczęły powstawać programy, a nawet „specjalne kanały telewizyjne, które specjalizują się w analizowaniu
stylów życia przedstawicieli naszego społeczeństwa i stawiają sobie za cel poprawienie
jakości życia przez zmianę dotychczasowych przyzwyczajeń, nawyków i sposobów
myślenia o samym sobie, swoim otoczeniu, relacji z innymi ludźmi, zainteresowań
i możliwości” 34 . Programy poradnikowe, podobnie jak książki dostarczające rad –
nie pozostawiają nam złudzeń, (nam – odbiorcom, czytelnikom, telewidzom) – że każda
sfera naszego życia wymaga nieustannej pracy i poprawy.
Historia zatacza koło – najpierw były książkowe poradniki, których sukces przełożył się na poradnikowe programy w telewizji. Obecnie jesteśmy świadkami zmiany
kierunku – przenoszenia porad z rzeczywistości telewizyjnej do świata książek. Kreowane są coraz to nowsze bestsellery sygnowane nazwiskami ludzi znanych z małego
ekranu. Rola telewizji stała się nieoceniona w promowaniu hitów czytelniczych. Aby
potwierdzić te słowa wystarczy przywołać przykłady książek, które pojawiły się po
raz pierwszy w telewizyjnych serialach, a dopiero po jakimś czasie na sklepowych
półkach, jak było z Kaktusem w sercu Barbary Jasnyk z produkcji TVN Teraz albo
nigdy! Wśród poradników znanych i lubianych z telewizyjnego świata znalazły się
m.in. poradniki kulinarne Nigelli Lawson, poradniki dla działkowców i ogrodników
Mai Popielarskiej, czy poradniki dla rodziców niesfornych dzieci Doroty Zawadzkiej
33 Z. Sokół, „Przyjaciółka” – tygodnik kobiecy (1948-1998. Część I – lata 1948-1951, [w:] Studia Bibliograficzne. T 6/2001.
34
M. Bogunia-Borowska, op. cit., s.151.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
183
(Superniani), 35 Jak dobrze wyglądać po czterdziestce Krzysztofa Ibisza, czy 10 sposobów na modę Mai Sablewskiej.
Kiedy skupiamy się na dwóch różnych nośnikach treści poradnikowych, należy zwrócić uwagę także na aspekt finansowy, który determinuje wybór wielu
odbiorców. Telewizja, będąca od samego początku popularną rozrywką, która nie
tylko dostarczała relaksu, ale i inspiracji, coraz pewniej wkraczała we wszystkie
zakamarki naszego życia – jest rozrywką tanią, na którą stać w zasadzie wszystkich. Za niewielką kwotę (abonament radiowo-telewizyjny to 18,65 zł miesięcznie)
jesteśmy w stanie oglądać telewizję przez 24 godziny, 7 dni w tygodniu – zapewniając sobie w ten sposób przyjemność, informację, edukację. Jeśli chodzi o książki,
sytuacja ma się odmiennie. Kryzys gospodarczy nie sprzyja polskim czytelnikom
ani wydawcom. W 2011 r. ich sprzedaż spadła o 8% w porównaniu do roku wcześniejszego. Natomiast wzrosła średnia cena książki do 38,40 zł 36 . Oglądanie telewizji jest tańsze i mniej wymagające dla odbiorców, ponadto przynosi większe
zyski dla osób, które kierują do nas swoją ofertę, dlatego w ramówkach prezentowanych co kilka miesięcy, nadawcy starają się zaspokoić każdą możliwą potrzebę
swoich widzów (również tych potencjalnych) – m.in. dając odpowiedzi, których
dostarczają poradniki na pytanie „jak żyć?”. Stąd już tylko krok do telewizyjnych
kanałów lifestylowych.
