Nr 12 - Głos Biznesu

Komentarze

Transkrypt

Nr 12 - Głos Biznesu
Numer 3 (12) • 2011 • Magazyn gospodarczy • Dystrybuowany bezpośrednio do wielkopolskich przedsiębiorców
/ AKTUALNOŚCI / GMINA /
/ SAMORZĄDY /
/ GOSPODARKA /
/ NOWOŚCI /
GŁOS BIZNESU
PRAWO PRACY
zmieniać,
ale jak?
DEBATA
PRZEDSIĘBIORCÓW
DOSSIER
Andrzej Wituski
FELIETONY
Kaczmarek
Krotoski
Sulejewski
Konkurencja
mnie napędza
Rozmowa z MARIANEM NICKEL
twórcą i właścicielem firmy PTB Nickel
WYWIAD
NUMERU
w numerze:
numer 3 (12) 2011
AKTUALNOŚCI
6
7
7
8
8
9
Jak zoptymalizować podatki
Rada wesprze przedsiębiorczość
Lean Management
Nowe rynki z Klastrem Spożywczym
O logistyce na Forum
Kończą się unijne pieniądze
na innowacje
10 Poznań przed prezydencją
DOSSIER
FIRMA
36
37
38
Motywacja menedżerów
Czy klient wewnętrzny jest ważny?
Praktycznie
same korzyści
Redaktor naczelny:
Artur Adamski
[email protected]
TECHNOLOGIE
40 Social Media Marketing w natarciu
11 Andrzej Wituski
ROZMOWY GŁOSU
12 Konkurencja mnie napędza.
Rozmawiamy z Marianem
Nickel, twórcą i właścicielem
PTB Nickel
22 Umiejętności nie
do przecenienia.
WYWIAD
Rozmawiamy ze
NUMERU
Sławomirem Weihsem
DEBATA
organizacji
biznesowych
18 Prawo pracy. Zmieniać, ale jak?
FELIETONY
26
27
46
Kradzież nazwy przedsiębiorstwa.
Porady prawne Jerzego Krotoskiego
O wyższości działania i optymizmu.
„Okiem z Brukseli” Filipa Kaczmarka
New York Stock Exchange, czyli Polsce
potrzebny jest terrorysta?
„Stany wrzenia” Luke'a Sulejewskiego
GŁOS BIZNESU
Magazyn Wielkopolskiej Przedsiębiorczości
www.glos-biznesu.pl
Rada redakcyjna:
Anna Lisewska
Bussines Centre Club – Loża Wielkopolska
Iwona Marszałek
Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK)
Konkurencja mnie napędza
Szef powiedział do mnie:
Marnujesz się na uczelni,
jesteś urodzonym budowlańcem.
Idź i działaj.
str. 12
28 Kto w Poznaniu może spać spokojnie?
34 Jak uprościć procedury celne?
Karina Plejer
Wielkopolski Klub Kapitału
Małgorzata Animucka
Wielkopolski Związek Pracodawców
Zdjęcie na okładce:
Jan Pawlak
Redakcja i realizacja:
Skivak Custom Publishing
www.skivak.pl
GMINY
WIELKOPOLSKIE
42 Gaz w Kostrzynie, Kostrzyn w gazie
Dyrektor wydawniczy:
Damian Nowak
[email protected]
Redaktor prowadzący:
Krzysztof Piech
[email protected]
Projekt graficzny:
Katarzyna Jurgielewicz
[email protected]
LIFESTYLE
DTP:
Paweł Chlebowski
[email protected]
44 Oaza dla miłośników cygar
KALENDARIUM
46 Wydarzenia biznesowe i kulturalne
Kto w Poznaniu może spać spokojnie?
Adres redakcji:
Głos Biznesu
ul. Głuchowska 1, 60-101 Poznań
tel. + 48 61 625 61 15
fax + 48 61 625 61 21
www.glos-biznesu.pl
Druk i oprawa:
Drukarnia Classic
www.classic.net.pl
Czy poznańska baza hotelowa spełnia oczekiwania
masowych imprez, takich jak organizowane
mistrzostwa Europy w piłce nożnej?
str. 28
GOSPODARKA
Kalina Kiser-Beyme
Polska Izba Gospodarcza Importerów,
Eksporterów i Kooperacji
Dołącz do nas na Facebooku
Redakcja „Głosu Biznesu” nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo do
skrótów i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam i ogłoszeń
redakcja nie odpowiada.
www.glos-biznesu.pl
Numer 2 (11)• 2011• Magazyn gospodarczy •Dystrybuowany bezpośrednio
do wielkopolskich przedsiębiorców
Optymizm
i wiara
/ AKTUALNOŚCI / GMINA /
/ SAMORZĄDY /
/ GOSPODARKA /
/ NOWOŚCI /
NIESTANDARDOWE
działania
marketingowe
DEBATA
PRZEDSIĘBIORCÓW
Sukcesy
całego
zespołu
Rozmowa
z WITOLDEM LEVÉNEM
prezesem firmy
SWEGON POLSKA
DOSSIER
WYWIAD
NUMERU
FELIETONY
Kaczmarek
Krotoski
Sulejewski
Małgorzaty
Ostrowskiej
GŁOS BIZNESU
MAGAZYN WIELKOPOLSKIEJ
PRZEDSIĘBIORCZOŚCI
--------------------------------Nasz projekt prowadzi do efektywnego
współdziałania samorządu
gospodarczego regionu. Na łamach
„Głosu Biznesu” prezentujemy najlepsze
firmy i organizacje biznesowe z
Wielkopolski. Magazyn jest platformą
prezentującą puls życia biznesowogospodarczego, między innymi poprzez
relacje z najważniejszych wydarzeń.
Jesteśmy prawdziwym głosem
wielkopolskiej przedsiębiorczości, głosem
wyraźnym i słyszalnym w całym kraju.
„Głos Biznesu” dociera do członków
organizacji biznesowych, które patronują
magazynowi. Baza adresowa jest
rozszerzona o liderów środowisk
gospodarczych, społecznych i politycznych
z Wielkopolski. Stanowi zbiór zamknięty
i jest weryfikowana i uaktualniana pod
nadzorem rady redakcyjnej. Wszystkich
zainteresowanych otrzymywaniem „Głosu
Biznesu” prosimy o dokładne wypełnienie
zamieszczonego na stronie www.
glos-biznesu.pl formularza. Redakcja
zastrzega sobie prawo do zweryfikowania
zgłoszonych danych.
słowo
wstępu
Czy na biotechnologii da się w Polsce
zarabiać? Gość specjalny tego numeru
– Marian Nickel – wierzy, że tak.
Właśnie buduje nowoczesne centrum
biotechnologiczne i opowiada
o historii prowadzonych przez
siebie biznesów. Optymizm
i wiara we własne siły
z pewnością były (i są)
mu niezbędne. O roli tych
dwóch cech w życiu Polaków
pisze też u nas Filip Kaczmarek.
Europoseł w korespondencji
z Brukseli zapewnia, że pozytywne
nastawienie naprawdę się opłaca. Tak
myślących ludzi ocenia się lepiej, o czym
przeczytamy w wywiadzie ze Sławomirem Weihsem, specjalistą
od wizerunku i relacji międzyludzkich. Przyznamy wszyscy, że
autoprezentacja to ważna dziedzina.
To, jak wypadniemy przed podwładnymi czy współpracownikami,
na długi czas zaważyć może na naszych relacjach. Pierwsze
wrażenie jest często najważniejsze.
Jednakże, gdy zaprezentujemy się już jak należy – a mam
nadzieję, że i nam się to udało – można na chwilę odłożyć
interesy i porozmawiać o muzyce. Choćby z Andrzejem
Wituskim. Były prezydent Poznania to znany meloman i dyrektor
Międzynarodowego Konkursu im. Henryka Wieniawskiego.
Zapraszamy do lektury.
Artur Adamski
redaktor naczelny
U nas mają głos:
DR FILIP
KACZMAREK
Historyk z wykształcenia, polityk z zawodu. Deputowany
do Parlamentu
Europejskiego
i szef Platformy
Obywatelskiej
w Poznaniu.
MEC. JERZY
KROTOSKI
Prawnik w trzecim
pokoleniu, adwokat. Sześciokrotny
mistrz i wicemistrz
Polski w sportach
motorowych, żeglarz, tenisista.
LUKE
SULEJEWSKI
Studiował ekonomię w Polsce,
a w Stanach Zjednoczonych wykorzystuje tę wiedzę
w praktyce, prowadząc własny biznes.
6
AKTUALNOŚCI
Jak zoptymalizować wysokość płaconych podatków?
Regionalna konferencja z cyklu „Świadomy Podatnik”, współorganizowana przez Wielkopolski
Związek Pracodawców, odbyła się 21 kwietnia w Poznaniu.
Spotkanie zorganizowano
w ramach kampanii edukacyjnej na
temat świadomości podatkowej,
realizowanej przez PKPP Lewiatan.
Była to jedna z 16 konferencji
organizowanych w każdym
województwie.
Posiadanie wiedzy na temat
obowiązków i praw podatnika
oraz umiejętność przewidywania
podatkowych skutków swoich
przedsięwzięć powinny być naturalne
dla każdego przedsiębiorcy. System
podatkowy jest (i pewnie długo
jeszcze pozostanie) skomplikowany.
Jednak racjonalne podejście do
podatków jest osiągalne również
przy obecnym brzmieniu przepisów.
Nie trzeba zmniejszać zobowiązań
podatkowych, podejmując działania
ryzykowne, na granicy prawa.
Świadomy podatnik potrafi legalnie
optymalizować wysokość płaconych
podatków.
Dlatego PKPP Lewiatan organizuje
kampanię edukacyjną na temat
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
świadomości podatkowej. Jej
celem jest nauczenie i zachęcenie
przedsiębiorców, menedżerów
i obywateli do stosowania
nowoczesnych metod zarządzania
podatkami, zaznajomienie
z pojęciami: optymalizacja,
planowanie, ryzyko podatkowe,
a także zapoznanie z narzędziami,
ułatwiającymi tworzenie
i stosowanie strategii podatkowych.
W ramach organizowanych
konferencji prezentowane są też
przykłady rozwiązań określonych
problemów oraz przeprowadzany
jest proces konsultacji projektów
aktów prawnych.
Kampania edukacyjna oraz
konferencje regionalne organizowane
są w ramach projektu Rady
Podatkowej PKPP Lewiatana
„Świadomy Podatnik”. Projekt
dotyczy budowania w grupie MŚP
(małych i średnich przedsiębiorstw)
świadomości podatkowej. Jest
realizowany od 2 listopada 2010 roku
do 28 lutego 2013 roku.
Celem projektu jest wzrost
świadomości podatkowej MŚP.
Podejmowane kierunki działania
to: upowszechnienie informacji na
temat obowiązków i praw podatnika,
nowoczesnych metod zarządzania
podatkami w przedsiębiorstwie,
rozwój umiejętności prawidłowego
i adekwatnego do potrzeb firmy
stosowania przepisów podatkowych,
wzrost zaangażowania firm
w konsultacje projektów
podatkowych oraz przygotowanie
propozycji optymalnego modelu
podatkowego dla MŚP. Wzrost
świadomości podatkowej pozwoli
także na zrozumienie przez nas, jako
obywateli, sensu płacenia podatków,
uczestniczenia w debacie publicznej
na temat przepisów podatkowych
oraz zrozumienie skutków regulacji
w kontekście swoich interesów.
W module podsumowującym projekt
opracowany zostanie model systemu
podatkowego dla MŚP. 
AKTUALNOŚCI
Rada wesprze przedsiębiorczość
Rada Wspierania Przedsiębiorczości to nowa inicjatywa
wielkopolskich przedsiębiorców zrzeszonych w Wielkopolskim
Klubie Kapitału.
Siłą prężnie rozwijających
się miast i regionów jest
przedsiębiorczość. Jednym z ważnych
zadań Wielkopolskiego Klubu Kapitału,
jako organizacji zrzeszającej elitę
wielkopolskich przedsiębiorców, jest
aktywne działanie na rzecz poprawy
warunków do funkcjonowania i rozwoju
przedsiębiorczości w naszym regionie.
Pragniemy prezentować decydentom
nasze biznesowe spojrzenie na tematy
kluczowe dla rozwoju Poznania
i Wielkopolski, wskazując problemy
najbardziej uciążliwe dla biznesu,
proponując rozwiązania, które
podniosą naszą konkurencyjność
(zarówno wielkopolskich
przedsiębiorstw, jak i samego regionu).
Pomogą nam w tym: ogromne
doświadczenie biznesowe Członków
7 7
Klubu – czołowych wielkopolskich
przedsiębiorców, znana w całym kraju
wielkopolska solidność i przekonanie
o społecznej odpowiedzialności za
gospodarczy rozwój regionu, w którym
działają nasze firmy, żyją nasze
rodziny i przyjaciele.
Bazując na tym kapitale, podczas
spotkania Członków Klubu
zainteresowanych podjęciem
wspólnych działań ukierunkowanych
na rozwój przedsiębiorczości
w naszym regionie, które odbyło
się w marcu w biurze WKK,
podjęto decyzję o powołaniu Rady
Wspierania Przedsiębiorczości, której
Przewodniczącym został wybrany
Wojciech Majchrzycki – Dyrektor Den
Braven East Sp. z o.o., Członek WKK.
W pierwszej kolejności Rada chce
odpowiedzieć na pytania: jaka jest rola
przedsiębiorcy w Poznaniu i regionie?
Co hamuje rozwój gospodarczy
Poznania i Wielkopolski i jak można
to zmienić? Jak z biznesowego punktu
widzenia oceniamy strategiczne
kierunki rozwoju Poznania, aglomeracji
poznańskiej, województwa
wielkopolskiego?
W ramach realizowanych działań na
początku maja przedstawiciele Rady
Wspierania Przedsiębiorczości spotkali
się z Joanną Jajus – Dyrektor Wydziału
Działalności Gospodarczej Urzędu
Miasta Poznania. Podczas spotkania
dokonano wspólnego podsumowania
pierwszej edycji Poznańskich Dni
Przedsiębiorczości, a także wyłoniono
kilka dodatkowych pól współpracy
Rady WP z Wydziałem Działalności
Gospodarczej UMP. 
Lean Management
Szefowie produkcji wielkopolskich przedsiębiorstw mieli okazję
spotkać się ze światowej sławy specjalistą w zakresie zarządzania
zmianą systemu produkcji – Shunji Yagyu.
Spotkanie miało charakter
wybitnie ekspercki. Wzięły w nim
udział osoby odpowiedzialne za
produkcję w przedsiębiorstwach,
między innymi z firm: Inter Groclin
Auto, H. Cegielski Poznań SA, Aesculap
Chifa czy Dora Metal. Shunji Yagyu
zdobył doświadczenie pracą w Isuzu
Jidōsha (GM) jako inżynier produkcji
i członek zespołu przygotowującego
nowe produkty (spawanie, montaż
karoserii, lakierowanie, montaż
końcowy), członek zespołu
bezpośrednio podporządkowanego
prezesowi, odpowiedzialnego za
przestawienie Isuzu Jidōsha na System
Produkcji Toyoty oraz wdrażanie
rzeczywistego Systemu Produkcji
Toyoty pod okiem konsultantów
Toyoty.
Podczas spotkania gość podzielił się
swoją wiedzą i doświadczeniem oraz
odpowiedział na wszelkie pytania
z zakresu istoty Systemu Produkcji
Toyoty/Lean Management. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
8
AKTUALNOŚCI
Nowe rynki z Klastrem Spożywczym
Polska Izba Gospodarcza Importerów, Eksporterów i Kooperacji
(Koordynator Klastra Spożywczego) oraz P.H. ARKO (Lider
Klastra) zorganizowali 18 kwietnia kolejne spotkanie
Wielkopolskiego Klastra Spożywczego.
Celem spotkania było przede
wszystkim przypomnienie idei Klastra,
roli Lidera i Koordynatora oraz korzyści
z przynależności do Klastra.
W sposób szczególny omówiono:
obniżenie kosztów prowadzenia
działalności, zdobywanie nowych
rynków zbytu oraz kojarzenie firm,
wspólną promocję potencjału
członków Klastra i stworzenie
wspólnego systemu informatycznego
dla członków.
Podczas spotkania zostały również
zaprezentowane możliwości
współpracy na dwóch bardzo
O logistyce
na Forum
26 października 2011 roku
na terenie Międzynarodowych
Targów Poznańskich już po raz
piąty odbędzie się Forum
Produktów PolskoNiemieckiego Koła
Gospodarczego.
Firmy członkowskie DWK oraz
firmy należące do regionalnych kół
gospodarczych zaprezentują się
wybranej grupie odwiedzających na
nieformalnych stoiskach targowych
w celu budowania sieci regionalnych.
Tematem przewodnim tegorocznego
spotkania będzie logistyka. Partnerem
merytorycznym została Wyższa
Szkoła Logistyki w Poznaniu oraz
jako główny sponsor firma Panopa
Logistik Polska Sp. z o.o. Partnerem
regionalnym i tematycznym będzie
Berlin Brandenburg International.
Więcej informacji na temat Forum
oraz Polsko-Niemieckiego Koła
Gospodarczego znajdziecie Państwo na
stronie internetowej DWK: www.dwkpoznan.pl. Serdecznie zapraszamy do
współpracy. 
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
perspektywicznych rynkach – chińskim
i rosyjskim. W tym samym momencie
narodził się temat wspólnego
eksportu towarów o krótkim terminie
ważności na tak dalekie rynki oraz
zwiększenie eksportu na rynki mniej
odległe.
Zadaniem Klastra stało się
wyselekcjonowanie i wskazanie jego
członkom rynków zbytu oraz towarów,
które mogłyby cieszyć się największym
powodzeniem, a także pomoc Klastra
w obsłudze wprowadzenia towarów
na te rynki. Rynki o najwyższym
potencjale eksportowym zostaną
zaprezentowane na najbliższym
spotkaniu, podczas którego omawiany
będzie również temat zabezpieczeń
w eksporcie. 
AKTUALNOŚCI
Kończą się unijne
pieniądze na innowacje
W ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna
Gospodarka w tym roku firmy dostaną na innowacje
w sumie 1,6 mld zł. Potem strumień zacznie
stopniowo wysychać – taka sama suma będzie
musiała wystarczyć na dwa kolejne lata.
Część konkursów już się
odbyła, ale jeszcze nie wszystko
stracone. Z jakich konkursów mogą
jeszcze skorzystać przedsiębiorcy
chcący zainwestować w innowacyjne
rozwiązania?
We wrześniu Polska Agencja Rozwoju
Przedsiębiorczości ogłosi konkurs,
w którym firmy powalczą o dotacje na
wdrożenie rozwiązań elektronicznych
w relacjach B2B (POIG 8.2).
Pieniądze popłyną też na badania
i rozwój. Na następne dwa lata na
ten cel zostanie jeszcze 600 mln zł
(POIG 1.4).
Do wyczerpania alokacji – bądź
do końca 2011 roku – PARP rozda
pieniądze w ramach działania 3.3.2
POIG (chodzi o pomoc w zdobyciu
zewnętrznego finansowania, np. przez
debiut na New Connect).
Również do końca 2011 roku bądź do
wyczerpania alokacji można skorzystać
z dofinansowania w ramach działania
POIG 5.4.1. Firmy mogą powalczyć
tu o dotacje na ochronę własności
9 9
intelektualnej ich produktów poza
granicami Polski.
Jeszcze dwa konkursy przewidziane
są w ramach działania 6.1 POIG,
które dotychczas ze względu na
niekorzystne kryteria konkursowe
nie cieszyło się zbyt dużym
powodzeniem. Dofinansowanie
w ramach tego działania mogą
uzyskać m.in. projekty przyczyniające
się do zwiększenia udziału sprzedaży
na rynki zagraniczne w ogólnej
sprzedaży przedsiębiorstwa czy
projekty promujące polską markę na
rynkach zagranicznych.
W jaki sposób pozyskać te środki?
Z jakich źródeł skorzystać
w 2011 roku? Informacje te uzyskają
Państwo bezpłatnie w Punkcie
Konsultacyjnym (prowadzonym
w ramach poddziałania 2.2.1 PO
Kapitał Ludzki, finansowanego ze
środków pochodzących z UE i budżetu
państwa) działającym przy Polskiej
Izbie Gospodarczej Importerów,
Eksporterów i Kooperacji (Poznań,
CK Zamek, ul. Św. Marcin 80/82; tel.