Czym zatem są kanały lifestylowe? „W celu realizacji misji zmiany dotychczasowego życia bądź jakichś jego aspektów powstały nawet całe kanały telewizyjne (…),
które koncentrują się wyłącznie na tych zadaniach”37. To kanały tematyczne, których
programy skupiają się wokół omawiania różnych sfer życia i prezentowania widzom
jak żyją inni, co robią, a także po prostu bezpośredniego doradzania odbiorcom jak
żyć. Można je porównać do wspominanego już w niniejszej pracy magazynu „Przyjaciółka”, który zawiera w sobie szereg poradniczych artykułów i szturmem podbił
Polskę. Publiczność kanałów ogólno-tematycznych systematycznie maleje, a stacje
lifestylowe są z roku na rok coraz bardziej popularne. Jesteśmy świadkami powstawania nowych formatów, które często tematycznie pokrywają się z poprzednimi, jednak
– podobnie jak one – cieszą się sympatią telewidzów.
Pierwszym polskim kanałem lifestylowym był należący do Grupy TVN –
TVN Style, który zaczął nadawanie na początku sierpnia 2004 r. To telewizja prze35 Ł. Gołębiewski, J. Frołow, Co czytają Polacy?, http://www.wprost.pl/ar/165622/Co-czytaja-Polacy
/?pg=2, (15.08.2013).
36 K. Krzysik, op. cit.
37 M. Bogunia-Borowska, op. cit., s. 152.
184
Anna Orska
znaczona głównie dla kobiet, które chciałyby się nieustannie rozwijać w różnych
kierunkach. Oferta do nich skierowana jest bardzo szeroka, o czym możemy przeczytać na stronie ITI: „TVN Style to wszystko, co powinna wiedzieć kobieta i jej
najbliżsi – zebrane w jednym miejscu, podane w przystępny, ciekawy i praktyczny
sposób. TVN Style inspiruje do wprowadzania pozytywnych zmian”38. Kanał ten
to przede wszystkim polskie produkcje, przeplatane w mniejszym stopniu zagranicznymi, w których gospodarzami są celebryci, m.in. Gok Wan, Nigella Lawson,
Gordon Ramsay. Początkowo TVN Style była bezpłatną telewizją, jednak po roku
została zakodowana i obecnie można ją odbierać korzystając z wybranych platform
cyfrowych oraz telewizji kablowej39. TVN Style należy do najbardziej popularnych
telewizji tematycznych w Polsce. Od marca 2012 r. utrzymuje się na pierwszym
miejscu w rankingu oglądalności grupy telewizji lifestylowych40. Najlepsze wyniki
w swojej historii zanotowała w kwietniu 2013 r., kiedy średnio oglądało ją ponad
45 tys. widzów dziennie. W omawianym miesiącu TVN Style osiągnęła udział
w grupie 4+ na poziomie 0,73% (widownia wzrosła w porównaniu z poprzednim
rokiem o 30%), a w grupie komercyjnej – 1,01% 41. Poniższe wykresy prezentują
oglądalność lifestylowych telewizji w lipcu 2013 r.
38 TVN Style, http://www.iti.pl/index.php/TVNGroup/Broadcasting/TVNStyle/, (30.08 2013).
39 Kanały lifestylowe w Polsce - jakie są najlepsze? Mówimy, co warto oglądać, http://www.mowimyjak.pl/kultura/tv-serial/kanaly-lifestylowe-w-polsce-jakie-sa-najlepsze-mowimy-co-warto-ogladac,18_37652.html, (01.09 2013).
40 Wirtualnemedia.pl, (15.08 2013).
41 Oglądalność: TVN Style najchętniej oglądaną stacją lifestylową w kwietniu, 10 maja 2013,
http://www.tvlider.pl/ogladalnosc-tvn-style-najchetniej-ogladana-stacja-lifestylowa-w-kwietniu/,
(15.08 2013).
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
Lipiec 2013
185
Lipiec 2012
Zmiana
SHR%**
Lp. Kanał TV
AMR*
SHR%**
AMR*
SHR%**
r/r
1.
TVN Style
31 605
0,61
30 256
0,6
2,30%
2.
Polsat Play
25 912
0,5
18 274
0,36
39,20%
3.
TLC
22 932
0,44
27 567
0,54
-18,60%
4.
TVN Turbo
21 667
0,42
25 118
0,5
-15,50%
5.
Polsat Cafe
18 011
0,35
17 139
0,34
3,00%
6.
kuchnia+
7 945
0,15
5 523
0,11
40,40%
7.
Domo+
6 485
0,13
6 378
0,13
-0,80%
8.
Polsat Food
3 982
0,08
0
0
9.
BBC Lifestyle
3 439
0,07
2 014
0,04
65,00%
10. CBS Drama
2 269
0,04
3 550
0,07
-37,10%
11. LOVE
1 206
0,02
1 343
0,03
-11,50%
12. Viacom Blink
981
0,02
1 639
0,03
-40,60%
Tabela 1: Oglądalność kanałów lifestylowych – lipiec 2013 (grupa 4+)
Źródło: Dane Nielsen Audience Measurement
* AMR - wielkość widowni danego programu (wyrażona jako liczba widzów),
** SHR % - udział w widowni telewizyjnej; określa jaka część osób, które w danym czasie
oglądały telewizję, była widzami danego programu
Oglądalność TVN Style, w porównaniu z rokiem ubiegłym, nie zwiększyła się
w dużym stopniu, jednak osiągnęła już taki poziom, że stacja i tak zajmuje pierwsze
miejsce w rankingu stacji lifestylowych.
We wszystkich stacjach, w których wiodącym dyskursem jest lifestylowy, możemy
śledzić całą gamę różnych telewizyjnych formatów – są wśród nich filmy fabularne,
a jeszcze częściej dokumentalne. Możemy oglądać serwisy plotkarskie i śledzić plejadę polskich i zagranicznych celebrytów. W ramówkach są programy informacyjne
i edukacyjne, reportaże i talk show. Miłośnicy reality show również znajdą coś dla
siebie. „Programy telewizyjne promują zmiany w wychowaniu dzieci, urządzania
mieszkań, spędzania wakacji, w relacjach małżeńskich, ale również w stosunkach
międzyludzkich, zachowaniach w pracy, zmianach w zakresie własnej cielesności,
aparycji i wizerunku, zachowań domowych zwierząt, seksualności i odżywiania się,
186
Anna Orska
wypoczywania, relaksowania i wielu innych”42 . Jest też cała gama programów kulinarnych. Niezależnie od tego, jaką audycję wybierzemy, ważne są oryginalny pomysł
i treść programu, lecz także to, kto zostanie jego gospodarzem.
Współcześnie produkowane programy lifestylowe bardzo często są związane
z znanymi i lubianymi, lub, co nawet bardziej pożądane – kontrowersyjnymi gospodarzami. Celebryci są na wagę złota – to oni przyciągają, zabawiają, opowiadają, czasem szokują widzów i niejednokrotnie to ich sposób bycia i osobowość
wpływa na taki kształt programu, który zachęca do sięgnięcia po pilota i włączenia
odpowiedniego kanału. Czy potrafilibyśmy wyobrazić sobie Boso przez świat bez
bosego Wojciecha Cejrowskiego? Lub Kuchenne rewolucje bez Magdaleny Gessler?
Albo talk show Kuba Wojewódzki z innym prowadzącym? To właśnie temperament
gospodarzy tworzy atmosferę programów – niezależnie czy nam się ona spodoba, czy
nie. Wykreowani przez telewizję ludzie telewizji stają się autorytetami w dziedzinie
polityki, mody, odżywiania się, porządków domowych, wychowywania dzieci, kultury... Kiedy ktoś w mediach przedstawiony zostaje jako autorytet, niezależnie od tego
czy faktycznie nim jest, czy nie – tak zaczyna być postrzegany.