61 851 78 48; mail: [email protected]).
Punkt Konsultacyjny jest czynny od
poniedziałku do piątku od godz. 7.30
do 15.30). Serdecznie zapraszamy do
odwiedzin! 
Poniżej przedstawiamy tabelaryczne zestawienie konkursów
w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka na rok 2011.
Działanie
Data ogłoszenia konkursu
Data rozpoczęcia naboru
Termin ukończenia naboru
D 1.4 Wsparcie projektów
celowych
12.08.2011
29.08.2011
30.09.2011
D 3.3 Tworzenie systemu
ułatwiającego inwestowanie
w MSP Poddziałanie 3.3.2
(MSP)
31.01.2011
14.02.2011
Nabór ciągły, do
wyczerpania alokacji na
2011 r. lub do końca 2011 r.
D 5.4 Zarządzanie własnością
intelektualną dla mikro- małych
i średnich przedsiębiorstw
Poddziałanie 5.4.1
31.01.2011
14.02.2011
Nabór ciągły, do
wyczerpania alokacji na
2011 r. lub do końca 2011 r.
06.06.2011
20.06.2011
08.07.2011 lub do
wyczerpania alokacji
na konkurs
03.10.2011
17.10.2011
04.11.2011 lub do
wyczerpania alokacji
na konkurs
19.09.2011
03.10.2011
28.10.2011
D 6.1 Paszport do eksportu
D 8.2 Wspieranie wdrażania
elektronicznego biznesu typu
B2B
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
Poznań
przed
10 AKTUALNOŚCI
prezydencją
Pałac Górków, pałac Działyńskich, Centrum
Kultury Zamek oraz tereny
Międzynarodowych Targów Poznańskich
i campusu uniwersyteckiego na Morasku
to miejsca, które mają szansę gościć
spotkania podczas polskiej prezydencji
w Unii Europejskiej.
P
olska obejmie
prezydencję w UE
w drugiej połowie
2011 roku.
Zdecydowana
większość wydarzeń politycznych,
społecznych i kulturalnych z tym
związanych będzie się odbywać
w Warszawie. Ale nie wszystkie.
Jeszcze w czerwcu rząd ma ogłosić
listę czterech lub pięciu miast, które
również zorganizują spotkania
i wydarzenia. W sumie w Polsce
dojdzie do dwóch nieformalnych
spotkań Rady Europejskiej,
spotkania UE z krajami trzecimi,
takimi jak Rosja, USA, Chiny, Kanada
czy Brazylia. W planach jest też
ponad 20 spotkań na szczeblu
ministrów krajów UE i kilkadziesiąt
wydarzeń konferencyjnych
dotyczących ważnych dla polityki
unijnej spraw, takich jak energetyka
czy innowacyjność.
W maju Poznań wizytował Mikołaj
Dowgielewicz, szef Urzędu Komitetu
Integracji Europejskiej. Przyglądał
się obiektom, które władze
Poznania wytypowały do organizacji
imprez związanych z prezydencją.
Nieoficjalnie wiadomo, że najwyżej
oceniane są szanse Centrum
Konferencyjnego Międzynarodowych
Targów Poznańskich. Właśnie tam
półtora roku temu odbył się Szczyt
Klimatyczny ONZ, a organizacja
tej wielkiej imprezy (blisko
14 tys. uczestników) zyskała bardzo
wysokie noty.
Targi Poznańskie dysponują
największą w Polsce infrastrukturą
targową i konferencyjną – mają
16 klimatyzowanych pawilonów
o wysokim standardzie i dużej
powierzchni (ponad 110 tys. m kw.
w halach wystawienniczych i prawie
35 tys. m kw. terenu otwartego)
oraz 81 nowoczesnych sal
konferencyjnych. 
r e k l a m a
biznes
Rozwijaj
firmę
z prędkością
światła
Internet
i telefon w technologii światłowodowej
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
61 222 22 33
www.inea.pl
DOSSIER 11
DOSSIER
Poznaniak z krwi i kości. Kiedyś samorządowiec,
a od kilku lat – po przejściu na emeryturę – aktywny animator kultury.
Na pytania „Głosu Biznesu” odpowiada były prezydent Poznania
ANDRZEJ WITUSKI.
ROZMAWIAŁ | Krzysztof Piech
ANDRZEJ WITUSKI
– poznaniak od
urodzenia, czyli
od 79 lat. Działacz
ruchu studenckiego,
społecznik,
samorządowiec.
W latach 1982-1990
charyzmatyczny
prezydent
Poznania
– za jego kadencji
m.in. rozpoczęła
się budowa
Poznańskiego
Szybkiego
Tramwaju oraz
zmodernizowane
zostały tereny
wokół Jeziora
Maltańskiego.
Meloman, od
blisko czterech
dekad związany
z Towarzystwem
Muzycznym
im. Henryka
Wieniawskiego,
przez 10 lat był jego
prezesem, obecnie
jest dyrektorem
Międzynarodowych
Konkursów
im. Henryka
Wieniawskiego
– lutniczego
i skrzypcowego.
Żonaty, ma dwoje
dzieci i troje
wnuków.
BYĆ POZNANIAKIEM OZNACZA DLA MNIE…
MUZYKA JEST DLA MNIE...
Być kimś, kto w każdej sytuacji może się tak przedstawić.
Sposobem na wyciszenie i bujanie w marzeniach.
NAJBARDZIEJ PAMIĘTNYM DNIEM MOJEJ
PREZYDENTURY BYŁ DZIEŃ, W KTÓRYM...
Niemuzykalnego sąsiada.
Zorganizowałem spotkanie z okazji Świąt Bożego Narodzenia dla
samotnych artystów w Białej Sali Urzędu Miasta, a potrawy na
srebrach podawały moje dzieci.
W DZISIEJSZYM POZNANIU PODOBAJĄ MI SIĘ...
Ulice i ludzie, którzy zawsze wiedzą, dokąd idą i dlaczego…
NIGDY NIE UDAŁO MI SIĘ ZREALIZOWAĆ...
Skoku na spadochronie. Pan Strach był silniejszy.
MIŁOŚCIĄ DO DŹWIĘKU SKRZYPIEC UDAŁO MI SIĘ ZARAZIĆ...
POZA POZNANIEM MÓGŁBYM MIESZKAĆ I ŻYĆ W...
Nie wiem, czy potrafiłbym, nigdy nie próbowałem.
IRYTUJE MNIE...
Niekompetencja tych, którzy uważają, że ją posiadają.
ODPOCZYWAM...
Gdy wyłączę komórkę.
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
WYWIAD
NUMERU
12 ROZMOWY GŁOSU
Konkurencja
mnie
napędza
ROZMAWIAŁ | Damian Nowak
ZDJĘCIA | Jan Pawlak
MARIAN
KRZYSZTOF
NICKEL
ma 62 lata i tytuł
doktora nauk
technicznych.
Twórca
Przedsiębiorstwa
TechnicznoBudowlanego
Nickel,
współzałożyciel
Nickel
Development
i Nickel Technology
Park Poznań.
Wielbiciel koni
i motoryzacji.
Wielki przyjaciel
Ormian i Armenii.
Od 2008 roku
Wiceprezes
Zarządu BCC
i Kanclerz
Wielkopolskiej
Loży Business
Centre Club.
Żonaty, ma dwoje
dzieci i troje
wnucząt.
D
WIE DEKADY TEMU
PORZUCIŁ PAN PRACĘ
NAUKOWCA DLA
BIZNESU. DZIŚ, JAKO
BIZNESMEN, WSPIERA
PAN NAUKĘ W IMPONUJĄCYM PARKU
TECHNOLOGICZNYM W SUCHYM
LESIE. DLACZEGO?
MARIAN NICKEL: Stworzyłem
od podstaw własną firmę,
zarobiłem pieniądze, a dopiero
potem zrealizowałem koncepcję
stworzenia niepublicznego Parku
Technologicznego. Postanowiłem
zbudować pomost między nauką
a biznesem. Bo w Polsce jest dziś
za mało wdrożeń.
Nasze rezerwy proste, czyli koszty
pracy, przestały być konkurencyjne,
żaden wielki inwestor nie będzie do
nas przychodził. A ci, którzy są, będą
wyprowadzać fabryki do Rumunii,
a potem jeszcze dalej. To normalne
zjawisko. Możemy za to konkurować
wykwalifikowaną kadrą i nowymi
technologiami. Zadałem sobie
pytanie, gdzie Polacy bez wielkiego
kapitału, tacy jak ja, mogą zaistnieć?
Na pewno nie tam, gdzie wyścig trwa
od dawna, choćby w informatyce.
Uznałem, że biotechnologia jest na
takim etapie rozwoju, że warto wciąż
inwestować.
Najważniejsza sprawa to badania
nad rakiem. Drugie zagadnienie
to modyfikacja roślin. Dość
zaawansowana w USA i w Azji,
znacznie mniej w Europie,
a w Polsce – właściwie w ogóle. To
był kierunek, w którym mogłem
zaistnieć.
ZAISTNIAŁ PAN?
Realizowałem plan przez trzy lata
i mogę dziś powiedzieć, że się nie
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
Pieniądze są dla niego środkiem, a nie
celem, ale realizacja celów, które sobie
wyznacza, przynosi mu niezłe pieniądze.
O pieniądzach, rywalizacji i... szczęściu
mówi MARIAN NICKEL, twórca
i właściciel PTB Nickel.
udało. Przez to, że jesteśmy na
skrajnych biegunach, naukowcy i my,
biznesmeni.
NA BIOTECHNOLOGIACH DA SIĘ
WIĘC ZAROBIĆ?
To taka intelektualna część mojej
pracy zawodowej, nieobliczona
w tej chwili na zysk. Ale docelowo
chciałbym zostać pierwszym
Polakiem, który za uczciwe pieniądze
sprzeda polską wiedzę. To byłby
wielki sukces.
Potęgę Billa Gatesa stworzył
Polak, inżynier Jacek Karpiński.
Zaprojektował prototyp pierwszego
komputera klasy PC, a dziś nikt
o nim nie pamięta. Polacy są bardzo
pomysłowi i dynamiczni, ale czasem
brakuje nam uporu.
PAN JESZCZE MA TEN UPÓR?
Właśnie wmurowaliśmy kamień
węgielny pod budowę Nickel
BioCentrum. Oprze się ono na innej
koncepcji. Zbudujemy pozycję przez
stworzenie właściwego klimatu.
Stworzyliśmy Bioregion Wielkopolska,
który skupia najważniejsze podmioty
w branży biotechnologicznej,
z Polską Akademią Nauk na
czele. Organizujemy i będziemy
organizować konferencje, aby
współtworzyć i współuczestniczyć
w transferze wiedzy pomiędzy nauką
a biznesem. Skupimy wokół nas 30-40
firm z całego kraju.
NA CZYM TO MA POLEGAĆ?
Chodzi o to, żeby stworzyć jakiś
patent, opracować mechanizm
rozwijania tematu, przygotować
możliwość popłynięcia strumienia
pieniądza z biznesu do nauki poprzez
to, że będziemy wiarygodnym
i majętnym łącznikiem, który
w przyszłości oferuje dzielenie się
autorstwem czy zyskiem. Mamy
kapitał zalążkowy 10 mln zł, robimy
rekrutację, szukamy pomysłów.
Może stworzymy specjalny fundusz
z Katarem poprzez jakąś fundację
polsko-katarską? Może znajdą się inni
inwestorzy, jest New Connect, więc
potencjał jest. Jeśli zaangażuję na
stałe osiem firm – to zadziała.
A CO Z BLIŻSZYM PANU
BUDOWNICTWEM. CZY DOJDZIE DO
SYTUACJI, ŻE OPRÓCZ SIŁY ROBOCZEJ
BĘDZIEMY SPRZEDAWALI NASZĄ
MYŚL TECHNICZNĄ?
Cóż to jest polskie budownictwo?
Weźmy graczy z naszego,
wielkopolskiego podwórka. Strabag,
Hochtief, Skanska – czy to są polskie
firmy? Budimex? Też nie. Kto, poza
Nickelem, jest polską firmą wśród tych
największych?
HYDROBUDOWA?
Tak, jest polska, nawet poznańska.
Jerzy Wiśniewski skonsolidował kilka
firm i jako jedyny odniósł sukces.
Ale on nie jest z tej branży, siedział
NAJWAŻNIEJSZA SPRAWA TO
BADANIA NAD RAKIEM. DRUGIE
ZAGADNIENIE TO MODYFIKACJA
ROŚLIN.
ROZMOWY GŁOSU 13
POLACY I TAK GRAJĄ NA RYNKU
BUDOWNICTWA, ALE POD INNYMI
SZYLDAMI, NA DALEKICH POZYCJACH
JEŚLI CHODZI O LISTĘ PŁAC.
mocno w gazownictwie, infrastrukturze bardzo
zmonopolizowanej. Miał dobry moment, PBG udanie
weszło na giełdę, mógł zadziałać wielkim kapitałem.
Może jeszcze trafi się komuś taka okazja, ale to
wymaga wyjątkowej kumulacji.
Polacy i tak grają na rynku budownictwa, ale pod
innymi szyldami, na dalekich pozycjach, jeśli chodzi
o listę płac. Na ich pracy wiele zarabiają pośrednicy.
Skala niskich cen, zjawisko, które nasiliło się
ok. dwa lata temu, zacznie się wkrótce na nich
odbijać. Wyniki takich firm jak Pol-Aqua czy
większość firm budowlanych notowanych na giełdzie
to pokazują. Teraz wpuszczono na nasz rynek
Chińczyków, więc ten proces jeszcze się nasili.
POWINNO SIĘ ICH WPUSZCZAĆ NA POLSKIE
BUDOWY?
Żadna branża przed nimi nie ucieknie, dlaczego inaczej
miałoby być z budownictwem? Cały świat rozwija się
dzięki chińskiej pracy. Dla Ameryki
to wielkie szczęście: większość
tamtejszego kapitału jest już w rękach
Chińczyków, do tego dochodzą
chińskie rezerwy walutowe – gdyby
nie to, świat by się przewrócił. I tak się
przewróci, potrwa to pewnie jeszcze
15 lat. Osobiście nie spodziewałem
się, że dojdzie do eksportu chińskiej
siły roboczej na rynek europejski. To
jednak konieczność. Pobory w Europie
muszą się zmniejszyć się o 50 proc.,
jeśli ten kontynent ma przetrwać.
Mam na myśli wszystkie dziedziny
życia. Nie ma rady, czas skończyć
z rozpasanym socjalem. Przy czym nie
chodzi mi teraz o Polskę i państwa
naszego regionu, co o te najbogatsze
kraje.
PO KILKUNASTU LATACH
SPĘDZONYCH NA UCZELNI,
W 1991 ROKU OTWORZYŁ PAN
WŁASNY BIZNES. SKĄD WZIĄŁ
PAN POMYSŁ NA FIRMĘ?
Pracowałem właściwie całe życie.
Zacząłem zarabiać już jako 6-latek,
a trzy lata później kupiłem motorower
za własnoręcznie zarobione pieniądze.
Po śmierci ojca, jako 14-letni chłopak,
założyłem fermę nutrii i utrzymywałem
5-osobową rodzinę, odkładając
jednocześnie na studia.
Początki miałem więc bardzo
pracowite. Zresztą zawsze byłem
miłośnikiem pracy, do tego o sporych
zdolnościach manualnych. Intelektu też
Pan Bóg dał mi wystarczająco, by jakoś
zaistnieć w polskiej nauce (śmiech).
Na uczelni zostałem z przypadku.
Miałem pójść „w kamasze”, do
jednostki w Pile. Byłem ostatnim
rocznikiem w polskim szkolnictwie
wyższym, którego obowiązywał aż
trzyletni tzw. kurs wojskowy. Polegało
to na tym, że przez cały rok przez
jeden dzień w tygodniu chodziło się

na uczelnię w mundurze. Do tego
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
14 ROZMOWY GŁOSU
pieniądze. Zajmowaliśmy się wraz
ze wspólnikami wentylacją obiektów
gospodarskich, a ja potrafiłem
pozyskiwać zlecenia. Świetnie
nam się pracowało, zarabialiśmy
spore pieniądze. Kiedy na uczelni
pojawiły się kłopoty z wyjazdami
zagranicznymi, zająłem się pracą
fizyczną. Budowałem kominki
i byłem najdroższym kominkarzem
w Wielkopolsce, przynosiło mi
to duże profity. Jedną nogą wciąż
siedziałem jednak na uczelni. Szef
tolerował to moje dorabianie na boku,
bo i dorobek naukowy, patentowy
miałem znaczący.
Po okresie transformacji ustrojowej
szef powiedział do mnie:
– Marnujesz się na uczelni. Tu jest
katedra budownictwa, są budowlańcy,
inżynierowie, wszyscy chcą
z tobą budować. Jesteś urodzonym
budowlańcem. Idź i działaj.
Moi krewni akurat stracili pracę
w Instytucie Budownictwa
i Mechanizacji Rolnictwa w Strzeszynie.
Kuzynka była tam główną księgową,
kuzyn – kierownikiem zakładu.
Trochę pod nich zbudowałem więc
firmę, Przedsiębiorstwo TechnicznoBudowlane Nickel, która w ramach
pierwszego zlecenia postawiła
drukarnię Serigraf w Suchym Lesie.
Ktoś napisał o mnie wtedy w angielskim
„Newsweeku”. To był łut szczęścia. Ale
do szczęścia jeszcze wrócimy.
W tamtym czasie nie budowało się
nic albo byle jak i w długim czasie.
A tu w cztery miesiące powstał
bardzo przyzwoity obiekt. Jeśli
chodzi o strukturę firmy, założenie
było proste. Budowlańcy zajmują się
formalnościami, a rolnik i nauczyciel
wf-u stają na froncie budowy. To był
mój „patent” technologiczny.

obowiązywały trzy letnie obozy.
Nam tego trzeciego obozu zabrakło,
a weszła akurat w życie ustawa, że
absolwenci szkół wyższych idą na rok
do wojska. Jako absolwenta kierunku
motoryzacyjno-rolniczego skierowano
mnie do jednostki w Pile. Pozostanie
na uczelni było jedyną drogą, by się
przed tym obronić. A że wcześniej, na
IV lub V roku, zdecydowałem się pisać
pracę magisterską u szefa katedry,
jakoś mnie zauważył i zaproponował
pozostanie.
Podczas pracy na uczelni, pracowałem
dodatkowo w „biznesie”. Za Gierka
pojawiły się w gospodarce spore
SZEF POWIEDZIAŁ DO MNIE:
MARNUJESZ SIĘ NA UCZELNI, JESTEŚ
URODZONYM BUDOWLAŃCEM.
IDŹ I DZIAŁAJ.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
JAK TA STRUKTURA WYGLĄDA
OBECNIE?
Teraz stajemy się bardziej
korporacyjni, ale do niedawna był
to mój indywidualny, jednoosobowy
zarząd. Do tego kilku inżynierów
i dobra baza sprzętowa.
Potrafię delegować obowiązki, to dar.
Umiem też godzić się z porażkami,
niepowodzeniami. Pracowników
chwalę za ich sukcesy, ale nie
ganię ich za porażki. Budowanie
pozytywnych emocji i przenoszenie na
ludzi dobrych intencji to największa
wartość. Mam to w sobie.
Dopóki nie zaczęliśmy budować
wokół siebie standardowych struktur
i kontrolingu, nasze działania były
najbardziej efektywne. Im zarząd jest
liczniejszy, tym efektywność maleje.
A ZNA PAN SWOICH PRACOWNIKÓW?
Już nie, jest ich aż 260. Kiedy było
ROZMOWY GŁOSU 15
ich znacznie mniej, każdego znałem
z imienia i nazwiska. Teraz ze 100
inżynierów, których zatrudniam, nie
kojarzę połowy. Ale są wśród nich
tacy, którzy są ze mną od początku. Im
ufam najbardziej, często rozmawiamy
o sprawach firmowych.
PROSZĘ OPISAĆ JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA
MARIANA NICKEL.
Ostatnio wiele się zmieniło, bo od
roku mam prokurenta – mojego syna,
Michała. Wcześniej wszystko robiłem
sam. Teraz zaczynam dzień odprawą
telefoniczną z moimi dyrektorami.
Potem jem śniadanie i robię prasówkę.
Następnie kontroluję przelewy
– zachowałem sobie tę czynność,
bo tak mnie Pan Bóg obdarzył,
że z faktury potrafię wyczytać
wszystko. Dzięki temu zachowuję
jakąś kontrolę nad finansami.
Potem mam mnóstwo spraw
bieżących, zarówno operacyjnych,
jak i strategicznych. Doraźnym
zarządzaniem już się nie zajmuję,
przejęły to moje dzieci oraz nasi
dyrektorzy.
DZIECI CHCIAŁY PROWADZIĆ FIRMĘ
OJCA?
O, to osobna historia. Żadne nie
chciało pracować tak ciężko jak ja.
A przy tym obojgu udało się odnieść
sukcesy za wielką wodą. Synowi za
Oceanem Indyjskim, w Australii,
a córce za Atlantykiem, czyli w USA.
Fajnie ułożyli sobie życie, bardzo
bogato. Zwłaszcza Dagmara miała
takie zdolności intelektualne, że
gdziekolwiek się pojawiała
– zawsze liderowała. Błyskawicznie
pięła się po szczeblach kariery.
Wrócili jednak i są moją wielką
nadzieją. Mają duże oczekiwania
biznesowe, choć czasem odmienne
widzenie pewnych spraw. Potrafią
poświęcać weekendy swoim
rodzinom, co mi się chyba nigdy
nie udało. To cena mojego sukcesu.
Michał powiedział mi kiedyś: „Byłeś
wspaniałym ojcem, ale taty to ja nie
miałem”. To prawda, ale ja nie miałem
wtedy czasu na luksus wychowywania
dzieci. Te obowiązki przejęła bardzo
czynnie żona. Dzięki żonie, która była
mi zawsze wspaniałym towarzyszem,
mogłem budować firmę i rozwijać
moje pasje.
To, że dzieci postanowiły
wyemigrować, było dla mnie lekcją.
Pewnie przytłaczała ich ta pogoń
ojca za sukcesem. A może chciały się
sprawdzić?
SKOŃCZYŁO SIĘ DOBRZE, WIĘC
PEWNIE TAK MIAŁO BYĆ.
Szczerze? Jestem bardzo dumny
i szczęśliwy, bo jestem rzadkim
przypadkiem przedsiębiorcy, któremu
udało się tak ściśle włączyć dzieci do
prowadzenia firmy. Nie udało się to
wielu innym rodzinnym firmom.
JAKA JEST KONDYCJA FIRMY, DO
KTÓREJ ICH PAN WPROWADZA?
Tu warto cofnąć się do 2007 roku.
Jako Nickel Development
wchodziliśmy na giełdę. Miał być
napływ kapitału i wielki boom.
Z własnej winy spóźniliśmy się
o dwa, trzy tygodnie. Gdybyśmy
zdążyli wejść na giełdę na początku
maja, bylibyśmy teraz o kilka
długości przed JW Construction, Dom
Development czy innymi wielkimi
firmami. To uciekło, a zaraz później
przyszedł kryzys. Mieliśmy stagnację,
za to dziś nie jesteśmy w tzw.
trudnych inwestycjach. A wielkie
firmy mają obecnie zwykle po
60 proc. bardzo trudnych inwestycji.
Konsolidowaliśmy się jako grupa,
wprowadzaliśmy pełny kontroling,
właściwe struktury i rygorystyczne
pilnowanie budżetu. Kapitał Nickel
Development powiększyliśmy,
wydając obligacje – ku wielkiemu
zaskoczeniu zdobyliśmy 20 mln
zł w półtorej godziny, z nadwyżką
75 proc., co innym deweloperom
przyszło z dużo większym trudem.
Rynek ocenił nas więc pozytywnie.
Potem dostałem bardzo korzystny
lewar w PKO BP. To pozwoliło nam
zaangażować się w trzy inwestycje:
na Mokotowie w Warszawie oraz przy
Botanicznej i Kobylimpolu
w Poznaniu. Do tego pozyskaliśmy
dwie komercyjne inwestycje poza
Poznaniem. Nie zmarnowaliśmy
czasu, mamy portfel solidnych zleceń
na najbliższe dwa, trzy lata.
INNI NIE PRZESZLI PRZEZ TEN OKRES
TAK ŁATWO...
Kryzys stosunkowo słabo dotknął
Wielkopolskę. Jego rozdrobniony
biznes okazał się w tym przypadku
wartością samą w sobie.
Rozpoczęliśmy rozmowę od
technologii i nowych wyzwań.
Innowacje to wielki kapitał, ale też
nieporównanie większe ryzyko.
Jeśli społeczeństwo wielkopolskie,
tak pragmatyczne, nie znajdzie
impulsu, żeby się jednoczyć, to
zaczniemy przegrywać. Sam jestem
indywidualistą, ale świadomym.
Budownictwo nie stanowi już dziś
dla mnie wyzwania, każdy poziom,
od superpedantycznego po ten
najprostszy, jest dla mnie dostępny,
z każdym mogę się skonfrontować.
KTO JEST DLA PANA BIZNESOWYM
WZOREM?
Państwo Solange i Krzysztof
Olszewscy z Solarisa. Ich firma

Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
16 ROZMOWY GŁOSU
 jest fenomenem, o którym trzeba
pisać, to ekstraliga. Gdyby udało mi
się w biotechnologii, to mógłbym
powiedzieć, że ich doścignąłem.
Bo to, co robię w budownictwie,
to żadna rewelacja, jest wielu mi
podobnych, najczęściej – krok
w krok powtarzających moje pomysły.
Oni zaistnieli w branży, w której
funkcjonują potężne koncerny
o ponad 100-letniej tradycji: Volvo,
MAN, Mercedes. Dokonali rzeczy
nieprawdopodobnej, ale to pokazuje
też siłę, jaka drzemie w duecie. Ona
– „szalona gospodarka”, on – talent
inżynierski.
Rzecz jednak nie we wzorze, nigdy
też nikomu niczego nie zazdroszczę.
Ja się ścigam z konkurencją, to jest
coś, co mnie napędza.
PRACA I ZAANGAŻOWANIE
TO PODSTAWA SUKCESU, ALE
PODKREŚLA PAN TEŻ ROLĘ
SZCZĘŚCIA W BIZNESIE. DO CZEGO
JEST ONO POTRZEBNE?
Szczęście to coś, czego nie da się
zaprogramować. To, że „Newsweek”
mnie pokazał, że Aral czy Europoles
wybrały moją firmę zamiast bardziej
znaczących konkurentów. Czy
wreszcie to, że udało mi się ściągnąć
do Polski dzieci. Szczęście warto
podeprzeć budowaniem dobrych
relacji. Tam, gdzie w grę wchodzą
miękkie, psychiczne, socjologiczne
elementy, tam potrzebne jest
szczęście. Ja je chyba mam.
Kojarzy pan nieruchomość u zbiegu
Półwiejskiej i Krysiewicza? Nad tą
działką wisi jakieś fatum, ostatnio
pojawił się tam czwarty już inwestor.
Też byłem współwłaścicielem tej
działki, zainspirowany inicjatywą
banku BPH, który pożyczył mi
3,5 mln zł. Poprzednim właścicielem
był natomiast kościół ewangelickohabsburski. O jednym nie wiedziałem.
W kościele protestanckim ksiądz jest
tylko od słowa bożego, a za nim stoi
kancelaria prawna, zarząd, no, pełna
komercja. Razem z moim niemieckim
partnerem mieliśmy wyłożyć po
3,5 mln zł. Podpisaliśmy umowę, ja
przelałem pieniądze, a partner – nie.
Parafia zaczęła naciskać,
a wspólnik, za którego poręczyłem,
okazał się niewiarygodny. To był
trudny czas na rynku bankowym,
komornicy tylko czekali na zajęcia, ja
nie miałem akurat wolnych środków.
Poręczenie, które podpisałem, było
na moje nazwisko. Co się okazało?
W tamtym okresie nie miałem
jeszcze ustanowionej rozdzielności
majątkowej z żoną, więc... poręczenie
okazało się nieważne. To jest to
szczęście, dzięki któremu wyszliśmy
z tej inwestycji bez szwanku.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
SZCZĘŚCIE WARTO PODEPRZEĆ
BUDOWANIEM DOBRYCH RELACJI. TAM,
GDZIE W GRĘ WCHODZĄ MIĘKKIE,
PSYCHICZNE, SOCJOLOGICZNE
ELEMENTY, TAM POTRZEBNE JEST
SZCZĘŚCIE. JA JE MAM.
MIAŁ PAN MOMENTY, KIEDY FIRMA
BYŁA NA ZAKRĘCIE?
Dwa razy się tak zdarzyło.
mnie, o Michale wypowiem się później, bo to dopiero
pierwszy rok, w którym on samodzielnie podejmuje
decyzje, jak na razie trafne.
CO W TAKICH SYTUACJACH JEST
CZYNNIKIEM DECYDUJĄCYM
O WYJŚCIU Z OPRESJI?
Upór, nigdy się nie poddaję. Każda
przegrana niesie ze sobą nowe
pomysły, i to niemal natychmiast.
Stres trwa 5 minut, najwyżej godzinę,
potem myślę, jak się odegrać.
Tych porażek trochę było. W Parku
Technologicznym, także na Sołaczu,
w Baranowie czy na innych
nieudanych inwestycjach. Ale nigdy
nie zatrzymały mojego parcia do
przodu. Córka Dagmara ma to po
A JAKIE BYŁO NAJBARDZIEJ SPEKTAKULARNE
POTKNIĘCIE?
W okresie transformacji ustrojowej Piotr Bykowski,
u boku którego uczyłem się kapitalizmu, kupił udziały
w zakładach gipsowych Dolina Nidy. Prowadził rozmowy
biznesowe z Knaufem, zabrał mnie samolotem do
Niemiec. Podczas drugiej wizyty Knauf zaproponował mi
wyłączne przedstawicielstwo na Polskę. Mimo że kilka
lat wcześniej byłem w Kanadzie i widziałem, że wszystko
opiera się tam na suchej zabudowie, nie skorzystałem
z tej wiedzy i uznałem, że w Polsce się to nie przyjmie.
Okropnie zmarnowałem tę szansę. To jest dopiero sztuka
– nie marnować biznesowych szans. Przynajmniej tych
kluczowych... 
18 ORGANIZACJE BIZNESOWE
DEBATA
Prawo pracy. Zmieniać, ale jak?
Wśród wielu aktów
prawnych, które
regulują nasze „życie
i twórczość”, kodeks
pracy jest kluczowy.
Dotyczy bowiem
praktycznie każdego
dorosłego, aktywnego
człowieka: zarówno
tego, który pracę
daje, jak i tego, który
ją świadczy.
P
raca jest motorem,
a niekiedy także sensem
naszego życia, nasza
praca – jak również
jej jakość – w dość
bezpośredni sposób wpływają na los
tych, którzy (już lub jeszcze) pracować
nie mogą, ale także na jakość państwa,
w którym żyjemy. To banały, ale warte
przypomnienia.
Prawo pracy to jedna z najdynamiczniej
zmieniających się dziedzin prawa
– podkreślają to (i... krytykują) uczestnicy
naszej debaty przedsiębiorców.
Poprosiliśmy ich o wypowiedź na
ten właśnie temat z nadzieją, że ich
przemyślenia staną się ważnym głosem
w szerszej, ogólnopolskiej dyskusji nad
zmianami w kodeksie pracy. Stabilny
i rozsądny kodeks pracy, zabezpieczający
interesy zarówno pracodawców, jak
i pracobiorców, to gwarancja rozwoju
gospodarki, to możliwość skupienia się
na tym, co w biznesie najistotniejsze,
czyli na generowaniu zysku. Dziękujemy
przedsiębiorcom, którzy zgodzili się wziąć
udział w naszej debacie, a wszystkich
Czytelników zapraszamy do lektury! 
r e k l a m a
POZNAŃ, UL. DREWLAŃSKA 10/69
Naszym podopiecznym zapewniamy profesjonalną opiekę pielęgniarską i medyczną
oraz różne formy terapii zajęciowej w przygotowanej do tego celu sali terapeutycznej.
W programie:
• warsztaty manualne i sekcje zainteresowań: warsztaty rękodzieła artystycznego, warsztaty
malarskie, sekcja piosenki, muzyki, tańca, teatru i recytacji,
• terapia ruchem, której celem jest usprawnianie naszych podopiecznych
poprzez gimnastykę rehabilitacyjną, spacery, wycieczki,
• muzykoterapia: muzyka na żywo, koncerty, wieczorki taneczne,
• działalność dydaktyczna: prelekcje, prezentacje i wykłady z medycyny,
dietetyki, historii, sztuki oraz na tematy zgłoszone przez pensjonariuszy,
• zajęcia kulturalno-relaksacyjne: spotkania z ciekawymi ludźmi, spacery
z przewodnikiem, imprezy okolicznościowe, wycieczki, wyjścia do kina,
teatru, muzeum i na wystawy.
Pensjonat prowadzić będzie Menager w zakresie Zarządzania w Opiece
Zdrowotnej pod protektoratem Krzysztofa Ciesielskiego, lekarza chorób
wewnętrznych, specjalisty w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii
z 40-letnią praktyką medyczną.
Ponadto opiekę nad pensjonariuszami sprawują: psycholog, terapeuta zajęciowy
wraz z zespołem, lekarz chorób wewnętrznych-konsultant, psychiatra-konsultant,
pielęgniarka oraz wolontariusze z różnych dziedzin.
PENSJONAT DZIENNY ŻURAWINIEC JEST OTWARTY OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU W GODZ. 7.00-17.00
KONTAKT 502 579 094
www.pensjonatdzienny.pl, email [email protected]
ORGANIZACJE BIZNESOWE 19
DEBATA
KRZYSZTOF KŁOSOWICZ
Prezes Zarządu
Topmet Light s.j.
PRZEDSTAWICIEL
M
ówi się czasem,
że dla kogoś,
kto prowadzi
działalność
gospodarczą, jest
tylko jedna rzecz gorsza od zmiany
obowiązujących przepisów – jest to
zmiana na przepisy gorsze. Człowiek
adaptuje się do warunków, w których
musi funkcjonować. Sytuacja zmiany
jest często (w polskich realiach)
sytuacją zagrożenia i niepewności.
A kodeks pracy to jeden z najczęściej
zmieniających się aktów prawnych
w naszym kraju. Mimo najlepszych
chęci trudno doszukać się w tym
zjawisku pozytywów. Nasze prawo
pracy przypomina wielki kocioł z zupą,
w którym są wciąż te same składniki.
Z tym, że raz miesza się je wszystkie
w lewą stronę, a potem w prawą...
Wzajemne zobowiązania
pracodawcy i pracownika
regulowane są nie tylko przepisami
kodeksu pracy, ale również innymi
dokumentami, w tym wewnętrznymi
regulaminami zakładu pracy.
Regulamin taki sankcjonuje
pewną kulturę firmy i panujące
w niej zwyczaje. Jest wynikiem
kompromisów wypracowanych
przez lata i dokumentem bardzo
poważanym w firmie. Bywa, że
nowelizowane przepisy kodeksu
pracy stają w sprzeczności
z wewnątrzfirmowym regulaminem,
co powoduje kłopotliwy – zwłaszcza
dla pracodawcy – obowiązek
działania wbrew wspólnie ustalonym
zasadom.
Za przykład niech posłużą takie
kwestie, jak urlop na żądanie, który
dopiero niedawno pojawił się
w kodeksie pracy, albo świadectwo
pracy, które do niedawna wystawiane
było po ustaniu każdego stosunku
pracy. Obecnie bez szczegółowej
znajomości przepisów nie wiadomo,
kiedy powinno się je wystawić. To są
sytuacje, które spędzają sen
z oczu działom personalnym
i służbom prawnym każdego
przedsiębiorstwa. Podczas licznych
dyskusji z innymi pracodawcami,
trudno jest nam dojść do
porozumienia, czy dany przepis
jest już nieaktualny, czy być może
jest to najnowsza zmiana, albo
pojawiająca się dopiero propozycja
wprowadzenia zmiany. To
niekorzystna sytuacja, która utrudnia
prowadzenie właściwej działalności.
Śmiem twierdzić, że kodeks
pracy napisany jasno i czytelnie dla
wszystkich, a przy tym w należyty
sposób chroniący interesy zarówno
pracodawców, jak i pracobiorców,
miałby jedną trzecią obecnej
objętości. Życzyłbym sobie, aby
Potrzeba
dialogu
Z punktu widzenia właściciela przedsiębiorstwa
prowadzenie firmy obliguje do osiągania
maksymalnego zysku. Taka jest misja
przedsiębiorcy, tego wymaga konkurencja.
W wielu przypadkach osiąga się to poprzez
wdrażanie nowych technologii, realizowanie
nowatorskich przedsięwzięć czy koncepcji.
W firmie takiej jak moja (Topmet Light zatrudnia
30 osób) są odpowiednie służby, które mają za
zadanie monitorowanie zmian
w prawie pracy. Jednak w mniejszych
Kodeks pracy napisany jasno i przejrzyście, a przy
tym w należyty sposób chroniący interesy zarówno
pracodawców, jak i pracobiorców, mógłby liczyć
zaledwie jedną trzecią jego obecnej objętości.
kodeks pracy był zbiorem najbardziej
strategicznych punktów dotyczących
prawa pracy, ale by dawał
jednocześnie pewną elastyczność,
pozwalał znaleźć rozwiązanie
satysfakcjonujące wszystkich. Gdyby
tak się stało, wpłynęłoby to na
korzyść pracowników, byłoby im
łatwiej poznać kodeks pracy,
a wiedza o wielu zapisach prawnych
przechodziłaby z pokolenia na
pokolenie.
Jednym z największych absurdów,
na który skarżą się sami pracownicy,
są przepisy dotyczące zaległych
urlopów z poprzedniego roku. Za
niewykorzystanie przez pracownika
urlopu w wyznaczonym terminie
pracodawcy grozi grzywna. Co
jednak zrobić w sytuacji, w której
sam pracownik nie chce tego
zaległego urlopu wykorzystać?
Pracownik, którego na wyjazd
nie stać, bo właśnie remontuje
mieszkanie, chciałby otrzymać
ekwiwalent pieniężny za urlop,
bo pozwoliłoby mu to dokończyć
remont. Nie może jednak, bo
pracodawca bierze na siebie ryzyko,
że Państwowa Inspekcja Pracy ukarze
go grzywną.
przedsiębiorstwach, zatrudniających mniej niż
10 osób, śledzenie zmieniającego się prawa może
dezorganizować pracę, a przecież kodeks pracy
nie jest jedynym aktem prawnym, który reguluje
działalność gospodarczą.
Nieczytelne i nieintuicyjne prawo pracy
to problem, z którym trzeba walczyć. Zły
kodeks pracy jest barierą ograniczającą rozwój
przedsiębiorczości. Porównuję czasem okres,
w którym zakładałem własną firmę, z sytuacją,
która jest obecnie. Samo założenie działalności
gospodarczej jest obecnie banalnie proste,
można to zrobić właściwie w jednym okienku w
ciągu godziny. To się sprawdza, dopóki mówimy
o samozatrudnieniu, o jednoosobowych firmach.
Kłopoty zaczynają się w momencie zatrudnienia
pierwszego pracownika. Procedury związane
z jego ubezpieczeniem, z pozyskaniem różnego
rodzaju certyfikatów, badań, zaświadczeń itp. są
dwa, trzy razy bardziej skomplikowane, niż miało
to miejsce kilkanaście lat temu. Prowadzi to do
sytuacji, że skomplikowane procedury w kodeksie
pracy nakłaniają młode firmy, by zamiast przyjmować
pracownika, zatrudniały osoby już prowadzące
własną, jednoosobową działalność gospodarczą.
W sztuczny sposób zwiększa się liczba nowo
powstających firm, ale niebawem kodeks pracy nie
będzie miał kogo dotyczyć – większość pracobiorców
będzie de facto na samozatrudnieniu,
a tylko wielkie korporacje będzie stać na tradycyjne
zatrudnianie pracowników. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
20 ORGANIZACJE BIZNESOWE
DEBATA
ANDRZEJ GŁOWACKI
Prezes Zarządu DGA SA
PRZEDSTAWICIEL
21
lat funkcjonowania
w gospodarce
wolnorynkowej to
wystarczający czas, aby
spojrzeć na zachodzące
zjawiska. Kreatywność, przedsiębiorczość i
odwaga biznesowa Polaków na początku lat 90.
była imponująca. 1,5 mln firm utworzonych
w okresie euforii wolnością gospodarczą tworzyło
zręby nowej Polski, jednocześnie zdobywało
pierwsze doświadczenia. Półki świeciły pustkami,
pracowników dostosowana do
potrzeb, które w znaczącej mierze
wyznacza rynek.