Rozwój nurtu lifestylowego w telewizji przypadł na lata najbardziej chłonne
na porady dotyczące życia. W Polsce po 1989 r. wykształciła się klasa średnia, aspirująca do życia tak, jak od lat żyli ich przyjaciele z zachodu. W zasadzie, do tej pory
mamy do czynienia z „kompleksem polskości” i jesteśmy chłonni na wszystko, co
pomoże nam go zniwelować – mimowolnie ulegamy modzie, twierdząc zazwyczaj, że
stoimy do niej w opozycji. Telewizja prezentuje treści, które nieustannie przemycamy
do naszego życia – ile razy można usłyszeć „w telewizji mówili, że…” lub „przecież
w telewizji mówili…”? Świat tworzony przez producentów staje się dla społeczeństwa
punktem odniesienia i mimo, że teoretycznie każdy zdaje sobie sprawę z aspektu
kreacyjnego, zwykle większość o tym zapomina i wierzy w każde wypowiedziane na
małym ekranie słowo. Początki telewizji były związane z przedstawianiem szerokiej
publiczności wybranych fragmentów realnego życia. Była jak lustro, w którym odbijał
się nasz świat. Od tego czasu zaszły daleko idące zmiany, odwracając sytuację o 180
stopni – „teraz rzeczywistość sama jawi się na kształt i podobieństwo świata, jaki na
co dzień wyłania się z telewizyjnego przerobu”43. Doskonale w ten nurt wpisały się
programy poradnicze, które wprost sugerują odbiorcom to, jak mają postępować.
Telewizja lifestylowa nieustannie pokazuje odbiorcom, jak żyć. Jest chętnie przez
nich oglądana, ponieważ ludzie potrzebują wzorców do naśladowania. Nurt ten bę42 M. Bogunia-Borowska, op. cit., s. 151.
43 Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa 1994, s. 24-26.
Nurt lifestylowy w telewizji – refleksja socjologiczna
187
dzie obecny pewnie nieprzerwanie dotąd, aż funkcjonować będzie tradycyjna telewizja. Telewidzowie swoimi decyzjami związanymi z wyborem odpowiedniego kanału,
a następnie programu, pokazują jakie treści ich interesują, a nadawcy starają się sprostać ich wymaganiom. Jose Ortega y Gasset już kilkadziesiąt lat temu zauważył „nowe
zjawisko społeczne (…): wydaje się, że po raz pierwszy w dziejach Europy decyduje
człowiek pospolity jako taki. Albo też mówiąc w stronie czynnej: człowiek pospolity,
uprzednio kierowany, postanowił sam rządzić światem. (…) Masowa popkultura jest
potęgą, ale sama kultura trwa, choć zepchnięta na bok”44.
Summary
Television is a highly intriguing topic for discussion. This rapidly growing medium won the hearts of viewers in its very beginnings. What’s more, models promoted on television rapidly spread in societies, and became widely applicable standards.
That was true fifty years ago, and so it is today, all around the world, including Poland,
where the ‘sociological piece of furniture’ has become not only a highly desirable
attribute in almost every household, but a “nationwide Polish language school” as
well. The following article is a sociological reflection, drawing attention to the history
of television, and its place in the current Polish society. On this ground, the author
suggests a look at television through the prism of its own discourses, with particular
attention given to one of them lifestyle TV.
mgr Anna Orska – absolwentka socjologii na Uniwersytecie Śląskim, pisze pracę
doktorską z zakresu socjologii miasta. Jako absolwentka organizacji produkcji filmowej i telewizyjnej, interesuje się również zagadnieniami związanymi z filmem,
telewizją i nowymi mediami. W trakcie studiów była dwukrotną stypendystką Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za wybitne osiągnięcia naukowe oraz laureatką Wyróżnienia JM Rektora UŚ dla najaktywniejszych Studentów i Doktorantów.
Senator Uniwersytetu Śląskiego.
kontakt: [email protected]
44 T. Bogucka, Triumfujące profanum. Telewizja po przełomie 1989, Warszawa 2002, s. 164.

Podobne dokumenty

Zachód a świat islamu - Katedra Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki

Zachód a świat islamu - Katedra Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki realiami, które opisuje kolejno: ludzi, idei i rzeczy11. Zaznacza jednak, że tylko zrównoważone współdziałanie między tymi czynnikami jest gwarancją zdrowego funkcjonowania społeczeństwa. W momenci...

Bardziej szczegółowo