Problemem w Polsce są obecnie
konserwatywne zapisy prawa pracy,
niska efektywność urzędów pracy
oraz brak wsparcia dla pracodawców
tworzących miejsca pracy. Denerwują
bardzo długie okresy zasiłkowe
płatne przez przedsiębiorców,
długie okresy wypowiedzeń i jeszcze
Równość stron
na nowym rynku
pracy
Pracodawca nie może być
odpowiedzialny „za wszystko”,
podczas gdy praktycznie jedynym
obowiązkiem pracownika jest...
przyjście do pracy.
łatwo było sprzedawać produkty i usługi,
powstawały pierwsze duże prywatne hurtownie,
sklepy. Rosło zatrudnienie, w szczególności
w małych i średnich firmach. Nie zawsze
sformalizowane, często z licznymi nadgodzinami,
w oparciu o „dżentelmeńskie” umowy pomiędzy
właścicielem a pracownikami. Inaczej było
w dużych, „starych” firmach, które weszły w
nową erę z potężnymi działami kadr, które dbały
o przestrzeganie prawnych wymogów związanych
z umowami o pracę.
Z czasem podnosił się poziom wiedzy zarówno
przedsiębiorców, jak i pracowników. Obie
strony starały się „zoptymalizować” przepisy we
własnym interesie. Niestety, zaczęły pojawiać się
kryzysy, spadki produkcji, zwolnienia – pierwsze
cienie wolności gospodarczej.
Kilka tąpnięć polskiej gospodarki, które były
najczęściej następstwem zjawisk światowych,
skutkowało stopniową zmianą jej struktury.
Dostrzegliśmy zanikanie niektórych dziedzin
i bardzo szybki wzrost innych, np. usług
telekomunikacyjnych, rozwiązań internetowych,
czy też tworzenia się sieci handlowych. Dzisiaj
funkcjonujemy na bardzo konkurencyjnym rynku,
który wymaga elastycznych strategii, płynności
zasobów i nacisku na „core business”. Czyli
w efekcie zlecanie na zewnątrz (outsourcing)
wszelkiej pomocniczej działalności oraz liczba
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
wypłaty odpraw. A rynek... jest
bezlitosny, wymaga ciągłych zmian,
nowych kompetencji i koncepcji
biznesu dostosowanej do otoczenia.
Pracodawca nie może być
odpowiedzialny „za wszystko”,
czyli wypłatę wynagrodzeń
i chorobowego, najczęściej sześciu
pensji przy zwalnianiu, szkolenia
pracowników, pozyskanie zleceń,
ich terminowe i jakościowe
wykonanie, zapewnienie spływu
należności itd. A pracownik...
przychodzi do pracy. Mam
świadomość, że przejaskrawiam
rzeczywisty obraz, jednakże w wielu
firmach mamy do czynienia z takimi
zjawiskami. Ich efektem jest często
znacząca redukcja zatrudnienia,
współpraca z agencjami pracy
tymczasowej i niechęć właściciela
do nowych idei.
Wyzwaniem dla polskiej
gospodarki jest poprawa
innowacyjności firm. Realizacja tego
celu wymaga wielu działań, m.in.
współpracy biznesu z nauką
i samorządem, ale także istotnych
zmian na rynku pracy.
W szczególności w grupie małych
i średnich przedsiębiorstw, które
są najbardziej podatne na wpływy
koniunktury i skutki „sztywności”
rynku pracy.
Idealnym rozwiązaniem dla MSP
byłoby: 1) obniżenie finansowych
skutków absencji chorobowej (maks.
do 14 dni), 2) zmniejszenie kosztów
zwolnienia pracowników (rezygnacja
z odpraw), 3) umożliwienie
zawierania umów z pracownikami
udającymi się na urlop macierzyński
w aspekcie terminu powrotu do
pracy itd. Postulatów jest na pewno
więcej – wszystkie ukierunkowane
na uelastycznienie więzi pracownik
– pracodawca. Nowe rozwiązania
w tych relacjach przeniosą się na
pewno na służby rynku pracy (urzędy
pracy), od których wymagana będzie
większa aktywność i umiejętność
pozyskania pracy dla osób okresowo
pozostających bez zajęcia. I te
działania winny dotyczyć różnych
form powiązań pracownik
– pracodawca (czas określony, praca
tymczasowa, umowa zlecenie itd.).
Uzasadnionym jest rozważenie
powierzenia niektórych zadań
podmiotom wyłonionym w drodze
konkursów. Takowe modele
funkcjonują już na świecie i warto te
wzorce przenieść na polski rynek.
W szczególności gdy wynagrodzenie
tych firm jest powiązane z efektem,
czyli liczbą pozyskanych ofert
pracy oraz trwałością powiązania
pracownika z nowym pracodawcą.
Trzeci aspekt to wsparcie dla
pracodawców, w szczególności na
obszarach, gdzie poziom bezrobocia
jest relatywnie wysoki. Celowe
jest wówczas podzielenie ryzyka
pomiędzy państwo a firmę
i finansowanie nowych miejsc pracy.
Szokuje nas tempo zmian
w otoczeniu. Mówi się o nowej
jakości Firma 2.0, czyli o nowej
formule prowadzenia biznesu.
W świecie nowych technologii
komunikacyjnych, tworzenie się
społeczności internetowych
i globalizacji produkcji relacje na
rynku pracy ulegają bardzo głębokim
zmianom. I ten fakt winien jak
najszybciej znaleźć odzwierciedlenie
w przepisach prawa. 
ORGANIZACJE BIZNESOWE 21
DEBATA
MAKSYMILIAN BUKOWIAN
Prezes Zarządu Makropol sp. z o.o.
PRZEDSTAWICIEL
M
akropol
Sp. z o.o., jako
firma zorientowana
na usługi na
rzecz biznesu
na obszarze całej Polski, jest
wielkopolskim przedsiębiorstwem
rodzinnym przywiązującym dużą wagę
do legalizmu, jakości i przestrzegania
procedur. Wprowadzając do naszej
firmy już w 1999 roku procedury
zarządzania jakością ISO 9001,
potwierdziliśmy naszą pozycję
lidera w swojej branży. Wykonując
różnorodne zlecenia naszych partnerów,
posługujemy się powszechnie
obowiązującymi przepisami, spośród
których ważną rolę odgrywa Kodeks
pracy. Niestety, jego zapisy trudno
uznać za przemyślany system przepisów
gwarantujących pewność świadczeń
i lojalność pracowników.
Od 21 marca tego roku zmienia się
treść ustawy Kodeks pracy. Aktualna
zmiana dotyczy odstąpienia od
wymogów wysyłania pracownika na
wstępne badania lekarskie w przypadku,
gdy w ciągu 30 dni od rozwiązania
poprzedniej umowy pracodawca
podpisuje z nim nową umowę
o pracę oraz odstąpienia od wydawania
świadectwa pracy za każdym razem, gdy
pracodawca podpisuje z pracownikiem
nową umowę terminową. Od początku
roku 2000 Kodeks Pracy zmieniał się
już 57 razy. Tylko w roku 2009 było to
osiem zmian, w kolejnym – sześć,
a w 2011 już trzy. Średnie tempo to
ponad pięć zmian zapisów kodeksowych
rocznie. Jak w gąszczu tych przepisów,
nieustannych zmian ustawowych
wymagań przedsiębiorca ma zachować
ciągłe przestrzeganie ich postanowień?
Szczególnie, że ustanowione
w sposób nieprzemyślany postanowienia
są wkrótce anulowane. Państwowa
Inspekcja Pracy domaga się kolejnych
szczególnych uprawnień, argumentując
swoje wnioski nieprzestrzeganiem
prawa pracy przez pracodawców.
Z koleji w Raporcie Ministerstwa
Gospodarki „Przedsiębiorczość w
Polsce” z lipca 2010 roku podaje się, że
tylko 20 proc. przedsiębiorców ocenia
prawo pracy pozytywnie. Reszta uznaje
je za istotną barierę rozwoju.
Kodeks pracy w Polsce wprowadzony
ustawą z 26 czerwca 1974 roku
jest żywą spuścizną po okresie
„gierkowskiego” rozmachu, w którym
partia komunistyczna – PZPR
– powierzyła klasie robotniczej dzieło
budowy pomyślności całego narodu.
Dzisiejsza gospodarka rynkowa kieruje
się innymi wymaganiami i warunkami,
niż socjalistyczna gospodarka
planowa. Współczesne turbulencje
związane z ryzykiem działalności
pozycji rynkowej przedsiębiorcy. Dlatego też
tworzenie zapisów Kodeksu pracy pod dyktando
wielkoprzemysłowej reprezentacji zawodowej
pracowników sektora państwowego nie znajduje
zrozumienia w tej części gospodarki, która tworzy
ponad 70 proc. PKB, tj. wśród małych i średnich
przedsiębiorców. Odczytują oni stan przepisów
pracy jako stan przeregulowania. Oczekiwanie od
przedsiębiorstw społecznej odpowiedzialności
rozumianej jako system świadczeń socjalnych
Kodeksowa
przedsiębiorczość
branżowa
Chybione państwowe regulacje nie tylko
pogłębiają chaos rynku pracy, podtrzymując
stan niepewności. Wywołują również
wrażenie konfliktu między celami
gospodarczymi a społecznymi.
gospodarczej w sposób oczywisty
przenoszone są z przedsiębiorstw
na rynek pracy. W jaki sposób
przedsiębiorca może gwarantować
trzy- lub sześciomiesięczne świadczenia
pracownikom, skoro sam nie wie,
czy będzie działał za tydzień lub
miesiąc? Problemem nie są więc
kodeksowe zapisy gwarancji socjalnych
oderwanych od stanu gospodarki
i możliwości przedsiębiorstw.
Warunkiem wspólnej pomyślności
pracowników i pracodawców jest
zapewnienie zrównoważonego rozwoju
przedsiębiorstw. Polski biznes
w podstawowej swojej części nie jest
budowany wielkim kapitałem. Prawie
96 proc. polskich przedsiębiorców
to firmy mikro zatrudniające od zera
do dziewięciu osób. W tych firmach
szef jest najczęściej właścicielem.
Jego związki z pracownikami mają
charakter osobisty, tworzony przez
relacje środowiskowe, gdzie opinia
jest ważnym elementem budowania
i obowiązków zwiększających koszty działalności
stanowi bowiem ograniczenie ich konkurencyjności
i zdolności do elastycznego reagowania na potrzeby
światowej gospodarki. Jeśli chodzi o państwowe
giganty – spółki węglowe, energetyczne, kombinaty
miedziowe, gdzie pracownicy zarabiają po 2-3
średnie krajowe, strajk o kolejne 300 zł podwyżki
jest wyrazem wykorzystywania siły oddziaływania
politycznego pracowników do umocnienia swojej
pozycji w państwowym przedsiębiorstwie i uzyskania
kolejnych korzyści. To, że korzyści te opłacane są
potem przez pracowników i przedsiębiorców innych
branż – np. emerytury górnicze lub gwarancje
płacowe w energetyce – nie znajduje solidarnego
zrozumienia branż państwowych. Taka branżowa
przedsiębiorczość nie znajduje zaś poparcia wśród
pracowników oraz mikro i małych przedsiębiorców,
bowiem wielu z nich nie osiąga takich dochodów.
Rzemieślnicy, pracownicy handlu i usług, drobni
wytwórcy rolni i wielu innych oscylują z dochodami
na poziomie od minimalnej do średniej krajowej
pensji miesięcznie. Dla nich utrzymanie działalności
przedsiębiorstw, w których pracują, jest warunkiem
przetrwania nie tylko miejsc pracy, ile przede
wszystkim ich samych. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
22 ROZMOWY GŁOSU
Umiejętności
nie do przecenienia
Autoprezentacja to jedno z najważniejszych zagadnień
we współczesnym biznesie, to klucz do udanych interesów.
O tym, jak kontrolować swoje ciało i swój przekaz w sytuacjach
publicznych, opowiada doświadczony konferansjer i trener
ROZMAWIAŁA Katarzyna Kowalska
SŁAWOMIR WEIHS.
|
SŁAWOMIR
WEIHS
– ekspert
w zakresie
komunikacji
interpersonalnej,
artysta estradowy,
konferansjer.
Współtworzy
GB Events
Sp. z o.o.
J
AK ZROBIĆ DOBRE
„PIERWSZE WRAŻENIE”?
SŁAWOMIR WEIHS:
To przede wszystkim
odpowiednia sylwetka,
właściwa poza. Zawsze polecam
aktywne korzystanie z kręgosłupa.
Najlepszy garnitur, najpiękniejsza
sukienka nie zadziałają, jeżeli sylwetka
nie będzie elegancka, ale oczywiście...
nieusztywniona. Pierwsze wrażenie
to umiejętność odpowiedniego
zaprezentowania się przed drugą
osobą. Jeżeli je zepsujemy, czasem
nigdy nie uda się go zmienić!
DLACZEGO ŚWIADOMA
AUTOPREZENTACJA JEST DZIŚ TAK
WAŻNA?
Ponieważ dzisiejsze funkcjonowanie
na rynku pracy, funkcjonowanie
w biznesie itp. w zasadzie jest
związane ze sprzedażą samego siebie.
W myśl zasady: od tego, czy cię
dobrze ocenię – będzie zależała nasza
późniejsza współpraca.
A SKĄD TWOJE ZAINTERESOWANIE
TĄ DZIEDZINĄ?
Parę ładnych lat byłem
konferansjerem. To, czym zajmuję się
dziś, to swoista kontynuacja. Zaczęło
się od tego, ze zwrócono się do
mnie z propozycją, aby przygotować
pracowników i szefów pewnej firmy
do występu w trakcie prezentacji
nowego produktu. Wszystko to
przed sześciuset osobami, w oprawie
światła i dźwięku – takie małe
show. I tak się zaczęło. Spotykam
się z ludźmi, uczę ich świadomości
własnej osoby w kontaktach z innymi.
Pomagam czuć się komfortowo
w różnych warunkach i sytuacjach,
głównie biznesowych. Tłumaczę,
co wolno, czego nie i – co ważne
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
– dlaczego. Podstawa szkolenia
z mojego punktu widzenia to
atrakcyjny przekaz.
DO KOGO KIERUJESZ PROWADZONE
ZAJĘCIA?
Głównie do właścicieli firm, prezesów,
kadry zarządzającej.
A JAK TO WYGLĄDA?
Prowadzone przeze mnie szkolenie
jest zawsze bardzo praktyczne. Ja
większość sytuacji, o których mówię,
sam odgrywam. Następnie prezentują
się kursanci w kilkuosobowych,
rywalizujących ze sobą grupach. Co
istotne – już od pierwszej prezentacji
uczymy się oceny swoich i cudzych
błędów. Często słyszę, że takich zajęć
jeszcze ktoś nigdy nie miał. To jest
dla mnie bardzo miłe.
PROWADZISZ ZAJĘCIA GRUPOWE
I INDYWIDUALNE, PRAWDA?
Tak, indywidualnie pracuje się
z właścicielem czy prezesem, na ogół
z liderami. Te osoby nie powinny
funkcjonować w świadomości
podwładnych jako te, które wiedzą czy
potrafią mniej. W ich szkoleniu przede
wszystkim ważny jest efekt końcowy.
Swoje funkcje powinni pełnić, mając
już kompletną przekazaną przeze
mnie wiedzę. Z kolei dla pracowników
niższych szczebli – pracujących często
na równorzędnych stanowiskach,
gdy ich relacje są inne, szkolenia są
raczej grupowe. Łatwiej o wzajemną
interakcję. Efekty można wdrażać
sukcesywnie.
CZY OSOBY, KTÓRE SZKOLISZ, MAJĄ
CZASEM JAKIEŚ SPECJALNE PROŚBY?
ROZMOWY GŁOSU 23
Zdarza się, czasami – co może
wydawać się śmieszne – doradzam,
jak karać czy nagradzać. Jakim głosem
operować. Krzyczę i objaśniam, że to
złe.
CZYLI SAVOIR VIVRE JEST RÓWNIEŻ
CZĘŚCIĄ TYCH SZKOLEŃ.
Oczywiście. To, jak będziemy
odbierani, to nie tylko postawa,
kontrola stresu, poprawne
wysławianie się, ale również wygląd
i tzw. dobre maniery. Właściwe
przywitanie, podanie ręki, umiejętność
zajęcia miejsca przy stoliku, kolejność
wchodzenia do restauracji to
w dzisiejszym świecie – pełnym lunchów
i spotkań biznesowych – umiejętności
nie do przecenienia. Żaden nasz gest nie
powinien być przypadkowy.
A CO PORADZIŁBYŚ OSOBOM
Z DOSKONAŁYMI MANIERAMI, ALE
NIEPANUJĄCYMI NAD TREMĄ?
Przede wszystkim nie mogą pozwolić
sobie na brak skupienia tuż przed
wyjściem do audytorium. Trzeba się
pozbierać, w skupieniu wyciszyć
na moment i pomyśleć, co chcemy
przekazać. I nie wolno myśleć: „na
pewno mi się nie uda”. Dobrze
znać, co nas paraliżuje i czego nie
rozumiemy, aby nie wysyłać tysięcy
pytań do swojego umysłu. Główną
bowiem przyczyną tremy jest brak
wiedzy...
ZATEM JAK DOBRZE WYPAŚĆ NP. NA
SCENIE?
Zacznijmy od tego, że trzeba
na nią wejść i zatrzymać się w
miejscu, które jest właściwe. Dobry
DZISIEJSZE FUNKCJONOWANIE NA
RYNKU PRACY, FUNKCJONOWANIE
W BIZNESIE ITP. W ZASADZIE JEST
ZWIĄZANE ZE SPRZEDAŻĄ SAMEGO
SIEBIE.
początek pomaga. Jeżeli w pierwszej scenie przegrasz,
przejęzyczysz się czy coś w tym stylu – nie odrobisz
tego do końca występu. Należy poznać mowę swego
ciała i rozsądnie jej używać. Ćwiczymy to na zajęciach na
prezentacjach i slajdach. Oglądam próbne wystąpienia.
Następnie to ja pokazuję to wszystko, co zostało
wykonane i jak to wyglądało. A potem „czyścimy”,
eliminujemy zbędne ruchy, dodajemy znaczące gesty.
Trzeba to ćwiczyć, czasem nawet i 20 razy.
CZY LUDZIOM PRZYCHODZI TO ŁATWO?
O, nie. Okazuje się bowiem nagle, że to, co robiłem tyle
lat, robiłem źle. I co teraz? Nie jest też możliwe, aby
w ciągu 6-8 godzin udało się człowieka „zresetować”,
włożyć mu nową dyskietkę z właściwym programem.
Nie jesteśmy maszynami. To proces, który musi
dojrzewać. Trzeba dać człowiekowi czas, żeby zaczął się
nad tym zastanawiać, myśleć i nad sobą pracować. Złych
nawyków nie da się usuwać natychmiast, ja pokazuję jak
to powinno wyglądać. To jest tak, jakby ktoś dał nam
możliwość spojrzenia na siebie w lustrze w sposób,
w który na siebie nigdy nie patrzyliśmy.
CZY KAŻDEGO MOŻNA NAUCZYĆ DOBREJ
AUTOPREZENTACJI?
Cóż, jak w każdym aspekcie życia, są osoby
z większymi i mniejszymi predyspozycjami. Niektórzy
mają dobry głos, dobrą dykcję,
trzeba im jedynie pomóc
w sterowaniu emocjami.
Pamiętajmy, że nie wolno pozbyć
się emocji na scenie. Jak ktoś nie
ma emocji, to na nią nie powinien
wchodzić. Nie ma nic gorszego, niż
robić coś bez poczucia dynamiki
i życiowej energii. Są też osoby,
które, mimo że zajmują stanowiska
obligujące do wzorowego przekazu
różnorakich treści, robią to
bardzo niedobrze. Jako przykład
natychmiast przychodzi mi na myśl
pewien dyrektor regionalny. Miał
bardzo wielką wiedzę, ale mówił
o wiele za szybko. Powiedziałem
mu: zawsze spokojnie policz w
myślach: raz, dwa, trzy. To da twojej
wypowiedzi odpowiednie tempo.
I zadziałało. Wiem, że nie mogę
przekazać wiadomości w sposób
zły, deprymujący. To może przynieść
efekt wsteczny. Jednocześnie
bardzo lubię to, iż nigdy to końca
nie wiem, kogo spotkam na swoich
zajęciach. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
porady
prawne
26
felieton
mec. JERZY KROTOSKI
Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji daje
przedsiębiorcy wiele instrumentów prawnych służących obronie
jego dóbr. Uprawnienia te przysługują z mocy prawa i bez
potrzeby jakichkolwiek postępowań rejestracyjnych.
Kradzież
nazwy
przedsiębiorstwa
P
rzedsiębiorcy często
decydują się na
prowadzenie działalności
gospodarczej pod firmą,
która pozbawiona jest
nazwy fantazyjnej, a składającej się
przede wszystkim z ich imienia
i nazwiska (np. „A. Nowak – Jubiler”).
Pozwala to na budowanie renomy
i rozpoznawalności firmy wśród
klienteli, która identyfikuje oznaczenie
przedsiębiorstwa z konkretną osobą.
Firma z czasem zyskuje renomę
i klientów, którzy ze względu na jakość
usług oraz towarów chcą korzystać
właśnie ze wspomnianego „A. Nowak –
Jubiler”, a nie innego sklepu. Wartość
i siła firmy znacznie wzrasta, co
dostrzega konkurencja, która podejmuje
często działania mające na celu
wzbogacenie się na podstawie renomy
„A. Nowak – Jubiler”. Nie trudno zatem
wyobrazić sobie, że w tym samym
mieście powstaje w niedługim czasie
firma „Andrzej Nowak – Wyroby
Jubilerskie”, a klienci nie rozróżniają
obu firm, co spędza sen z powiek
właścicielowi przedsiębiorstwa, który
tyle czasu poświęcił na zdobycie
renomy. Przedsiębiorca nie jest jednak
bezbronny w obliczu nieuczciwości
konkurencji.
Pierwszym nasuwającym się
rozwiązaniem jest rejestracja znaku
towarowego w Urzędzie Patentowym.
Postępowanie rejestracyjne jest jednak
długotrwałe i kosztowne,
a najczęściej wymaga także zlecenia
sprawy rzecznikowi patentowemu
z uwagi na skomplikowanie sprawy.
Należy jednak także zauważyć, iż
takiego rodzaju postępowanie wcale
nie musi zakończyć się sukcesem,
czyli udzieleniem prawa ochronnego
na znak towarowy, ponieważ Urząd
Patentowy bada, czy znak towarowy
spełnia wymogi określone w ustawie,
np. posiadanie zdolności odróżniającej.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
Nie jest rzadkością odmowa przez
Urząd Patentowy przyznania prawa
ochronnego na znak towarowy.
Z uwagi na wyżej wspomniane
możliwe komplikacje w uzyskaniu
prawa ochronnego na znak towarowy,
korzystniejsze dla przedsiębiorcy
wydaje się skorzystanie z instrumentów
prawnych dostępnych mu na podstawie
ustawy o zwalczaniu nieuczciwej
konkurencji. Należy podkreślić,
iż uprawnienia te przysługują
przedsiębiorcy z mocy prawa bez
potrzeby jakichkolwiek postępowań
rejestracyjnych.
W sporze rozpoznawanym przez Sąd Okręgowy,
właściwy ze względu na miejsce popełnienia czynu
nieuczciwej konkurencji lub siedzibę pozwanego,
przedsiębiorca musi wykazać, że swojej nazwy
używał przed konkurentem, a oznaczenie to
może wprowadzić w błąd co do tożsamości z jego
przedsiębiorstwem. Sąd w przypadku uwzględnienia
powództwa w zależności od roszczenia w nim
sformułowanego zobowiąże pozwanego do zmiany
nazwy, ograniczy zakres terytorialny jej używania lub
nawet zakaże korzystania z niej.
Ponadto Sąd może zastosować także jeszcze bardziej
surowe sankcje wobec przedsiębiorcy w postaci
zobowiązania go do złożenia stosownego oświadczenia
w prasie (najczęściej przeprosin za naruszenie firmy)
lub zobowiązania
pozwanego do
wydania powodowi
bezpodstawnie
uzyskanych korzyści
w wyniku korzystania
z renomy nazwy
powoda. Szczególnie
represyjne może
okazać
się to drugie
roszczenie
w przypadku,
gdy działalność
gospodarcza
pozwanego była
prowadzona
w dłuższym czasie
i na szeroką skalę.
Należy także
podkreślić,
iż naruszający prawo do nazwy innego przedsiębiorcy nie
może skutecznie powoływać się na to, że korzysta
z własnego imienia i nazwiska. Istotne dla rozstrzygnięcia
sporu jest jedynie to, czy takie oznaczenie może
wprowadzić w błąd potencjalnych klientów.
W przypadku odpowiedzi twierdzącej pozwany
przegra spór.
Przedsiębiorca nie jest zatem bezbronny wobec
nieuczciwości konkurencji, ponieważ przysługuje mu
pełen wachlarz roszczeń, na podstawie których może on
skutecznie dochodzić swoich praw. 
PIERWSZYM NASUWAJĄCYM
SIĘ ROZWIĄZANIEM JEST
REJESTRACJA ZNAKU
TOWAROWEGO W
URZĘDZIE PATENTOWYM.
POSTĘPOWANIE
REJESTRACYJNE JEST
DŁUGOTRWAŁE
I KOSZTOWNE.
Na podstawie ustawy o zwalczaniu
nieuczciwej konkurencji zagrożony
przedsiębiorca może wystąpić do
„Andrzej Nowak – Wyroby Jubilerskie”
z żądaniem zaprzestania naruszeń jego
firmy. Konkurent najczęściej bronić się
będzie tym, iż nikt nie może zabronić
mu posługiwania się jego własnym
imieniem i nazwiskiem. Jeśli sporu
nie uda się rozwiązać polubownie,
pozostaje jedynie skierowanie sprawy
na drogę postępowania sądowego.
OKIEM
27
Byłoby znacznie lepiej dla nas, Polaków, gdybyśmy nastawiali się
na to, co dobre i pozytywne. Wtedy będziemy mieli siłę do pracy,
do działania, do aktywnego życia.
z Brukseli
felieton
dr FILIP KACZMAREK
europoseł
O wyższości
działania
i optymizmu
S
potkałem się niedawno
z premierem Malty
Lawrencem Gonzim.
Polityk w emocjonalny
sposób mówił
o niedawnych wydarzeniach w Afryce
Północnej. Powiedział też coś bardzo
uniwersalnego. Stwierdził mianowicie,
że słyszy się ostatnio mnóstwo słów
o Bliskim Wschodzie, o Libii,
o Tunezji, o Egipcie, o migracji,
o demokracji. Rzecz w tym, że
w przypadku Afryki Północnej
słowa nie wystarczą. Trzeba coś
zrobić. Przypominam tę rozmowę,
bo w Polsce jest podobnie. O wielu
problemach – na przykład na rynku
pracy – mówi się bardzo dużo.
Jednak na rynku pracy nie zmieni się
zbyt wiele, dopóki nie podejmie się
działania. Same słowa nie wystarczą.
Idea, która przyświeca Unii
Europejskiej w kwestiach pracy,
jest bardzo trudna do realizowania.
Zakłada bowiem harmonijne
połączenie dwóch dość odległych
od siebie oczekiwań – elastyczności
z perspektywy pracodawcy i poczucia
bezpieczeństwa pracobiorcy.
Uważam, że żadne przepisy nie są
w stanie zapewnić takiej idealnej
harmonii. Do jej wprowadzenia
potrzebny jest pewien czynnik
dodatkowy, którego nie da się ubrać
w zapisy prawa. Tym czynnikiem jest
dobra wola.
A dobra wola to towar w Polsce
zdecydowanie deficytowy. Mam
wrażenie, że nasi rodacy często
zachowują się wręcz odwrotnie.
Zła wola, agresja i nienawiść – to
napędza bardzo wielu polskich
polityków. W rezultacie mamy debaty
o obłoku helu, lokalizacjach pomnika
(lub pomników), sposobie gaszenia
zniczy itd. Demagogia, opluwanie
przeciwników, sianie nienawiści,
fałszywe oskarżenia, odmawianie
patriotyzmu przeciwnikom
politycznym, cyniczne budowanie
strategii politycznej na ofiarach,
bezpodstawne zarzuty zdrady – tak
wygląda polska debata. Ta swoista
„magma” wypełnia przestrzeń
publiczną. Zatapia wszystko, co
napotka na swojej drodze – w tym
kwestię rynku pracy.
Uczestniczyłem w beatyfikacji Jana
Pawła II. Było to wydarzenie radosne
i optymistyczne. Uprzytomniło mi to,
jak często Polacy koncentrują się na
tragediach, katastrofach, upadkach,
na cierpieniu i klęskach. To niedobra
tradycja. Właśnie dlatego obchody
rocznicy zwycięskiego Powstania
Wielkopolskiego w Warszawie nikogo
tam nie interesują. Piewcy porażki
i miłośnicy umartwiania całą swą
życiową energię przeznaczają
na wspominanie Powstania
Warszawskiego. W duszy
prawdziwych narodowych
pesymistów nie ma miejsca na radość.
Znacznie lepiej byłoby dla nas
samych, gdybyśmy się nastawiali
bardziej na to, co dobre i pozytywne.
Wtedy będziemy mieli siłę do pracy,
do działania, do aktywnego życia.
Nasz pesymizm i czarnowidztwo
były widoczne nawet w opisywaniu
beatyfikacji. Znani publicyści pisali,
że niewielu Polaków wybierało się do
Rzymu. Tymczasem każdy, kto był
w Rzymie, widział, że Polacy
dominowali ilościowo nad wszystkimi
innymi nacjami. Ta szklanka była do
połowy pełna, a nie do połowy pusta.
Zamiast narzekać, powinniśmy
się cieszyć. Tak jak Włosi, którzy już
czekają na kanonizację Jana Pawła II
i kolejną falę gości z Polski i świata.
Dla wielu Rzymian takie wydarzenia
mają znaczenie nie tylko religijne,
ale również gospodarcze. Nie ulega
ZNACZNIE LEPIEJ
BYŁOBY DLA NAS
SAMYCH, GDYBYŚMY
SIĘ NASTAWIALI
BARDZIEJ NA TO,
CO DOBRE
I POZYTYWNE.
WTEDY BĘDZIEMY
MIELI SIŁĘ DO PRACY,
DO DZIAŁANIA, DO
AKTYWNEGO ŻYCIA.
wątpliwości, że wpływają one na obroty, miejsca pracy
w kilku sektorach związanych z szeroko rozumianą
obsługą pielgrzymów i turystów. Lepiej łączyć przyjemne
z pożytecznym niż smutne z destrukcyjnym. Moim
zdaniem Włosi mają rację. Dlatego władze samorządowe
Rzymu zrobiły dobrze, inwestując wiele milionów euro
w przygotowania do beatyfikacji.
Smutne jest to, że nawet tak niezwykle optymistyczne
wydarzenie jak beatyfikacja wielkiego rodaka nie było
w stanie zmienić postawy niektórych polityków.
PiS zbojkotował wspólny wyjazd parlamentarzystów do
Rzymu. Zbojkotował też uroczysty obiad wydany
w Watykanie przez prezydenta Bronisława
Komorowskiego i kardynała Stanisława Dziwisza.
Politycy PiS kolejny raz nie potrafili wyzwolić się ze
swych antypatriotycznych i populistycznych nawyków.
Nie cieszę się z tego, ale los ukarał ich. Pociąg, którym
wracali z Rzymu do Polski zepsuł się i spóźnił się
o 10 godzin. „Szklanka” negatywnej demonstracji
okazała się pusta. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
28 GOSPODARKA
Kto
w
Poznaniu
może spać spokojnie?
Poznań stanowi największe skupisko miejsc
noclegowych dla turystów i przyjezdnych
w Wielkopolsce. Jak kształtowała się baza
hotelowa miasta i jak wygląda obecnie?
A przede wszystkim – czy spełnia oczekiwania masowych imprez, które się tutaj
odbywają, takich jak organizowane
corocznie Międzynarodowe Targi
Poznańskie czy zbliżające się Mistrzostwa
Europy w piłce nożnej? To pytania, na
które warto znać odpowiedź.
TEKST | Anna Solak
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
W
edług analiz
rocznych
Głównego Urzędu
Statystycznego
w 2009 roku na
445 hoteli w Polsce 47 znajdowało
się w Poznaniu. Jeśli chodzi
o standard, tylko jeden z nich był
hotelem pięciogwiazdkowym, sześć
z nich – czterogwiazdkowymi istniały
także 23 obiekty trzygwiazdkowe,
13 dwugwiazdkowych, dwa obiekty
zdobyły jedną gwiazdkę, natomiast
dwa pozostałe były nadal
w trakcie kategoryzacji. Niestety,
w podobnych zestawieniach
GUS z lat wcześniejszych nie
występują dane dotyczące
turystycznych obiektów zbiorowego
zakwaterowania, takich jak na
przykład hotele w poszczególnych
miastach wojewódzkich, pod kątem
ilościowym, stąd też brak takich
wyników dla Poznania. Zestawienie
GOSPODARKA 29
sprzed dwóch lat możemy jednak
porównać ze stanem na dziś, który
zmienił się zdecydowanie na lepsze
i pozwala liczyć na to, że do
2012 roku ta tendencja wzrostowa
utrzyma się, przygotowując Poznań
na organizację kolejnych zbiorowych
wydarzeń z zakresu sportu, biznesu,
nauki czy kultury.
Ilu gości Poznań jest
w stanie przenocować?
Obecnie na bazę hotelową
miasta składa się sześć hoteli
pięciogwiazdkowych (1165 pokojów,
1036 miejsc), 17 hoteli
czterogwiazdkowych (1502 pokoje,
1948 miejsc ), 36 hoteli
trzygwiazdkowych (2334 pokojów,
4155 miejsc ), 85 hoteli
dwugwiazdkowych (2382 pokoje,
4744 miejsca) oraz 31 hoteli
jednogwiazdkowych (w tym
677 pokojów i 1420 miejsc). Wszystkie
175 funkcjonujących w Poznaniu
hoteli łącznie gwarantuje gościom
8060 pokojów, w tym aż 13303
miejsca. Najwięcej pojedynczych
miejsc mają do zaoferowania Polonez
Hotel Orbis (612 miejsc), Hotel Anders
(500 miejsc) oraz Hotel Mercure
(481 miejsc). Najmniej: Hotel
Meridian (15 miejsc), Hotel
Podzamcze (13 miejsc) oraz
Hotel Glamour (10 miejsc). Za
przyznawanie kategorii obiektom
indywidualnego zakwaterowania
w Poznaniu odpowiedzialny jest
Urząd Marszałkowski Województwa
Wielkopolskiego. Prócz wymienionych
miejsc już sklasyfikowanych,
w statystykach figurują także hotele
i pensjonaty nieskategoryzowane.
Tego typu miejsca dają Poznaniowi
dodatkowe 717 pokojów oraz 1502
miejsca noclegowe.
Gdzie jeszcze można się
zatrzymać
Inicjatywa utworzenia
wystarczającej liczby miejsc
noclegowych spełniających
zapotrzebowanie podczas masowych
imprez odbywających się w stolicy
Wielkopolski, takich jak targi,
Konferencja Klimatyczna czy
docelowo Mistrzostwa Europy
w piłce nożnej, należy do prywatnych
przedsiębiorców. Są nimi na przykład
właściciele hoteli czy gospodarstw
agroturystycznych, a nawet
poznańskie uczelnie, które według
własnego uznania mogą udzielać
przyjezdnym noclegu
w swoich akademikach.
W prowadzeniu obliczeń możliwości
noclegowych Poznania na przyjęcie
gości z okazji EURO 2012 miasto
oprócz hoteli uwzględnia także
inne sposoby zakwaterowania, takie
jak campingi, hostele czy motele.
W związku z tym, że nie wszyscy
goście nocować będą w samym
Poznaniu (i to zarówno z powodów
logistycznych, jak i ekonomicznych),
w statystykach figurują także
obiekty znajdujące się w okolicy
miasta. Tu jednak warunkiem jest
optymalna odległość od centrum,
przyjęta jako dystans możliwy do
pokonania podczas maksymalnie
dwugodzinnej jazdy samochodem.
Przelicznikiem mogą być zarówno
pokoje, jak i jednostkowe miejsca,
przy czym z punktu widzenia
samych kibiców to właśnie te
drugie odgrywają decydującą rolę.
Według tych kryteriów obecnie już
zagwarantowane jest 3541 pokojów
INICJATYWA UTWORZENIA
WYSTARCZAJĄCEJ LICZBY MIEJSC
NOCLEGOWYCH SPEŁNIAJĄCYCH
ZAPOTRZEBOWANIE PODCZAS
MASOWYCH IMPREZ ODBYWAJĄCYCH
SIĘ W STOLICY WIELKOPOLSKI, TAKICH
JAK TARGI, KONFERENCJA KLIMATYCZNA
CZY DOCELOWO MISTRZOSTWA
EUROPY W PIŁCE NOŻNEJ, NALEŻY DO
PRYWATNYCH PRZEDSIĘBIORCÓW.
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
30 GOSPODARKA
(i tyle samo miejsc) w pensjonatach,
260 pokoi w hostelach (co daje
łącznie 805 miejsc noclegowych) oraz
231 pokojów w motelach (czyli
485 osobnych łóżek). W tym
zestawieniu znalazła miejsce
także agroturystyka z wynikiem
1220 pokojów i aż 4121 miejsc
pojedynczych. Jeśli doliczyć także
apartamenty, które zapewniają
1979 pokojów (w tym 3720 miejsc),
oraz akademiki z wynikiem
36436 miejsc, całość pojedynczych
miejsc dostępnych w ramach bazy
noclegowej Poznania i okolic to liczba
ta wynosi 64744, a zatem blisko
65 tys. miejsc. Co ciekawe, akademiki
długo wahały się, czy udostępniać
pokoje kibicom. Władze większości
uczelni w miastach-gospodarzach
EURO 2012 obawiały się
ewentualnych zniszczeń i związanych
z tym dodatkowych kosztów.
W Gdańsku pojawił się nawet
pomysł, by akademiki wynająć
jedynie... policji, która będzie
ochraniać wydarzenie. Ponadto
udostępnienie miejsc w domach
studenckich automatycznie oznaczało
obowiązkowe zmiany w organizacji
roku akademickiego, a mianowicie
przyspieszenie sesji egzaminacyjnej,
która zazwyczaj rozpoczyna się
w połowie czerwca. Minister
nauki, prof. Barbara Kudrycka, już
jesienią zeszłego roku apelowała:
– Umożliwiłoby to zaangażowanie
studentów w organizację mistrzostw
oraz komercyjne wykorzystanie
domów studenckich jako miejsc
zakwaterowania dla kibiców –
tłumaczyła. Poskutkowało. Decyzja
uczelni poznańskich z pewnością
przyniesie obustronne korzyści.
Pokoje, które dotąd kosztowały
średnio 400 zł za miesiąc
wynajmowania, podczas mistrzostw
mogą osiągać ceny nawet 40-50 euro
za dobę. Ponadto już od połowy
maja wiadomo, że Wydział Nauk
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
Politycznych i Dziennikarstwa – jako
jedyny w Poznaniu – został oficjalnym
partnerem UEFA na EURO 2012
w ramach ,,HB Talent Programme”.
Oznacza to, że studenci tego
wydziału jako jedyni mają szansę
wziąć udział w płatnej współpracy
z UEFA, jako opiekunowie, kierowcy
czy asystenci kadr i zapleczy
piłkarskich.
Czy to wystarczy ?
Zważywszy na to, że według
prognoz Szkoły Głównej Handlowej
w czerwcu 2012 roku miasto
odwiedzić ma 132 tys. kibiców
(z czego 71 tys. spędzi
w Wielkopolsce przynajmniej
jedną noc) nie jest to jeszcze ilość
wystarczająca. – To oczywiście
będzie zależało m.in. od tego, jakie
reprezentacje będą rozgrywały mecze
w Poznaniu, dlatego przyjęliśmy
liczbę najbardziej prawdopodobną – wyjaśnia Adam
Czerniak z SGH, w wypowiedzi dla portalu
MMPoznan.pl. Jednakże należy pamiętać i o tym, że
w statystykach Urzędu Marszałkowskiego nie figurują
miejsca, jakie poznaniacy zdecydują się udostępnić
gościom we własnym zakresie, na przykład wynajmując
pojedyncze pokoje we własnych mieszkaniach.
– W praktyce poznańskiej istnieją na przykład tak zwane
„kwatery krótkiego najmu” – mówi Bartosz Kubiak,
kierownik zespołu do spraw zakwaterowania na EURO
2012 przy UM w Poznaniu. – Pomysł zrodził się przy
okazji Międzynarodowych Targów Poznańskich, a polega
na tym, że poszczególne firmy zajmują się zarządzaniem
kilkunastoma mieszkaniami, czerpiąc zyski z ich
wynajmu podczas wydarzeń i imprez przyciągających
do miasta licznych gości – wyjaśnia. – Baza hostelowa
także rozwija się w Poznaniu dość prężnie, a jest to
rozwiązanie o tyle dobre, że niewielkim kosztem szybko
przynosi korzyści obu stronom – dodaje. Dodatkowo,
jeśli do 2012 roku zakończyłaby się budowa autostrady
do Berlina, część kibiców mogłaby nocować właśnie
tam. Jest to jednak rozwiązanie uciążliwe z powodu
dłuższego czasu dojazdu, dlatego miasto liczy na ośrodki
noclegowe w promieniu ok. 100 km od Poznania.
Zresztą, jeżeli kibice zatrzymaliby się w Berlinie, miasto
straciłoby część dochodów, na jakie liczy w związku
z organizacją EURO, a mianowicie kwoty zostawione
w hotelach, restauracjach czy taksówkach. Dodatkowo
wytyczne UEFA zakładające wspomniane już miejsca
noclegowe w odległości dwóch godzin jazdy do miastagospodarza oznaczają, że kibice chcący obejrzeć mecz
na poznańskim stadionie mogą na niego dojechać,
np. nocując w Bydgoszczy. Dwaj partnerzy, właściciele
portali internetowych Hotele.pl oraz OdkryjPolske.pl,
będą podpisywać z hotelami umowy, planowane jest
także wypuszczenie na rynek produktu turystycznego
o nazwie Polish Pass – wszystko po to, aby ułatwić
turystom (zwłaszcza z zagranicy) pobyt w obcym
mieście.
Polish Pass – co to takiego?
Polish Pass ma być dokumentem skupiającym w sobie
wszystkie niezbędne osobie odwiedzającej Poznań
GOSPODARKA 31
funkcje. Będzie przydatny zarówno podczas EURO
2012, jak i przy innych okazjach, będących impulsem
do przyjazdu dla turystów. W jednym dokumencie
zawarta będzie bowiem rezerwacja miejsca w hotelu,
ubezpieczenie zdrowotne oraz bilet komunikacyjny
(ważny zarówno podczas poruszania się po mieście
docelowym, jak i w podróżach międzymiastowych,
a nawet międzykrajowych, w tym w przypadku lotów,
np. gdy kibic chciałby uczestniczyć zarówno w meczu
w Poznaniu, jak i na Ukrainie). Mieszanie tych
zastosowań ma być dowolne, a cała procedura
komponowania części składowych naszego własnego
Polish Pass odbywać się będzie na specjalnym portalu
internetowym i ma zająć nie więcej niż kilkanaście minut.
Projekt jest pomysłem spółki PL.2012 i jej partnerów. Ma
być dostępny od grudnia 2011 roku.
Co jeszcze Poznań zaoferuje swoim odwiedzającym?
Większość poznańskich hoteli – by umilić przyjezdnym
pobyt – planuje uatrakcyjnić swoją ofertę, uzupełniając
ją o dodatkowe udogodnienia i atrakcje, takie jak sale
ze sprzętem sportowo-rekreacyjnym czy specjalne
całodobowe Business Center z dostępem do Internetu.
Dla przykładu IBB Andersia Hotel (otwarty w 2007 roku)
w ofercie ma 171 pokojów i apartamentów,
z których wszystkie będą udostępnione gościom na
EURO 2012. – Na tę imprezę przygotowujemy też
dodatkowo wygodne, wyposażone w nowoczesne
komputery oraz w Internet przewodowy
i bezprzewodowy. Business Center będzie dostępne
bezpłatnie dla gości przez całą dobę. Zaoferujemy też
ponad 100 nowych kanałów telewizyjnych, dostępnych
we wszystkich pokojach hotelowych – mówi Marta
Skrobańska, manager marketingu w Andersii.
Hotel na każdą kieszeń ?
Podczas październikowych Targów Regionów
i Produktów Turystycznych „Tour Salon”, które odbyły się
w Poznaniu w ubiegłym roku, miała miejsce konferencja
zatytułowana „Przygotowania do UEFA EURO 2012 ze
szczególnym uwzględnieniem branży hotelarskiej”.
Podczas prezentacji oszacowano, że koszt doby w
hotelu o standardzie trzy- lub czterogwiazdkowym
wyniesie od 150 do 180 euro.
Ponadto autorzy wystąpienia, spółka
PL.2012, zakładają, że w dniu meczu
frekwencja w hotelach wyniesie
nawet 100 proc., a w pozostałe dni
spadnie do 70 proc. możliwości
danego obiektu. Miesięcznik
„Hotelarstwo”, piórem swojego
redaktora naczelnego Andrzeja
Szafrańskiego (wieloletniego analityka
branży hotelarskiej), bardziej
sceptycznie podchodzi do podanych
statystyk. Według niego podana cena
szacunkowa oznaczałaby wzrost
o 100 proc. w odniesieniu do cen
obecnych, co jest niedopuszczalne
i z pewnością nie zapewni
Poznaniowi dobrej opinii turystów.
Doświadczenia innych masowych
imprez sportowych, na przykład Euro
2004 w Portugalii, pokazują, że na
skutek zawyżania cen przez hotelarzy,
goście byli skłonni przenosić się do
innych, optymalnie wycenionych
miejsc zakwaterowania w innych
miastach. Ponadto miesięcznik
podaje wynik własnych analiz, jakoby
100-procentowe wykorzystanie
zasobów hoteli gwarantowało jedynie
podniesienie cen maksymalnie o 50
proc. i ani złotówki więcej, od stanu
realnego. W opinii miesięcznika:
„Musimy pamiętać, że Polska jest
postrzegana jako kraj tani, a dużo
większa niż w innych krajach
pozahotelowa baza noclegowa (też
często o dobrym standardzie) nawet
przy 100-procentowym wzroście cen
będzie w stanie zaoferować noclegi
za kwotę oscylującą wokół 50 euro.
Poznań i inne miasta-gospodarze
Z szacowanej milionowej
frekwencji turystów podczas trzech
czerwcowych tygodni EURO 2012
w Polsce nie wszyscy wejdą na
stadiony. Część osób odwiedzi
Poznań oraz miasta pozostałych
organizatorów, aby przeżywać
wyjątkową atmosferę piłkarskich
mistrzostw w pobliżu stref
kulminacyjnych rozgrywek. Poznań
utworzy dla nich tzw. strefę kibica,
W GDAŃSKU POJAWIŁ SIĘ
NAWET POMYSŁ, BY
AKADEMIKI WYNAJĄĆ
JEDYNIE... POLICJI, KTÓRA
BĘDZIE OCHRANIAĆ
WYDARZENIE.
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
32 GOSPODARKA
zlokalizowaną na Placu Wolności. Planowo będzie ona
mogła pomieścić ok. 30 tys. widzów, oglądających
razem mecze i korzystających z przewidywanych atrakcji
sportowych i rozrywkowych, takich jak np. zawody czy
koncerty. Nie wszyscy będą też nocować
w miastach-gospodarzach mistrzostw. Z badań
ekspertów dotyczących wykorzystania miejsc
noclegowych podczas minionych turniejów UEFA EURO
wynika, że zaledwie połowa kibiców decyduje się na
nocleg w hotelach. Pozostali skorzystają z obiektów
innego typu, takich jak wspomniane pensjonaty,
kwatery prywatne, a nawet pola kempingowe. Spółka
PL.2012, która odpowiada za zagwarantowanie kibicom
miejsc noclegowych, zapewnia, że łóżek wystarczy
dla wszystkich. Z jej komunikatu wynika, że „baza
noclegowa dla polskich miast-gospodarzy Euro 2012
liczy łącznie 424 tys. miejsc noclegowych, wobec 285
tys. miejsc, które są potrzebne do
przenocowania gości turnieju”. Jako
że według szacunków Warszawa
powinna być gotowa na przyjęcie
100 tys., a Wrocław i Gdańsk
odpowiednio 50 i 85 tys.
przyjezdnych – rachunek jest prosty.
Poznaniowi pozostaje przyjęcie 50
tys. gości. Wydaje się zatem, że
miasto podoła temu zadaniu, skoro
docelowo noclegi przekroczą liczbę
60 tys. pojedynczych miejsc. Na
stronie portalu e-hotelarstwo.com
czytamy następującą wypowiedź
Rafała Rosiejaka, Koordynatora
Krajowego ds. Zakwaterowania
dla Kibiców ze spółki PL.2012:
WIĘKSZOŚĆ POZNAŃSKICH HOTELI
– BY UMILIĆ PRZYJEZDNYM POBYT
– PLANUJE UATRAKCYJNIĆ SWOJĄ
OFERTĘ, UZUPEŁNIAJĄC JĄ
O DODATKOWE UDOGODNIENIA
I ATRAKCJE, TAKIE JAK SALE ZE
SPRZĘTEM SPORTOWO-REKREACYJNYM
CZY SPECJALNE CAŁODOBOWE
BUSINESS CENTER Z DOSTĘPEM
DO INTERNETU.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
„Gospodarze, wraz
z uwzględnieniem miejsc
noclegowych oddalonych od nich
o dwie godziny jazdy samochodem,
już dziś nie tylko są w stanie przyjąć
taką liczbę kibiców, ale w przypadku
niektórych miast zaplecze bazy
noclegowej jest znacznie większe
od zapotrzebowania na Euro
2012”. Trzeba jednakże pamiętać,
że wystarczająca ich liczba nie
gwarantuje jeszcze sukcesu i to
zarówno w przypadku mistrzostw, jak
i innych masowych imprez. Wspierać
ją muszą dodatkowe działania, takie
jak przystępne i adekwatne
do standardów ceny, sprawny
system informacji o dostępnych
noclegach, aktualizowany na
bieżąco i skorelowany z mapami
dojazdu do określonych obszarów
zakwaterowania. Ostatni czynnik
może okazać się trudny do
zrealizowania, jeśli wziąć pod
uwagę fakt, że prawdopodobnie nie
wszystkie z budowanych na EURO
2012 dróg zostaną ukończone
w terminie. To, jak Poznań poradzi
sobie z zadaniem organizacji
wydarzenia na tak wielką skalę, może
stać się dla miasta zarówno wzorem
działania na przyszłość, jak i surową
lekcją do odrobienia przy kolejnej
okazji. Tak naprawdę tego, jak cały
mechanizm przygotowań do EURO
zadziała w praktyce, dowiemy się
dopiero za rok. 
produkcja filmowa i telewizyjna / fotografia profesjonalna
 filmy korporacyjne i targowe
 filmy i zdjęcia produktowe
 reportaże, teledyski
 profesjonalne sesje zdjęciowe
 animacje komputerowe / prezentacje
 reklamy, authoring DVD, montaż
SOLLUS Consulting & Media
ul. Głogowska 16, 60-734 Poznań
telefon 0048 61 660 45 54, 0048 502 28 91 91
[email protected], [email protected]
www.sollus.pl
34 GOSPODARKA
Jak uprościć P
procedury
celne
TEKST | Beata Borowicz, Dariusz Leśniewski,
Wydział Postępowania Audytowego Izby Celnej w Poznaniu
Za posiadaniem procedury uproszczonej
przemawiają silne i niepodważalne
argumenty, dlatego od lat cieszy się
ona dużym zainteresowaniem
przedsiębiorców nie tylko w Polsce,
ale i na terenie Wspólnoty Europejskiej.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
rzez dziesięciolecia
rola administracji
celnych poszczególnych
państw była określana
zazwyczaj jako ochrona
rynku wewnętrznego bądź ochrona
interesów finansowych państwa.
Umiejscowienie organów celnych
w strukturach organizacji państwowych
uległo jednak zmianie po nasileniu
zagrożenia terroryzmem w wyniku
ataków z 11 września 2001 roku. Po
tej dacie najpierw Stany Zjednoczone,
a potem także inne państwa przyjęły
i wdrożyły nowe mechanizmy mające
na celu zminimalizowanie ryzyka
naruszenia bezpieczeństwa przepływu
towarów i ochrony życia i zdrowia
ludzi. Rozwiązania te wskazywały na
zwiększoną rolę służb celnych
w aspekcie bezpieczeństwa i ochrony
międzynarodowego handlu.
Te okoliczności, a także
konieczność dostosowania
prawodawstwa do zmieniających się
realiów gospodarki oraz potrzeba
uwzględnienia nowych technologii
wykorzystywanych w obrocie
gospodarczym stały się przyczyną
wprowadzenia przez Unię Europejską
nowych aktów prawnych. Są to
przede wszystkim rozporządzenie
Parlamentu Europejskiego i Rady (WE)
nr 648/20051) oraz rozporządzenie
Komisji (WE) nr 1875/20062). Pojawiło
się tam m.in. pojęcie AEO3), zmieniono
proces wydawania pozwoleń na
stosowanie procedur uproszczonych,
duży nacisk położono na badanie
przez służby celne roli przedsiębiorcy
w międzynarodowym łańcuchu dostaw.
Pojęcie „międzynarodowy
(bezpieczny) łańcuch dostaw” może
być różnie definiowane. Warto mieć
świadomość, że z punktu widzenia
organów celnych powiązania te
„od początku do końca” stanowią
proces od produkcji towarów
przeznaczonych na wywóz po
dostawę towarów do strony, do której
te towary są faktycznie wysyłane
z innego obszaru celnego (będącego
obszarem celnym WE lub innym
obszarem celnym).
W opinii społecznej funkcjonuje
powszechne przekonanie, że
formalności celne i podatkowe
są niezwykle zawiłe. Ponadto
ogrom przepisów prawa celnego
utrudnia prowadzenie działalności
gospodarczej. Dlatego też dla
przedsiębiorców uczestniczących
w bezpiecznym łańcuchu dostaw
organy celne oferują wiele rozwiązań
ułatwiających prowadzenie
działalaności gospodarczej
i uproszczających formalności z tym
związane.
GOSPODARKA 35
MANUFACTURER
EXPORTER
Wśród nich jest przede wszystkim
status AEO, uznawany w całej Unii
Europejskiej i honorowany także poza
jej granicami. Status ten przyznawany
jest tym z przedsiebiorców, którzy
spełnią określone warunki, badane
w trakcie postępowania audytowego.
Owymi kryteriami są: przestrzeganie
wymogów celnych, właściwe
prowadzenie ksiąg (rachunkowych,
logistycznych, magazynowych
i innych), wypłacalność
finansowa, spełnianie standardów
bezpieczeństwa i ochrony.
Innym z rozwiązań proponowanych
przez organy celne są procedury
uproszczone. Ich zadaniem jest
usprawnienie obrotu towarowego
z zagranicą. Można się zastanawiać,
czy w czasach, gdy należności celne
stanowią niewielki odsetek uiszczanych
opłat, udogodnienia w postaci
procedur uproszczonych niosą ze sobą
wymierne korzyści. W praktyce wiele
argumentów przemawia za tym, że tak.
Korzystanie z procedur uproszczonych
może być bardzo opłacalne i to
nie tylko w kontekście korzyści
finansowych.
Warto przy tym podkreślić, że
z procedury uproszczonej może
skorzystać każdy przedsiębiorca, pod
warunkiem, że spełnia przesłanki,
o których mowa powyżej,
weryfikowane podczas postępowania
audytowego. Ponadto o atrakcyjności
uproszczeń świadczy to, że instytucja
ta skierowana jest zarówno do małych,
jak i dużych firm. Skala dokonywanych
zgłoszeń celnych jest bowiem bez
znaczenia.
W zależności od potrzeb
gospodarczych przedsiębiorcy mają
możliwość skorzystania z trzech form
uproszczeń4):
FORWARDER
WAREHOUSE
KEEPER
Ze względu na szeroki wachlarz
udogodnień i duży zakres swobody
w zakresie dokonywanych zgłoszeń
celnych, aby dokonywać uproszczonego
zgłoszenia celnego lub korzystać
z procedury w miejscu, wymagane
jest legitymowanie się stosownym
pozwoleniem. Uzyskuje się je
bezterminowo, a organem właściwym do
jego wydania jest dyrektor izby celnej.
Największe korzyści wynikające
ze stosowania uproszczeń wiążą
się z procedurą w miejscu. Dużym
odstępstwem od zasad obowiązujących
w procedurze standardowej jest to, że
w tym przypadku towar dostarczany
jest bezpośrednio do firmy. Posiadacz
pozwolenia nie ma bowiem obowiązku
przedstawienia towaru w oddziale
celnym, a wszelkie czynności wykonuje
w jego imieniu upoważniony pracownik.
Dodatkowo organ celny może wyrazić
zgodę na obejmowanie towarów
procedurą także poza godzinami
funkcjonowania oddziału celnego.
Możliwość obejmowania towaru
procedurą w wybranych godzinach jest
dużym udogodnieniem zwłaszcza
w firmach, w których istnieje zmianowy
system pracy. Procedura uproszczona
daje także możność szybszego
zwolnienia środka transportu, a tym
samym oszczędności związane z jego
krótszym postojem
i oczekiwaniem na formalności celne.
Nie bez znaczenia jest również to,
że dzięki procedurze uproszczonej
ewentualne należności celne, powstałe
w związku ze zgłoszeniem towaru do
procedury, mogą być regulowane
w terminie późniejszym.
W procedurze standardowej towar
jest zwolniony do procedury dopiero,
gdy należności, które na nim ciążą,
zostaną uiszczone lub zabezpieczone.
ZGŁOSZENIE NIEKOMPLETNE
ZGŁOSZENIE UPROSZCZONE
PROCEDURA W MIEJSCU
CUSTOMS
AGENT
CARRIER
Natomiast w uproszczeniach towar jest
zwolniony niemal od razu w momencie
jego przybycia do firmy, a o terminie
zapłaty decyduje sam zgłaszający. Dzięki
odroczeniu terminu płatności zapłata cła
może nastąpić nawet po okresie półtora
miesiąca od czasu dokonania zgłoszenia.
W zakresie podatku od towarów i usług
z tytułu importu towarów beneficjent
pozwolenia może skorzystać z jego
rozliczenia poprzez deklarację podatkową
VAT-7 lub VAT-7k (na podstawie art. 33a
ustawy o podatku od towarów
i usług5)). W praktyce w zgłoszeniu celnym
przedsiębiorca wykazuje jedynie kwotę
należności celno-podatkowych, jednakże
zapłata dotyczy wyłącznie należności
celnych. Rozważając korzyści płynące
z tego udogodnienia, warto przyjrzeć
się proporcjom, które występują przy
płatnościach związanych z obrotem
towarowym z zagranicą. Zważywszy na
fakt, że większość należności stanowią
zobowiązania podatkowe, można
śmiało stwierdzić, że choćby tylko w tym
aspekcie procedura uproszczona znacznie
ułatwienia obrót gospodarczy. Posiadanie
bowiem wolnych środków, którymi można
swobodnie dysponować, to duży atut dla
każdej firmy.
Podsumowując, trzeba obiektywnie
stwierdzić, że za posiadaniem procedury
uproszczonej przemawiają silne
i niepodważalne argumenty. Szybkość
dokonywanych zgłoszeń celnych
poprzez systemy elektroniczne rzutuje
na możliwość wcześniejszego podjęcia
towaru. Swobodne dysponowanie
towarem, zwłaszcza po godzinach
pracy oddziału celnego, powoduje
usprawnienie organizacji pracy w
firmie oraz niemalże natychmiastowe
zwolnienie środka transportu. Wydłużone
terminy płatności należności celnych oraz
możliwość rozliczania podatku poprzez
deklarację podatkową pozwalają uwolnić
„zamrożone” środki pieniężne. Trudno
o lepszą reklamę. Te argumenty mówią
same za siebie. Nie można zatem się
dziwić, że procedura uproszczona od
lat cieszy się dużym zainteresowaniem
przedsiębiorców nie tylko w Polsce, ale
i na terenie Wspólnoty Europejskiej. 
IMPORTER
Rys. 1. Międzynarodowy
łańcuch dostaw. Źródło:
TAXUD/2006/1450
 Publikacja: Dz. U. L 117 z 4.5.2005r.; wszelkie formularze, akty prawne dot. postępowania audytowego, AEO i uproszczeń dostępne są pod adresem:
www.poznan.ic.gov.pl/postepowanie_audytowe.html
 Publikacja: Dz. U. L 360/64 z 19.12.2006 roku
 Authorised Economic Operators; upoważniony przedsiębiorca/podmiot gospodarczy
 Rozporządzenie Komisji (EWG) Nr 2454/93 z 2 lipca 1993 roku ustanawiające przepisy w celu wykonania rozporządzenia Rady (EWG) Nr 2913/92 ustanawiającego Wspólnotowy
Kodeks Celny (Dz. Urz. WE L 253 z 11.10.1993 roku, str. 1, z późn. zm.; Dz. Urz. UE Polskie wydanie specjalne, rozdz. 2, t. 6, str. 3 z późn. zm.)
 Ustawa z 11 marca 2004 roku o podatku od towarów i usług – Dz. U. Nr 54, poz. 535, z późn. zm.
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
36 FIRMA
Motywacja
menedżerów
Trzy pojęcia, które ostatnio wydają mi się
w zarządzaniu wyjątkowo popularne, to
strategia, efekt, innowacyjność.
TEKST | Dorota Krakowiak
DOROTA
KRAKOWIAK
jest menedżerem
i trenerem
z wieloletnim
doświadczeniem
w obszarze HR,
organizacji
i zarządzania,
właścicielem firmy
konsultingowej
KRAKOWIAK
I WSPÓLNICY.
J
ako osoba profesjonalnie
zajmująca się dziedziną
zarządzania zasobami
ludzkimi staram się myśleć
o pracowniku, jego celach
zawodowych i życiowych oraz jego
motywacji do pracy. Wydaje się, że
temat motywowania menedżerów
w obliczu trendów, o których
mowa powyżej, jest z jednej strony
interesujący, a z drugiej – złożony
i skomplikowany. Dlaczego akurat
motywacja kadry kierowniczej ma tak
duże znaczenie? Otóż, w mojej opinii,
nie ma nic bardziej demotywującego
dla pracowników jak zdemotywowany
przełożony.
Coraz częściej pracownika ocenia
się poprzez wynik, jaki dzięki jego
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
działaniom osiągnęła organizacja. I nie
byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy
mieli pewność, iż cel jest SMART, czyli
przede wszystkim realny i osiągalny.
Myślę, że wszystkie osoby zajmujące
się określaniem celów czy zadań dla
innych powinny z wielką starannością
do tego zadania się przygotować.
Większość z nas pracuje dla
pieniędzy, ale – jak się okazuje – to
nie wysokość wynagrodzenia jest
najważniejszym motywatorem do
osiągania celów organizacji. Podwyżka
zmienia postawę, jak pokazują
badania, średnio na trzy miesiące.
W momencie, w którym zarabiamy już
tyle, że jesteśmy w stanie zaspokoić
swoje materialne potrzeby i zapewnić
byt swoim bliskim na zadowalającym
poziomie, zaczynają pojawiać się inne
potrzeby związane z pracą. Niemal
każdy z nas ma potrzebę poczucia, że
jego praca jest zauważona i doceniona.
I niemal każdy z nas ma potrzebę
sukcesu, który miałby szansę osiągnąć,
chociaż raz na jakiś czas.
Zdarza się niestety, przy źle
zdefiniowanych celach operacyjnych,
że stają się one demotywatorem, bo
albo są nieosiągalne (i wtedy szkoda
energii na coś, co i tak nie daje nam
chociaż cienia szansy na sukces), albo
są zbyt mało ambitne i ich osiągnięcie,
w subiektywnym odczuciu, poczucia
sukcesu nie daje.
Jak się ma do tego innowacyjność?
Spotkałam się wiele razy w wielu
organizacjach z tym, a i osobiście mam
takie doświadczenia, że kreatywne
podsuwanie nowych pomysłów
zarządowi nie zawsze kończy się
fanfarami, a co gorsza – kończy się
przysłowiową karą za nadgorliwość.
W jaki sposób? Otóż kreatywny
pracownik zgłasza innowacyjne
rozwiązanie, dostaje zgodę na jego
wdrożenie, ale jeśli okaże się, że
pomysł nie jest trafiony, ponosi on
konsekwencje niezrealizowania
zadania. I zamiast wzmacniać
w pracowniku kreatywność, budujemy
przeświadczenie, że lepiej się
z nowymi rozwiązaniami nie zgłaszać.
W swojej pracy zawodowej, podczas
rozmów kwalifikacyjnych, setki razy
zadałam pytanie – dlaczego pan/
pani chce zmienić pracę? Powodem
nie była, w większości przypadków,
wysokość wynagrodzenia. Powodem
był przełożony, który nie motywował
do pracy, a wręcz w tej pracy
przeszkadzał. Należy więc pamiętać, że
motywacja specjalistów zależy w dużej
mierze od sposobu ich motywowania
i od tego, czy ich przełożony tę
motywację do pracy posiada. Systemy
wynagrodzeń, systemy motywacyjne,
dobrze zdefiniowane cele to połowa
sukcesu, druga połowa to przywódca,
który potrafi tak motywować
pracowników, że pójdą oni za nim,
a nie będzie ich trzeba pchać przed
sobą. 
Termin „klient
wewnętrzny” stał się
ostatnio bardzo nośny
wśród wszystkich
zainteresowanych
nowościami ze sfery
technik zarządzania.
Dobra obsługa klientów
zewnętrznych zależy od
doskonałej obsługi klientów
wewnętrznych. Ale co
to oznacza? Zacznijmy
od definicji.
Czy klient
FIRMA 37
wewnętrzny
jest ważny?
TEKST | Marcin Bąkowski, manager i doradca biznesowy, specjalizujący się w zarządzaniu strategicznym,
Prezes Zarządu Sinersio Polska Sp. z o.o.
K
lient zewnętrzny
to ktoś, kto płaci
nam lub naszemu
pracodawcy. Ma
wolny wybór,
oferowane przez nas produkty i usługi
może nabyć również u kogoś innego.
Klientem wewnętrznym może być
każdy z naszych współpracowników/
departamentów, których praca zależy
od tego, co robimy. Efekty pracy
klientów wewnętrznych oferowane
są klientom zewnętrznym. Klient
wewnętrzny na ogół nie ma wyboru.
Dla przykładu, gdy departament
sprzedaży nie akceptuje polityki
udzielania kredytu kupieckiego,
ustalonej przez departament
księgowości, to nie może
zrezygnować z jego usług i kupić ich
na zewnątrz.
Obsługa klientów wewnętrznych
może rozwijać się tylko w warunkach
środowiska o bardzo wysokiej
komunikacji które charakteryzują trzy
cechy:
Pozostaje forum wymiany informacji
Im więcej pracownicy wiedzą
na temat celów przedsiębiorstwa
jako całości, i im więcej wiedzą
o tym w jaki sposób przyczyniają się
do realizacji tych celów, tym mniej
prawdopodobne jest, że odczuwają
potrzebę ochrony siebie i swojego
stanowiska pracy poprzez budowę
„murów”. Należy uświadamiać, że
wszyscy dla wszystkich są klientami
wewnętrznymi. Nawet tak bardzo
odległe od siebie działy jak marketing
i księgowość nie działają w oderwaniu
od siebie. Księgowość jest klientem
wewnętrznym usługi kreacji rynku,
a marketing z kolei jest klientem
zarządzania należnościami, z których
tworzy się jego budżet.
Działa proaktywnie
Polityka obsługi klientów
wewnętrznych skłania do myślenia
„Co mogę im zaoferować, zanim inni
mnie zapytają? Wiem, gdzie
i jak mogę im pomóc. Zrobię to tak,
jakbym oferował swe usługi komuś na
zewnątrz”.
Potrafi przeciwdziałać „sabotażowi
wewnętrznemu”
Nie dla wszystkich idea tak
otwartego środowiska może
wydawać się atrakcyjna. Niektórzy
budują mury wokół siebie, aby
ochronić wyjątkowe według nich
informacje lub umiejętności lub żeby
bronić swojego bytu w organizacji.
Dobrze skonstruowane środowisko
promuje zachowania mające na
celu współpracę, a przeciwdziała
tworzeniom silosów informacyjnych
i kompetencyjnych.
Przedsiębiorstwa cieszące się doskonałą reputacją
w sferze obsługi klienta nie osiągają tego bez
uświadomienia wszystkim pracownikom, że są częścią
tej obsługi. Można powiedzieć, że jeżeli nie pracujesz
bezpośrednio z klientami zewnętrznymi, to z pewnością
pracujesz z kimś, kto to robi. Wszyscy pracujący
w organizacji mają wpływ na klientów zewnętrznych
i dlatego każdy musi traktować każdego jako swojego
klienta. Klienta wewnętrznego oczywiście.
Przedsiębiorstwa, które to sobie uświadomiły, łatwiej
przyciągają i utrzymują klientów zewnętrznych, łatwiej
przyciągają i utrzymują dobrych pracowników. Pracownicy
z kolei postrzegają te firmy jako miejsca, gdzie łatwiej
i efektywniej można zaplanować i rozwijać swoją karierę.
Poza tymi, oczywistymi, korzyściami zachodzą
i inne: zmniejszenie kosztów, zwiększenie
produktywności, poprawa komunikacji, harmonizacja
procedur i procesów, likwidacja konkurencji między
departamentami na rzecz współpracy pomiędzy nimi.
Doskonała obsługa klientów wewnętrznych prowadzi
do satysfakcji klientów zewnętrznych oraz buduje ich
lojalność. To po prostu bardzo dobry interes. Ale jak
każdy dobry interes, tak i ten jest niełatwy. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
38 FIRMA
Praktycznie
same korzyści
O korzyściach płynących ze sponsorowania Pracowniczego Programu Emerytalnego
opowiada Waldemar Sikora, Dyrektor
Finansowy Hochland Polska Sp. z o.o.
ROZMAWIAŁ | Jerzy Tomczak, Członek Loży Wielkopolskiej BCC
C
O SKŁONIŁO PAŃSTWA
FIRMĘ DO ZAWARCIA
UBEZPIECZENIA
SPONSOROWANEGO
W FORMIE
PRACOWNICZEGO PROGRAMU
EMERYTALNEGO (PPE) Z AVIVA
TOWARZYSTWO UBEZPIECZEŃ NA
ŻYCIE SA?
WALDEMAR SIKORA: W wielu
branżach – zwłaszcza tam, gdzie
potrzebni są wykwalifikowani
pracownicy – warto postawić na
stabilizację zatrudnienia. Koszty
dużej fluktuacji pracowników
(w tym szkoleń), a zwłaszcza
straty, jakie może spowodować
niedoświadczony pracownik, mogą
znacznie przewyższać koszty
sponsorowania programu PPE. Dzięki
stabilizacji zatrudnienia zyskujemy
pracowników doświadczonych,
którzy wiedzą, jak zachować się
w krytycznych sytuacjach,
i chętnych do współdziałania
w realizacji celów firmy. Odczuwalny
jest (i będzie) brak wysoko
wykwalifikowanych pracowników.
W tej grupie praktycznie nie ma
bezrobocia, dlatego aby pozyskać
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
lub zatrzymać fachowca, trzeba
mu przedstawić konkurencyjne
warunki. Oczywiście, można to
zrobić przez proste zaoferowanie
wyższego wynagrodzenia, ale
wszystko wskazuje na to, że będzie
rosła rola pozapłacowych systemów
motywowania oraz zachęt dla
pracowników. Pracodawców, którzy
sobie tego nie uświadamiają, może
któregoś dnia spotkać przykra
niespodzianka w postaci braku
wykwalifikowanych kadr.
JAKIE NAJWAŻNIEJSZE KORZYŚCI
NIOSĄ ZA SOBĄ PROGRAMY
SPONSOROWANE, W TYM PPE?
Sponsorowanie Pracowniczego
Programu Emerytalnego jest tańsze
dla pracodawcy niż podwyżka
wynagrodzeń, bo wpłaty na PPE nie
podlegają składkom na ZUS.
W ten sposób możemy zaoferować
pracownikowi dodatkowe
świadczenia, ponosząc niższe koszty
niż przy podwyżce płac, lub możemy
dać więcej, ponosząc takie same
koszty jak w przypadku podwyżki.
W przypadku wyboru PPE w formie
ubezpieczenia grupowego pracownik
zyskuje dodatkowo ochronę
ubezpieczeniową na wypadek śmierci
lub niezdolności do pracy, natomiast
pracodawcę stawia to w dobrym
świetle w przypadku rozmów
z organizacjami pracowniczymi. Nie
bez znaczenia dla pracodawcy jest też
świadomość dobrego wydatkowania
CO WARTO WIEDZIEĆ O PRACOWNICZYM PROGRAMIE EMERYTALNYM
• PPE to jedna z form gromadzenia kapitału na dodatkową emeryturę,
• Program jest rejestrowany i nadzorowany przez Komisję Nadzoru Finansowego,
• wpłaty na PPE, finansowane przez pracodawcę, są zwolnione ze składek na ZUS do wysokości 7 proc. wynagrodzenia pracownika,
• zysków z inwestycji nie obciąża tzw. podatek Belki,
• PPE może mieć formę grupowego ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym.
FIRMA 39
pieniędzy. Zamiast wrzucać środki
w ZUS-owski worek bez dna, możemy
mieć przeświadczenie, że kapitał ten
został dobrze zainwestowany.
DLACZEGO PANA ZDANIEM WARTO
SPONSOROWAĆ SKŁADKĘ?
Czasem pada pytanie, dlaczego
zdecydowaliśmy się na wprowadzenie
PPE, zamiast dać pracownikom
zwykłą podwyżkę? Odpowiadam,
że to było naszym obowiązkiem.
Niestety, znaczna część pracowników
nie ma świadomości problemów,
z jakimi mogą się kiedyś zetknąć
po przejściu na emeryturę. Nie
zdają sobie sprawy, że ZUS-owska
emerytura zaspokoi co najwyżej
podstawowe potrzeby. Pracownicy ci
nigdy nie zainwestowaliby z własnych
środków w swoją starość. Uważam,
że obowiązkiem świadomego
pracodawcy jest zrobienie tego
w imieniu swoich pracowników.
Nawet jeżeli krótkoterminowo nie
widzimy z tego tytułu istotnych
korzyści, to długofalowo to się
opłaca. Najlepszym dowodem są
doświadczenia firm zachodnich, które
od wielu lat działają w gospodarce
rynkowej. Różne formy planów
emerytalnych są tam normą, a to
oznacza, że normą będą
w przyszłości także u nas.
Hochland Polska, w tym prowadzony we
wszystkich zakładach Pracowniczy Program
Emerytalny. Badanie prowadzone przez
Great Place to Work® Institute Polska jest
KOSZTY DUŻEJ FLUKTUACJI PRACOWNIKÓW,
A ZWŁASZCZA STRATY, JAKIE MOŻE
SPOWODOWAĆ NIEDOŚWIADCZONY
PRACOWNIK, MOGĄ ZNACZNIE
PRZEWYŻSZAĆ KOSZTY SPONSOROWANIA
PROGRAMU PPE. DZIĘKI STABILIZACJI
ZATRUDNIENIA ZYSKUJEMY PRACOWNIKÓW
DOŚWIADCZONYCH, KTÓRZY WIEDZĄ,
JAK ZACHOWAĆ SIĘ W KRYTYCZNYCH
SYTUACJACH.
W badaniu przeprowadzonym w 2011
roku przez Great Place to Work® Institute
Polska firma Hochland Polska zajęła trzecie
miejsce wśród firm zatrudniających ponad
500 osób. Jednym z elementów sukcesu jest
wyjątkowy pakiet socjalny dla pracowników
w pełni obiektywnym badaniem ankietowym
prowadzonym w jednolity sposób na
całym świecie wśród pracowników firm.
Macierzysta firma Hochland w Niemczech
znalazła się w wśród 100 najlepszych
pracodawców w Europie. 
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
40 TECHNOLOGIE
Social Media
Marketing w natarciu
E-USŁUGI W RAMACH PROJEKTU PROWADZONEGO
PRZEZ HANDLOSTACJA.PL
(DOTACJA Z UNII W RAMACH PO IG 8.1)
• monitoring ofert konkurencyjnych – celem jest automatyczne monitorowanie cen oferowanych
przez konkurencję na te same towary występujące w naszym sklepie,
• monitoring publikacji – celem jest dostarczenie informacji o naszej działalności dostępnych na stronach trzecich
(przede wszystkim opinii). Istotnym elementem e-usługi
jest także agregowanie i monitorowanie zmian w czasie,
• monitoring pozycji – pozwala na monitorowanie pozycji podanych słów kluczowych w wyszukiwarkach,
• monitoring działania aplikacji – celem jest monitorowanie działań poszczególnych procesów aplikacji własnej
lub trzeciej (np. złożenie zamówienia, logowanie, rejestracja itp.),
• prognozowanie sprzedaży – celem jest automatyczne określenie szacunkowej sprzedaży w przyszłości na podstawie
danych przeszłych (miesięcznych, sezonowych, rocznych).
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
Zainteresowanie portalami społecznościowymi
rośnie lawinowo. Obok kont prywatnych,
pojawiają się fan page’e korporacyjne
oraz zakładane przez średnie i małe firmy.
Ś
wiat handlu
i marketingu pokochał
„społecznościówki”,
gdyż dzięki nim
może „spotykać się”
z klientami w mniej formalnej
atmosferze. Wielu przedsiębiorców
decyduje się na samodzielne
prowadzenie fan page’a. Jednak
często zapominają oni, że bez
odpowiedniego planu, wiedzy
i narzędzi nie są w stanie
profesjonalnie prowadzić strony,
a w rezultacie kampania nie
TECHNOLOGIE 41
O HANDLOSTACJA.PL
Handlostacja.pl to dynamicznie rozwijająca
się firma działająca na rynku e-commerce.
Świadczymy szeroki wachlarz usług z
zakresu administracji i promocji sklepów
internetowych, jak również dysponujemy
rozwiązaniami technologicznymi,
wspomagającymi rozwój funkcjonalności
platform sprzedażowych.
Naszą ofertę kierujemy do firm, które dopiero
zamierzają rozpocząć swoją przygodę z e-handlem, a także do tych, które z powodzeniem działają już na rynku
sprzedaży internetowej, a chcą we współpracy z nami powiększyć swoje zyski.
Handlostacja.pl to przede wszystkim ludzie z doświadczeniem w branży e-commerce
oraz dziedzinach dopełniających – marketingu
i PR. Wiedza połączona z pasją pozwala
nam na kreowanie skutecznych kampanii
przyniesie oczekiwanych efektów
oraz nie przełoży się na większe
zyski czy poprawę wizerunku.
Coraz częściej przedsiębiorcy
korzystają więc z usług
profesjonalnych firm marketingowych,
które opracowują strategię
komunikacyjną na linii: marka – klient,
przygotowują odpowiednie materiały
graficzne i tekstowe, skutecznie
angażują fanów. Specjaliści od Social
Media Marketingu pilnują także
regularnego zamieszczania postów
na tablicy oraz odpowiednio szybko
reagują na pozostawione przez fanów
promocyjnych i ciągłe udoskonalanie
funkcjonalności prowadzonych przez nas
sklepów. Jesteśmy komunikatywni i otwarci
na potrzeby Klientów, a tym samym potrafimy
zaoferować rozwiązania, jakich naprawdę
potrzebują.
Graficy i programiści stanowią ważny filar
naszej działalności. Doskonała znajomość
najnowszych technologii oraz wyczucie
estetyki sprawia, że oferowany przez nas
produkt jest zawsze najwyższej jakości.
Pracujemy na ogólnodostępnym
oprogramowaniu, jak i na dedykowanym
Extreme Commerce, które szczególnie
polecamy naszym Klientom. Rekomendowana
komentarze. Ponadto, z pomocą
odpowiednich narzędzi, weryfikują
skuteczność prowadzonych przez
siebie działań marketingowych
i optymalizują je tak, by wydobyć
z nich możliwie najwięcej.
Firma Handlostacja.pl również
nie pozostała obojętna na
wymagania rynku i dostrzega
potencjał płynący z marketingu
społecznościowego. W swoim
portfolio zawarła także usługi
związane z uruchomieniem
i prowadzeniem fan page’a,
kierując swoją ofertę w dużej
przez nas technologia przeznaczona jest dla
firm, które oczekują kompatybilności systemu
z innymi oraz kompleksowego wsparcia w prowadzeniu e-biznesu. Extreme
Commerce dostosujemy do indywidualnych
wymagań Klientów zarówno pod względem
interface'u, jak i funkcjonalności.
Aby pomóc zmaksymalizować zyski,
doradzimy w zakresie użyteczności sklepu. Co
więcej, jeśli zdecydujesz się na outsourcing,
poprowadzimy Twój sklep, dzięki czemu
nie będziesz musiał zatrudniać sztabu
dodatkowych ludzi do jego administracji.
Doświadczenie w branży e-commerce
pozwala nam na przekonanie, że skuteczne
kampanie promocyjne są kluczem do
zaistnienia w Internecie. W związku z tym
proponujemy całą gamę sprawdzonych
pomysłów e-marketingowych.
mierze do branży e-commerce.
Za pośrednictwem mediów
społecznościowych wspomaga
swoich Partnerów w interakcji
z klientami, przywiązuje fanów do
marki, dywersyfikuje źródła wejść
i zwiększa konwersję w sklepach
internetowych. 
ILE CZASU
SPĘDZAMY NA
„SPOŁECZNOŚCIÓWKACH”?
Jak wynika
z niedawnego
raportu
opracowanego
przez Instytut
Badawczy ARC
Rynek i Opinia,
co trzeci polski
internauta (30 proc.
ankietowanych)
poświęca portalom
społecznościowym
godzinę, co piąty
(20 proc.) dwie
godziny, a co
czwarty (24 proc.)
– nawet pięć godzin
tygodniowo.
W dużej mierze ma
to związek z wiekiem
– młodsi internauci
dłużej korzystają
z takich serwisów.
16 proc. polskich
internautów
prowadzi własny
blog. Większą
popularnością
cieszą się one
wśród mężczyzn,
a najwięcej blogów
jest autorstwa osób,
które nie skończyły
jeszcze 24 lat.
Więcej na: www.handlostacja.pl
Dotacje na innowacje
– Inwestujemy w Waszą przyszłość
Projekt współfinansowany przez
Unię Europejską z Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego
Dotacje na innowacje
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
42 WIELKOPOLSKIE GMINY
Gaz w Kostrzynie,
Kostrzyn
w gazie
Budowa obwodnicy
Kostrzyna to z kolei
projekt
współfinansowany
ze środków UE
w ramach działania
2.2 WRPO 2007-2013.
Obwodnica łącząca
drogę powiatową
2409P z drogą krajową
nr 92 ma długość ok.
1700 m i będzie drogą
dwujezdniową
o szerokości 7 m.
Wzdłuż całej
obwodnicy zostanie
wykonana ścieżka
rowerowa wraz
z chodnikiem.
W celu zapewnienia
pieszym swobodnego
i bezpiecznego
przejścia zostaną
wprowadzone
elementy uspokojenia
ruchu – azyle oraz
wysepki rozdzielające.
Cała obwodnica
będzie posiadała
niezależne oświetlenie
drogowe.
G
mina Kostrzyn
położona jest
w środkowowschodniej części
województwa
wielkopolskiego, na wschód od
Poznania. Ogólna powierzchnia
gminy wynosi 154,2 km kw., w tym
powierzchnia miasta obejmuje
8 km kw. Pod względem powierzchni
gmina zajmuje 64. miejsce
w województwie wielkopolskim,
natomiast pod względem wielkości
zaludnienia – 43. miejsce.
Kostrzyn to gmina o rolniczym
charakterze, grunty uprawne
stanowią blisko 80 proc. jej
obszaru. Warunki do produkcji
rolnej są zresztą świetne – tereny
są w przeważającej części płaskie,
natomiast tylko północno-wschodnia
część (około 20 proc. ogólnej
powierzchni) to teren pagórkowaty,
głównie zalesiony.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
Ogromne złoża gazu
zalegające pod
ziemią na terenie
gminy Kostrzyn
Wielkopolski, to
wielka szansa na
rozwój tej części
powiatu poznańskiego.
TEKST | Krzysztof Piech
Miasto Kostrzyn może poszczycić
się długą historią. Powstało
w średniowieczu, a nazwa wywodzi
się od rycerza Kostro, który posiadał
w okolicy włości i uzyskał prawo do
założenia osady pod nazwą Kostrzyn.
Założenie wolnego miasta
i zaprowadzenie w nim
samorządności sięga roku 1251,
kiedy to książę Przemysł I nadał
Kostrzynowi prawa miejskie. Ciekawą
pamiątką po tych dawnych czasach
jest zachowany średniowieczny
układ urbanistyczny starego miasta,
z kamienicami z XVIII wieku
i z przełomu XIX i XX wieku.
Obecnie w skład gminy – oprócz
miasta Kostrzyn – wchodzi
20 sołectw: Brzeźno, Czerlejno,
Czerlejnko, Drzązgowo, Glinka,
Gułtowy, Gwiazdowo, Iwno, Jagodno,
Skałowo, Siedlec, Siedleczek,
Siekierki, Sokolniki, Strumiany,
Tarnowo, Trzek, Wiktorowo,
Węgierskie i Wróblewo, a zamieszkuje
ją blisko 17 tys. osób. Liczba
mieszkańców od lat systematycznie
rośnie. Jeszcze w 2000 roku mieszkało
tam 15 proc. mniej osób, a znaczny
wzrost liczby ludności nastąpił
zwłaszcza w latach 2003-2004
oraz 2006-2007. Było to wynikiem
oddawania do użytku nowych domów
jednorodzinnych na obrzeżach miasta.
Ze względu na dużą liczbę działek
budowlanych, na których trwają
prace budowlane, w najbliższych
latach założyć można dalszy wzrost
liczby ludności, szczególnie w samym
Kostrzynie.
Tendencja ta ma z pewnością
związek z bardzo korzystnym
położeniem miasta i gminy. Kostrzyn
położony jest bowiem przy drodze
krajowej 92, tzw. „starej dwójce”,
w odległości 20 km od Poznania
i 27 km od Wrześni, jak również przy
międzynarodowej linii kolejowej E20,
która jest częścią II Paneuropejskiego
Korytarza Transportowego Zachód –
Wschód łączącego Berlin z Moskwą.
To lokalizacja korzystna zarówno
z mieszkaniowych, jak i biznesowych
względów, na terenie gminy.
Kostrzyn i jego okolice nie mogą
pochwalić się spektakularnymi
osiągnięciami gospodarczymi,
ale wkrótce ta sytuacja może się
radykalnie zmienić. Wszystko
za sprawą bogatych złóż gazu,
jakie znajdują się pod ziemiami
wchodzącymi w skład gmin Kostrzyn,
Swarzędz i – częściowo – miasta
Poznania. Wiadomo było o nich
od dawna, ale dopiero w ostatnich
tygodniach opublikowano wyniki
badań, przeprowadzonych przez
brytyjską firmę Aurelian Oil & Gas
(kontrolowaną przez Jana Kulczyka).
Wynika z nich, że złoża kryją
ogromne ilości gazu, nawet 30 mld
m sześc. Jest wielce prawdopodobne,
że już w przyszłym roku gaz z tego
złoża popłynie w sieci należącej do
Wielkopolskiej Spółki Gazownictwa. 
44 LIFESTYLE
Oaza
dla miłośników cygar
Palenie cygar to rytuał, któremu sprzyjać muszą pewne okoliczności.
Oczywiście są one uwarunkowane indywidualnymi preferencjami,
ale zwykle są to wytworny alkohol, wykwintne potrawy, eleganckie wnętrza
czy też odpowiednie towarzystwo. Co jednak, gdyby wszystkie te czynniki
można zaaranżować w jednym miejscu, łącząc je dodatkowo
z malowniczym krajobrazem? Dzięki statkowi Davidoff teraz jest to możliwe.
JAKOŚĆ ROBI SWOJE
Doskonałe jedzenie, wytworne alkohole oraz cygara nie przypadkowo podczas rejsu statkiem Davidoff tworzą harmonijną całość. To właśnie wino zainspirowało Zino Davidoffa, który w 1946 roku wpadł na genialny pomysł marketingowy. Studiując kartę win w swojej ulubionej restauracji, dostrzegł niezwykle fascynujące nazwy. Dlaczego więc nowym cygarom nie nadać tych samych nazw, które noszą wina? W ten sposób powstaje słynna seria „G.C.” (Grand Cru) pakowana w drewniane
skrzyneczki z markami: Chateau Haut Brion, Chateau Latour, Chateau Margaux i Chateao Yquern. Bez żadnej licencji kreuje pięć marek cygar. Renomowani producenci
win nie protestują. Wysoka jakość cygar robi swoje. Przekonuje ich idea powstania serii: wino i cygaro to dwa
ukojenia dla duszy. Ponadto w 1977 roku powstaje, wykorzystując nazwę słynnego szampana, seria cygar
Dom Pérignon. I znów nikt nie protestuje.
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
T
he Davidoff Ship, który
pływa po wodach
Jeziora Zuryskiego
od 2007 roku, oferuje
swoim pasażerom
doskonałe jedzenie, wyśmienite wina
i koniaki oraz stylowe, urządzone
w stylu lounge wnętrze. Wszystko to
sprawia, że jest to oaza przyjemności
i relaksu dla miłośników cygar,
którzy mogą się nimi delektować
w atmosferze filozofii marki Davidoff,
„The Good Life”.
Przyjemność palenia na
pokładzie MS Davidoff
Davidoff zaprasza do udziału
w wyjątkowych wycieczkach, którym
z pewnością towarzyszyć będą
przyjemne doznania, niezależnie
od tego czy będzie to odbywająca się
w pierwszy czwartek każdego miesiąca
impreza „Smoke on the Water”, czy też
jeden z wielu eventów dedykowanych
prawdziwym smakoszom.
Pierwsza z opcji, „Smoke on the
Water”, to kilkugodzinna wycieczka
po Jeziorze Zuryskim odbywająca się
zawsze w godzinach wieczornych,
podczas której uczestnicy mogą
rozkoszować się smakiem doskonałych
cygar Davidoff oraz znakomitych dań
i napoi.
Bardziej wymagające osoby mogą
natomiast skorzystać z możliwości
wzięcia udziału w jednej z wielu
LIFESTYLE 45
organizowanych na statku imprez,
których motywem przewodnim są
zwykle kulinaria i alkohole w połączeniu
z eleganckimi cygarami (aktualną listę
imprez można znaleźć na stronie
www.davidoffshiff.ch).
Statek Davidoff wyłącznie
dla Ciebie
CYGARA DAVIDOFF
to cygara, w których połączone
zostały tradycja, kunszt i najwyższa
jakość. Marka Davidoff jest dzisiaj
symbolem luksusu. Od samego
początku tworzenie wyszukanych
kompozycji najlepszych tytoni
z całego świata i oferowanie ich
konsumentowi w pojedynczym
cygarze stanowi priorytet firmy
założonej przez Zino Davidoffa.
Palenie cygar może być fantastycznym
doznaniem. Potrafi przywołać
wspomnienia i dostarczyć ogromnej
przyjemności.
Dlatego właśnie filozofia marki
Davidoff – The Good Life – to sztuka
życia, oparta na filozofii przyjemności,
którą można ująć w słynnym
już motto:
„Jedz mniej ale tylko najlepsze;
Pij mniej ale tylko najlepsze;
Pal mniej ale tylko DAVIDOFF.”
Zino Davidoff
Od kwietnia do grudnia można
również wynająć łódź na własne
potrzeby. To doskonałe miejsce,
by zorganizować swoim klientom,
partnerom, pracownikom, a nawet
przyjaciołom i rodzinie niezapomniany
wieczór na wodach Jeziora Zuryskiego.
Na pokładzie łodzi można zaaranżować
zarówno biznesowy lunch, ekskluzywną
biznesowa imprezę, jak i rocznicę
czy wesele.
Organizowane imprezy charakteryzują
się profesjonalną obsługą, i wysoką
jakością produktów, w połączeniu
z szeroką gamą cygar, których można
spróbować w eleganckim i przytulnym
wnętrzu, w którym w razie potrzeby
można zorganizować również degustację
ekskluzywnych cygar serii Davidoff
i Zino. Wszystko to gwarantuje nam, że
zaproszeni przez nas goście przeżyją
niezwykle przyjemny i niezapomniany
wieczór. 
Więcej na temat cygar na www.davidoff.com
Nr 3 2011 GŁOS BIZNESU
Stany
wrzenia
46
KALENDARIUM
felieton
LUKE SULEJEWSKI
amerykański przedsiębiorca
publicysta niezależny
czerwiec
New York Stock
Exchange,
czyli Polsce
potrzebny
jest terrorysta?
C
o ma piernik do wiatraka?
Okazuje się, że ma i to
dużo, mianowicie po
– jak to ładnie podawały
media amerykańskie –
zakończeniu życia Osamy na ulicach
amerykańskich miast zapanowała
euforia, a akcje na giełdzie w Nowym
Jorku poszły w górę.
New York Stock Exchange (NYSE)
odgrywa ważną rolę nie tylko w skali
makroekonomicznej, ale także
i mikroekonomicznej, gdyż przeciętny
Smith – w przeciwieństwie do polskiego
Kowalskiego – nie wierzy, iż kiedyś
otrzyma od państwa emeryturę
i inwestuje w giełdę, do której mimo
ryzyka, ma większe zaufanie niż do
systemu emerytalnego. Giełda może być
sposobem na tzw. pogodną jesień,
a w razie jakiś niespodziewanych
wydatków, sprzedaż akcji staje się
alternatywą dla branej na szybko
i z musu pożyczki bankowej.
Giełda to także sposób na życie.
Liczne grono Amerykanów utrzymuje się
tylko z inwestowania na giełdzie.
„The New York Timesa” na stronie
B10 (indeksy giełdowe) i „znika”
z rzeczywistości na kilka, czasami
kilkanaście godzin, by pojawić się
wieczorem przy grillu i obwieścić:
„dzisiaj zarobiłem dziesięć tysięcy
dolarów”. Czasami nic nie obwieszcza
i wszyscy wiedzą, że tego dnia akurat
stracił. Ale zdarza się to niezwykle
rzadko.
Przełamałem skrupuły, gdyż nie
jestem ciekawski, i zapytałem Johna,
w co inwestuje? Nie był skory do
wyjawiania swych sekretów. Jednakże
uchylił rąbka tajemnicy i powiedział,
że najwięcej pieniędzy zarobił, gdy
kupił akcje Apple, które jakiś czas
potem wydało na świat iPhone’a.
John inwestował też w sektorze
biotechnologicznym i stawiał na firmy,
które były akurat w „dołku”. Dobrze
zarobił, kupując akcję BP po pamiętnej
katastrofie ekologicznej…
Wstrząs, dramat czy nawet
likwidacja groźnego terrorysty – oprócz
oczywistych reperkusji społecznych – to
zjawiska dla giełdy często ożywcze.
LICZNE GRONO AMERYKANÓW UTRZYMUJE
SIĘ TYLKO Z INWESTOWANIA NA GIEŁDZIE.
I nie są to ludzie, którzy zainwestowali
miliony dolarów, mam na myśli raczej
przedstawicieli klasy średniej (czytaj:
domek z ogródkiem, dwa samochody
i pies).
Swego czasu byłem z wizytą
u człowieka, który utrzymuje siebie
i swoją rodzinę tylko i wyłącznie z grania
na giełdzie. Z pochodzenia jest Hindusem
i ma tak strasznie trudne do wymówienia
nazwisko, że dla uproszczenia nazwijmy
go po prostu John.
John wstaje rano, zabiera z trawnika
gazetę, po czym gna do swoich trzech
laptopów. Wypija kawę, otwiera
GŁOS BIZNESU Nr 3 2011
A na koniec kilka ciekawostek:
• Pierwszą notowaną na parkiecie
spółką był Bank of New York
(w roku 1792).
• Najdłużej istniejąca spółka na giełdzie
to Consolidated Edison Company of
New York Inc., notowana po
raz pierwszy w roku 1824.
• Najstarszą firmą notowaną na
giełdzie jest, powstała w 1744 roku,
Sotheby’s, która zadebiutowała
na parkiecie w Nowym Jorku
w 1990 roku.
A w Polsce? W Polsce kapitalizm ma
zaledwie dwadzieścia dwa lata... 
CO, GDZIE I KIEDY?
16.06
Konferencja dotycząca kredytu technologicznego,
zorganizowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego pod patronatem Wielkopolskiego Związku Pracodawców.
Miejsce: Międzynarodowe Targi Poznańskie.
17.06
Uroczysty bankiet z okazji XVIII Rocznicy
Wielkopolskiego Klubu Kapitału.
Miejsce: Hotel-Restauracja Meridian w Poznaniu
(godz. 19.30).
17-19.06
Międzynarodowe zawody w skokach przez przeszkody
CSI** – II Memoriał Macieja Frankiewicza.
Miejsce: Hipodrom Wola w Poznaniu, ul. Lutycka.
18.06
EVER Cup 2011 – Turniej Tenisowy pod patronatem
Wielkopolskiego Związku Pracodawców.
Miejsce: ośrodek Kortowo w Luboniu.
19.06
„Gala w siodle” – impreza organizowana przez
dr. Mariana Nickel, prezesa Grupy Nickel i Kanclerza
Loży Wielkopolskiej BCC.
Miejsce: Hipodrom Wola.
27-28.06
„Transakcje w obrocie krajowym i zagranicznym”
– bezpłatne szkolenie organizowane przez Polską Izbę
Gospodarczą Importerów, Eksporterów i Kooperacji.
Miejsce: siedziba PIGIEiK przy ul. Św. Marcin 80/82
w Poznaniu.
lipiec
07.07
Spotkanie Członków Wielkopolskiego Klubu Kapitału
na zaproszenie Członka Klubu – Prezesa Automobilklubu Wielkopolski Roberta Werle.
Miejsce: Tor Poznań w Przeźmierowie (godz. 17).
19.07
Spotkanie Forum Kobiet Wielkopolskiego Związku
Pracodawców.
Miejsce: biuro WZP, ul. Wieruszowska 16
(w godz. 17-19).
sierpień
25.08
Tradycyjne spotkanie Członków Wielkopolskiego
Klubu Kapitału.
Miejsce: strzelnica – Zajazd „Lizawka” w Antoninku
k. Poznania (o godz. 17).
wrzesień
5-7.09
„Dostępne źródła finansowania działalności
gospodarczej” – bezpłatne szkolenie organizowane
przez Polską Izbę Gospodarczą Importerów,
Eksporterów i Kooperacji.
Miejsce: Wielkopolska Izba Przemysłowo-Handlowa
przy ul. Głogowskiej 26 w Poznaniu.
13.09
Spotkanie Członków DWK.
Miejsce: siedziba firmy Horstmann Budowa Urządzeń
i Technika Ekologiczna Sp. z o.o. w Wągrowcu.
Classic
Legenda
w sercu Miasta
Zostań sponsorem
Warty Poznań
Katarzyna Rzepecka
Dyrektor ds. Marketingu
tel. +48 512 038 567
[email protected]
w w w. ks w a r t a . p l

Podobne dokumenty

Nr 14 - Głos Biznesu

Nr 14 - Głos Biznesu skrótów i redakcyjnego opracowania tekstów przyjętych do druku. Za treść reklam i ogłoszeń redakcja nie odpowiada.

Bardziej szczegółowo

Nr 10 - Głos Biznesu

Nr 10 - Głos Biznesu Rada redakcyjna: Anna Lisewska Bussines Centre Club – Loża Wielkopolska Iwona Marszałek Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK) Grzegorz Wichniarek Lech Business Club Kalina Kiser-Beyme Polska Izb...

Bardziej szczegółowo